Dodaj do ulubionych

Wyjazd za granice na stale - za i przeciw

23.02.06, 18:42
W zwiazku ze "BSL" planuje wyjazd na stale za granice (do Anglii) sprobujmy
opisac swoje plusy i minusy takich decyzji.


Moj monolog w stosunku do zapytania "BSL" o nasza opinie czy ma wyjechac.
Oczywiscie ze tak! Ale.......

No wlasnie jest wiele ale. Samo podjecie decyzji jest dosc proste - Jedziemy?
A co tam jedzemy! Ale co dalej....

Jest ich piecioro Ona, On , dwie dzieczynki 9,10 lat i chyba synulek "baby".
Zyja gdzies w Polsce w 250 tysiecznym miescie maz pracuje ona zapewne nie bo
opiekuje sie najmlodszym. Planuja wyjechac na stale wiec zucic wszystko
szkoly znajomych rodzine i zaczac wszystko od nowa.

Wiec zaczynamy:

PRZYCHODY:
Maz ma propozycje od firmy z Anglii pracy na stanowisku Konstruktor czyli
pracownik techniczno/biurowy wynagrodzenia gdzies na poczatek £ 26.000,-
rocznie brutto plus premia i urlop ok miesiaca. Ile to jest netto czyli
praktycznie w kazdy piatek na koncie w banku? No jest to ok £ 370,- bez premi
a z premia to max okolo £ 420,- tygodniowo.

MIESZKANIE:
Nasz bohater jedzie do firmy ktora zna juz wczesniej wiec decydenci z
Angielskiej strony wiedza ze nie ma gdzie mieszkac na ich wyspie wiec
zalatwiaja mu mieszkanie. No tak by bylo jak w bajce ale przeciez kazdy moze
zapomniec o tym ze polak musi gdzies mieszkac lub pomysla sobie ze jest
sprytny i sobie sam zalatwi jakies lokum.

Tak wiec chcac przyjechac z zona i trojka dzieci potrzeba normalnych warunkow
wiec jakies mieszkanie lub domek z trzema pokojami czyli "two bedroom"
plus "livingroom". Cena uzalezniona czy w Londynie czy w innym miejscu
Anglii. Londyn, ceny to sa tak kosmiczne ze sie nie wypowiadam bo mysle ze
nie o Londyn tu chodzi. W innych czesciach tego kraju od 350 do 650 funtow.
Male miasteczka ok. 20tys. mieszkancow blizej kwoty 350/450 duze typu
Birmingham, Manchester itp. 500-650. Mowie tu o warunkach pozwalajcych na
normalna egzystencje.

Dodatkowo placisz "Council TAX" czyli taki podatek miejski na sluzby
publiczne w wysokosci ok £ 120,- miesiecznie

Wynajecie dla osoby prosto przybylej do tego kraju nie jest tak proste.
Potrzeba referencje, stala prace i "bond" czyli kaucje w wsokosci jednego
miesiaca plus oplaty dla agencji od 100/200 funtow. W najgorszym przypadku
jak odrzuca twoja kandydature to zazadaja za 6 miesiecy z gory.

KOSZTY ZYCIA:

Telefon oplata stala ok £10 ale jak kablowka plus internet to okolo £30 /
miesiecznie. Dodatkowo rozmowy. Na poczatku + min £50,- (bo dzwonisz duzo do
polski),pozniej +£30,-.

Gaz,prad,woda tu zmiescisz sie w 50 funtach (ale moze byc do £100) na miesiac
platne co trzy miechy.

Szkola bezplatna ale jakis "lunch" to klika funtow dziennie czyli dziewczynki
po 1,50 x 2 dziewczynki to £3,-/dzien x 20 dni to ok. £60/mies.

Dziecko do przedszkola od ok. 3,5 roku za darmo dwie i pol godziny ale jak
bedziesz miala szczescie to mozesz trafic na full day czyli od.8.45 do 14.30.

Ale na poczatek napewno to 2.5 godziny.


WYZYWIENIE:

No tutaj to sa rozne punkty widzenia ale moim zdaniem wszystko zalezy jakie
zakupy robilas w polsce bo mozna tanio lub normalnie tanio to ok. £ 50
tygodniowo na was czworke ale normalnie to sie zmiescicie w £ 100 na tydzien.

Czyli 400 na miesiac.


KOSZTY DODATKOWE:

Samochod: Ubezpieczenie ok £ 60 miesiecznie plus paliwo jak blisko do pracy
to £ 100/miesiecznie.

Autobusy lub jakies atrakcje MC Donald, zoo, kino czy inne miejsca. dla
dzieci. To moze byc jakies £30-50 na miesiac (mam na mysli na poczatku).

Ubrania dla dziewczynek czy dla malego. No dla malego to zapewne beda
przysylac z Polski ale dla dziewczynek to trzeba cos kupic na miejscu aby z
miejscowa moda sie zazebilo wiec jakies £ 50-100 miesiecznie.

**********************************************************

No a teraz policz sobie jak to wyglada.

No zostaje jeszcze jakies 150 funtow. Ale jest na styk no teoretycznie bo.....


Teraz dodatkowe przychody:

Jest was 2+3 czyli trojka dzieci na kazde dziecko "Child benefit" ok 70
funtow miesiecznie czyli ok £ 200,-/mies. Ty nie pracujesz wiec wasz dochod
rozklada sie na piec a przychod na jednego czlonka rodziny jest bardzo maly i
kwalifikuje sie do "TAX Credit" oraz moze dodatkowy "benefit" do oplat za
mieszkanie. Sorry ale w sprawie tych doplat i zapomog nie wiem jak i co
dokladnie bo ja z innej parafi ja podlegam pod "owcza ustawe".

Przyjezdzajac tutaj a planujac ze jednak tu przyjechaliscie na stale skladasz
do Urzedu miasta "Council" wnisek o mieszkanie czyli "Council
House"(mieszkanie miejskie). Wniosek lezy sobie rok moze 1,5 i moga przyznac
wam mieszkanie z miasta wiec oplaty sa ok chyba £200,-/mies ale juz mieszkasz
jak na swoim bo dostaajesz tak jakby na zawsze(jak w polsce kiedys
spoldzielcze). Domy nie sa w stanie dobrym ale jakos 60% anglikow w nich
mieszka wiec mozna jakos tam sobie dostosowac do polskich warunkow.

***********************************************

No to na tyle jeszcze cos tam pozniej dopisze od strony aspektow odczuciowo-
emigracyjnych.

Edytor zaawansowany
  • 24.02.06, 08:57
    Mieszkam za tzw. granicą, w państwie , które jest biedniejsze od Polski, które
    dopiero zaczyna proces tranzycji...

    Plusy:
    -taniocha-za mieszkanie w centrum, malutkie, ale ladne, nowe, płacimy
    125euro.Dodatkowe opłaty-ok. 70 euro - w sumie mieszkanie i opłaty-200 euro.
    -tanie jedzenie, papierosy, ciuchy
    -możliwości zrobienia szybkiej i łatwej kariery - tak jak w polsce po upadku
    komunizmu
    -nie ma obowiazku PIT, podatku od dochodu osobistego w takiej formie jak u nas
    -z doświadczeniem zawodowym z Polski łatwo znaleźć pracę
    -Banja Luka jest stosunkowo malym miastem-ok.300 tys mieszkancow.wszyscy sie, w
    cudzyslowie , znaja, latwiej jest nawiazac tzw. znajomosci, plecki.

    Wady
    -nie moge pracowac w zawodzie
    -tesknota
    -nie ma normalnych polaczen z pOlska
    -mentalnosc ludzi-koszmar
    -zacofanie.

    --
    Ewa
    mama Aniołka Jovana (24.06.2005 - 24.06.2005)
    Aniołek Jovan
  • 24.02.06, 09:05
    dolly wszystko pięknie jest, ale:
    oni nie są małżeństwem, więc inaczej już te zapomogi wyglądają;
    takie benefity i generalnie pomoc socjalną otrzymuje się po dwóch latach
    nieprzerwanej pracy na terenie wlk bryt.
    --
    pg.photos.yahoo.com/ph/chardonnay_79/my_photos
    gg 2900342
    ~/\/\/\/\/\:>=
  • 24.02.06, 09:18
    moi znajomi dostali po roku pracy w UK
    --
    ... szczęście polega na tym by z prostych rzeczy nie tworzyć intelektualnych
    labiryntów...
    lila ma już...
  • 24.02.06, 10:16
    może i faktycznie po roku :) Swego czasu czytałam info o uk i irlandii
    jednocześnie- w jednym po roku w drugim po dwóch, widocznie pomieszałam :))

    CHyba lepiej by było jakby Ruski pojechał najpierw i zorientował się w
    sytuacji, mieszkaniu, szkołach i realnych kosztach życia, a dopiero później
    ściągnął bsl z dziećmi.
    --
    pg.photos.yahoo.com/ph/chardonnay_79/my_photos
    gg 2900342
    ~/\/\/\/\/\:>=
  • 24.02.06, 17:59
    chardonnay_79 napisała:

    > dolly wszystko pięknie jest, ale:
    > oni nie są małżeństwem, więc inaczej już te zapomogi wyglądają;
    > takie benefity i generalnie pomoc socjalną otrzymuje się po dwóch latach
    > nieprzerwanej pracy na terenie wlk bryt.


    Co do benefitow jak zasilki na dzieci to od pierwszego miesiaca ale juz inne
    dodatki to chociaz klika miesiecy aby mozna bylo wpisac jakies dochody i
    sytuacje finansowa.

    Co do zwiazku bez zwiazku to matka samotna ma tu jeszcze wieksze prawa i taki
    dom to otrzymalaby juz po 3 miesiacach ale musiala by jednak pracowac aby
    otrzymac jakies dodatki bo to wszystko jest uzaleznione od dochodow wiec trzeba
    jakies miec. Wydaje mi sie ze wystarczy praca na pol etatu czyli np. 2-4
    godziny dziennie ale to by trzeba wszystko dokladnie pomyslec. Jak BSL podejmie
    decyzje to zastanowimy sie co sie da zrobic.



  • 24.02.06, 09:16
    ja bym nei wyjechala z tego zapyziewa naszego na stale, nie wiem to nie dla
    mnie, na zarobek tak, ale na zawsze nie, moj brat siedzi w coventry od ponad
    roku, prace ma chate ma dziewczyna z nim mieszka ona tez ma prace, ale
    strasznie tesknia za polska... to chyba zalezy od nastawienia... ja bym nie
    mogla...

    --
    "tick tock tick tock madness comes tonight
    what's reality compared to me
    I rest on the bed and I'm sure I slowly get mad"
  • 24.02.06, 12:14
    dzieki za rady i cenne informacje
    roważam wszystkie za i przeciw
    tak jak pisała Dagmara Zenia nie jest moim męzem , a dzieci maja alimenty i to
    niemałe
    czekamy tylko na przedstawienie przez firmę warunków zatrudnienia i wtedy
    wszystko sie wyjaśni
    --
    Co powiedział Bóg po stworzeniu faceta ?- Stać mnie na więcej ...
  • 24.02.06, 18:11
    Co do prywatnej sytuacji BSL to napewno nie bedzie latwa chociazby z powodow
    wlasnie braku zwiazku na papierze. Ale nie bedzie miala jakis praw
    ograniczonych z tego powodu. Tz. ma prawo do szkoly opieki zdrowotnej i
    wszystkiego innego a wydaje mi sie ze jest tez taka mozliwosc aby "ON" pobieral
    pomoc w postaci benefitow w zwiazku ze wspolnym gospodarstwem ktore prowadza.

    Ale to wszystko trzeba zapytac kogos kto to przerabial albo w urzedzie.

    Mysle jednak ze nie benefity czy inne sytuacje ekonomiczne sa najwazniejsze
    tylko wielka decyzja podjecia zmiany zycia nie koniecznie na lepsze. ... Cdn...
  • 26.02.06, 19:19
    napisalaś "niekoniecznie na lepsze" rozwiń proszę bo mnie to bardzo osobiscie
    dotyczy
    --
    ... szczęście polega na tym by z prostych rzeczy nie tworzyć intelektualnych
    labiryntów...
    lila ma już...
  • 24.02.06, 12:32
    O rany Dolly, ale sie napracowalas przy tym zestawieniu :)
  • 24.02.06, 17:51
    vibe-b napisała:

    > O rany Dolly, ale sie napracowalas przy tym zestawieniu :)



    No wlasnie ja jak zaczne to nie moge sie zatrzymac a zatrzymalam sie tylko z
    przyzwoitosci (dlugie posty nie pozadane) i zeby tak wielki plik dalo sie
    jeszcze otworzyc. Hi,hi....

  • 26.02.06, 19:31
    Mój brat mieszka w Irlandii od trzech lat. Początkowo pracował jako kelner,
    potem szef sali. Jak weszliśmy do Unii - nostryfikował dyplom magisterski,
    znalazł pracę w Symantecu, potem ją zmienił, wyjechał na prowincję do Arklow,
    bo tam tańsze utrzymanie, a z doświadczeniem zawodowym po pracy w takim
    gigancie jak Symantec, przyjmują wszędzie z otwartymi ramionami. Jednak firma
    padła, wrócił do Dublina, po tygodniu znalazł parcę w IBM. Nie chce wracać do
    Polski, za żadne skarby. Świetnie zna język, zna branżę komputerową, na wakacje
    jeździ do Hiszpanii, leczyć zęby - do Polski. A po co to piszę? Bo według mnie
    to świetny przykład, że jak się chce - to można. Nawet jeśli się straci pracę,
    można znaleść inną. Zarabia dobrze, ale nie jakieś kokosy, w każdym razie stać
    go raczej na wszystko, czego potrzebuje. A w Polsce? Proponowano mu pracę
    za.... najniższą krajową! Bo taki młody, bo po studiach.... Teraz jestem pewna,
    że z otwartymi ramionami by go przyjęli gdziekolwiek by chciał. Tylko on już
    nie chce.
    --
    Noce i dnie
    Piotruś

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.