• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Wacik o bezpieczenstwie dzieci.

  • 30.07.06, 10:58

    Czesciowo dlatego, ze temat "trawie" od dawna, czesciowo dlatego, iz wacik
    Lineczki (choc innej zupelnie kategorii, ale dotyczacy dzieci) mnie
    sprowokowal:

    chcialabym abyscie podzielily sie uwagami z zakresu bezpieczenstwa dzieci.
    Nie chodzi mi o przytaczanie linkow z instrukcjami pierwszej pomocy czy
    konstatowanie "dziecko w samochodzie tylko w foteliku" ale raczej o
    praktyczne uwagi, zwrocenie uwagi na rzeczy niby proste, ale ktore nam
    umykaja, albo o ktorych jednak nie doczytalismy.

    i ja mam dwie pierwsze:

    1. jesli dziecko sie zakrztusi, to nie nalezy klepac go po plecach w pozycji
    wertykalnej (czesty blad niestety) bo to tylko pogarsza sprawe,
    trzeba "sprowadzic" dziecko w dol.

    2. Czy macie w domu zainstalowane czujniki dymu?

    Jak mi sie cos przypomni, to dopisze, tymczasem licze na to, ze dowiem sie tu
    o czyms, co zapomnialam, przeoczylam zbagatelizowalam byc moze :)

    --
    "Come on now who do you think you are
    ha ha ha bless your soul
    You really think you're in control"
    Edytor zaawansowany
    • 30.07.06, 11:04
      Ja przypomnę starą metodę, którą wszystkie młode matki powinny znać:
      jeżeli dziecko "zanosi się" z płaczu, czyli w ataku histerii przestaje oddychać
      (np. przy uderzeniu, szczepieniu, niekiedy fochu), trzeba dmuchnąć mu kilka
      szybkich razy na buzię, jakby chciało się zdmuchnąć muchę siedzącą na nosie.
      • 30.07.06, 11:05
        Wlasnie, racja. Ale co zrobic, jak dmuchniecie nie pomaga? Raz mi sie tak
        zdarzylo. Dmucham dmucham i nic.
        --
        "Come on now who do you think you are
        ha ha ha bless your soul
        You really think you're in control"
        • 30.07.06, 11:12
          ja potrzepałam,mozna krzyknąć.ale niewiem czy zawsze.
          u mnie były zawsze zamknięte okna,nawet w upałdopiero w tym roku mąż sobie
          pozwala otwierać,a ja to znoszę przez godzinę,a potem zamykam.od kiedy się da
          tłumaczyc dziecku co to ogień.mam piece,troje dzieci i zadne łapy nie włozyło.na
          ulicy trzymanie za łapę albo przywiązane do wózka
          --
          trzechbudrysów www.niegrzecznedzieci.prv.pl/
          • 30.07.06, 11:40
            joanna9920 napisała:

            > u mnie były zawsze zamknięte okna,nawet w upałdopiero w tym roku mąż sobie
            > pozwala otwierać,a ja to znoszę przez godzinę,a potem zamykam.

            I tu stwierdzam, że okna plastikowe mają ogromną zaletę: można je uchylić "od
            góry".

            Kable i przedłużacze. Musimy z mężem wymyśleć, co z nimi zrobić zanim młoda
            zacznie raczkować. Mamy masakryczną ilość kabli zasilających i trzy 6-gniazdkowe
            przedłużacze w okolicach komputerów :( Mój ojciec kombinuje nam jakąś nowoczesną
            listwę zasilającą, ale nie wiem, czy to wystarczy :(
            --
            Alicja Maja 01.01.2006 i jej suwaczek
            Mijaj zdrów otwarte okna !
        • 30.07.06, 11:21
          wiem ze to drastyczna metoda...ale niestety dla Tunka jedyna.Ani dmuchanie,ani
          podszczypywanie w policzek.Jak bylismy u pediatry,Tunia w pewnym momencie
          zrobila sie juz sina.Lekarka trzepnela ja (lekko) w pieluche.Nie wiem czy to na
          zasadzie zaskoczenia czy innej-ale poskutkowalo.
          --
          Worek lenopodobny otwiera swe podwoje dla wszystkich chętnych foremek!!!
    • 30.07.06, 11:11
      Nie zostawiać dziecka w łóżeczku z kocykami, poduszkami. Mój tak właśnie
      wyskoczył mając niecałe 10 miesięcy. Moje dziecko ma zdolności kaskaderskie i w
      ciągu pierwszych kilku sekund wyskoczyło z takiego krzesełka:
      tiny.pl/tvzk
      w którym jego kuzynka siedziała kilka miesięcy i nie znalazła drogi ucieczki.
      Nigdy nie ustawiać taboretów, krzeseł pod otwarymi oknami.

      --
      promocja!!!
      • 30.07.06, 11:13
        ja w ogóle nie uzywałam takich krzeseł
        --
        trzechbudrysów www.niegrzecznedzieci.prv.pl/
      • 30.07.06, 11:16
        Te kocyki, poduszki i pluszaki są rzeczywiscie niebezpieczne przy większym
        niemowlaku. Moja Anka robila piramidy i mykala głową w dół z łóżecza czy kojca...

        --
        Not only am I perfect I'm a blonde too.
        Mam ochotę na dwie duze bakalie z przystojnym lodem :)))
      • 01.08.06, 11:20
        ja dokupiłam szelki i przywiązuję Gabi, bo też próbuje ucieczek
        • 16.08.06, 00:02
          W szelkach tez trzeba pilnować. Mój półroczny się wywiesił na szelkach ze
          spacerówki.
          --
          emama z małą cenzurą ;)

          No bo co w końcu, kurczę blade.
    • 30.07.06, 11:15
      Starać się nie gotować na palnikach zewnętrznych kuchenki. Obowiązkowo
      przykręcać do ściany szafki na buty, oraz inne wąskie i wywrotne meble.
      --
      promocja!!!
      • 30.07.06, 11:19
        aha,no i szklanki daleko od brzegu i u mnie obowiazkowo nie wolno dzieciom
        dochodzić do stołu jak są goście z kawą czy herbatą
        --
        trzechbudrysów www.niegrzecznedzieci.prv.pl/
        • 09.08.06, 18:33
          nigdy nie podaę gorących napojów kiedy po domu kręcą sie dzieci. Herbata jest
          zawsze chłodzona, kawa też (np. mlekiem) w ten sposób temperatura napojów
          jesttaka, że moża je od razu pić, a wylene nie poparzą dziecka.
          --
          Dwa kaczory u władzy czyli paranoja do kwadratu...
    • 30.07.06, 11:22
      okna tylko uchylne, chocbym mieszkała w suterenie
      zamykane furtki na dole i na górze schodów
      i to o czym napisała Lirio wyżej - wysokie, wąskie i chybotliwe meble
      przykręcone do ściany

      <><><><><><><><>
      KuKa trochę większa
      <><><><><><><><>
    • 30.07.06, 11:25
      szczególnie na starsze osoby nauczone pewnych przyzwyczajeń
      1. oparzenia nigdy nie smarujemy tłuszczem
      2. ukąszenia nigdy nie rozcinamy, wysysamy
      3. na zatrucie nie podajemy mleka - tłuszcz wzmaga wchłanianie toksyn (np. z
      grzybów)
      Na telefonie w domu nakleić numery alarmowe, bo większość ludzi ich nie zna!!!
      albo w stresie zapomni.
      Jak pogotowie nie odpowiada, a sytuacja jest kryzysowa dzwonić na 112 lub na
      policję. Ja kiedyś w czasie pożaru nie mogłam się dodzwonić do straży -
      dodzwoniłam się na policję - wezwali straż swoimi metodami.

      --
      promocja!!!
    • 30.07.06, 11:34

      Przechodznie przez ulice z wozkiem:

      zwlaszcza jesli przy krawezniku sa zaparkowane samochody- osoba dorosla wchodzi
      na jezdnie pierwsza, ciagnac za soba wozek. Wprowadzenie wozka najpierw to- w
      opisanych okolicznosciach- ryzyko, ze nadjezdzajace auto wjedzie na wozek
      (wozek jest nizszy niz zaparkowane samochody, wiec go nie widac, dorosla osobe
      widac)


      --
      "Come on now who do you think you are
      ha ha ha bless your soul
      You really think you're in control"
    • 30.07.06, 11:37
      Dzwoniąc na pogotowie wyraźnie odróżniać pojęcie straciła przytomność od
      zasłabła, zemdlała.
      Nie używać słowa "nie możemy docucić" w przypadku gdy reanimujemy kogoś.
      Popatrzeć sobie choćby w internecie na zasady reanimacji niemowląt (masaż
      serca).

      Ostatnio gdzieś słyszałam że wg nowych zasad można robić masaż serca bez
      sztucznego oddychania - byłabyn wdzięczna za linka (chodzi tu o obiekacje do
      metody usta-usta).
      --
      promocja!!!
      • 30.07.06, 11:39
        (chodzi tu o obiekacje do
        > metody usta-usta).


        A jakie to obiekcje? Mozesz przyblizyc?
        --
        "Come on now who do you think you are
        ha ha ha bless your soul
        You really think you're in control"
      • 30.07.06, 11:40
        Powiedzmy sobie szczerze, że wiekszość osób brzydzi się metody usta-usta. a
        ponieważ reanimacja może dotyczyć także nie maszych dzieci,
        dlatego wklejam tekst:

        Masaż zewnętrzny serca wystarcza, by uratować życie

        Badania przeprowadzone przez dr. Alfreda Hallstroma i współpracowników z
        uniwersytetu w Seattle, których wyniki opublikowano w maju na łamach "New
        England Journal of Medicine", wykazały, że wystarczającym postępowaniem
        reanimacyjnym, które powinien podjąć przypadkowy świadek zatrzymania krążenia u
        jakiejś osoby, jest rytmiczne uciskanie mostka - masaż zewnętrzny serca.
        Rozpoczynanie sztucznego oddychania nie jest konieczne, ponieważ - jak się
        okazało - nie ma to istotnego znaczenia dla zwiększenia skuteczności
        reanimacji. Dotychczas zarówno studenci, jak i członkowie grup paramedycznych
        byli szkoleni w prowadzeniu akcji reanimacyjnej polegającej na podtrzymywaniu
        zarówno krążenia krwi, jak i oddechu. Dr Hallstrom i współpracownicy zbadali
        skuteczność 520 reanimacji podjętych u osób z nagłym zatrzymaniem krążenia w
        warunkach pozaszpitalnych. Osoby, które rozpoczęły akcję reanimacyjną, nie
        znały zasad reanimacji i otrzymywały przez telefon wskazówki dotyczące sposobu
        postępowania. Udzielali ich strażacy, którzy w wielu krajach wspomagają
        pogotowie w ratowaniu życia przed dowiezieniem chorego do szpitala. Okazuje
        się, że wyjaśnienie, jak prowadzić sam masaż zewnętrzny serca, trwało aż o 1,4
        min krócej niż opis techniki reanimacji polegającej na łącznym stosowaniu
        masażu zewnętrznego serca i oddychania metodą usta-usta.

        Spośród ratowanych metodą klasyczną 10,4% (29 osób) dotarło do szpitala i po
        leczeniu zostało wypisanych do domu. W grupie, w której osoby reanimujące
        stosowały sam masaż serca, odsetek ten wynosił 14,6% (35 osób). Nie jest to
        różnica znamienna statystycznie, ale wskazuje na szanse uratowania komuś życia
        przez osobę, która nie jest przeszkolona w tym kierunku. Ludzie mają częściej
        pewne zahamowania przed rozpoczynaniem wentylacji metodą usta-usta, łatwiej
        natomiast jest im podjąć masaż zewnętrzny serca. Amerykańskie Towarzystwo
        Kardiologiczne stoi jednak na stanowisku, że uproszczenie działań
        resuscytacyjnych nie dotyczy ratowników przeszkolonych, dla których
        skoordynowane wykonywanie masażu zewnętrznego serca i wentylacji metodą usta-
        usta nie stanowi problemu. Uważa także, że powinno się szkolić jak najwięcej
        ludzi, by umieli stosować oba zabiegi ratujące życie, gdyż poprawne wykonywanie
        pełnej reanimacji daje największe szanse powodzenia.
        --
        promocja!!!
      • 30.07.06, 11:42
        Z tego, co wiem to u dzieci stosuje się raczej metodę usta-nos.
        --
        Natalka Dominika
        Wieści z Ula
        Blond to nie tylko kolor włosów, to także stan umysłu
        • 30.07.06, 11:51
          U małych dzieci robi się masaż serca palcami, a nie łapskami - stąd moja
          wcześniejsza uwaga o reanimacji niemowląt.
          Często ludzie nie udzielają pomocy bo brzydzą się - dlatego napisałam innej
          możliwości, generalnie zgadzam się z autorem artykułu, że sztuczne oddychanie
          jest trudniejsze do wykonania niż masaż serca.
          --
          promocja!!!
      • 30.07.06, 11:44
        a najlepiej mieć w domu jakiś krótki poradnik pierwszej pomocy, który zawsze
        wiadomo, gdzie leży ...
        --
        Alicja Maja 01.01.2006 i jej suwaczek
        Mijaj zdrów otwarte okna !
        • 30.07.06, 11:46
          Wiem, że w sytuacji zagrożenia nie ma czasu na kartkowanie książki i szukanie
          informacji, ale jeśli są w domu 2 osoby, to jedna może czytać na głos. W stresie
          łatwo zapomnieć o podstawowych zasadach.
          --
          Alicja Maja 01.01.2006 i jej suwaczek
          Mijaj zdrów otwarte okna !
        • 30.07.06, 11:46
          gaja78 napisała:

          > a najlepiej mieć w domu jakiś krótki poradnik pierwszej pomocy, który zawsze
          > wiadomo, gdzie leży ...


          Wydaje mi sie, ze w sytuacji alarmowej (jesli np, dziecko przestanie oddychac)
          nikt nie bedzie w stanie studiowac poradnika. Warto chyba pojsc na kurs
          pierwszej pomocy, ja sie na taki wybieram juz od roku, i wstyd mi, ze jeszcze
          nie doczolgalam sie.
          --
          "Come on now who do you think you are
          ha ha ha bless your soul
          You really think you're in control"
          • 30.07.06, 12:00
            Warto iść na kurs bo trzeba ćwiczyć na fantomie. Nie da się nauczyć skutecznego
            ratowania z książki czy filmu.
            Najlepsza motywacja to możliwość pomocy własnemu dziecku czy bliskim.

            --
            promocja!!!
            • 30.07.06, 13:57
              lirio bylam nakursie cwiczylam masaz na fantomie, nawet dwa razy :)
              mamwyksztalcenie medyczne, mielismy szkolenie z zakresu udzielania pierwszej
              pomocy i nie wiem czy w sytuacji kryzysowej bylabym zdolna jej udzielic z
              jednej prostej przyczyny...
              nie mam pojecia czy nie zrobilabym temu czlowqiekowi jeszcze wiekszej krzywdy...
              ale z tego co mowia to wlasnie strach przed podjeciem akcji ratunkowej jest
              przyczyna jej niepowodzenia, wiec raczej bym sie za to zabrala...
              wiec jesli cos jest nie tak a my wiemy jak udzielic pomocy, to jej udzielajmy
              trzeba sie przelamac
              to bardzo wzna sprawa - rzadko kto potrafi dzialac w takich sytuacjach
              odruchowo jak ratownik z zespolu reanimacyjnego

              --
              "I LOOK INTO YOUR EYES, THERE IS NO BOUNDARY,
              YOU MAKE ME REALIZE - WE ARE ONE!
              MIRROR SPLIT UP INTO PIECES.."
    • 30.07.06, 11:56
      Nigdy nie przechodzic z dzieckiem na czerwonym swietle przez ulice - chocby nie
      wiem jak sie spieszylismy. Zawsze czekac na zielone, chocby nic nie jechalo.
      Podoba mi sie haslo akcji: TYLKO NA ZIELONYM DAJESZ DOBRY PRZYKLAD.
      --
      "Jeżeli buty cię uwierają, zmieniasz je. Stóp nie bedziesz mógł zmienić"
      E.-E. Schmitt
    • 30.07.06, 12:09
      > trzeba "sprowadzic" dziecko w dol.

      Mozesz napisac cos wiecej??? Odwrocic glowa w dol?
      --
      Im dłużej czytam forum tym bardziej staję się niewyżytą polonistką ;)
      • 30.07.06, 12:18
        tak, odwrócić do góry nogami lub tak, żeby głowa była niżej, niż klatka
        piersiowa - żeby grawitacja pomagała a nie przeszkadzała.

        Co do zanoszenia się: generalna zasada jest taka, że potrzebny jest silny
        bodziec, który odwróci uwagę (mój ulubiony przykład - jak spoliczkowanie osoby w
        histerii) więc jeżeli nie pomaga dmuchanie (które jest najszybsze, najłatwiej
        dostępne i najbezpieczniejsze) to można próbować innych metod - dać klapa,
        krzyknąć, spryskać zimną wodą (jeżeli ktoś ma pod ręką zimną wodę...),
        potrząsnąć (niebezpieczne), zmienić gwałtownie pozycję i tak dalej.
      • 30.07.06, 12:25
        lucerka napisała:

        > > trzeba "sprowadzic" dziecko w dol.

        Przełyk ma kształt lejka, więc jak walisz w pozycji pionowej to wbijasz jeszcze
        głębiej coś czym się dziecko zakrztusiło. Trzeba je skierować głową i tułowiem
        w dół nie uciskając piersi.
        Jak się dziecko krztusi jakimś przedmiotem to można wykonać taki chwyt którego
        niestety nie umiem opisać i szarpnąć.
        --
        promocja!!!
        • 30.07.06, 12:38
          Chwyt o ktorum pisze Lirio:
          www.pogotowie.gorlice.pl/public/pomoc.htm
          Najlepiej poproisc pediatre o pokazanie jak to robic. Moj synek od ok roku do 2
          lat czesto sie krztusil jedzeniem i delikatnie zastosowany chwyt Heimlicha
          kilka razy go ratowal.
          --
          "Jeżeli buty cię uwierają, zmieniasz je. Stóp nie bedziesz mógł zmienić"
          E.-E. Schmitt
        • 30.07.06, 14:00
          lirio skrocona wersja rekoczynu heimlicha dla niemowlat i malych dzieci jest
          polozenie skosem w dol na udzie i klepniecie miedzy lopatki - niemowlakowi nie
          da rady zastosowac tego chwytu w inny sposob bo mozna mu zrobic krzywde

          --
          "I LOOK INTO YOUR EYES, THERE IS NO BOUNDARY,
          YOU MAKE ME REALIZE - WE ARE ONE!
          MIRROR SPLIT UP INTO PIECES.."
    • 30.07.06, 12:15
      Obowiązuje zasada zero zaufania do kółek dmuchanych i tzw motylków na ręce.
      Zazwyczaj to chińskie pękające badziewie - to nie jest sprzęt godny zaufania.
      Dla dziecka wystarczy kilka sekund pod wodą, żeby skończyło się tragicznie.
      Nie wpuszczamy dzieci do wody po jedzeniu i nigdy nie pozwalamy gwałtowie
      wskoczyć rozgrzanemu dziecku do wody, zawsze wstępne chlapanie.
      Nigdy nie pływamy na materacach i nie uczymy tego dzieci.
      Dziecko zawsze powinno mieć DZIECIĘCY!!! kapok na łódkach i innych płuwających
      sprzętach, który można samodzielnie kupić w sklepie sportowym. Teraz kapoki są
      bardzo ładne i bardzo mało zabudowane. Z "dorosłego" kapoka dziecko wypłynie!!
      Szczyt głupoty:
      ostatnio pan płynął z dzieckiem (malutkim) w jednoosobowym dmuchanym chińskim
      kajaczku, bez kapoków, pan miał obojczyk w gipsie i go zniosło na środek
      jeziora.
      Zdecydowana większość utonięć w Polsce dotyczy osób po alkoholu, dlatego nad
      wodą nie toleruję nawet jednego piwka.
      --
      promocja!!!
    • 30.07.06, 12:34
      ja coś o rzeczy na czasie dla mnie:
      połykanie, wchłanianie.
      małe przedmioty won! Średnie przedmioty też won! Bo dziecko na prawdę potrafi
      sobie wsadzić do dzioba tego całkiem sporego klocka, tak, że potem nie da się
      go z paszczy wydłubać.
      --
      blue i bebe
      rodzina w komplecie
    • 30.07.06, 12:34
    • 30.07.06, 13:27

      --
      homo, hetero, bi, mama, kotula
      Nas Troje
    • 30.07.06, 13:51
      Nigdy nie trzymać domestosów i innych żrących substancji koło WC, lub w dolnych
      szafkach. Nigdy nie przelewać niczego żrącego do butelek po żywności, nigdy nie
      trzymać niczego w nieopisanych butelkach - jak dziecko zje coś gdy nas nie
      będzie w domu to opiekun nie będzie miał pojęcia co to było. Nigdy nie wyrzucać
      oryginalnych opakowań od chemikaliów/oprysków jeżeli ich nadal używamy - zawsze
      tam jest informacja o odtruciu.
      --
      promocja!!!
      • 30.07.06, 13:54
        lirio napisała:

        > Nigdy nie trzymać domestosów i innych żrących substancji koło WC, lub w
        dolnych
        >
        > szafkach. Nigdy nie przelewać niczego żrącego do butelek po żywności, nigdy
        nie
        >
        > trzymać niczego w nieopisanych butelkach - jak dziecko zje coś gdy nas nie
        > będzie w domu to opiekun nie będzie miał pojęcia co to było. Nigdy nie
        wyrzucać
        >
        > oryginalnych opakowań od chemikaliów/oprysków jeżeli ich nadal używamy -
        zawsze
        >
        > tam jest informacja o odtruciu.


        NIGDY nie wywolywac wymiotow przy zatruciu chemikaliami.
        --
        "Come on now who do you think you are
        ha ha ha bless your soul
        You really think you're in control"
        • 30.07.06, 14:03
          jak sie cos przelewa gdzies to sie opisuje, pierwsza zasada chemika...

          --
          "I LOOK INTO YOUR EYES, THERE IS NO BOUNDARY,
          YOU MAKE ME REALIZE - WE ARE ONE!
          MIRROR SPLIT UP INTO PIECES.."
      • 30.07.06, 13:58
        Statystycznie 60% dzieci jest w stanie otworzyć nakrętki "zabezpieczające przed
        dziećmi" (takie, co trzeba nacisnąć, aby otworzyć) - dlatego nawet takie
        opakowania precz z dolnych półek i otwartych szafek.


        --
        homo, hetero, bi, mama, kotula
        Nas Troje
    • 30.07.06, 13:57

      gdy dziecko polknie ostry przedmiot (igla, pinezka, kawalek szkla?)
      do lekarza, wiadomo, ale w miedzyczasie? unieruchomic, podac cos do jedzenia,
      picia?

      --
      "Come on now who do you think you are
      ha ha ha bless your soul
      You really think you're in control"
      • 30.07.06, 14:01
        Z tego, co wiem (ale 100% pewności nie mam, warto to zweryfikować) - nic nie
        podawać do jedzenia i (zwłaszcza) do picia, bo przesuwająca się masa
        "jedzeniowa" może spowodować, że ostry kawałek przesunie się niżej z dużą
        prędkością (niż sam by się przesuwał), rozora przełyk i żołądek. Migiem do lekarza.

        --
        homo, hetero, bi, mama, kotula
        Nas Troje
      • 30.07.06, 14:03
        Moim zdaniem nic nie podawać. Stara metoda podania chleba osobie, której wbiła
        się ość od ryby jest teraz niedozwolona bo wbija ość głębiej lub łamie ją
        zostawiając trudnu do zauważenia i wyciągnięcia odłamek w przełyku.
        Wbitych w ciało dużych przedmiotów np. nóż nie wolno wyciągać.
        --
        promocja!!!
    • 30.07.06, 14:06
      NIE dajemy dziecku jedzenia i picia podczas jazdy, zwłaszcza spacerówką typu
      parasolka na plastikowych kółkach. Wózek może podskoczyć na nierównej płytce
      chodnikowej, kawałek chrupka czy paluszek wpada do gardła i nieszczęście gotowe
      (wiem, że to może już przewrażliwienie, ale odkąd Anka mi się w ten sposób
      zadławiła krakersem, to żarcie dostaje wyłącznie podczas postoju).

      --
      homo, hetero, bi, mama, kotula
      Nas Troje
    • 30.07.06, 14:06
      unieruchamiamy szyje i w mozliwie plaskiej pozycji (w celu unieruchomienia w
      ogole calego kregoslupa) transport do szpitala bez zbytnich wstrzasow, czesto
      przy wypadkach samochodowych mrozi mnie wywlekanie w doslownym tego slowa
      znaczeniu rannych z samochodow przez gapiow - takie wyciaganie w nieodpowiedni
      sposob moze przyniesc wiecej szkody niz pozytku np paraliz na cale zycie :(

      --
      "I LOOK INTO YOUR EYES, THERE IS NO BOUNDARY,
      YOU MAKE ME REALIZE - WE ARE ONE!
      MIRROR SPLIT UP INTO PIECES.."
    • 30.07.06, 14:11
      Jak balonik pęknie, trzeba d.o.k.ł.a.d.n.i.e wyzbierać wszystkie kawałki.
      Raz, że jak się strzępek balonika dostanie do tchawicy, to i manewr Heimlicha
      nie pomoże, dwa, końcówka balonika (ta, przez którą się dmucha) jest bardzo
      często zakładana przez dziecko na rękę jak bransoletka (a taka gumka skutecznie
      hamuje krążenie).

      --
      homo, hetero, bi, mama, kotula
      Nas Troje
      • 30.07.06, 14:16
        Baloniki wzbudzaja moj wielki niepokoj nie tylko ze wzgledu na popekane
        kawalki. Zastanawiam sie, czy podczas, gdy balonik peka, moze wyrzadzic dziecku
        krzywde? Czy sila "eksplozji" jest wystarczajaca by uszkodzic oko? Bo nie wiem
        czy moje obawy sa uzasadnione czy przesadzam.
        --
        "Come on now who do you think you are
        ha ha ha bless your soul
        You really think you're in control"
    • 30.07.06, 14:16
      Przy ataku padaczki nie wolno wkładać do buzi żadnych twardych, metalowych
      przedmiotów, kluczy, łyżeczek i innego bardziewia. Kiedyś "mądra" pani włożyła
      dziewczynie na chama parasolkę wybijając jej żęby.
      Jak widzicie kogoś z atakiem padaczki to podejdźcie bo najczęściej ludzie robią
      krzywdę - najlepszą pomocą jest odcięcie głupiej pomocy.


      Zachowaj spokój. Większość napadów ustępuje samoistnie w ciągu 2-3 minut
      Jeżeli chory znajduje się w miejscu niebezpiecznym (np. na ulicy) zapewnij mu
      bezpieczeństwo
      Ułóż chorego na boku - taka pozycja chroni przed zakrztuszeniem się
      Nigdy nie wkładaj choremu żadnych przedmiotów do ust - to nie pomaga, a może
      być szkodliwe!
      Po napadzie zostań przy chorym tak długo, aż jego stan wróci do normy
      Sen po napadzie jest zjawiskiem naturalnym i korzystnym dla chorego
      Zawiadom Pogotowie Ratunkowe, jeżeli napad przedłuża się powyżej 7-10 min.
      Jeżeli napad ustąpił, a chory jest przewlekle leczony, nie ma takiej potrzeby
      --
      promocja!!!
    • 30.07.06, 14:22
      plastikowe siatki - zalozone na glowe mog abyc przyczyna udusenia

      --
      "I LOOK INTO YOUR EYES, THERE IS NO BOUNDARY,
      YOU MAKE ME REALIZE - WE ARE ONE!
      MIRROR SPLIT UP INTO PIECES.."
    • 30.07.06, 14:44
      Osobie nieprzytomnej nie podawać nic do picia, ani nie pakować do ust leków.
      --
      promocja!!!
      • 30.07.06, 15:48
        nie pozwalać sobie ani nikomu kto zasłabł (z podejrzeniem zawału) podawać
        ŻADNYCH leków. Duzo osób nosi przy sobie nitrogliceryne i jak widzą takiego
        delikwenta co mu się słabo zrobiło to odrazu lecą z tą nitrogliceryną pod język.
        NEVER! tylko można tym zaszkodzić, bo obniża się ciśnienie!!!
        --
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=38724025&a=38724025

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=28294613&a=28541881
        • 30.07.06, 17:13
          już budując dom staraliśmy się, aby był możliwie najbezpieczniejszy dla dzieci.
          mam więc
          1. wszystkie okna zamykane na kluczyki, a klucze sa pochowane,
          2. okna sa uchylne, więc nidgy ich nie otwieramy na całą szerokosc,
          3. poręcze na schody zamawialiśmy od razu z furtkami, a wszelkie odleglosci
          miedzy szczebelkami albo między poreczą a podłogą są mniejsze niż główka
          niemowlaka
          4. kuchnia jest osobnym pomieszczeniem z drzwiami, które sa zawsze zamkniete,
          zresztą drzwi do łazienki też
          5. we wszystkich gniazdkach sa zaślepki
          6. wzyskie meble w pokoju chłopaków sa przykręcone do ścian
          poza tym moje dzieci w zasadzie nigdy nie sa same w pomieszczeniu.
          --
          Nie ma takiego dobrego uczynku, który by się przeciwko tobie nie obrócił
    • 01.08.06, 11:13
      tam kupiłam i z powodzeniem używam zabezpieczenie płyty kuchennej i blokady
      szuflad.
      nie dawać do zabawy zamkniętych pojemniczków typu masełko turystyczne,
      jogurcik. antośka odłamała w sekundzie i pożarła trójkącik plastiku służący do
      otwierania pudełeczka.
      sprawdzić, ajkie się posiada w domu i ogrodzie kwiaty i krzewy. większość jest
      trująca.
      --
      "Człowiek lubi gdy się go lubi i nie lubi gdy się go nie lubi." - by Fizia

      oto ja i moje dzieci
    • 01.08.06, 11:38
      1. Dziecko wozimy ZAWSZE przypięte pasami.
      2. Bezpieczniej jest wysiadać z autobusu tyłem tak,żeby głowa dziecka wyjechała
      ostatnia (chyba, że ktoś nam chce pomóc)
      3. Jeślo ktoś chce nam pomóc wynieść wózek to ZAWSZE mówić gdzie ma łapać -
      zdarzyło się, że pani złapała mój poprzedni wózek za oparcie (które się
      gównianie podnosiło) i posadziła mi niesiedzące dziecko :/:/
      4. ZAWSZE opuszczamy hamulec, nawet na prostej jak stół drodze
      5. Uważać na wszelkie zakamarki gdzie dziecko może wsadzić palce (a może wszędzie)
      --
      Jest to moje zdanie i ja je całkowicie podzielam!
      Pinezka
      Mateo
      • 01.08.06, 14:51
        A ja nigdy nie opuszczam hamulca, szczególnie w autobusie ponieważ jest guzik
        wart i traktuję jakby go nie było. Zawsze trzymam wózek. Raz widziałam jak
        pani zablokowała hamulec i usiadła sobie w autobusie. Wózek przeleciał przez
        pół autobusu i uderzył w ściankę koło kierowcy. Słaby hamulec puści, a mocny
        hamulec spowoduje koziołkowanie wózka w takich okolicznościach.
        --
        promocja!!!
        • 01.08.06, 15:17
          To pewnie też zależy od wagi wózka. Domyślam się, że lekki wózek z zablokowanym
          hamulcem może "fruwać" po autobusie podczas ostrego hamowania.
          Mój wózek jest cięzki i taka lekcja latania raczej mu nie grozi. Za to
          utrzymanie go w miejscu bez zablokowanego hamulca graniczy z cudem ...
          --
          Alicja Maja 01.01.2006 i jej suwaczek
          Mijaj zdrów otwarte okna !
        • 01.08.06, 16:27
          No owszem, też zawsze stoję i trzymam wózek, ale lepiej opuściś hamulec niż nie
          np. na chodniku itd.
          --
          Jest to moje zdanie i ja je całkowicie podzielam!
          Pinezka
          Mateo
    • 01.08.06, 11:41
      Przy zdejmowaniu rzeczy z szaf, pawlaczy i innych wysokich mebli nie robić tego
      nad głową dziecka - może coś niechcący spaść i wypadek gotowy.

      Nie stawiać łożeczka przy zasłonkach i firankach. Dzieci często zachowują się
      jak małe koty :)

      Kable od żelazek, podgrzewaczy itd oczywiście zwinięte.
      --
      Jest to moje zdanie i ja je całkowicie podzielam!
      Pinezka
      Mateo
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.