We wtorki maz ma pozno wyklady. Wiec walentynki swietowalismy rodzinnym obiadem w poniedzialek wieczorem. Przed pojsciem spac wreczylam mezowi pudelko czekoladek i zaobserwowalam blysk paniki w oczach. O polnocy karmie mala na gorze a z kuchni slysze otwieranie lodowki, wywalanie z szafy, mikser itp. Rano dostalam pyszne nalesniki z kremem angielskim. Bardzo pyszne. A potem maz wybyl do pracy i mi zostawil zasyfiona kuchnie do sprzatania...jak mu na ten temat pozniej dokuczalam to sie obrazil...
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.