Dodaj do ulubionych

co powinien kierownik/naczelnik

23.09.11, 21:15
czy kierownik/naczelnik nie powinien pomagać w szukaniu nowych klientów, czyż nie powinien znać równie dobrze produktów swojego wydziału? czy dyrekcja nie wymaga tego od kierowników, aby i w tym zakresie angażowali się w pracy, a nie tylko przekazywali podwładnym że dyrektor kazał wyrobić plan bo zapewne kazał brać CZYNNY udział w tym takze kierownikowi który się do tego nie przyznaje hahha. Nie dotyczy to wszystkich bo znam kierowników którzy mają ogromną wiedzę i w pełni się angażują aby plany wykonać, pomagają i wspierają zespół - niestety jest ich niewielu :( mój niestety wszystko zrzuca na pracowników sam mało robi gada przez tel w celach prywatnych a jak coś trzeba Dyrektorowi wyjaśnić to pyta podwładnych o co chodzi i co z czym się jeeee żenada
Edytor zaawansowany
  • qween1 23.09.11, 21:55
    zgadzam się z poprzednią wypowiedzią, u mnie w oddziale jest kilku kierowników, różnica jest taka że kierownicy BOIP, MSP I HIPOTEK zapierniczają na równi z doradcą, gdyż mają plany i muszą je zrobić. Natomiast kierownik, ba.. naczelnik detalu i kasówki tylko rozliczają pracowników i choćby nie wiem co się działo, jakie braki kadrowe by nie były, kolejka zawijana do drzwi to nie wyjdą i nie obsłużą klienta. Chodzi przecież o rozładowanie kolejki.. żenada ... ale cóż jest na to przyzwolenie szefa, ale jak przyszło do wartościowania stanowisk pracy to byli wielce niedocenieni :-)
  • drapiezna71 26.09.11, 21:55
    tak ? ciekawe ..co Ty wiesz o naczelnikach kasówki zapierniczajacych przy bankomatach na skarbcu itp często bez przerwy .... nie znasz nie oceniaj ....wolałabym miec na sobie plany i świety spokoj jak w MSP lub FN....ale jestem tylko operacyjny zwartosciowany jako stanowisko niesprzedażowe ..hehe ciekawe skąd te plany ....
  • qween1 27.09.11, 19:02
    przepraszam drapieżną.. napisałam ze tak jest u mnie w oddziale ... być może u Ciebie jest inaczej ....
  • takiego_nie_bylo 28.09.11, 16:50
    u mnie akurat jest odwrotnie, to naczelnik kasówki ma najwięcej na głowie, natomiast FN czy RM to jakaś porażka naczelnik nic nie robi i mało tego jeszcze zrzuca swoje obowiązki na pracowników jakby nie mieli co robić - lepiej jak go nie ma bo tylko dezorganizuje pracę zespołu..grrrrrrrr a przecież jego zadaniem też jest utrzymanie Klienta i znalezienie nowego a nie tylko chowanie się za swoim biurkiem, pomijając już brak wiedzy. Czy naczelnik tez nie powinien uczestniczyć aktywnie w pozyskiwaniu nowych klientów itd itp lub uczestniczyć w spotkaniach...
  • nim-22 01.10.11, 22:18
    każdy z naczelników czy kierowników powinien mieć przede wszystkim wiedzę , która wspomoże pracownika. Plany i ich realizacja , a co za tym idzie pomoc pracownikom właśnie w pozyskaniu klientów nowych i rozmowy z nimi tzw. utrzymanie klienta to jego bi.gazeta.pl/i/16/forum/podglad.gifobowiązek. Tak jak nas ocenia się w k-jakości za relacje z klientami tak są oni również oceniani. Jeżeli jakiś dyrektor widzi , że kierownik nie angażuje się w sprzedaż tylko "urzędniczy" to powinien go zmienić ! Gorzej gdy tego nie zauważa.
    Wystawiajcie takich cwaniaków, którzy jadą na Waszych plecach !
  • sarenka50084 02.10.11, 09:17
    Witam

    POPIERAM.
  • jozefpil 26.10.11, 19:44
    Słuchaj - przecież twój kierownikma swojego dyrektora. No to idz tym do niego. A jak nie pomoze, to wyżej.
    Takie mam przeczucie...
  • takiego_nie_bylo 27.10.11, 18:37
    hahah Dyrektor jest ostatecznością :) i tą niespodziankę zostawię kierwoniczce gdy będzie się najmniej spodziewała.... :D a tymczasem niech chodzi i opowiada dyrektorowi ile to ona ma pracy i ile robi aby Wydział dobrze funkcjonował, a w rzeczywistości pół dnia rozmawia prywatnie przez telefon, godzinę pomarudzi jaka to ciężka praca no i w końcu przychodzi pora na kawe heheh, pomijając że nigdy nic nie zrobi bo nie zna żadnej procedury i nawet nie wiem jak produkty Wydziału funkcjonują, zamiast wziąć w łapę procedurę itp to ciągle ktoś musi za nią wszystko robić///////Żenada jak ktoś taki może się utrzymać na stanowisku.
  • enigma.pko 17.11.11, 18:37
    Plany z kosmosu,oferta odbiegająca in minus od innych banków, cała papierkowa robota na doradcę, wyścig szczurów podsycany przez naczelnika, żadnej pomocy od niej- kazda wątpliwość czy prośba o interpretację przepisów kwitowana stwierdzeniem, że nie znam procedur. Procedury jakie są każdy widzi a naczelnik jest chyba od tego żeby w razie wątpliwości pomagał a nie dołował.Działania mojej naczelniczki (Kraków) powodują ciągłą rotację pracowników i ponoć dotąd będą rotacje dopóki nie skompletuje doskonałego zespołu. Tylko, że to nie ona rezygnuje z pracownika bo ma on np. za niską sprzedaż, to pracownik mówi dziękuje zwalniając się bądź przenosząc gdzie indziej.Sztukę manipulacji ludźmi opanowała do perfekcji, czujemy się jak w matni, nikt nie ma odwagi się wychylić, powiedzieć co o tym wszystkim myśli.Dyrekcja wierzy jej bez zastrzeżeń i albo udaje, że nie wie o co chodzi albo też daje sobą manipulować.Zależy nam na pracy ale ile można wytrzymać w takiej atmosferze. Wszyscy jesteśmy zastraszeni ja też się nie odezwę bez poparcia choćby jednej osoby z zespołu.Konfrontacja zespół-naczelnik-dyrekcja-region nie działa. kazdy spuszcza głowę i nic nie mówi.Już tak było, nie wiem kto ją opisał ale niewiele pomogło. Jak dla mnie sytuacja bez wyjścia. Tyle mojego, że tutaj wyleję swoje żale, trochę mi lepiej.
  • karimataspi 18.11.11, 22:04
    Najbardziej mi sie podoba jedna pani, która nic nie robi cały dzien wszyscy to widzą a ta Pani mysli że ich w c... robi. Przychodzi na 11.00 do pracy a na stanowisko wchodzi o 15.00, a jak idzie na rana zmiane to schodzi o 13,00 a powinna o 15,00 i nikt niby tego nie widzi co? I to jest podobno najlepsza kolezanka wszystkich pan z wydzialu zwłaszcza naczelnikow, a wspolpracowac z kolezankami z pracy nie umie. Przykre że nikt o tym nie powie głosno!!!Stanowisko wiecznie zapleczowe bo boi sie klienta a na dzien dzisiejszy wykonanie planow dwokrotnie wyzsze jak u innych (chyba na zapleczu konta sprzedaje). I to jest rowny podzial obowiazkow w pkobp. Kocham te robote
  • pognieciona.kartka 12.03.12, 23:29
    Mój naczelnik...
    Zamiast jednoczyć zespół w ciężkich, bezowocnych, dniach, tygodniach jączy, coś knuje, walczy tylko o niektórych pracowników.
    Załatwia z nimi coś po kątach, na uszko resztę szlak trafia.
    A ja chcę żeby zebrała załogę i otwarcie ogłosiła, że np.”mieszkaniówki” jak będą miały dwa konta i kartę to w pierwszej kolejności dostanie je pracownik X z takiego powodu , że : …..
    Następne produkty będą dzielone SPRAWIEDLIWIE ;) Już dostałam takiej awersji , że naprawdę coraz rzadziej pomagam słowem i czynem, a tak być nie powinno.
    A tak w ogóle to wiem, że przecież naczelnikowi i tym wyżej nie chodzi o jednostki tylko wyrobiony plan ogółem, a, że przy okazji może się pozbyć ludzi, którzy walczą o swoje to też tylko plus.
  • enigma.pko 16.12.11, 19:32
    a ja chyba już wiem dlaczego my nie wyrabiamy planów i jest to niestety dużą zasługą pani B. No bo powiedzcie mi jak to jest, że przychodzi klient chetny na 20 albo i 30 tyś. kredytu u nas jest odmowa a w innym oddziale dostaje tyle ile chce plus kartę kredytowa. Co tu jest nie tak, przecież metodyka jest taka sama . Naczelnik z byle powodu nie akceptuje wniosków wymyślając dodatkowe zabezpieczenia, żyrantów i takie inne .Dyrekcja jeździ po nas jak po łysej kobyle, wrzeszczy, nie przyjmuje do wiadomości żadnych argumentów a p. naczelnik ma się rewelacyjnie i chyba jeszcze nigdy nie usłyszała że jest do zwolnienia mimo, że od bardzo dawna ten wydział nie miał premii .
  • dorota.666 08.03.12, 19:01
    o 1 w krakowie zastępca naczelnika P. Grażyna W. ubliża pracownikowi,który ma 90 % wykonania planu kwartalnego i zarzuca mu brak zaangażowania to ja przepraszam jak myślicie co może zrobić ten pracownik mający swoją godność składa wymówienie ! Oddział traci dobrego pracownika rokującego na przyszłość plan nie wykonany dyrektor bez premii ale naczelnik wydziału ma się świetnie tylko ja pytam dlaczego, Dlaczego dobrzy i zaangażowani pracownicy odchodzą z tego banku a dyr. regionalny tego nie widzi ?
  • adamos70 10.03.12, 09:14
    brak zaangażowania pracownika w swoją pracę może wynikać moim zdaniem albo ze złych warunków pracy albo z tego że pracownik ma takie a nie inny styl bycia i po prostu oddziela pracę od życia i nie przenosi jej na grunt prywatny (godz. 17, koniec pracy i znikam). Polecam zapoznać się po rejestracji z darmowym kursem związanym z tym zagadnieniem - barometrzaangazowania.com/e-learning Trochę rozjaśnia w głowie.
  • salvea 10.03.12, 09:54
    A z tym sie zgodze. Jak najbardziej ze złych warunków pracy, dodałabym jeszcze brak motywacji, złego traktowania, przemęczenia pracą.. itd
    I oczywiście, że mało kto przenosi pracę na grunt prywatny, domowy. A niby dlaczego ma przenosić? Nie samą pracą żyje człowiek. Rodzina, własne zdrowie też się liczą.
    Bez przesady, nie dajmy się zwariowac!
  • adamos70 12.03.12, 10:44
    wiesz to nie Japonia że trzeba mieszkać w firmie. Ale myślę że zaangażowany pracownik w swoją pracę jest bardziej wydajny a sam ma przekonanie że jest potrzebny, a to chyba najlepszy. Inaczej ambicja siada bo pracownicy "zmotywowania" / "zaangażowani" (nie jestem pewien czy to wymienne):
    - czerpią większą przyjemność z wykonywanej pracy,
    - mają poczucie realizacji swojego potencjału,
    - czują, że robią coś ważnego dla siebie i otoczenia.
  • enigma.pko 12.03.12, 20:54
    wiesz adamos ja znam tą sytuację i tego o kim pisze dorota.666 i uważam, że jest zaangażowany, chętny do pracy i niegłupi szybko łapie o co chodzi a poza tym lubi to co robi tylko zamiast motywacji został totalnie zdemotywowany ale o tej pani nie należy sie spodziewać czego innego ma wyjątkowe zdolności do demotywowania osób jej podległych coś o tym wiem niestety
  • salvea 12.03.12, 21:45
    No właśnie u mnie jest podobnie. Jeszcze nie tak dawno miałam sporo motywacji do pracy. Ale juz mi sie odechciało. Uważam, że nie warto. Zawsze lubiłam swoją prace. Nigdy nie miałam problemu z przyswajaniem nowości. Ale widze, że to wszystko wykorzystywane jest przeciwko mnie. I teraz jestem totalnie zdemotywowana. Robie co musze i spiepszam do domu zamykając drzwi od pracy za sobą.
  • adamos70 15.03.12, 23:09
    salvea napisała:

    > No właśnie u mnie jest podobnie. Jeszcze nie tak dawno miałam sporo motywacji d
    > o pracy. Ale juz mi sie odechciało. Uważam, że nie warto. Zawsze lubiłam swoją
    > prace. Nigdy nie miałam problemu z przyswajaniem nowości. Ale widze, że to wszy
    > stko wykorzystywane jest przeciwko mnie. I teraz jestem totalnie zdemotywowana.
    > Robie co musze i spiepszam do domu zamykając drzwi od pracy za sobą.

    no właśnie o tym pisałem. Że pracownik zdemotywowany / niezaangażowany w swoją pracę jest mniej wydajny, nie chce chodzić do pracy, mniej sprzedaje itd. Myślę że jeszcze trochę się zmieni, minie straszak na globalny kryzys i niektóre firmy zorientują się że jeśli nie będą znać determinantów decydujących o wydajności pracowników to ludzie po prostu przejdą tam gdzie będą one lepsze.
  • adamos70 15.03.12, 23:03
    enigma.pko napisał:

    > wiesz adamos ja znam tą sytuację i tego o kim pisze dorota.666 i uważam, że jes
    > t zaangażowany, chętny do pracy i niegłupi szybko łapie o co chodzi a poza tym
    > lubi to co robi tylko zamiast motywacji został totalnie zdemotywowany ale o tej
    > pani nie należy sie spodziewać czego innego ma wyjątkowe zdolności do demotywo
    > wania osób jej podległych coś o tym wiem niestety

    niestety są tacy ludzie, dlatego badać powinno się wszystkich pracowników na każdym szczeblu. Z tego co wiem to dobre badania obejmują wszystkie komórki firmy oraz wyniki są podzielone na konkretne grupy pracowników (np. ze względu na zajmowane funkcje czy stanowiska). Przypuszczam, że można dojść do ciekawych wniosków. :D

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka