Trafiłam wczoraj, przez całkowity przypadek, na spotkanie poświęcone Flavonowi - cudownemu suplementowy zawierającemu antyoksydanty, który ponoć działa na wszystko i leczy ze wszystkiego. Sposób prowadzenia spotkania przez panią był wybitnie praniomózgowy, babka nadawała 2 godziny non stop w taki sposób, że nie dało się jej przerwać. Kiedy wreszcie zarządzono przerwę, zerwałam się stamtąd.
Osobiście nie wierzę w takie cudowne galaretki (134 zyla za mały słoiczek) ale może Wy macie jakieś pozytywne doświadczenia? Niby antyutleniacze leczą ciało i umysł, najskuteczniej właśnie poprzez przyjmowanie tego węgierskiego specyfiku.
Aha, zerwałam się i zaprzepaściłam szansę na zarabianie od 15 do 25 tysi miesięcznie ;P
--
Słowo jest jak pszczoła: posiada miód i żądło.
/przysłowie żydowskie
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.