z tym to chyba jest tak jak wszedzie - sa pasjonaci sportu w praktyce, sa i ci, ktorzy wola ogladac. w "bardziej nowoczesnych" dzielnicach (np. Caddebostan, gdzie jest wspaniala trasa wzdluz wybrzeza) mozna spotkac takich, co to lubia sobie pobiegac, ale to zazwyczaj nie sa Turcy...
standardy fitness tez zaleza od tego, ile chce sie za nie zaplacic. swojego czasu chodzilam na joge do Cihangir Yoga, miejsce bardzo "zen," niczego nie moglam zarzucic, a wrecz przeciwnie, poza cena oczywiscie
jesli chodzi o tradycyjny fitness, to zajecia sa takie same jak w Polsce, zalezy od tego, jaki typ treningu wybierzesz, tylko oczywiscie prowadzone po turecku. jak juz mowilam, standard zalezy od ceny, dokladnie tak samo jak w Polsce. im wieksze masz oczekiwania, tym wiecej musisz zaplacic. a w takim wielkim miescie jak Stambul wybor jest naprawde duzy.
wydaje mi sie, ze Turcznki nie sa pasjonatkami ruchu (nie wiem, czy wypada tak generalizowac), chociaz moze i to sie zmienia, bo codziennie jadac do pracy przejezdzam przez Fener-Balat i widze szczelnie zakryte kobiety (kobiety, nie dziewczyny!), ktore na parkowych urzadzeniach gimnastycznych (mozna spotkac w wielu miejscach w Stambule) wywijaja nogami skoro swit

godne podziwu!
panowie natomiast, oprocz ogladania futbolu, takze w niego graja - wieczorami mozna zobaczyc grupy zapalencow, ktorzy wynajmuja sobie boisko na godzine i kopia pilke z kolegami z pracy.