Dodaj do ulubionych

związek z Turkiem w martwym punkcie :// POMOCY!

23.02.08, 21:13
Witam Moje Drogie Forumowiczki!
Od kilku miesiecy uważnie czytam Wasze posty.. jakna pewno sie
domyslacie, jestem na tym forum ze względu na „wątek miłosny” z
Turkiemsmile. No tak, poznaliśmy sie w Polsce, kiedy byl tu na wymianie
studenckiej, przez pare miesiecy miszkalismy razem (dokładnie to u
mnie, bo sama wynajmuje kawalerke). W ubiegle wakacje wrocil do
Turcji skonczyc uczelnię (zrobił drugi fakultet), no i nasza
znajomośc ciągnie się dalej, tyle tylko ze przez internet.... bylam
u niego 2 tygodnie na urlopie, poznalam jego najbiższa rodzinkę,
bylo super! Mój problem polega na tym, że nie wiem co zrobic dalej.
Oboje się siebie trzymamy, mimo ze nie widzieliśmy się juz prawie
pol roku. On na początku wymyslił, ze w takim razie przyjedzie do
Polski, mial pomysl na biznes z dywanami i tekstyliami,
podpowiadalam mu rowniez opcje pod katem jego wyksztalcenia (jest
architektem). Suma sumarum nic z tych jego planów nie wyszlo,
wycofal sie (a moze nawet stchórzył?), bo stwierdzil ze lepsze
pieniądze zarobi u siebie w Turcji... jest on typem faceta, któremu
zalezy na tym z eby dobrze lub nawet bardzo dobrze zarabiac, zeby
jego żonie i dzieciom niczeo nie brakowało (typowe dla Turka smile.
Zacząl wiec niedawno pracę w firmie ogrodniczej – projektuje ogrody,
tyra 7 dni w tygodniu, i jak możecie się domyslec, chce żebym to ja
do niego przyjechala, bo ja w tej firmie tez mogę pracować... no i
właśnie... nie chodzi mi o to ze starcę ta pracę która mam (choc nie
ukrywam ze mam coraz częściej ochotę ja zmienić). Sam się rwniez
zapowiadał, ze przyjedzie z wizytą do Polski, w koncu jednak odsuwa
ten termin i odsuwa, tym bardziej ze teraz „cięzko pracuje”. Mam
wrażenie że nie traktuje mnie poważnie, ze najpierw coś mówi, a
potem tego nie robi. A ja jak naiwna owieczka ide za nim. ciągniemy
oboje ten wózek rozłąki. Wiele osób puka sie w czolo, ze ja w takie
romanse przez internet się bawię tongue_out, ale ja chcę i on chce, więc nie
rezygnujemy z siebie. Ale..... on chce być ze mną, tylko że na mój
rozum to jak najmniejszy kosztem z jego strony. Zasmucilo mnie ze
tak latwo zrezygnowal z pierwszej opcji przyjazdu do Polski, nawet
sie nie postarał o to zeby porozsyłac cv, zarejestrowac sie na
miedzynarodowych portalach pracy, liczyl na to ze ja mu znajde prace
a on łaskawie przyjedzie tongue_outP (co więcej przesłałam mu parę ofert!!).
Po drugie jest typem, który łatwo zmienia zdanie, według własnego”
widzi mi sie”. I tego się obawiam, ze ja będąc typową kobitką,
romantyczką, rzuce wszystko jak głupia dla niego, a on tylko na to
czeka. Pokazal niby jak to mu na mnie zalezy, jakie ma plany, ja
dostalam skrzydelek, ale to ja podejme zdecydowane kroki, a on na
mnie poczeka.... wiem, ze jak facetowi zalezy, to pójdzie w ogien za
kobietą... jemu chyba się tak wydawalo na początku, ale lepiej żebym
to ja sie poparzyła tongue_out. Powiem Wam, ze się boję, ponieważ bedę tam
zdana tlyko na niego, oczywiście twierdzi, ze po to pracuje, zeby mi
niczego nie brakowalo.... Kochane Dziewczyny, powiedzcie mi proszę
co o tym sądzicie, jakie są Wasze doświadczenia? Chce postawić go
pod sciana i wprost wypalic: kolego, czy ty masz zamiar ze mna sie
ozenić, co z dziecmi w przyszlości, jak z religią? Pomóżcie
proszę!!! Liczę na Wasze obiektywne opinie. Ściskam mocnosmile i z góry
dziekuję.
Edytor zaawansowany
  • pariss1 23.02.08, 21:42
    Nie możesz odrazu oskarżać go o to, ze jest niedojrzały i zmienia
    zdanie. A czy Ty nie masz takich samych obaw? On po prostu wybrał to
    co dla niego najlepsze. Znalazł dobrą pracę na "swoim terenie" , w
    Polsce zanim by pracę znalazł to pewnie musiałby być na Twoim
    garnuszku przez jakiś czas, a jemu nie o to chodzi, prawda? On chce
    żeby jego kobieta nie musiała się martwić o finanse a tym bardziej
    nie utrzymywała swojego mężczyzny! To chyba urąga każdemu facetowi.

    Sama boisz się wyjazdu do nowego kraju, rzucić pracę i być wśród
    obcych ludzi. Taka decyzja jest trudna dla dwóch stron. Jeśli możesz
    to Ty jedz do niego na miesiąc czy dwa i zobacz jak jest razem na
    jego gruncie, jak wyglada życie w Turcji i jak on się zachowuje, i
    co myśli o waszym związku.

    Takie jest moje zdanie,
    życzę powodzenia.
  • amw77 23.02.08, 21:54
    Dokladnie to samo chcialam napisac co moja przedmowczynismile, jak
    najbardziej powinnas pojechac do niego, zamieszkajcie tym razem
    jakis czas w Turcji (od siebie dodam, ze na pewno poczujesz roznice
    ale prawdziwa milosc zniesie wszelkie przeciwnosci). On juz w Polsce
    mieszkal, wiec ma jako takie pojecie, ktorego Ty nie masz odnosnie
    zycia w Turcji. Zobaczysz co dalej z tego wyniknie, najgorzej jest
    sie tak bujac jak teraz to robicie...
    --
    Pozdrawiam, amw77
  • bgtka 23.02.08, 22:04
    Bardzo Ci dziekuję Pariss za rzeczową odpowiedz, jest duzo racji w
    tym co napisalaś w pierwszej części swojej wypowiedzi.."mniej
    więcej" wiem jak tam jest,ale chyba mi jeszcze za mało tej pewności.
    Jak to Hichkock powiedział: najbardziej boimy się tego, czego nie
    widzimy (znamy). U mnie możliwości są dwie: albo rezygnuję ze swojej
    pracy i ląduje w TR albo urlop w TR i powrót...Tak na prawde to
    największe ziarno niepokoju zasial moj brat, wiecie pewnie jak to
    rodzina i cale zastępy "zyczliwych" działaja...przyznalam mu sie ze
    rozważam wyjazd do TR,a efekt jest taki ze znowu schowalam sie do
    mysiej dziury i trzesę ze strachu smile pozdrowionka!
  • evamalgorzata 24.02.08, 10:31
    nie jedz do Turcji tak abys musiala od razu rzucac prace!
    Wcale nie jest powiedziane, ze w pieknym cieplym kraju spodoba ci
    sie i bedziesz tam sie czula dobrze- ja radze aby pojechac znowu na
    krotki czas i zrobic tak, aby miec do czego wracac do Polski.
    Ja takze na poczatku chcialam rzucac prace, studia- ale za kazdym
    razem jak mi sie w Turcji nie podobalo wracalam po 3 lub 4 tyg do
    kraju i moj askim widzial, ze mam do czego, ze "cos" mi sie jednak
    w jego kraju nie podobalo i probowal to zmienic. Zmienialismy
    miasta wiele razy az osiedlismy tam gdzie ja czuje sie dobrze.
    Jasne, ze sie nie dowiesz jak ci tam bedzie jesli nie sprawdzisz-
    ale czy trzeba od razu palic wszystkie mosty za soba tu w polsce i
    rzucac prace?
    To tylko moje zdanie wink
    pozdro
  • wanienka 24.02.08, 11:44
    podpisuję się pod postami kolezanek!ja rowniez z wlasnego
    doswiadczenia wiem, ze warto wyjechac do turcji na jakis
    czas, "obadac grunt", zobaczyc jakie sa tam mozliwosci-a one sa!i to
    nawet duze, zwlaszcza dla takich przebojowych, wyksztalconych,
    znajacych jezyki dziewczyn jak Polki, ale jednoczesnie nie palic
    tych mostów.
    powinnas przeanalizowac plusy i minusy i nie dac sie
    zastrzaszyc "zyczliwym".
  • bgtka 24.02.08, 12:30
    Dodałyście mi otuchy, na prawde! w głowie mi sie kłebi od rózych
    myśli,staram sie zrobić małą "kalkulację" jak to Wanienko nazwałaś.
    tak sobie myślę ze nie wpadłabym w taki popłoch, gdyby nie
    gadanie "życzliwych" - jak się widzi ich dezaprobatę, to łatwo
    podupaść na duchu.. łatwiej się idzie przez trudy zycia jak sie
    wie, ze najbliżsi stoją za Tobą murem!
    Chyba tak na prawde to boje sie zależnosci od kogoś.. tutaj w PL
    jestem sobie sama sterem, wiatrem..wiem,że w TR bedzie inaczej, bede
    na pewno na samym początku uzależniona od mego lubego. Napiszcie mi
    proszę,jak u Was wyglądały początki życia w TR?Pewnie Wasi partnerzy
    pracowali za dwoje smile-czy siedziałyście tylko w domu i gotowałyście
    obiadki? Mogą się Wam wydawać naiwne moje pytania, ale... kto nie
    pyta tongue_out, z góry dziekuje za Wasze posty!
    pozdrowionka
  • amw77 24.02.08, 15:44
    Brak zrozumienia ze strony najblizszych byl standardem w moim
    przypadku, nawet teraz juz po naszych zareczynach wieje
    sceptycyzmem. Naprawde potrzeba duzo sily i samozaparcia, zeby
    poradzic sobie z podejmowaniem decyzji (niestety samemu). Z drugiej
    jednak strony sukces rekompensuje watpliwosci czy wszelkie troski z
    tym zwiazane. Glowa do gory, podjecie jakiejkolwoek decyzji juz jest
    pewnego rodzaju sukcesem, zobaczysz, ze bedzie dobrzesmile.

    ps. Nie daj uciec milosci i zaprzepascic to, co do tej pory razem
    osiagneliscie, tylko dlatego ze sama sie wahasz czy nikt z rodziny
    czy znajomych Cie nie wspiera. Moge jeszcze dodac, ze jak najblizsi
    zobaczyli moja determinacje nabrali nieco wiecej respektu i troszke
    dali sobie na wstrzymanie z nieobiektywnymi osadami.
    --
    Pozdrawiam, amw77
  • wanienka 24.02.08, 17:15
    ps. Nie daj uciec milosci i zaprzepascic to, co do tej pory razem
    > osiagneliscie, tylko dlatego ze sama sie wahasz czy nikt z rodziny
    > czy znajomych Cie nie wspiera.

    ja wyszlam z tego samego zalozenia-jak juz znalazlam taka milosc i
    oszalalam dla mojego faceta, to nie moglam z tego zrezygnowac!
    poswiecilam duzo-nerwow, rok na studiach, kupę kasy, gadanie rodziny
    i znajomych, ale uwierz mi teraz wszyscy widzac nasze szczescie,
    zazdroszcza i gratuluja, ze pokonalismy te wszsystkie przeciwnosci!a
    wspolna walka z nimi pozwolila nam, poznac sie praktycznie doglebnie.
    jesli masz szczescie w zasiegu rekie, walcz o nie!
    uwierz mi, jak widze tutaj w warszawie te wszsytkie smutne
    dziewczyny, ktore nawet robia kariere, ale wracaja do domu i sa
    same, wiem, ze bylo warto!
    mi po przyjezdzie do turcji bylo bardzo ciezko-nie znalam jezyka,
    nikt z rodziny meza nie zna innego jezyka, nie znalam nikogo. bylo
    naprawde ciezko, ale powoli jakos zaczelo sie ukladac.
    my zdecydowalismy sie na przyjazd do polski, wlasnie ze wzgledu na
    moje studia i to, ze ja nie mialam w Turcji szans na wykonywanie
    mojego wymarzonego zawodu. kolejnym powodem byla rodzina mojego
    meza, bo choc bardzie mnie lubia i od razu mnie zaakceptowali,
    niestety ich mentalnosc jest dla mnie nie do przyjecia, ale przeciez
    nie w kazdym przypadku natrafia sie na taka rodzine.

    badz co badz nie rezygnuj!
    pozdrawiam
  • lena_i_memo 24.02.08, 17:48
    wysłałam Ci maila
  • kateoz 24.02.08, 17:51
    bgtka
    jak to mowia.kto nie ryzykuje ten szampana nie pije wink))
    Mowisz ,ze prace w polsce i tak wlasciwie chcialabys zmienic???
    ale jesli mozesz wziac urlop dluzszy np 2 miesieczy,bez rezygnacji z
    pacy, to nie wahalabym sie na twoim miejcu i jechala w swiat rozwiac
    swoje watpliwosci.jesli sprobujesz i nie wyjdzie nigdy nie bedziesz
    sobie w brode plula ,ze nie podjalas zadnej akcji : )))
    mowisz ze martwisz sie ze bedziesz siedzialw domu i gotowala
    obiadki???a przeciez on ci powiedzial ze u niego w firmie znajdzie
    sie praca dla ciebie??? wiec jak to jest???
    no chyba ze obawiasz sie o ten okres poczatkowy czyli pare miesiecy
    poswieconych na nauke jezyka.
    Turcy maja zakorzenione w glowach ze to oni utzymuja rodziny dbaja o
    strone finansowa(tylko naszym polkim panom sie odmienilo) wiec nie
    dziwie sie ze nie pedzi na bezrobocie do polski siedziec na twoim
    garnuszku.
    bierz zycie w swoje rece."zyczliwych "bedziesz miala zawsze.
    kochasz go,daj szanse zwiazkowi,pojedz, zobacz,przekonaj sie co i
    jak.
    pozdrawiam
  • bela01 24.02.08, 21:06
    Mysle, ze kazda z nas przechodzila taki "martwy punkt" w swoim zwiazku. Kiedys
    trzeba zdecydowac gdzie bedziecie w koncu mieszkac, zyc, pracowac...Trudna
    decyzja przed Toba. Moze powinnas jednak wyjechac i sprobowac "pozyc" w Turcji.
    jesli nie bedziesz mogla tam wytrzymac to wrocicie do Pl jesli nie bedzie innej
    opcji..
    ja tez jestem w takim punkcie i pojecia nie mam co mam zrobic, moge Ci tylko
    doradzic co wydaje sie w tej sytuacji najrozsadniejsze.
    nie uwazam, zeby Twoj facet byl jakims tam wstretnym egoista, bo jesli tak to
    moj jest meeeega egoista smile) bo w ogole nie rozwaza wyjazdu z Turcji, a jesli
    to wlasnie ja powinnam mu znalezc prace itd.
    Cos musisz zrobic bo na wakacje wiecznie jezdzic nie bedziesz, szkoda pieniedzy
    i czasu...
    --
    bela
  • ella414 22.11.08, 16:17
    jestem w podobnej sytuacji.Moj luby chce byc w polsce ale narazie ma
    problemy z wiza.Natomiast jak ja jade do turcji nie zaprasza mnie
    nigdy do swojego domu,ale spotyka sie w miastach bardzo odleglych od
    jego miejsca zamieszkania.Mieszka sam jest kawalerem(wiem to z
    dokumentow).Dziwi mnie jego niechec zaproszenia mnie do
    siebie,chociaz nie przeszkadza mu to ze moge praktycznie co miesiac
    byc u niego w turcji.
  • amw77 25.11.08, 16:54
    Niestety ale wydaje mi sie, ze Twoj facet sam nie mieszka (masz na
    to niezbite dowody, ze po 1 na pewno jest kawalerem a po 2, ze nie
    mieszka ze swoja rodzina - rodzice itd. ???). Sadzac po jego
    zachowaniu mysle, ze Cie oklamuje i nie traktuje powaznie. Sorry za
    szczerosc ale sadze, ze Twoj chlopak ma jakies powody, ze dotad nie
    zaprosil Cie do swojego domu...Osobiscie nie wyobrazam sobie takiej
    sytuacji, zeby sie fatygowac do niego a ten zachowywuje sie w co
    najmniej dziwny sposob. Czyzby bal sie, ze ktos Was razem zobaczy???
    No coz ma Cie kiedy zechce i to by bylo na tyle...przemysl sprawe i
    nie daj sie wykorzystywac. Zapytaj go wprost czemu dotad nie bylas u
    niego w domu, czy jego rodzina i znajomi wiedza o Tobie, jesli na
    kazde z pytan uzyskasz negatywna odp daj sobie spokoj...

    -- Pozdrawiam, amw77
  • abalko 25.11.08, 20:55
    Zapytaj go wprost czemu dotad nie bylas u
    > niego w domu, czy jego rodzina i znajomi wiedza o Tobie, jesli na
    > kazde z pytan uzyskasz negatywna odp daj sobie spokoj...
    >
    na te pytania, tez mozna uzyskac odpowiedzi prawdziwe i nie
  • alexa195 25.11.08, 18:13
    Wydaje mi sie, ze odpowiedz nt jego intencji jest w Twoim poscie:

    > jak ja jade do turcji nie zaprasza mnie nigdy do swojego domu,
    > spotyka sie w miastach bardzo odleglych od jego miejsca
    zamieszkania.
    > jego niechec zaproszenia mnie do siebie

    Czy facet (Polak/ Niemiec/ Turek itp.), ktory Cie traktuje powaznie
    bedzie sie tak zachowywal? Juz mniejsza o to, ze Turek wazna w jego
    zyciu osobe czym predzej przedstawi rodzinie.

    i najwazniejsze:
    > moj luby chce byc w polsce ale narazie ma problemy z wiza

    "Chce byc" w Polsce w celu odwiedzenia Cie, czy zamieszkania na
    stale?

    > natomiast ale Mieszka sam jest kawalerem(wiem to z dokumentow).

    "Zonaty" w dokumenty samo sie nie wpisze, o ile sam zainteresowany
    sie o to nie postara...
  • ella414 26.11.08, 10:03
    caly czas twierdzi ze chcialby mieszkac w Polsce.Teraz jade to
    Turcji na sylwestra.Bede 2 tygodnie.Ale chociaz lotnisko jest w
    urfie,ja mam doleciec do gaziantep.On tam bedzie czekal.Kiedys go
    spytalam czy rodzina wie o mnie.Powiedzial ze wie jego jeden brat i
    kolega.Na sylwestra lecimy az do Antalii.W restauracjach zawsze
    siada po przeciwnych stronach nigdy obok mnie.Powiedzial ze w jego
    miescie bycie razem w jednym mieszkaniu jest niepojete dla
    sasiadow,jest nie do przyjecia
  • gunes20032001 26.11.08, 10:39
    Nie popadajmy w czarnowidztwo.Moze naprawde jest tak konserwatywny' ze musi sie najpierw oswoic z sytuacja.To co mowi o wspolnym mieszkaniu przed slubem to prawda.Musisz byc przygotowana na to' ze jest wychowany w zupelnie innej kulturze i niektore jej elementy moga cie bardzo dziwic.
    Z drugiej strony znajac turkow dziwi mnie' ze tak postepuje.Musisz byc madra i uwaznie obserwowac sytuacje.Poprostu pytaj wprost i draz.
    --
    Güneş
  • abalko 26.11.08, 12:00
    zazadaj przedstawienie Cie matce - bezwzglednie. jesli tego nie
    uczyni, natychmiast skoncz znajomosc.

    jesli jest konserwatywny, nie powinien utrzymywac znajomosci z
    kobieta, ktora nie jest jego zona, ani krewna.

    urfa jest jednym z najbardziej konserwatywnych miast na poludniowym -
    wschodzie turcji. poczytaj nasze forum, zanim przyjmiesz ewentualna
    oferte malzenstwa.
  • amw77 26.11.08, 12:53
    No wlasnie. Albo konserwatywny i szanuje zasady, ze nie przyjmuje
    dziewczyny w domu ale przy tym sie z nia nie spotyka w taki sposob w
    jaki robi to z Tobawink. Albo sie spotyka i jest w tym jawny, a nie
    aranzuje spotkania jakbys byla duchem. To, o czym pisala abalko jest
    sluszne, przedstawienie matce czy rodzinie przedw wszystkim. No coz,
    ja osobiscie nie wydatkowalabym tyle swojej energii byc moze na
    prozno, bo poki co moim skromnym zdaniem facet jest...sliskiwink.
    Postaraj sie jak najszybciej dowiedziec co jest grane.

    -- Pozdrawiam, amw77
  • gunes20032001 26.11.08, 13:13

    -- Czy mozesz nam zdradzic w jakim on jest wieku bo moze to by troche pomoglo nam zrozumiec sytuacje.Uczy sie'pracuje?czy opowiada ci o znajomych'rodzinie'dziecinstwie itp.czy wogole mowi cos o waszej wspolnej przyszlosci' czy tylko skupia sie na tym co jest teraz?Czy jak mu proponujesz kilejna wizyte w Turcji to jest ucieszony' czy stara sie odwlec.Jak to jest?
    Güneş
  • ella414 27.11.08, 10:12
    ma 31 lat jest inzynierem ma wlasne biuro.nie sadze zeby mial
    zone,bo mysle ze do ambasady nie skladalby falszywych
    dokumentow.Owszem duzo mowi mi o rodzinie i ze jego brat musial pod
    presja rodziny ozenic sie z wujka corka.Jego rodzina jest raczej
    konserwatywna.Byc moze tez jest problem w tym ze ja jestem
    rozwiedziona,chociaz jestem osoba samodzielna i bardzo dobrze
    sytuowana.
  • gunes20032001 27.11.08, 10:21
    ella i tu moze byc pies pogrzebany.Boi sie konfrontacji.
    sarlo to wlasnie te przymykajace oko kobiety powoduja' ze te ancymony pozwalaja sobie na tak wiele.Przyklad idzie z gory.Co robi tatus to i syn'jak zachowuje sie matka tak i corka.Przekazuja sobie zly model rodziny.Mnie sie to jakos w glowie nie miesci.
    --
    Güneş
  • gunes20032001 27.11.08, 10:23
    co do wpisu w paszporcie to znalam takiego' ktory byl zonaty' a w paszporcie mial wpis kawaler.Niestety zdarzaja sie mniej dociekliwi urzednicy.
    --
    Güneş
  • abalko 27.11.08, 11:03
    kazdy sobie sam ustawia priorytety - jak dla kogos istotniejsze sa
    pieniazki, bedzie pilnie na nie baczac, tracil inne rzeczy

    podobno kazdy ma w zwiazku to, na co pozwolil - nie do konca sie z
    tym zgadzam, ale cos w tym jest
  • abalko 27.11.08, 11:06
    co do rozwodu...

    a kto z rodziny to sprawdzi??? i jak, tu mozna swietnie sprawe
    ukryc - chyba, ze jest dziecko

    prosze, nie krytykujcie mnie za bycie klamczucha -po prostu Turcy
    czesto nie mowia rodzinom, ze wybrana cudzoziemka byla wczesniej
    mezatka i tyle.
  • wanienka 29.11.08, 10:26
    gunes20032001 napisała:

    > co do wpisu w paszporcie to znalam takiego' ktory byl zonaty' a w paszporcie mi
    > al wpis kawaler.Niestety zdarzaja sie mniej dociekliwi urzednicy.


    A MOJ MAZ JEST DALEJ BEKAR I W KIMLIKU I W PASZPORCIEsmile zeby rozwiac wszelkie
    watpliwosci z tym kimlikiem i paszportem dostal wize do Polski, zrobil juz jedna
    karte pobytu i zaraz robi nastepna i jakos nikt nigdy nie robil z tego zadnego
    problemu. ja tez szczerze sprawdzilam to przed chwila dopiero.
  • gunes20032001 26.11.08, 13:15
    Moze poprostu boi sie reakcji swojej rodziny.Byc moze rodzina jest bardzo konserwatywna i dziewczyna z Europy czy inna niz oni mu wybiora to propozycja przerastajaca ich mozliwosci tolerancji.Moze poki co nie chce z ciebie rezygnowac bo go pociagasz i w glebi duszy chce z toba byc' ale z drugiej wie jakie schody ma przed soba jak powie o tym rodzinie.
    --
    Güneş
  • gunes20032001 26.11.08, 13:16
    Moze tez byc tak' ze boi sie twojej wizyty i odwiedzin u rodziny bo uwaza' ze jej nie zaakceptujesz ze wzgledu na duze roznice kulturowe.
    --
    Güneş
  • abalko 26.11.08, 13:30
    Gunes, wszystko to prawda, co piszesz, tyle ze wiekszosc facetow w
    takich razach lze jak psy. poki dziewczyna szanownej familii z
    uwzglednieniem nie uswiadczy, niech traktuje goscia z przymruzeniem
    oka
  • abalko 26.11.08, 13:31
    z uwzglednieniem kobiet!!!! koniecznie
  • gunes20032001 26.11.08, 14:28
    Masz racje abalko.Musi byc ostrozna.Nie ujmujac nic tym uczciwym prawie na co dzien widzimy co wyprawiaja ci czarusie'adonisy' aby omotac kobitke.Jak ta tarantulasmile)))Repertuar maja imponujacy
    --
    Güneş
  • ella414 28.11.08, 08:13
    po przeczytaniu tych postow wiele rzeczy teraz
    przypominam.Mianowicie niechec do wspolnych fotografii z jego
    aparatu badz telefonu.Natomiast na moim aparacie i telefonie
    moglismy robic zdjecia non stop.Wczesniej o tym nie myslalam.Fakt ze
    nigdy nie zmienia terminow moich przyjazdow i zawsze jest gotowy na
    spotkania.Ale jak moge byc czegos pewna skoro zawsze widzimy sie na
    neutralnym gruncie.Nie chce zapraszac do siebie faceta ktory byc
    moze ma jakies zobowiazania.A jak mam sie tego dowiedziec?Czy mam
    zagrac w ciemno i powiedziec,ze skads sie dowiedzialam ze nie jest
    sam?A jezeli rzeczywiscie jest sam to co mu wtedy powiem?
  • grazynanowa 28.11.08, 09:46
    Mysle ,ze fakty mowia same za siebie i trzeba spojrzec prawdzie w
    oczy.Jesli mezczyzna spotyka sie w neutralnych miejscach to
    znaczy,ze nie wiaze z Toba powaznych planow.Zabrzmi brutalnie,ale
    wiem o czym mowie ,mieszkam w Turcji od 9 lat i widze na codzien jak
    koncza sie te( milosci !)mieszkam na riwierze!!! . Jesli ktos ma
    powazne zamiary robi to jawnie i zaprasza dziewczyne do domu ,bo
    dopiero wowczas (nawet jesli rodzina nie zaakceptuje zwiazku )
    mezczyzna podejmuje decyzje .Jestem mezatka i znam wiele innych ( z
    niemiec)mialy te same doswiadczenie jak ja, tzn najpierw
    konfrontacja z rodzina, pozniej decyzja z jej akzeptacja lub nie!
    Prawie zawsze na poczatku sa pewne zastrzezenia,ale jesli to
    prawdziwa milosc,jesli On stoi za Toba ,wszystko pokonasz i zbiory
    zbierasz potem( udane szczesliwy malzenstwo ) My dalismy nawet
    naszej coreczce europejskie imie , bo jesli ktos kocha ,akceptuje
    rowniez Twoje zyczenia.
    Pozdrawiam i zycze szczescia.
  • abalko 28.11.08, 11:32
    powiedz mu po prostu, ze chcesz poznac jego rodzine i nie
    przyjedziesz wiecej na 'neutralny grunt' - tylko nie daj sobie kitu
    wcisnac, jak bedzie krecil.

    mozesz mu tez powiedziec, ze zarezerwowalas lot do urfy i ladujesz...
    oraz poczekac na reakcje

    jak masz kase mozesz po prostu do urfy przyleciec i powiedziec, ze
    jestes i gdzie maz sie teraz udac, jesli masz adresik to wprost do
    domu, bo jestes tu przypadkiem u mnie w sasiednim Diyarbakirsmile
    jesli mu narobisz klopotu/obciachu - calkowiie sobie na to zasluzyl

    to sa metody orientalne sprawdzania klamczuchow tutejszych-
    zapozyczone od panienek/ mezatek, ktore zakladaly bank (post:'co one
    mi chca zrobic?')

    pozdrawiam!
  • ella414 28.11.08, 14:24
    witam teraz pewne fakty ukladaja mi sie w pewna calosc.Jak bylismy
    miesiac temu w Istambule,dzwonila do niego 2-3 razy jakas
    kobieta.Mowil ze to jego kolezanka z pracy.Zwracal sie do niej po
    imieniu(Zooloan) i dlugo rozmawial.Nie znam tureckiego,ale z
    intonacji glosu wynikalo ze jej cos tlumaczy.Owszem mam pieniadze i
    on o tym wie.Raz jak rozmawialismy na msn widzialam na kamerze,ze
    ktos wszedl ale nie bylo widac kto.Widzialam tylko jego reakcje ze
    sie az wzdrygnal.Po czym zaraz szybko staral sie konczyc. zawsze
    rozmawia z biura bo mowi ze w domu nie ma internetu.Powiem,ze nie
    przylece do Gaziantep,ale do Urfy.Zobaczymy.Pozdrawiam.
  • kelebek-1 28.11.08, 15:34
    Czytam ten watek i tak sobie pomyslalam, ze napisze o moich
    doswiadczeniach z pewnym poznanym w Turcji klamczuchem. No wiec
    kilka lat temu wybralam sie do mojej ciotki na wakacja do Turcji i
    tam poznalam pewnego Turka, ktorym bylam strasznie zauroczona. On
    juz po krotkim czasie zapewnial, ze mnie kocha i chce wziac slub. Ja
    jako ze bylam w Turcji pierwszy raz i niewiele o tym kraju i jego
    mieszkancach wiedzialam uwierzylam odrazu w kazde slowo (teraz jak o
    tym mysle to az mi wstyd wink) Spotykalismy sie codziennie,
    przedstawilam go rodzinie, jednak on ani razu nie wspomnial o
    spotkaniu z jego rodzicami, chociaz mieszkalismy blisko siebie.
    Jednak moj wujek, ktory jest Turkiem uznal, ze cos takiego jest
    wogole nie do pomyslenia (juz wczesniej ostrzegal mnie przed
    niektorymi tamtejszymi facetami, ale oczywiscie nie sluchalam wink) i
    porozmawial sobie z nim. Po tej rozmowie bardzo sie ucieszylam, bo
    powiedzial, ze przedstawi mnie swojej rodzinie, jednak zawiozl mnie
    do zupelnie innej dzielnicy miasta, gdzie mieszkala jego ciotka i to
    jej mnie przedstawil! Wrocilam do Polski, jednak nie potrafilam o
    nim zapomniec...nadal utrzymywalismy kontakt i twierdzil ze mnie
    kocha i chce wziac slub, wiec postanowilam znow pojechac do Turcji.
    Jednak nic mu o tym nie powiedzialam, przyjechalam zadzwonilam i
    powiedzialam, ze jestem. Byl w wielkim szoku... twierdzil, ze sie
    cieszy... no i tak sie "cieszyl", ze juz nigdy wiecej nie odebral
    telefonu ode mnie. Postanowilam wiec pojsc do niego do domu, no i
    okazalo sie, ze jego rodzice nic o mnienie wiedza, ale nawet gdyby
    wiedzieli to nic by to nie zmienilo bo sa przeciwni malzenstwu z
    cudzoziemka. No a jesli chodzi o mojego ukochanego to porzucil prace
    i uciekl przede mna do innego miasta. Na szczescie nie ma tego zlego
    co by ma dobre nie wyszlo, bo wkrotce potem poznalam mojego obecnego
    meza, ktory odrazu przedstawil mnie swojej rodzinie,zabral mnie do
    wszytkich ciotek,a nawet ojca z ktorym praktycznie nie utrzymuje
    kontaktu.
    Pozdrawiam serdecznie
  • alexa195 28.11.08, 15:41
    Facet chce mieszkac w Polsce, wie ze masz pieniadze, do tego wciaz
    nie przedstawil Cie swojej rodzinie, hmmm... Moze juz pisalas, ale
    ja nie doczytalam, wiec wybacz jesli bedziesz musiala pisac
    odpowiedz po raz kolejny - ile czasu sie znacie?

  • ella414 28.11.08, 16:44
    znamy sie od zeszlego roku.Nigdy nie bylam w Urfie natomiast
    wiele,wiele razy w innych miastach.Daleko od Urfy.Jak jechal do
    Ankary skladac dokumenty o wize to nikt z jego rodziny nie
    wiedzial.Podobno wiedzial tylko kolega.Nawet gdyby wtedy udalo mu
    sie przyjechac do Polski,to mysle,ze tez nikomu by nie
    powiedzial.Nic juz nie rozumiem.Teraz w grudniu lece do
    Gaziantep,chociaz to jest tak blisko Urfy i tez jest lotnisko.Nie
    wiem dlaczego nie zaproponowal Urfy.
  • alexa195 28.11.08, 17:00
    Czy nie pomyslalas o tym, by go ktoregos razu przycisnac i zapytac
    wprost o co chodzi?
    Chlopak cos ukrywa, najwyrazniej nie tylko przed Toba.
  • stefanya 28.11.08, 17:31
    To ja opisze historie mojej kolezanki. Otoz zakochala sie ona swego
    czasu w pewnym Turku, od poczatku wiedziala ze ma zone i dziecko
    jednak liczyla na to ze on ja zostawi i zacznie na powaznie byc
    wlasnie z moja kolezanka, tym bardziej ze za kazdym razem zapewnial
    ja o swej wielkiej milosci. Zona wiedziala o niej, na poczatku byla
    strasznie wsciekla ale pozniej to chyba zaakceptowala. Romans trwal
    2 lata, w tym czasie kolezanka zarobila troche pieniedzy tak by moc
    czesciej i na dluzej przyjezdzac do Turcji a nie tylko w wakacje. On
    w tym czasie rozwiodl sie z zona ale nadal mieszkali razem! Pokazal
    jej nawet dokumenty stwierdzajace ze jest po rozwodzie( to aluzja do
    tego co piszesz ze widzialas w dokumentach ze jest nie zonaty). Wiec
    moja kumpela postanowila w koncu spedzic z nim sylwestra, on nie
    wierzyl do konca ze ona przyjedzie, ciagle dzwonil do niej i
    probowal przekladac spotkanie ze moze jednak po sylwestrze. Ale ona
    sie uparla ze chce na sylwka i koniec. I pojechala. Oczywiscie
    ulokowal ja u jakiegos kumpla bo u siebie nie mogl, no ale jak
    wiadomo w Turcji wiezy rodzinne sa bardzo silne. Sylwestra i nowy
    rok nalezy spedzic z rodzina...no wiec ona biedna przyleciala do
    tego Istanbulu i... spedzila calego Sylwestra czekajac na niego i
    paletajac sie po Istiklalu, byla owszem strasznie wkurzona i
    zawiedziona ale jak zwykle znajdywala usprawiedliwienie dla niego.
    Wrocila do Polski ale nie zerwala z nim tam w Turcji. On sie
    wystraszyl ze ona juz tak moze czesto przyjezdzac i przestal sie
    odzywac!!! Wiec my razem wykombinowalysmy i przeanalizowalysmy caly
    ten romans i doszlysmy do wniosku ze oni ( ten facet i jego zona)
    uknuli plan. Tzn. zona na poczatku byla wsciekla ze on ma druga ale
    pozniej to zaakceptowala on sie w tym czasie rozwiodl bo mial
    nadzieje ze przyjedzie najpierw do Polski pomieszka troche tutaj
    wyciagnie lub zarobi troche kasy pozniej pojedzie gdzies dalej do
    Europy zeby zarobic pieniadze dla zony no i przeciez dziecka ktore
    mieli. Mieli poprostu zamydlic oczy mojej kumpeli. Tylko nie
    przewidzieli tego ze ona bedzie chciala mieszkac z nim w Turcji a
    nie w Europie...
    Nie powinnam raczej opisywac tej historii bo w koncu to historia
    mojej kolezanki, mam nadzieje ze nie bedzie miala do mnie zalu ze to
    pisze, nie ujawniam imion, ale uznalam ze moze byc ku przestrodze
    dla wielu z was. Pozdrawiam!
  • anatalka 28.11.08, 19:22
    zmieniam zdaniesad niestety w takiej sytuacji, gdy on ma 31 lat, to
    juz stac go na to by być dojrzałym wobec rodziców,i tu na pewno nie
    chodzi o to,ze boi sie ich reakcji, niestetysad szkoda...na pewno
    jest w związku małżenskim. ale patrzcie jak to jest on Turek albo ma
    żone i dzieci, albo się bawi.nic po srodku, nic tak jak u nas,nie
    tak jak w polsce. nie mowie że w Polsce jest dobrze,ale jest
    zupełnie inaczej
  • ella414 03.12.08, 20:55
    jak do mnie dzwoni to mnie pyta czy jestem w domu i jak mowie ze tak
    to jest zadowolony.Ja jestem wlascicielka firmy i zrozumiale ze nie
    zawsze na czas jestem w domu.Mowi ze do Urfy moge przyjechac ale
    Urfa nie jest dobrym miejscem dla mnie.To jest bardzo konserwatywne
    miasto.Tak mi mowi.
  • mamajedrusia 24.02.08, 23:29
    ja wlasnıe jestem w trakcı mojej wlasnej generalnej proby. Sıedze w
    Istanbule z moım facetem ı rozgladam sie co moglşabym robıc w
    Turcji. No coz.....wielkıch mozlıwoscı dla sıebıee nıe wıdze
    nıestety. Ale jesli mam cos radzic ....oczywiscie ze warto podjac
    wyzwanie.....nıe zastanawiaj sie tylko przylatuj do Turcji poznac
    zycıe od podszewki. Napewno bedzıe to dla cıebıe lepsze nız
    sıedzenıe w Polsce ı myslenıe co dalej. Jestem tutaj juz 3 tygodnıe
    ı zostane jeszcze tydzıen potem wracam do Polskı a moj kochany
    przyjedzıe do mnıe 25 marca .....mam nadzıeje ze na 3 mıesıace.
    Poczatkı tez mıalam ciezkıe bo przez 6 mıesıecy wısıelısmy tylko na
    ınternecıe a wczesnıej wıdzıelısmy sıe tylko kılka razy.....ale
    teraz jest pıeknıe....warto bylo.
    przepraszam za lıoterowkı ale pısze z dzıwnej klawiatury smile
    glowa do gory ı zabıeraj sıe za zmıany zycıowe...bo to same kozyscı
    a jeslı nıe wyjdzıe z tego nıc to ı tak pozostanıe przygoda zycıa

    pozdrawıam z pıeknego Istanbulu.....z klımatycznego Kadıköy

    MONIA
  • kiranna 25.02.08, 00:08
    Bgtka, pytalas o poczatki pobytu tutaj... Ja mialam dosc specyficzna
    sytuacje, gdyz przyjechalam do TR z powodow zawodowych, nie dla
    faceta. Dostalam propozycje przejscia do tureckiej firmy w swoim
    zawodzie, razem z grupa innych Polakow. Dopiero w pracy poznalam
    meza. Pracowalo z nami wowczas wielu cudzoziemcow z roznych krajow,
    mieszkalismy wszyscy w wynajetej przez firme willi w bardzo dobrej
    dzielnicy, bylo wesolo, kosmopolitycznie i moze dlatego bylo mi
    latwiej sie tu zaaklimatyzowac.
    Wyjazd do TR potraktowalam na poczatku jak przygode, poza tym
    musialam sie zdystansowac na jakis czas od spraw osobistych w
    kraju wink) Ostatnia rzecza jaka byla mi wtedy potrzebna do szczescia
    to nowy zwiazek (z Turkiem na dodatek - jak wtedy myslalam wg
    naszych stereotypowwink), ale stalo sie, zaiskrzylo i tak minelo nam
    kilkanascie lat zycia razem. Mialam szczescie, Turcja od poczatku
    zaprezentowala mi sie od swej najlepszej strony i zafascynowala.

    Watpliwosci zaczely sie, gdy dotarlo do mnie, ze ten zwiazek jest
    powazny dla nas obojga i trzeba pomyslec co dalej. Meza czekalo
    wojsko i zdecydowal, ze zaplaci za krotka sluzbe (30 dni - nie wiem
    czy wciaz jest taka mozliwosc), wiec musi wyjechac za granice do
    pracy, taki byl warunek. Rozwazalismy przyjazd do PL, ale raczej nie
    mialby szans na prace w swoim zawodzie na podobnych warunkach. Byc
    moze teraz byloby inaczej, ale wtedy - lata 90-te, Polska powoli
    podnosila sie na nogi po czasach PRL-u... Potem sprawy potoczyly
    sie tak, ze w koncu przez wiele lat pracowalismy w Azji i sytuacja
    byla jasna.

    Zastanawialam sie kiedys czy nasze malzenstwo przetrwaloby w Polsce
    i powiem szczerze - w naszym konkretnym przypadku - nie mialoby
    duzych szans. Mamy oboje dosc trudne charaktery i chyba uratowalo
    nas to, ze oboje gdzies tam w swiecie bylismy cudzoziemcami i
    musielimy po prostu radzic sobie sami, wspierajac sie w pracy i
    docierajac w domu wink Duzo sie wtedy o sobie nauczylismy... zycie z
    cudzoziemcem nie jest latwe dla obu stron, ale wiedzielismy juz na
    pewno, ze nie mozemy zyc bez siebie. To sa bardzo wazne podwaliny
    dla zwiazku, o czym mielismy okazje przekonac sie wiele lat pozniej.
    Gdy przyszedl kryzys gospodarczy ok. 2000r, wsrod znajomych par
    tureckich posypaly sie rozwody... O dziwo, przetrwaly zwiazki
    mieszane, mimo wczesniejszych "proroctw zyczliwych" obu nacji wink


    Z perspektywy czasu widze, ze watpliwosci byly i sa nadal z roznych
    powodow, choc na pewno innych niz przed laty. Przede wszystkim jest
    troska o rodzicow, ktorzy nie sa juz najmlodsi...
    Pierwsze pokolenie emigrantow zazwyczaj do konca zyje jedna noga w
    ojczyznie i malo kto jest pewien na 100% czy podjal dobra decyzje.
    Trzeba sie na to przygotowac... Na szczescie do Polski lot trwa
    tylko 2h i bilety sa coraz tansze, wiec mozna sie odwiedzac do woli,
    jesli tylko finanse na to pozwalaja.
    Czasem czlowiek chce sie spakowac na amen i wracac, bo trzesienie
    ziemi, tragiczne korki, upal czy maz marudzi wink a czasem pobyt w
    Polsce dluzy sie i dluzy i mysli sie co tam w tym tureckim domu sie
    dzieje, czy kwiatki podlane, jak on sobie biedny radzi, itd wink)
    Nasze dwukulturowe dzieci beda juz mialy latwiej, ich dom bedzie w
    jednym miejscu - o ile nie zdecyduja sie na emigracje jak ich
    odwazne mamy wink

    Pozostaje mi tylko zyczyc Wam powodzenia i samych trafionych
    decyzji smile Kazdy musi je podjac sam i wedlug swoich potrzeb, a potem
    isc do przodu, nie ogladajac sie za siebie. Z kochanym czlowiekiem
    mozna zyc wszedzie...

    --
    wszystkiego dobrego smile
    kıranna
  • bgtka 25.02.08, 17:46
    Dziękuję Wam bardzo za wszystkie posty! Jest mi jakoś raźniej i
    lżejsurprised).. nadal mam nad czym myśleć, ale z pewnością coś
    wykombinuję smilebyłabym oststnią fujara gdybym zrezygnowała z mojego
    lubego bo komuś sie nie podoba Turek z samego pochodzenia. JAk
    czytam, jakie z Was dzielne babki to aż serce mi roście :o). Chcę do
    Was dołączyć! ściskam mocno i pozdrawiam!
  • anatalka 26.11.08, 01:15
    ella414 napisała:

    > jestem w podobnej sytuacji.Moj luby chce byc w polsce ale narazie
    ma
    > problemy z wiza.Natomiast jak ja jade do turcji nie zaprasza mnie
    > nigdy do swojego domu,ale spotyka sie w miastach bardzo odleglych
    od
    > jego miejsca zamieszkania.Mieszka sam jest kawalerem(wiem to z
    > dokumentow).Dziwi mnie jego niechec zaproszenia mnie do
    > siebie,chociaz nie przeszkadza mu to ze moge praktycznie co
    miesiac
    > byc u niego w turcji.

    a mnie sie nie wydaje,zeby na 100% był żonaty,z dziećmi i takie tam.
    Może po prostu nie jest jeszcze dojrzały by poznać dziewczynę z
    rodziną, która mimo tego, że jest jak to mowi kawalerem, może na
    przykład mieszkac bardzo blisko. na tej samej ulicy lub w tym samym
    bloku...wink
  • bela01 26.11.08, 15:16
    Niestety taka wersja jest prawdopodobna..
    Mój facet zna wielu takich gachów, mających zony, rodziny, przewaznie dobrze
    sytuowanych, którzy mają osobne mieszkania dla "kochanek". Czasem nawet zony o
    tym wiedzą...I dają ciche przywolenie sad
    --
    bela
  • sarlo51 27.11.08, 02:12
    Bela zgadzam sie z toba.To dzialo sie w mojego meza pokoleniu (jego
    kolegi tak robily).A obecnie ich syny to robia i ojca sie skarza ze
    syny co robia.Ze obecnie ich zony sa wiecej samodzielne i biora
    rozwod(nie ktore zamykaja oczy)tak jak ich mamy robily.Meza kolega
    syn jest po rozwodzie (29lat ma).Przyjezdzaja dziewczyny z
    rumuni,polski do niego.On sie tylko smieje.Jego mama nie lubi a
    ojciec to samo robil jak byl zonaty na poczadku malzenstwa.Ani
    jednej nie przyprowadzi do domu.Jednego razu to byly dwie w tym
    samym czasie przez 3dnie.Ale jakos tak zrobil ze sie nie
    kapnely.Duzo kobiet zamyka oczy co meza robia poza ich plecamy.
    Jedna mnie powiedziala ze my wiemy ale nie chcemy wiedzic i slyszec
    o tym tylko zeby daly nam utrzymanie.
    Ja powiedzialam mezowi ze jak cos zrobi takiego to niech nie wraca
    do domu.Bo wtedy wezne kleju"CRAZY GLUE" i wpuszcze tam. He,he,Ale
    on wie ze ja jestem samodzielna i utrzymam sie sama bardzo dobrze.
  • hugo43 29.11.08, 11:29
    rzeczywiscie lepiej dmuchac na zimne.ja na szczescie mialam jasna
    sytuacje od poczatku.poznalismy sie w alanyi,ale juz po 2 dniach
    znajomosci maz zabrala mnie do wujka,ktory ma tam sklep.wujek bardzo
    wierzacy,praktykujacy,silnie zwiazany z rodzina.jak sie okazalo
    wszystko nadal do meza rodzicow bardzo szybko.no i co najwazniejsze
    wujek bardzo mnie polubil,z wzajemnoscia.czasem chodzilam do jego
    sklepu gdy maz byl w pracy,pilismy herbate,opowiadal mi o rodzinnych
    stronach meza.a sam maz,no coz,az sie trzasl by zawiezc mnie do
    rodzicow.takze bardzo szybko przyjechal do mnie w odwiedziny,jak sie
    okazalo pol rodziny robilo zrzutke na jego biletsmileu mnie wszystko
    bylo jasne i bez niedomowien,jestesmy ponad dwa lata po
    slubie,wkrotce urodzi sie nasz turkpol,mieszkamy w warszawie.w moim
    otoczeniu wiele par ma podobna historie,wiec jesli facet ma szczere
    zamiary,to nic mu nie bedzie przeszkoda,ani konserwatywni
    rodzice,ani brak gotowki,ani zmiana otoczenia.pozdrawiam
  • ella414 03.12.08, 20:30
    nie odzywalam sie przez kilka dni bo nie mialam nowych
    informacji.Otoz dowiedzialam sie ze jego rodzina jest w Ceylampinar
    to jest rodzina feudalna.Tam ze starszyzna sie nie dyskutuje.Musi
    tak byc jak oni chca.Zabranie mnie tam jest wrecz niebezpieczne i
    dla mnie i dla niego.Kilkakrotnie odmowil zawarcia zwiazku z wybrana
    przez nich dziewczyna.Tam w gre wchodzi tylko muzulmanka.Powie im o
    zwiazku ze mna jak bedzie w Polsce.Czy to moze byc prawda?
  • alexa195 03.12.08, 20:51
    Nie najlepiej swiadczy o chlopaku to, ze uciekajac do Polski (bo to
    jest ucieczka) postawi rodzine przed faktem dokonanym. Co wtedy?
    Uwaza, ze rodzina wtedy Cie zaakceptuje i bedziecie sie odwiedzac
    jakby nigdy nic? uncertain
    Moim zdaniem chlopak nie ma powaznych zamiarow, przynajmniej wobec
    Ciebie, bo wobec Polski i owszem. Mam wrazenie, ze jest w stanie
    wiele poswiecic, aby znalezc sie w Polsce, a nie zeby znalezc sie z
    Toba...
  • grazynanowa 03.12.08, 21:12
    Moja szczera rada ZAPOMNIJ !!!!
    To przykre w tym momencie ,ale ten zwiazek bedzie skazany na
    wieczne intrygi ,stresy i klamstwa, a najgorsze jest to ,ze bedziesz
    cierpiala.
    Pozdrawiam Cie serdecznie i nie mniej mi za zle ,ze pisze tak
    otwarcie ,decyzje i tak musisz podjac sama.
  • abalko 03.12.08, 22:54
    jest wentylsmile)))) nie odwaze sie napisac o tym publicznie bo to
    taka egzotyka ze ho ho smile

    jestes zainteresowana napisz do mnie na priva

    pozdrawiam
  • ella414 04.12.08, 00:56
    prosze podaj mi swoj prywatny kontakt mam wiele spraw ktore nie sa
    do wgladu na forum pozdrawiam
  • abalko 04.12.08, 08:16
    pisz na maila gazetowego abalko@gazeta.pl
    nr gg 6294613
  • gunes20032001 04.12.08, 20:39
    ella , a czy nıe pomyslalas, ze facet ma juz dosc swojej rodzınkı ı
    konserwatywnej Urfy i dlatego chcıalby sıe stamtad wynıesc?Nıe patrz
    na nıego od razu tak nıeprzychylnıe.To co cı powıedzıal o typıe
    rodzıny to moze byc prawda, chocıaz moze tylko bazowac na tym, ze
    jest duzo takıch rodzın zeby cıe skolowac.To tez moze byc prawda.Ja
    znam turka, ktory odmowıl poslubıenıa corkı wojka ı tamta rodzına do
    dzısıaj nıe utrzymuje z nım kontaktu.Wcıaz obrazona smıertelnıe.
    --
    Güneş
  • ella414 04.12.08, 21:13
    byc moze to jest prawda.Jego brat ozenil sie z wujka corka.Ten
    zwiazek jest bo jest.Ale ma stale pretensje do rodziny.Dobrze ze
    mieszkaja w innym miejscu.Jego brat jest lekarzem widzialam nawet
    filmiki na you tube o jego bracie a mimo to ulegl rodzinie.I to
    wlasnie ten brat wie o nas.Nigdy nie przeklada terminu mojego
    przyjazdu.Lato praktycznie spedzilismy na rivierze.Kontaktowal sie
    przy mnie w tym czasie z kolega z pracy i wysylal mu projekty ktore
    opracowywal na laptopie.Ten kolega tez wie o nas poza tym nikt
    wiecej.
  • ella414 04.12.08, 21:16
    jedzie teraz do rodziny bo ponoc jest jakies swieto.Byl na koniec
    ramadanu ale codziennie dzwonil do mnie i pisal.Mial byc dluzej ale
    wrocil do urfy po 2 dniach.Nie chcial byc dluzej tam.
  • gunes20032001 04.12.08, 21:41
    Tak, w poniedzialek jest swieto ofiarowania(skladaja w ofierze
    zwierze).
    Sluchaj, nie przekreslaj go jeszcze.Przeciez nigdzie sie nie
    spieszysz.Masz swoja prace.On tez chyba nie leci na twoja kase bo
    jak piszesz robi jakies projekty.Jesli wiec cos tu nie gra to
    wczesniej czy pozniej wyjdzie na wierzch.Daj mu szanse.Sobie tez.Tak
    cie to wszystko dziwi bo wlasnie miedzy nami sa wielkie roznice
    kulturowe.To co u nas jest normalne tutaj nie lub
    odwrotnie.Poczekaj, oswoj sie, poznaj kraj.Zauwazylam, ze nie znasz
    dobrze kultury kraju.Stad twoje pytania.Poczytaj
    troche,popytaj,popatrz jak sie zachowuje twoj luby.Potem daj sobie
    czas.Sprobuj tez w tym czasie byc szczesliwa,wyluzuj.Nie baw sie
    przez 24 godz w porucznika Colombo.obserwuj.Co ma wyjsc wyjdzie samo.
    --
    Güneş
  • gunes20032001 04.12.08, 21:50
    Popros go o zdjecie rodziny.Jesli jest to rodzina tradycyjna to moze
    to byc widoczne na zdjeciu.Trudno mi pisac jak to poznac.Moze po
    ubiorach,pozie,wyrazie twarzy,miejscach osob na fotografi.
    --
    Güneş

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka