Dodaj do ulubionych

Krzysztof Mirocha - usługi stolarskie

15.12.15, 12:23
<b>Z głębokim przekonaniem nie polecam i przestrzegam przed usługami stolarskimi oferowanymi przez Krzysztofa Mirochę z Czeluśnicy (gmina Tarnowiec).</b><br />
25 maja 2015 r. została zamówiona usługa na wykonanie drewnianych balustrad na 2 balkony oraz ich zadaszenia. Termin zakończenia prac został pisemnie wyznaczony na dzień 20 lipca 2015, a także ze strony wykonawcy padło ustne zapewnienie o dotrzymaniu tego terminu. Ponadto pobrano zaliczkę w wysokości 50% całego zamówienia (!).<br />
Termin oczywiście nie został dotrzymany i nie mówię tutaj o małym opóźnieniu, a o rażącej zwłoce, ponieważ prace zakończono 23 października.<br />
Jeśli chodzi o charakter pana Mirochy, to jest to człowiek, który ma bardzo lekceważące podejście do klienta. Notorycznie nie odbiera telefonów, jak również nie oddzwania, a jego standardowym wytłumaczeniem jest to, że właśnie pracuje na dachu. Aby się z nim skontaktować, trzeba było dzwonić z obcych dla niego numerów - takie połączenia odbierał bez wahania, ponieważ zapewne był przekonany, że dzwoni nowy klient z nowym zleceniem. Wówczas prace na dachu nie były przeszkodą, aby znaleźć telefon w kieszeni i wcisnąć zieloną słuchawkę.<br />
Ponadto pan Krzysztof Mirocha jest bardzo niesłowny: ciągle przekładał termin pomiarów oraz rozpoczęcia prac. Na umówiony termin, kiedy miał prace już rozpocząć lub je kontynuować, spóźniał się po kilka godzin. Najczęściej nie pojawiał się w ogóle, musiało upłynąć kilka dni, aby wznowił prace. Dwoma bardzo ważnymi powodami, dla których prace również nie mogły być rozpoczęte to: 1 - imieniny, które obchodził 25 lipca (bo zapewne świętował już od rana) oraz 2 - odpust w swojej parafii.<br />
Pierwszy dzień prac wyglądał następująco: przywiezienie materiałów oraz ich rozładowanie, co trwało 26 minut i limit prac na ten dzień został wyczerpany. System pracy w kolejnych dniach był następujący: odbębnienie kilku godzin (stworzenie złudzenia i atmosfery posuwającej się roboty), a później następowała co najmniej kilkudniowa przerwa. Kiedy przyjeżdżał ponownie, prace toczyły się w niezmienionym, ślimaczym tempie, po czym udawał się do innych zleceń. Przyjeżdżał na dłużej tylko wtedy, gdy musiał dobierać kolejne zaliczki. W ten sposób pobrał praktycznie całą kwotę należności przed zakończeniem prac, tłumacząc się przy tym, że nie ma własnych środków na dokupienie materiałów.<br />
Panu, który ma o sobie mniemanie fachowca (w końcu pochodzi z okolic Nowego Sącza czy Nowego Targu i na drzewie zna się jak nikt), trzeba było cały czas wskazywać coś do poprawy, a zamontowanie drewnianej podbitki nie do poziomu to tylko wierzchołek góry lodowej.<br />
Ponadto, na swojego maila otrzymał wzorcowe zdjęcie, wg którego miał wykonać identyczne barierki. Podczas pomiarów zlecenie to zostało również dokładnie omówione na podstawie przesłanego wcześniej zdjęcia. Szczytem totalnej ignorancji i nieprofesjonalizmu okazała się zamontowana barierka, która nie była zgodna ze złożonym zamówieniem. Pan Mirocha miał tupet licząc na to, że jego praca zostanie zaakceptowana. Barierkę zdemontowano, a na montaż właściwej i kompleksowe ukończenie prac trzeba było czekać do wspomnianej już daty 23.10.
Edytor zaawansowany

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.