Dodaj do ulubionych

Stres u dwulatka

07.02.07, 08:29
no - prawie dwulatka :)

Dziewczyny- prosze o radę i pociesznie też. Nie radzimy sobie z następującą
sytacją: zmiana grupy w żłobku - na starszaki - 2-3 latki.

Ja wiedziałam, ze łatwo nie będzie ale nie sądziłam, ze bedzie az tak
trudno... Jasiek przeszedł do tej grupy w poniedziałek, razem z 7 innych
dzieci. Zmienił tylko piętro.
W poniedziałek było nieźle bo przez zaskoczenie - śniadanie w starej grupie a
potem zejście. I jakoś dał radę. Wtorek - przepłakał (delikatnie mówiąc) cały
dzień - dosłownie.
I teraz najgorsze - noc - był bardzo zmęczony - padł ok 19 i budził się
najpierw co 15 min, a potem co 2-3 (patrzyłam na zegarek) - z płaczem, co
jakiś czas krzyczł "Mama NIE", wiercił się i zrywał z łóżka, patrzył
nieprzytomnym wzrokiem.
Zasnął dopiero po północy. Rano nie chciał się ubierać - tłumaczyłam mu długo
wszystko i jakos - o dziwo - pozwolił mi się ubrac (nie chciałam z nim
walczyć) i wyszliśmy.
W złobku histeria, rozpacz i straszne wycie - syszłam go jeszcze bardzo długo
po wyjściu- niosło się po całym osiedlu....

Ja wiem, ze Panie w żlobku przejmuja się tym wszystkim - rozmaiałam z kilkoma
i widzę, że się starają; panie z pierwszej grupy schodzą do Jasia ale podobno
wczoraj i to nie pomagało.

Gdyby nie ta "zła" noc to może nie przejmowałabym się tym az tak bardzo..
Pamiętam jak kiedyś, któraś z Was napisała, że dziecko to nie porcelanowa
lalka i trzeba traktować je jak człowieka....

Nie wiem tylko jak taki stres może się odbić na tak malutkim orgazniźmie? No
i kolejne pytanie- czy on jest az tak wrażliwy? Dlaczego az tak bardzo to go
stresuje?

Dziewczyny - z trudem powstrzymuje się, zeby do żobka nie zadzownić; każdy
tel. odbieram drążcą ręką - bo może to ze żłobka...

ech.. trudne to okropnie - szłam dziś do pracy i płakałam - nie mogłam
przestać - racjonalnie umiem sobie wszystko wytłumaczyć ale emocje sa
silniejsze - nie panuję nad nimi
--
....
Edytor zaawansowany
  • 07.02.07, 09:06
    Nic nie poradzę, bo nie mam doświadczenia, ale przytulam Cię. Trzymaj się
    dzielnie, nie płacz! To mały chłopczyk, a mali chłopcy nie lubią zmian.
    Przyzwyczai się, bo musi, tylko Ty się, mama, nie łam! No już głowa do góry!!!:)
    --
    Wieczne zalogowanie racz mi dać Panie, a lampka na modemie niechaj mi świeci na
    wieki wieków. Amen.
    Kuba♥
    Maja♥ Sylweriusz♥
  • 07.02.07, 09:31
    dziumdziarumdzia napisała:

    > Nic nie poradzę, bo nie mam doświadczenia, ale przytulam Cię. Trzymaj się
    > dzielnie, nie płacz! To mały chłopczyk, a mali chłopcy nie lubią zmian.
    > Przyzwyczai się, bo musi, tylko Ty się, mama, nie łam! No już głowa do
    góry!!!:
    > )


    Dziękuję Dziumdzia za dobre słowa! Mimo to nadal czuje się strasznie - wydaje
    mi się, ze Jaśkowe pójscie do zlobka mniej przeżywałam niż to co widze teraz...
    Siędzę i myślę.. choc zdrowy rozsądek nakazuje zupełnie coś innego.. Ech...
    --
    ....
  • 07.02.07, 09:37
    biała dla niego to stres bo zmienił otoczenie , to tak jak pójscie do
    przedszkola musi sie przywyczaić do "nowego" pewnie jeszcze kilka dni tak
    będzie ,
    a jak on zachowuje sie 2 godziny póxniej np.
    bawi sie czy caly podyt płacze ?
    --
    "Kaczynscy tu byli" - pomyslał Stirlitz idąc lasem w bezksiężycową noc
  • 07.02.07, 09:41
    Z czasem powinnien sie uspokoic. Przyzwyczaic. U nas tak wygladalo pojscie do
    przedszkola. Dzieci w tym wieku nie lubia i czesto nie rozumieja zmian.
    Trzeba dac dziecku i sobie troche czasu. Nie zalamuj sie , wszystko sie pouklada.
  • 07.02.07, 09:41
    hmm, ja też płakałam po wyjściu jak mój trzylatek wyrywał się i krzyczał "mamo
    ja się boję, nie zostawiaj mnie". tłumaczenie sobie słabo pomaga:) daj mu i
    sobie parę dni. powinno przejść zwłaszcza, że to nie początki chodzenia tylko
    zmiana grupy. trzymam kciuki
    --
    Maciejka

    Baltazar
  • 07.02.07, 09:42
    Adam zachowywał się identycznie, kiedy jego tata wyjechał do pracy do innego
    miasta, w tygodniu go nie było, wracał na weekendy.
    Miałam to samo - nocne pobudki z krzykiem "mama nie, mama nie", histerie.
    Sytuacja wróciła do normy kiedy zamieszkaliśmy znów wszyscy razem.

    Teraz sobie myślę, że trochę zlekceważyłam inteligencję Adama w tamtym okresie.
    Powinnam my wytłumaczyć, dlaczego tatuś wyjechał, że będzie wracał,
    przygotowywać go na te wyjazdy i powroty. A mi się wydawało, że co to taki
    dwuletni zrozumie, zwłaszcza, że mało jeszcze mówił w tamtym okresie.

    W Waszej sytuacji nie ma raczej powrotu do stanu poprzedniego. Myślę, że po
    jakimś czasie się przyzwyczai, choć będzie ciężko. ROzumiem, przytulam i trzymam
    kciuki, żeby szybko się skończyło.
    --
    Adan
    Make your own kind of music
  • 07.02.07, 09:43
    Na pewno jest bardzo wrażliwy.
    Jak dziewczyny piszą,przeczekaj,daj mu i sobie czasu.To trudne,wiem.Przytulam
    Cię.
  • 07.02.07, 09:47
    Nam się popsuło u Mai samodzielne zasypianie ostatnio. Postanowiłam się za nią
    wziąć. Skończyło się taką histerią, że posikała się w majtki. Tego dnia wróciła
    w pieluchy (już drugi tydzień to trwa).
    Bardziej to przeżyłam niż trzy wieczory płaczu kiedy za pierwszym razem ją
    trenowaliśmy do samodzielności.
    Chyba na tej zasadzie, że sie nie spodziewałam takiego oporu - myślałam, że
    najgorszą robotę mam już za sobą.
    I Ty pewnie też: oddanie dziecka do żłobka z urzędu kojarzy się ze stresem,
    potem już ma być tylko pięknie, ale czasami nie jest.

    Nie rozmyślaj nad tym, bo nic mądrego nie wymyślisz. Ty jesteś w pracy, Jasiek w
    żłobku i tak jest dobrze:) Może jakieś szczegóne atrakcje mu zapewnij wieczorem
    albo w weekend? Lepiej się poczujesz!
    No już! Głowa do góry!!!
    Jasiek jest pod dobrą opieką, w znajomym miejscu, krzywda mu się nie dzieje. W
    końcu ma prawo wyrazić swoje uczucia, nie? Robi to tak, jak potrafi.
    --
    Wieczne zalogowanie racz mi dać Panie, a lampka na modemie niechaj mi świeci na
    wieki wieków. Amen.
    Kuba♥
    Maja♥ Sylweriusz♥
  • 07.02.07, 09:55
    zaburzył mu sie porządek swiata to placze i jest mu zle
    ale przyzwyczai sie
    dzieci wyjatkowo nie lubia zmian i reaguja bardzo na kazde zaklocenie porzadku

    bedzie dobrze, głowy w góre!
    --
    Edzitczanin
  • 07.02.07, 10:12
    Dziewczyny - jeszcze raz wielkie dzięki - wiem, że wszystkie macie rację!
    Właśnie zwalczyłam kolejną chęć zadzwonienia do złobka (koleżnki z pracy
    pomogły).

    I mimo iż racjonalnie wszytko rozumiem i tłumaczę sobie, to tak starasznie mi
    ciezko.... ech.. uroki macierzyństwa ;)
    --
    ....
  • 07.02.07, 10:20
    Mysle tak jak Agnieszka - trzeba bardzo duzo tlumaczyc, wyjasniac,
    przygotowywac.
    Czy nie moze byc tak, ze bedzie przeniesiony np. za tydzien, a Ty sprobujesz go
    przygotowac? A moze moglby chodzic przez jakis czas np. tylko na godzine do
    nowej grupy, poznac dzieci, panie. Piszesz, ze opiekunki Jasia sie przejmuja ta
    sytuacja, moze zgodza sie pomoc w adaptacji?
  • 07.02.07, 10:24
    delilian napisała:

    > Mysle tak jak Agnieszka - trzeba bardzo duzo tlumaczyc, wyjasniac,
    > przygotowywac.

    tak robiłam - tłumaczyłam i każdy mój "wykład" kończył sie stanowyczym jaskowym
    NIE; tak jak już pisąłam - dziś w ten sposób udalo mi się go nakłonić do
    ubrania się i wyjścia z domu... mimo wszytko mówic będę nadal - chyba nic
    innego zrobic nie mogę

    > Czy nie moze byc tak, ze bedzie przeniesiony np. za tydzien, a Ty sprobujesz
    go
    >
    > przygotowac? A moze moglby chodzic przez jakis czas np. tylko na godzine do
    > nowej grupy, poznac dzieci, panie. Piszesz, ze opiekunki Jasia sie przejmuja
    ta
    >
    > sytuacja, moze zgodza sie pomoc w adaptacji?

    dałam Jasiowi czas do jutra - tzn. jeśli jutro nadal będzie tak samo to pójdę
    do Pani kierowniczki (bo ona musi wyrazić zdgodę) z prośbą na stopniowe
    przenoszenie Jasia; narazie one schodzą do niego do tej straszej grupy (i
    zapewniały mnie, ze będą schodziły tak długo jak będzie trzeba)


    --
    ....
  • 07.02.07, 10:32
    Jesli placze przez caly dzien, to lepiej sprobowac stopniowo przyzwyczajac go do
    nowej grupy.
    Jesli szybko sie uspokaja, dalabym mu czas i nie przenosila so starej grupy.
    Dzis jest pewnie zmeczony nieprzespana noca, wiec byc moze bedzie mial kiepski
    nastroj.Moze zaczekaj do konca tygodnia i wtedy na spokojnie sie zastanow co
    dalej robic.
  • 07.02.07, 11:14
    magswitch napisała:

    > Jesli placze przez caly dzien, to lepiej sprobowac stopniowo przyzwyczajac go
    do nowej grupy.
    > Jesli szybko sie uspokaja, dalabym mu czas i nie przenosila so starej grupy.
    > Dzis jest pewnie zmeczony nieprzespana noca, wiec byc moze bedzie mial kiepski
    > nastroj. Moze zaczekaj do konca tygodnia i wtedy na spokojnie sie zastanow co
    > dalej robic.

    Zobaczymy jak dziś bedzie... muszę jeszcze 4h w pracy wysiedzieć.... i ciagle
    walczę z telefonem - tzn. pokusą...
    --
    ....
  • 07.02.07, 19:02
    i dotychczasowego trybu życia (typu zmiana grupy, pojawienie się młodszego
    brata).
    Do tego jeszcze dochodzi zwiększona wyobraźnia a ok. 3 roku życia zaczynają się
    pojawiać strachy i koszmary.
    Mój 2i 3/4 latek też zaczął się budzić w nocy, a żadnych rewolucji u nas nie
    było.

    Biała, Dziumdzia - nałożyło Wam się. Przytulam, współczuję.
    IMHO to tłumaczenie, przytulanie, konsekwencja i spokój są wskazane, ale część
    tych zachowań jest chyba niestety po prostu charakterystyczna dla tego wieku.

    --
    Być sobą to walka między samozachwytem a samozadręczaniem
  • 08.02.07, 08:47
    gdyby ktoś z Was zobaczył Jasia wczoraj popłudniu to nie uwierzyłby w to co
    pisałam wcześniej - pogodne, roześmiane, rozbawione dziecko... (gdy go
    odbierałam) ale... ulubiona Pani była z nim cały dzień w nowej grupie..

    Rozmawiałam z p. Kierowniczką- powiedziała, ze jaś do zejścia nadawał się już 4
    mies. temu ale chciała zmiejszyć jego stres i zebrać dużą grupę dzieci do
    zejścia- żeby Jaśkowi było łatwiej.
    Narazie pani będzie schodzić do Jasia - tak długo jak będzie trzeba (wczoraj
    były nawet dwie - poszyły dopiero gdy zabrałam Jaska). Pomysł ze stopniowym
    przyzyczajaniem uznała za niezbyt dobry - bo za kilka dni jasiek uzna to za
    normę i znowu będzie problem;

    Dziś rano było gorzej niż wczoraj - nie chciał się obudzić - poraz pierwszy w
    życiu moje dziecko udawało, ze śpi, potem nie pozwalał mi sie ubrać -
    tłumczenie i prośby nie pomogły, nie chciał wyjśc z domu.. w żłobku histeria
    jak wcześniej...

    I jeszcze jedno - Pani z nowej grupy- nie podoba mi się i już - nie podobaja mi
    się jej metody - krzydy dziecku nie robi ale jest - taka... oschła.. ja wiem,
    że aktualnie jestem przewrażliwiona i moge się czepiać bezpodstawienie...

    ech.. jak ja chciałabym mieć to już za sobą... a tak znowu siedzę, walczę z
    pokusą zadzowonienia i płakac mi się chce...

    --
    ....
  • 08.02.07, 09:25
    Może i Tobie założyć specjalną salę do wypłakanie się? :DDD

    Będzie dobrze! Pewnie dzisiaj znowu będzie zadowolony po wszystkim a w
    poniedziałek już będzie po problemie:) Fajnie że panie tak się starają! Powinaś
    się cieszyć a nie płakać!;)

    --
    Wieczne zalogowanie racz mi dać Panie, a lampka na modemie niechaj mi świeci na
    wieki wieków. Amen.
    Kuba♥
    Maja♥ Sylweriusz♥
  • 08.02.07, 09:49
    dziumdziarumdzia napisała:

    > Może i Tobie założyć specjalną salę do wypłakanie się? :DDD
    Dzimudzia - kochana jestes bardzo!!!
    na razie usadowiłam się w kąciku porodówki Anhes i czekam na drynia :); jeśli
    mi nie minie to poproszę o osobną salę ;)


    >
    > Będzie dobrze! Pewnie dzisiaj znowu będzie zadowolony po wszystkim a w
    > poniedziałek już będzie po problemie:) Fajnie że panie tak się starają!
    Powinaś
    > się cieszyć a nie płakać!;)
    >
    Tak - to prawda - sama byłam wczoraj wzruszona gdy zobaczyłam te dwie panie z
    tamtej grupy...

    --
    ....
  • 08.02.07, 09:58
    ja tylko dodam, że pani która mi się podoba w przedszkolu najmniej, jest właśnie
    oschła i mało kontaktowa jest ulubioną panią Szymka.
    Głowa do góry, przyzwyczai się.
    Ja dzwoniłam i dzwonię nawet teraz jeżeli coś mnie martwi. Panie Cię znają i
    zrozumieją, że się martwisz.
  • 08.02.07, 12:17
    a może jutro pójdzie z nim do żłobka ryś? :)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.