Dodaj do ulubionych

Pracownicy Amber Gold - granice i etyka

25.08.12, 09:38
Od kilku dni z kolegami rozważamy problem oceny postępowania byłych juz pracownikow Amber Gold. Zastanawiamy sie, czy tacy, którzy by sie chcieli w naszym Banki zatrudnić, powinni znaleźć tu miejsce czy nie.
Czy etyczne było wciskanie ludziom kitu i mówienie im o zyskach, których nigdy nie zobaczą? Czy moze obarczac ich wspołwiną za to, ze nie wiedzieli, że tak na prawdę okradają swoich Klientów. Nie pytam tutaj Was o etyke Waszych działań, ale o wasze zdanie, czy działanie na ewidentna szkodę Klienta jest dla danego sprzedawcy powodem do dumy, ze wyciągnął od niego kasę i postawił dr facto w obliczu tragedii, czy to jest tylko totalna głupota, ze czegoś takiego jak wielki przekret nie zauważył?
I ostatnie pytanie: czy gdybyś miał przyjąć do pracy byłego pracownika Amber Gold zdecydowałbyś sie go u siebie zatrudnić czy nie? I dlaczego?
Bardzo bym był wdzięczny, gdyby w tej dyskusji jednak nie dochodziło do pyskowek. W innych wątkach gdyby ktoś chciał mi powiedzieć cos na moj temat to proszę. Tu bym chciał naprawdę poduskutowac na ten temat.
Dziekuje.
Edytor zaawansowany
  • baranfranc 25.08.12, 09:48
    NIe uważam żeby ludzie zatrudnieni w AG mieli być gorzej traktowani z tego tytułu. Realizowali wytyczne i standardy , trzymali sie procedur przyjętych w korporacji - tak samo jak my realizujemy nasze standardy. Mogą być równie dobrzy i sumienni jak inni pracownicy.
  • ukryty_wafel 25.08.12, 10:05
    baranfranc napisał(a):

    > NIe uważam żeby ludzie zatrudnieni w AG mieli być gorzej traktowani z tego tytu
    > łu.

    Czyli mam rozumieć, ze nie jest ważne co sprzedajesz a ważne jest, ze sprzedajesz?
    Niebieski ważne, ze wciskasz Klientowi cos, co go dobije? Abo uważasz, ze jest ok, iż zabierzesz komuś pieniadze? Nie dając mu nic w zamian?

    >Realizowali wytyczne i standardy ,

    Wyobraz sobie, ze kiedyś juz sie tak ktoś tłumaczył i nie zwolnilo go to z odpowiedzialności karnej i moralnej.

    >trzymali sie procedur przyjętych w korpo
    > racji - tak samo jak my realizujemy nasze standardy.

    Problem w tym, ze nasze standardy są inne, zaś nie zabieramy Klientom pieniędzy i nie oszukujmy ich. Czyli mam rozumieć, ze realizacja planów w każdy możliwy sposób, a więc z łamaniem procedur, oszukiwaniem klientów, okradziony ich i celowych wprowadzaniem w błąd czyli oklamywaniem jest duszczalna w pracy sprzedawcy? Bo tak to zrozumiałem?

    >Mogą być równie dobrzy i s
    > umienni jak inni pracownicy.

    Dlaczego tak uważasz? Przecież oni albo nie wiedzieli jakie konsekwencje bedą z tego, ze wciskają ludziom kit (czyli jest to niekompetencją) albo zgadzali sie na to , ze firma, dla której pracują, Klientów w biały dzień okrada (czyli są nieuczciwi). Powiedz więc w czym Twoim zdaniem byli dobrzy? W tym pierwszym czy w drugim przypadku? A moze w czymś jeszcze?

    Będę wdzięczny.
  • skuter44 25.08.12, 10:09
    Dla mnie byłby to dylemat.[u] Mając wybór kandydatów[/u] nie rozmawiał bym z pracownikiem b.Amber Gold , jeśli pracował na stanowisku sprzedażowym.
    W każdym takim pracowniku jest moc stresu, żalu i rozgoryczenia. A bank potrzebuje
    ludzi przygotowanych zawodowo i gotowych do podejmowania trudnych zadań.

    Na marginesie sprawy. W każdej firmie, też w banku, występują sytuację kiedy
    trzeba sprzedawać produkt "nie najlepszej jakości". Na początku sprzedaży funduszy
    inwestycyjnych był to dla pracowników dylemat. Promocja nakierowana była prawie wyłącznie na pozyskanie klienta. Przy sprzedaży funduszy ani na ulotkach reklamowych nie nagłaśniano ryzyka jakie niesie dla klienta taka "inwestycja" . Po jakimś czasie dopiero (po dużym spadku wartości jednostek uczestnictwa) prawda o TFI była przez pracowników banku uczciwie klientom przekazywana.
    Mam prawo przypuszczać, że do dziś jest podobna sytuacja kiedy sprzedajemy nie najlepszy ale nowy (objęty planem indywidualnym) produkt. Tego się nie uniknie.
  • skuter44 25.08.12, 10:20

    Dodam.

    Granice etyki zawodowej w Amber Gold u niektórych, świadomych pracowników tej firmy, zostały niewątpliwie przekroczone. Nie sądzę by nie wiedzieli, przyjmując lokatę czy zobowiązując się (w imieniu firmy) do zorganizowania klientowi odpoczynku, że narażają go na wielkie ryzyko finansowe i bezpośrednie.

    Porównywanie takiego pracownika do bankowca nie ma sensu. Bank zapewnia klientom
    bardzo wysoki stopień bezpieczeństwa (depozytów , operacji bankowych, dotrzymywania umów) a więc najgorszy nawet (od strony opłacalności dla klienta) produkt nie rodzi
    wielkiego ryzyka, co najwyżej zróżnicowany dochód/korzyść klienta.
  • exworker 25.08.12, 11:38
    Pierwsza twoja rozsądna wypowiedź - bingo - na stanowisku sprzedażowym nie powinni być ludzie zestresowani, sfrustrowani pełni żalu. Jak jest w pko na stanowiskach sprzedażowych każdy wie.
  • ukryty_wafel 25.08.12, 14:30
    exworker napisał:

    > Pierwsza twoja rozsądna wypowiedź - bingo

    Ma ich znacznie wiecej, ale Ty je oceniasz non stop nisko.

    > na stanowisku sprzedażowym nie powi
    > nni być ludzie zestresowani, sfrustrowani pełni żalu.

    Nie powinni. Ale występują różni pracownicy pracownicy, mają różne lepsze, gorsze dni. Co nie znaczy, że to ma kogokolwiek i jakkolwiek tłumaczyć. W zieleni miejskiej praca jest mniej stresująca.

    > Jak jest w pko na stanowiskach sprzedażowych każdy wie.

    Ja wiem, i wiem, że jest różnie. Na pewno nie tak, jak Ty tu sugerujesz, że większość jest jakaś niespecjalnie skoordynowana psychicznie. Natomiast napisz mi, co to ma wspólnego z tematem tej dyskusji? Pracownicy Amber Gold byli podobnie doskonale opłacani i nie zestresowani. Ale teraz są bez pracy, nikt ich nie chce przyjąć. I jak myślisz, ich poziom stresu cokolwiek zmienia? I jest niski?
  • vranix 25.08.12, 09:54
    diabeł ubrał się w ornat i ogonem na mszę dzwoni :).

    --
    Nie można być mądrym nie mając pewnego zasobu wiedzy, ale bez trudu można nabyć wiedzę i nadal pozostać głupcem.
  • ukryty_wafel 25.08.12, 09:57
    vranix napisał:

    > diabeł ubrał się w ornat i ogonem na mszę dzwoni :).

    A mógłbyś wyjaśnić, jak to co napisałeś ma sie do kwesti jaka poruszyles?
    Bo ja prosty chłop jestem i chciałbym zrozumieć Twoja odpowiedz na przedstawiona kwestie?
    Będę wdzięczny
    >
  • inzyniergamon 25.08.12, 11:07
    ukryty_wafel napisał:

    > vranix napisał:
    >
    > > diabeł ubrał się w ornat i ogonem na mszę dzwoni :).
    >
    > A mógłbyś wyjaśnić, jak to co napisałeś ma sie do kwesti jaka poruszyles?
    > Bo ja prosty chłop jestem i chciałbym zrozumieć Twoja odpowiedz na przedstawion
    > a kwestie?
    > Będę wdzięczny
    > >


    "– Ma pan bilet?
    – A Pan Ma?
    – A skąd mam mieć.
    – No. To wchodzimy.
    Służbowo. Na statek."
  • odkryty_joker 25.08.12, 11:29
    ukryty_wafel napisał:

    > Od kilku dni z kolegami rozważamy problem oceny postępowania byłych juz pracown
    > ikow Amber Gold. Zastanawiamy sie, czy tacy, którzy by sie chcieli w naszym Ban
    > ki zatrudnić, powinni znaleźć tu miejsce czy nie.

    Pierwszy merytoryczny wątek ukrytego wafla na forum więc jestem w szoku. I co wymyśliliście? :)

    > Czy etyczne było wciskanie ludziom kitu i mówienie im o zyskach, których nigdy
    > nie zobaczą?

    To na pewno nie jest etyczne. Skąd jednak masz pewność i oceniasz każdego zatrudnionego tam pracownika, że wiedział iż klienci nie zobaczą swoich zysków? Może część pracowników była bardzo nisko wykwalifikowana bankowo i nie orientowała się zupełnie w bankowości oraz nie interesowała tym co piszą w mediach o ich firmie?

    Czy moze obarczac ich wspołwiną za to, ze nie wiedzieli, że tak na
    > prawdę okradają swoich Klientów.

    Można ich obarczać współwiną, ale to czy są winni ustalą organy ścigania w Polsce :)

    Nie pytam tutaj Was o etyke Waszych działań,
    > ale o wasze zdanie, czy działanie na ewidentna szkodę Klienta jest dla danego s
    > przedawcy powodem do dumy, ze wyciągnął od niego kasę i postawił dr facto w obl
    > iczu tragedii, czy to jest tylko totalna głupota, ze czegoś takiego jak wielki
    > przekret nie zauważył?

    Działanie na szkodę klienta lub banku (jako swojego pracodawcy) jest zawsze nieetyczne i nie powinno mieć miejsca w żadnym Banku oraz w żadnej instytucji parabankowej :) Prezes spółki i jego świta zapewne wiedzieli o oszustwie od początku. Pracownicy spółki także mogli wiedzieć, ale tylko Ci którzy są domyślni lub mają podstawową wiedzę z zakresu prawa i bankowości :) Nie możemy wykluczyć, że w tej firmie były zatrudniane osoby, które np: nie miały wcześniej żadnego doświadczenia bankowego, były młode i łatwo można było nimi manipulować, ponieważ nie miał żadnej wiedzy bankowej, a ich jedynym celem było wciskanie produktu klientowi, żeby zrealizować cel sprzedażowy :)

    > I ostatnie pytanie: czy gdybyś miał przyjąć do pracy byłego pracownika Amber Go
    > ld zdecydowałbyś sie go u siebie zatrudnić czy nie? I dlaczego?

    Gdybym miał swoją firmę to nie zatrudniłbym takiego pracownika. Ryzyko zatrudnienia wiązałoby się z możliwością oszustw w mojej firmie lub nieuczciwym działaniem w sprzedaży. Istniałoby także ryzyko, że taka osoba nie jest merytorycznie przygotowana do pracy w bankowości.

    > Bardzo bym był wdzięczny, gdyby w tej dyskusji jednak nie dochodziło do pyskowe
    > k. W innych wątkach gdyby ktoś chciał mi powiedzieć cos na moj temat to proszę.
    > Tu bym chciał naprawdę poduskutowac na ten temat.
    > Dziekuje.

    Proszę.


    --
    Czyżby ukryty wafel = czuk = skuter44 = alma?
  • ukryty_wafel 25.08.12, 12:00
    odkryty_joker
    >
    > Pierwszy merytoryczny wątek ukrytego wafla na forum więc jestem w szoku. I co w
    > ymyśliliście? :)

    Nie pierwszy, ale mogłeś ich sporo przeoczyć.
    Co wymyslelismy? Głosy były podzielone. Niektórzy twierdzili, ze muszą byc dobrzy, jeśli taki kit wcisneli ludziom. Ja stwierdziłem, ze to albo nieetyczne - gdy wiedzieli co sprzedają, albo są idiotami - bo nie wiedzieli co sprzedają. Jakkolwiek więc patrzymy, nie nadają sie do pracy w banku.

    >
    > Skąd jednak masz pewność i oceniasz każdego zatru
    > dnionego tam pracownika, że wiedział iż klienci nie zobaczą swoich zysków?

    Bo minimalna wiedza, jaka każdy człowiek pracujący w sektorze finansowym wie, iż przy wysokich kosztach produkt nie moze dawac zysku większego (koszty, plus zysk firmy plus zysk klienta) niz nawet najwyższe odsetki w Banku. Tak więc sprzedawanie lokaty oprocentowaniu na 11 i wiecej procent to wciskanie kitu. Tak zreszta działają wszyscy oszuści oferując większe zyski niz dyktuje rozsądek.

    >Może
    > część pracowników była bardzo nisko wykwalifikowana bankowo i nie orientowała
    > się zupełnie w bankowości oraz nie interesowała tym co piszą w mediach o ich fi
    > rmie?

    To oznacza, ze są fatalnymi kandydatami do pracy w Banku..

    >
    > Czy moze obarczac ich wspołwiną za to, ze nie wiedzieli, że tak na
    > > prawdę okradają swoich Klientów.
    >
    > Można ich obarczać współwiną, ale to czy są winni ustalą organy ścigania w Pols
    > ce :)

    To oczywiste. Nie ocenę winy tu sie dyskutuje ale czy zatrudniłbys takich

    > Nie możemy wykluczyć, że
    > w tej firmie były zatrudniane osoby, które np: nie miały wcześniej żadnego doś
    > wiadczenia bankowego, były młode i łatwo można było nimi manipulować,

    Tym bardziej sie chyba takie nie nadają do pracy w banku, czyż nie?

    > ponieważ
    > nie miał żadnej wiedzy bankowej, a ich jedynym celem było wciskanie produktu kl
    > ientowi, żeby zrealizować cel sprzedażowy :)

    I jak to oceniasz?

    >
    > Gdybym miał swoją firmę to nie zatrudniłbym takiego pracownika. Ryzyko zatrudni
    > enia wiązałoby się z możliwością oszustw w mojej firmie lub nieuczciwym działan
    > iem w sprzedaży. Istniałoby także ryzyko, że taka osoba nie jest merytorycznie
    > przygotowana do pracy w bankowości.

    Zgadzam sie z Tobą :)

    >
    > Proszę.
    >
    Jestem zobowiązany :)
    >
  • exworker 25.08.12, 11:36
    Pracownicy amber niczym się nie różnią od pracowników pko - i jedni i drudzy sprzedawali to, co mieli w planach. Winą trzeba obarczyć centralę amber a nie szeregowych ludzi. Sprzedawcy pko też na potęgę wciskali klientom fundusze akcyjnej na 2 lata przed krachem giełdowym a dziś wciskają struktury oparte na indeksie wig20 i inne.
  • ukryty_wafel 25.08.12, 14:42
    exworker napisał:

    > Pracownicy amber niczym się nie różnią od pracowników pko - i jedni i drudzy sp
    > rzedawali to, co mieli w planach.

    Rozumiem, że to porownałeś. Hmm więc przyjrzę się faktom. Amber Gold ma obecnie nic. Dosłownie nic. Nie ma nawet 0 rynku, nie - jest poza rynkiem. PKO ma wielki kawał rynku. Jest kimś, ma prestiż i szacunek oraz zaufanie.
    Amber Gold ma za to już 0 Klientów, i ileś tam pozwów sądowych, PKO ma miliony klientów i zero pozwów sądowych. Samo zadowolenie Klientów jest wysokie. Produkty Amber Gold miały bardzo wysokie ryzyko równe pewności, iż ktoś kto wpłaci pieniądze - straci je. I tak się stało. Bank ma produkty o niskim ryzyku i powierzone Bankowi pieniadze przynoszą Klientom i Inwestorom spore zyski. Dalsze porównywanie Banku PKO z Amber Gold mija się już z celem.
    Pracownik Banku ma plany sprzedażowe do zrealizowania. Jeśli sprzedaje produkt by te plany sprzedać, oszukując Klienta i wciskają mu produkt na jego niekorzysć, postępuje źle, nieetycznie i jest to wysoce naganne i niemoralne.
    Jeśli sprzedawca Amber Gold nie wiedział co sprzedaje i naciągał Klientów nieświadomie, jest skończonym idiotą i idiotą jest ten, kto wierzy, że nie można było przewidzieć, iż ludzie oferowanych zysków nie zobaczą. Wystarczyło przeczytać umowę jaką podpisywali Klienci.
    Idiotów nie należy zatrudniać, mam nadzieję, że tu Exworkredefreudzie się ze mną zgodzisz.

    Jeśli zaś pracownik wie co sprzedaje, to jego odpowiedzialność za to, że ludzie stracili pieniądze jest mniejsza niż Ci, co te produkty tworzyli i je firmowali, ale nie oznacza to, że nie ponosi za to, iż ludzie zostali oszukani - odpowiedzialności. Ponosi ją i jestem pewien, że wielu z nich stanie na ławie oskarżonych, co jest kwestią wyłącznie czasu.


    >Sprzedawcy pko też na potęgę wciskali klientom fundusze akcyjne
    > j na 2 lata przed krachem giełdowym a dziś wciskają struktury oparte na indeksi
    > e wig20 i inne.

    Powiem tak jak wyżej. Jeśli Pracownik Banku wciska komuś, kto straci produkt dla niego nie przeznaczony, popełnia kolosalny błąd i nic go w tym nie usprawiedliwia. W przypadku wciskania klientom Banku, funduszy inwestycyjnych zapewniając o braku ryzyka, jest nawet przestępstwem. I jako takie jak zostanie wykryte dla Pracownika kończy się fatalnie. Namawianie do oszukiwania Klientów, straszenie pracowników konsekwencjami za to, że oszukają Klientów i biednej babci wcisną produkt oparty na ryzyku giełdowym zapewniając o jego intratności i pewności zysku, niczym nie różni się od złych praktyk pracowników Amber Gold. Mi wystarczy wtedy na maila przesłać tylko namiary na takich gagadków i po bólu. :-)

    Pozdrawiam
  • lukaj1953 26.08.12, 15:00
    idąc tropem myślenia wafla -to w pko jest nieuczciwych 70% sprzedawców.
    te 30% to uczciwi, bo nie wykonują planów.
  • ukryty_wafel 26.08.12, 15:04
    lukaj1953 napisała:

    > idąc tropem myślenia wafla -to w pko jest nieuczciwych 70% sprzedawców.
    > te 30% to uczciwi, bo nie wykonują planów.

    To chyba nie był moj trop :) :)
    Ale zaczynam rozumieć jedno, czemu niektorzy ludzie sie tak boja...
    Pozdro
  • inzyniergamon 25.08.12, 11:51
    ukryty_wafel napisał:

    > Od kilku dni z kolegami rozważamy problem oceny postępowania byłych juz pracown
    > ikow Amber Gold. Zastanawiamy sie, czy tacy, którzy by sie chcieli w naszym Ban
    > ki zatrudnić, powinni znaleźć tu miejsce czy nie.
    > Czy etyczne było wciskanie ludziom kitu i mówienie im o zyskach, których nigdy
    > nie zobaczą? Czy moze obarczac ich wspołwiną za to, ze nie wiedzieli, że tak na
    > prawdę okradają swoich Klientów. Nie pytam tutaj Was o etyke Waszych działań,
    > ale o wasze zdanie, czy działanie na ewidentna szkodę Klienta jest dla danego s
    > przedawcy powodem do dumy, ze wyciągnął od niego kasę i postawił dr facto w obl
    > iczu tragedii, czy to jest tylko totalna głupota, ze czegoś takiego jak wielki
    > przekret nie zauważył?
    > I ostatnie pytanie: czy gdybyś miał przyjąć do pracy byłego pracownika Amber Go
    > ld zdecydowałbyś sie go u siebie zatrudnić czy nie? I dlaczego?
    > Bardzo bym był wdzięczny, gdyby w tej dyskusji jednak nie dochodziło do pyskowe
    > k. W innych wątkach gdyby ktoś chciał mi powiedzieć cos na moj temat to proszę.
    > Tu bym chciał naprawdę poduskutowac na ten temat.
    > Dziekuje.

    Myślę, że nie można tutaj stosować tzw. odpowiedzialności zbiorowej, należałoby rozpatrywać przypadek każdej osoby oddzielnie.
    Pozdrawiam
  • p-p-i 25.08.12, 12:02
    "Afera parabankowa daje szansę wybielenia się tradycyjnej bankowości. Na tle oszustw wyłudzaczy nawet oskarżani o wywołanie kryzysu bankierzy nie wyglądają tak źle. W rzeczywistości naganne praktyki stosowane w parabankach nie są obce również tradycyjnej bankowości.

    Prawie 90 proc. ankietowanych pracowników i klientów banków uważa, że bankowcy rekomendują te produkty, które dają im większe korzyści, zamiast tych, które w rzeczywistości są potrzebne klientowi, wynika z raportu autorstwa IACB Poland i Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu."
    bankier.pl

    wszyscy o tym wiedzą, że tak jest. to oznacza, że powinno się zwolnić wszystkich sprzedawców TFI którzy namawiali ludzi przed kryzysem na zakup jednostek? przecież to było jawne okradanie klientów.

    sprzedaż jest najważniejsza. nie ma się tu nad czym rozwodzić.

  • diabolo13 25.08.12, 12:50
    Pracownicy banku nie mogą rekomendować inwestycji (za to ponosi się odpowiedzialność karną) mogą przedstawiać ofertę. A teraz do rzeczy: Wafel próbuje dyskutować o etyce sprzedawcy. W PKO etyka to artefakt, dowód plany sprzedaż każdego g...., jakie się wykluwa w chorych głowach managerów, którzy dla awansu zrobią każde świństwo. Oceny pracowników Amber G można dokonać w różny sposób, pracownicy operacyjni nie mają wyboru, tzn mają albo się zwolnić albo kasować prowizję za sprzedaż, wybrali to drugie (klient zawsze płaci cenę błędnych inwestycji) jednak merytorycznie i marketingowo są (to moje zdanie) dobrze przygotowani do pracy sprzedażowej. Ciekawe, gdyby stworzyć oddział byłych z AmberG, wierzę, że radziliby sobie dobrze. U nas gdyby uzależnić wynagrodzenie od sprzedaży (np niska podstawa stała plus rozsądna premia za sprzedaż) wyniki skoczyły by w górę błyskawicznie. Na rynku funkcjonuje masę firm działających w ten sposób. Nie do końca zgadzam się z tym rozwiązaniem ale ma też wiele zalet.
    Reasumując pracownik działu sprzedaży w AmberG nie powinien ponosić winy za przekręty zarządu.
  • exworker 25.08.12, 14:11
    Dokładnie tak jak mówisz. Oni tylko wykonywali dobrze swoją pracę.

    Dziś bankowość i parabankowość zamieniły się w mcdonaldy z produktami bankowymi - od pracowników nie wyamaga się już wiedzy na temat montażu finansowego produktu ) zmienność wig20, trend na złocie itp. ) ale doskonałej znajomości procedury sprzedaży, aparacyji, uśmiechu i umiejętności wciśnięcia klientowi produktu. Pracownik jest dziś atakowany wieloma parametrami oceny sprzedaży - ta patologia narastająca do granic absurdu w pko doprowadziłą do stionowej utraty najbardziej wartościowych kadr, któe nie odnajdują się jako typowi wciskacze.
  • kotwica110 25.08.12, 14:54
    dziwne jest to ,ze osoba ktora jest klamca i oszustem zaklada taki watek ,ze smiechu az mnie brzuch rozbolał. jestes waflu niewiarygodny i na kazdym innym forum nic juz bys nie napisał ,a tu niestety nadal jesteś i nadal je zasmiecasz.
    stawiasz jakieś zarzuty pracownikom ,chcesz ich oceniać,o etyce piszesz,a lustro w domu masz?
    a u nas nie wciska się klientom gownianych produktow z usmiechem na ustach? nasze produkty nie sa konkurencyjne ale o tym pisałem kilka razy i odpowiedz racjonalnego byla krotka i wyczerpujaca--byle marża sie zgadzala.to pokazuje podejscie zarzadu ,a ty tu z etyką wyjezdzasz i chcesz pracowników linczować jakby oni byli winni. gdzie rzym gdzie krym?
  • ukryty_wafel 25.08.12, 15:30
    kotwica110 napisał:

    > dziwne jest to ,ze osoba ktora jest klamca i oszustem

    Kotwico - a w czym ja kłamałem? Stawiasz ostry zarzut - proszę o dowody.
    A wiesz, to że założyłem ten wątek Kotwico jest najlepszym dowodem, że się mylisz a nie, że masz rację. I co jeszcze dodam, ja rozumiem, że w ten sposób olałaś moją prośbe, by chociaż jeden wątek był bez oceniania innych?

    > jestes waflu niewiarygodny i na kazdym innym for
    > um nic juz bys nie napisał

    Masz prawo do swoich sądów i ocen. Nie mam zamiaru pisać kim jest ktoś, kto stawia takie sądy nie mając żadnych dowodów na to, iż np. jestem kłamcą. Będę tu pisał i chociaż to Ci się nie mieści w głowie, pisałbym spokojnie na każdym forum.

    >,a tu niestety nadal jesteś i nadal je zasmiecasz.

    Zaśmiecam? Czym? Moimi tekstami? W takim razie zaśmiecam go tak samo jak Ty i wszyscy inni.

    > stawiasz jakieś zarzuty pracownikom ,chcesz ich oceniać,o etyce piszesz,a lustr
    > o w domu masz?

    Mam lustro i patrzę sobie w twarz bez obrzydzenia.
    Stawiam zarzuty komu?

    > a u nas nie wciska się klientom gownianych produktow z usmiechem na ustach?

    O jakich produktach mówisz?

    > nas
    > ze produkty nie sa konkurencyjne ale o tym pisałem kilka razy i odpowiedz racjo
    > nalnego byla krotka i wyczerpujaca--byle marża sie zgadzala.

    Ja pamiętam tę wypowiedź i ona jednak brzmiała sporo inaczej.

    >to pokazuje podejsc
    > ie zarzadu ,a ty tu z etyką wyjezdzasz

    Nie wyjeżdżam, ale na co dzień się nią kieruję. I różnica jest widoczna aż nad to. Nie napisałaś na temat, władowałaś się tutaj z epitetami ad personam i osądziłaś mnie nie podając jakichkolwiek argumentów i jeszcze z tego wyciągasz wnioski. Ok - możesz nawet stać na głowie i tupać, ale z tego co napisałaś wynika, że nic nie zrozumiałaś z tego co ja piszę i czemu o to tu pytam. Na pytania nie odpowiedziałaś, wiec rozumiem, że albo ich nie zrozumiałaś, albo to olałaś.

    >i chcesz pracowników linczować jakby oni
    > byli winni.

    Oprawcy w Norymberdze, którzy stanęli przed sądem, tłumaczyli się ze swoich zbrodni "befehl ist befehl" - czyli Rozkaz, to rozkaz.
    Otoż jak pokazuje właśnie przypadek Amber Gold -= każdy kto tak działa, bo otrzymał polecenie, bo plany należy zrealizować - wyleci z pracy, ba, nawet trafi do pudła bo to żadne tłumaczenie. Nieznajomość prawa, zwalanie na Szefów, Zarząd - nikogo nie usprawiedliwią. Jeśli ktoś każe Ci oszukiwać, łamać prawo - masz powiedzieć nie. Inaczej ponosisz konsekwencje i to surowe, niezależnie jakie będzie Twoje tłumaczenie - czy planami, czy tym, że miałeś dzieci, rodzinę a o pracę trudno.
    A teraz sobie na mnie poużywaj. Mi to lotto :-)

    >gdzie rzym gdzie krym?

    A gdzie Paryż?
  • inzyniergamon 25.08.12, 19:12
    ukryty_wafel między innymi napisał:

    >Oprawcy w Norymberdze, którzy stanęli przed sądem, tłumaczyli się ze swoich zbrodni >"befehl ist befehl" - czyli Rozkaz, to rozkaz.

    A co z resztą niemieckiego społeczeństwa z tamtego okresu ?
    Jak "Mający Na Wszystko Odpowiedź", oceni etycznie ten przypadek ?
    Czy wszyscy bez wyjątku byli winni, czy byli może winni w różnym stopniu, co mieli zrobić aby być pod względem etycznym niewinnymi, czy mieli walczyć z systemem, czy może wystarczyłoby tylko próbować trzymać się z boku i próbować przeżyć/przetrwać popełniając przy tym "grzech zaniechania" poprzez brak reakcji będący w tym przypadku przyzwoleniem ?
  • ukryty_wafel 26.08.12, 01:29
    inzyniergamon napisał(a):

    > ukryty_wafeli napisał:
    > >Oprawcy w Norymberdze, którzy stanęli przed sądem, tłumaczyli się ze swoic
    > h zbrodni >"befehl ist befehl" - czyli Rozkaz, to rozkaz.
    >
    > A co z resztą niemieckiego społeczeństwa z tamtego okresu ?

    Szczerze powiedziawszy wiedza juz, ze nie tedy droga.
    W Norymberdze przed sądem stanęli główni macherzy zbrodni.
    Nie całe społeczeństwo.

    > Jak "Mający Na Wszystko Odpowiedź",

    Nie mam na wszystko odpowiedz Panie Inzynierze.

    >oceni etycznie ten przypadek ?

    Nie oceniam etyczne społeczeństwa. Ani ludzi. Mogę co najwyzej ocenić etyczne czyny. Więc ktore czyny mam ocenić?

    > Czy wszyscy bez wyjątku byli winni, czy byli może winni w różnym stopniu,

    Winni czego? Zbrodni? Nie byli winni poza tymi, którzy w kreowaniu zbrodni pomagali.
    Za to, ze popierali zbrodnie? Na pewno ponoszą za to winę.

    > co mi
    > eli zrobić aby być pod względem etycznym niewinnymi,

    Nie pochwalać systemu. I tak jak wielu ponieść tego konsekwencje. Wielu tak zrobiło.

    >czy mieli walczyć z system
    > em,

    Wielu walczyło, wieku sie nie zeszmacilo.

    >czy może wystarczyłoby tylko próbować trzymać się z boku i próbować przeżyć?

    Tu zacytuję Martina Lutera Kinga: "Ten, kto biernie akceptuje zło, jest za nie tak samo odpowiedzialny jak ten, co je popełnia."


    > /przetrwać popełniając przy tym "grzech zaniechania" poprzez brak reakcji będąc
    > y w tym przypadku przyzwoleniem ?

    Joshka Fischer napisał w swojej książce: "Niemcy ponoszą nadal historyczną i moralną odpowiedzialność za zbrodnie popełnione w czasie wojny". Jestem wrogiem trzymania sie z boku. Miliony ludzi, w tym tez Niemców zapłaciła za to najwyższa cenę, ze powiedzieli systemowi "nie". A ja odpowiem od siebie. Wyznaje zasadę Platona: "Największe zło to tolerować krzywdę." dlatego moze robię to co robię. Bo jeśli ktoś toleruje krzywdę, Zlo, to czyni je jeszcze większym.

    Wiesz, ja po prostu nigdy nie pójdę na kurestwo, po prostu nie sprzedam sie, za pare groszy.
    Mam zasady, a jedna z nich mówi, ze nie wszystko mozna miec za pieniadze. Napewno sumienia bym za kasę nie sprzedał.
    To tyle co mogłem Ci tu odpowiedzieć. Jeśli niezadowolony jesteś, wybacz.



  • inzyniergamon 26.08.12, 16:03
    ukryty_wafel między innymi napisał:

    > Joshka Fischer napisał w swojej książce: "Niemcy ponoszą nadal historyczną i mo
    > ralną odpowiedzialność za zbrodnie popełnione w czasie wojny". Jestem wrogiem t
    > rzymania sie z boku. Miliony ludzi, w tym tez Niemców zapłaciła za to najwyższa
    > cenę, ze powiedzieli systemowi "nie". A ja odpowiem od siebie. Wyznaje zasadę
    > Platona: "Największe zło to tolerować krzywdę." dlatego moze robię to co robię.
    > Bo jeśli ktoś toleruje krzywdę, Zlo, to czyni je jeszcze większym.
    >
    > Wiesz, ja po prostu nigdy nie pójdę na kurestwo, po prostu nie sprzedam sie, za
    > pare groszy.
    > Mam zasady, a jedna z nich mówi, ze nie wszystko mozna miec za pieniadze. Napew
    > no sumienia bym za kasę nie sprzedał.
    > To tyle co mogłem Ci tu odpowiedzieć. Jeśli niezadowolony jesteś, wybacz.

    "papier jest cierpliwy; pisać można wszystko"
    Cyceron

    "po czynach ich poznacie"
    Biblia
  • szar_amysz 26.08.12, 16:24
    Witaj Ukryty Waflu :)
    Nie jest to tematem watku ale wybacz ale nie zgodze sie z Toba w kwestii moralnosci w trakcie wojny.
    Ja tak samo jak o Ty mam swoje zasady i w obecnej sytuacji jestem pewna ze postapilabym wedle nich. Ale w trakcje wojny kregoslupy moralne trzaskaly jak zapalki , cala etyka moralna brala w leb, tam czlowiek walczyl o zycie swoje, swojej rodziny i przetrwanie. Potepianie ich nie ma sensu. To kazdy czlowiek musi zyc z tym co zrobil i wie dlaczego tak a nie inaczej sie zachowal.
    Chcialam Ci tylko napisac ze nie wiemy tak naprawde jak sie zachowamy dopoki sie w danej sytuacji centralnie nie znajdziemy.
    Pozdrawiam
  • ukryty_wafel 26.08.12, 23:20
    szar_amysz napisał(a):

    > Witaj Ukryty Waflu :)

    Witam :)

    > Potepianie ich nie ma sensu.

    Tu sie zgadzam. Ale ja jestem daleki od potępienia.

    >To kazdy czlowiek musi zy
    > c z tym co zrobil i wie dlaczego tak a nie inaczej sie zachowal.

    To prawda rownież. Problem w tym, Nancy sie decydujemy i dlaczego. Czyli motywy.
    Rozumiem, gdy ktos zaniecha działania, w trosce o najbliższych. W czasie wojny tak samo łatwo o heroizm co i o zwyczajne tchorzostwa. Tu chodzi w tym co pisze o cos innego: o granice przyzwoitości.

    > Chcialam Ci tylko napisac ze nie wiemy tak naprawde jak sie zachowamy dopoki si
    > e w danej sytuacji centralnie nie znajdziemy.

    To prawda. Ale ja zwracalem uwagę na sposób tłumaczenia sie tych, co dokonywali zbrodni, a nie tych, co siedzieli cicho, nie chodzili na marsze długich noży, niepamięci książek, czy nie denuncjowali Żydów. Ja mówię o tych, co sie zeszmacili, którzy mordowali, zgodzili sie na złe działanie na rzecz swoich Szefów. Tu ich tłumaczenie, ze takie mieli rozkazy nie było Wogóle bramę pod uwagę. Mieli wybór: zachować sie mimo wszystko godnie i nie pchac sie do mordowania jak wielu uczciwych Niemców, którzy nie okazali sie zwierzętami mimo noszenia munduru, z takim Otto Schimkiem na czele, albo wybrać drogę oprawców.
    Zawsze wybór istnieje, tak sie złożyło ze tez kiedyś przed taka sytuacja starałem, w innym wymiarze, w innych czasach. Wybrałem drogę, w której ponioslem duża cenę słowa " nie"

    To co napisałem odnosiło sie wyłącznie do tłumaczenia sie tych, którzy zamiast drogi uczciwości weszli na drogę bezprawia. Tak jak wielu pracownikow bojąc sie o prace i ze stracą premie, łamią prawo, oszukują o przymykaja oczy na to co złego robią ich szefowie czy koledzy. Ich tłumaczenie jest zadziwiajaco podobne. Myśle, ze tak samo tłumaczyć sie bedą pracownicy Amber Gold.

    > Pozdrawiam

    Dobranoc :)
  • szar_amysz 27.08.12, 18:42
    Waflu,
    > Chcialam Ci tylko napisac ze nie wiemy tak naprawde jak sie zachowamy dop
    > oki si
    > > e w danej sytuacji centralnie nie znajdziemy.
    >
    > To prawda. Ale ja zwracalem uwagę na sposób tłumaczenia sie tych, co dokonywali
    > zbrodni, a nie tych, co siedzieli cicho, nie chodzili na marsze długich noży,
    > niepamięci książek, czy nie denuncjowali Żydów. Ja mówię o tych, co sie zeszmac
    > ili, którzy mordowali, zgodzili sie na złe działanie na rzecz swoich Szefów. Tu
    > ich tłumaczenie, ze takie mieli rozkazy nie było Wogóle bramę pod uwagę. Mieli
    > wybór: zachować sie mimo wszystko godnie i nie pchac sie do mordowania jak wie
    > lu uczciwych Niemców, którzy nie okazali sie zwierzętami mimo noszenia munduru,
    > z takim Otto Schimkiem na czele, albo wybrać drogę oprawców.


    Jezeli to to Ci chodzilo to tak, zgadzam sie z Toba.


    > To co napisałem odnosiło sie wyłącznie do tłumaczenia sie tych, którzy zamiast
    > drogi uczciwości weszli na drogę bezprawia. Tak jak wielu pracownikow bojąc sie
    > o prace i ze stracą premie, łamią prawo, oszukują o przymykaja oczy na to co z
    > łego robią ich szefowie czy koledzy. Ich tłumaczenie jest zadziwiajaco podobne.
    > Myśle, ze tak samo tłumaczyć sie bedą pracownicy Amber Gold.

    Tak jest jak mowisz. Ale - powracajac do tematu sprzedazy - ja na szczescie nigdy nie musialam realizowac planow sprzedazowych, wiec nie wiem tak naprawde jak to jest. Znam to wszystko tylko z tego co tu przeczytam, albo z opowiadan kolezanek ze sprzedazy. I z tego wnioskuje, ze to bardzo ciezkie zadanie i rozowo nie jest....
    Ale pomimo to i tak co do granic, przyzwoitosci i etyki sprzedazowej sie zgadzam z Toba :)
    Milego tygodnia Ci zycze :)
  • inzyniergamon 26.08.12, 16:17
    ukryty_wafel między innymi napisał:

    > Joshka Fischer napisał w swojej książce: "Niemcy ponoszą nadal historyczną i mo
    > ralną odpowiedzialność za zbrodnie popełnione w czasie wojny". Jestem wrogiem t
    > rzymania sie z boku. Miliony ludzi, w tym tez Niemców zapłaciła za to najwyższa
    > cenę, ze powiedzieli systemowi "nie". A ja odpowiem od siebie. Wyznaje zasadę
    > Platona: "Największe zło to tolerować krzywdę." dlatego moze robię to co robię.
    > Bo jeśli ktoś toleruje krzywdę, Zlo, to czyni je jeszcze większym.
    >
    > Wiesz, ja po prostu nigdy nie pójdę na kurestwo, po prostu nie sprzedam sie, za
    > pare groszy.
    > Mam zasady, a jedna z nich mówi, ze nie wszystko mozna miec za pieniadze. Napew
    > no sumienia bym za kasę nie sprzedał.
    > To tyle co mogłem Ci tu odpowiedzieć. Jeśli niezadowolony jesteś, wybacz.

    Należało by zdefiniować co rozumiesz pod pojęciami "zbrodnia", "kurestwo" oraz "krzywda".
    Wcale nie jestem z założenia Twoim przeciwnikiem, z niektórymi Twoimi poglądami się zgadzam z innymi nie, ale to Ty zacząłeś pisać o granicach i etyce...
  • ukryty_wafel 26.08.12, 23:08
    inzyniergamon napisał(

    > Należało by zdefiniować co rozumiesz pod pojęciami "zbrodnia", "kurestwo" oraz
    > "krzywda".

    Rozumiem te słowa dokładnie w takim samym znaczeniu jak rozumie je zdecydowana wiekszoscntych, którzy te słowa używają.

    > Wcale nie jestem z założenia Twoim przeciwnikiem,

    Nawet tak nie pomyślałem :)

    >z niektórymi Twoimi poglądami
    > się zgadzam z innymi nie, ale to Ty zacząłeś pisać o granicach i etyce...

    Napisałem, dlatego ze osobiście jestem człowiek konserwatywny, chociaż z liberalnym zebem :)
    I dla mnie granice istnieją, a etyka chroni mnie przed wykolejeniem :)
    Dobranoc
  • kotwica110 25.08.12, 19:34
    waflu,nie wiesz kiedy wszystkich okłamywałeś,taką krótką masz pamięć? kopernik tez była kobietą,ty tez miales taki epizod,
    poczytaj co pisałes. uwazasz ,że wszytko jest dopuszczalne,możesz wypisywac co chcesz i podawac sie za kogo chcesz ?
    Czy to nie sa dowody,że wszystkich oklamywales,co ci jeszcze jest potrzebne,z czym ty chcesz dyskutowac?
    na innym forum za podszywanie sie pod inna osobe juz mialbys zablokowane konto i to bylby koniec twojej tworczosci.
    taki jestes pomysłowy i elastyczny,raz chlopak raz dziewczyna ?
    jeszcze raz napiszę ,jestes niewiarygodny i twoje nowe wcielenia na forum tego nie zmienia,ludzie maja wyrobione zdanie na twoj temat.

    pouzywałem sobie .
  • inzyniergamon 25.08.12, 20:03
    kotwica110 napisał:

    > waflu,nie wiesz kiedy wszystkich okłamywałeś,taką krótką masz pamięć? kopernik
    > tez była kobietą,ty tez miales taki epizod,
    > poczytaj co pisałes. uwazasz ,że wszytko jest dopuszczalne,możesz wypisywac co
    > chcesz i podawac sie za kogo chcesz ?
    > Czy to nie sa dowody,że wszystkich oklamywales,co ci jeszcze jest potrzebne,z c
    > zym ty chcesz dyskutowac?
    > na innym forum za podszywanie sie pod inna osobe juz mialbys zablokowane konto
    > i to bylby koniec twojej tworczosci.
    > taki jestes pomysłowy i elastyczny,raz chlopak raz dziewczyna ?
    > jeszcze raz napiszę ,jestes niewiarygodny i twoje nowe wcielenia na forum tego
    > nie zmienia,ludzie maja wyrobione zdanie na twoj temat.
    >
    > pouzywałem sobie .

    Nie osądzam wrednej/ukrytego bo nie znam osoby i sytuacji, ale po pobieżnej lekturze wpisów na forum mam podobne, subiektywne odczucia.
    Pozdrawiam
  • exworker 25.08.12, 22:39
    Oto dowody, o które prosisz :

    Piszesz spod różnych nicków kłamiąc co do swojej tożsamości, raz masz wolne, raz siedzisz na kilbku cały dzień, raz czekasz na klienta cały dzień, kłamiesz odnośnie wyników badania satysfakcji, kłamiesz mówiąc, że ja piszę spod różnych nicków i masz na to dowody, masz nikłą wiedzą na temat banku i jego produktów.

    Ponadto - uprawiasz mobbing, straszych niepokornych karzącą ręką banku, szykaniem śladów itp.
  • ukryty_wafel 26.08.12, 00:46
    exworker napisał:

    > Oto dowody, o które prosisz :
    >
    Zamieniam sie w galy. Oto zaznaczam dowody na podobno moje kłamliwe bycie tutaj.
    Kotwica nazwała mnie kłamcą bo stwierdziła, ze ja udaje raz kobietę i raz mezczyzzne,
    I to oznacza brak mojej wiarygodności i dowód na to, iż jestem kłamcą.
    Oto moja odpowiedz zbiorcze.

    > Piszesz spod różnych nicków

    Od początku pisałem pod jednym nickiem. Ponieważ ktoś napisał, ze nie jestem kobieta zacząłem pisać pod drugim nickiem. Moja płeć nie ma tu znaczenia. Jeśli ma znaczenie, to powiedziałem juz wielokrotnie, iż jestem mężczyzna. To nie dociera do Exorkera i Kotwicy, bo sa tak wściekli, ze tego nie doczytali. Więc pisze to, co napisze a i tak nie uwierzą: jestem mężczyzna. Mogę tu pisać jak kobieta, bo jestem w tym po prostu dobry. Ale cos Wam obojgu wyjaśnię. Kłamcą jest człowiek, który świadomie wprowadza kogoś w błąd, nie mówi prawdy, kłamie. Chęć ukrycia własnej tożsamości na publicznym Forum w sieci nie jest kłamstwem.
    I dodam jedno zdanie. Napisze je tylko raz. Nie chce mówić prawdy kim jestem, bo inaczej byłoby nam cieżko rozmawiać. Jakie wnioski z tego wyciągnięcie, będzie to obojętne. Tak nie wiedzac kim jestem lepiej mozna pogadac :) Do tej kwestii juz nie wrócę. Ale jestem szczery.


    >kłamiąc co do swojej tożsamości,

    A co my wiemy o Twojej tożsamości Exworker? Albo o Twojej Kotwica? Przeciez Mozesz bycbtunwszystkim, kazdym, nawet Przewodniczacym :) Zwróć uwagę, ze pisze tu do exworkera a nie Exkworkredekfreuda? Co wiemy o Twojej tożsamości? Albo o tożsamości Kotwicy?
    Kłamie co do tożsamości?. Ja o niej nic nie pisze. Bardzo na to uważam. Nie mówienie tu w tym miejscu wiele o sobie jest czymś do czego każdy ma prawo i jest zalecane. Bo to nie jest miejsce, gdzie wszyscy wszystko mówią o sobie. A to, ze pierwotnie pisałem tu udając kobietę? Moj Ty Boże. Ale zbrodnia :) i jakie to miało znaczenie dla Was? Żadne, i tak to co pisałem i to ze pracuje w Centrali powodowało, ze mnie nienawidzicie. I zamiast mnie wrzucić do grona wrogów, czytacie mnie wciąż niewiele rozumiejąc. Więc co by zmieniło exworkerze gdybyś znał moja tożsamość?
    To podaj swoja :)

    > raz masz wolne,

    Tak, raz mam wolne a raz pracuje. Nie pracuje na okienku, nie zawalam swoich obowiazkow. Wyrabiam sie :) Pisałem tutaj będąc w pociągu, na statku, w samochodzie, w hotelu, u lekarza, i faktycznie siedząc w sraczyku, majac raz np. sensacje jelitowe (chorowałem) Mogę Cię zapewnić, ze pisałem tu prawdę, ale Ty w nią nie wierzysz. Bo oboje z Kotwica w niewiele rzeczy wierzycie.

    >ra
    > z siedzisz na kilbku cały dzień,

    Nie, w kobelku siedzę raz No dwa razy dziennie, jakies 10 min nie wiecej :) i czasami tam czytam lub pisze. :)

    > raz czekasz na klienta cały dzień,

    Trudno Ci w to uwierzyć, ale tak było naprawdę. Nigdy jednak nie czekałem cały dzień. Niestety pracując w Centrali Klientem dla mnie są i Klienci Banku jak i Pracownicy, rożnych szczebli, z terenu, z centrali. I czasami sie oni spóźniają. Wiem, ze mi nie Uwierzysz, ale co mi tam.
    Nigdy nie napisałem, ze czekam, sram cały dzień. Tu Ty klamiesz.

    >kłamiesz od
    > nośnie wyników badania satysfakcji,

    Nie kłamie. Przez długi czas miałem wyniki tych badań gdzieś. W koncu sie z nimi zapoznalem. To co pisalem było prawda. Zaś nie podawanie szczegółów było po prostu podyktowane tym, ze jest to tajemnica przedsiębiorstwa. Zdecydowana większość ludzi pracujących w Banku jest zadowolona z tego faktu. To Ty nie znasz tego raportu.

    >kłamiesz mówiąc, że ja piszę spod różnych n
    > icków

    Nieczytasz dokładnie,ale fakt, jestem przekonany iż piszesz z rożnych nickow.
    Nie kłamie. Jasno świecie wierze. Narazie tylko to potwierdzasz. Jak sie przekonam, ze sie mylę, zmienię zdanie i do tego sie przyznam.


    >i masz na to dowody,

    Mam. Mam dowody w postaci analizy zapisów. Dlatego napisalem juz wielokrotnie, ze tak jak mozna sprawdzić, czy ktoś nie plagiatuje pracy kogoś innego tak samo mozna wykryć, gdy ktoś pisze pod różnymi nickami. Ja watpliwosci nie mam.

    > masz nikłą wiedzą na temat banku i jego produktów.

    Wiesz, mam ja na wystarczającym poziomie. Wiem tyle, ile mi potrzeba. Jak juz pisałem, nie sprzedaje produktów Banku, więc nie muszę ich znać. Ale znam niektóre. Te najważniejsze.
    Natomiast Bank? Bank znam lepiej niz szary pracownik z terenu wiecej niż niejeden Dyrektor Oddziału a na pewno większość Dyrektorów i pracownikow w Centrali. Ale mozesz mi naprawdę nie wierzyć. Tu nie ma to znacżenia.

    >
    > Ponadto - uprawiasz mobbing,

    Nie uprawiam. Na agresję odpowiadam śmiechem, na nadymanie sie upuszczam powietrze, a Ciebie osmieszam co sprawia mi niebywałą radość. Jak sie uspokoisz, przestaniesz obrażać, osądzać, oskarżać i prześladować osoby o sprzecznych z Tobą pogladach jak przestaniesz próbować mnie obrażać, dyskredytować i zaczniesz sie zachowywac jak normalny człowiek, to ja przestanę.

    >straszych niepokornych karzącą ręką banku,

    Nie starsze. Ja pisze o konsekwencjach, o tym, ze każdy odpowiada za to co tu robi i pisze. W realnym świecie, to juz inna sprawa. Niepokornych nie starsze. Niepokorni mnie generalnie nie interesują :)

    >szykani
    > em śladów itp.

    Szukaniem śladów czego? Nie precyzujesz.

    Podsumowując: oboje mnie nie lubicie i nie polubicie niezależnie co zrobię, napisze, czy będę wam odpowiadał. Dlatego nie ma dla mnie żadnego znaczenia co na moj temat myślicie i jak bardzo mnie nienawidzicie. Niczego nie zmienie. Jednak wścieka Was, ze musicie mnie czytać. Wykorzystujac to, będę Wam odsłaniał Swiat, którego nie znacie.
    Miłej niedzieli :)
  • exworker 26.08.12, 13:15
    Tak wafelku, jestem wszystkmi i za wszystkich piszę na forum z wyjątkiem ciebie, skutera, racjonalnego, pani wrednej ( to też ty ).

    A teraz się uspokój i daj już spokój wielu nickom bo pomyślę, że innych argumentów ci brak.
  • ukryty_wafel 26.08.12, 13:47
    Exworker napisał:

    > Tak wafelku, jestem wszystkmi i za wszystkich piszę na forum z wyjątkiem ciebie
    > , skutera, racjonalnego, pani wrednej ( to też ty ).
    >

    Ale ja to wiem, spod jakich nickow piszesz :)

    > A teraz się uspokój i daj już spokój wielu nickom bo pomyślę, że innych argumen
    > tów ci brak.

    Jestem spokojny Exworkredekfreud :) Ale nie odpowiedziales mi na kilka pytań, więc wyluzuj i jak juz sobie popuscisz, proszę przejdź do konkretów :)
    Buzka
  • ukryty_wafel 25.08.12, 14:46
    p-p-i napisał:


    > to oznacza, że powinno się zwolnić wszystkich sprzedawców TFI którzy namawiali ludzi > > przed kryzysem na zakup jednostek? przecież to było jawne okradanie klientów.

    To by było okradaniem Klientów, jeśli pracownik "gwarantował" pewne zyski mówiąc nieprawdę, oraz wciskając produkt osobom, które z tego ryzyka nie zdawały sobie sprawę. To jest nadal przestępstwem.


    >
    > sprzedaż jest najważniejsza. nie ma się tu nad czym rozwodzić.
    >
    Sprzedaż jest ważna, istotna dla Banku, ale nie jest usprawiedliwieniem dla łamania prawa, dobrych zwyczajów i gwałcenia zasad. Ja przynajmniej nie słyszałem, by były polecane i usprawiedliwiane. Bo kończą się one nie tylko stratami wizerunkowymi, ale realnymi stratami dla Banku.

  • p-p-i 26.08.12, 00:05
    zdarza się jednak, że nie wspominają o prowizjach za nabycie... itp. nie wspominają o ryzyku, informując tylko o możliwości uzyskania ponadprzeciętnych zysków. klienci przychodzą po otrzymaniu potwierdzenia nabycia jednostek uczestnictwa w TFI - z zapytaniem dlaczego na dzień dobry mają mniej pieniędzy niż zainwestowali? gdy są dowiadują o prowizji, możliwości utraty części środków w większości przyznają, że nie zainwestowaliby w taki produkt.

    mamy dyrektywę MiFID - co z tego jak klient i tak nie wie co podpisuje. nie jest sztuką sprzedać produkt - jeśli informuje się klienta tylko o korzyściach.

    sprzedaż jest najważniejsza. jeśli jej nie ma długo nie popracujesz. liczą się tylko wyniki...
  • ukryty_wafel 26.08.12, 01:05
    p-p-i napisał:

    > sprzedaż jest najważniejsza. jeśli jej nie ma długo nie popracujesz. liczą się
    > tylko wyniki...

    Wiesz... Jeśli tak naprawdę jest, to wkrótce to sie zmieni. A Ci co zachęcają do oszukiwania po prostu bedą musieli odejść. Niestety Swiat sie zmienia. Ja pozostaje optymistą.
    Myśle, ze za rok każdy kto tak będzie podchodził do pracy w Banku, będzie sie musiał z praca pożegnać. Po prostu tak dalej sie nie da... A na pewno nie na dłuższa metę ...
    Ale dzięki. Cos dzisiaj zrozumiałem. Cos w wymowie bardz smutnego.
    Pozdrawiam
  • szar_amysz 25.08.12, 14:40
    Nie zatrudnilabym takich pracownikow. Szczegolnie NIE do banku.Nie licza sie nie tylko techniki sprzedazy - robic wszytko aby sprzedac. Bo taki oszukany klient wiecej do nas nie przyjdzie. Przyjmujac takich ludzi do pracy obawialabym sie wiec o moich klientow, czy w pewnym momencie nie zostana oszukani a co za tym idzie o moje przyszle zyski.
    iPozdrawiam
  • ukryty_wafel 25.08.12, 15:33
    szar_amysz napisał(a):

    > Bo taki oszukany klient wiecej do nas nie przyjdzie.

    Święte słowa! Można tak sprzedawać, oszukując Klienta raz. Drugi raz zmieni ban, pójdzie gdzie indziej, na końcu przyśle adwokata i wystąpi w programie Pani Jaworowicz waląc w Bank. Straty wizerunkowe, roszczenia, konsekwencje prawne, odejście Klienta przekracza zysk z takiego pseudo oszustwa. Jesli więc pracownik Amber Gold tego nie przewidział, nie wiedział, albo wiedział, ale nic nie zrobił i dał się zatrudnić - nie nadaje się do żadnej uczciwej pracy. Ja też podzielam Twój pogląd Szar Amysz :)
    Pozdro
  • diabolo13 25.08.12, 17:44
    Drogi ukryty waflu, masz racje, ale odnieś się do specyfiki produktów wprowadzanych do sprzedaży, typu struktury albo sławne do dić fundusze małych spółek japońskich, mogę dużo wimieniać ale nie o to chodzi. Odnieś się do ciśnienia wywieranego przez karierowiczów na sprzedaż śmieci, badziewia. Sprzdaż dla sprzedaży, potrzeby klienta tylko w teorii. Nie sprzedajesz - wylatujesz, to realia pracy na co dzień. Narady sprzedażowe, spowiedź, plany naprawcze itp, wystarczy trochę zdrowego rozsądku np. Doradca ma szeroką ofertę produktową i wybiórczo z tego spektrum przedstawia klientowi produkt (po szkoleniu specjalistyczym i przy wsparciu analityków i bira maklerskiego) proste. Ale wtedy liczy się tylko profesjonalizm, przydupasy i lizusi nie mają szansy, dlatego nie dopuszczą do zmian. I od poniedziałku ten sam kierat, nie sprzedajesz wylatujesz.
  • ukryty_wafel 25.08.12, 18:10
    Diablo, i ja sie z Tobą zgadzam jednak nie możemy iść droga, w której cos patologicznego w swym wymiarze staje sie norma nawet polecaną przez niedoeobionych menadżerów.
    Niestety prawidla relacji Bank - klient są proste jak drut: Klient niezadowolony to Klient stracony.
    Jeśli więc Klient budzi sie dzień po zakupie produktu i jest przerażony, bo mu ktoś wcisnął i on dał sobie wcisnąć produkt niechciany, dolujacy jego możliwości finansowe, to taki Klient juz do Banku nie wróci, a jak wróci to z pretensjami i lub roszczeniami!

    Ja czasami widzę tych przydupasow i lizusow. Wiem o czym mówisz. Oni przyłapani w wyniku skargi, roszczeń, złamania procedur, nagle odkrywają, ze oto złamali prawo i moga wylecieć. Wtedy pod każdym możliwym pozorem są przez swoich Prymcypalis chronione i bronieni. Ja to widzę. Potem znikają i okazuje sie, ze wciąż są, tylko schowani jakby nic sie nie stało. Wychodzą znowu złapano, bo Klient sie poskarżył, bo cos zginęło, bo ktoś został przez nich pokrzywdzony. I z mojej perspektywy widzę jak opłakane skutki są w takich przypadkach.
    Na koncu zysku nie ma. Jest sprzedaż, ale jednostkowa, Potem juz nie ma nic albo są straty.
    Dlatego ja nie zamierzam oceniać i sadzić. Ich sumienie, co z nim robią to ich sprawa.
    Dziwka to tez podobno zawód.

    Ale ja takich osób nigdy bym nie zatrudniał a jakbym spotkał, zwolnilbym od ręki, bo wiecej szkody narobią niz pożytku.
    Powiedz mi, jak Twoim zdaniem i do czego moze dopuścić sie człowiek, gdzie jest granica której Ty lub każdy dowolny człowiek nie przekroczylby za żadne pieniadze?

    Czy każde świństwo mozna zrobić dla ochrony swojej pracy i płacy? Każde? Chciałbym poznać takich, cofają tu jakies nieprzekraczalne granice i maja zasady....
  • inzyniergamon 25.08.12, 19:20
    ukryty_wafel napisał:

    > Czy każde świństwo mozna zrobić dla ochrony swojej pracy i płacy? Każde? Chciał
    > bym poznać takich, cofają tu jakies nieprzekraczalne granice i maja zasady....

    Ogólnie to zależy od osoby i od sytuacji... niektórzy mają tzw. kręgosłup moralny a inni tak jakby niespecjalnie...
  • exworker 25.08.12, 22:43
    Odbieracie ludziom premie, podnosicie poprzeczkę, tworzycie rankingi pracowników, straszycie zwolnieniami - to jest patologia pierwotna któa rodzi patologię wtórną tj. wciskanie klientom kitów.

    To wina sposobu zarządzania a nie szeregowych pracowników - oni tylko starają się utrzymać pracę i sprostać wymaganiom płynącym z centrali. To wy jesteście odpowiedzialni za patologię.

    To co wypisujesz świadczy nie tylko o ignorancji w zakresie modelu zarządzania w banku ale także niedojrzałości życiowej i intelektualnej.
  • ukryty_wafel 26.08.12, 00:58
    exworker napisał:

    > Odbieracie ludziom premie, podnosicie poprzeczkę, tworzycie rankingi pracownikó
    > w, straszycie zwolnieniami - to jest patologia pierwotna któa rodzi patologię w
    > tórną tj. wciskanie klientom kitów.
    >
    Wy, to znaczy kto? Ja, nie.

    > To wina

    Wina, ze co?

    >sposobu zarządzania a nie szeregowych pracowników - oni tylko starają s
    > ię utrzymać pracę i sprostać wymaganiom płynącym z centrali.

    Za wszelka cenę? W tym łamania prawa? To juz współczuje co niektórym.

    >To wy jesteście od
    > powiedzialni za patologię.

    My? Ja? A ja za co?

    >
    > To co wypisujesz świadczy nie tylko o ignorancji w zakresie modelu zarządzania
    > w banku ale także niedojrzałości życiowej i intelektualnej.

    A mozesz to rozwinąć? To co ja pisze o tym nie świadczy. Niestety nie zgadzam sie z poglądem, ze wszystko usprawiedliwia dramatów i oszustwo. Sorry, ale tak sądząc masz prawo tak mnie oceniać? Na jakiej podstawie ?
  • malediablatko 26.08.12, 00:21
    Święta prawda "diabolo13", nie sprzedajesz=wylatujesz...i na nic zdadzą się tłumaczenia, że klient nie chce TFI gdyż się obawia tego typu inwestycji. Na nic tłumaczenia Dyr.Reg....ma być z upływem czasu tzn "on-line" (tak to u nas w łódzkim nazywają). Prawie wymuszają na nas kiedy nadgonimy zaległości, nie obchodzi ich, że masz wszystko z upływem czasu a takie tam TFI pozostaje niezrealizowane zgodnie z ich przewidywaniami. Przesyłają scenariusze rozmów z klientami, na szkoleniach również argumentują tym, że można zyskać więcej niż na tradycyjnej lokacie bankowej. Tylko jak to ma się do tego, że również można stracić? Przecież klient gdy słyszy samo słowo "fundusze" to uszy zatyka...A my mamy tak z klientem rozmawiać aby przekonać. Więc jak to w końcu jest? Dlaczego włączono nam TFI do planów skoro nie zawsze można to wykonać a następnie trzeba się z tego tłumaczyć?
    Albo takie struktury gdzie jest jedna wielka niewiadoma...wymyślanie barier od... do po zakończeniu subskrypcji. Uważam, że jest to manipulacja gdyż klient chciałby wiedzieć czego może się spodziewać w dniu zakładania lokaty a nie po jakimś tam czasie ustalają rzeczywiste bariery...wcześniej w ABC produktu podawane są jedynie przykłady. Jednym słowem taka dziwna gra w ciuciubabkę...
    Tak więc jeśli nie sprzedajesz=wylatujesz..albo tłumaczysz się przed Regionem dlaczego ktoś może toto sprzedać a Ty nie :(
  • auris1234 26.08.12, 22:43
    I co Ty na to waflu zwany pierogiem? Tak bardzo różni się sytacja tych nieszczęsnych pracowników Amber Goldu i nasza? Są plany trzeba je realizować i inaczej wypad i utrata pracy. A kredyt zwana Alicją?
    Ale Ty kolego albo koleżanko z kolegami z centrali możesz sobie podyskutować i masz czas na pierdoły.
  • ukryty_wafel 26.08.12, 23:40
    auris1234 napisał:

    > I co Ty na to waflu zwany pierogiem?

    Po prostu Waflu. Pierog sobie poszedł. Mówisz odnośnie wypowiedzi Diablątka?
    Odpowiedzialem na to w innym wątku. Tu napisze tylko tyle: złapany w Banku pracownik, który wyrządził szkody, złamał prawo, popełnił przestępstwo, bardzo często tłumaczy sie tym, ze do tego pchnął go nacisk na realizacje planów sprzedazowych. Wtedy ja staram sie dowiedzieć, co to za matoł do takiej sytuacji dopuścił. On juz sie tak nie tłumaczy. Wiem, mówi. Ze to inicjatywa tegoż pracownika. Takie są tłumaczenia. W zależności od sytuacji, case'u konsekwencje spotykają i sprawcę nadużycia i jego przełożonych. Czasami tylko przełożonych.
    Dlatego jeśli ktos uważa, ze Nieuczciwosc jest dobrym patentem na sprzedaż, to sie grubo myli.

    >Tak bardzo różni się sytacja tych nieszczę
    > snych pracowników Amber Goldu i nasza?

    Zdecydowanie. Chociaż nie zawsze. Ci co maja szczęście i jeszcze ich Nieuczciwosc nie wyszła na jaw, nie moga spać spokojnie. To tylko kwestia czasu, kiedy wpadną, kazdankontrola funkcjonalna jest dla takiego człowieka zagrożeniem. Juz tyle komorek kontroluje jak to wyglada, ze prawdopodobienstwo wpadki rosnie bardzo szybko. Dlatego każdy pracownik w Banku (każdym) ma wybór: albo bedzie uczciwie cieżko pracował i ewentualnie informował kogo trzeba, ze namawiany jest do popełnienia przestępstwa, złamania procedur produktowych, zarządzeń czy przepisów, albo bedzie miał to w d.... .
    W obu przypadkach konsekwencje są diametralnie rożne. Nie chce byc w skórze tych drugich.


    >Są plany trzeba je realizować i inaczej
    > wypad i utrata pracy.

    Jeśli ktos Was zwalnia za nierealizacje planów, łamie prawo. Mozna sprzedawać nie łamiąc prawa. Jest to możliwe, chociaż wymaga to sporego wysiłku, często nieadekwatnego do zarobków. Ale odradzam łamania zasad by zrealizować plany. Z chwila wpadki, ten argument nikogo nie usprawiedliwia. Dlatego proszę tylko o namiary tych geniuszy, którzy mówią Wam, ze mozna łamać prawo, zasady i procedury byleby sprzedać. Moj mail czeka.


    > Ale Ty kolego

    Kolego :)

    > z kolegami z centrali możesz sobie podyskutować
    > i masz czas na pierdoły.

    No widzisz. Nawet nie wiesz jak bardzo sie mylisz :) ale jeśli nie dociera do Ciebie to co pisze, to Twoj problem - tylko Twoj

    Dobranoc
  • inzyniergamon 25.08.12, 19:30
    ukryty_wafel napisał:

    > Od kilku dni z kolegami rozważamy problem oceny postępowania byłych juz pracown
    > ikow Amber Gold. Zastanawiamy sie, czy tacy, którzy by sie chcieli w naszym Ban
    > ki zatrudnić, powinni znaleźć tu miejsce czy nie.
    > Czy etyczne było wciskanie ludziom kitu i mówienie im o zyskach, których nigdy
    > nie zobaczą? Czy moze obarczac ich wspołwiną za to, ze nie wiedzieli, że tak na
    > prawdę okradają swoich Klientów. Nie pytam tutaj Was o etyke Waszych działań,
    > ale o wasze zdanie, czy działanie na ewidentna szkodę Klienta jest dla danego s
    > przedawcy powodem do dumy, ze wyciągnął od niego kasę i postawił dr facto w obl
    > iczu tragedii, czy to jest tylko totalna głupota, ze czegoś takiego jak wielki
    > przekret nie zauważył?
    > I ostatnie pytanie: czy gdybyś miał przyjąć do pracy byłego pracownika Amber Go
    > ld zdecydowałbyś sie go u siebie zatrudnić czy nie? I dlaczego?
    > Bardzo bym był wdzięczny, gdyby w tej dyskusji jednak nie dochodziło do pyskowe
    > k. W innych wątkach gdyby ktoś chciał mi powiedzieć cos na moj temat to proszę.
    > Tu bym chciał naprawdę poduskutowac na ten temat.
    > Dziekuje.

    A mnie zastanawia natomiast, dlaczego prezes Amber Gold jeszcze jest na wolności...
  • ukryty_wafel 26.08.12, 00:54
    inzyniergamon napisał(a):


    > A mnie zastanawia natomiast, dlaczego prezes Amber Gold jeszcze jest na wolnośc
    > i...

    A to jest dosyć proste. Juz wyjaśniam. Pierwszy element to niestety niedoskonałośc systemu prawnego. Istnieje domniemanie niewinności. Nie zawsze prokuratura czy sad maja podstawy do aresztu. Drugie: To fakt, ze umowy pomiędzy AG a Klientami były podpisywane dobrowolnie. Bardzo trudno udowodnić, ze te umowy podpisywane były z zamiarem oszustwa. Po trzecie: stwierdzenie fałszerstwa dowodów wpłat nie jest wystarczające do aresztu. Przestępstwo jest udowodnione, materiał zabezpieczony, to po co ma siedzieć? Jak widać facet był przygotowany. A prokuratura i sad nie. Dlatego facet wciąż chodź na wolności.
  • tujejekscelencja 26.08.12, 13:39
    Nie można nikogo dyskryminować, tylko z tego powodu, że pracował dla instytucji, która postępowala nieetycznie wobec swoich Klientów - jak i również swoich pracowników.
    Nie dalej jak kilka lat temu jeden z byłych Prezesów naszego banku optował za zatrudnianiem na stanowiska sprzedażowe ludzi, którzy w CV mogli wykazać się pracą na stanowiskach sprzedażowych w większych sieciach hipermarketów działających w Polsce. Czy była to słuszna doktryna? Nie wiem, nie mnie to oceniać. Tego Prezesa już nie ma.
    W mojej opinii jest to sztuczny problem, bo nasz Bank bardziej potrzebuje restrukturyzacji i racjonalizacji zatrudnienia niż nowych naborów.
    Pozdrawiam
    Wasza Jej Ekscelencja.
  • ukryty_wafel 26.08.12, 13:52
    Instytucja, amber gold nie oszukalaby ludzi gdyby w tym nie pomigliby jej pracownicy. Kłamstwa Pana P. powtarzane i wciskane były przez pracownikow, takie są fakty.

    Z reszta wypowiedzi Ekscelencji całkowicie sie zgadzam.
    Ukłony
  • alma590 25.08.12, 23:33
    Problem w tym, że nie wiemy czy pracownicy, a przede wszystkim ci z pierwszej linii, wiedzieli, że ich oferty są oszukańcze.Być może należałoby mówić o jakiejś niefrasobliwości.Jeśli doradcami, sprzedawcami byli w większości młodzi, niezbyt doświadczeni ludzie,to ich łatwowierność prawdopodobnie została wykorzystana.Ich zarobki z tego co czytałam to np 1800,00 zł. brutto.A z ich medialnych wypowiedzi wynika, że oni również czują się oszukani i tak jak jedna z nich mówi "moralnie czuje się strasznie ":
    wyborcza.pl/1,75478,12336993,Pracownica_Amber_Gold__Moralnie_czuje_sie_strasznie_.html


    > I ostatnie pytanie: czy gdybyś miał przyjąć do pracy byłego pracownika Amber Go
    > ld zdecydowałbyś sie go u siebie zatrudnić czy nie? I dlaczego?

    A to już zależy.Gdybym miała własną prywatną firmę to byłoby mi chyba łatwiej podjąć decyzję o zatrudnieniu takiej osoby.Moje pieniądze - moje ryzyko i moje straty. Cały czas mam na myśli zwykłych pracowników a nie kadrę kierowniczą, ponieważ ich świadomość, wiedza musiała być niewspółmiernie większa a to się wiąże również z większą odpowiedzialnością.
    Trudniej decydować, kiedy musimy myśleć o ryzyku jakie może ponieść firma, w imieniu która nas zatrudnia i my w jej imieniu zatrudniamy innych.Zwłaszcza instytucja zaufania publicznego, jaką jest bank.Wyobraźmy sobie sytuację, kiedy przychodzi do nas klient,który stracił pieniądze w AG i trafia na tego doradcę.
    Zresztą jak donoszą media banki nie chcą zatrudniać pracowników AG
    www.bankier.pl/wiadomosc/Bankowcy-nie-chca-u-siebie-bylych-pracownikow-Amber-Gold-2619815.html
    --
    <Lepsza przyjaźń jednego człowieka rozumnego niż wszystkich głupców. /Demokryt/ :-*>
    www.poomoc.pl/
  • fig-a75 27.08.12, 19:11
    a ja tak sobie pomyślałam....
    ostatnio masowo upadały biura podróży.
    jednego dnia popołudniu pracownicy biur sprzedawali wycieczki a następnego dnia rano był komunikat o upadłości.
    jak osądzić etycznie takich pracowników? nie mieli świadomości, że sprzedają wycieczki po zaniżonych cenach? nie mieli świadomości, że działają na szkodę klientów?
    sytuacja z amber gold jest wg mnie podobna.
    czy mielibyście wątpliwości przyjmując pracownika upadłego biura podróży?

    nie można wrzucać wszystkich pracowników do jednego worka. jeden faktycznie będzie wciskał ludziom kity, bo liczy się jedynie jego sprzedaż, a inny będzie działał w dobrej wierze ufając pracodawcy.

    powiem jeszcze... że jako pracownik banku też musiałam w swoim czasie wciskać klientom produkty o których miałam fatalne zdanie (ostatecznie klienci potem tracili) - a pracodawca promował te lokaty jako atrakcyjne.... czy postępowałam etycznie?
  • ukryty_wafel 27.08.12, 19:38
    fig-a75 napisała:

    > ostatnio masowo upadały biura podróży.

    Ale wiadomo juz czemu upadły. Pisała o tym prasa. Jest to efekt tzw. Przedplat i zamówień gdzie biuro podróży gwarantuje sprzedaż na okreslonym poziomie. Innymi słowy właściciele Biur podróży wzięli na siebie za duże ryzyko.
    Amber Gold sprzedawało produkt, który był oszustwem.

    > jednego dnia popołudniu pracownicy biur sprzedawali wycieczki a następnego dnia
    > rano był komunikat o upadłości.

    Tak niestety wyglada bankructwo. Amber Gold nie zbankrutowalo, ale realizuje scenariusz, w ktorym dzień upadku piramidy był ścisłe określony. Był to dzień, w ktorym Walsciciel wiedział, iż nie zwróci pieniędzy swoim Klientom.

    > jak osądzić etycznie takich pracowników?

    Biura podróży, ktore upadło? Mieli pecha, ponoszą konsekwencje tego, ze pewne ryzyka sa duze i za atrakcyjność oferty płaci sie często środa cenę. Amber Gold z góry wiedziało, ze wycieczki do raju nie bedzie. Pracownicy to wiedzieli i ja wtedy twierdze, ze byli wyrachowani i cynicznie, albo nie wiedzieli, a to oznacza, ze po prostu nie myśleli wierząc, ze ich Klienci zarobią 13% w skali roku.

    >nie mieli świadomości, że sprzedają wy
    > cieczki po zaniżonych cenach?

    Wiesz, problem w tym, ze nie ceny były zaniżone, ale szacunki były źle skalkulowane. Jak sie kupuje czartery i gwarantuje zapeŁnienie hoteli na poziomie nierealnym, w czasie skaczacych kursów EUR, recesji, to Ci co sie przelicza, bankrutuja. Moj kolega właściciel niezbankutowanego biura podróży przestrzegał mnie juz w zeszłym roku przed bankructwem triady i skyclubu. Przestrzegalem wielu moich znajomych by w tym roku nie jechali na wycieczki z tych biur. Nikt mnie nie posłuchał. I tak to wlasnie działa. Porównywanie Amber Gold do sytuacji Biur podróży jest zupełnie nietrafione. Przy Biurach podróży ludzie moga liczyć na odzyskanie pieniędzy z funduszu państwowego przy Amber Gold szanse są znikome i zależą wyłącznie od prawników.

    >nie mieli świadomości, że działają na szkodę klie
    > ntów?

    W biurach podróży? Znikome albo żadne. Większość Biur to pośrednicy tych Zbankrutowanych "wytwórców wycieczek" więc mogli nic nie wiedzieć.

    > sytuacja z amber gold jest wg mnie podobna.

    Rozumiem. Dla mnie jest zupełnie inna

    > czy mielibyście wątpliwości przyjmując pracownika upadłego biura podróży?

    Nie. Ja bym nie miał. Mówię o pracownikach, nie o szefach.
    >
    > a inny będzie dz
    > iałał w dobrej wierze ufając pracodawcy.

    Niestety jak pokazuje Amber Gold, nikt nikogo nie zwalnia z myślenia.
    Warto więc sprzedając myśleć nietylko o planach, ale i o tym by Klient wrócił i chciał kupić cos jeszcze a nie przyszedł składając na ciebie czy Bank skargę.

    >
    > powiem jeszcze... że jako pracownik banku też musiałam w swoim czasie wciskać k
    > lientom produkty o których miałam fatalne zdanie

    A to faktycznie Twoja opinia o produkcie mogła wpływać na Twoja sprzedaż i decyzje Klienta.
    Ale mam nadzieje,moze Klienci odchodzili zadowoleni?

    > (ostatecznie klienci potem tra
    > cili)

    To faktycznie, nie był najlepszy pomysł.


    >- a pracodawca promował te lokaty jako atrakcyjne.... czy postępowałam et
    > ycznie?

    A czy Ci ludzie potracili jak twierdzisz swoj dorobek życia? Mieli roszczenia do Banku lub do Ciebie? Czujesz wyrzuty sumienia? To czemu sprzedawalas te produkty zamiast inne?
  • ukryty_wafel 27.08.12, 19:55
    blog.parkiet.com/wyznikiewicz/2012/08/06/dlaczego-upadaja-biura-podrozy/
    A pod tym linkiem są dane potwierdzające, ze w zeszłym roku mozna było juz przewidzieć, ze trriada i skyclub padną:

    www.bankier.pl/wiadomosc/Kolejne-biuro-podrozy-upada-2586314.html
    Tylko, ze Polak mądry po szkodzie?
    Pozdrawiam
  • fig-a75 27.08.12, 20:18
    :) mnie pracodawca chroni przed nieprzyjemnymi sytuacjami z upadającymi biurami podróży - zarabiam tak mało, że mnie na takie "ekscesy" nie stać.
  • fig-a75 27.08.12, 20:11
    wg ciebie pracownicy amber mogli mieć świadomość, że "wyciągnięcie" 13 % jest nierealne.... to i pracownicy biur podróży mogli mieć świadomość, że szacunki zostały źle skalkulowane.
    wg ciebie najmniejsze trybiki mają wchodzić w kompetencje osób zarządzających?


    pracownicy amber gold zatrudniali się w legalnie działającej firmie. - mieli kontrolować pracodawcę? mieli wietrzyć oszustwo?
    część z nich faktycznie, mając świadomość podejrzanych działań, mogła wciskać ludziom kłamstwa. ale myślę, że spora część najmniejszych trybików najzwyklej w świecie cieszyła się, że ma pracę, ma z czego żyć i nie siedzi na bezrobociu.... i nie wnikała w szczegóły.

    dlaczego sprzedawałam produkty, co do których miałam wątpliwości? - bo mi pracodawca narzucił plany sprzedażowe i gdybym się z nich nie wywiązywała to dostałabym "po tyłku".
    - jeżeli o to pytasz, to znaczy że nie znasz realiów panujących na moim poziomie zatrudnienia.
    klienci potracili część pieniędzy i potem już mi nie ufali.
  • exworker 27.08.12, 21:27
    Oczywiście, że nie zna realiów pracy w oddziale. Dlatego nigdy nie będzie w stanie walczyć z żadnym mobbingiem bo nie rozumie korzeni jego powstawania. On tropi tylko pojedyncze listki patologii zupełnie nie zauważając potężnych korzeni.

    Nic a nic nie byli winni pracownicy Amber Gold. O zamknięciu oddziałów dowiedzieli się z prasy. Tak samo jak pracownicy banku mieli efektywnie sprzedawać. Oprocentowanie 13 % nierealne ? Ale dlaczego - przecież przed chwilą bank chwalił fundusze inwestycyjne dające zwrot rzędu 23% rocznie. O czym my w ogóle mówimy ?

    A banku jak się sprzedaje ? Konta dla rodziny za chwilę zamykane, karty dla znajomych po miesiącu zwracane, przekształcenia kont płatnych w konta za zero ( i wszyscy happy - bo ilość kont rośnie, a nikt nie liczy zamykanych ), otwieranie martwych kont - to codzieność. Obrona przed prowadzoną polityką - sprzedaż za wszelką cenę. A przecież od wieków wiadomo - dobry produkt sprzedaje się sam.
  • ukryty_wafel 27.08.12, 21:46
    exworker napisał:

    > Oczywiście, że nie zna realiów pracy w oddziale.

    Oczywiście, :)

    >Dlatego nigdy nie będzie w sta
    > nie walczyć z żadnym mobbingiem bo nie rozumie korzeni jego powstawania.

    Diagnozy wychodzą Ci lekko, spod ręki :) :) Masz szczęście, ze muszę tu pilnować swojej anonimowości. To jedno z ograniczeń, z którymi muszę sobie radzić, ale powiem Ci, ze bardzo sie mylisz.

    > On tro
    > pi tylko pojedyncze listki patologii.

    Nie wiesz o czym piszesz.

    >
    > A banku jak się sprzedaje ? Konta dla rodziny za chwilę zamykane, karty dla zna
    > jomych po miesiącu zwracane, przekształcenia kont płatnych w konta za zero ( i
    > wszyscy happy - bo ilość kont rośnie, a nikt nie liczy zamykanych ),

    Oj liczą, liczą :)

    >otwieranie
    > martwych kont - to codzieność.

    Dowiedz sie więc jaki był los tych osób. :) to oczywiście ja wiem, ze nie wiesz :)
    Miłego wieczoru
  • ukryty_wafel 27.08.12, 21:37
    fig-a75 napisała:

    > wg ciebie pracownicy amber mogli mieć świadomość, że "wyciągnięcie" 13 % jest n
    > ierealne....

    Jestem przekonany, ze byli pewni. Ale to moja opinia. Nie musisz sie z nią liczyć.

    > to i pracownicy biur podróży mogli mieć świadomość, że szacunki zo
    > stały źle skalkulowane.

    Tak działa duża czesc branży. Tu ryzyko jest spore. Mogli wiedzieć.

    > wg ciebie najmniejsze trybiki mają wchodzić w kompetencje osób zarządzających?

    Nie. Co nie znaczy, ze jest cokolwiek, co zwalnia z myślenia i pozwala rezygnować z zasad
    Ja pracując w każdej firmie nie zgodzę sie z nikim, jeśli mnie zachęca do łamania prawa i nadużyć. Nie ma ceny za moje sumienie i zasady oraz wolność.
    Import prostu w swoim życiu juz to przeszedlem i wiem, ze prostutuowanie swojego sumienia wyrządza tylko szkody. Ale to moje zasady - ty masz prawo miec własne.

    >
    > dlaczego sprzedawałam produkty, co do których miałam wątpliwości? - bo mi praco
    > dawca narzucił plany sprzedażowe i gdybym się z nich nie wywiązywała to dostała
    > bym "po tyłku".

    Rozumiem. Ja kiedyś mogłem wybrać dostanie życie, musiałbym jednak doprowadzić do wywalania mojego szefa. Podsrania go. On by wyleciał ja bym zajął jego miejsce. By było fajniej, złapałem go na oszukiwaniu firmy. Nie zgodziłem sie zająć jego miejsca. Odszedlem. Miesiąc na bezrobociu, a potem znalazłem nowa prace. Wiesz, nigdy sie nie zeszmacilem. Moja uczciwość nie ma ceny. Ale na szczęście nikt nie musi nic robić na sile.

    > - jeżeli o to pytasz, to znaczy że nie znasz realiów panujących na moim poziomi
    > e zatrudnienia.

    Znam realia, mozesz w to oczywiście nie wierzyć. Niestety wiem, na jak dalekie kompromisy z sumieniem idą nasi koledzy i koleżanki. Niestety podpisując umowę ludzie w Banku nie podpisują paktu z diabłem....

    > klienci potracili część pieniędzy i potem już mi nie ufali.

    I wcale sie im nie dziwie. Dokonałas wyboru. A każdy wybór ma swoje konsekwencje.
    Powodzenia.
  • fig-a75 27.08.12, 22:42
    to gratuluję, jeżeli tylko miesiąc byłeś na bezrobociu.
    ja byłam półtora roku. :/ i ludzie się dziwili, dlaczego z moim doświadczeniem, pozytywnym nastawieniem i dobrą aparycją miałam takie kolosalne trudności w znalezieniu pracy.

    nie wszyscy mają ten komfort, że mogą sobie odmawiać wykonywania czynności, które nie do końca im odpowiadają. i nie mówię tu o czynnościach związanych z łamaniem prawa.

    hhhmmmmm
    sprzedaż produktów bankowych, co do których nie mam przekonania - czynność ta jest jest legalna, zgodna z prawem, promowana, wymagana i nawet nagradzana przez przełożonych.... sugerujesz, że to prostytuowanie mojego sumienia....
    hhhmmmm....
    bardzo ciekawe.
  • enigma.pko 27.08.12, 23:13
    brawo fig-a75 :) nikt kto nie odczuwa presji sprzedażowej nie jest w stanie pojąć co odczuwa pracownik oferujący produkt, który musi sprzedać ale nie ma do niego przekonania. Te ciągłe naciski na sprzedaż, wymóg tłumaczenia dlaczego nie sprzedałeś przecież kolega-koleżanka sprzedali więc ty też mogłeś. Dla mnie lokaty strukturyzowane to właśnie taki Amber Gold to właśnie mamy sprzedawać.
  • exworker 28.08.12, 06:14
    Ludzie, a kto ma przekonanie do produktów ?????

    Już pomijając nawet ceny - cała otoczka okołosprzedażowa, cały proces kredytowy - trwa jak za czasów króla ćwieczka.

    I co zostaje ? Wierzyć w produkt bo bank jest liderem ? Klientów to nie chwyta zupełnie.
  • elkasa00 30.08.12, 08:48
    Czarna szminko Swinstwo to niesamowite, zacchowanie chamskie, szkodzi pracownikom banku
    O to chodziło ? Miałeś chamie złoty rog.......
    W każdym porzadnym gronie taki cham sie znajdzie
  • exworker 30.08.12, 09:01
    Niemożliwe, żeby ktoś z dyrekcji departamentu wypisywał takie androny. To jes niemożliwe.
  • szar_amysz 30.08.12, 17:39
    Exworkerze,
    > Niemożliwe, żeby ktoś z dyrekcji departamentu wypisywał takie androny. To jes n
    > iemożliwe.

    Czyzbyl zmienil swoje wysoko negatywne zdanie o Centali? Cos mi tu nie gra...
  • ukryty_wafel 30.08.12, 09:18
    Mój drogi - cokolwiek napiszę i tak będzie źle - powiem: bzdura! - będziesz twierdzić inaczej, powiem: tak, oczywiście! - ja tu już byłem wszystkim, posądzano mnie o to, że jestem kobietą, potem wreszcie uznano, że jestem mężczyzną, że pracuję w PR, kadrach, bezpieczeństwie, wszedzie - mogę być nawet MC Hammerem! Mogę być i zastępcą Dyrektora :-)

    Nie ma to żadnego znaczenia - dla Exworkera i paru innych osób będe wredna gnidą z Centrali, dla kogoś innego kobieta, z którą miło się pisze, a dla kogoś jeszcze innego wrednym ale sympatycznym gościem, który usiłuje cos zrobić i wyciaga rękę do ludzi piszących tutaj.

    Jedno mogę napisać - nie ma to zupełnie znaczenia. I tak jak nie interesuje mnie kim, kto, tutaj jest i choćby mi dopisano każdą gębę, będę tutaj pisał kiedy będe chciał i jak uznam za stosowne. A jak ktoś uzna, że nie warto bym tutaj był, Admin mnie zbanuje i będzie po krzyku :-) Natomiast kolejne podejrzenia spowodują tylko jedno, jacyś Bogu ducha winni ludzie będa pytani czy są wrednym pierogiem czy ukrytym waflem :-) I mogą odpowiedzieć, że są - nie będe miał im tego za złe, tak jakby powiedzieli, że nie są. Miłego dnia życzę i wierzę, że pojawią się tutaj jakieś ciekawe tematy, bo widzę, że się wątki kończą. Błagam tylko o jedno: nie róbcie wątku pt. Kim jest wafel - bo przyznam się do kazdej najbardziej poronionej koncepcji.

    Wafel is wafel :-)

    Pozdrawiam
  • pracpko 05.09.12, 19:39
    A gdzie etyka pracowników PKO BP SA, przy sprzedawaniu 80 latkom OPI? Może niech tym się zajmie centrala a nie oceną etyki pracowników AMBER GOLD.
  • pracpko 22.09.12, 15:55
    OPINIA DO ARTYKUŁU PRACOWNICY BANKU SĄ SZKOLENI DO NACIĄGANIA KLIENÓW: źródło wp.pl
    "Byłem pośrednikiem finansowym współpracującym z wieloma bankami. Teraz po kilku latach nabrałem świadomości w jakim gów..e siedziałem. Banki wykorzystywały, wykorzystują i będą wykorzystywać wszyskich, którzy tylko wpadną im w łapy. Nie mówię tylko o klientach. Przykład? Proszę bardzo. PKO BP, znajoma pracownica banku ze łzami w oczach prosi mnie podczas mojej wizyty w banku o założenie konta bo ma "target" i jak go nie zrobi to poniesie konsekwencje. Przygotowała dokumenty otwarcia konta i jego zamknięcia za kilka tygodni (konto w PKO BP nie było mi kompletnie potrzebne) zgodziłem się żeby ratować tyłek miłej pani. Po kilku miesiącach przychodzi do mnie korespondencja z firmy windykacyjnej z informacją o moim kilkuset złotowym zadłużeniu wobec banku z tytułu opłat za prowadzenie konta. Rzeczona pani wzrusza ramionami i informuje mnie, że konto to ona mi zamknie jak spłacę zadłużenie. tak więc presja wywierana na pracowników powoduje, że traca oni wszelkie hamulce i są w stanie wsadzić na minę znajomych a nawet członków swojej rodziny. Aplikującym na stanowiska "doradców" finansowych radzę się dwa razy zastanowić zanim podejmą decyzję o tego typu pracy."
  • exworker 22.09.12, 16:38
    Święta prawda. Tym bardziej jak się trafi do banku, który ma słabą ofertę np. jak pko. Bo żeby sprzedawać trzeba mieć narzędzia a nie tylko delikatnie mówiąc presję.
  • alma590 22.09.12, 17:14
    Warto jednak podawać link do artykułu oraz wszystkich umieszczonych pod nim opinii internautów praca.wp.pl/title,Pracownicy-banku-sa-szkoleni-do-naciagania-klientow,wid,14938397,wiadomosc.html
    --
    <Lepsza przyjaźń jednego człowieka rozumnego niż wszystkich głupców. /Demokryt/ :-*>
    www.poomoc.pl/

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka