Dodaj do ulubionych

on chce żebym została muzułmanką... :/

01.12.07, 00:52
mój mężczyzna chce żebym została muzułmanką... od tego uzależnia czy
będziemy razem czy nie... i jakże się zdziwił kiedy nie
powiedziałam "tak oczywiście"... on uważa,że jeżli kobieta kocha
naprawdę to zrobi dla swojego meżczyzny wszystko... tylko, że w tym
wypadku czuję się szantażowna... to tak jakby mi powiedział, że albo
będę muzułamnką albo koniec... zdaje mi się, że to jego rodzina
naciska... bo jest po poważnym spotkaniu całej rodziny i nagle
wyskoczył z tym zupełnie z nienacka... rozmawialiśmy wcześniej o
religii, ale odnoście dzieci... o mnie wogóle nie było mowy... a
teraz jakoś dziwnie się czuję... nie podoba mi sie to, że mnie tak
naciska... nie wiem wiele o tej wierze... boję się, że gdybym się
jednak zdecydowała to utracę moją niezależność... powiedzcie mi coś
bliżej jak to jest być muzułmanką, czy któraś z Was zmieniła wiarę?
czy coś to zmieniło w jej życiu?
pozdarwiam
Edytor zaawansowany
  • senicokseviyorum 01.12.07, 09:34
    jestem zaskoczona ze tak Cie na to naciska.Podobno ( tak słyszałam
    od osoby dobrze znającej Koran ) muzułmanin nie moze zmuszac nikogo
    zeby zmienił wiare na islam.Nie jest to zgodne z Koranem.Musi byc to
    Twoja i Tylko Twoja decyzja.A szantaz bo tak to rozumiem jest dla
    mnie bardzo zlym "poczatkiem zycia razem ".
    Moj mąż wierzy w Allaha ale nie praktykuje.Ja chetnie słucham o
    islamie poniewaz zawsze bardzo intersowała mnie ta wiara.Nigdy
    jednak mnie nie zmuszał do przesjscia na islam , sam zawsze tłumaczy
    ze to musi byc decyzja osobista.
    Mało tego bez problemów zgodzil sie wziasc ze mna slub koscielny w
    Polsce.
    Ty musisz sama sie zastanowic ktora wiara jest Ci blizsza,poza tym
    aby poznac Islam musi upłynac wiele czasu ( tak uwazam ),musisz
    porozmawiac bardzo powaznie i spokojnie z nim .Przeciez poznajac Cie
    wiedział ze nie jestes muzułmanka!!!!!!
  • izaerbas 01.12.07, 11:36
    Zgadzam sie z Gosia w 100%. Nie bede Ci pisac jak ktos z zewnatrz
    moze oceniac postepowanie Twojego narzeczonego - pewnie sama wiesz.
    Prawda jest, ze dla muzulmanina to grzech zmuszac kogos do zmiany
    wiary...jesli w ogole wiara jest czyms co mozna "zmienic". Mnie na
    cale szczescie ominely takie przezycia, ale mimo braku doswiadczenia
    w kwestii "nawracania" moje osoby, uwazam, ze jesli Twoj przyszly
    maz chce wywierac na Tobie taki nacisk, to powinnas przeanalizowac
    sens Waszego zwiazku. Twoj mezczyzna powinien kochac Twoja dusze, a
    nie starac sie ja zmienic.

    Zycze Ci powodzenia i mam nadzieje, ze uda Wam sie rozwiazac ten
    problem bez skutkow, ktore mogly by byc dla Ciebie bolesne.

    Pozdrawiam
    Iza
  • abalko 01.12.07, 13:50
    sprawa nie jest taka prosta; nie uwazam zaraz, zeby mial prawo na Ciebie
    naciskac, ale musisz byc bardzo ostrozna.
    przede wszystkim musi Ci powiedziec otwarcie, dlaczego chce zmiany religii, na
    ile i dla kogo to jest wazne.
    chcesz pogadac dluzej, napisz mi maila
  • arzun 01.12.07, 14:30
    Witaj!Musisz odpowiedziec sobie na pytanie czy Ty chcesz byc
    muzulmanka.Religie przyjmuje sie na wiare.Nie mozna zmuszac nikogo
    do tego.To musi byc swiadomy wybor.Jesli twoj narzeczony tak stawia
    sprawe to znaczy dokladnie,ze moze kocha twa fizycznosc ale nie
    twoja osobowosc.Jesli jest presja rodziny w tej kwestji musisz
    wiedziec,ze jest zatem jej podporzadkowany i twoje zycie po slubie i
    przyjeciu islamu diametralnie sie zmieni.Wszystko bedzie nowe i
    trudne dla ciebie.Zakladam,ze po slubie bedziecie mieszkac w Turcji
    bo wkoncu twoj maz moze tego oczekiwac.A nie daj Boze z jego
    rodzicami.Jako gelin mozesz stac sie pomoca domowa.Nie ludz sie,ze
    pozniej jako maz za kazdym razem bedzie stawal w obronie twoich
    racji i potrzeb.jesli powiesz "A "to i musisz"B".Tego bedzie
    oczekiwal.Jesli twoj narzeczony nie potrafi i nie chce sprzeciwic
    sie rodzinie to znaczy,ze wasz zwiazek jest slaby.
    Czy pytal cie jakie znaczenie ma wiara dla ciebie?Zaproponuj mu
    przejscie na twoja wiare.Ciekawe jak zareaguje?Dlaczego ty masz
    zmieniac?Uswiadom sobie,ze jesli pod przymusem przyjmiesz
    islam,wyjdziesz za niego za maz i bedziesz mieszkac w Turcji to moze
    byc dla ciebie poczatek konca!Dla islamu Mahomed jest najwazniejszm
    prorokiem i bedziesz musiala zyc w zgodzie z jego zasadami.Co w
    zeczywistosci moze okazac sie zabujcze.Jesli jego rodzina jest tak
    bogobojna to zapomnij o swoim polskim starym zyciu.Bez pracy i
    pieniedzy tam,wsparcia twojej rodziny,tysiace kilometrow od
    bliskich mozesz utknac tam na zawsze.Chyba wiesz,ze nie mozna
    pozucic islamu nawet w przypadku rozwodu bo moze to sie skonczyc
    ciezkim uszczerbkiem na twoim zdrowiu wlacznie ze smiercia.
    Wybor nalezy do ciebie.
    Pozdrawiam
  • abalko 01.12.07, 16:16
    jesli bedziesz z muzulmaninem twoje zycie i tak sie zmieni (mniej
    lub bardziej), bez wzgledu na to czy przyjmiesz islam, czy nie
    na przyklad nie wyobrazam sobie zeby muzulmanin tolerowal krotkie
    spodniczkiu swojej zony, choc podobno tacy sie zdarzaja
    nie mieszkam w turcji, bywalam gosciem w bardzo, bardzo tradycyjnych
    rodzinach i nic glupiego tam nie widzialam
    zaznaczam gosciem!!!
    pytanie jest, co mozesz zaakceptowac, a czego nie
  • magsen11 01.12.07, 16:37
    to mnie przerazilas. Moj maz nie maz poniwaz formalnie nie jestesmy
    malzenstwem i jego rodzina wlasnie tego odemnie oczekje ze zmienie
    wiare. On powiedzial zebym ja stwarzal pozory dla matki zeby j
    uspokoic. Ale po pobycie tam tak mialam dosc ze boje sie teraz
    strasznie miszkac z nim w Turcji. Boje sie bo on tez po tyn bobycie
    u jegorodzicow bardzo sie zmieni. nagle zaczol sie modlic uff i
    nagel przyszlo mu do gllowy ze zamieszkanie z jego rodzicami to
    bardzo dobre dla nas rozwiazanie - ekonomicznie dobre. Ale skonczylo
    sie na tym ze przeprowadzil sie do Ankary (przy pomocy rodzicow)
    gdyz z Akary donich jest blizej.
    mamy dzieco i ja teraz panicznie boje sie ze moga mi je zabrac. choc
    bardzo tesknie za nim za mieszka ie m rae stworzeniem rodziny, boje
    sie ze to jego podporzadkowanie se rodzicom spowoduje ze ja nie bede
    mial tam nic do powiedzenia niewspomne o pieniadzach bo na prace w
    ankarze trudno znalezc. uff troche soe rozpisalam moze bardzo
    chaotyczni eale nie lubie pisac.
    Ostatnoi bardzo jest mi z tym zle bo w jednym momencie bardzio che
    tam jechac i byc z nim chce zeby moje dziecko mialo normalna rodzine
    a w deugim bardzo sie boje
    Ateeaz jak przeczytalm co napisalas znowu mysle ze nie moge tam
    jechac i jest mi z tym bardzo zlesad
    pozdrawiam
  • lena_i_memo 02.12.07, 01:17
    magsen11 napisała:

    > to mnie przerazilas. > Ateeaz jak przeczytalm co napisalas znowu
    mysle ze nie moge tam
    > jechac i jest mi z tym bardzo zlesad
    > pozdrawiam

    przepraszam, nie chiałam Cię przstraszyć... mam nadzieję, że w Twoim
    życiu wszystko się ułoży, ale jak on mi wyjechał z tym byciem
    muzułmanką to sama się porządnie przestaszyłam... też myślałam, że
    go rodzina nakręciła... trochę to się wydawało dziwne, bo oni jakoś
    przesadnie religijni nie są i z tego co zdążyłam zuważyć nie
    ingerują za bardzo w jego życie, ale zawsze muzułmanka to muzułamnka
    nie jakiś europejski "biały diabeł" jak się czasmi nazywam w
    żartach... jedyne czego się strasznie boję to tego, że jego rodzina
    będzie chciała mna drygować... choć na pewno jeżeli zamieszkamy
    razem to sami, bez rodziców... ale bardzo blisko... uff... czemu to
    wszystko takie skomplikowane... trzymaj się cieplutko
    pozdarwiam
  • abalko 03.12.07, 07:21
    kochane dziewczynki, w swoich wypowiedziach zwroccie uwage na to, ze
    np. magsen ma juz dzidziusia z takim wlasnie muzulmaninem i bardzo
    sie stresuje sytuacja. ona wie, jak powinno byc, ale juz tak nie
    jest i musi znalezc rozwiazanie sytuacji
    prawdopodobnie czuje to, co wy, a musi myslec o swoim dziecku i
    milosci swojego zycia - jego tacie
    jej zmiana wyznania niewiele tu zmieni, zostanie chrzescijanka, on i
    tak bedzie zazdrosny o odkryta glowe czy co innego, on tez ma swa
    mentalnosc
    pytanie jest tylko, kto jest w stanie co zaakceptowac, ale to juz sa
    ich negocjacje
    ona musi wiedziec jak najwiecej o tym, co ja tam moze spotkac
    oferuja zmane wyznania wszyscy - jest to ich muzulmanski obowiazek,
    jesli brak takiej oferty, jest to sygnal, ze mezczyzna nie mysli
    powaznie
    nie przerazajcie dziewczyny bardziej niz juz jest przerazona
  • abalko 01.12.07, 17:22
    dostalas maila
  • magsen11 01.12.07, 18:51
    dostalam
    dzieki
  • lena_i_memo 02.12.07, 01:08
    witam ponownie... bardzo Wam dziekuję za rady i słowa wsparcia...
    dzięki jednej z Was (dziękuję Anetko) wydusiłam z mego "pana" o co
    mu tak naprawde chodzi... otóż zwyczajnie po długim trwającym chyba
    ze cztery godzinki przesłuchaniu, okrężnymi drogami i przymuszony
    przysięgą na Allaha, że będzie gadał całą prawdę wydusił wkońcu skąd
    ten pomysł... ukochany zwyczajnie obawia się, że jeżeli pozostanę
    przy swojej wierze to będę go zdradzała sad... i jeżeli dobrze
    zrozumiałam co mi chciał tymi okrężnymi drogami przekazać, to obawia
    się, że jeżeli jakiś inny mężczyzna dowie się, że nie jestem
    muzułmanką to będzie mnie mógł mu mnie bezkarnie odebrać... jak źle
    zrozumiałam to mnie poprawcie... stanęło na tym, że on mi opowie o
    swojej religi, nauczy mnie i będę mogła zdecydować czy chcę zostać
    muzułmanką czy nie (oczywiście w domyśle, że będę bardzo chciała i
    na pewno się zgodzę)... powiedzcie mi czy to możliwe żeby on był az
    tak zazdrosny... bo jakoś nie do końca pojmuje...

  • sarlo51 02.12.07, 02:09
    Powiem tobie jak matka.Zazdrosc to jest wielka
    choroba.Zazdrosc,zmowki,odsuniecie ciebie od rodziny,znajomych
    powoli to jest ze on chce miec kontrol nad toba.Nie zapowiada sie na
    nic dobrego.Nasza znajomej corka miala takiego chlopaka.Wiesz co
    jednego dnia zawolala do domu.Corka nic nie wiedziala o tym.Cala
    rodzina, rodzice,siosrta i dziadki porozmawialy z nim bardzo twardo
    co oni mysla o nim.Co oni chca dla dobra corki.Moja droga on
    zadzwonil do niej i powiedzial ze zrywa z nia przez jej rodzine.On
    nie wiedzac ze oni nagrali wszystko na kamarze(HE,HE).Corka byla zla
    na rodzinke ale jak jej pokazaly to nie chciala wcale slyszec jego
    imiona.Nie slychac tutaj ze choc jednej z was ojciec rozmawial z nim
    na takie tematy.Gdyz tutaj to chlopak musi porozmawiac z ojcem lub
    matka najpierw jesli mysli powaznie.To jest zrobione w nie obecnosci
    dziewczyny.Zawsze mozna znalesc co przetlumaczy rozmowe.Jak byscie
    mieli ojca jak moj maz to on by spiewal jak kanarek przed nim.Jestem
    czy by powiedzial rodzicom o zmianie wiary ich corki???????
  • lena_i_memo 02.12.07, 11:29
    wiesz, z ta jego zazdrością to jest trochę dziwnie... widziałam jak
    się zżymał kiedy byłam u niego i rozmawiałam z koleżanką z polski
    przez skypa... zapytał czy muszę... powiedziała że nie muszę ale
    chcę i na tym stanęło... rozmawiałam dalej... on zdaje sobie sprawę
    z tego jak niezależną jestem kobietą i to go najbardziej przeraża...
    on mi wierzy kiedy mówię, że jest jedynym mężczyzną w moim życiu i
    że zawsze będzie bo nie zamieniam nic zmieniać, ale czasami w
    rozmowach powracają jego rozterki... "a co będzie jak będziesz
    chciała odejść, powiesz idę i pójdziesz, nie będzę mógł cię
    zatrzymać" , "a co będzie jak tu zamieszkasz i ci sie nie spodoba,
    wrócisz do polski, a ja zostanę sam", może to śmieszne rozterki, dla
    mnie... ale ja go w jakiejś części rozumiem... nie rozumiem tylko
    tego, że tfu, tfu coś się naprawdę nie ułoży i naprawdę będę chciała
    wrócić to co wtedy... będę żyć w strachu... każdy normalny człowiek
    powinien się z tym pogodzić, ale raczej nie powinnam liczyćna jego
    zrozumienie w tym temacie sad uff... jakoś trudno to poukładać,
    wierzę, że wszystko będzie dobrze, ale chciałbym mieć ten komfort
    psychiczny, że jeżeli będzie coś źle nie wszystkie mosty za soba
    spaliłam...
  • abalko 02.12.07, 06:26
    a ja tam mam wrazenie ze turecka zazdrosc inaczej sie objawia, np.
    nie moge zrozumiec, co mas zazdrosc do stroju, choc wiem, ze ja
    wywoluje
    a co do zmiany wyznania i moralnosci - stereotyp chrzescijanki maja
    taki, ze dobrze im uswiadamiac, ze my tez mamy 'nie cudzoloz'
    pozdrawiamsmile
  • alexa195 02.12.07, 22:40
    Jedna z moch najwiekszych zyciowych alergii jest szantazowanie kogos
    za pomoca religii. Przede wszystkim Twoj chlopak, tak jak niestety
    wielu muzulmanow, zapomina o jednym: religie zmienia sie dla Boga,
    nie dla czlowieka. Najczesciej jednak osoby wymagajace zmiany
    religii od kogos innego jako powod: milosc (“jesli mnie kochasz”wink,
    miejsce zamieszkania (bo mieszkasz w Turcji) itp. Bog w ich wywodach
    w ogole sie nie pojawia. Podejrzewam, ze Twoj chlopak tez Go nie
    wymienil namawiajac Cie na zmiane religii. Jak juz Gosia
    wspomniala: MUZULMANIN NIE MA PRAWA NAMAWIAC NIKOGO DO PRZEJSCIA NA
    ISLAM. Powiem wiecej: osoba, ktora pod wplywem szantazu przejdzie na
    islam, “na gorze” nie bedzie zaakceptowana jako muzulmanin, poniewaz
    chec “nawrocenia sie” nie pochodzi od niej. Religia nie mozna sie
    targowac. Tak wiec wybacz i daruj, ale najpierw niech Twoj chlopak
    sam sie zastanowi jaki z niego jest muzulmanin, a potem niech
    przerabia innych. Bo z Ciebie zanda muzulmanka nie bedzie. Bedziesz
    przerobka chrzescijanki, ktora muzulmanka jest tylko i wylacznie z
    nazwy, a na tym religia nie polega. Ty podswiadomie na ta religie
    przejsc nie chcesz, ba, jak sama przyznalas, nie masz pojecia o co w
    niej chodzi. Boisz sie po prostu czym by sie skonczyla odmowa i
    zgadzasz sie na to, by chlopak ci teraz wykladal nauki religijne,
    ktorych najpewniej sam nie rozumie, bo gdyby rozumial, to czekalby
    az sama go poprosisz o takie wyklady, a nie sam sie napraszal.
    Kolejna rzecz to zazdrosc. Ok, kazdy w mniejszym lub wiekszym
    stopniu jest zazdrosny. Pytanie tylko co jest powodem tej zazdrosci.
    Rozmowa po polsku z kolezanka na skypie??? Nie chce byc zla wrozka
    ale mi to zakrawa na pozniejszy zakaz dla Ciebie mowienia i
    nauczenia Waszych dzieci mowic po polsku. Zazdrosc o niezaleznosc?
    Prawdopodobnie nie bedziesz miala “pozwolenia” od meza na prace, bo
    w ten sposob bedzie mogl Cie, choc finansowo, przywiazac do siebie.
    Boi sie, ze jako chrzescijanka bedziesz go zdradzac??? To nie jest
    obawa, tylko kolejny glupawy powod do zmuszenia Cie do przejscia na
    islam.
    I jeszcze jedno, jesli ustapisz mu przy zmianie religii w imie
    bardzo zle pojetej milosci, to w przyszlosci bedziesz musiala wyrzec
    sie wiecej. Chlopak najwyrazniej chce zrobic z Ciebie Turczynke.
    Stroj mozesz zmienic, religie teoretycznie tez, ale do zmiany
    mentalnosci, wiary i sposobu myslenia nie zmusi Cie nikt. Gdy
    dojdzie do tego, ze nie bedziesz mogla wyrazic swoich mysli, a tylko
    aprobowac to co mowi maz, to znienawidzisz zarowna turecka kulture
    jak i religie. Bo czlowiek jest taka konstrukcja, ze najczesciej
    nienawidzi tego, do czego jest zmuszany…
    Zastanow sie, czym dla Ciebie jest milosc? Dla mnie to kochanie
    czlowieka za to kim jest, a nie za to kim moglby byc…

    --
    "if you can`t feed your baby, then don`t have a baby..."
  • arzun 02.12.07, 23:31
    Zgadzam sie z toba w 100%.
  • agarotti 03.12.07, 09:14
    Alexa - 1000% prawdy napisałaś.
    Lena, nie pozwól sobą sterować. Jeśli na to się zgodzisz, zatracisz
    siebie, swoje wartości, swoją duszę.
    Kij ma dwa końce. Zaproponuj swojemu facetowi aby to on zmienił
    religię, zaproś go do Polski, a kiedy będzie rozmawiać ze swoimi
    znajomymi bądź z rodziną przez skypa, zapytaj się czy musi. Bądź
    jego echem smile czyli jego pytania i stwierdzenia przekształcaj na
    swoje. Jeśli jest człowiekiem mądrym, zrozumie co chciał z Tobą
    zrobić, jeśli nie zrozumie...
  • lena_i_memo 03.12.07, 13:07
    wasze posty dodały mi odwagi, to wszystko co napisałyście widziałam,
    że nie można szantażować wiarą, że to nie jest żaden argument, że
    jak go kocham to mam zostać muslim, ... ale jakoś bardziej człowiek
    sobie to uświadamia jak przeczyta czarno na białym, że inni też tak
    myślą... i że jego przemyślenia to nie tylko abstrakcja...
    bo tak patrząc z drugiej strony... mogę sobie zostać przy swojej
    wierze powiedzieć mu żeby spadał i tak się zdręczać myślami, że w
    sumie co za różnica, przecież Bóg i tak jest jeden jak Go zwał tak
    zwał... czy warto było poświęcić swoje szczęście i życie dla uporu
    który i tak nic nowego nie wniesie... i stracić najważniejszą osobę
    w życiu... ale z drugiej strony to dlaczego ja wogóle mam zmieniać
    coś w swoim życiu, przecież pokochał mnie taką jaka jestem... teraz
    chce zmiany wiary... jak ustąpię to kto wie czego będzie żądał
    dalej... ja to sie raczej nie upieram ze względów religijnych ale
    raczej dla zasady, że nie można sterować i podporządkowywać sobie
    czyjegoś życia według swojego widzimisię... jak chce niewolnicę to
    niech sobie kupi ! przystępuję do ataku... teraz ja trochę
    poprzyciskam do muru moje kochanie smile zobaczymy co zrobi...
    trzymajcie kciuki... powiadomię o wynikach smile
    pozdrawiam
  • alexa195 03.12.07, 13:34
    Lena, mysl tak dalej, a wyjdziesz z tej walki obronna reka. Mimo ze
    na poczatku moze byc bardzo ciezko, to potem sie przekonasz ze warto
    bylo. Poza tym bedziesz miala wiekszy szacunek do siebie za to, ze
    gdziekolwiek i z kimkolwiek bys nie byla, potrafisz walczyc o
    niezaleznosc swoich mysli. (Tak a propos: w Turcji jest wolnosc
    wyznaniowa smile))))))))
    Zwiazek dwojga ludzi to partnerstwo, a nie uklad hierarchiczny, w
    ktorym ten wazniejszy "urabia" mniej waznego wg swojego widzimisie.

    --
    "if you can`t feed your baby, then don`t have a baby..."
  • mrockata 03.12.07, 13:37
    wrecz smieszne do bolu jest patrzenie przez pryzmat inna wiara=
    bedzie mnie zdradzac inna wiara to czy siamto...co rzadkoscia nie
    jestety nie jest...
    akurat ci co najbardziej krzycza jakimi to oni sa muzulmaninami maja
    najwiecej brudu za paznokciami...
    wez pod uwage jeszcze to ze zeby moc normalnie ze swoim mezczyzna
    porozmawiac potrzebujesz kilku godzin zeby wydusil z siebie to o co
    tak naprawde chodzi...muzulmanin prawda?
    jezeli zaczniej przypierac do muru...powolutku wyjdzie z niego
    prawdziwy "on"...
    zycze jasnosci umyslu i trafnych decyzji...

    ps. pol zartem pol serio: jak bedzie od ciebie "wymagal" zeby doszlo
    do spraw damsko-meskich to powiedz ze po slubie...no przeciez w
    koncu jest muzulmaninem...poczeka...
    --
    Jezyk Turecki
    Jedraszyk
    Sama Mama
  • abalko 03.12.07, 15:56
    AAAA i wezcie pod uwage tez magsen, ktora juz ma z takim
    muzulmaninem dziecko i musi zrobic wszystko, zeby najpierw sie
    uspokoic, a potem podjac taka decyzje, ktorej nie bedzie zalowala do
    konca zycia.
    Jakakolwiek decyzja to bedzie, musi ja podjac swiadomie, a nie w
    histerii. a jest zdrowo przerazona.
  • alpinkaa 03.12.07, 10:52
    zmiana wiary...no cóż....powiem tylko tak...z własnego doświadczenia
    wiem...że wiary, tej takiej prawdziwej którą nosisz w sobie...tego
    nie da się zmienić...nawet jak wypowiesz trzy razy szahade i
    przyjmiesz wszystkie zasady, nawet jeśli zaczniesz modlić się jak
    muzułmanka...nigdy nie zmieni ci się Twój własny obraz Boga, Twoje
    wyobrażenie...W ogóle uważam, że coś takiego jak "wyznanie" to jest
    po prostu przynależność do danej grupy...Nie wiem może się mylę, ale
    tak to odbieram...Może to niezbyt trafne porównanie będzie ale
    załóżmy: urodzilaś się w Polsce, Twoim pierwszym językiem jest
    polski...i załóżmy że potem przeprowadzasz się do Turcji...Z biegiem
    lat poznajesz turecki i po pewnym czasie posługujesz się nim
    perfekt...ale i tak twoje myśli w głowie brzmią po polsku...prawda?
    Można zmienić oficjalnie wiarę, można chodzić w "bas ortusu"
    (chusta) i być tradycyjną muzułmanką, ale i tak ZAWSZE w głębi duszy
    będziesz się modlić po swojemu...Wtedy już ani jako chrześcijanka,
    ani muzułmanka ani osoba jakiegokolwiek innego wyznania... Takie
    jest moje zdanie...Selamlar...
    --
    **nihil valenti difficile est...smilesmile**
    >>GG: 10884701<<
  • alexa195 03.12.07, 11:13
    Dla mnie wiara to jedno a religia to drugie. Wiara to nasz wlasny
    obraz Boga, rzeczywistosci, swiata, nasz swiatopoglad. Religia to
    przynaleznosc do pewnej grupy ideologicznej i wykonywanie, czesto na
    oslep i bez glebszego zastanowienia sie, bez doczytania, polecen
    tych, ktorzy ta religie znaja lepiej niz my (a wiec droga do
    sterowania "ciemniakami" prosciutka).
    I tak czlowiek religijny moze byc niewierzacy, a i wierzacy czesto
    nie jest religijny.
    Religie zmienic mozna, wiare tez, z tym ze o ile religie zmienisz ze
    strachu przed konsekwencjami, tak Twoja wiara pozostanie w Tobie
    niezmieniona.
    --
    "if you can`t feed your baby, then don`t have a baby..."
  • abalko 03.12.07, 15:53
    muzulmanin ma religijny obowiazek zaoferowac prZejscie na islam,
    kobiecie ktora chce poslubic
    zdecydowana odmowa odbierana jest, jako odmowa wyscia za maz
    dobrze o tym wiedziec, kiedy sie prowadzi negocjacje
    lepiej jest klamac,grac na zwloke niz stawiac sprawe na ostrzu noza
    kogo interesuja szczegoly, niech do mnie na priva napisze
    NIE ZALECAM POSTAWY AGRESYWNEJ
  • alexa195 03.12.07, 16:24
    Boszzzzzzzzzzz.... Wybacz Abalko, ale zupelnie sie z Toba nie
    zgadzam. Najwyrazniej mamy inne doswiadczenia.
    Moja gra na zwloke zakonczyla sie ostrym konfliktem - ale akurat nie
    miedzy moim mezem a mna. Okazuje sie, ze nie mowiac
    zdecydowanego "nie" dajesz do zrozumienia, ze rozwazasz przejscie na
    islam. A jak sie okazuje, ze wcale tak nie jest to dochodzi do
    nieporozumienia, bo pewnemu muzulmaninowi odebralas szanse na
    zasluge u Boga uncertain Kazdy ma wlasna interpretacje, ale ja wole
    dmuchac na zimne. Poza tym gra na zwloke, to zwyczajne granie komus
    na nosie. Nie lepiej grac w otwarte karty?
    Muzulmanin, i owszem, religijny obowiazek ma ZAPOZNAC CIE z islamem,
    a NIE OFEROWAC PRZEJSCIE, a tym bardziej NIE SZANTAZOWAC RELIGIA
    badz rozpadem zwiazku.
    A juz najmniej zgadzam sie z tym, ze zdecydowana odmowa traktowana
    jest jako odmowa wyjscia za maz!! Praktycznie w kazdym zwiazku
    mieszanym (z muzulmaninem) pojawia sie kwestia religii. Moj przyszly
    maz rozmawiajac ze mna o religii, zapytal czy mysle o przejsciu na
    islam. Powiedzialam, ze absolutnie nie. I co? Jestesmy malzenstwem
    od ponad roku, ja jestem dalej w swojej religii, on w swojej. Moj
    przypadek nie jest odosobniony.
    Wczoraj moj mezczyzna zapytal mnie kiedy w koncu postawimy choinke,
    bo zaraz bedzie Boze Narodzenie. Mi - "wierzacej niepraktykujacej"
    katoliczce - zrobilo sie niesamowicie milo. Ale niestety - albo
    nawzajem szanujemy siebie i swoja kulture/ religie, albo nie
    szanujemy sie w ogole i mowimy sobie do widzienia. Ja tu nie widze
    wyjscia "pomiedzy". Ale to trzeba ustalic przed slubem, a nie po. A
    gra na zwloke, albo jeszcze gorzej: klamanie, moim zdaniem, jest
    bardzo zlym wyjsciem. A juz na pewno w kwestii, ktora muzulmanom
    szczegolnie lezy na sercu...
    --
    "if you can`t feed your baby, then don`t have a baby..."
  • abalko 03.12.07, 16:48
    mamy inne doswiadczenia, tak zinterpretowano moja zdecydowana odmowe
  • abalko 03.12.07, 19:46
    nie chodzilomi o klamanie, moze niezgrabnie sie wyrazilam
    chodzilo mi o granie na zwloke w tym znaczeniu, ze nie mowi
    sie 'nigdy w zyciu', otwarte karty akuran mi sie nie oplacily
    ale to moze zalezy, co komu pasuje
    moglam sobie oszczedzic wielu nieprzyjemnosci, choc rezultat i moj i
    twoj podobny - dalej jestem chrzescijanka
    pozdrawiam
  • imai05 03.12.07, 20:04
    Witam wink
    Jeśli mogę wtrącić pare słow to zgadzam się w 100% z Alexą.
    Tuż przed moją pierwszą wizytą w Turcji moj chlopak powiedział mi
    ze chcialby wziaść slub muzulmanski, kiedy zapytałam dlaczego
    odpowiedział ze mama tak powiedziała bysmy zrobili, żebyśmy w
    grzechu nie żyli itd. Ja bylam przerazona taka propozycja. Nie
    wiedziałam wowczas tyle o Islamie jak teraz. Napisałam nawet posta
    na ten temat i jestem ogromnie wdzieczna dziewczynom za każdą
    wypowiedz, ponieważ wówczas byłam totalnie zielona. Postawiłam na
    swoim, że zadnego slubu nie bedzie i koniec owszem kocham mojego
    chlopaka mamy wspolne plany na przyszłość itd, ale moje zdanie jest
    rowniez wazne w tym związku. Odbyliśmy długa rozmowe wowczas na
    temat religii (dosc czesto rozmawiamy na ten temat) i musze
    powiedzieć, że kiedy opowiedziałam chłopakowi o tym ze narzeczeni
    mówią o zmianie religi moj chłopak mowi, ze tak muzułanin nie
    postępuje co najwyżej moze opowiedziec o religi itd bo decyzja
    nalezy i tak do czlowieka. Moim zdaniem wiare nosimy w sercu i obraz
    Boga, w ktorego wierzymy i nikt nie moze namawiać albo nawet
    nakazywać zmiany wiary tym bardziej osoba, która mowi
    Tobie "kocham".
    Lena odwagi i powodzenia zyczę Tobie i dziewczynom w podobnej
    sytuacji... najwazniejsze to rozmawiac i stanowczo stawiać na swoim.
    W zwiazkach mieszanych jak i w kazdym sa dwie osoby, czesto trzeba
    isc na kompromis, ale nie w kwestii wiary.
    pozdr.
    Monia
    --
    Pogody ducha, Miłości w sercu, uśmiechu na twarzy :o)

    MONIA :o)
  • abalko 04.12.07, 15:59
    tu nie chodzi o to, w czym kto sie z kim zgadza - bo zgadzam ja sie
    z Wami, co do wolnosci wyznania i akceptacji drugiej osoby.
    tu chodzi o realia, o sytuacje, ktore sie przydarzyly nie tylko mnie.
    widac turcy plci meskiej odbieraja roznie te same rzeczy, a moze
    lepiej zeby dziewczyny wiedzialy tez o tej mniej milej opcji
    po prostu w tej materii trzeba bardzo ostroznie
    goraco pozdrawiam
  • kiranna 04.12.07, 19:46
    Abalko, zauwazylam, ze oceniasz Turkow glownie przez pryzmat religii
    i to nie jest fair, moim zdaniem sad To naprawde nie tylko
    zazdrosnicy i czyhajacy na odebranie krzyzyka 'oni'. Jak sama
    zauwazylas w Turcji jestes gosciem i nie znasz jej dobrze -
    tu zgodze sie w 100%, wiec prosze, nie uogolniaj, bo mozesz kogos
    skrzywdzic.
    Po co zawczasu straszyc mlode dziewczyny? Nie znasz osobiscie ani
    ich, ani ich partnerow, nie wiesz z jakich srodowisk pochodza, jakie
    maja poglady, wyksztalcenie. Mozesz niechcacy zawazyc na ich
    szczesciu, chcialabym bys miala tego swiadomosc. Wiem co pisze, bo
    sama przez to przeszlam - dzieki 'zyczliwym', kilka lat moj maz byl
    na cenzurowanym, czekalam tylko czy zamknie mnie w domu, a moze
    zakuta w czarszaf, bo tak mnie straszyli w Polsce ci, co byli 2 razy
    w Turcji i 'widzieli' wink)) Wiesz ile mielismy przez to
    niepotrzebnych spiec i niedomowien? Mysle, ze musial mnie bardzo
    kochac, skoro dzielnie znosil to wszystko. Nie zycze nikomu
    podobnych przejsc, bo latwo mozna zabic milosc podejrzliwoscia...
    Zastanow sie nad tym, prosze. Pewna jestem, ze dziewczyny i tak sa
    niezle nastraszone przez bliskich konsekwencjami slubu z
    muzulmaninem, ktory w opinii Polakow urosl co najmniej do rangi
    kosmity z filmu "Obcy" wink)

    Nie zrozum mnie zle, nie kwestionuje twoich przezyc, moge
    tylko wspolczuc, ale...Mieszkam tu 14 lat, znam srodowisko malzenstw
    mieszanych i historie podobne twojej, mimo wszystko zdarzaja sie
    bardzo rzadko, tyle, ze zazwyczaj sa bardziej naglasniane. Ludzie
    szczesliwi rzadko o tym mowia, taka mamy, niestety, nature.
    Wiekszosc znanych mi Polek ma udane malzenstwa z kilkunastoletnim
    stazem, niektore zyja zdecydowanie na wyzszym poziomie niz zylyby w
    kraju, niektore sa praktykujacymi katoliczkami (w Stambule jest
    ponad 40 kosciolow chrzescijanskich roznych odlamow, w dwoch - msza
    po polsku), a wszystkie maja mezow muzulmanow. Sa tez takie, ktore
    dla swietego spokoju, by otoczenie nie plotkowalo, zmienily wiare,
    ale i tak zyja swoim zyciem, a mezowie maja swiadomosc, ze
    muzulmanki z nich zadne i tez jest dobrze.

    Wydawalo mi sie, ze przeslanie tego forum jest jasne - walczymy z
    krzywdzacymi Turcje stereotypami, a nie powielamy je wink

    --
    wszystkiego dobrego smile
    kıranna
  • abalko 04.12.07, 20:22
    absolutnie nie mam zadnych uprzedzen ani stereotypow, a juz na pewno nie
    zwiazanych z zadna religia
    i nikogo tu nie obrazalam, ani tez nie chcialam przerazac
    chrzescijanka jestem po dzis dzien, gosciem w turcji juz niedlugo przestane byc
    nie wczytalyscie sie w to, co pisalam, rozumiem ze po kilku latach sluchania
    stereotypowych komentarzy, mozna odbierac dobre intencje jako takie wlasnie
    panowie, ktorzy sie w ten sposob zachowali mieli wyzsze wyksztalcenie
  • abalko 04.12.07, 20:26
    juz nie bede niczym, co widzialam, ani co, slyszalam sie dzielila
    chce tylko podkreslic, ze chcialam pomoc dziewczynom, ktore maja z tym problem i
    zabolaly mnie komentarze pod moim adresem - absolutnie niesluszne
  • kiranna 04.12.07, 21:32
    Nie ma sie o co obrazac... Poprosilam tylko, by nie uogolniac i nie
    oceniac Turkow przez pryzmat religii czy wizerunku muzulmanina, jaki
    panuje w Polsce.
    Z tego co zrozumialam mieszkalas w bardzo konserwatywnym srodowisku,
    nie dziw sie wiec, ze zostalas potraktowana malo tolerancyjnie. To
    byl twoj wybor, ja az tak odwazna nie jestem wink To srodowisko, jak
    wszedzie, rzadzi sie swoimi prawami, ci ludzie tacy po prostu sa i
    nie ma ich co winic, a tym bardziej porownywac wszystkich Turkow do
    nich. Moje znajome swieckie Turczynki nie dalyby sobie rady tam, a
    co dopiero cudzoziemka o innej wierze. Ja do dzis tych ludzi nie
    rozumiem i nie mam zbytniej ochoty na blizsze kontakty. Za bardzo
    cenie sobie wlasna wolnosc, nie tylko fizyczna, duchowa tez. Niech
    kazdy zyje po swojemu, w Turcji to mozliwe smile)

    Super, ze jestes chrzescijanka, ja rowniez, choc nie z wlasnego
    wyboru, i sporo znanych mi Polek, bedacych w zwiazku z Turkiem, tez,
    wiec nie jest to jakies wielkie halo. Moj maz nigdy nie zaproponowal
    mi nawet przejscia na islam, bo sam jest niepraktykujacy. Znam tez
    kilka par pol.-tur., ktore pobieraly sie w kosciele katolickim,
    jednostronnie, a zony do dzis sa praktykujace i dzieci pochrzczone.
    Jak widzisz scenariusze sa rozne i nie mozna wypowiadac sie tak
    jednoznacznie o Turkach, bo to nie ma sensu.
    Juz wczesniej byly dyskusje na podobne tematy tutaj. Mozesz
    sprawdzic, ze normalnych, szanujacych sie malzenstw nie jest tak
    znow malo i dlatego poprosilam, by nie straszyc dziewczyn swoja
    historia wysylana na priva. Gdybys zechciala podzielic sie nia na
    forum, byc moze mozna byloby wyjasnic pare rzeczy. Nie zrobilas
    tego, szanuje twoj wybor, ale przypuszczacm, ze niektorym wyobraznia
    podpowiedziec moze teraz najbardziej czarny scenariusz przyszlego
    zwiazku. A po co programowac sie na nieszczescie juz na starcie? W
    takim przypadku, moze lepiej po prostu rozstac sie i oszczedzic
    cierpien sobie, partnerowi i byc moze dzieciom w przyszlosci.

    --
    wszystkiego dobrego smile
    kıranna
  • abalko 05.12.07, 07:12
    moja historia nie jests historia tragiczna, lecz zmierzajaca ko
    happy endowi, a mowa o tym, ze wcaz jestem chrzescjanka nie miala
    na celu opowiadania o 'wielkim halo;, ale ilustracji, ze mimo
    wszystko dalo sie wszystko pogodzic
    dzielic sie nia publicznie nie bede, za to jesli ktos jest nia
    zainteresowany z innych przyczyn niz ciekawosc - tak
    prosze a mail w takim wypadku
    pomoc moge z rowniez osobistych kulturoznawczych i etnograficznych
    zainteresowan - z ich to powodu 'tropilam' rozne ciekawe drobiazgi,
    zadawalam tysiace pytan, budzac czasem wielka radosc wsrod pytanych,
    czasem bano sie, ze nie zrozumiem i bede sie smiac
    bardzo szanuje tych ludzi, z ktorymi sie w Turcji zetknelam i bardzo
    ich lubie, bynajmniej nie ogolnialam tego, co widzialam do
    wszystkich- to juz prywatny odbior
  • wanienka 13.12.07, 01:22
    Droga Kiranno!

    Chcialabym Ci przede wszsytkim podziekowac za to forum, bo jest ono
    kopalnia informacji i podpora!Choc zdarzaja sie nieporuzmienia, bo
    kazdy jak Turcja dluga i szeroka ma rozne doswiadczenia, ale masz
    100% racje, ze nie mozna dziewczyn straszyc!
    Dziewczyny, ktore czytaja to forum i potem takze na podstawie
    naszych wypowiedzi podejmuja zyciowe decyzje powinny wiedziec, ze
    szantaz przejscia na islam nie jest w Turcji standartem i a odmowa
    przejscia nie jest jednoznaczna z brakiem zgody na malzenstwo.

    Moze nie mam duzo doswiadczenia, bo bralam slub jak na razie z
    jednym Turkiem, to pare razy zdazylo mi sie uslyszec cos o przejsciu
    na islam od rodziny meza, Moim jedynym argumentem na to byla moja
    propozycja ich przejscia na katolicyzm.

    Powodzenia i pozdrawiam!
  • sarlo51 13.12.07, 05:25
    Co on chce............
    Kim ty chcesz zebys zostala?Ty tylko jedna mozesz odpowiedzic sobie
    na to pytanie.
    Nie rob czegos nie chcesz bo jak nie lubisz teraz to puzniej wiecej
    nie bedziesz.
    Dzieki ja nie mialam wcale problemow z wiara.Moze dlatego ze moj maz
    duzo rozmawial ze mna na ten temat.On jest mazlumanem na papierku a
    turkiem bez tureckiej krwi.Tak ja jemu zawsze mowie.Oplatkiem sie
    dzieli,swiecone jajka zjada.Po wyjsciu z kosciola mowi ze jest
    katolik bo ksiadz poswiecil jego woda.Zjada wszystko bo zoladek nie
    nazeka to wiec co ludziom do tego.Wszystko co sie da zjesc jest od
    Boga w jego mysleniu.
  • agarotti 13.12.07, 14:20
    Najprościej i najtrafniej napisała Wanienka smile)) Pamiętajmy, że kij
    ma dwa końce.
    Kiedy byłam jeszcze w związku ze swoim Turczynem smile, rozmawialiśmy
    na temat wiary również. Jemu nie przeszkadzało, że jestem
    chrześcijanką, on był raczej ateistą. Niestety siła perswazji Jego
    rodziny okazała się większa...
    Czy żałuję, że z nim byłam? Absolutnie nie. Mam wspaniałe
    wspomnienia, których mi nikt nie odbierze: nasze godzinne rozmowy,
    Jego dobroć, spokój, Jego uśmiech, Jego dobre słowo, pomoc w domu,
    Jego opanowanie i pocieszanie kiedy byłam smutna. I Jego słowa,
    które mam w sercu do dzisiaj: pamietaj, mogą nas rozdzielić
    fizycznie, ale tylko ja wiem ile dla mnie zrobiłaś, pokazałaś mi
    świat piękny, w moim sercu zawsze będziesz pierwsza. Tego mi nikt
    nie wydrze i nie wymarze z serca. Nie wolno żyć złymi wspomnieniami,
    bo to nie prowadzi do niczego dobrego; nie wolno życzyć drugiej
    osobie źle, bo zło wróci do nas zawsze.
    Nie mam też 100% pewności, że tak zwyczajnie mnie okłamywał, ale
    wiem jedno: ponieważ wierzę bardzo w Anioły, poprosiłam Je aby mój
    Turczyn i Jego rodzina zaznali 100-krotnie tego wszystkiego czego mi
    życzyli. Jeśli zyczyli źle, to im współczuję smile
    Wiedzcie, że to działa - sprawdzone smile
    Wyrządzone krzywdy należy wybaczyć tak z głębi serca, ale to nie
    znaczy, że mamy o nich zapomnieć. Ja mówię: wybaczyć wybaczyłam,
    zapomnieć nie zapomniałam.
    Odbiegłam trochę od tematu, ale może komuś ta moja pisanina pomoże?

    Pozdrawiam Wszystkich

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka