Ja tez uwazam, ze dziecko powinno chowac sie w swoich naturalnych
warunkach, czyli tam gdzie sie urodzilo badz spedza wiekszosc czasu,
gdzie ma kolegow, dla jego wlasnego dobra i poczucia bezpieczenstwa,
przynajmniej do takiego wieku, gdy bedzie w stanie poradzic sobie
psychicznie ze zmiana otoczenia i rozstaniem rodzicow. Chyba, ze
rodzina jest mocno patologiczna, nie ma mozliwosci separacji i
istnieje zagrozenie zycia, to nie ma co czekac.
To powinny wziac pod uwage wszystkie kobiety decydujace sie na
zwiazek z cudzoziemcem, bo nikt nie da gwarancji, ze kogos taki los
nie spotka po kilku-kilkunastu latach malzenstwa. İ nie chodzi mi o
trwanie w toksycznym zwiazku, ale o miejsce zamieszkania po
ewentualnym rozstaniu i o podtrzymanie zdrowych relacji dziecka z
tata.
W artykule bardziej zbulwersowal mnie fakt, w jaki sposob te dzieci
zostaly odebrane matce, nawet jesli zlamala ona prawo
miedzynarodowe

Bez psychicznego przygotowania do rozstania obu
stron, bez mozliwosci zabrania najpotrzebniejszych rzeczy czy chocby
ukochanej zabawki dla otuchy. Przeciez tyle sie o tym teraz mowi.
Czy nikt juz nie liczy sie z uczuciami ludzkimi? Juz tak
zdziczelismy, ze liczy sie tylko paragraf, a nie czlowiek? Ta
rodzina bedzie miala traume do konca zycia, wspolczuje, ale ktos tym
dzieciom taki los zgotowal, nie tylko sad...
--
wszystkiego dobrego
kıranna