Jeśli musicie pracować z dzieckiem - ile minut dziennie wyciągacie ?
Dziś się z letka zdołowałam. Usłyszałam od dyrektorki przedszkola, że logopeda zaprasza na rozmowę, bo nie widać postępów u dziecka. To znaczy jakieś widać, ale powinny być większe.
Jeszcze bardziej się zdołowałam, jak usłyszałam od jednej matki, że ta ćwiczy z dzieckiem 20 minut dziennie.
Odbieram Darię z przedszkola ok. 15:30 - jest zrypana w trzy dupy za przeproszeniem. W domu jesteśmy o 16-tej, czasem o 17-tej, jak po drodze są zaliczane zakupy albo lekarz jednej czy drugiej (akurat teraz każda co tydzień chodzi do specjalisty). Pół godziny w trybie "stand by". Pół godziny jedzenie. Pół godziny ich zabawa. Pół godziny na wspólne gili-gili, pół godziny schodzi gdzieś po drodze na jakieś nasze rozmowy. Robi się 18:30 - 19:30. Dzieci jadą na rezerwie. Jak siadam z Darią nad zeszytem, to wszystko co z niej wycisnę to jakieś 5, w porywach 7 minut ćwiczeń robionych głównie byle jak, bo dzieciak jest zmęczony. Potem moczenie dupska w wannie, kolacja, bajeczka na dobranoc w wyrku. Sen.
Do dupy ze mnie matka, że dziecka nie umiem przycisnąć mocniej :/
Inna sprawa, że ona sporo ćwiczy język podczas zabawy - w tym wiele ćwiczeń z tych zalecanych. Udaje kotka, oblizuje się szeroko, macha tym jęzorem na wszystkie strony jak udaje potwora. Dokładnie to ma robić, ja niewiele więcej znajduję w zeszycie, to może z logopedą jest też coś nie tak ?
--
Moje dzieci