Dodaj do ulubionych

Najskuteczniejsze wege propaganda

23.02.04, 19:46
To tak a propos watku terezinna, (czy jakos tak).

Ja mysle, ze najlepsza wege-propaganda, to nie zasypywanie tysiacem
argumentów, dlaczego jedzenie miesa jest zle, ale karmienie bliskich,
przyjaciol, rodziny wegetarianskimi potrawami bez tej etykietki. POdawanie na
imprach smakolykow wege, ktorymi zajadaja sie nawet miesozercy... To naprawde
dziala. Dzieki temu miesozercy poznaja alternatywy do schaboszczaka, i choc
troche ograniczja ilosc miesa, inni przechodza na wegetarianizm, bo widza, ze
mozna jesc smacznie nie katujac sie.

Pozdrawiam,
wege-obzartuch Kociamama.
Edytor zaawansowany
  • neeki 23.02.04, 19:53
    u mnie panowalo miecho , potem ja przeszlam na wegetarianizm, potem moja
    siostra. i okazalo sie ze mozna jesc bez miesa a smaczenie.
    jeszcze w Polsce bylam z kumplem miesojadem na wakacjach i zajadal sie moimi
    wegetarianskimi potrawami miesa w ogole nie jadl. najbardziej mu smakowal ryz i
    pierogi sojowe z soczewica
    --
    Guess how much I love being hugged :0) Hug me, hug me, hug me ;0)
  • Gość: mięsolub IP: *.aster.pl / *.acn.pl 23.02.04, 21:06
    Joanna Naturalny karmiła tak swoją babcię przez 3 miesiące. W końcu babcia się
    zbuntowała, wsunęła talerz mięsa i powiedziała, że po raz pierwszy od 3
    miesięcy nie bolą jej nerki.
  • Gość: brumbak IP: *.crowley.pl 23.02.04, 21:07
    - no nie za bardzo...
    a co jak jakiś poczęstowany(wana) powie- tak wszystko jest takie pyszne ale
    przecież to białko jest NIEPEŁNOWARTOSCIOWE!!!
    - pzdrvege
  • kociamama 23.02.04, 22:15
    Tylko wyjatkowi fanatycy miesa beda cos gadac o niepelnowartosciowym bialku,
    generalnie ci bezmyslni (co jedza mieso, bez glebszych refleksji nad tym co
    jedza) polubia wege jedzonko, bo jest pyszne. A laski to w szczegolnosci, bo
    nie takie ciezkostrawne i tuczace.

    POzdrawiam,
    Kociamama.
  • Gość: brumbak IP: *.crowley.pl 23.02.04, 22:29
    - ludzie śa różni
    - i różne rzeczy do nich przemawiają
    - co do tego białka to z moich ibserwacji wynika że większość ludzi jedzących
    mięso uważa ze to białko z miesa jest lepsze i trzeba je jeść
    - fanatycy mięsojady to znacznie rzadszy gatunek choc ćżesto spotykany na tym
    forum
    - do niktórych przemawia szlachetna idea nie powodowania cierpień zwierząrt
    do innych piekna postawa obrońcy przyrody ozywionej i
    nieozywionej "ochraniacza środowiska"
    - sa tacy dla któych wegetarianizm jest sam w sobie tak atrakcyjny że
    jadłospis, jakies pyszności nie będzie miał dla nich żadnego znaczenia
    pzdrvegienia
  • kociamama 24.02.04, 07:52
    Masz racje Brumbaczku, ze dla niektorych wegetarianizm to piekna idea, ale
    takich przekonywac nie trzeba. Niestety wiekszosc ludzi zyje po to, by
    zaspokajac swoje wlasne potrzeby i zachcianki, a jak im pokazac, ze przysmaki
    to nie tylko jakas pieczen miesna czy szaszlyk miesny, tym chetniej do wege sie
    pozytywnie nastawiaja.

    Oczywiscie, ze uswiadamianie dotyczace cierpienia zwierzat jest istotne, bo
    wiele ludzi (szczegolnie mieszczuchów) nie laczy kawalka mięsiwa z zabiciem
    zywej istoty, i sami mowia, ze nigdy by zwierzecia nie zabili.

    Wazne jest tez podawanie argumentow zdrowotnych.

    Ale glowny powod miesozesrtwa jest prosty. MIecho po prsotu smakuje tym, co sa
    do niego przyzwyczajeni i nie wyobrazaja sobie zycia bez niego. Do tego
    dorabiaja jakas tam ideologie, ze niby zdrowe, ze to naturalne, ze czlowiek
    jest wszystkozerca, ale wszystko sprowadza sie do zaspokajania swoich
    hedonistycznych zachcianek.

    Pozdrawiam,
    Kociamama.
  • Gość: mięsolub IP: 149.156.12.* 24.02.04, 08:32
    Trochę hedonizmu nie zaszkodzi (foix grais).
  • neeki 24.02.04, 11:12
    powie kiedys kanibal zjadajacy miesoluba :p
    --
    Guess how much I love being hugged :0) Hug me, hug me, hug me ;0)
  • oladios 24.02.04, 11:28
    A tak na marginesie - ciekawia mnie te pierogi sojowe z soczewica .
    Czy istnieje szansa na poznanie przepisu ???
    Bardzo prosze .....
  • neeki 24.02.04, 11:39
    to najlepsze przepis jaki znam, wyprobowany, polecam mniam mniam

    FARSZ Z ZIELONEJ SOCZEWICY

    1 szklanka zielonej soczewicy
    1/3 kostki masła
    1 łyżeczka mielonej kolendry
    1 łyżeczka kurkumy lub curry
    1 łyżeczka słodkiej papryki

    Soczewicę dokładnie umyj, wsyp do garnka, zalej 2,5 szklanki wody, posól i
    gotuj pod przykryciem na średnim ogniu. Powinna się gotować intensywnie, ale
    uważaj, żeby nie kipiała. Po około półgodzinie woda powinna się wygotować, a
    soczewica zmięknąć tak, że pojedyncza fasolka da się rozetrzeć pomiędzy
    palcami. Zdejmij pokrywkę i, cały czas mieszając, odparuj pozostałą wodę. Kiedy
    soczewica zamieni się już w gęstą pastę, zdejmij ją z ognia. Ostudź. Na patelni
    rozpuść masło i wsyp przyprawy. Smaż je przez kilka sekund, żeby wydobyć ich
    aromat. Uważaj jednak, aby nie przypalić ani masła, ani przypraw! Wlej masło do
    farszu wymieszaj dokładnie mikserem lub drewnianą gałką.

    PIEROGI Z SOCZEWICĄ

    2 szkl. mąki
    1 łyżka oleju
    4 łyżki masła

    Do miski wsyp mąkę, dodaj olej i 1 łyżeczkę soli. W czajniku zagotuj wodę i
    wlej 1-1,5 szklanki wrzątku do miski z mąką. Wymieszaj ciasto łyżką, wyrzuć na
    stolnice i szybko zagnieć. Ciasto powinno być miękkie, ale elastyczne i nie
    może się kleić do rąk. W razie potrzeby dodaj odrobinę mąki lub wrzątku i
    zagnieć jeszcze raz. Zagniatać trzeba szybko, by ciasto nie wystygło. Zimne
    zrobi się twarde i trudno będzie je rozwałkować. Dlatego też zaraz po
    zagnieceniu włóż ciasto pod miskę.
    Stolnice lub blat stołu posyp niewielką ilością mąki, wyciągnij spod miski 1/4
    ciasta, rozwałkuj na cienki placek. Szklanką wytnij w nim krążki, jeden przy
    drugim. Pozostałe skrawki ciasta ugnieć w kulkę i schowaj pod miskę. Na każdy
    krążek nakładaj łyżką ostudzony farsz, złóż na pół i dokładnie zlep brzegi.
    Potem wyciągnij następny kawałek ciasta i postępuj jak wyżej. W dużym garnku
    zagotuj wodę, posól, wrzuć pierogi. Gotuj 5 minut od ich wypłynięcia na
    powierzchnie. Uważaj, aby pierogi nie gotowały się zbyt intensywnie, ponieważ
    są delikatne i mogłyby się rozgotować.
    Odcedź pierogi i przelej ostrożnie zimną wodą - nie będą się sklejały. Podawaj
    polane roztopionym masłem. Jeżeli wystygną, możesz je odsmażyć na patelni.

    polecam rewelacyjna strone z przepisami uczta.vege.pl/ wiele z nich
    probowalam. swietny jest ryz po indyjsku.

    jak ktos lubi soczewice to bardzo dobra jest z kotletami sojowymi. kotlety
    robimy jak na opakowaniu, gotujemy soczewice a potem mieszamy ja z sosem
    salatkowym Knorra ( tym w torebeczkach co tylko wode i olej dodaje sie ) -> ja
    najbardziej lubie z paprykowo-ziolowym



    --
    Guess how much I love being hugged :0) Hug me, hug me, hug me ;0)
  • neeki 24.02.04, 11:42
    hehe dopiero teraz sie zorientowalam ze w pospiechu walnelam blynda ;) to nie
    sa pierogi sojowe z soczewica ;) polaczylam dwa dania. moje ulubione to pierogi
    z soczewica, albo kotlety sojowe z soczewica :) mam nadzieje ze mimo to bedzie
    smakowac ;)
    --
    Guess how much I love being hugged :0) Hug me, hug me, hug me ;0)
  • oladios 24.02.04, 21:32
    Bardzo dziekuje za przepis !
    Na pewno wyprobuje .
    Ja tez mam taka nadzieje :))
  • Gość: misiu IP: 5.2.* / *.chello.pl 24.02.04, 12:21
    Jeżeli kiedyś przyjdą kanibale, będzie im wszystko jedno, czy zjedzą mięsoluba,
    czy wegetarianina. Przy okazji: stawianie człowieka na równi ze zwierzętami
    sprzyja przyszłemu kanibalizmowi.

  • neeki 24.02.04, 12:32
    zalezy czy sie "podciaga" zwierzeta do poziomu zarezerwowanego ( w mniemaniu
    niektorych) dla czlowieka, czy odwrotnie. a w sumie to co Ci za roznica jakie
    mieso bedziesz jadl ?
    pewnie ze im bedzie wszystko jedno, tylko ze ja nie jem miesa z piesnia o
    hedonizmie na ustach.
    --
    Guess how much I love being hugged :0) Hug me, hug me, hug me ;0)
  • Gość: mięsolub IP: *.aster.pl / *.acn.pl 24.02.04, 13:13
    Nie moralizuj, bo roślinki też mają uczucia, co naukowo dowiedziono. Jakbym był
    naprawdę wrażliwy, to umarłbym z głodu.
    Coś takiego jak kanibalizm gastronomiczny w żadnej kulturze nigdy miejsca nie
    miało (chyba, że w trakcie klęski głodu). Powód był zawsze rytualny. Po co więc
    ta demagogia? Człowiek człowieka zjadał nie będzie.
  • neeki 24.02.04, 13:22
    a ja pytam dlaczego ? mieso to mieso. wiec cale Wasze gadanie ze czlowiek je
    mieso bo tak stworzyla natura nie ma sensu. nie jesz miesa ludzkiego bo wynika
    to z norm spolecznych, moralnosci, czesto religii. a nie dlatego ze to jest
    sprzeczne z natura. taki kanibal by Ci powiedzial ze jestes nienormalny bo
    miesko ludzkie jest smaczne i zdrowe :p skoro na tej zasadzie mozna nie jest
    miesa ludzkiego to mozna i zrezygnowac z miesa w ogole.
    --
    Guess how much I love being hugged :0) Hug me, hug me, hug me ;0)
  • Gość: mięsolub IP: *.aster.pl / *.acn.pl 24.02.04, 13:35
    Jak ktoś ma obsesję na punkcie kanibalizmu, to nic na to nie poradzę.
  • Gość: misiu IP: 5.2.* / *.chello.pl 24.02.04, 14:14
    Człowiek je mięso, ponieważ jest to zgodne z naturą. Zgodne z naturą jest
    również jadanie innego gatunkowo mięsa, niż własne. Kanibalizm w przyrodzie
    stanowi niewielki odsetek mięsożerstwa. Współczesna cywilizacja wyeliminowała
    również tę nikłą część i kanibalizmu zabrania, właśnie ze względu na normy
    społeczne, moralne i religijne. Taki stan jest dla człowieka korzystny. Gdyby
    na podobnej zasadzie wprowadzić ochronę życia zwierząt, ludzkości przyniosłoby
    to tylko szkody.
  • sermina 24.02.04, 17:04
    moze wlasnie cywilizacja wciaz sie rozwija i nastepny krok to stopniowe
    wyeliminowanie miesozerstwa? ;)

    jakie szkody? skad taka pewnosc niezachwiana? a my uwazamy np. inaczej :) jesli
    wszystko bedzie robione z glowa, a nie fanatycznie, to powinno byc duzo lepiej.
  • Gość: misiu IP: 5.2.* / *.chello.pl 24.02.04, 19:47
    Bujasz w obłokach, a choć nie wątpię, że przyjemne to zajęcie, nie będę Ci
    towarzyszył. Lubię czuć twardy grunt pod nogami.
  • Gość: misiu IP: 5.2.* / *.chello.pl 24.02.04, 13:48
    Jest bez znaczenia, w którą stronę. Gdybyśmy raz przełamali barierę pomiędzy
    zwierzętami a ludźmi, choćby po to, aby chronić życie zwierząt, to po pewnym
    czasie, kiedy nastapiłby powrót do spożywania mięsa (a nastąpiłby niechybnie),
    wróciłoby również ludożerstwo. Dopóki mięso ludzkie będzie tabu, nie będzie
    ludożerstwa.
    Dla mnie stanowi różnicę, a jakiego zwierzęcia pochodzi mięso na moim talerzu,
    podobnie jak wegetarianom, myślę, robi różnicę, jakie rośliny jadają. Samo
    stwierdzenie: "a w sumie co Ci za różnica jakie mięso będziesz jadł", w
    kontekście ludożerstwa, jest obraźliwe i świadczy nie najlepiej o autorze.
  • neeki 24.02.04, 14:05
    wcale nie jest obrazliwe, wykazuje po prostu dziury w Twojej ideologii i
    sposobie myslenia. z tego co pamietam to to co najlepiej lubisz robic. w sensie
    odzywiania nie ma roznicy miedzy jednym miesem a drugim i jezeli tego nie
    widzisz to niezbyt dobrze swiadczy to o Twojej inteligencji. jezeli uwazasz ze
    wrazliwosc na cierpienie zwierzat spowoduje kanibalizm to gratuluje. to jakas
    nowa teoria przyczynowo-skutkowa :p
    --
    Guess how much I love being hugged :0) Hug me, hug me, hug me ;0)
  • Gość: misiu IP: 5.2.* / *.chello.pl 24.02.04, 14:17
    Jeśli Ty czegoś nie rozumiesz, to nie znaczy, że głupie jest to, czego nie
    rozumiesz, tylko Ty sama. Widocznie sama jesteś zbyt mało inteligentna, skoro
    nie jesteś w stanie pojąć tego, co napisałem.
  • neeki 24.02.04, 17:29
    idac Twoim torem rozumowania po prostu nie rozumiesz wegetarianizmu i dlatego
    uwazasz ze jest glupi. bo jestes zbyt malo inteligentny zeby go pojac :p

    misiek Twoja inteligencja jest tu powszechnie znana :p szkoda ze jestes taki
    osamotniony w przekonaniu o jej wielkosci ;)
    --
    Guess how much I love being hugged :0) Hug me, hug me, hug me ;0)
  • Gość: misiu IP: 5.2.* / *.chello.pl 24.02.04, 18:14
    Widzę, że trzeba wytłumaczyć jak krowie na miedzy. Pytasz skąd wziąłem związek
    przyczynowo-skutkowy kanibalizmu z wegetarianizmem, podczas gdy jednocześnie
    sama podważasz różnicę między jedzeniem mięsa ludzkiego i zwierzęcego. Nie
    widzisz swojej głupoty? Przecież wyraźnie potwierdzasz w ten sposób moje
    przypuszczenia. Ciąg zdarzeń mógłby wyglądać następująco:
    1. Wegetarianie wprowadzają swoje porządki i doprowadzają do zlikwidowania w
    ludzkiej mentalności różnic pomiędzy jedzeniem zwierząt a kanibalizmem.
    2. Po dłuższym czasie okazuje się, że z różnych względów, m.in. zdrowotnych,
    należy wrócić do jedzenia mięsa.
    3. Kanibalizm nie jest już tabu, ponieważ granica pomiędzy życiem ludzkim a
    zwierzęcym została przełamana.
    Taki scenariusz jest oczywiście czysto hipotetyczny, ponieważ moda na
    wegetarianizm przeminie tak, jak inne zwariowane mody. Nie może bowiem istnieć
    długo idea sprzeczna z ludzka naturą. Jako materiał do dyskusji jest za to w
    sam raz. Dlatego właśnie pisałem, że wegetarianizm sprzyja kanibalizmowi, a
    nie, że do niego doprowadzi.

    Swojej inteligencji nie potrzebuję poddawać pod osąd blondynek-wegetarianek.
    Nawet byłbym bardzo zaniepokojony pozytywnym wynikiem takowego. Wasz wzorzec
    inteligencji to raczej brumbak. Do takiego poziomu nie zgłaszam żadnych
    pretensji.
  • neeki 24.02.04, 18:23
    to Ty nie kumasz bazy. wegetarianizm to nie moda tylko sposob na zycie. i nie
    ma mowy o wracaniu do jedzenia miesa. jak ktos nie jedzenie ludzi rozszerza na
    zwierzeta to wtedy doprowadzi do kanibalizmu taaa. Ty idz sf pisac ;) a co
    jesli sie okaze ze dla zdrowia potrzebne jest ludzkie mieso ? :p napisz nam
    taka opowiesc zobaczymy co Ci wyjdzie
    --
    Guess how much I love being hugged :0) Hug me, hug me, hug me ;0)
  • sermina 24.02.04, 19:07
    > 2. Po dłuższym czasie okazuje się, że z różnych względów, m.in. zdrowotnych,
    > należy wrócić do jedzenia mięsa.

    po pierwsze -> z jakich innych wzgledow niby, oprocz zdrowotnych?
    po drugie -> czemu zdrowotnych, skoro ludzie normalnie sobie zyja na
    wegetarianizmie? skoro teraz zyja i dobrze sie maja, to czemu mialoby sie to
    zmienic w przyszlosci na gorsze?
    sa owszem wyjatki, osoby z defektami, ktorym ta dieta szkodzi, ale dla reszty
    jest ok. poza tym nauka idzie do przodu wciaz, wiec pewnie rozwiaze i te
    problemy.

    ale, to wszystko teoria. wiadomo ze wegetarianie nie 'zaprowadza swoich
    porzadkow'. niewielu z nas ma ochote kogos do czegos na sile zmuszac.
    chcielibysmy raczej doprowadzic do sytuacji, kiedy ludzie sami zdecyduja sie na
    zmiane swojego trybu zycia.
    a miesozercow tak latwo sie nie zmienia, wiec nie masz sie czego obawiac,
    misiu ;) wegetarianie nie porwa cie i nie beda torturowac, nie beda rowniez
    glodzic wegetarianska dieta, brrr... ;)))
  • Gość: misiu IP: 5.2.* / *.chello.pl 24.02.04, 19:36
    sermina napisała:

    > po pierwsze -> z jakich innych wzgledow niby, oprocz zdrowotnych?
    > po drugie -> czemu zdrowotnych, skoro ludzie normalnie sobie zyja na
    > wegetarianizmie? skoro teraz zyja i dobrze sie maja, to czemu mialoby sie to
    > zmienic w przyszlosci na gorsze?
    > sa owszem wyjatki, osoby z defektami, ktorym ta dieta szkodzi, ale dla reszty
    > jest ok. poza tym nauka idzie do przodu wciaz, wiec pewnie rozwiaze i te
    > problemy.

    Z rozmaitych. Przede wszystkim dlatego, że ludzie chcą jeść mięso i już.
    Dalekosiężnych skutków diety całkowicie pozbawionych produktów zwierzęcych nie
    sposób przewidzieć. Naukowcy twierdzą, że od czasu upowszechnienia się uprawy
    roślin, objetość mózgu ludzkiego wyraźnie się zmniejszyła. To tylko jeden z
    argumentów na rzecz diety przynajmniej częściowo mięsnej.
    Nauka istotnie może przynieść pewne rozwiązania, ale raczej w formie np.
    hodowli tkankowych, czy inżynierii genetycznej. Już kiedyś poruszałem ten
    temat, ale tutaj (prawie) nikogo to nie zainteresowało.

    > ale, to wszystko teoria. wiadomo ze wegetarianie nie 'zaprowadza swoich
    > porzadkow'. niewielu z nas ma ochote kogos do czegos na sile zmuszac.
    > chcielibysmy raczej doprowadzic do sytuacji, kiedy ludzie sami zdecyduja sie
    > na zmiane swojego trybu zycia. a miesozercow tak latwo sie nie zmienia, wiec
    > nie masz sie czego obawiac, misiu ;) wegetarianie nie porwa cie i nie beda
    > torturowac, nie beda rowniez glodzic wegetarianska dieta, brrr... ;)))

    Przecież napisałem wyraźnie, że to tylko hipoteza stworzona po to, aby pokazać
    na jakiej zasadzie wegetarianizm sprzyja ludożerstwu. Utopijne idee mają to do
    siebie, że przynoszą efekty zupełnie nieoczekiwane przez swoich piewców. Marks
    prawdopodobnie też nie byłby zadowolony z wyników Rewolucji Październikowej.
    Pozwolę sobie tylko nie zgodzić się z Twoim zdaniem na temat zaprowadzania
    przez wegetarian swoich porządków na siłę. Owszem, wegusie chcieliby to zrobić.
    Gdyby mieli wystarczająco dużo do powiedzenia, zrobiliby to i nie mam co do
    tego żadnych złudzeń. Na szczęście wszystko wskazuje, że pozostaniecie
    niszowym "wyznaniem gastronomicznym" i to dlatego nie mam się czego obawiać, a
    nie dlatego, że rzekomo nie dążycie do wprowadzenia przymusu. :)
  • neeki 24.02.04, 20:09
    to ze Ty narzucasz wszystkim swoje poglady nie znaczy ze wegetarianie tacy sa.
    wiekszosc to ludzie nastawieni pokojowo, ktorzy robia swoje i chca miec swiety
    spokoj. niestety nas takie miski nawiedzaja.

    "bo ludzie lubia jesc mieso" no wegetarianie akurat nie lubia jakbys nie
    zauwazyl...
    --
    Guess how much I love being hugged :0) Hug me, hug me, hug me ;0)
  • Gość: sermina IP: *.kwadratowa.waw.pl / 213.17.162.* 24.02.04, 20:57
    ech...musze pisac drugi raz, kotek mi wylaczyl komputer i skasowal prawie
    calego posta. niedobry spryciula ;)


    > Z rozmaitych. Przede wszystkim dlatego, że ludzie chcą jeść mięso i już.

    ales zaserwowal argument, heheh :) przeciez nie chodzilo o chcenie lub
    niechcenie, tylko o logiczne argumenty, czemu niejedzenie miesa mialoby okazac
    sie niekorzystne, czemu nalezaloby do jedzenia miesa wrocic. nalezalo<- to ma
    swoj wydzwiek, i nie chodzi tu o zachcianki, tylko konkretne powody.
    a zareczam ci, ze wiekszosci ludzi po przejsciu na wegetarianzm miesa sie
    odechciewa, i nie maja juz ochoty na schabowego itd. trzeba tylko odczekac
    jakis czas.

    > Dalekosiężnych skutków diety całkowicie pozbawionych produktów zwierzęcych
    nie
    > sposób przewidzieć. Naukowcy twierdzą, że od czasu upowszechnienia się uprawy
    > roślin, objetość mózgu ludzkiego wyraźnie się zmniejszyła.

    a najwiekszy mozg nalezal podobno do uposledzonego umyslowo. wiec widzisz,
    wielkosc nie znaczy jakosc.
    moze to tak jak w technice lub elektronice, wszystko ulega miniaturyzacji, a
    jednoczesnie jest bardziej wydajne. moze wiec tez i mozg ulega optymalizacji?
    (prosze bez skojarzen, hehe ;))
    poza tym pomysl, przeciez ludzie kiedys pomimo tych wiekszych mozgow byli
    bardziej prymitywni.
    no i podobno i tak wykorzystuje sie tylko mala czesc mozgu, moze spora czesc to
    byl tylko niepotrzebny balast? coz, trudno to teraz stwierdzic na pewno - moze
    kiedys...teraz mozemy jedynie sobie porozwazac rozne teorie.
    ja mam wrazenie, ze po prostu mozg sie zmodyfikowal tak, by lepiej
    funkcjonowac, i duza masa nie byla do tego konieczna. a nawet korzystna,
    zwazaja na stabilnosc sylwetki ludzkiej (coraz bardziej smuklej zreszta).
    wyobrac sobie jak by bylo nam ciezko, tacy wysocy, smukli, z wielkimi ciezkimi
    glowami ;) no coz, ulegamy przemianom, i nie uwazam aby byly to zmiany na
    gorsze. organizm sie przystosowuje do zmieniajacych sie warunkow. kiedys bylo
    potrzebne cos innego niz dzis.

    > To tylko jeden z
    > argumentów na rzecz diety przynajmniej częściowo mięsnej.

    no jak widac dla mnie malo wiarygodny, trudno potwierdzic zwiazek duzy mozg -
    wieksza inteligencja.
    prawde mowiac nie wierze w to, by taki gostek wyciagniety z epoki kamiennej
    poradzil sobie na studiach np. albo z podstawowka nawet :) moze jakies proste
    rzeczy tak, ale pozniej...
    zreszta, i tak teraz tego nie sprawdzimy.

    > Nauka istotnie może przynieść pewne rozwiązania, ale raczej w formie np.
    > hodowli tkankowych, czy inżynierii genetycznej. Już kiedyś poruszałem ten
    > temat, ale tutaj (prawie) nikogo to nie zainteresowało.

    ja rowniez poruszalam te tematy i mnie one jak najbardziej interesuja.
    poza tym uwazam za bardziej prawdopodobne, przynajmniej jak na razie, to
    rozwiazanie z hodowlami tkankowymi, niz to ze wszyscy ludzie przestana jesc
    mieso.
    gdyby takie rozwiazanie zaistnialo (na rozsadna skale, nie tylko gdzies
    eksperymentalnie), to zaczelabym jesc mieso (o ile nie byloby ono szkodliwe
    zbytnio).
    w sumie roslinki tez w pewien sposob czuja... :|

    > Przecież napisałem wyraźnie, że to tylko hipoteza

    ja takze! :)

    stworzona po to, aby pokazać
    > na jakiej zasadzie wegetarianizm sprzyja ludożerstwu.

    nie sprzyja. masz bledne zalozenia, ze ludzie na pewno beda musieli wrocic do
    jedzenia miesa. a nie dosc ze nie musieliby, to jeszcze wiekszosc nawet nie
    chcialaby tego uczynic.
    ale ja i tak sklanialabym sie ku idei tych chodowli tkanek. zreszta, ona jest
    dosc prawdopodobna.

    > Pozwolę sobie tylko nie zgodzić się z Twoim zdaniem na temat zaprowadzania
    > przez wegetarian swoich porządków na siłę. Owszem, wegusie chcieliby to
    zrobić.
    >
    > Gdyby mieli wystarczająco dużo do powiedzenia, zrobiliby to i nie mam co do
    > tego żadnych złudzeń. Na szczęście wszystko wskazuje, że pozostaniecie
    > niszowym "wyznaniem gastronomicznym" i to dlatego nie mam się czego obawiać,
    a
    > nie dlatego, że rzekomo nie dążycie do wprowadzenia przymusu. :)


    a co, siedzisz w glowie wegetarian, zes taki pewien?? bo ja np. nie mam ochoty
    nikogo zmuszac.
    oj, chyba patrzysz przez pryzmat swojej psychiki (zwichrowanej jedzeniem miesa,
    i podsuwajacej twojej wyobrazni rozne dziwne, agresywne mysli... hehe ;)))
    misiu, wegetarianie sa przeciw przemocy! wiec zmuszanie ludzi do czegos na sile
    byloby wbrew ich ideologii. mozna nauczac, dyskutowac, propagowac, uswiadamiac
    pewne sprawy innym ludziom, organizowac rozne akcje, ale nie ma tu miejsca na
    przemoc.
  • Gość: boza krowka IP: *.dip.t-dialin.net 24.02.04, 22:19
    nie wiem, czy tacy niszowi. W niemieckiej TIVI leca ostatnio ciagle - ku mojej
    uciesze - reklamy swinskiego miesa. Uciesze, bo widocznie spada popyt, skoro
    trzeba przypomniec o produkcie. I filmiki sa calkiem oki, mieso powoduje, ze ma
    sie ochote (dla seksisow i w mysl starej zasady sex sells) no i pani , zjadlszy
    pare kawalkow szaszylka, uroczo wzdycha. Standard. Ale dowod na to, ze
    wegetarianizm wychodzi z niszy.
  • Gość: misiu IP: 5.2.* / *.chello.pl 24.02.04, 23:20
    Pomarzyć dobra rzecz. :-)
    Ja natomiast widzę, że bardzo rzadko pojawiają się reklamy zakładów mięsnych,
    za to co chwila lecą "przebojowe warzywa Bonduelle" czy spoty soków Fortuny.
    Czy to dowód, że wegetarianizm się cofa?



  • Gość: Krystynaopty1 IP: *.biaman.pl 24.02.04, 23:31
    Gość portalu: misiu napisał(a):

    > Pomarzyć dobra rzecz. :-)
    > Ja natomiast widzę, że bardzo rzadko pojawiają się reklamy zakładów mięsnych,
    > za to co chwila lecą "przebojowe warzywa Bonduelle" czy spoty soków Fortuny.

    Po prostu dobry towar sam się sprzedaje i nie wymaga reklamy, nawet trzeba za
    nim stać w kolejce, nikt go przy kasach nie wystawia niemal tak że przejść nie
    można. Nie wciska się go jako reklamowe dodatki do innych produktów.
    Tak jest na przykład z mięsem.

    Krystyna


    Krystyna
  • Gość: misiu IP: 5.2.* / *.chello.pl 24.02.04, 23:13
    Gość portalu: sermina napisał(a):

    > ales zaserwowal argument, heheh :) przeciez nie chodzilo o chcenie lub
    > niechcenie, tylko o logiczne argumenty, czemu niejedzenie miesa mialoby
    > okazac sie niekorzystne, czemu nalezaloby do jedzenia miesa wrocic.
    > nalezalo<- to ma swoj wydzwiek, i nie chodzi tu o zachcianki, tylko konkretne
    > powody. a zareczam ci, ze wiekszosci ludzi po przejsciu na wegetarianzm miesa
    > sie odechciewa i nie maja juz ochoty na schabowego itd. trzeba tylko odczekac
    > jakis czas.

    Podstawowy błąd, jaki robisz, to założenie, że wszyscy ludzie dobrowolnie
    przejdą na wegetarianizm, a "chcenie" to nieistotna przeszkoda. Wybacz, ale
    taka naiwność nie przystoi nawet nastolatce. Ludzie na pewno sami nie
    zrezygnują z jedzenia mięsa, a zachcianka to podstawowy motor ludzkiej
    działalności. Próba wprowadzenia wegetariaństwa pod przymusem spowodowałaby
    niewątpliwie rewoltę społeczną na niespotykaną skalę. Daleko szukać nie trzeba.
    W Polsce tylko względne niedobory i podwyżki cen mięsa już wywoływały rozruchy.

    > a najwiekszy mozg nalezal podobno do uposledzonego umyslowo. wiec widzisz,
    > wielkosc nie znaczy jakosc.
    > moze to tak jak w technice lub elektronice, wszystko ulega miniaturyzacji, a
    > jednoczesnie jest bardziej wydajne. moze wiec tez i mozg ulega optymalizacji?
    > (prosze bez skojarzen, hehe ;))
    > poza tym pomysl, przeciez ludzie kiedys pomimo tych wiekszych mozgow byli
    > bardziej prymitywni.

    Wielkość mózgu ma bezpośredni wpływ na potencjał intelektualny człowieka. To
    nie elektronika i miniaturyzacji nie podlega. Różnice osobnicze nie mają przy
    tym nic do rzeczy, ponieważ chodzi o poziom przeciętny, a nie przypadki na
    skrajach krzywej Gaussa. Na temat inteligencji ludzi w minionych epokach nie
    możemy nic powiedzieć, ponieważ nie mamy żadnych danych na ten temat. Nie myl
    przy tym wiedzy z inteligencją. Gdyby dziecko człowieka z epoki kamiennej
    umieścić od urodzenia w dzisiejszych warunkach i poddać normalnemu procesowi
    edukacji, niewykluczone, że okazałoby się bardziej uzdolnione od współczesnych
    dzieci.

    > uważam za bardziej prawdopodobne, przynajmniej jak na razie, to
    > rozwiazanie z hodowlami tkankowymi, niz to ze wszyscy ludzie przestana jesc
    > mieso.

    Dobrze, że jeszcze tli się w Tobie choć trochę realizmu. :)

    > gdyby takie rozwiazanie zaistnialo (na rozsadna skale, nie tylko gdzies
    > eksperymentalnie), to zaczelabym jesc mieso (o ile nie byloby ono szkodliwe
    > zbytnio).
    > w sumie roslinki tez w pewien sposob czuja... :|

    Mam nadzieję, że do czegoś podobnego dojdziemy, bo stanowiłoby to, jak widać w
    Twoim przypadku, zadawalające obie strony sporu rozwiązanie.

    > nie sprzyja. masz bledne zalozenia, ze ludzie na pewno beda musieli wrocic do
    > jedzenia miesa. a nie dosc ze nie musieliby, to jeszcze wiekszosc nawet nie
    > chcialaby tego uczynic.

    Obawiam się, że nie masz racji. Już przykład neeki wskazuje, że jest coś na
    rzeczy. Zauważyłaś chyba, że wprost lansuje ona pogląd (nieobcy i innym
    wegetarianom), jakoby wszystko jedno było, czy jemy mięso zwierzęce, czy
    ludzkie. Myślę, że upowszechnienie takich pogladów na wystarczajaco szeroką
    skalę mogłoby już we współczesnych warunkach doprowadzić do powrotu
    kanibalizmu. Pomyśl tylko: są kraje (np. Chiny), gdzie jada się dużo mięsa, a
    jednocześnie przeludnienie stanowi poważny problem. Gdyby tzw. światowa opinia
    publiczna przestała widzieć różnicę moralną pomiędzy jedzeniem zwierząt, a
    ludzi, nie założyłbym się, że nie wróciłoby ludożerstwo, choćby w przypadku
    osób skazanych na śmierć. Kuchnia chińska jest tak urozmaicona, że wcale nie
    zdziwiłbym się takimu obrotowi sprawy. W każdym razie stawianie zwierząt i
    człowieka na tej samej płaszczyźnie moralnej jest bardzo niebezpiecznym
    eksperymentem.
    Przy okazji: w Polsce przebywa bardzo wielu Wietnamczyków. Widziałaś kiedyś
    jakiś wietnamski cmentarz, lub choćby pogrzeb? ;-))

    > a co, siedzisz w glowie wegetarian, zes taki pewien?? bo ja np. nie mam
    > ochoty nikogo zmuszac.
    > oj, chyba patrzysz przez pryzmat swojej psychiki (zwichrowanej jedzeniem
    > miesa i podsuwajacej twojej wyobrazni rozne dziwne, agresywne mysli...
    > hehe ;)))
    > misiu, wegetarianie sa przeciw przemocy! wiec zmuszanie ludzi do czegos na
    > sile byloby wbrew ich ideologii. mozna nauczac, dyskutowac, propagowac,
    > uswiadamiac pewne sprawy innym ludziom, organizowac rozne akcje, ale nie ma
    > tu miejsca na przemoc.

    W tym miejscu jestem absolutnie pewny, że się mylisz. Przymus diety
    wegetariańskiej to dalekosiężny cel większości wegetarian, z głównymi
    organizacjami i ideologami tego ruchu na czele. Jeśli mi nie wierzysz, a
    potrafisz być uczciwa sama przed sobą, zadaj sobie i znajomym wegetarianom
    pytanie: jak głosowaliby w referendum, mającym na celu odpowiedź na jedno
    pytanie: "Czy popierasz całkowity zakaz spożywania mięsa i wykorzystywania
    zwierząt w celach konsumpcyjnych i przemysłowych?" Tak, czy nie?
  • Gość: sermina IP: *.kwadratowa.waw.pl / 213.17.162.* 25.02.04, 03:29
    Gość portalu: misiu napisał(a):

    >> Podstawowy błąd, jaki robisz, to założenie, że wszyscy ludzie dobrowolnie
    > przejdą na wegetarianizm, a "chcenie" to nieistotna przeszkoda. Wybacz, ale
    > taka naiwność nie przystoi nawet nastolatce. Ludzie na pewno sami nie
    > zrezygnują z jedzenia mięsa, a zachcianka to podstawowy motor ludzkiej
    > działalności. Próba wprowadzenia wegetariaństwa pod przymusem spowodowałaby
    > niewątpliwie rewoltę społeczną na niespotykaną skalę. Daleko szukać nie
    trzeba.

    ojej, ale przeciez ja nie zakladalam, ze wszyscy dobrowolnie przejda na
    wegetarianizm, skad to przypuszczenie? prosze podac jakis przyklad, cytat,
    gdzie niby mialabym tak pisac. nie lubie jak ktos mi wklada w usta jakies
    zdania, ktorych nie wypowiedzialam, a pozniej jeszcze w zwiazku z tym prawie
    obraza :|
    nigdzie tez nie pisalam, ze wszyscy ludzie dobrowolnie zrezygnuja z niejedzenia
    miesa. rozwazalismy razem jakas teoretyczna sytuacje, zreszta wymyslona przez
    ciebie(!)
    >
    > Wielkość mózgu ma bezpośredni wpływ na potencjał intelektualny człowieka. To
    > nie elektronika i miniaturyzacji nie podlega. Różnice osobnicze nie mają przy
    > tym nic do rzeczy, ponieważ chodzi o poziom przeciętny, a nie przypadki na
    > skrajach krzywej Gaussa.

    masz moze jakies wiarygodne wyniki badan, potwierdzajace teorie, ktora tu
    glosisz? chetnie bym spojrzala na nie. ja akurat nie natknelam sie na takie,
    ktore opisywalyby zaleznosci wielkosc mozgu - potencjal intelektualny
    czlowieka. a jak widze ty juz gdzies cos czytales?

    Na temat inteligencji ludzi w minionych epokach nie
    > możemy nic powiedzieć, ponieważ nie mamy żadnych danych na ten temat. Nie myl
    > przy tym wiedzy z inteligencją. Gdyby dziecko człowieka z epoki kamiennej
    > umieścić od urodzenia w dzisiejszych warunkach i poddać normalnemu procesowi
    > edukacji, niewykluczone, że okazałoby się bardziej uzdolnione od
    współczesnych
    > dzieci.

    naprawde, nie bylabym tego wszystkiego tak pewna, jak ty. nie mamy mozliwosci
    porownania. jedyne co wiemy, to to, ze ludzie kiedys byli o wiele bardziej
    prymitywni.
    >
    > Dobrze, że jeszcze tli się w Tobie choć trochę realizmu. :)

    mysle ze calkiem sporo, wazne tylko bys uwaznie czytal moje posty, i nie
    przypisywal mi tego, czego nie napisalam. zobaczysz, od razu zmienisz o mnie
    zdanie ;)
    >
    > Mam nadzieję, że do czegoś podobnego dojdziemy, bo stanowiłoby to, jak widać
    w
    > Twoim przypadku, zadawalające obie strony sporu rozwiązanie.

    tak.

    >
    > Obawiam się, że nie masz racji. Już przykład neeki wskazuje, że jest coś na
    > rzeczy. Zauważyłaś chyba, że wprost lansuje ona pogląd (nieobcy i innym
    > wegetarianom), jakoby wszystko jedno było, czy jemy mięso zwierzęce, czy
    > ludzkie. Myślę, że upowszechnienie takich pogladów na wystarczajaco szeroką
    > skalę mogłoby już we współczesnych warunkach doprowadzić do powrotu
    > kanibalizmu. Pomyśl tylko: są kraje (np. Chiny), gdzie jada się dużo mięsa, a
    > jednocześnie przeludnienie stanowi poważny problem. Gdyby tzw. światowa
    opinia
    > publiczna przestała widzieć różnicę moralną pomiędzy jedzeniem zwierząt, a
    > ludzi, nie założyłbym się, że nie wróciłoby ludożerstwo, choćby w przypadku
    > osób skazanych na śmierć. Kuchnia chińska jest tak urozmaicona, że wcale nie
    > zdziwiłbym się takimu obrotowi sprawy. W każdym razie stawianie zwierząt i
    > człowieka na tej samej płaszczyźnie moralnej jest bardzo niebezpiecznym
    > eksperymentem.

    ale tu nie o to chodzi... neeki miala na mysli jak sadze wieksza wrazliwosc po
    prostu na cierpienie innych. wiec w swoim rozumowaniu poszedles jakby w
    zupelnie niewlasciwym kierunku, bo jakiejs kompletnej znieczulicy.
    moze po prostu za duzo pokretnego myslenia u ciebie, a za malo wrazliwosci,
    odczuwania...

    > Przy okazji: w Polsce przebywa bardzo wielu Wietnamczyków. Widziałaś kiedyś
    > jakiś wietnamski cmentarz, lub choćby pogrzeb? ;-))

    mysle ze nie maja az potrzeby zakladania swojego cmentarza :)
    a moze sie kremuja albo cos w tym stylu? ;)
    albo na starosc wyjezdzaja do kraju rodzinnego?
    jest wiele mozliwosci, ale nie bede ich tutaj rozstrzasac, wydaje mi sie to
    jednak troche niewlasciwe...

    > W tym miejscu jestem absolutnie pewny, że się mylisz. Przymus diety
    > wegetariańskiej to dalekosiężny cel większości wegetarian, z głównymi
    > organizacjami i ideologami tego ruchu na czele. Jeśli mi nie wierzysz, a
    > potrafisz być uczciwa sama przed sobą, zadaj sobie i znajomym wegetarianom
    > pytanie: jak głosowaliby w referendum, mającym na celu odpowiedź na jedno
    > pytanie: "Czy popierasz całkowity zakaz spożywania mięsa i wykorzystywania
    > zwierząt w celach konsumpcyjnych i przemysłowych?" Tak, czy nie?

    mysle ze w pierwszym odruchu serca moze powiedzieliby 'tak', po chwili
    przemyslen - 'nie'.
    poza tym widzisz, to moze byc tez tak: wegetarianie wiedza ze sa w mniejszosci,
    wiec mogliby powiedziec 'tak', ale dlatego, aby zaznaczyc, ze nie wszyscy
    popieraja obecny stan znieczulicy dla zwierzat. bo i tak wiedza ze wiekszosc
    zaglosuje inaczej.
    mysle jednak, ze takiego referenum nie bedzie, natomiast rozsadniejsze byloby z
    pytaniem "czy jestes za nakazem poprawienia sytuacji zwierzat w naszym kraju?".
    oczywiscie trzeba by to lepiej i dokladniej sformulowac, jednakze teraz jest
    juz pozno, wiec nie chce mi sie nad tym myslec i ide spac :)

    dobranoc
  • Gość: misiu IP: 5.2.* / *.chello.pl 24.02.04, 23:15
    PS. Czy Twój pseudonim ma coś wspólnego z "Przygodami Sindbada Żeglarza" B.
    Leśmiana? :-)

  • Gość: sermina IP: *.kwadratowa.waw.pl / 213.17.162.* 25.02.04, 00:42
    Gość portalu: misiu napisał(a):

    > PS. Czy Twój pseudonim ma coś wspólnego z "Przygodami Sindbada Żeglarza" B.
    > Leśmiana? :-)

    jak najbardziej :) lubilam te ksiazke, jak bylam dzieckiem. ladnie napisana, i
    obrazki fajne i kolorowe... kiedys takich bajkowych ksiazek nie bylo zbyt wiele.
    a sermina to byla ciekawa, tajemnicza postac, podobala mi sie. taka egzotyczna
    uroda, zupelnie odmienna od mojej, elfowej (w realu mam przez to pseudonim
    elfiatko :)), no i umiala czarowac, to akurat podobnie, hehe ;) za to
    denerwujaca byla np. ta wydelikacona i kaprysna kobietka, co jadla diamenty ;)
    ech, wogole duzo tam bylo dziwnych postaci. czytales, jak sadze, skoro
    pytasz? :)
  • Gość: misiu IP: 5.2.* / *.chello.pl 28.02.04, 16:44
    Czytałem dzieckiem bedąc, choć po wcześniejszej lekturze przygód Sindbada
    z "Księgi 1000 i Jednej Nocy", wydała mi się jakaś niepoważna. Prawdopodobnie
    przez te powalające wierszydła wuja Tarabuka i jego dziwne pomysły z
    przechowywaniem ich w pamięci stada niewolnic. :-) A Serminę zapamiętałem, bo
    była najciekawszą kobiecą postacią w całej książce i byłem niepocieszony, kiedy
    spłonęła.
  • Gość: sermina IP: *.kwadratowa.waw.pl / 213.17.162.* 29.02.04, 02:38
    za wujem tarabukiem nie przepadalam, ale z drugiej strony fajne sa takie troche
    abstrakcyjne, lekko wykrecone klimaty :) lesmian jednak niezla wyobraznie i
    pomysly mial :) i jak ladnie to przelal na papier... :)
    a pamietasz ten diamentowy wawoz, z wezami tanczacymi zaczarowany taniec przy
    swietle ksiezyca? miodzio :)
    oczywiscie, tak to sobie teraz wspominam, ciekawe jak by wypadlo porownanie,
    gdybym te ksiazke przeczytala raz jeszcze...jak bym to teraz odebrala.
  • Gość: sermina IP: *.kwadratowa.waw.pl / 213.17.162.* 29.02.04, 02:39
    > Czytałem dzieckiem bedąc, choć po wcześniejszej lekturze przygód Sindbada
    > z "Księgi 1000 i Jednej Nocy", wydała mi się jakaś niepoważna.

    a porownywac to nie ma sensu wedlug mnie. mozna przez to wiele stracic.
  • Gość: Krystynaopty1 IP: *.biaman.pl 29.02.04, 19:03
    Gość portalu: sermina napisał(a):

    > > Czytałem dzieckiem bedąc, choć po wcześniejszej lekturze przygód Sindbada
    > > z "Księgi 1000 i Jednej Nocy", wydała mi się jakaś niepoważna.
    >
    > a porownywac to nie ma sensu wedlug mnie. mozna przez to wiele stracic.

    Otóż to. Prysnąłby czar i urok tamtej dziecięcej wyobraźni. A różnica jest
    tylko jedna - w dzieciństwie Twoja świadomość była w powijakach. A dzisiaj
    o ileś tam lat rozwoju i ładowania informacji do mózgu, Twoja świadomość jest
    o wiele szersza, głębsza.
    I w takim kontekście poszerzonej, barziej dojrzałej świadomości otaczającego
    świata, czytając ponownie tę samą książkę - ujrzałabyś całą jej infantylność i
    naiwność... :(
    I masz rację - wiele przy tym mogłabyś stracić z dawnego uroku.
    A właściwie - to KSIĄŻKA wiele by mogła stracić z dawnego uroku dziecięcej
    nieświadomości i bujnej fantazji.
    Za kilkanaście następnych lat podobnie spojrzysz na uroczą ideologię
    wegetarianizmu. I dopiero wtedy zobaczysz całą jej infantylność i utopię...
    I być może dopiero wtedy zrozumiesz naszą tu obecność.

    Krystyna
  • Gość: sermina IP: *.kwadratowa.waw.pl / 213.17.162.* 29.02.04, 20:20
    krystyno, tutaj akurat bylo o porownaniu do siebie dwoch ksiazek.
    uwazam ze nie ma sensu ich porownywac, bo sa zupelnie inne. co nie znaczy ze
    inna znaczy gorsza.

    co do porownywania po latach - roznie byc moze. sa ksiazki ponadczasowe, ktore
    nawet po latach maja swoja wartosc (taka czy inna).
    jakkolwiek bym teraz nie odebrala ksiazki o ktorej byla rozmowa, to
    niepodwazalny jest fakt, ze kiedys dala mi wiele przyjemnosci, a i na pewno
    uczyla ladnego jezyka, rozwijala wyobraznie itd. a to chyba najwazniejsze.
    byla dopasowana do mojego wieku, i wlasnie jako jedna z wielu przyczyniala sie
    do budowania tej swiadomosci, o ktorej wspomnialas.

    krystyno, czy wogole czytalas te ksiazke, skoro sie o niej wypowiadasz?
    i czy uwazasz, ze jak ktos juz nie jest dzieckiem, to fantazja mu nie
    przystoi? :)

    natomiast porownywanie ksiazek z dziecinstwa do wegetarianizmu to juz chwyt
    ponizej pasa, i wogole nieadekwatny. jednakze spodziewalam sie po miesozercach
    tego typu odzewu :| i bylam mile zaskoczona, gdy misiu nie znizyl sie do
    serwowania takich tekstow. ale optymalni jak widac musza sie popisac nietaktem,
    oraz chyba po prostu zwykla glupota.
    jestem osoba dorosla, i moj wegetarianizm nie jest kaprysem nastolatki. nie
    jestem juz mala dziewczynka, i mam wystarczajaca swiadomosc i wiedze, jak
    rowniez uczucia, aby podejmowac swoje wybory.
    mam wrazenie, ze nawet jak bylam dzieckiem, to moja swiadomosc byla wieksza niz
    niektorych tu na forum. bo nie mylmy swiadomosci tylko z iloscia przyswojonej
    wiedzy. ja staram sie swoja swiadomosc poszerzac, wiekszosc z was zamyka sie w
    coraz wiekszej ilosci schematow, dogmatow i wzorcow.

    wasza obecnosc tu rozumiem juz teraz, natomiast nie popieram. przynajmniej do
    czasu kiedy rozmowy sa prowadzone na takim poziomie jak teraz. czyli w
    wiekszosci zwykle chamskie pyskowki. i nawet przykro mi, ze moi bracia w wege
    sie znizaja do tego poziomu. powinni juz zauwazyc, ze ta metoda zniechecenia
    was do forum nic nie daje. przypuszczam, ze jedynie konsekwentne ignorowanie
    waszych wypowiedzi byloby skuteczne. ale wszyscy musieliby byc solidarni w tym
    postanowieniu przez dluzszy czas. niestety wydaje mi sie to malo mozliwe,
    chociazby ze wzgledu na nowych, ktorzy by o tym nie wiedzieli.
    coz, zostanie wiec pewnie tak jak do tej pory...
  • neeki 24.02.04, 11:55
    u mnie ta vege " propaganda" polega po prostu na pokazaniu ludziom ze vege moze
    byc dobre. nie chodzi o to zeby przechodzili na vege. ale takze o to zeby mnie
    bylo latwiej, bo potem pamietaja i zawsze zrobia dla mnie cos bez miesa. na
    jednym ze zjazdow kumpel stwierdzil ze w domu wegetarianki miesa sie nie je i
    zrobil vege jedzenie dla wszystkich mimo ze sama nic takiego nie mowilam.
    bardzo mnie to ujelo :)
    w tym roku wigilie mialam utrudniona bo na wyjezdzie i z braku sprzetow nie
    udalo sie zrobic pierogow z grzybami i kapusta. moi brazylijczycy zajadali wiec
    pierogi z soczewica i sa przekonani ze to tradycyjne polskie danie :p z pozniej
    sobie poprawili kurczakiem ;) zreszta moj facet zawsze jak gotuje to dla mnie
    bez miesa.
    --
    Guess how much I love being hugged :0) Hug me, hug me, hug me ;0)
  • balbinia 29.02.04, 18:33
    kociamama napisała:

    > To tak a propos watku terezinna, (czy jakos tak).
    >
    > Ja mysle, ze najlepsza wege-propaganda, to nie zasypywanie tysiacem
    > argumentów, dlaczego jedzenie miesa jest zle, ale karmienie bliskich,
    > przyjaciol, rodziny wegetarianskimi potrawami bez tej etykietki. POdawanie na
    > imprach smakolykow wege, ktorymi zajadaja sie nawet miesozercy... To naprawde
    > dziala. Dzieki temu miesozercy poznaja alternatywy do schaboszczaka, i choc
    > troche ograniczja ilosc miesa, inni przechodza na wegetarianizm, bo widza, ze
    > mozna jesc smacznie nie katujac sie.
    >
    > Pozdrawiam,
    > wege-obzartuch Kociamama.


    Calkowicie sie zgadzam :)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka