Dodaj do ulubionych

Potrzeba odreagowania?

21.09.13, 13:57
W kilku innych wątkach trwa dyskusja, po co są fora m.in. bankowe, dlaczego ludzie chcą na nich pisać, co można ujawniać, a co powinno pozostać jedynie pomiędzy pracownikami, czy zamykać, ukrywać fora, a może pozostawiać je dostępne dla wszystkich. Jeśli zechcecie to proponuję byśmy kontynuowali tę rozmowę w jednym miejscu. Będzie po prostu łatwiej. Chyba?

Tematyka tej dyskusji jest mi bliska od lat. W zasadzie od początku istnienia Forum Pracowników PKO zwracałem uwagę na to ile można ujawniać w miejscu, które jest publiczne. Zawsze uważałem i nadal uważam, że skoro wszyscy jesteśmy pracownikami tego samego banku to bez względu na to jak się w nim czujemy i jak wg. nas ten bank nas traktuje jako pracowników, wszystkim nam powinno zależeć na tym, by bank rozwijał się jak najlepiej. Bo nawet jeśli tego nie odczuwa jedna, druga, dziesiąta, czy setna osoba, to wtedy gdy bank zyskuje jako cała firma, zdobywa klientów, poprawia zyski, zyskują też jego pracownicy. Nie wszyscy. To pewne. Ale jakaś ich część tak. I wtedy, gdy jedni narzekają i krytykują, inni czują że to nie tak, bo widzą swój bank zupełnie inaczej. A to dalej ten sam bank. Więc jeśli już ludzie mają potrzebę by publicznie wykrzyczeć swoje niezadowolenie, frustrację, lęki, to w porządku jest gdy inni mówią, nie mój bank jest inny. I mają do tego pełne prawo. I dziwnie brzmią wówczas głosy, że to zwykły PR :).

Wielokrotnie pisałem o tym, że z punktu widzenia oddziału widać mniej. Przeciętnie pracownicy centrali ogarniają większe obszary banku. Patrzą na bank jako całość. Koleżanki i koledzy z oddziałów, widzą zazwyczaj tylko swój oddział i występujące w nim problemy. To, że takie problemy w jednym, drugim, czy dziesiątym oddziale są, to pewne. Ale pewne też jest, że nie można na tej podstawie mówić, że cały bank taki jest. Bo nie jest :).

Wiele tematów poruszanych na forum jest ważnych. Wiele wymaga reakcji. Ale to nie jest wystarczający powód, by z tymi problemami przychodzić na publiczne forum i dzielić się nimi ze wszystkimi. W banku są procedury związane z rozpatrywaniem skarg, są przepisy antymobbingowe i to jest miejsce, gdzie można zgłosić nieprawidłowości i mieć szanse na poprawę tego co złe, a nas dotyka. Osobiście nie wierzę, by poprzez opisywanie nieprawidłowości tutaj poprawił się czyjś los.

Na to też wielokrotnie zwracałem uwagę. Często to co nam wydaje się niesprawiedliwe, uznajemy za przekroczenie granic, mobbing, nieprawidłowością nie jest. Bardzo łatwo rzucić publiczne oskarżenie, w oddziale w miejscowości X jest mobbing i napiętnować w ten sposób np. dyrektora tego oddziału. Co jednak wtedy, gdy to się okaże nieprawdą. Oskarżenie zostało rzucone, jest sobie w sieci i nawet jak ktoś je tu sprostuje, to przecież nie każdy czytający dotrze do sprostowania. Zasada domniemania niewinności to zatem coś takiego, o czym tutaj notorycznie zapominamy.

Inną sprawą jest dyskutowanie na forum wewnętrznych spraw związanych z wnętrzem banku. Przytaczając własne słowa, żeby odciążyć trochę Rompila ;), przypomnę, że forum ma charakter publiczny, więc każdy ma do niego dostęp. Każdy to oznacza także klientów, ale również naszą konkurencję. To przecież jest doskonała okazja dla pracowników innych banków, gdy jak na talerzu mają obraz tego co się w PKO BP dzieje i mogą sobie poczytać, co w banku szwankuje. Przecież od razu mogą to wykorzystać w swoich relacjach z klientami – co w konsekwencji obraca się przeciwko PKO BP, a więc przeciwko jego pracownikom. O sprawach wewnętrznych, bardzo często mających charakter strategiczny (związanych z obsługą klientów, zarządzaniem ludźmi, itp.) po prostu nie dyskutuje się publicznie. To są tematy poufne. Są one poufne tym bardziej, że od kilku lat bank jest spółką publiczną, notowaną na GPW, co oznacza, że wszystkie ważniejsze informacje może przekazywać do wiadomości tylko w jeden sposób – w postaci giełdowych raportów bieżących.

Podsumowując. Uważam, że funkcjonowanie w sieci miejsc, gdzie publicznie pierze się rodzinne brudy, przynosi więcej szkody niż pożyku. Na pewno te osoby, które chcą się wykrzyczeć, chcą wyrzucić z siebie żal i poczucie krzywdy, ale i chcą w złośliwy sposób zaszkodzić firmie, bo przecież są i tacy, robiąc to co robią, krzywdzą czasami mnie,j czasami bardziej tych, którzy mają inne zdanie. Ukrycie forum to krok w dobrym kierunku. Oczywiście nie spowoduje to, że z sieci znikną nieprzychylen, czasami nieprawdziwe wpisy. Pozostaje jednak edukować, tłumaczyć, przekonywać. Tak jak kropla wody drąży skałę, tak i systematyczne tłumaczenie, dlaczego publiczne ujawnianie nawet drobnych, ale jednak wenętrzych spraw banku, szkodzi tym którzy w banku prcują. Zwłaszcza, że w sieci jest miejsce na dyskusje na takie temat. Takim miejscem jest bankowa Intra i tam jesteśmy tylko we własnym gronie. Możemy powiedzieć wszystko. Do bólu wszystko :).
Edytor zaawansowany
  • agrafek10 21.09.13, 14:16
    Dobrze to ująłeś:)

    "Więc jeśli już ludzie mają potrzebę by publicznie wykrzyczeć swoje niezadowol
    > enie, frustrację, lęki, to w porządku jest gdy inni mówią, nie mój bank jest in
    > ny. I mają do tego pełne prawo."

    Zawsze tak uważałam. Dlatego bolało mnie gdy wycinano takie wpisy<patrz pierwsza część wypowiedzi> i wyśmiewano.

    Tego obawiam się nadal , dlatego nawet nie próbuję usadowić się na forum zamkniętym:)

  • ukryty_wafel 21.09.13, 15:05
    Agrafko ja ne pamietam aby jakikolwiek watek został wycięty dlatego, ze ktos napisal gorzkie słowa o tym co teraz przeżywa i osobiscie uwazam, ze mowisz nieprawde.
    Jesli ktos zrobił to obrazajac innych, moze wtedy tak sie stało. Ale nikt nie kasowal tu wpisow z tego powodu, ze były one krytyczne czy były krzykiem rozpaczy. To co napisalas w tym kontekście jest nieprawda nawet wtedy, kiedy zaczniesz twierdzić, ze uwazasz inaczej,
  • agrafek10 21.09.13, 22:41
    ukryty_wafel napisał:

    > Agrafko ja ne pamietam aby jakikolwiek watek został wycięty dlatego, ze ktos na
    > pisal gorzkie słowa o tym co teraz przeżywa i osobiscie uwazam, ze mowisz niepr
    > awde.

    Po pierwsze: nie wątek ale konkretny post

    Po drugie : rozbierany przez Ciebie ( albo Twego kumpla , który akurat miał czas) na czynniki pierwsze aby udowodnić że prawdopodobnie jest nieudacznikiem i w ogóle najlepiej dla niego żeby poszukał innej pracy

    Po trzecie : ciekawa z Ciebie postać ale z innej bajki...ja tych bajek nie lubię - bajek z tzw.morałem :(
  • agrafek10 21.09.13, 22:47
    agrafek10 napisał(a):

    > ukryty_wafel napisał:
    >
    > > Agrafko ja ne pamietam aby jakikolwiek watek został wycięty dlatego, ze k
    > tos na
    > > pisal gorzkie słowa o tym co teraz przeżywa i osobiscie uwazam, ze mowisz
    > niepr
    > > awde.
    >
    > Po pierwsze: nie wątek ale konkretny post
    >
    > Po drugie : rozbierany przez Ciebie ( albo Twego kumpla , który akurat miał cza
    > s) na czynniki pierwsze aby udowodnić że prawdopodobnie jest nieudacznikiem i w
    > ogóle najlepiej dla niego żeby poszukał innej pracy
    >
    > Po trzecie : ciekawa z Ciebie postać ale z innej bajki...ja tych bajek nie lubi
    > ę - bajek z tzw.morałem :(

    Kurczę-i nie pisz znowu że Cię nienawidzę ;(

    Po prostu jesteś dla mnie Ósmym Pasażerem Nostromo ;)))
  • ukryty_wafel 22.09.13, 00:21
    To napisze, ze beze mnie żyć nie mozesz, starasz sie mnie rozgryźć i powoli Cie zaczynam pociągać. Bo inaczej nie zrozumiem, czemu sie kasujesz czytajac mnie i sie denerwując :)
    Jest to tez o tyle zastanawiające, ze mozesz mnie nie czytać zamiast sie podobno katować :)

    Innej opcji u podobno genialnej i najmądrzejszej tutaj kobiety nie widze :)
    I pamiętaj jak skończyła Signourej z Obcym :)
  • ukryty_wafel 22.09.13, 00:17
    agrafek10 napisał(a):

    > ukryty_wafel napisał:
    >
    > > Agrafko ja ne pamietam aby jakikolwiek watek został wycięty dlatego, ze k
    > tos na
    > > pisal gorzkie słowa o tym co teraz przeżywa i osobiscie uwazam, ze mowisz
    > niepr
    > > awde.
    >
    > Po pierwsze: nie wątek ale konkretny post

    Aha, a ktory?

    >
    > Po drugie : rozbierany przez Ciebie ( albo Twego kumpla , który akurat miał cza
    > s) na czynniki pierwsze aby udowodnić że prawdopodobnie jest nieudacznikiem i w
    > ogóle najlepiej dla niego żeby poszukał innej pracy

    To sobie przypomnij dokładnie.

    >
    > Po trzecie : ciekawa z Ciebie postać ale z innej bajki...ja tych bajek nie lubi
    > ę - bajek z tzw.morałem :(

    Mysle, ze Tobie sie cos wydaje i na bazie tego Wyciągasz nietrafione wnioski :)
  • agrafek10 22.09.13, 00:23
    ukryty_wafel napisał:

    > Mysle, ze Tobie sie cos wydaje i na bazie tego Wyciągasz nietrafione wnioski :)

    Niom :)

    Twoje jak zwykle są trafne i bezbłędne ;)))
  • ukryty_wafel 22.09.13, 00:33
    agrafek10 napisał(a):

    > ukryty_wafel napisał:
    >
    > > Mysle, ze Tobie sie cos wydaje i na bazie tego Wyciągasz nietrafione wnio
    > ski :)
    >
    > Niom :)
    >
    > Twoje jak zwykle są trafne i bezbłędne ;)))

    Ja tego sam nie ocenie. Natomiast na pewno w pewnych sprawach moge miec racje a w innych moge sie mylic. Ja rozumiem, ze Ty wiesz lepiej w ktorych? Ok.
    Tylko moze zamiast sie torturować, to poczytaj tych nie będących 8 Pasażerem?
    ;-)
    Szkoda nerw :)
  • zocha37 21.09.13, 14:53
    ekspert2.0 napisał:

    >Więc jeśli już ludzie mają potrzebę by publicznie wykrzyczeć swoje niezadowolenie, frustrację, lęki, to w porządku jest gdy inni mówią, nie mój bank jest inny. I mają do tego pełne prawo. I dziwnie brzmią wówczas głosy, że to zwykły PR

    Zwykły PR drogi Kolego jest wówczas, kiedy podaje się propagandowe linki o pozycji banku w poszczególnych rankingach jako reakcje na te głosy "niezadowolenia, frustracji, lęków" usiłując dowodzić, że Ci sfrustrowani nie mają powodów do niezadowolenia, skoro bank takie dobre miejsce w nich zajmuje.
    --
    alma590=parias86=babulina6=zocha37
    wiki260
  • ukryty_wafel 21.09.13, 15:11
    Zocha
    Napisalas:
    > Zwykły PR drogi Kolego jest wówczas, kiedy podaje się propagandowe linki o pozy
    > cji banku w poszczególnych rankingach jako reakcje na te głosy "niezadowolenia,
    > frustracji, lęków" usiłując dowodzić, że Ci sfrustrowani nie mają powodów do
    > niezadowolenia, skoro bank takie dobre miejsce w nich zajmuje.

    Powody niezadowolenia sa zupełnie nie związane z pozycja Banku w rankingach.
    Powody niezadowolenia sa rozne zas wskazywanie pozycji Banku, rankingów i opinni niezależnych ekspertów na temat naszego Banku (dobrych) denerwuje tych, ktorzy uwazaja, ze z tej wysokiej pozycji Babkow powinno cos kapnać dla tach, co na te ciężka pozycje pracuja.
    Niestety te same osoby (co zauwazyl wczesniej Expert) z pozycji jaka zajmuja w organizacji widza niewiele. Widza tyle co jak same mowia "musza widziec"

    Niestety wysoka pozycja Banku jest efektem pracy wszystkich: i tych zadowolonych i tych niezadowolonych. O tym sie czasami nie mowi, ale ci niezadowoleni niekoniecznie przynoszą największy dochód Bankowi. I o tym jednak tez trzeba pamietac.
  • troublemaker_next 21.09.13, 15:35
    ukryty_wafel napisał:

    > O tym sie czasami nie mowi, ale ci niezadowoleni niek
    > oniecznie przynoszą największy dochód Bankowi. I o tym jednak tez trzeba pamiet
    > ac.

    O tym często nie pozwala się mówić, ale winnymi ich niezadowolenia niekoniecznie są oni sami. I o tym jednak też trzeba pamiętać.

    --
    link do *** ocenzurowano
  • skuter44 21.09.13, 16:07
    Tendencyjnie podaje się tu argumenty za (jakoby) propagandowymi linkami bo faktycznie z tym jest róźnie.
    Częściej jako pierwsza ukazywała się hasłowo informacja krytyczna (hasłowa, nie uargumentowana) o banku. Dopiero wówczas zaczyna się polemika . Zabierają głos osoby - rozsądni pracownicy banku, pokazujacy prawdę , przy tym wspierają się linkami i dokumentami. Szybko polemika kończy się bo autor wpisu zamiast rzeczowej dyskusji ma na forum nieprzyjemnosci , za swój pogląd. Okazuje się, ci pracownicy nie mogą mieć swojego zdania. Choć to przecież jest normalny odruch obrony banku przed uogólnieniami i pomówieniami . Uważam, że polemika z notorycznymi przeciwnikami banku nie może być traktowana jako PR . Chcę zauwazyć, że rzadko kiedy takie spory są miedzy pracownikami . To jest zwyczajowy spór miedzy praconikami banku i b.pracownikami banku.
    A nawet jesli ktoś - jako pierwszy - pokaże bank z dobrej strony , podpierając się linkiem do jakiegoś artykułu (oceny fachowców) to jest jakaś podstawa by nazywać to zwykłym PR ? Tym bardziej, że informacje są prawdziwe, udokumentowane ? Przeciwnicy banku, zamiast podjąć polemikę , najpierw "przezywają" różnie tych ludzi którzy rozpoczynają wątek. Nie zauważają, że watek powstaje po to by rozpoczać dyskusję. Dziesiątki takich moich wątków (z linkiem i moją krytyczną wypowiedzią do art) były tak wygaszane w zarodku przez nazwanie tematu jako PR i przy okazji dodanie mi jakiegoś tam, kolejnego epitetu.
    W tej ostatniej polemice widać wyraźnie takie właśnie nieobiektywne spojrzenie na problem.
    Wodpowiedziach na wątek eksperta , widać nie zrozumienie tego co ekspert pisze. Przecież chodzi o generalne stwierdzenie , że szkodzą bankowi zarówno takie brudy wewnętrzne na forum (dot. oceny banku) jak i nadmierne nieudokumentowane informacje, szkalujace bank. Może odnieśmy się do tego.
    Dla mnie wypowiedź eksperta pokazuje problem w sposób zbyt wystrzony/wyolbrzymiony ale generalnie ma on rację. Nie po raz pierwszy, zresztą.


  • ukryty_wafel 21.09.13, 15:02
    Expert powiem, ze podpisuje sie pod tym co napisales dodając pare slow od siebie.
    Dane poufne, ktore wpływają na Giełdę na szczescie dla wiekszosci pracownikow Banku jest zupełnie ńieosiagalna, a dane strategiczne, sa chronione w sposob wystarczający. Dlatego niestety ze wzgledu na to, ze człowiek jest najsłabszym ogniwem systemu bankowego, informacje strategiczne przekazywane sa do wiadomosci publicznej wtedy kiedy ich upublicznienie bankowi zaszkodzić nie moga lub moga ale niewiele. Niestety w grupie osob, ktore sa informowane na koncu, sa pracownicy. Izabeli szczebla. Jest to robione wlasnie ze wzgledu na to co napisal Expert. Cała reszta jest jak najbardziej słuszna.

    Dodam jeszcze jedno - niestety komunikacja wewnętrzna od dołu do góry czasami szwankuje, bo jest wiele barier, ktore powoduja, ze jakies informacje nie przedostające sie do decydentów.
    Czy jest to miejsce do ich przekazywania? Jesli sie pamięta, ze czasami słowa wypowiedziane a przez to przynoszące ulgę na sercu, moga w konsekwencji wprowadzić Autora tejże w jeszcze wieksze problemy, nie wiem. Ale dyskusja na ten temat jest jak najbardziej na miejscu.
  • racjonalny0880 21.09.13, 16:59
    Do dwóch tematów które poruszyłeś bym się odniósł.
    Po pierwsze kto wie więcej, a kto mniej. Rzeczywiście, i tu się z Tobą zgadzam wiedza na temat banku, jego polityki, kierunków działania jest większa w departamentach Centrali, a mniejsza w Regionach i Oddziałach. To naturalne jeśli się będzie pamiętało, po co jest Centrala a po co Oddziały. W Centrali wytycza się kieunki działania, przygotowuje Stategie i Plany oraz analizuje wykonanie. W Oddziałach wykonuje się Plany. Sedno problemu leży w tym, by ludzie w oddziałach rozumieli co się dzieje w Banku. Do tego muszą mieć przekazany pewien zasób informacji. I to powinno być precyzyjnie określone, bo tych infomacji nie może być za dużo ani za mało. Jak jest za mało to jest niezrozuminie tego, o co Bankowi jako całości chodzi. Jak za dużo to powstaje ryzyko "wycieku" informacji.
    Po drugie to aż strach pomyśleć co by jeszcze można było znaleźć na naszym Forum, gdyby tych informacji było przekazywanych za dużo. Dobrze mówi Wafel, gdy pisze że ludzie mają mniej informacji, więc ze względu na giełdowe wymagania nic nam nie grozi. Tylko że to delikatna materia i cały czas trzeba analizować czy np. na takim jak to Forum, ktoś z rozpędu nie napisał za dużo, bo wtedy wkraczamy w problem nierównego dostępu akcjonariuszy do danych o spółce. Z tego dla mnie wniosek jest taki, że takie otwarte fora bankowe to trochę problemów do rozwiązania dla ich założycieli.
    Wskazanie na INTRĘ to dobra uwaga. Tam nie ma tych zagrożeń. Jedyny problem to kwestia anonimowości, ale tu już każdy sam musi określić co jest dla niego ważniejsze.
  • ukryty_wafel 21.09.13, 19:41
    Ja się tylko pozwole ustosunkować do rzeczywistego problemu, ktory zahaczasz (Twoje ujęcie jest jak najbardziej słuszne). Mam nadzieje, ze zostanę dobrze zrozumiały.
    Ale trzeba pamietac, ze do zrozumienia pewnych kwestii niezbędna jest pewna wiedza. Niektorzy ludzie do sprzedazy produktow bankowych tej wiedzy nie potrzebuja.

    Trzeba wiec pochylić sie nad nimi i zrobic pewien edukacyjny wysiłek, by prostymi słowami tym ludziom cos wytlumaczyc. Ja sam oberwalem, gdy próbowałem cos wyjasniac. Wielu ludzi to co pozwala zrozumiec pare rzeczy odbiera jako indoktrynację Centrali i probe wytłumaczenia niewytłumaczalnego.

    I jest to na pewno pewien kierunek dla samej Centrali, by edukować pracownikow, ale nie z z góry, ale po partnersku. Widac juz pewne światełka w tunelu, ale zobaczymy co dalej.
    Natomiast fakt jest jeden: wielu pracownikow nie rozumie wielu rzeczy w Banku, a wielu wbrew temu ci mysla niektorzy, maja skromna wiedze z ekonomii i finansów.
    Z drugiej strony sami moga nauczyc wielu rzeczy ludzi z Centrali. Chociazby tłumacząc sobie wzajemnie własne punkty widzenia. Jest to na pewno jakis cel, ktory ktos moze realizowac,
  • agrafek10 21.09.13, 22:29
    ukryty_wafel napisał:



    > Trzeba wiec pochylić sie nad nimi i zrobic pewien edukacyjny wysiłek, by prosty
    > mi słowami tym ludziom cos wytlumaczyc.

    Ekh....cały Ty!

    "prostymi słowami tym ludziom","pochylić się nad nimi"---nigdy nie pojmiesz ile wyższości w Tobie i pogardy dla tych maluczkich....<to napisałam ja-kolejny wściekły wg Ciebie zwierz>

    ....Zocha, jakże ja Ciebie rozumiem........totalna bariera : dwie proste, które nigdy nie będą miały styku...:(((
  • ukryty_wafel 22.09.13, 00:16
    agrafek10 napisał(a):

    Ech, cała Ty, nie zrozumiałaś tekstu i juz oceniasz i wydajesz sądy.

    >
    > Ekh....cały Ty!
    >
    Nie znasz mnie, wydaje sie Tobie, ze juz wszystko wiesz.

    > "prostymi słowami tym ludziom","pochylić się nad nimi"---nigdy nie pojmiesz ile
    > wyższości w Tobie i pogardy dla tych maluczkich.

    Bzdury gadasz, bo nie rozumiesz tego co napisałem. Masz z góry ułożona teze i wg. niej interpretujesz wszystko co pisze. Dla mnie nie jestes wściekłem zwierzem. Jestes uprzedzona i tyle. Wiec tak jak Zosze tak i Tobie napisze. Nie czytaj mnie, wpisz mnie na listę wrogów, a moje posty znikną i od razu poczujesz sie lepiej. Nie napisalas mi nigdy dobrego słowa i na takie nie licze. Unikam uprzedzonych i wszystko wiedzących osob.
    Przyjmij wiec ze jestem zadufanym k......em i poczuj sie lepsza ode mnie :)
    Niech Ci na zdrowie pojdzie :)

    > ....Zocha, jakże ja Ciebie rozumiem........totalna bariera : dwie proste, które
    > nigdy nie będą miały styku...:(((

    Beda miały stylu, bo musicie mnie czytać obie. Gdybyscie pisały tu prawde, obie byscie wpisały mnie na listę wrogów i wtedy postawilybyscie barierę. Ty szczegolnie nie musisz sie zaklinać,
    Bos od pierwszego maila do mnie uprzedzona :)
    Nie czytaj wiec jak nie rozumiesz co pisze i świat od razu stanie sie lepszy, :)
  • agrafek10 22.09.13, 00:32
    Nie rozumiem co piszesz boś Ty z wyższych sfer ;)))

    Nie jesteś dla mnie wrogiem.To, że się z Tobą nie zgadzam nie utożsamia mnie jako Twojego nieprzyjaciela.

    Mam takie same prawa jak TY. Będę tu pisać i będę krytykować Twoje odpowiedzi.

    Moja teza nie jest z góry ułożona. Odnoszę się do Twoich konkretnych wypowiedzi.I nadal będę tak czynić.

    Nie muszę czuć się lepiej-czuję się znakomicie bez względu na to co napiszesz.

    Dobre słowo napiszę kiedy zasłużysz;))) <żart,przecież nikomu na tym nie zależy>

    Ja w przeciwieństwie do Ciebie nie unikam wszystkowiedzących osób. Tylko podważam ich dobre o sobie mniemanie;)
  • ukryty_wafel 22.09.13, 00:44
    agrafek10 napisał(a):

    > Nie rozumiem co piszesz boś Ty z wyższych sfer ;)))

    Tak myslisz? Nie wiedziałem, ze jestem :) na razie odnosze wrazenie, ze ja pikuś przy tobie :)
    >
    > Nie jesteś dla mnie wrogiem.To, że się z Tobą nie zgadzam nie utożsamia mnie ja
    > ko Twojego nieprzyjaciela.

    Sposob w jaki do mnie piszesz, nie odzwierciedla tego w zadnej mierze.

    >
    > Mam takie same prawa jak TY.

    Obawiam sie, ze masz ich wiecej ode mnie.
    Nie zasługuje na pewno na dobre słowo od Ciebie albo chociazby na to bys traktowała mnie chociaz bez takich brzydkich zagrań.

    >Będę tu pisać i będę krytykować Twoje odpowiedzi.

    Ok - to ja sobie w takim razie pozwole sobie Ciebie ignorować.
    Tez jestem wolnym człowiekiem. Nie wnosisz swoim krytykanctwem zadnej nowej jakości.

    >
    > Moja teza nie jest z góry ułożona.

    Jest. Jest :) To ja przynajmniej widze, zreszta teza o Twojej niechęci do mnie pierwszy raz sformułował ktos inny.

    > Odnoszę się do Twoich konkretnych wypowiedzi
    > .I nadal będę tak czynić.

    A rob sobie co chces. Pamiętaj jednak, ze jak na razie bazujesz wylacznie na tymmich ci sie wydaje, bo tego co pisze nie rozumiesz. Jak zrozumiesz, dostrzegę zmiane stylu pisania do mnie i wtedy sie moze odezwę.
    >
    > Nie muszę czuć się lepiej-czuję się znakomicie bez względu na to co napiszesz.

    No to ja mam dokładnie tak samo. Ale to co nas różni, to cos czego nie masz.
    I nie zgadniesz nawet,
    >
    > Dobre słowo napiszę kiedy zasłużysz;))) <żart,przecież nikomu na tym nie za
    > leży>

    Uczciwymi człowiekowi zalezy zawsze na uczciwych słowach. Na szacunku rowniez. Nawet do osoby, ktora klasyfikuje w grupie nielubiących adwersarzy, nie tylko prosze. Ze ty tak piszesz do mnie z milosci do mnie albo bo mnie tak bardzo lubisz. Bo jak ktos kogos lubi to pisze i mowi do niego inaczej, przynajmniej z szacunkiem a nie wrogością.
    ;)
    >
    > Ja w przeciwieństwie do Ciebie nie unikam wszystkowiedzących osób.

    A ja unikam. Tak wiec wszystko przed Toba. Jak odkryjesz, jakie to marnotrawstwo czasu, nerwów i energii, to sama zaczniesz tak robic :) Zapewniam Cie.

    >Tylko podważ
    > am ich dobre o sobie mniemanie;)

    Wiesz, bufona, idiotę i ignoranta w ten sposob moze rozwścieczysz :)
    Ale nie mnie. Poradziłem sobie. Exworkerem poradzę i z Toba.
    I zdania mojego ma moj temat nie zmienisz. Ale próbować mozesz. Nie bedzesz pierwsza.
    Tak wiec to raczej na dluzej ostatnie moje słowa do Ciebie.
    Szkoda. Ale uwierz, ze tak bedzie lepiej dla Ciebie.
    Dobranoc
  • agrafek10 22.09.13, 00:50
    Musisz mieć ostatnie słowo, nie?

    Niech Ci tak będzie;)))

    <Poradziłem sobie. Exworkerem poradzę i z Toba.>

    I po co? I po co?

    I komu to potrzebne?

    strzałka ;)

  • troublemaker_next 23.09.13, 11:40
    ukryty_wafel napisał:

    > Ale trzeba pamietac, ze do zrozumienia pewnych kwestii niezbędna jest pewna wie
    > dza. Niektorzy ludzie do sprzedazy produktow bankowych tej wiedzy nie potrzebuja.
    >
    > Trzeba wiec pochylić sie nad nimi i zrobic pewien edukacyjny wysiłek, by prosty
    > mi słowami tym ludziom cos wytlumaczyc.

    Do zrozumienia pewnych kwestii często potrzebna jest tylko wiedza, że za pracę powyżej 8 godzin trzeba zapłacić. Masz rację, są tacy co tego nie wiedzą zajmując kierownicze stanowiska w największym polskim banku. Trzeba wiec pochylić się nad nimi i zrobić pewien edukacyjny wysiłek, by prostymi słowami tym ludziom coś wytłumaczyć.

    A tak po chłopsku to nie traktujcie ludzi jak przedszkolaków. Wiele wpisów dotyczy łamania praw pracowniczych a nie strategii banku. Chyba, że to właśnie jest strategia? ;)

    --
    link do *** ocenzurowano
  • balcerek04 23.09.13, 11:55
    troublemaker_next napisał:

    >Wiele wpisów doty
    > czy łamania praw pracowniczych a nie strategii banku.

    To czy prawo zostało złamane czy nie może orzec jedynie sąd. Póki sprawa nie znajdzie się w sądzie to mamy do czynienia jedynie z domniemaniem złamania prawa. Szkodliwe nie dla banku ale dla pracujących tu ludzi mogą być kategoryczne stwierdzenia o łamaniu prawa, jeszcze przed tym jak sąd dana sprawę osądzi. Tu jest moim zdaniem sedno problemu.
  • troublemaker_next 23.09.13, 12:32
    balcerek04 napisał:

    > To czy prawo zostało złamane czy nie może orzec jedynie sąd.

    Dostałeś kiedyś mandat za domniemanie przekroczenia prędkości? Był potrzebny sąd? :D

    > Szkodliwe nie dla banku ale dla pracujących tu ludzi mogą być kategoryczne stw
    > ierdzenia o łamaniu prawa, jeszcze przed tym jak sąd dana sprawę osądzi

    Sąd nie musi się o tym w ogóle dowiedzieć. PIP takie sprawy bez sądu załatwia i większość grzecznie płaci. Tych domniemanych oczywiście ;)

    --
    link do *** ocenzurowano
  • balcerek04 23.09.13, 13:00
    troublemaker_next napisał:

    > Dostałeś kiedyś mandat za domniemanie przekroczenia prędkości? Był potrzebny są
    > d? :D
    >
    Gdyby mi policjant powiedział, że przekroczyłem prędkość i nie pokazał pomiaru, to nic bym nie płacił, a on skierowałby sprawę do sądu. To jest właśnie problem tego forum. Pokrzywdzeni są sędziami i od razu orzekają o winie.
  • troublemaker_next 23.09.13, 13:21
    balcerek04 napisał:

    > Gdyby mi policjant powiedział, że przekroczyłem prędkość i nie pokazał pomiaru,
    > to nic bym nie płacił, a on skierowałby sprawę do sądu.

    Balcerek Ty nie gdybaj za dużo. Napisałeś bzdurę i próbujesz wybrnąć. Pracodawca też nie musi się zgodzić z decyzją PIP ale pitolenie, że bez sądu się nie da jest bzdurą :)

    > To jest właśnie proble
    > m tego forum. Pokrzywdzeni są sędziami i od razu orzekają o winie.

    Nie zawsze. Jak ktoś pisze, że pracuje 10 h a ma płacone za 8 to o czymś orzeka? Jak pyta czy przełożony może uzależniać zgodę na rozpoczęcie zaplanowanego urlopu od realizacji planu to o czymś orzeka? Jak pyta o darmowe, przymusowe spotkania po pracy to orzeka? On nie wie kto jest winny: kierownik, dyrektor, prezes, kadry? Pokazuje zjawisko i pyta czy tak ma być.
    Problemem tego forum Balcerek są ludzie którzy wypowiadają się o sprawach o których mają blade pojęcie. Następnym razem zanim palniesz coś o domniemaniu czegokolwiek to choć przez chwilę się zastanów... :)

    --
    link do *** ocenzurowano
  • balcerek04 23.09.13, 13:49
    troublemaker_next napisał:

    >Następnym razem zanim palniesz coś o domniemaniu czego
    > kolwiek to choć przez chwilę się zastanów... :)
    >

    Święte słowo Troublemaker :). Czas zacząć myśleć zanim coś się za szybko "skrobnie" ;). Jeśli firma nie zgadza się z decyzją PIP to kto rozstrzyga spór? I co w sytuacji, gdy w sądzie wygrywa firma a nie PIP? Było złamanie prawa, czy nie? Według mnie na tym etapie to jest podejrzenie, skoro nie lubisz słowa "domniemanie", złamania prawa.

    A co do udzielania zgody na zaplanowany urlop to proponuję trochę odświeżającej wiedzę lektury. Poniżej aktualne interpretacje tego tematu :)

    [i]"Prawo do nieprzerwanego i płatnego urlopu wypoczynkowego, przynajmniej raz w roku jest jednym z fundamentalnych praw pracownika. Kodeks pracy mówi, że pracodawca jest obowiązany udzielić pracownikowi urlopu w tym roku kalendarzowym, w którym pracownik uzyskał do niego prawo (art. 161). [b]To nie gwarantuje jednak pracownikowi wypoczynku w wybranym przez niego terminie.[/b]
    [b]Generalna zasada jest taka, że termin urlopu trzeba uzgodnić z przełożonym. Uzgodnić, czyli uzyskać zgodę szefa. Taką zgodę szef wydaje podpisując wniosek urlopowy. Jest ona niezbędna nawet wtedy, gdy termin urlopu został już wcześniej wstępnie zaakceptowany przez szefa przy tworzeniu w firmie planu urlopów [/b](art. 163 k.p.).

    O parafkę szefa albo przynajmniej e-mail czy sms z jego zgodą warto się postarać nawet wtedy, gdy chodzi o tzw. urlop na żądanie (art. 1672 k.p.). Co do zasady pracodawca nie może odmówić udzielenia wolnego na żądanie, lecz w jednym z orzeczeń Sąd Najwyższy wypowiedział się, że pracownik nie może rozpocząć takiego urlopu dopóty, dopóki pracodawca nie wyrazi na to zgody (wyrok z 16 września 2008 r., sygn. II PK 26/08). Według sądu dużo zależy od konkretnych okoliczności i wagi interesów pracownika oraz pracodawcy. Bo z jednej strony pracodawca może sprzeciwić się żądaniu pracownika, gdy wyjątkowy interes firmy wymaga obecności pracownika w pracy. Z drugiej strony pracownikowi, który nie uzyska zgody pracodawcy i mimo to nie stawi się do pracy nie można zarzucić ciężkiego naruszenie podstawowych obowiązków pracowniczych, jeśli jego absencje wymusiły szczególne okoliczności, np. związane ze stanem zdrowia lub wypadkami losowymi.

    W przypadku zwykłego urlopu wypoczynkowego szef niemal zawsze ma ostatnie słowo. Wprawdzie urlopy powinny być udzielane zgodnie z planem urlopów, lecz po pierwsze nie każdy pracodawca musi taki plan sporządzić, a po drugie w praktyce ma on raczej [b]orientacyjny, a nie obligujący charakter[/b]. [b]Przełożony może więc, nawet tuż przed zaplanowanym urlopem, powiedzieć podwładnemu „nie[/b]". Ma bowiem prawo przesunąć termin urlopu, jeśli jest to uzasadnione szczególnymi potrzebami pracodawcy i nieobecność pracownika spowodowałaby poważne zakłócenia toku pracy. Tak mówi art. 164 § 2 k.p.

    [b]Z przepisu nie wynika, co można uznać za „szczególne potrzeby" pracodawcy i „poważne zakłócenia toku pracy". Decydujące znaczenie będzie zatem miała ocena pracodawcy[/b]. [b]Pracownik nie może z nią polemizować[/b]. Wydaje się, że brak rąk do pracy może być przyczyną uzasadniającą nieudzielenie zgody na urlop w wybranym przez pracownika terminie, jeśli wynika ze szczególnych okoliczności, których pracodawca nie mógł przewidzieć, np. zwiększonej zachorowalności wśród załogi, klęski żywiołowej, katastrofy. Dyskusyjny jest natomiast argument szefa, że brakuje mu pracowników, skoro sam się ich wcześniej pozbył w takiej skali, że nie jest w stanie zapewnić pozostałym pracownikom zastępstwa na czas ich nieobecności z powodu urlopu lub zwolnienia chorobowego. Nieporozumieniem jest też uzależnianie zgody na urlop od tego, czy pracownik znajdzie sobie zastępstwo. To szef jest odpowiedzialny za zapewnienie takiej organizacji pracy, która umożliwi pracownikom skorzystanie z prawa do wypoczynku, a firmie nie zagrozi paraliżem. Na szefie spoczywa też obowiązek wyznaczenia zastępstwa za pracownika, który idzie na urlop.

    Zarówno kodeks pracy, jak i rozporządzenie w sprawie szczegółowych zasad udzielania urlopu wypoczynkowego posługują się pojęciem „przesunięcia" terminu urlopu. Przesunięcie to nie to samo co odmowa udzielenia. W rozporządzeniu jest nawet szczegółowa dyspozycja dla pracodawcy, który dokonuje przesunięcia: w okolicznościach uzasadniających przesunięcie urlopu na inny termin niż określony w planie urlopów lub ustalony po porozumieniu z pracownikiem, pracodawca udziela pracownikowi niewykorzystanego urlopu w terminie z nim uzgodnionym. Można przez to rozumieć, że pracownik, który nie dostaje zgody na urlop w określonym terminie, ma prawo oczekiwać od pracodawcy zgody na urlop w innym wybranym przez siebie terminie. Jest pewien szkopuł: [b]nowy termin znowu nie musi pasować pracodawcy. Ma on prawo wiele razy przesuwać terminu wypoczynku, a ogranicza go tylko nakaz udzielenia urlopu w tym samym roku kalendarzowym, w którym pracownik nabył do niego prawo[/b]."[/i]
  • troublemaker_next 23.09.13, 15:31
    balcerek04 napisał:

    > Święte słowo Troublemaker :). Czas zacząć myśleć zanim coś się za szybko "skrobnie" ;)

    Niby to wiesz a się nie stosujesz :) Napisałeś wcześniej, że o winie orzeka [b]jedynie[/b] sąd. Ja [b]udowodniłem[/b], że są sytuacje kiedy do uznania winy i ukarania sąd nie jest potrzebny i naprawdę zaczynasz mnie Balcerek nudzić.

    > A co do udzielania zgody na zaplanowany urlop to proponuję trochę odświeżającej
    > wiedzę lektury. Poniżej [b]aktualne interpretacje[/b] tego tematu :)

    Balcerek co w tym jest aktualnego i kto to interpretuje? Artykuł ze stycznia 2012, wyrok sądu z 2008, autorka artykułu skończyła prawo ale jest dziennikarką. Może źródło tego byś podał a nie sam muszę szukać. Poza tym komu Ty chcesz coś odświeżać? Bo chyba nie do mnie ten tekst ;) Chociaż innym może się przydać :)

    Wracając do tematu.

    [i]"Przesunięcie terminu urlopu jest także dopuszczalne z powodu [b]szczególnych
    potrzeb pracodawcy[/b], jeżeli nieobecność pracownika spowodowałaby[b] poważne
    zakłócenia toku pracy.[/b]"[/i]

    Oczywiście, że jakiś *** może uznać, że niepełne wykonanie planu przez pracownika jest sytuacją szczególną powodującą poważne zakłócenie toku pracy. Oczywiście, że nie możesz sam zadecydować, że nie ma racji i udzielić sobie urlopu. Tylko to wcale nie oznacza, że pracodawca postępuje zgodnie z prawem. Teraz można użyć tu Twojego ulubionego sądu i np. zmienić decyzję pracodawcy. Tam on będzie się musiał tłumaczyć. Poza tym zapomniałeś dokleić dalszej części artykułu, która jest dość ciekawa :)

    [i]"Co w sytuacji, gdy urlop był zaplanowany w firmowym grafiku lub wstępnie uzgodniony z szefem, pracownik wpłacił zaliczki czy kupił bilety, a następnie dowiedział się od szefa, że nigdzie nie może jechać? W takiej sytuacji [b]pracodawca powinien zwrócić mu koszty związane z anulowaniem wakacyjnych planów.[/b] Ale tylko te faktycznie poniesione i udokumentowane oraz bezpośrednio związane z przesunięciem urlopu. Pracownik nie może np. żądać od pracodawcy zwrotu ceny całej wycieczki, skoro tylko jej część przepadła z powodu jego rezygnacji. Może natomiast domagać zwrotu kosztów przypadających na małoletnie dziecko, jeśli i jego wyjazd musiał być odwołany z powodu braku dorosłego opiekuna." - [url=http://prawo.rp.pl/artykul/787542.html]cały artykuł[/url][/i]

    Dlatego każdy komu przyjdzie do głowy szantażowanie pracownika urlopem powinien dobrze sprawę przemyśleć :)

    --
    link do *** ocenzurowano
  • cornel75 23.09.13, 15:57
    troublemaker_next napisał:

    Ja [b]udowodniłem[/b], że są sytuacje kiedy do uznania winy i
    > ukarania sąd nie jest potrzebny i naprawdę zaczynasz mnie Balcerek nudzić.
    >

    Przypadkowo ? zapominasz o tym co jest we wpisie rozpoczynającym dyskusję. Podaję za Wikipedią - Domniemanie niewinności – zasada, według której każda osoba jest niewinna wobec przedstawianych jej zarzutów, [b]dopóki wina nie zostanie jej udowodniona[/b]. Zasada domniemania niewinności sięga swymi korzeniami prawa rzymskiego (domniemanie dobrej wiary – łac. praesumptio boni viri). Zasadę tę przyjmuje się za oczywistą dla współczesnych państw prawa. Jest ona gwarantowana zarówno przez prawo krajowe poszczególnych państw, jak i przez prawo międzynarodowe. Z zasady domniemania niewinności wynika, że ciężar dowodu w procesie karnym spoczywa na oskarżycielu. To oskarżyciel ma przekonać sąd, że oskarżony jest winny popełnienia zarzucanego mu czynu. Teoretycznie obrona nie ma obowiązku udowadniania czegokolwiek, choć może przedstawiać dowody wskazujące na niewinność oskarżonego (np. alibi) lub wątpliwości co do winy oskarżonego. Zasada domniemania niewinności działa na korzyść oskarżonego, bowiem nie dające się usunąć wątpliwości rozstrzyga się na korzyść oskarżonego (zasada in dubio pro reo).
  • troublemaker_next 23.09.13, 16:11
    cornel75 napisał:

    > Przypadkowo ? zapominasz o tym co jest we wpisie rozpoczynającym dyskusję.

    Na początku dyskusji jest: To czy prawo zostało złamane czy nie może orzec [b]jedynie [/b]sąd.
    To nie jest prawda.

    --
    link do *** ocenzurowano
  • dr_wycior 23.09.13, 16:27
    troublemaker_next napisał:

    > cornel75 napisał:
    >
    > > Przypadkowo ? zapominasz o tym co jest we wpisie rozpoczynającym dyskusję
    > .
    >
    > Na początku dyskusji jest: To czy prawo zostało złamane czy nie może orzec [b]j
    > edynie [/b]sąd.
    > To nie jest prawda.
    >
    Czyżby Trouble nie zawsze miały rację:):):)???
  • troublemaker_next 23.09.13, 17:14
    dr_wycior napisała:

    > Czyżby Trouble nie zawsze miały rację:):):)???

    Tu mają ;) Pytanie pomocnicze: jeśli ktoś został ukarany mandatem np. przez PIP i nie odwoływał się to jest winny czy niewinny? Wg Balcerka o winie może orzec wyłącznie sąd. Stąd absurdalny wniosek, że w tym kraju mandatami karze się wyłącznie ludzi niewinnych ;)

    --
    link do *** ocenzurowano
  • malma590 23.09.13, 16:39
    troublemaker_next napisał:

    i naprawdę zaczynasz mnie Balcerek nudzić.
    >
    Dlaczego Twój sposób prowadzenia dyskusji zaczyna coraz bardziej przypominać metody ukrytego_wafla?
  • totoro1 23.09.13, 17:03
    Widzę że Cialdini robi się passe i wchodzi moda na Schopenhauera ;-)
  • max.p 23.09.13, 18:49
    totoro1 napisał:

    > Widzę że Cialdini robi się passe i wchodzi moda na Schopenhauera ;-)

    Kogo masz na myśli? Skuter ostatnio nic nie napisał ;)
  • totoro1 23.09.13, 19:49
    Trwa udowadnianie że Trouble jest wielbłądem. Niektórzy już nawet jednego garba widzą. Nie o taką obecność pracodawcy mi chodziło. Szkoda.
  • ukryty_wafel 23.09.13, 20:15
    Przeczytałem z uwagą cała dyskusje i chciałbym ją jakoś uporządkować.
    Ja rozumiem Trouble, ktory mowi, iz jesli PIPA wlepi mandat za łamanie prawa pracy, to teza mandat płacić. Rozumiem, ze mozna sie od decyzji PIPy odwołać do sadu i jesli sad uzna, ze nie było sprawy, nie płacimy i okazuje sie, ze to PIPa nie miała racji a Pradodawca był niewinny.

    Rozumiem, ze tutaj jest wszystko jasne? Czy ktos ma inne zdanie?

    Trouble, wprowadzono obecnie aplikacje, w ktorej jesli ktos chce wyjść z pracy, to musi sie wypisać wczesniej uzyskując zgode szefa. Szef decyduje, czy takie wyjście jest płatne czy nie,
    Tak samo mamy aplikacje, w ktorej trzeba wpisać nadgodziny. Za prace w nadgodzinach nalezy sie albo dzien wolny albo pieniadze - trzeba to ustalić. Szef zatwierdza nadgodziny, a w systemie jest ślad, ze ktos pracował ponadnormatywnie. Tak jest przynajmniej w Centrali.

    Jesli ktos szantażuje pracownika, robi mu jaja z urlopem, jesli łamie prawo pracy, wystarczy to opisać i zawiadomić kadry. Jak ktos sie uprze, to PIPe, chociaz wystarczy mail do kadr.

    Rowniez znam ludzi, ktorzy maja czasami dobrego szefa lub szefowa, dla ktorych ważniejsze jest, czy praca jest wykonana a nie czy ktos siedzi od do w pracy. Ale fakt, sa tez tacy, ktorzy wykorzystując sytuacje, potrafia ludziom marnować zycie całkowicie wywracający godziny pracy do góry nogami, rowniez zdarzaja sie przypadki, kiedy manager lekceważy przepisy prawa pracy i regulamin pracy. Wtedy trzeba takie sprawy zgłosić. Siedzenie cicho i narzekanie tutaj tylko powoduje, ze takie mendy zajeżdżając ludzi, powoduja wiele problemow dla pracodawcy! albo doprowadzają do poważnych uchybień! z ktorych potem ktos musi sie tlumaczyc. Z drugiej strony tworzy sie swoisty dumping - jesli ktos nie zgadza sie wykorzystywać, a ktos inny zagryza wargi i znosi takie patologiczne działanie powoduje, ze Ci co słusznie domagają sie właściwego traktowania, spotykają sie z ostracyzmem i wytykaniem jako "bieprizornych".
    I ja rozumiem, ze Trouble te przypadki ma na uwadze, ale moze Trouble podpowie tutaj jak w takich przypadkach ludzie maja sobie radzić?
    Czy zostaje tylko PIPa?

    I tak naprawde nie ukrywam, ze chyba nie kumam czym sie tu rożnicie?
  • troublemaker_next 23.09.13, 20:37
    ukryty_wafel napisał:

    > I tak naprawde nie ukrywam, ze chyba nie kumam czym sie tu rożnicie?

    Tototo kuma :) [url=http://forum.gazeta.pl/forum/w,34837,147026264,147064223,Re_Potrzeba_odreagowania_.html?wv.x=2]tutaj[/url]

    > Ci [b]co słusznie domagają sie właściwego traktowania,[/b] spotykają sie z ost
    > racyzmem i wytykaniem jako "bieprizornych".
    > I ja rozumiem, ze Trouble te przypadki ma na uwadze, ale moze Trouble podpowie
    > tutaj jak w takich przypadkach ludzie maja sobie radzić?

    Tak jak ja :) Jestem jednym z tych przypadków i dobrze sobie radziłem. Ja ich nazywam troublemakers :)

    --
    link do *** ocenzurowano
  • ukryty_wafel 23.09.13, 20:44
    troublemaker_next napisał:


    >
    > Tak jak ja :) Jestem jednym z tych przypadków i dobrze sobie radziłem. Ja ich n
    > azywam troublemakers :)

    No widzisz, ale jest jedno ale.... Oni nadal chca tu pracowac....
    I co wtedy, kiedy sie jest troublemakerem? I chce sie pracowac dalej? Moze zaproponujesz jakies rozwiazanie?
    >
  • totoro1 23.09.13, 23:46
    Jedno jest całkiem proste, zresztą jest opisane w materiach firmowych dotyczących mobbingu. Trzeba się odwołać do szefa swojego szefa. Skuteczność? Na podstawie mojej wiedzy (nie własnego doświadczenia) określam ją na 33%. Oczywiście nie można na tej podstawie uogolniać. Chociaż nie wiem też jak z komfortem pracy tych 33% skutecznych.
  • troublemaker_next 24.09.13, 11:37
    ukryty_wafel napisał:

    > No widzisz, ale jest jedno ale.... Oni nadal chca tu pracowac....
    > I co wtedy, kiedy sie jest troublemakerem? I chce sie pracowac dalej? Moze zapr
    > oponujesz jakies rozwiazanie?

    Nie ma żadnego "ale". Jakby nie chcieli to wystarczy się zwolnić. We wszystkim co robiłem chodziło o to żeby przetrwać. Czyli pracować jak najdłużej i zgodnie z umową. Gdybym nie był skuteczny to pracowałbym kilka lat krócej... Powodem, że setki ludzi (tak jak ja) już nie pracuje nie jest troublowanie ale radosne dokonania Twoich kumpli z Centrali pod nazwą... coś o łodzi podwodnej było ;)

    > Moze zaproponujesz jakies rozwiazanie?

    Proste nie istnieje :) Dla mnie chyba najważniejsza była znajomość przepisów. Trzeba wiedzieć co muszę robić, czego nie muszę i czego mi nie wolno i ściśle się do tego stosować. Jak nie robić tego czego nie musisz? Trzeba się umieć dogadać, trzeba być uprzejmym, szanować drugą osobę, potrafić wczuć się w jego rolę, w jego sposób myślenia a jednocześnie być stanowczym i swoje wiedzieć :)
    To wszystko składa się z drobiazgów. Wspomniałeś np. o systemie do wpisywania nadgodzin. Jak ja pracowałem były tylko urlopy. Wiesz jak ludzie robią? Pytają czy mogą wpisać w system wniosek o zaplanowany urlop zamiast zgodnie z procedurą złożyć wniosek w systemie. To błąd. Zawsze załatwiałem takie sprawy na piśmie. To samo może być z nadgodzinami. Jak ktoś czegoś nie wpisze to tego nie ma. Chyba, że coś sprawdza automatycznie jak długo pracownik w pracy siedzi. Trudno ludzi tego nauczyć. Nie wierzą, że to działa choć mają żywy przykład ;) albo się boją :)

    --
    link do *** ocenzurowano
  • ukryty_wafel 24.09.13, 18:59
    troublemaker_next napisał:

    >
    > Nie ma żadnego "ale".

    Pozwole sie z Toba nie zgodzić, zawsze jest wybor. Czy jest dobry czy zły?
    Nie wiem, ja to sprawdzam czy efekty danego działania maja dobry czy zły skutek.
    Ale zawsze jest wybor,

    >Jakby nie chcieli to wystarczy się zwolnić.

    Kiedys tu napisałem, ze wszyscy pracujący cierpią z powodu tego, iz istnieje dumping pracy: wciaz sa osoby o wysokich kwalifikacjach, ktore sa gotowe pracowac za mniejsze pieniadze niz obecnie zatrudnieni. I mozna sobie z tym poradzić na kilka metod. Pomyślałem, ze moze cos podpowiesz.

    > Powodem,
    > że setki ludzi (tak jak ja) już nie pracuje nie jest troublowanie ale radosne d
    > okonania Twoich kumpli z Centrali pod nazwą... coś o łodzi podwodnej było ;)

    Niestety zastosowanych aluzji żem zupełnie nie zrozumiałem. Nie mam tez pojecia o jakiej radosnej twórczości piszesz. Znajac moich kumpli, jednak przypisujesz im chyba cos bardzo dziwnego. Jakbys jaśniej napisal, byłoby prościej.
    Ja przyjąłem za zasadę: ciezko pracowac. Ale jesli uznaja w swoim czasie, ze zrobiłem swoje i musze odejsc, dramatu robić nie będę. Patrzac na twarze kolegow i kolezanek z pracy, wiekszosc z nich zniknęły. Ale wiesz, ja tak miałem w innych firmach, w ktorych pracowałem.
    Dla wiekszosci moich znajomych praca dluzej niz kilka lat w jednej firmie, to tak naprawde anachronizm.


    >
    > > Moze zaproponujesz jakies rozwiazanie?
    >
    > Proste nie istnieje :)

    Nic nie jest proste :)

    > Dla mnie chyba najważniejsza była znajomość przepisów. T
    > rzeba wiedzieć co muszę robić, czego nie muszę i czego mi nie wolno i ściśle si
    > ę do tego stosować.

    Słuszna uwaga. Nieznajomość prawa i zasad niczego nie usprawiedliwia - pełna zgoda,


    >Jak nie robić tego czego nie musisz? Trzeba się umieć dogad
    > ać, trzeba być uprzejmym, szanować drugą osobę, potrafić wczuć się w jego rolę,
    > w jego sposób myślenia a jednocześnie być stanowczym i swoje wiedzieć :)

    Dodałbym, znalezc wspólny język z osobami, z ktorymi sie pracuje. Dobrze jest czasami sprawdzic metodę "ty mnie cos, ja tobie cos" - taka wzajemna wymiana życzliwości i wsparcia.


    > To wszystko składa się z drobiazgów. Wspomniałeś np. o systemie do wpisywania n
    > adgodzin.

    Tak. Wprowadzono to w okresie wakacyjnym. Ścisła ewidencja czasu pracy ba! Zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa, w systemie rowniez trzeba podpisać plan pracy, zapoznać sie i potwierdzić harmonogram pracy,

    >Jak ja pracowałem były tylko urlopy. Wiesz jak ludzie robią? Pytają c
    > zy mogą wpisać w system wniosek o zaplanowany urlop zamiast zgodnie z procedurą
    > złożyć wniosek w systemie. To błąd.

    Zgoda. O ile dobrze pamietam. Do 20 stycznia kazdy ma złożyć plan urlopowy w systemie, potem ten plan zatwierdza przełożony. Przynajmniej ja nie znam przypadku, poza naprawde skrajnymi sytuacjami, ze człowiek nie moze pojechać na urlop kiedy chce.

    >Zawsze załatwiałem takie sprawy na piśmie.

    No teraz jest system.

    > To samo może być z nadgodzinami. Jak ktoś czegoś nie wpisze to tego nie ma.

    To prawda. Teraz zgodnie z zasadami, masz pracowac dluzej, masz zgode na to, wpisujesz w system, zgode odbierasz na maila i dzialasz.


    >Ch
    > yba, że coś sprawdza automatycznie jak długo pracownik w pracy siedzi.

    Nie słyszałem o tym,

    > Trudno l
    > udzi tego nauczyć. Nie wierzą, że to działa choć mają żywy przykład ;) albo się
    > boją :)
    >
    Strach to osobny temat na dyskusje, ale mysle, ze sporo ludzi nie wie wielu rzeczy a co gorsze, boi sie nawet zapytac.
  • totoro1 24.09.13, 19:31
    Trouble pisze o Nautiliusie ;-)
    Nie wiedziałem że konsekwencją były zwolnienia chociaż po zastanowieniu się - mogłem się tego domyślić.
  • troublemaker_next 25.09.13, 08:53
    totoro1 napisał:

    > Trouble pisze o Nautiliusie ;-)

    Dokładnie :)

    > Nie wiedziałem że konsekwencją były zwolnienia chociaż po zastanowieniu się - m
    > ogłem się tego domyślić.

    Tak, zwolnienia setek osób. Przewidziane w projekcie. Miałem w łapach papiery gdzie była dokładnie opisana skala przewidywanych zwolnień razem z wyliczeniem kosztów odpraw. Zwolnienia (odejścia?) wynikały z likwidacji całych wydziałów nawet w dużych miastach. Jeśli całość przenosi się np. z Wrocławia do Poznania albo Katowic to trudno oczekiwać, że ludzie się tam przeniosą. Tu jednak są trochę inne warunki niż w USA... Przeszli chyba tylko Ci którym mało do emerytury zostało.

    --
    link do *** ocenzurowano
  • xawery59 25.09.13, 14:56
    troublemaker_next napisał:

    > Tak, zwolnienia setek osób. Przewidziane w projekcie. Miałem w łapach papiery g
    > dzie była dokładnie opisana skala przewidywanych zwolnień razem z wyliczeniem k
    > osztów odpraw. Zwolnienia (odejścia?) wynikały z likwidacji całych wydziałów na
    > wet w dużych miastach. Jeśli całość przenosi się np. z Wrocławia do Poznania al
    > bo Katowic to trudno oczekiwać, że ludzie się tam przeniosą. Tu jednak są troch
    > ę inne warunki niż w USA... Przeszli chyba tylko Ci którym mało do emerytury zo
    > stało.
    >
    [b]„Świat jest dżunglą - silni wygrywają, a słabi giną. Giniesz albo ty, albo ktoś drugi. I słusznie. Nie ma innego wyjścia.”[/b]
    James Clavell
  • troublemaker_next 25.09.13, 15:23
    xawery59 napisał:

    > [b]„Świat jest dżunglą - silni wygrywają, a słabi giną. Giniesz albo ty,
    > albo ktoś drugi. I słusznie. Nie ma innego wyjścia.”[/b]
    > James Clavell

    "Teraz z dziadkiem kupiliśmy „Młodego Technika” i na podwórku pershinga stawiamy. Mówię ci, jak pieprznę, to się mogę tylko o jedno biurko pomylić. Jak zdążą, to coś o tym napiszą"

    Bohdan Smoleń

    --
    link do *** ocenzurowano
  • xawery59 25.09.13, 15:35
    troublemaker_next napisał:

    > "Teraz z dziadkiem kupiliśmy „Młodego Technika” i na podwórku persh
    > inga stawiamy. Mówię ci, jak pieprznę, to się mogę tylko o jedno biurko pomylić
    > . Jak zdążą, to coś o tym napiszą"
    >
    > Bohdan Smoleń
    >
    [b]"Nie strasz pan, nie strasz, bo się pan ze..."[/b]
    - Ferdynand Kiepski
  • balcerek04 26.09.13, 08:33
    totoro1 napisał:

    > Nie wiedziałem że konsekwencją były zwolnienia chociaż po zastanowieniu się - m
    > ogłem się tego domyślić.
    Czy uważasz, że zwolnienia nigdy nie powinny mieć miejsca a firmy powinny zatrudniać więcej osób niż rzeczywiście potrzebują w danym momencie?
  • troublemaker_next 26.09.13, 11:33
    balcerek04 napisał:

    > Czy uważasz, że zwolnienia nigdy nie powinny mieć miejsca a firmy powinny zatru
    > dniać więcej osób niż rzeczywiście potrzebują w danym momencie?

    "Metody erystyczne (według Schopenhauera)
    Oto skrót sposobów [b]nieuczciwej dyskusji[/b] (dialektyki erystycznej):
    1. Uogólnienie (instantia) – rozszerzając wypowiedź przeciwnika poza jej normalne granice (bardziej ogólnikowe twierdzenie łatwiej zaatakować)." (Wiki)

    Balcerek sprowadzasz sprawę do absurdu, żeby zaatakować. To forum widziało już bardziej wyszukane metody prowadzenia sporów.
    Wprawdzie pytanie w tym kontekście zadane nie zasługuje na odpowiedź ale zrobię to. Uogólnienie jest idiotyczne a odpowiedź oczywista. Problemem jest to, że część reform nie zawsze skutkuje zmniejszeniem zatrudnienia. Znam przypadki, bo trochę już przeżyłem, że wzrosło choć miało zmaleć... Na temat Nemo można by długo dyskutować ale tu za mało miejsca :)
    --
    link do *** ocenzurowano
  • totoro1 26.09.13, 22:23
    :-(
    A chciałem pochwalić się cytatem z książki. Takiej drukowanej co na półce stoi. Saper musi w końcu wiedzieć jak są konstruowane bomby, prawda? :-)
    Żeby w poście było trochę treści musiałem się wysilić i odnaleźć temat i ciekawy i nawiązujący do dyskusji a zarazem zgodnie w wytycznymi Ukrytego uczący czegoś nowego:
    pl.paweltkaczyk.com/czego-nie-dowiesz-sie-z-google-i-facebooka/
  • zocha37 26.09.13, 23:34
    totoro1 napisał:

    > pl.paweltkaczyk.com/czego-nie-dowiesz-sie-z-google-i-facebooka/

    [video]https://www.youtube.com/watch?v=vfDEPasvrdQ;;vfDEPasvrdQ;;http://i1.ytimg.com/vi/vfDEPasvrdQ/default.jpg;;128 Pitu Pitu: Fejsbuk Inwazja[/video]
    --
    alma590=parias86=babulina6=zocha37
    wiki260
    [img]http://tiny.pl/qhwww[/img]
  • rompil 27.09.13, 10:28
    troublemaker_next napisał:

    > Wprawdzie pytanie w tym kontekście zadane nie zasługuje na odpowiedź ale zrobię
    > to. Uogólnienie jest idiotyczne a odpowiedź oczywista.
    :D
    Tak na koniec, to na Twoim miejscu zastanowiłbym się nad nazwaniem idiotą kogoś kto kilka razy udowodnił Ci jak mało wiesz na pewne tematy i jak szkodliwe jest to co piszesz. Co jest poniżej poziomu idioty? Ja nie wiem, nie jestem Twoim lusterkiem :D
  • moskuwaf 03.10.13, 08:37
    Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
  • totoro1 26.09.13, 22:36
    balcerek04 napisał:

    > Czy uważasz, że zwolnienia nigdy nie powinny mieć miejsca a firmy powinny zatru
    > dniać więcej osób niż rzeczywiście potrzebują w danym momencie?

    Nie. Firma która jest nieefektywna upada przez co zwalniani są wszyscy pracownicy. Jeżeli jednak pracowników traktuje się jak "zasób" to może okazać się że Piróg (chyba) pisząca o "przeżyją najsilniejsi - rozwijający się itd" może miała rację. Sęk w tym że nie bardzo wiem jak to pogodzić z lojalnością wobec firmy. Lojalnością wobec obowiązków, pracy - tak. Wobec pracodawcy - naprawdę nie wiem.
  • s.mok_wawelski 30.09.13, 14:27
    totoro1 napisał:

    Sęk w tym że nie bardzo wiem jak to pogodzić z lojalnością wobec firmy.
    > Lojalnością wobec obowiązków, pracy - tak. Wobec pracodawcy - naprawdę nie wiem
    > .
    Bo tego może nie trzeba godzić. Zawierasz umowę i pracujesz. Świadczysz pracę
    pracodawca świadczy świadczenia. Czysty biznesowy układ.
  • skuter44 03.10.13, 09:22
    Smoku. Nie widzą problemu godzenia lojalności z obowiazkami ci którzy nie przejmują się sprawami firmy i jej pracowników. Wtedy taka duza część życia jest tylko świadczeniem pracy. A przecież może/powinna byc częścią aktywnego życia w zespole, spełniania zawodowego, doskonalenia swojej osobowości i zawodu.
    Nie odpowiadało by mi "świadczenie pracy na czyjąś rzecz".
  • rompil 14.10.13, 10:13
    skuter44 napisał:

    > Smoku. Nie widzą problemu godzenia lojalności z obowiazkami ci którzy nie przej
    > mują się sprawami firmy i jej pracowników. Wtedy taka duza część życia jest tyl
    > ko świadczeniem pracy. A przecież może/powinna byc częścią aktywnego życia w ze
    > spole, spełniania zawodowego, doskonalenia swojej osobowości i zawodu.
    > Nie odpowiadało by mi "świadczenie pracy na czyjąś rzecz".
    :D
    Ja nie ukrywam, że moje wypowiedzi są częściowo stronnicze.
    Trzymając nieco stronę pracowników (armię ludzi wynajętych i nie zorganizowanych, autentycznie niezadowolonych) wyrażam jednocześnie zdziwienie, że zarządzający bankiem
    nie widzą tego problemu tj. uwag i frustracji części załogi, że nie korygują organizacji zarządzania pionem sprzedaży, nie poprawiają kultury organizacji firmy (banku i w banku),...
  • troublemaker_next 25.09.13, 09:11
    ukryty_wafel napisał:

    > Niestety zastosowanych aluzji żem zupełnie nie zrozumiałem. Nie mam tez pojecia
    > o jakiej radosnej twórczości piszesz. Znajac moich kumpli, jednak przypisujesz
    > im chyba cos bardzo dziwnego. Jakbys jaśniej napisal, byłoby prościej.

    Nemo. Prościej się nie da. No może to nie byli akurat Twoi najbliżsi kumple ale ludzie z tej samej centrali ;)

    > Kiedys tu napisałem, ze wszyscy pracujący cierpią z powodu tego, iz istnieje du
    > mping pracy: wciaz sa osoby o wysokich kwalifikacjach, ktore [b]sa gotowe pracowac
    > za mniejsze pieniadze niz obecnie zatrudnieni[/b]. I mozna sobie z tym poradzić na
    > kilka metod. Pomyślałem, ze moze cos podpowiesz.

    W tym przypadku obecnie zatrudnionego trzeba najpierw zwolnić. Co on może zrobić? Nie dać się zwolnić...

    --
    link do *** ocenzurowano
  • ukryty_wafel 25.09.13, 18:52
    troublemaker_next napisał:

    > ukryty_wafel napisał:
    >
    > Nemo. Prościej się nie da. No może to nie byli akurat Twoi najbliżsi kumple ale
    > ludzie z tej samej centrali ;)

    W centrali pracuje 2500 osob. Zaden z moich kolegow nie miał nic wspólnego z Nemo.

    >
    > W tym przypadku obecnie zatrudnionego trzeba najpierw zwolnić. Co on może zrobi
    > ć? Nie dać się zwolnić...

    To juz cos...
    >
  • max.p 23.09.13, 20:37
    totoro1 napisał:

    > Trwa udowadnianie że Trouble jest wielbłądem. Niektórzy już nawet jednego garba
    > widzą. Nie o taką obecność pracodawcy mi chodziło. Szkoda.

    A może po prostu Trouble czepiając się jednego słowa sam się zapędził w kozi róg i ciężko znosi gdy nie wszyscy mają takie samo zdanie jak on a do tego w części wypowiedzi, nie tylko wypowiedzi Troubla ;), jest dużo racji?
  • troublemaker_next 23.09.13, 20:41
    max.p napisał:

    > A może po prostu Trouble czepiając się jednego słowa sam się zapędził w kozi róg

    Spoko, spoko :) Dobrze wiem o czym piszę :)

    --
    link do *** ocenzurowano
  • troublemaker_next 23.09.13, 17:05
    malma590 napisała:

    > Dlaczego Twój sposób prowadzenia dyskusji zaczyna coraz bardziej przypominać me
    > tody ukrytego_wafla?

    Bo Ukryty ostatnio złagodniał i bardziej przypomina mnie? :) A w ogóle to dobrze czy źle? :D

    --
    link do *** ocenzurowano
  • ukryty_wafel 23.09.13, 19:57
    troublemaker_next napisał:

    > malma590 napisała:
    >
    > > Dlaczego Twój sposób prowadzenia dyskusji zaczyna coraz bardziej przypomi
    > nać me
    > > tody ukrytego_wafla?
    >
    > Bo Ukryty ostatnio złagodniał i bardziej przypomina mnie? :) A w ogóle to dobrz
    > e czy źle? :D
    >
    O w mordę! Zabrakło mi slow. Nie wiem czy mam wpadać w panikę czy sie cieszyć? ;-)
  • ukryty_wafel 23.09.13, 19:55
    malma590 napisała:


    > Dlaczego Twój sposób prowadzenia dyskusji zaczyna coraz bardziej przypominać me
    > tody ukrytego_wafla?

    Bardzo przepraszam, ale stanowczo zaprotestuje. Ja wimk, kiedy komus przyznac racje. Albo przerwać dyskusje.
  • troublemaker_next 23.09.13, 20:13
    ukryty_wafel napisał:

    > Ja wimk, kiedy komus przyznac racje.

    Dobre :D Ja przyznaję kiedy ktoś ją ma :)

    --
    link do *** ocenzurowano
  • ukryty_wafel 23.09.13, 20:22
    troublemaker_next napisał:

    > ukryty_wafel napisał:
    >
    > > Ja wimk, kiedy komus przyznac racje.
    >
    > Dobre :D Ja przyznaję kiedy ktoś ją ma :)

    Niesamowite :) Ja tez :)
    >
  • cornel75 23.09.13, 14:38
    troublemaker_next napisał:

    > Balcerek Ty nie gdybaj za dużo. Napisałeś bzdurę i próbujesz wybrnąć. Pracodawc
    > a też nie musi się zgodzić z decyzją PIP ale pitolenie, że bez sądu się nie da
    > jest bzdurą :)
    >
    Trochę sam sobie przeczysz ;). Pracodawca nie zgadzając się z decyzją PIP korzysta z procedury odwoławczej i może się zdarzyć, że na etapie WSA pierwotna decyzja PIP zostaje uchylona. A wtedy nie ma mowy o złamaniu prawa przez pracodawcę.
  • troublemaker_next 23.09.13, 15:03
    cornel75 napisał:

    > Trochę sam sobie przeczysz ;)

    Nie. Jeżeli pracodawca się nie odwoła sąd nie będzie potrzebny. Będzie wina i kara bez sądu. Balcerek twierdzi, że bez sądu w ogóle się nie da a to bzdura.

    --
    link do *** ocenzurowano
  • ekspert2.0 23.09.13, 14:02
    troublemaker_next napisał:

    > A tak po chłopsku to nie traktujcie ludzi jak przedszkolaków. [b]Wiele wpisów doty
    > czy łamania praw pracowniczych a nie strategii banku[/b]. Chyba, że to właśnie jest
    > strategia? ;)
    >
    Z całym szacunkiem, ale właśnie to miałem na myśli pisząc:
    "Na to też wielokrotnie zwracałem uwagę. Często to co nam wydaje się niesprawiedliwe, uznajemy za przekroczenie granic, mobbing, nieprawidłowością nie jest. Bardzo łatwo rzucić publiczne oskarżenie, w oddziale w miejscowości X jest mobbing i napiętnować w ten sposób np. dyrektora tego oddziału. Co jednak wtedy, gdy to się okaże nieprawdą. Oskarżenie zostało rzucone, jest sobie w sieci i nawet jak ktoś je tu sprostuje, to przecież nie każdy czytający dotrze do sprostowania. Zasada domniemania niewinności to zatem coś takiego, o czym tutaj notorycznie zapominamy."
  • troublemaker_next 23.09.13, 14:20
    ekspert2.0 napisał:

    > "Na to też wielokrotnie zwracałem uwagę. Często to co nam wydaje się niesprawie
    > dliwe, uznajemy za przekroczenie granic, mobbing, nieprawidłowością nie jest

    Dlatego nie należy pisać, że to mobbing ale opisać objawy. Brak wypłaty za nadgodziny jest tak trudny do oceny jako łamanie praw pracowniczych? Jak ktoś o tym pisze to trzeba mu zamykać usta? To oznacza, że w firmie coś nie działa i nie musi to być wina pracownika.

    --
    link do *** ocenzurowano
  • cornel75 23.09.13, 14:33
    troublemaker_next napisał:

    >Brak wypłaty za nadg
    > odziny jest tak trudny do oceny jako łamanie praw pracowniczych?

    Z tymi nadgodzinami to wcale nie jest tak klarownie jak się wydaje. Co jeśli pracownik w godzinach pracy załatwia prywatne sprawy, albo się spóźnia do pracy, albo wychodzi wcześniej bo np. ma wizytę u lekarza. Jeśli obie strony wykażą elastyczność to każdy będzie miał korzyść.
  • troublemaker_next 23.09.13, 15:58
    cornel75 napisał:

    > Z tymi nadgodzinami to wcale nie jest tak klarownie jak się wydaje. Co jeśli pr
    > acownik w godzinach pracy załatwia prywatne sprawy, albo się spóźnia do pracy

    Jak załatwia prywatne sprawy albo się spóźnia to możesz go z roboty wyrzucić :) To ma niewiele wspólnego z nadgodzinami.

    > wychodzi wcześniej bo np. ma wizytę u lekarza. Jeśli obie strony wykażą el
    > astyczność to każdy będzie miał korzyść.

    Tylko tę elastyczność trudno w prawie zmieścić. Teraz po nowych zmianach podobno ma być łatwiej chociaż ja jakoś tego nie widzę ;) Ja jestem za elastycznością ale nie może wyglądać tak, że ktoś na tym traci.

    --
    link do *** ocenzurowano
  • dr_wycior 23.09.13, 16:30
    troublemaker_next napisał:

    > Jak załatwia prywatne sprawy albo się spóźnia to możesz go z roboty wyrzucić :)
    > To ma niewiele wspólnego z nadgodzinami.

    To ja wolę zamiast kogoś wyrzucać dać mu się spóźnić, jeśli jego praca na tym nie ucierpi, albo pozwolić mu wyjść w godzinach pracy, a w zamian za to oczekiwać by i on był elastyczny i nie każdą minutę powyżej 8 godzin traktował jako nadgodziny :). Na szczęście nie ma jeszcze obowiązku myśleć tak samo jak Trouble :D
  • troublemaker_next 23.09.13, 17:19
    dr_wycior napisała:

    > To ja wolę zamiast kogoś wyrzucać dać mu się spóźnić, jeśli jego praca na tym n
    > ie ucierpi, albo pozwolić mu wyjść w godzinach pracy, a w zamian za to oczekiwa
    > ć by i on był elastyczny i nie każdą minutę powyżej 8 godzin traktował jako nad
    > godziny :). [b]Na szczęście nie ma jeszcze obowiązku myśleć tak samo jak Trouble :
    > D[/b]

    Dla porządku tylko przypomnę, że trouble myśli tak:

    [url=http://forum.gazeta.pl/forum/w,34837,147026264,147060008,Re_Potrzeba_odreagowania_.html?wv.x=2]Tylko tę elastyczność trudno w prawie zmieścić. Teraz po nowych zmianach podobno ma być łatwiej chociaż ja jakoś tego nie widzę ;) [b]Ja jestem za elastycznością ale nie może wyglądać tak, że ktoś na tym traci.[/b][/url]

    I jest to w tym samym wpisie na który odpowiadasz :)

    --
    link do *** ocenzurowano
  • q.p.r 23.09.13, 19:04
    troublemaker_next napisał:


    > Jak załatwia prywatne sprawy albo się spóźnia to możesz go z roboty wyrzucić :)
    > To ma niewiele wspólnego z nadgodzinami.
    >
    > > wychodzi wcześniej bo np. ma wizytę u lekarza. Jeśli obie strony wykażą e
    > l
    > > astyczność to każdy będzie miał korzyść.
    >
    > Tylko tę elastyczność trudno w prawie zmieścić. Teraz po nowych zmianach podobn
    > o ma być łatwiej chociaż ja jakoś tego nie widzę ;) Ja jestem za elastycznością
    > ale nie może wyglądać tak, że ktoś na tym traci.
    >
    qrede truble nie kumam o co chodzi; to ja za to swoja szefowa wlasnie ubostwiam ze jak musze do urzedu pognac to mnie zwolni na godzine; i potem ja problemu nie robie i pracuje az swoje zrobie; trzeba posiedziec dluzej to nie ma problemu; a qrede robie tak dlatego ze firme szanuje i szefowa szanuje i wiem ze jak ja bede mial potrzebe cos zalatwic to mi wiekszych problemow nie bedzie robic; i nie robia
  • troublemaker_next 23.09.13, 19:22
    q.p.r napisał:

    > qrede truble nie kumam o co chodzi;

    Przecież wyraźnie piszę, że [b]jestem za elastycznością[/b] tylko żeby nikt na tym nie tracił. Tak samo jak Ty.
    Tylko ja wiem jak to od strony prawnej wygląda. Jak dzisiaj Cię zwolnią a jutro siedzisz dłużej to jutro masz nadgodziny i [b]chyba [/b]nawet nowy KP tego nie zmienia. Jeszcze nie tak dawno (2-3 lata temu) w PKO wprowadzone były zasady żeby odpracowywać takie wyjścia przed tymi wyjściami. Czyli najpierw masz nadgodziny a potem na własną prośbę odbierasz wychodząc np. do lekarza. Nie wiem czy to nadal funkcjonuje.

    --
    link do *** ocenzurowano
  • q.p.r 23.09.13, 19:30
    troublemaker_next napisał:

    > q.p.r napisał:
    >
    > > qrede truble nie kumam o co chodzi;
    >
    > Przecież wyraźnie piszę, że [b]jestem za elastycznością[/b] tylko żeby nikt na
    > tym nie tracił. Tak samo jak Ty.
    > Tylko ja wiem jak to od strony prawnej wygląda. Jak dzisiaj Cię zwolnią a jutro
    > siedzisz dłużej to jutro masz nadgodziny i [b]chyba [/b]nawet nowy KP tego nie
    > zmienia. Jeszcze nie tak dawno (2-3 lata temu) w PKO wprowadzone były zasady ż
    > eby odpracowywać takie wyjścia przed tymi wyjściami. Czyli najpierw masz nadgod
    > ziny a potem na własną prośbę odbierasz wychodząc np. do lekarza. Nie wiem czy
    > to nadal funkcjonuje.
    >
    no to qrede po kiego znowu zamieszanie robisz?
  • troublemaker_next 23.09.13, 20:04
    q.p.r napisał:

    > no to qrede po kiego znowu zamieszanie robisz?

    Kuper, ja napisałem proste zdanie o nadgodzinach. Ja nie mam problemów ze wskazaniem kiedy występują. Niestety kilku osobom mylą się one z obijaniem się w pracy albo elastycznością i to one robią zamieszanie. Ja cierpliwie tłumaczę. Przestanie Wam się mylić przestanę tłumaczyć, chyba, że wcześniej mi się to znudzi :)

    --
    link do *** ocenzurowano
  • tor-r-es 23.09.13, 16:52
    troublemaker_next napisał:

    > ekspert2.0 napisał:
    >
    > > "Na to też wielokrotnie zwracałem uwagę. Często to co nam wydaje się nies
    > prawie
    > > dliwe, uznajemy za przekroczenie granic, mobbing, nieprawidłowością nie j
    > est
    >
    > Dlatego nie należy pisać, że to mobbing ale opisać objawy. Brak wypłaty za nadg
    > odziny jest tak trudny do oceny jako łamanie praw pracowniczych? Jak ktoś o tym
    > pisze to trzeba mu zamykać usta? To oznacza, że w firmie coś nie działa i nie
    > musi to być wina pracownika.
    >
    zamykać usta? a po co? mnie to raczej dziwi, że ktoś zamiast robić raban w firmie, ze mu się krzywda dzieje to wpada na pomysł żeby się skarżyć tu. i to ma w czymś pomóc? ciekawe jak? zamiast tego można napisać do audytu, do kadr, w wiele miejsc i tam dochodzić swego
  • troublemaker_next 23.09.13, 17:03
    tor-r-es napisała:

    > zamiast tego można napisać do audytu, do kadr, w wiel
    > e miejsc i tam dochodzić swego

    [b]I tak powinien zrobić[/b]. Powinien przede wszystkim wykorzystać te możliwości.

    > mnie to raczej dziwi, że ktoś zamiast robić raban w firm
    > ie, ze mu się krzywda dzieje to wpada na pomysł żeby się skarżyć tu

    Ja robiłem raban w firmie ale są tacy co się boją i piszą tutaj, ja to rozumiem.

    > i to ma w
    > czymś pomóc? ciekawe jak?

    Przypomnij sobie Biedronkę. Tam pomogło ;)

    --
    link do *** ocenzurowano
  • balcerek04 24.09.13, 08:44
    tor-r-es napisała:

    > zamykać usta? a po co? mnie to raczej dziwi, że ktoś zamiast robić raban w firm
    > ie, ze mu się krzywda dzieje to wpada na pomysł żeby się skarżyć tu. i to ma w
    > czymś pomóc? ciekawe jak? zamiast tego można napisać do audytu, do kadr, w wiel
    > e miejsc i tam dochodzić swego

    Masz rację. Według mnie. Pomysł ze skarżeniem się na forum jest taki sobie, bo w ten sposób od razu przesądza się o winie. Jak już pisałem od przesądzania o winie jest sąd a nie ten kto uważa się za poszkodowanego. Wykorzystanie procedury bankowej ma te przewagę, że się publicznie nikogo nie oskarża, bo procedura jest wewnętrzna.
  • troublemaker_next 24.09.13, 11:09
    balcerek04 napisał:

    > Masz rację. Według mnie. Pomysł ze skarżeniem się na forum jest taki sobie, bo
    > w ten sposób od razu przesądza się o winie.

    Pewnie, że taki sobie. O winie nie zawsze przesądza bo możesz opisać zachowanie i pytać czy to jest OK ale oczywiście może wywołać takie wrażenie u czytających. Jak już ktoś pisze to musi zachować ostrożność.

    > Wykorzystanie procedur
    > y bankowej ma te przewagę, że się publicznie nikogo nie oskarża, bo procedura j
    > est wewnętrzna.

    Balcerek wykorzystanie procedur bankowych jest obowiązkowe jeśli np. walczysz z mobberem. Jak pójdziesz od razu do sądu to pracodawca powie, że on przeciwdziała (i będzie miał na to kwity) ale Ty nie raczyłeś skorzystać. I po Tobie... Już dawno o tym pisałem ale przypominam.

    > Jak już pisałem od przesądzania o w
    > inie jest sąd a nie ten kto uważa się za poszkodowanego.

    Pisałeś coś więcej ale widzę, że tutaj zrezygnowałeś z "jednego słowa" ;)
    Uważam, jednak że ważne jest dla pracownika, wiedzieć na jaką karę dla pracodawcy może liczyć. Czy może liczyć na odszkodowanie czy tylko szef dostanie grzywnę. Czy będzie musiał zeznawać czy nie. Kiedyś Wafel pisał, że o mobbingu orzeka wyłącznie sąd. No i miał rację bo w mobbingu chodzi o odszkodowanie a tego PIP Ci nie przyzna. W wielu sprawach jednak PIP może stosować postępowanie mandatowe (ustawa o PIP) Jest to uproszczony tryb postępowania. Jeśli wina nie budzi wątpliwości a winny nie protestuje (bo w sądzie może być gorzej) to mamy stwierdzoną winę bez sądu. Możesz łatwo sprawdzić, że mandatów jest kilkakrotnie więcej niż wniosków do sądu. Wynika stąd, że o winie i ukaraniu decyzję podejmuje nie tylko sąd a przede wszystkim w większości przypadków inspektorzy PIP. Oczywiście poszkodowany kary (legalnej) wymierzyć nie może :)
    Jak już piszę to wspomnę o domniemaniu niewinności na które cały czas się powołujecie. Wspomnę tylko, że najczęściej nie mówimy tu o prawie karnym...

    --
    link do *** ocenzurowano
  • ukryty_wafel 23.09.13, 19:47
    troublemaker_next napisał:


    > Do zrozumienia pewnych kwestii często potrzebna jest tylko wiedza, że za pracę
    > powyżej 8 godzin trzeba zapłacić.

    Zgadza sie. Trzeba tylko tego pilnować, a nie stosować swoisty dumping.

    >Masz rację, są tacy co tego nie wiedzą zajmuj
    > ąc kierownicze stanowiska w największym polskim banku.

    Sa tacy, to prawda.
    Sa tez tacy, ktorzy widzac jak trudno jest na rynku pracy, chcac sie wybić troche, nie robia wielkiego halo,kiedy trzeba w ramach tego samego wynagrodzenia popracowac dluzej.
    I to powoduje, ze osoby, chcące pracowac dokładnie tyle ile im wychodzi z zaszeregowania powoduja, ze niektorzy managerowie moga zacząć preferować prace po godzinach.
    Warto tego pilnować.

    >Trzeba wiec pochylić się
    > nad nimi i zrobić pewien edukacyjny wysiłek, by prostymi słowami tym ludziom c
    > oś wytłumaczyć.

    Zgadza sie, warto.
    >
    > A tak po chłopsku to nie traktujcie ludzi jak przedszkolaków.

    Nikt nie traktuje ludzi jak przedszkolaków.

    >Wiele wpisów doty
    > czy łamania praw pracowniczych a nie strategii banku. Chyba, że to właśnie jest
    > strategia? ;)

    To jest juz Twoje gdybanie?

  • troublemaker_next 23.09.13, 20:11
    ukryty_wafel napisał:

    > Sa tez tacy, ktorzy widzac jak trudno jest na rynku pracy, chcac sie wybić troc
    > he, nie robia wielkiego halo,kiedy trzeba w ramach tego samego wynagrodzenia po
    > pracowac dluzej.
    > I to powoduje, ze osoby, chcące pracowac dokładnie tyle ile im wychodzi z zasze
    > regowania powoduja, ze niektorzy managerowie moga zacząć preferować prace po go
    > dzinach.
    > Warto tego pilnować.

    Nie twierdzę, że trzeba każdą minutę odmierzać. Jestem tylko za przestrzeganiem umów przez obie strony.

    > To jest juz Twoje gdybanie?

    To od "chyba" do ";)" ? Żarcik taki ;)

    --
    link do *** ocenzurowano
  • ukryty_wafel 23.09.13, 20:21
    troublemaker_next napisał:
    >
    > Nie twierdzę, że trzeba każdą minutę odmierzać. Jestem tylko za przestrzeganiem
    > umów przez obie strony.

    Ale ja sie z Toba zgadzam! ale co z sytuacja! kiedy komus zalezy na pracy! obawia sie! ze jak zacznie ostro domagać sie swojego! to znajdzie sie pod czujnym okiem szefowej?
    I zaczyna zgadzać sie na to, ze czasami nie bedzie sie domagać swojego.
    Jak słusznie zauwazyl Kuper - wiekszosc szefow jest elastycznych. Moj szef wpada o 16:00 i mowi, ze mamy robic wypad, bo jak bedziemy przemęczeni, to następnego dnia bedzie wiecej bledow. Tak wlasnie zdałem sobie sprawe, ze ja nie prosiłem o nadgodziny nigdy, nie dlatego ze nie chciałem, ale dlatego iz miałem szefow, ktorzy zawsze dawali cos za cos - albo wolny dzien albo elastyczny czas pracy, albo zyczliwosc w relacjach. Wtedy warto było od czasu do czasu odwdzięczyć sie godzina pracy wiecej. Nie wszystko trzeba przeliczać na kase i nadgodziny, tak mysle,...
    >
    > > To jest juz Twoje gdybanie?
    >
    > To od "chyba" do ";)" ? Żarcik taki ;)
    >
    Aaa! Skumalem :)
  • troublemaker_next 23.09.13, 20:31
    ukryty_wafel napisał:

    > Ale ja sie z Toba zgadzam! ale co z sytuacja! kiedy komus zalezy na pracy! obaw
    > ia sie! ze jak zacznie ostro domagać sie swojego! to znajdzie sie pod czujnym o
    > kiem szefowej?
    > I zaczyna zgadzać sie na to, ze czasami nie bedzie sie domagać swojego.

    Tacy często trafiają na to forum :)

    --
    link do *** ocenzurowano
  • ukryty_wafel 23.09.13, 20:40
    troublemaker_next napisał:

    > ukryty_wafel napisał:
    >
    > > Ale ja sie z Toba zgadzam! ale co z sytuacja! kiedy komus zalezy na pracy
    > ! obaw
    > > ia sie! ze jak zacznie ostro domagać sie swojego! to znajdzie sie pod czu
    > jnym o
    > > kiem szefowej?
    > > I zaczyna zgadzać sie na to, ze czasami nie bedzie sie domagać swojego.
    >
    > Tacy często trafiają na to forum :)
    >
    A skad to wiesz?
  • troublemaker_next 23.09.13, 20:43
    ukryty_wafel napisał:

    > A skad to wiesz?

    Intuicja ;) Przecież muszą gdzieś się wykrzyczeć.

    --
    link do *** ocenzurowano
  • szar_amysz 22.09.13, 21:28
    Bardzo dobrze to napisałeś Ekspercie. Bardzo. Ja się generalnie z tym zgadzam.
    Tak - miejsce dyskusji o sprawach strategicznych, produktowych i zarządczych w Banku jest na Intrze. Pogłębianie relacji w strukturze też. Wiadomo, że "waląc" w swoje miejsce pracy tak naprawdę uderzamy w siebie samych. Tylko jakie tutaj widziałbyś dyskusje? Na tym Forum? Czy uważasz, że przykładowo dyskusje o tym jak sobie radzić z mobbingiem, kiedy on wogóle występuje, kiedy nie, jak sobie z tym radzić - są właściwe? Moim zdaniem tak. Tłumaczenie np. niuansów KP ? Moim zdaniem tak. Nie "biją" w Bank jako instytucję, ale pozwalają ludziom coś dowiedzieć się.. zrozumieć wiele spraw. Kiedyś myślałam, że wykrzyczenie sie tu, powiedzenie tego co go boli - nie jest niczym nagannym - o ile ktoś nie wali na "oślep", nie robi tego złośliwie,celowo dewaluując Bank, ale tak po prostu mówi, bo boli go i nie wie co zrobić. Bo przecież sytuacje bolesne, trudne, czasem niesprawiedliwe - występują w każdej Firmie... Są tutaj na Forum ludzie dumni, że pracują w tym Banku (że pracowali też są dumni :)) i tacy, którym trudno się pracuje, bo.... No własnie... Czy wymiana poglądów między nimi - to jest coś niestosownego?
    Pozdrawiam
  • skuter44 24.09.13, 10:05
    Propozycja Eksperta , aby - dla normalnego porzadku na forum - otworzyć jedno miejsce do odreagowania, do wykrzyczenia (a nie do wykrzykiwania) pracowniczych problemów i uwag , wydaje się słuszna. Nazwa wątku sugeruje jednak zawężony - " do odreagowania " zakres wątku (całego forum). Jest to konsekwencja pogladu Eksperta , że istnienie forum otwartego ( w obecnej formule) nie jest właściwym rozwiązaniem, że tematyka forum doskonale mieści się w banku, np. w Intrze. Tu, jedynie moze szkodzic bankowi.
    Sam wpis na początku wątku konsekwentnie wysyła pracowników , z tymi uwagami , żalami, do Intry i kanałów informacji wewnętrznej banku.
    Mam (ostatnio) zdanie nieco inne. Oczywistym jest, że na forum nie mogą być poruszane sprawy stanowiące tajemnicę banku i tajemnicę bankową oraz szkodzące banowi. Zamykanie pracownikom ust w formie forum nic nie da. Do dyspozycji każdego z nas, do dyspozycji pracowników i ich rodzin jest przecież cała sieć (fora bankowe, na portalach, blogi,....) .
    Tu zaś mamy - proszę zauważyć - duże grono czytelników spośród pracowników i każdy wpis nieprawdziwy, pojedyncza krytyka "prostowane" są natychmiast przez polemikę, przez odmienne poglądy. W efekcie uzyskujemy złożony, zblizony do prawdy obraz problemu.

    Poza tym wyrażam pogląd, że forum jest miejscem prezentacji odmiennych poglądów. Edukacyjne metody dyskutowania, nieraz zgodne ze spojrzeniem na problem ze strony zarządzających bankiem ale najcześciej w oparciu o swoje bankowe doswiadczenia, skutecznie prowadzi tu Ukryty Wafel . I nie obniza rangi tych dyskusji Wafla fakt, że działa w niewielkim tylko wsparciu eksperta, racjonalnego... Martwić moze tylko to, że jego , w wiekszosci) adwersarze utożsamiają go z Centralą . Nie prowadzą (poza wyjatkami - Trouble, zocha37, Lukaj,...) merytorycznej dyskusji, z nim i kilkoma analitykami problemów bankowych.
    Jak by nie patrzyć Ekspert dopuszcza forum jako miejsce ostrożnego odreagowania pracowników. Podczas gdy - wg mnie - nic by sie stało gdyby było ono miejscem pozytywnej
    dyskusji, wnioskowania w sprawach bankowych, wymiany poglądów, rozrywki (róznych hobby
    pracowników), .... Oczywiście z ciągłym mysleniem i staraniem, by bankowi nie szkodzić.

    A to dlatego, że nawet zamkniecie forum ust pracownikom nie zamknie. Nie te czasy.
    Przecież mamy kilka takich oficjalnych miejsc , w tym forum "Rozmowy pracowników...."
    Najlepiej było by aby likwidowane były żródła niezadowolenia pracowników.
    Forum (nie tylko to) może dobrze służyć zarządzającym bankiem w identyfikacji tych miejsc.
    Z forum trzeba żyć, przyzwyczaić się do jego istnienia, wykorzystaywać informacje z niego
    płynące ... do celów bankowych.

    Prawdopodobnie.... nie jestem w błędzie.
  • mareku1976 24.09.13, 11:23
    skuter44 napisał:

    > Z forum trzeba żyć, przyzwyczaić się do jego istnienia, wykorzystaywać informac
    > je z niego
    > płynące ... do celów bankowych.

    Jakie stąd informacje chciałbyś wykorzystywać do celów bankowych? Dlaczego tych samych informacji nie można pozyskiwać z wewnętrznego bankowego internetu? Forum raczej zanika, więc teraz należy się odzwyczająć od jego istnienia. Na dwóch pozostałych także mało co się dzieje. To zmierzch tej formy komunikacji (fora internetowe), czy zniechęcenie pracowników do wypowiadania się, czy brak problemów na większa skalę (poza pojedynczymi)? Ja nie znam odpowiedzi na te pytania, ale instynktownie wskazywałbym na to pierwsze?
  • troublemaker_next 24.09.13, 11:43
    mareku1976 napisał:

    > Na dwóch
    > pozostałych także mało co się dzieje.

    Na dwóch może tak ;)

    > To zmierzch tej formy komunikacji (fora
    > internetowe)

    Zgadzam się chociaż mają swoje miejsce wg mnie ale raczej takie np. techniczne gdzie zadajesz pytanie i dostajesz rozwiązanie problemu. To cenne źródła informacji. Tutaj jest po prostu bałagan. Do pogawędek są inne narzędzia.

    --
    link do *** ocenzurowano
  • ekspert2.0 26.09.13, 09:13
    skuter44 napisał:

    > Propozycja Eksperta , aby - dla normalnego porzadku na forum - otworzyć jed
    > no miejsce do odreagowania, do wykrzyczenia (a nie do wykrzykiwania) pracownicz
    > ych problemów i uwag , wydaje się słuszna. Nazwa wątku sugeruje jednak zawęż
    > ony - " do odreagowania " zakres wątku (całego forum). Jest to konsekwencja pog
    > ladu Eksperta , że istnienie forum otwartego ( w obecnej formule) nie jest właś
    > ciwym rozwiązaniem, że tematyka forum doskonale mieści się w banku, np. w Intrz
    > e. Tu, jedynie moze szkodzic bankowi.

    Skuterze, moja propozycja nie dotyczyła utworzenia jednego miejsca do wykrzyczenia się. Ja żadnej propozycji nie przedstawiałem. Powtórzyłem tylko swoje krytyczne zdanie na temat funkcjonowania publicznego forum pracowniczego i podałem argumenty uzasadniające moje zdanie. Bardzo proszę żeby odnosząc się do mojej wypowiedzi nie dodawać tego, czego ja nie powiedziałem :)
  • skuter44 26.09.13, 14:19
    Tak zrozumialem ekspercie. Przepraszam.
    Rozumiem też, że moja cała wypowiedź , dawno miała odpowiedzi z Twojej strony.
  • exwoker 11.10.13, 11:03
    ekspert2.0 napisał:


    > Podsumowując. Uważam, że funkcjonowanie w sieci miejsc, gdzie publicznie pierze
    > się rodzinne brudy, przynosi więcej szkody niż pożyku. Na pewno te osoby, któr
    > e chcą się wykrzyczeć, chcą wyrzucić z siebie żal i poczucie krzywdy, ale i chc
    > ą w złośliwy sposób zaszkodzić firmie, bo przecież są i tacy, robiąc to co robi
    > ą, krzywdzą czasami mnie,j czasami bardziej tych, którzy mają inne zdanie. Ukry
    > cie forum to krok w dobrym kierunku. Oczywiście nie spowoduje to, że z sieci zn
    > ikną nieprzychylen, czasami nieprawdziwe wpisy. Pozostaje jednak edukować, tłum
    > aczyć, przekonywać. Tak jak kropla wody drąży skałę, tak i systematyczne tłumac
    > zenie, dlaczego publiczne ujawnianie nawet drobnych, ale jednak wenętrzych spra
    > w banku, szkodzi tym którzy w banku prcują. Zwłaszcza, że w sieci jest miejsce
    > na dyskusje na takie temat. Takim miejscem jest bankowa Intra i tam jesteśmy ty
    > lko we własnym gronie. Możemy powiedzieć wszystko. Do bólu wszystko :).

    Każdy kolejny dzień i lektura kolejnych wypowiedzi przekonuje mnie że masz rację.
    Pozdrawiam
  • tu-j-23 25.10.13, 18:04
    Tu jeszcze rozumiem odreagowanie. Nie rozumiem co chciał odreagować Wafelek burząc na forum Co po...ten kruchy pokój jaki zapanował?
  • tu-j-23 25.10.13, 18:06
    tu-j-23 napisała:

    > Tu jeszcze rozumiem odreagowanie. Nie rozumiem co chciał odreagować Wafelek bur
    > ząc na forum Co po...ten kruchy pokój jaki zapanował?
    Przepraszam. Wafelek odreagowywał na forum Rozmowy...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka