Dodaj do ulubionych

Konieczna pomoc państwa dla firm

04.01.13, 01:57
Nie sądziłem, że koalicję stać na twórcze myślenie. Okazuje się, że od maja br w z celu zapobieżenia dużegmu zalamaniu w gospodarce przygotowana jest konkretna pomoc dla przedsiębiorców w formie bezwrotnej dotacji na tzw. postojowe. Kalkulacja pomocy to połowa wynagrodzenia osoby która tracić ma pracę.

Link - gazetapraca.pl/gazetapraca/1,90443,13086640,Rzad_doplaci_polowe_pensji_w_kryzysie.html?utm_source=newsletter&utm_medium=AutopromoWew&utm_campaign=gp_newsletter

Pochwalam różnorodność dzialań rzadu w gospodarce, bo one mogą zdecydować czy załamanie gospodarcze nastąpi , mogą też zadecydować o skali tego zjawiska. Bezczynność rządu dotychczasową w obszarze pobudzania rozwoju gospodarczego oceniam bardzo negatywnie.

Lepsza jest na dzis koncentracja działań państwa na ratowaniu gospodarki niż na głoszeniu róznych socjalnych haseł propagandowych . Np .budujemy żłobki ! A ile na to forsy ? - [i]50 mln zł, kwota smiesznie niska. [/i]
Przecież od 20 lat wiadomo, że konieczne są państwowe/samorzadowe żłobki i przedszkola, jako uzupełnienie sieci prywatnej tych placówek. Miejsce w złobku i przedszkolu to był standard w czasach słusznie minionych, a w Nowej Polsce z niego którego zrezygnowano. Dopiero teraz problem zauważa się, kiedy procesy demograficzne spowodowaly (nieodwracalne) wielkie szkody dla przyszłości Polski i trzeba ogromnych pieniędzy by
te negatywne zjawiska zatrzymać.


Edytor zaawansowany
  • skuter44 04.01.13, 07:43
    Zapytacie może. Co ma ten temat wspólnego z bankowością ?
    Dobra kondycja finansowa firm i stabilizacja dochodów ludności to warunek podstawowy sukcesów finansowych banków.

    Stąd właśnie taki mój (drobnego akcjonariusza ) temat na forum; z troski o tegoroczne wyniki finansowe banków .
  • ukryty_wafel 04.01.13, 09:10
    skuter44 napisał:

    > Co ma ten temat wspólnego z bankowością ?

    Troche ma, ale jak mamy sobie pogadać to temat dobry jak inne. Skuter, to wszystko to doraźne działania, które niestety powiększają koszty i politycznie wydawać się może, że pomagają. To jak podawanie aspiryny choremu na świńską grypę.
    Podającemu ten akt uspokaja sumienie, że coś zrobił. Zawsze może później powiedzieć: "No jak to, pomagałem, leczyłem a to, że pacjent chorował tak samo jak choruje to już nie moja wina"
    Tak jak polityka prorodzinna - dawanie paru groszy tym, którym się rodzą dzieci nie spowoduje, że ludzie zaczną mieć więcej dzieci, bo koszty posiadania dzieci rosną a nie maleją!
    Co np. stoi na przeszkodzie zamiast dawać ulgę, rzeczy dla dzieci obłozyć 0-stawką VAT? A pampersy, mleczko i odzywki dla dzieci też były przez to tańsze? To jest realna pomoc Skuterku.
    Nietety, polska polityka cierpi na jeden grzech - za nią biorą się ludzie, którzy po prostu nie znają się na biznesie, za to bardzo im zależy na utrzymaniu się w polityce, bo poza nią przestają istnieć i po prostu wychodzi to, że sie na niczym nie znają.

    Pomoc dla firm, w postaci "postojowego" to przejedzony pieniądz. Ożywienie każdego organizmu, w tym gospodarki nie polega na dawaniu aspiryny, która co najwyżej złagodzi skutki "choroby", że nie będzie taka bolesna, ale pomocą zawsze likwidacja przyczyn choroby oraz wzmacnianie systemu "immunologicznego" Państwa.
    Co w Państwie jest tym systemem immunologicznym? np. Organa kontroli patrzące na ręce tym, którzy wydają nasze pieniądze. Czym się dzisiaj zajmują organa kontroli? Ściganiem afer a nie diagnozowaniem i wskazywaniem rozwiązań (czyli sprzątaniem, jak się juz mleko wyleje). Przykładem jest NIK - niby instytucja, która powinna słuzyć pilnowaniu wydawania państwowych pieniędzy (w wielkim skrócie) i co? Czy jej raport, ktoś słyszał, spowodował wywalenie niekompetentnego prezesa, a także człowieka, który go do instytucji mianował?
    Kto sprawdza, czy wogóle inwestycje z budżetu są opłacalne dla Państwa?
    Tworzenie budżetu to tak naprawda walka lobbingów - który wyrwie więcej kasy na interesy jakim służy. Nie kieruje się tu zupełnie (a ja tego może tylko nie widzę) rachunkiem ekonomicznym. Tworzy się byty, które dostają X pieniędzy. Z tych X pieniędzy, od razu ubywa X-b - czyli koszty instytucji (nieruchomości, ich utrzymanie, pensje pracowników, całego ich multum, premie kwartalne i roczne, energia, etc.) Ta pomniejszona kwota (X-b) daje już zdecydowanie mniejsza kwotę powiedzmy Z.
    Teraz ta kwota Z jest dzielona na wiele kupek, z których instytuacja realizuje swoje cele. Część tych kupek, to pieniądze wywalone w błoto. Więc kwota Z-pomniejszona o pieniądze wywalone w błoto (Z-a), daje nam kwotę Y. I z tej kwoty Y daje się pieniądze na jakieś cele, z których wiele to bezsens.
    Gdyby pominąć kwotę a i b kosztów zupełnie zbędnych - mamy oszczędności AB.
    A teraz popatrzmy na wiele instytucji, funduszy celowych, inwestycji i przetargów państwowych, gdzie te kwoty inwestowane w ten sposób AB są pomnożone przez ilość tych instytucji. Gdyby zrobić prostą rzecz - te kwoty powierzyć np. Bankom, które każdy wniosek inwestycyjny, będą rozpatrywać na zasadzie takiej samej jak każdy wniosek inwestycyjny, to w tym momencie jeśli nawet za tę usługe budżet zapłaci tylko część kwoty AB, to oszczedności dla budżetu mogą być ogromne. A Bank, który już istnieje, to może być np. PKO albo BGK.
    Zarządzanie inwestycjami byłoby tańsze, generowałoby realne miejsca pracy, poprawiałoby sytuacje na rynku i było rzeczywistą pomocą a nie fikcyjną. Tak myśle sobie, ze gdyby do tego doszło także to, żeby pieniądze z ZUS trzymano na lokatach w bankach, to i tu znalezionoby dodatkowe dochody dla budżetu. Pieniadze z Ubezpieczeń szły by do Ubezpieczycieli, którzy inwestują takie środki. Stosuje się metodę inwestowania a nie rozdawania pieniędzy przy zerowej odpowiedzialności za skutki rozdawnictwa!
    A co daje dofinansowanie połowy pensji przedsiebiorcy, który nie zarabia? Pracownik pracuje mniej, za to ma tę samą kasę. 50% to pieniądze pracodawcy, który poza tym płaci od całości składke na ZUS, kasy chorych, etc. 50% daje państwo. Od tej kasy pracownik płaci, płaci podatek PIT, który wraca do budżetu - wraca połowa z 19% z kwoty podatku. Więcej budżet daje więcej niż dostaje. Czy przez to firma zarabia więcej? Nie. Czy ma więcej zamówień? Nie. Dobrze mają pracownicy, bo dostają o 50% więcej niż by dostawali, za tę samo pracę i nieróbstwo de facto. Gdyby budżet, zamiast dopłacać 50% do postojowego, obnizył podatki o powiedzmy 2% tnąc przy tym koszty realne a nie papierowe - wtedy budżet dostałby więcej pieniędzy, a rynek by się ożywił, bo by się tutaj opłacało inwestować. A dla firm mających trudności, można zawsze uchwalić prostą rzecz - zwolnienie z podatku dochodowego na jakiś okres i pod kontrolą US. To pozwalałoby na zmniejszenie kosztów i stanie się konkurencyjnym na rynku. Poza tym jest jeszcze druga strona medalu. Owszem, dla polityków bezrobocie to coś co spędza im sen z powiek. Fakt. każdemu spędza. Ale z drugiej strony, czy podtrzymywanie plajtujących firm jest w interesie wszystkich? W Stanach państwo wspierało potwornie przemysł samochodowy, który padał. Detroit, zagłebie przemysłu samochodowego było swoistym eldorado. Pomimo ogromnych dotacji, firmy te padły i... zostały kupione przez m.in. fiata. Detroid to prawie miasto kloszard. A te co padły, po restrukturyzacji... znowu produkują. Jesli firma pada, to owszem, jest to dramat dla pracowników, którzy tracą pracę. Ale z drugiej strony tworzy się luka w którą wchodzi od razu ktoś inny i wypełnia ją bo... jest bardziej konkurencyjny. Upadłość to także stworzenie nowej przestrzeni, w którą później i tak wróca pracownicy, bo nowe firmy, mają lepsze zwykle zarzadzanie, mniejsze koszty i konkurencyjny produkt, bo ich stac na inwestycje. Tak więc ten dramat kryzysu ma dwie strony i tu jest ciekawa kwestia do przemyśleń: [b]czy ratowanie firm w postaci dotacji państwowych przynosi w dłuzszej perspektywie wiecej pożytku czy tylko wydłuża agonię?[/b]Bo ja twierdzę, że wydłuża agonię. A czasami trzeba coś zburzyć, by zbudować coś nowego, lepszego i bardziej konkurencyjnego. Kryzysy zdarzały się, i zdarzać będą. Problem w tym, by je szybko pokonywać a nie wydłużać dla celów politycznych.


    > Dobra kondycja finansowa firm i stabilizacja dochodów ludności to warunek podst
    > awowy sukcesów finansowych banków.
    >
    To tylko część prawdy. Bo firmy o dobrej kondycji finansowej też nie przesadzają z braniem kredytów, inwestujac swoje zyski, zaś nie znam czasów, w których dochody ludności były stabilne (no chyba za komuny, gdy wszyscy czy siedzieli czy leżeli mieli 1-ego zawsze pensję).
    Niestety żyjemy w czasach kapitalizmu i wolnego rynku. Dobrze mają tylko Ci, co są przewidujący, mają produkt, znają potrzeby Klientów i potrafią odpowiednio je zaspokajać za godziwe wynagrodzenie. Co do naszego Banku, ciąć koszty jak najbardziej tak, ale również wzmocnić kontrolę działań, mieć dobrą wiedzę o Kliencie, jego segmencie rynku aby przedstawić nowe produkty, pod jego potrzeby tworzone, które nie tylko dadzą Klientom zastrzyk kasy, ale Bankowi dostarczą zarobek. Przestać sie gapić na konkurencje, ale gadać z Klientami, którzy wiedza czego im brakuje.
    Budżet państwa ratując, może pogrążyć wszystkich, a Bank musi zarabiać, bo inaczej z nim i nami będzie kiepsko :) Ale to moja prywatna opinia tylko :)


  • skuter44 04.01.13, 10:05
    Waflu. To jest niesamowicie analityczna , nieszblonowa i z pozycji liberalnych poprowadzona ocena . Mądre ekonomiczne , kompleksowe , krytyczne i przekonywujące spojrzenie na moje uproszczone i prymitywne wypowiedzi. Poczytam dokladnie, może choć w jakimś wycinku Twojego wpisu podejmię polemikę. Generalnie jednak poddaję się. Twoje argumenty są trudne do odrzucenia. Twoja analiza oparta jest na świetnym przygotowaniu praktycznym i teoretycznym (zawodowym). Nie powiesz już, że nie jesteś ekonomistą. Ujawniasz w tych konkretnych dyskusjach merytorycznych na forum kolejne Twoje uzdolnienia.
    Dla mnie kolejna lekcja.
  • szar_amysz 04.01.13, 10:34
    Ukryty Waflu, ja rowniez jestem pod wrazeniem zarowno Twojego dzisiejszego postu jak i wczorajszych postow. Tak, jestes swietnym ekonomista - takim jakich w Banku potrzeba. Z wieloma pogladami sie zgadzam, a wielu rzeczach o ktorych piszesz nie mialam pojecia - moze czesciowo dlatego, ze jestem politycznym dyletantem, co (jak sie przekonuje) jest niekoniecznie dobre... Bo niestety ekonomia powiazana jest z polityka - a sam piszesz (i ja tak tez mysle) - ze w naszym kraju nasi politycy sa "okropnie nieekonomiczni".. Ale tak naprawde - czy tylko u nas???...
    Raz jeszcze - dzieki Ukryty za solidna lekcje ekonomii :)
    Pozdrawiam
  • ukryty_wafel 04.01.13, 10:59
    Nie jestem ekonomistą :) tylko dużo czytam :)
  • szar_amysz 04.01.13, 14:03
    ukryty_wafel napisał:

    > Nie jestem ekonomistą :) tylko dużo czytam :)

    Nawet jezeli nim nie jestes (wiesz przyjelam taka teze nie tylko po tym co piszesz ale tez dlatego, ze Banku jest duzo ekonomistow przeciez) - to fajnie, ze dzielisz sie z nami tym co przeczytasz :) Mnie sie to przydaje :)
    Pozdrawiam

    Ps. Acha - ja tez lubie sie dzielic tym co wiem, co przeczytalam czy uslyszalam i jest zgodne z tym co ja mysle na ten temat :)
  • ex_ex_ex 04.01.13, 17:48
    szar_amysz napisała:

    I równiez Twoim wrogiem nie jestem, ale powiedz które 5 slów mam wybrać z Twojego wpisu by uznać, że jest on związany z tematyka tego wątku, czego wymaga regulaimn.
  • ukryty_wafel 04.01.13, 18:30
    3ex, napisałem Ci w odpowiednim miejscu cała odpowiedz. Znasz ja. Masz email, mozesz do mnie pisac prywatnie Ci odpowiem. I jak napisałem, nie zaśmiecam kazdego watku swoimi obsesjami. Ja tez nie jestem niczyim wrogiem, ani Twoim, ani Almy, ani nawet Exworkera.
    Ale trzymaj sie regulaminu. Nie masz racji w żadnym względzie. Twoj wpis jak rowniez moj zostanie wykasowany jakie niemerytoryczny. Jesli w tym co do tej pory napisałem upatrujesz pisania nie na temat, to ty piszac tutaj to co kasuje jako niezgodne z regulaminem jest dowodem iz nie wiesz co robisz.
  • ukryty_wafel 04.01.13, 10:58
    Skuter, to miłe co piszesz, ale widzisz, te "kadzenie" już budzi zazdrość niektórych więc dajmy sobie z tym spokój :) Wielkie dzięki za miłe słowa, ale tu są mądrzejsi ode mnie. Ja tam tylko zajmuje się pierdołami w tym banku (pierdołami też trzeba się zajmować), do których wiedza szersza niż zwykła się czasami przydaje. Po prostu dzięki takim tematom mam możliwość wyrażenia swojego zdania. A ponieważ na szczęście nie jestem "polityczny" czyli nie należę ani nie jestem sympatykiem żadnej partii politycznej (taka nie powstała co by moje poglady realizowała w pełni i satysfakcjonująco) mogę przy okazji swoje poglądy wyrazić. Ot i wszystko. A jak to się komuś przyda, to spoko. :-)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka