Dodaj do ulubionych

gdzie jest granica ?!?!

IP: *.aster.pl 05.02.08, 00:55
ile można wybaczyc ?!?! ile razy i jak dlugo wybaczac... nie mowie o zdradzie,
ale o obojetnosci... o notorycznie powtarzającej sie obojetności...
Edytor zaawansowany
  • facettt 05.02.08, 01:05
    granicy na Odrze-Nysie juz nie ma ...
    wcielo.
    Zostala tylko na Bugu.

    ratuj sie, poki mozesz.
  • fanka.turystyki 05.02.08, 09:53
    facettt napisał:

    > granicy na Odrze-Nysie juz nie ma ...
    > wcielo.

    Też to zauważyłam -dawniej to mnie (przynajmniej czasami) od niechcenia na
    przejściu granicznym prosili o dowód tożsamości, nawet w niego nie patrząc. A
    teraz sobie można łazić "w te i nazad"... i nic :-(((

    A pamiętam z dawnych lat, jeszcze sprzed wstąpienia Polski do Unii jak na
    przejściu granicznym w Drasenhoffen w środku nocy cały autobus musiał wysiąść i
    każdy we własnej osobie stawiał się przed celnikiem w okienku i podpisywał
    deklarację, że nie wiezie ze sobą więcej niż tyle a tyle sztuk ręczników,
    pościeli czy czego tam jeszcze...

    To były piękne czasy, kiedy każdy rozumiał, że granice są i nawet na mapie mógł
    je pokazać. A teraz??? Teraz to ja sobie służbowo po całym świecie mogę jeździć
    i ze względów zawodowych mam pewne przywileje przy ubieganiu się o wizy do
    cywilizowanych krajów :-(

    To po prostu skandal, nie myślałam, że takich czasów dożyję...


    --
    To z takiej jednej piosenki...

    "I don't want another drink or fight. I want a lover. I don't care whether it's
    wrong or right. I want a lover tonight."
  • Gość: ? IP: *.chello.pl 05.02.08, 01:09
    dlaczego narzucasz się komus swoją nie-obojętnością?? dlaczego
    obrażasz się za brak wzajemności?? to głupie. kogoś należy
    zaakceptować takim jakim jest albo odejść i dać mu spokój.
    dlaczego wymagasz od kogoś dania ci tego, czego ta osoba może dla
    ciebie nie ma? i jeszcze chcesz jej "wybaczać"?? niby co?
  • Gość: Alien02 IP: *.centertel.pl 05.02.08, 07:28
    Bajeczka o meteorycie :)
    Byl sobie rozgrzany do czerwonosci kosmiczny meteoryt, ktory postanowil spasc na lodowiec i go roztopic. Ale lodowiec byl duuuzy, bardzo duzy. Wiec meteoryt szybko ostygl i stal sie elementem zimowego krajobrazu. Koniec (?) bajki :)
  • viviene 05.02.08, 08:38
    brak zainteresowania,obojętność boli i to jest zupełnie jasne i
    mozesz to sobie tłumaczyc na wiele sposobów,jednak ten prawdziwy
    opisany jest wyzej,choc to trudne,wskocz do zimnej wody,wystarczy
    poczekać aby ta osoba doswiadczyła tego samego,wtedy moze zrozumie
    jak człowiek sie czuje,a zycie ,cóz,,potrafi wyrównac rachunki.
  • alien02 05.02.08, 08:58
    "wtedy moze zrozumie"
    Optymistka.

    Ja zrozumiałem co innego. Że na świecie są po prostu ludzie cieplejsi i
    chłodniejsi. Nie ich wina - tacy po prostu są. Osoba ciepła nie jest w stanie na
    dłuższą metę udawać chłodnej i na odwrót - osoba chłodna na dłuższą metę nie
    potrafi udawać ciepłej. Kwestia temperamentu, viviene.
    Pozdrawiam :)
  • viviene 05.02.08, 09:04
    tak,jednak trudno wymusic na kims zainteresowanie i uczucie
    oczywiscie,widocznie to nie Ci ludzie maja byc ze soba i tu ta
    obojetnosc jest wowczas zrozumiała,jak kochac kogos kto nie
    ptzejawia takiej samej ochoty..:)
  • alien02 05.02.08, 09:20
    Wyobraź sobie kota viviene. Są takie koty. Obserwuje Cię, prowokuje, chciałby
    się pobawić. Pozwala Ci podejść blisko, ale jak jesteś zbyt blisko, to
    odskakuje. Możesz go kusić czym chcesz, chcesz go pogłaskać, ale on się nie da.
    Bo wiesz w czym sęk, viviene? Że Ty myślisz, że on chce, żeby go pogłaskać. Źle
    myślisz. Jego kręci drażnienie się z Tobą. Taki jest - to nie jego wina. Taki po
    prostu jest. On widzi, że ktoś się nim interesuje i to go bawi.
  • viviene 05.02.08, 09:25
    a czy wolno tak sie bawić? grac na uczuciach? nie liczyc sie z
    tym,ze sie kogos rani? czy to jest w porzadku? a jak odwzajemnisz
    sie tym samym to ta druga osoba jest zdruzgotana czy nie? więc jakie
    mam prawo pawic sie drugim człowiekiem,kpic z jego uczuc,przeciez
    zawsze jest ktos bardziej zaangazowany,no jakie mam prawo ranic?
  • alien02 05.02.08, 09:44
    Nie viviene. To się robi w białych rękawiczkach. Jak już wzbudzisz czyjeś
    zainteresowanie, to mówisz mu: tak, lubię Cię, kontaktujmy się, fajny jesteś :)
    Przecież nikt nie każe tej drugiej osobie się kontaktować, prawda? Ona sama się
    rani. Tłucze głową w mur. Jak ją trochę głowa poboli, to przestanie. Ważne, żeby
    karuzela adoratorów się kręciła :)
  • viviene 05.02.08, 09:48
    nie wiem,nie rozumiem,nie nadaje sie do takich zabaw,nie rozumiem
    ludzi,ktorzy sie w to bawia:)
    widac nie z tej beczki jestem,ech...no własnie:)
    Ale dziekuje za wyjasnienie,choc trudno mi to przychodzi,masz
    racje,napewno ja masz:)
  • alien02 05.02.08, 09:56
    Co roku przy pełni księżyca jeden z adoratorów zamienia się w wilkołaka. A kiedy
    uroda z czasem zacznie przemijać, ilość adoratorów zacznie się zmniejszać. I
    zostanie sama w pustym lesie w nocy.
  • viviene 05.02.08, 10:00
    tak? ale tylko uroda przemija i dotyczy to na szczęście nas
    wszystkich,piekno kryje sie w nas lecz nie kazdy potrafi to dostrzec.
    Nie sztuka jest pokochac piekno,spróbuj pokochac brzydote i wytrwaj
    w tym:)
  • alien02 05.02.08, 10:09
    Masz rację viviene. Nie kocha się "za co" lecz "pomimo że".

    Ja nie chcę być ani debilnym adoratorem, ani okrutnym wilkołakiem. Chciałem
    tylko pokazać komuś na moment inny świat - ale jestem za słaby.
  • viviene 05.02.08, 10:11
    dziekuje:):) dobrze,ze jestem jak jestem i nie bardzo bym chciała
    sie zmienic:):)
  • ginger43 05.02.08, 10:05
    Takich adoratorów, którzy lecą na urodę, to nie ma co żałować, to
    taka sztuka dla sztuki, takie utwierdzanie się niewiadomo w czym.
    Poza tym mówisz "ona", a sytuacja dotyczy obu stron - myślisz, że
    nie ma facetów, którzy tak się bawią z kotka i myszkę?

    .................................................................
    Oczekiwanie, że coś miłego się wydarzy, to niemal połowa
    przyjemności.
  • viviene 05.02.08, 10:08
    a wiesz jakby powiedział mój dziadek nieboszczyk : "srał ich pies a
    kotki lizały":):)niech sie bawia do woli:):)
  • alien02 05.02.08, 10:15
    Oczywiście, sytuacja jest symetryczna. Tu nie chodzi o płeć. Tylko o narcyzm i
    egocentryzm. Czasami tak silny, że zabawką stają się uczucia innych ludzi. Ja
    też nie jestem święty. Natomiast dane mi było odczuć, jak to boli.
  • viviene 05.02.08, 10:17
    własnie o tym mowiłam wczesniej,ze nie wiadomo kiedy i nas to moze
    dopasc,dlatego zamin zabawimy sie kosztem innych,pomyslmy czy za
    jakis czas nas to moze nie spotkac.
  • ginger43 05.02.08, 09:50
    Czasami mówi co innego, a z zachowania wychodzi zupełnie co innego,
    wtedy dopiero człowiek głupieje i się zastanawia co zrobił źle,
    szuka winy w sobie.
    .................................................................
    Oczekiwanie, że coś miłego się wydarzy, to niemal połowa
    przyjemności.
  • viviene 05.02.08, 09:57
    tak jest Gingi,niektorzy maja talent do wpedzania innych w poczucie
    winy:)
    pozdro:0
  • altinka 05.02.08, 17:08
    Zadaj sobie może pytanie dlaczego wybaczasz - jeśli zyski przeważają
    straty to pewnie można, w nieskończoność. A jeśli straty są nad
    zyskami - to jest to już jakaś forma uzależnienia
    (współuzależnienia).
  • dziewczyna.z.bagien 05.02.08, 18:00
    Po przeczytaniu tego wątku, dochodzę do wniosku , że powinnam tu zainterweniować
    z ramienia Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami:)
    Co u diaska? Nie lubicie kotów, że tak ich się czepiacie? Kot taki, kot się
    bawi, chce zwrócić na siebie uwagę, a nie jest zainteresowany...
    Kocia natura taka właśnie jest- a natury się nie wybiera, jak koloru oczu i
    metra pięćdziesięciu w kapeluszu:)
    Drodzy Państwo, jak ktoś kotów nie lubi, to się z nimi nie bawi:)))
  • Gość: Alien02 IP: *.centertel.pl 05.02.08, 19:40
    Ja np. bardzo lubie koty. Zwykle mam do czynienia z dachowcami i jest dobrze. Ostatnio jednak trafilem na rasowego zmanierowanego sfinksa, ktory wymaga nieco innego podejscia. Spokojnie, za rok juz powinienem sobie juz dobrze radzic nawet ze sfinksami.
    :)
  • majolika25 05.02.08, 20:22
    Wybaczyć obojętność ? Z obojętnością musisz się pogodzić.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka