Dodaj do ulubionych

jak zwalczacie poranna senność?

31.08.06, 12:39
Jestem przerazona tym, ile czasu marnuję śpiąc. Odkąd urodziłam dziecko, śpię
do 10, nawet 11 godziny. Nie non stop, oczywiscie, bo włąśnie noce mam ciągle
pozarywane, mały budzi się co godzine, dwie, trzy, czasem marudzi przez
cztery godziny cały czas. Jednak cokolwiek by sie dzialo, czy noc
spokojniejsza, czy przestana na nogach - ja zawsze dopiero po 10, a nieraz
11 - jestem w stanie wstac ostatecznie z łóżka i normalnie funkcjonowac.
Wczesniej DOSŁOWNIE zamykają mi sie oczy i słaniam sie na nogach, nie mowiac
o tym, ze snuje sie po domu jak cien i nie potrafie wykonac zadnej sensownej
czynnosci poza rzuceniem sie na łózko. Jak wróci do normalnego trybu zycia,
wstawac o 7.30 czy nawet o tej 8.00 i normalnie funkcjonowac?

--
Justynka
Michałek-Zobaczcie
Obserwuj wątek
    • aasiula1 Re: jak zwalczacie poranna senność? 31.08.06, 20:44
      słuchaj niemasz szans, ja nie śpię od pół roku prawie. Zuzanna wstaje w nocy co
      2 godz na cycka. Do tego z rana przylatuje Julia. Czasem nawet przed 7. Do tego
      nie ma mnie kto wyreczyć, bo mężowiu wiadomo gdzie. Ja już jak zombi chodzę
      mimo, że piję kawę. To po prostu trzeba odespać
      --
      Zuzia ma już tyle, a Juleczka trochę więcej
    • khaki3 Re: jak zwalczacie poranna senność? 31.08.06, 20:46
      Niestety trzeba pocierpiec i wstawac wczesniej.Na kawie na poczatku pojezdzic a
      pozniej juz jak ta lala bedziesz smigac z sanego ranasmile
      --
      Dyplomata - człowiek, który potrafi powiedzieć spier...aj w taki sposób, że
      poczujesz dreszczyk emocji na myśl o czekającej cie wyprawie.
    • onlyju Re: jak zwalczacie poranna senność? 01.09.06, 10:58
      Spać uwielbiam i od zawsze uważam, że śpię za mało.
      Poranną senność zwalczam joggingiem lub pływaniem. Nie zawsze mam na to czas,
      ale znajduję go w 90% poranków. Uwielbiam sobie popływać z rana, pobiegać nieco
      mniej (kolano marudzi), choć nie zawsze zapewnia mi to stuprocentową witalność.
      Śniadanie - węglowodanowe - stawia mnie na nogi. Senność mm gwarantowaną w
      upalną pogodę i przy niskim ciśnieniu. Wtedy dobra kawa z mlekiem lub
      (niestety) coca-cola. Jak mi się oczy zamykają (np. za kierownicą, ale też bywa
      w biurze) - stosuję szybki trik tirowców, którzy w trasę zabierają cytrynę
      pokrojoną w plasterki i żują ją w momentach kryzysowych. Pomaga. Albo żuję
      gumę - dotlenia mózg. I ponad wszystko - zawsze otwarte okno. Czy mróz, czy
      deszcz, gdzieś w okolicy muszę mieć przesmyk świeżego powietrza (wyjątek: upał
      i klimatyzacja). Nienawidzę dogrzewanych pomieszczeń, jako jedyny znany mi
      człowiek mam cały rok zakręcone grzejniki. Włączam je wyłącznie poniżej -25 i
      wtedy, gdy przyjeżdżają do mnie goście - wszystkim zawsze jest u mnie zimno.
      Ubieram się w domu w dres (który uwielbiam), zawijam w przyjemny koc i nie
      rozstaję się ze szklanką gorącego mlekaz miodem. To zimą.
      Poza tym za długim spaniem przemawia fakt, że podczas snu (min.8h na dobę) mózg
      wytwarza leptynę - hormon m.in. zmniejszający apetyt. Brak snu lub zbyt krótki
      sen może prowadzić do zaburzeń w wydzielaniu leptyny, co z kolei upraszcza
      drogę do nadwagi. Mózg przestaje wówczas kontrolować uczucie sytości. Nie
      wiesz, czy już jesteś najedzona, czy masz jeść dalej, więc jesz dalej.
      Zasada: spać tyle, ile domaga się organizm. Sen jeszcze nikomu nie zaszkodził.
      Ja najczęściej - myśląc o tym, co zrobię po pracy - planuję wielkie spanie.
      Wychodzę z biura i lecę na sport, później książka i znów zasypiam późną nocą, a
      rano marzę o zatrzymaniu czasu.

      --
      you lie - you die
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka