Wyjazd za granice na stale - za i przeciw Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • W zwiazku ze "BSL" planuje wyjazd na stale za granice (do Anglii) sprobujmy
    opisac swoje plusy i minusy takich decyzji.


    Moj monolog w stosunku do zapytania "BSL" o nasza opinie czy ma wyjechac.
    Oczywiscie ze tak! Ale.......

    No wlasnie jest wiele ale. Samo podjecie decyzji jest dosc proste - Jedziemy?
    A co tam jedzemy! Ale co dalej....

    Jest ich piecioro Ona, On , dwie dzieczynki 9,10 lat i chyba synulek "baby".
    Zyja gdzies w Polsce w 250 tysiecznym miescie maz pracuje ona zapewne nie bo
    opiekuje sie najmlodszym. Planuja wyjechac na stale wiec zucic wszystko
    szkoly znajomych rodzine i zaczac wszystko od nowa.

    Wiec zaczynamy:

    PRZYCHODY:
    Maz ma propozycje od firmy z Anglii pracy na stanowisku Konstruktor czyli
    pracownik techniczno/biurowy wynagrodzenia gdzies na poczatek £ 26.000,-
    rocznie brutto plus premia i urlop ok miesiaca. Ile to jest netto czyli
    praktycznie w kazdy piatek na koncie w banku? No jest to ok £ 370,- bez premi
    a z premia to max okolo £ 420,- tygodniowo.

    MIESZKANIE:
    Nasz bohater jedzie do firmy ktora zna juz wczesniej wiec decydenci z
    Angielskiej strony wiedza ze nie ma gdzie mieszkac na ich wyspie wiec
    zalatwiaja mu mieszkanie. No tak by bylo jak w bajce ale przeciez kazdy moze
    zapomniec o tym ze polak musi gdzies mieszkac lub pomysla sobie ze jest
    sprytny i sobie sam zalatwi jakies lokum.

    Tak wiec chcac przyjechac z zona i trojka dzieci potrzeba normalnych warunkow
    wiec jakies mieszkanie lub domek z trzema pokojami czyli "two bedroom"
    plus "livingroom". Cena uzalezniona czy w Londynie czy w innym miejscu
    Anglii. Londyn, ceny to sa tak kosmiczne ze sie nie wypowiadam bo mysle ze
    nie o Londyn tu chodzi. W innych czesciach tego kraju od 350 do 650 funtow.
    Male miasteczka ok. 20tys. mieszkancow blizej kwoty 350/450 duze typu
    Birmingham, Manchester itp. 500-650. Mowie tu o warunkach pozwalajcych na
    normalna egzystencje.

    Dodatkowo placisz "Council TAX" czyli taki podatek miejski na sluzby
    publiczne w wysokosci ok £ 120,- miesiecznie

    Wynajecie dla osoby prosto przybylej do tego kraju nie jest tak proste.
    Potrzeba referencje, stala prace i "bond" czyli kaucje w wsokosci jednego
    miesiaca plus oplaty dla agencji od 100/200 funtow. W najgorszym przypadku
    jak odrzuca twoja kandydature to zazadaja za 6 miesiecy z gory.

    KOSZTY ZYCIA:

    Telefon oplata stala ok £10 ale jak kablowka plus internet to okolo £30 /
    miesiecznie. Dodatkowo rozmowy. Na poczatku + min £50,- (bo dzwonisz duzo do
    polski),pozniej +£30,-.

    Gaz,prad,woda tu zmiescisz sie w 50 funtach (ale moze byc do £100) na miesiac
    platne co trzy miechy.

    Szkola bezplatna ale jakis "lunch" to klika funtow dziennie czyli dziewczynki
    po 1,50 x 2 dziewczynki to £3,-/dzien x 20 dni to ok. £60/mies.

    Dziecko do przedszkola od ok. 3,5 roku za darmo dwie i pol godziny ale jak
    bedziesz miala szczescie to mozesz trafic na full day czyli od.8.45 do 14.30.

    Ale na poczatek napewno to 2.5 godziny.


    WYZYWIENIE:

    No tutaj to sa rozne punkty widzenia ale moim zdaniem wszystko zalezy jakie
    zakupy robilas w polsce bo mozna tanio lub normalnie tanio to ok. £ 50
    tygodniowo na was czworke ale normalnie to sie zmiescicie w £ 100 na tydzien.

    Czyli 400 na miesiac.


    KOSZTY DODATKOWE:

    Samochod: Ubezpieczenie ok £ 60 miesiecznie plus paliwo jak blisko do pracy
    to £ 100/miesiecznie.

    Autobusy lub jakies atrakcje MC Donald, zoo, kino czy inne miejsca. dla
    dzieci. To moze byc jakies £30-50 na miesiac (mam na mysli na poczatku).

    Ubrania dla dziewczynek czy dla malego. No dla malego to zapewne beda
    przysylac z Polski ale dla dziewczynek to trzeba cos kupic na miejscu aby z
    miejscowa moda sie zazebilo wiec jakies £ 50-100 miesiecznie.

    **********************************************************

    No a teraz policz sobie jak to wyglada.

    No zostaje jeszcze jakies 150 funtow. Ale jest na styk no teoretycznie bo.....


    Teraz dodatkowe przychody:

    Jest was 2+3 czyli trojka dzieci na kazde dziecko "Child benefit" ok 70
    funtow miesiecznie czyli ok £ 200,-/mies. Ty nie pracujesz wiec wasz dochod
    rozklada sie na piec a przychod na jednego czlonka rodziny jest bardzo maly i
    kwalifikuje sie do "TAX Credit" oraz moze dodatkowy "benefit" do oplat za
    mieszkanie. Sorry ale w sprawie tych doplat i zapomog nie wiem jak i co
    dokladnie bo ja z innej parafi ja podlegam pod "owcza ustawe".

    Przyjezdzajac tutaj a planujac ze jednak tu przyjechaliscie na stale skladasz
    do Urzedu miasta "Council" wnisek o mieszkanie czyli "Council
    House"(mieszkanie miejskie). Wniosek lezy sobie rok moze 1,5 i moga przyznac
    wam mieszkanie z miasta wiec oplaty sa ok chyba £200,-/mies ale juz mieszkasz
    jak na swoim bo dostaajesz tak jakby na zawsze(jak w polsce kiedys
    spoldzielcze). Domy nie sa w stanie dobrym ale jakos 60% anglikow w nich
    mieszka wiec mozna jakos tam sobie dostosowac do polskich warunkow.

    ***********************************************

    No to na tyle jeszcze cos tam pozniej dopisze od strony aspektow odczuciowo-
    emigracyjnych.

    • Mieszkam za tzw. granicą, w państwie , które jest biedniejsze od Polski, które
      dopiero zaczyna proces tranzycji...

      Plusy:
      -taniocha-za mieszkanie w centrum, malutkie, ale ladne, nowe, płacimy
      125euro.Dodatkowe opłaty-ok. 70 euro - w sumie mieszkanie i opłaty-200 euro.
      -tanie jedzenie, papierosy, ciuchy
      -możliwości zrobienia szybkiej i łatwej kariery - tak jak w polsce po upadku
      komunizmu
      -nie ma obowiazku PIT, podatku od dochodu osobistego w takiej formie jak u nas
      -z doświadczeniem zawodowym z Polski łatwo znaleźć pracę
      -Banja Luka jest stosunkowo malym miastem-ok.300 tys mieszkancow.wszyscy sie, w
      cudzyslowie , znaja, latwiej jest nawiazac tzw. znajomosci, plecki.

      Wady
      -nie moge pracowac w zawodzie
      -tesknota
      -nie ma normalnych polaczen z pOlska
      -mentalnosc ludzi-koszmar
      -zacofanie.

      --
      Ewa
      mama Aniołka Jovana (24.06.2005 - 24.06.2005)
      Aniołek Jovan
    • dolly wszystko pięknie jest, ale:
      oni nie są małżeństwem, więc inaczej już te zapomogi wyglądają;
      takie benefity i generalnie pomoc socjalną otrzymuje się po dwóch latach
      nieprzerwanej pracy na terenie wlk bryt.
      --
      pg.photos.yahoo.com/ph/chardonnay_79/my_photos
      gg 2900342
      ~/\/\/\/\/\:>=
      • moi znajomi dostali po roku pracy w UK
        --
        ... szczęście polega na tym by z prostych rzeczy nie tworzyć intelektualnych
        labiryntów...
        lila ma już...
      • chardonnay_79 napisała:

        > dolly wszystko pięknie jest, ale:
        > oni nie są małżeństwem, więc inaczej już te zapomogi wyglądają;
        > takie benefity i generalnie pomoc socjalną otrzymuje się po dwóch latach
        > nieprzerwanej pracy na terenie wlk bryt.


        Co do benefitow jak zasilki na dzieci to od pierwszego miesiaca ale juz inne
        dodatki to chociaz klika miesiecy aby mozna bylo wpisac jakies dochody i
        sytuacje finansowa.

        Co do zwiazku bez zwiazku to matka samotna ma tu jeszcze wieksze prawa i taki
        dom to otrzymalaby juz po 3 miesiacach ale musiala by jednak pracowac aby
        otrzymac jakies dodatki bo to wszystko jest uzaleznione od dochodow wiec trzeba
        jakies miec. Wydaje mi sie ze wystarczy praca na pol etatu czyli np. 2-4
        godziny dziennie ale to by trzeba wszystko dokladnie pomyslec. Jak BSL podejmie
        decyzje to zastanowimy sie co sie da zrobic.



    • ja bym nei wyjechala z tego zapyziewa naszego na stale, nie wiem to nie dla
      mnie, na zarobek tak, ale na zawsze nie, moj brat siedzi w coventry od ponad
      roku, prace ma chate ma dziewczyna z nim mieszka ona tez ma prace, ale
      strasznie tesknia za polska... to chyba zalezy od nastawienia... ja bym nie
      mogla...

      --
      "tick tock tick tock madness comes tonight
      what's reality compared to me
      I rest on the bed and I'm sure I slowly get mad"
    • dzieki za rady i cenne informacje
      roważam wszystkie za i przeciw
      tak jak pisała Dagmara Zenia nie jest moim męzem , a dzieci maja alimenty i to
      niemałe
      czekamy tylko na przedstawienie przez firmę warunków zatrudnienia i wtedy
      wszystko sie wyjaśni
      --
      Co powiedział Bóg po stworzeniu faceta ?- Stać mnie na więcej ...
      • Co do prywatnej sytuacji BSL to napewno nie bedzie latwa chociazby z powodow
        wlasnie braku zwiazku na papierze. Ale nie bedzie miala jakis praw
        ograniczonych z tego powodu. Tz. ma prawo do szkoly opieki zdrowotnej i
        wszystkiego innego a wydaje mi sie ze jest tez taka mozliwosc aby "ON" pobieral
        pomoc w postaci benefitow w zwiazku ze wspolnym gospodarstwem ktore prowadza.

        Ale to wszystko trzeba zapytac kogos kto to przerabial albo w urzedzie.

        Mysle jednak ze nie benefity czy inne sytuacje ekonomiczne sa najwazniejsze
        tylko wielka decyzja podjecia zmiany zycia nie koniecznie na lepsze. ... Cdn...
    • O rany Dolly, ale sie napracowalas przy tym zestawieniu :)
      • vibe-b napisała:

        > O rany Dolly, ale sie napracowalas przy tym zestawieniu :)



        No wlasnie ja jak zaczne to nie moge sie zatrzymac a zatrzymalam sie tylko z
        przyzwoitosci (dlugie posty nie pozadane) i zeby tak wielki plik dalo sie
        jeszcze otworzyc. Hi,hi....

        • Mój brat mieszka w Irlandii od trzech lat. Początkowo pracował jako kelner,
          potem szef sali. Jak weszliśmy do Unii - nostryfikował dyplom magisterski,
          znalazł pracę w Symantecu, potem ją zmienił, wyjechał na prowincję do Arklow,
          bo tam tańsze utrzymanie, a z doświadczeniem zawodowym po pracy w takim
          gigancie jak Symantec, przyjmują wszędzie z otwartymi ramionami. Jednak firma
          padła, wrócił do Dublina, po tygodniu znalazł parcę w IBM. Nie chce wracać do
          Polski, za żadne skarby. Świetnie zna język, zna branżę komputerową, na wakacje
          jeździ do Hiszpanii, leczyć zęby - do Polski. A po co to piszę? Bo według mnie
          to świetny przykład, że jak się chce - to można. Nawet jeśli się straci pracę,
          można znaleść inną. Zarabia dobrze, ale nie jakieś kokosy, w każdym razie stać
          go raczej na wszystko, czego potrzebuje. A w Polsce? Proponowano mu pracę
          za.... najniższą krajową! Bo taki młody, bo po studiach.... Teraz jestem pewna,
          że z otwartymi ramionami by go przyjęli gdziekolwiek by chciał. Tylko on już
          nie chce.
          --
          Noce i dnie
          Piotruś

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Oferty

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.