Dodaj do ulubionych

Męczące dyskusje z mięsożercami

24.09.13, 12:46
Witam:) Jako wegetarianka z kilkunastoletnim stażem, wciąż spotykam się ze zdziwieniem otoczenia odnośnie wegetarianizmu i bardziej lub mniej upierdliwymi pytaniami dotyczącymi niejedzenia mięsa. Poniżej w skrócie jak sobie z tym radzę:
www.takeitizzy.pl/jak-splawic-miesozerce-cz-1/
A jak wy sobie radzicie na obiadkach u cioci z dyskusją?
Edytor zaawansowany
  • misiu-1 24.09.13, 17:41
    Za to lektura tego forum może dostarczyć niezłych przykładów na to, jak spławić wegetarianina.
    Dla każdego coś miłego. :)

    --
    "Michnik jest manipulatorem. To jest człowiek złej woli, kłamca, oszust intelektualny."
    (Z.Herbert)
  • maja-3 24.09.13, 21:56
    Izzyvegie, też mam wieloletni staż wegetariański. Od lat nie wchodzę w żadne dyskusje... Żyję wśród mięsożerców :-) Nikomu nic nie tłumaczę, nie narzucam (chyba, że ktoś czegoś chce się autentycznie dowiedzieć, wtedy wyjaśniam to i owo). Zawsze twierdzę, że sposób żywienia to osobisty wybór i osobom jedzącym mięso niczego nie wytykam ani nie krytykuję. Pratykuję jogę, co pomaga mi utrzymać jakiś dystans do różnych spraw....
    Ten sposób bycia powoduje, że moje otoczenie na ogół szanuje i akceptuje mój wegetarianizm. A jedną osobę chyba zainspirowałam do stopniowego przejścia na vege....
  • maja-3 24.09.13, 21:59
    Sorki za literowkę - Izzyvege :-) :-)
  • izzyvege 25.09.13, 15:31
    Maja, ja też uważam, że to co jem to moja sprawa i mój wybór, nie wtrącam się do talerza innych. I nie przejmuję się, raczej odbieram takie wtracanie się jako pewnien brak kultury. Dlatego ja nikogo nie namawiam. Pozdrawiam
  • heidelbeere1 27.01.19, 11:26
    I to jest super nastawienie, nie wywołuje wzajemnej wrogości. Nic nie mam do wegetarian, dopóki nie zaczynają mi udowadniać swojej wyższości.
  • julitka-81 24.09.13, 22:45
    No ja przez pewien czas wchodzilam w dyskusje ale nauczylam sie od vege-siostry :) (moja siostra ma5 lat dluzszy staż niż ja) ze najlepiej nie rozmawiac o tym z ludzmi, ktorzy pytajac nas dlaczego od razu atakuja. Ona po prostu udaje ze nie slyszy lub zmienia delikatnie temat.
  • izzyvege 25.09.13, 15:34
    To prawda, że takie zaczepki lepiej ignorować. Jak ktoś jest na prawdę ciekawy, to wtedy mogę dyskutować. Chociaż przyznaje, czasem mam z tego ubaw. Pozdrawiam
  • misiu-jeden 25.09.13, 07:59
    Nie przejmuj się dokuczaniem mięsożerców. Tylko to im pozostało, to odchodząca rasa ;)
  • nikafit 25.09.13, 09:53
    Ja zawsze mówię, że wegetarianie to nie moda, a sposób na życie :) I niech poczytają trochę bo ich poziom wiedzy jest na żenująco niskim poziomie i sami nie wiedza jakie są konsekwencje spożywania mięsa :)
  • misiu-1 25.09.13, 10:07
    nikafit napisał(a):

    > I niech poczytają trochę bo ich poziom wiedzy jest na żenująco niskim poziomie i sami
    > nie wiedza jakie są konsekwencje spożywania mięsa :)

    Piszesz oczywiście o wegetarianach? Fakt. Trzeba z przykrością przyznać, że wegusie nie popisali się tu, na forum, poziomem wiedzy. A skąd mają wiedzieć, jakie są konsekwencje spożywania mięsa (przyjemność, sytość, zadowolenie), skoro go nie spożywają? Czy ślepemu można wytłumaczyć, co to znaczy "kolor zielony"? :)

    --
    "Michnik jest manipulatorem. To jest człowiek złej woli, kłamca, oszust intelektualny."
    (Z.Herbert)
  • izzyvege 25.09.13, 15:28
    Dokładnie, mają dużo do powiedzenia nt wegetarianizmu, nie mając pojęcia co sami jedzą :) To nawet zabawne.
  • heidelbeere1 27.01.19, 11:24
    Takie wypowiedzi od razu wywołują niechęć normalnych ludzi, czy jak Wy to określacie "mięsożerców".
  • ma.cosa 04.10.13, 15:58

    A ja tam nie lubię wegetarian bo wyjadają mojemu jedzeniu jedzenie ;-)
  • ladyann77 28.09.13, 17:17
    A ja myślę, że brak porozumienia wynika z tego, że obie "opcje" są przekonane o wyższości własnych wyborów nad wyborami innych. I działa to w obie strony.

    Jedni gardzą drugimi. Wege wychodzą z założenia, że posiedli wyższy stopień wtajemniczenia kulinarnego; jadający mięso uważają wege za śmiesznych świrusów, którzy nie znają życia, bo nie ma to jak się wgryźć w kawał wołowiny.

    Trochę wzajemnego szacunku jeszcze nie zabiło ani wege, ani nie-wege.



    --
    blog.stuczynscy.waw.pl/
  • maja-3 28.09.13, 18:53
    To prawda. Wszyscy wegetarianie/veganie - też kiedyś byli mięsożercami :-)
    Szacunek to podstawa porozumienia. Bycie vege nie uprawnia do tego, aby czuć się kimś lepszym od innych. Nie o to w tym wszystkim chodzi. Za wegetarianizmem powinna iść ścieżka rozwijania lepszych cech charakteru, takich jak: życzliwość do innych ludzi, empatia itd. Przynajmniej, ja tak to rozumiem.
  • maja-3 28.09.13, 18:58
    Zapomniałam dodać. Oczywiście agresja, obśmiewanie vege itd. to przykład ignorancji. Postawa, wobec której się odcinam. Ale bez emocji :-)
  • feel_good_inc 30.09.13, 11:44
    ...o tym jak przemówić do rozumu, o ile taki posiadają, miejscowym wegiantom wrzucającym setki debilnych wklejek na inne fora. Jakoś nie zauważyłem, żeby tu roiło się od wątków "jedzcie mięso!", natomiast debile z tego forum obsrywają swoimi wątkami całe forum gazety.
    --
    Myjcie się, dziewczyny. Nie znacie dnia ani godziny.
  • des4 30.09.13, 12:28
    manipulacji i pisania "mięsożercy"

    nie spotkałem jeszcze osoby jedzącej wyłącznie mięso, stekowi czy kotletom towarzyszą bowiem ziemniaki, sałatki i inne surówki, tak samo oczywiste jest jedzenie ryżu, makaronów, placków ziemniaczanych czy pierogów ruskich

    i tak wygląda pełna, zrównoważona i różnorodna dieta, do której człowiek przystosowany jako wszystkożerca

    a że niektórzy mają zryte berety i prowadzą wegemisję, to już problem odpowiednich lekarzy spacjalistów
    --
    "Wcześniej Rokicina, a teraz ta Grodzka. Co się dzieje z kobietami w tym kraju? Mam taką tezę, że to wszystko skutki Czarnobyla"
  • zaharian 06.10.13, 02:10
    Ja proponowałbym poradnik samokrytyki :) dla takich co zamiast "ludzi" piszą "debili", zamiast "zarzucają" piszą "obsrywają".
  • rave8 04.10.13, 09:39
    Zawsze gdy wchodzę w dyskusję z wegetarianinem to jest jeden temat: "złe mięso, idealne warzywa" . Czemu wy wegetarianie jesteście monotematyczni zawsze? Sami zazwyczaj prowokujecie dyskusje o wyższości buraka nad schabowym a później maci pretensje że wszyscy z was się śmieją.
    Bożyszcza, nadludzie elita bo nie jedzą mięsa :) Mamy was nosić na rękach?
    Każdy dietetyk, lekarz oraz osoba związana z nauką o żywieniu powie ci że najlepsza dieta to dieta zrównoważona. Jesteśmy mięsożercami, dla których niezbędne są również warzywa i owoce. U was występuje czynnik "poprawności politycznej", czyli nie wolno zabijać zwierząt bo jest to nieetyczne. Tym sposobem czujecie się lepsi, wyjątkowi. Ale to tylko wasz subiektywny wąski pogląd. U was zamiast nauki i logiki wchodzi moda, sekcizm i naiwność. Pochłaniacie całą masę bezwartościowych artykułów pisanych przez waszych guru.
    Pienicie się że ktoś z was się śmieje. Może by nakazać się nie śmiac i mandaty wystawiać? Człowiek to wolna istota, może jeść co mu sie podoba, również może się śmiać z czego chce. Przypominacie mi komunistów, którzy za szydercze śmiechy z partii wsadzali do więzienia.
    Nie przeszkadza mi że wcinacie nać i buraki, ale jak długo będziecie zaczynali dyskusje o wyższości warzyw nad miesem tak długo będę sie śmiał z was:)
  • ewaszczypawka 04.10.13, 09:57
    Nie chodziło przecież o udowadnianie racji. Tylko o to, że gdy jestem na imprezach to gdy powiem, że nie jem mięsa każdy kto je mięso czuje się w obowiązku "nawracać" mnie na "zrównoważoną" dietę. A gdy jeszcze usłyszą o dziecku. to o mało na policję nie dzwonią. I oczywiście dyskredytują mój pogląd na żywienie, dokładnie tak jak ty. Obrażając mnie. Śmiej się owszem, bo śmiech to zdrowie, ale zacznij od siebie.
  • rave8 04.10.13, 10:22
    Gdy jestem na imprezie i jem schaboszczaka zawsze znajdzie się jakiś wegetarianin który mnie poucza i prawi gusła o wyższości roślin nad mięsem. To naprawdę jest męczące. Ani wy nas, ani my was nie przekonamy. A śmiać się nikomu nie zabronisz:) Śmiech to zdrowie, do siebie mam dystans. Ty zas nie masz dystansu do siebie bo jeśli ktoś robi sobie żarty na temat wegetarian pienisz się i domagasz się aby nie żartować z tak poważnych spraw.
    Tymczasem jem krwistego steka ociekającego tłuszczem z ekologicznej krowy, która pasła się na południowych stokach Karkonoszy, konsumująca bezstresowo ekologiczną trawkę nasączoną ekologiczną rosą.
  • lewania 04.10.13, 10:12
    Jestem miesozerna i zawsze bylam. Warzywka tak ale nie jako glowne danie. Wiekszosc z moich znajomych ktorzy sa wegetarianami oraz weganami czesto sama rozpoczyna polemike i dyskusje. mnie nie interesuje wchodzenie w szczegoly dlaczego nie jecie miesa. wystarczy, ze powiecie albo z przekonania albo nie lubie miesa (mam tez kilku takich). A juz do szalu doprowadzila mnie panna ktora na imprezie widzac mnie zajadajaca sie skrzydelkami kurczaka w sosie miodowo-musztardowym stwierdzila, ze ja to brzydzi, ze ja jem padline. Po kilku glebszych nie mialam sily byc juz cywilizowana i tolerancyjna i odszczekalam: moje jedzenie sra na twoje jedzenie, a ja nie lubie jak mi jedzenie wali kalem...

    Nie jestem z tego dumna, ale po kolejnych wywodach kolejnych wegetarian mialam po prostu dosyc... Sama mam poczucie, ze to ja jestem w mniejszosci i ja musze sie tlumaczyc dlaczego jem miesa.

    Wolalabym zeby ze mna nikt na ten temat nie dyskutowal. Chcesz jesc mmieso to jedz, nie chcesz - twoja sprawa.

    Pozdrawiam
  • hansman 04.10.13, 10:13
    Wegetarianizm jest chorobą uleczalną!

    :)
  • znana.jako.ggigus 04.10.13, 10:37
    ucinaj. Po co tluamczyc sie komus z tego, co i jak i dlaczego jesz?
    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • brune 04.10.13, 11:05
    Jestem wegetarianką z krótkim stażem. W dzisiejszym świecie, kiedy jedzenie stało się przemysłem, na którym trzeba dobrze i szybko zarobić, nie można jednoznacznie stwierdzić, że rośliny są lepsze lub że mięso jest wskazane dla organizmu. Marchewka, która nasiąka jak gąbka metalami ciężkimi, rosnąca przy drodze nie jest najlepszym źródłem witamin. Mięso drobiowe naszpikowane hormonami nie jest najlepszym źródłem białka. W wegetarianizmie chodzi o coś jeszcze. O wrażliwość. Ludzie, na których nie robi wrażenia surowe mięso prezentowane wszędzie jako coś wspaniałego, będą głusi na cierpienie, otwarte rany jakiejkolwiek żywej istoty.
    Poza tym popieram pogląd, że nikt nie ma prawa zaglądać komuś do talerza. Z resztą robią to głównie ludzie zawistni, ograniczeni, których główną rozrywką jest krytykowanie innych, bo w ten sposób stają się "lepsi". Oczywiście w swoich oczach.
  • misiu-1 04.10.13, 15:15
    brune napisała:

    > Ludzie, na których nie robi wrażenia surowe mięso prezentowane wszędzie jak
    > o coś wspaniałego, będą głusi na cierpienie, otwarte rany jakiejkolwiek żywej istoty.

    Nieprawda.

    --
    "Michnik jest manipulatorem. To jest człowiek złej woli, kłamca, oszust intelektualny."
    (Z.Herbert)
  • izzyvege 04.10.13, 23:14
    >Ludzie, na których nie robi wrażenia surowe mięso prezentowane wszędzie jak
    > o coś wspaniałego, będą głusi na cierpienie, otwarte rany jakiejkolwiek żywej i
    > stoty.

    Absolutnie się z tym zgadzam. Taki mi się przykład nasuwa na myśl, byc może dośc ekstremalny. Większość psychopatycznych morderców zaczyna "karierę" właśnie od torturowania zwierząt.
    --
    www.takeitizzy.pl
  • misiu-1 05.10.13, 07:42
    I to jest właśnie jeden z wegetariańskich zabobonów, w które wierzą, jak w prawdę objawioną, choć są one bzdurą do kwadratu.

    --
    "Michnik jest manipulatorem. To jest człowiek złej woli, kłamca, oszust intelektualny."
    (Z.Herbert)
  • seth.destructor 05.10.13, 18:36
    Przykro mi, ale to nieprawda. Niewrażliwość na cierpienie ludzi jest cechą charakterystyczną wegetariańskich fanatyków. Dowodem tego są nieustające ataki na innych ludzi. Niektórzy z nich nienawidzą ludzi do tego stopnia, że przy byle okazji żądają zamordowania ich.
    --
    Momencik, ja powiem, wtedy będziecie gwizdać. Nie pozwolę siebie przekrzyczeć - Henryka Krzywonos-Strycharska
  • loginyzajete 04.10.13, 11:28
    A widzicie, ja jestem bardzo wrażliwa na cierpienie zwierząt. Bardzo. Pomagam zwierzętom, udzielam się w stowarzyszeniach na ich pomoc, pochylam nad każdym krzywdzonym zwierzęciem i AKTYWNIE pomagam...Natomiast uważam za mój obowiązek gorliwym neofitom przedstawić mój przykład, jak to po dwóch latach wypasionej i idealnie skomponowanej oraz urozmaiconej diety wegetariańskiej wylądowałam w szpitalu z ostrą anemią oraz niedoborami. Prawie się przekręciłam i przez cały okres czułam się fatalnie i dużo chorowałam. Niejedzenie mięsa po prostu nie jest dla wszystkich. Nie wiem, może muszę (tylko ja tak mam albo wszyscy) uzupełniać mięsem jakiś aminokwas czy inna biochemiczna rzecz u mnie zawodzi. Cholera wie... Ale nie chciałabym znaleźć się ponownie w podobnej sytuacji i nikomu, z dobrego serca tego nie życzę. A dieta była bardzo wypasiona really. Przy moim byłym bardzo zamożnym można było sobie pozwolić na zagraniczne pożywienie, glony, strączkowe bez GMO i ekologiczne świeże warzywa ze specjalnych upraw, cuda wianki. On dalej to ciągnie i jest ok (może poza psychiką), ja co ciekawe, odżywiając się w mniej wyrafinowany sposób i mniej urozmaicenie mięsną dietą, czuję się już od 20 lat co minęły zdrowa, pełna energii i mam idealne wyniki. Nie choruję wcale. Nawet na przeziębienia.
    O tym też trzeba wiedzieć.
  • brune 04.10.13, 11:42
    Wyjątki potwierdzają regułę :)
  • znana.jako.ggigus 04.10.13, 12:17
    tak po prostu. nie ma czegos takiego jak wypasiona, idealnie skomponowan dieta, po ktorej sie laduje w szpitalu z anemia i niedoborami. nie w XXI wieku w erze nadmiaru jedzenia.
    spamujesz badz klamiesz. piszesz, zeby kogos jeszcze powstrzymac od bycia wege, bo to te niedobory straszne i anemia. bzdury.
    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • loginyzajete 04.10.13, 12:33
    zasadniczo mam gdzieś, że nie wierzysz. Ale nie kłamię. Ba nawet mam zachowane papiery ze szpitala... No i kupę świadków. No ale Prawo Przekonania się kłania.. Do obiektywizmu nie skłoniłyby Cie nawet świetliste litery napisane na niebie. Ja tylko piszę, żeby ostrzec, że faktycznie bywa tak, że dieta wege czasem szkodzi. Może jestem totalnym wyjątkiem. Ale jakby Twój dzieciak wylądował w szpitalu, dalej twierdziłbyś, że mu nie szkodzi? Trochę trzeźwego myślenia życzę...
  • loginyzajete 04.10.13, 12:39
    Dietę komponował mój były, mający potężną obsesję na punkcie zdrowego odżywiania, jest z wykształcenia dietetykiem, studiował na znanej brytyjskiej uczelni. Faktycznie pożywienie było ogromnie urozmaicone i pyszne, elementy sprowadzane z Niemiec, Wielkiej Brytanii na ten przykład. Pamiętam, że w Polsce 20 lat temu wcale nie było wielkiego wyboru wege żywności. Jedliśmy codziennie coś innego. Na żarcie wydawał więcej znacznie niż teraz w sumie zarabiam.
    Heh... Ale jak widać to nie dla każdego.
  • znana.jako.ggigus 04.10.13, 18:51
    ze tak szybko wyladowalas w szpitalu np. i to z anemia.
    I jeszcze papiery: pewnie bylo napisane, ze skutkiem anemii byla niewlasciwa dieta?

    z czego skladala sie tak doskonala dieta? jakies szczegoly? 20 lat temu tez nie bylo az tak wielkiego wyboru dla wege w Niemczech, sama mieszkam tu o polowe krocej, ale wiem od znajomych, jak to kiedys bylo.


    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • izzyvege 04.10.13, 23:30
    Mnie też to dziwi. Ja mam wyniki doskonałe, a nie jem mięsa kilkanaście lat. I też przyłączam się do pytania, z czego składała się owa dieta, która prowadzi do szpitala.
    --
    www.takeitizzy.pl
  • znana.jako.ggigus 08.10.13, 14:47
    wege?? nadal czekam niczym kania dżdżu na szczegóły, konkrety, bo że to dieta droga i ekskluzwyna, nie wątpię
    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • pandzl 04.10.13, 12:22
    Już pierwsze zdanie na blogu pokazuje sposób myślenia wegetarian. Ich wywyższanie się i obrażanie innych. Dopóki jest się dziwnym (piszę bez pejoratywnego zabarwienia) dla innych to ludzie dziwić się będą.
    Nigdy nie słyszałem aby ktoś obrzydzał posiłek wegetarianom, oni natomiast często rzucają swoje tekściki, gdy np grupa chce iść do restauracji to da się słyszeć nie jem w tym syfie, chyba bym się zrzygał gdybym musiał zjeść golonkę, flaki a nawet schabowego. Na pytanie czy masz ochotę na.... można usłyszeć nie jem niczego co wymaga szlachtowania/mordowania zwierząt
  • znana.jako.ggigus 04.10.13, 18:54
    przyjechal w odiwedziny, postawilam jedzenie na stol i nie zaczynalam zadnej rozmowy, dyskusji. wiedzial od swojej polowicy i jego pierwsze pytanie brzmialo: czy nosze buty ze skory.
    To tyle na temat strasznych wege.
    Ja sama tak sie przyzwyczailam, ze to kolezanka mi zwrocila uwage, ze ja sie ciagle usprawiedliwiam, dlaczego nie jem miesa. Jestem, no nie bylam odpytywana w kwestii moich przyzwyczajen od dawna, 20 pare lat.
    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • misiu-jeden 05.10.13, 09:01
    pandzl napisał:

    > ...nie jem w tym syfie, chyba bym się zrzygał gdybym musiał zjeść golonkę, flak
    > i a nawet schabowego.

    Bo obrzydliwym jest jedzenie zwłok zwierząt.

    > ...można usłyszeć nie jem niczego co wymaga szlachtowania/mordowania zwierząt

    Ja też nie jem nic takiego :)

  • heidelbeere1 27.01.19, 11:38
    A nie jedzcie sobie. Odżywiajcie się jak chcecie, ale skończcie z tym słownictwem "zwłoki", "padlina", "szlachtować" czy jeszcze obrzydliwszym. To brak kultury i empatii (którą podobno macie - ale chyba tylko w stosunku do zwierząt).
  • heidelbeere1 27.01.19, 11:39
    Ja też nie jem np. flaczków, ale nie obrzydzam ich innym. Na weselach zamawiam po prostu rosół.
  • vald 04.10.13, 12:26
    Mnie męczą dyskusje z nawiedzonymi, co to myślą, że są na jakimś wyższym etapie człowieczeństwa, egzystencji ze względu na to że są weganami, czy wegetarianami. Gdyby nie to poczucie - fałszywej skądinąd wyższości filozofii niejadania mięsa i patrzenie z pogardą na normalnie się odżywiających, można by było pogadać o tym czy tamtym. A tak...sorry , ale uciekam od oszołomstwa.
  • brune 04.10.13, 12:43
    "Męczą mnie dyskusje z wegetarianami" Czy dlatego, że pozwalają sobie coś Tobie na takie dictum odpowiedzieć? Ostrożna byłabym z nazywaniem wegetarian czy wegan "nawiedzonymi". Nikt tu z obecnych nie poruszył kwestii zdrowotnych, oprócz osoby, która twierdzi, że po diecie wegetariańskiej trafiła do szpitala. Kto tu kogo szkaluje ???
    Absolutnie nie czuję się wyjątkowa, nie wywyższam się i nie mówię, że mam racje. Nie pełnię żadnej misji na tej ziemi, w przeciwieństwie do jedzących mięso, którzy, ilekroć powiem, że nie jem tego samego co oni, napastują mnie, dosłownie, niby troszcząc się o moje zdrowie.
  • catleen 05.10.13, 01:29
    >> Ludzie, na których nie robi wrażenia surowe mięso prezentowane wszędzie jako coś wspaniałego, będą głusi na cierpienie, otwarte rany jakiejkolwiek żywej istoty.

    No wlasnie, kto kogo?
  • kiddo1980 04.10.13, 16:32
    Wiesz co, ja jem jeden rodzaj mięsa i uważam, że ani weganie ani mięsożercy nie powinni nawzajem się indoktrynować i spierać, tylko tolerować i wspierać.
    Mnie dieta wegańska nie służy, bo mam Hashimoto i mięso, nabiał podkręca mi metabolizm. Na samych roślinach próbowałam, czułam się fatalnie i tyłam, więc dałam sobie spokój.

    Mam koleżankę wegankę, to jej służy i się z tego cieszę. Mam znajomych zatwardziałych mięsożerców- ok. Niech każdy je to, co uważa, że mu służy i drugiego się nie czepia.
  • znana.jako.ggigus 04.10.13, 18:58
    jestes ciagle pytany: jesz rybe? jajka? a sery? a dlaczego jak jesz jajka, to nie jesz sera? albo na odwrot? nosisz torbe ze skory? szczytem byla pani w sklepie na kasie - kiedy kupowalam wieksza ilosc wege sosu bolognese, sznycli, itepe, to powiedziala, ze ona to je prawdziwe mieso. Czy kiedy kupujesz mieso, to czy przy kasie kasjerka sie wypowiada na ten temat? jeszcze nigdy nie slyszalam o takim wypadku
    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • klawiatura_zablokowana 04.10.13, 19:39
    " Nie pytam cioci Czesi, dlaczego żre tą obrzydliwie wyglądającą, śmierdzącą, nafaszerowaną chemią kiełbachę. Nie mówię jej (może to błąd!), że od takiego żarcia ma zapewne parę kilo złogów kałowych w jelitach i najprawdopodobniej czeka ją cukrzyca, zawał i rak."

    Świetnie udowodniłaś, że nikogo nie potępiasz i nikomu się nie wpindalasz w talerz, naprawdę :D
    A co do cukrzycy, zawału i raka - nie tylko mięsożercom to grozi. Wegetarianie wcinający z rozkoszą frytki smażone na oleju roślinnym pewnego dnia przestaną być tacy butni i przekonani o swoim zdrowiu, jak pójdą na badania krwi :]

    Przejrzałam listę znajomych pod kątem dieta/zdrowie. Jakoś dziwnym trafem spośród znanych mi wegetarian ponad połowa ma co najmniej nadwagę, a paru znanych mi wegan jest po prostu otyłych.

    Ale ja im nie wstawiam smutnych kazań o tym, jak to od wegetarianizmu czeka ich cukrzyca, zawał i rak.

    --
    "Informowanie świata, że ma się sprawne narządy płciowe - niektórzy tylko tym mogą się pochwalić, nie odbieraj im tego" by crises
    Z życia małżeństwa mieszanego
  • znana.jako.ggigus 04.10.13, 19:43
    jesli wegetarianie to okolo 10 % ludzkosci, a weganie to jeszcze mniejszy procent, to sie zastanawiam, dlaczego nagle tylu ludzi zna paru wegan.
    Ja znam paru publicystow, aktorow, pisarzy i muzykow, co sympatytuja, sa wege itepe. Znam z widzenia, z jedna osoba koresponduje. Znam paru ludzi przez maila z ruchu weganskiego i nam ze slyszenia jedna osobe (znajoma znajomej), ktora generalnie jest weganka.
    Sama tez nazwe sie generalnie weganka.
    A tu nagle ktos zna paru wegan. W dodatku wiekszosc z nich to otyli.
    Zna 3 z czego 2 sa widocznie otyli...?
    Mam sporo wegetarian wsrod znajomych, ale tak statystycznie to nie rozumiem.
    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • izzyvege 04.10.13, 23:25
    A co ci twoi wege znajomi jedzą? Bo ja niezmiennie od lat ważę tyle samo. Może najpierw dowiedz się, co wchodzi w skład ich diety. Może frytki i kremówki? Jak jem obiad z ciocią, to się nie wtryniam do jej talerza. Mój blog to moja przestrzeń do refleksji. Pozdrawiam
    --
    www.takeitizzy.pl
  • via_z_raydell 04.10.13, 20:58
    Ja nie znam żadnych wegetarian ani wegan.
    kiedyś próbowałam diety wegetariańskiej, ale po prsotu nie mogłam na niej wytrzymać. Od dziecka jadłam mięsa i brakowało mi np tego przysłowiowego schabowego. Z duriej strony, jak byłam u rodziny na wsi idostaliśmy od cioci bodajże indyka specjalnie dla nas zarżniętego to nie byłam w stanie tknąć nawet rosołu z niego. Miałam blokadę psychiczną, ze było to zwierzę, które widziałam jeszcze niedawno żywe biegające po podwórku. Jakbym miała teraz żyć na wsi to pewnie bym na wegetarianizm przeszła.
    Rozumiem wegetarian i myślę, że jakbym jakiegoś znała to nie przekonywałabym go do mięsnej diety- jego wybór. Sama też ostatnio próbuję wielu wegetariańskich dań albo zawierających składniki, ktore kojarzone są z wegetarianami (np ciecierzyca, w której się zakochałam).
    --
    dla-przyjemnosci.blogspot.com/
  • ko2006 04.10.13, 20:59
    Jestem wegetarianka od 23 lat i chce z zadowoleniem powiedziec ze bardzo rzadko spotykam sie ze zlosliwoscia czy atakami (nie pamietam nawet czy to sie kiedykolwiek zdarzylo w gronie osob bliskich). Jesli ktos zadaje mi pytania to z czystej ciekawosci albo troski (ciocie) i wtedy chetnie wyjasniam. Nie odczuwam wrogosci otoczenia, wrecz przeciwnie - czesto zdarza sie ze znajomy miesozerca zaprasza mnie na obiad i gotuje wegetarianska potrawe specjalnie dla mnie (albo zamartwia sie w stylu "nie wiem na czym ci usmazyc te schabowe, mam tylko smalec w domu", he he). No ale to moze dlatego ze nie zadaje sie z debilami i chamami, i tez sama nigdy nie pouczam i nie wtracam sie do niczyich talerzy.
  • pertaseth 04.10.13, 22:57
    Głupie pieprzenie..

    Kiedyś ludzie jedli wszystko, i nikt nie marudził. Widać taka natura człowieka. Jakoś nie ma odmian w drugą stronę, ludzie sobie wymyślili że "nie zjem mięsa, jajek, będę cool". A dlaczego nie znam ludzi którzy zjadają samo mięso a warzyw nie jedzą?

    Wiele osób podaje powody z dupy - a to wrażliwość, a to negatywne efekty spożywania mięsa! Naprawdę?! Co jest do cholery fajnego w tym, że jak Ci smakuje mielone to sobie odmawiasz? Chcesz być lepszy? Bo skoro przyjęliśmy że najlepsza dieta to dieta zrównoważona, to innej opcji nie ma. W głowach się przewraca..
  • ko2006 04.10.13, 23:32
    a jak sie nie przerzuce spowrotem na mieso to co mi zrobisz? Wiesz, ze strasznie sie ciebie boje :p
  • misiu-jeden 05.10.13, 08:55
    Z mięsożercami można sobie poradzić. To też ludzie, tyle że głęboko śpiący w ignorancji. Oni również obudzą się, gdy przyjdzie na nich czas, gdy zmądrzeją.



  • izzyvege 07.10.13, 00:39
    Jak widzę, dyskusja nie milknie. Jeśli macie ochotę jeszcze o tym temacie poczytać, to zapraszam serdecznie :)
    www.takeitizzy.pl/jak-splawic-miesozerce-cz-2/
    --
    www.takeitizzy.pl
  • feel_good_inc 07.10.13, 08:59
    >Współczujesz zwierzętom, a nie żal ci roślinek? Przecież one też czują.
    > Zdania w tej materii są podzielone. I owszem pojawiały się opinie, że rośliny potrafią
    > odczuwać. Tylko w jaki sposób, skoro brak im centralnego układu nerwowego? Na to
    > pytanie nie znam odpowiedzi. Dopóki nie planuję umrzeć z głodu ani nie potrafię odżywiać
    > się kosmiczną energią, muszę korzystać z materialnego pokarmu.

    Rośliny mają jak najbardziej układ nerwowy, nie tylko chemiczny jak już podejrzewano od dawna, ale elektrochemiczny, jak u zwierząt. wyborcza.pl/1,75476,8151919,Rozumne_zycie_roslin.html?as=1 (wiem, gazeta to źródło o marnej wartości, ale z łatwością znajdziesz dane naukowe na ten temat).

    > Wybieram zatem
    > pożywienie, które nie krzyczy, nie ucieka ze strachu przed śmiercią oraz nie ma oczu.

    No i tu właśnie dochodzimy do bolesnego dylematu - skoro jednym z głównych haseł propagandowych weganizmu jest nie krzywdzenie istot zdolnych do odczuwania, a okazuje się ono fałszywe, to wystarczy, że nie będziesz krzywdzić istot łatwych do zantropomorfizowania i już jest OK? ;)
    Oczywiście jak komuś trudno zantropomorfizować tuńczyka, to jest mordercą...

    > Jesteś wegetarianką, a pijesz piwo?

    Tu rozumiem, że chodziło o rujnowanie obrazu zdrowego wegetarianina, ale przypadkowo poruszyłaś inną kwestię - wiele (o ile nie większość) piw dostępnych na rynku produkowanych jest z użyciem surowców odzwierzęcych. IMCTZ?

    --
    Si Vis Pacem, Para Bellum!
  • feel_good_inc 07.10.13, 09:02
    Człowiek nie może upolować zwierzęcia bez pomocy narzędzi?
    Cały twój organizm (duży mózg, wyprostowana postawa, wytrzymałość biegowa) wyewoluował właśnie w tym celu: pl.wikipedia.org/wiki/Polowanie_uporczywe

    --
    Si Vis Pacem, Para Bellum!
  • izzyvege 08.10.13, 01:12
    feel_good_inc napisał:

    > >Współczujesz zwierzętom, a nie żal ci roślinek? Przecież one też czują.
    > > Zdania w tej materii są podzielone. I owszem pojawiały się opinie, że roś
    > liny potrafią
    > > odczuwać. Tylko w jaki sposób, skoro brak im centralnego układu nerwowego
    > ? Na to
    > > pytanie nie znam odpowiedzi. Dopóki nie planuję umrzeć z głodu ani nie po
    > trafię odżywiać
    > > się kosmiczną energią, muszę korzystać z materialnego pokarmu.
    >
    > Rośliny mają jak najbardziej układ nerwowy, nie tylko chemiczny jak już podejrzewano od dawna, ale elektrochemiczny, jak u zwierząt. wyborcza.pl/1,75476,8151919,Rozumne_zycie_roslin.html?as=1 (wiem, gazeta to źródło o marnej wartości, ale z łatwością znajdziesz dane naukowe na ten temat).

    Nie chce mi się, podaj źródło,

    > > Wybieram zatem
    > > pożywienie, które nie krzyczy, nie ucieka ze strachu przed śmiercią oraz
    > nie ma oczu.
    >
    > No i tu właśnie dochodzimy do bolesnego dylematu - skoro jednym z głównych hase
    > ł propagandowych weganizmu jest nie krzywdzenie istot zdolnych do odczuwania, a
    > okazuje się ono fałszywe, to wystarczy, że nie będziesz krzywdzić istot łatwyc
    > h do zantropomorfizowania i już jest OK? ;)
    > Oczywiście jak komuś trudno zantropomorfizować tuńczyka, to jest mordercą...

    Nic nie zrozumiałeś. To nie ja nękam tymi pytaniami, tylko jestem nękana. I sam to pokazujesz. Jesz mięso, to jedz. Mam to daleko.
    >
    > > Jesteś wegetarianką, a pijesz piwo?
    >
    > Tu rozumiem, że chodziło o rujnowanie obrazu zdrowego wegetarianina, ale przypa
    > dkowo poruszyłaś inną kwestię - wiele (o ile nie większość) piw dostępnych na r
    > ynku produkowanych jest z użyciem surowców odzwierzęcych. IMCTZ?
    >
    Tu chodziło o stereotypy. IMCTZ, cokolwiek to znaczy, chyba masz problem z pisaniem pełnych zdan.



    --
    www.takeitizzy.pl/
  • znana.jako.ggigus 08.10.13, 12:07
    sam w sobie, co zdolnosc odczuwania bolu. Te maja zwierzeta i czlowiek. No chyba ze obierana przez ciebie marchewka krzyczy, wiec zglos sie wtedy do mnie.
    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • misiu-1 08.10.13, 13:28
    znana.jako.ggigus napisała:

    > sam w sobie, co zdolnosc odczuwania bolu. Te maja zwierzeta i czlowiek.

    A co z ludźmi z wrodzoną analgezją? Oni nie mają zdolności odczuwania bólu.

    > No chyba ze obierana przez ciebie marchewka krzyczy, wiec zglos sie wtedy do mnie.

    A widziałaś kiedyś, żeby ryba krzyczała? Jak zobaczysz, zgłoś się wtedy do mnie.
    --
    "Michnik jest manipulatorem. To jest człowiek złej woli, kłamca, oszust intelektualny."
    (Z.Herbert)
  • znana.jako.ggigus 08.10.13, 14:40
    można go mierzyć poziomem hormonu stresu we krwi.
    Krzyk to dla ciebie jest ból,równie dobrze moższ napisać, że psi pisk czy ryk korwy to nie jest oznaka bólu. Nie możesz brak swojego sygnau do okazywania bólu za jeden, jedyny słuszny sygnał.
    Co z tymi ludźmi, o których pisałeś? Nie wiem i wg mnie nie należą do dyskusji. No chyba że planujesz jeść ludzi i szukasz tych, co nie krzyczą.
    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • misiu-1 08.10.13, 17:40
    znana.jako.ggigus napisała:

    > Krzyk to dla ciebie jest ból,równie dobrze moższ napisać, że psi pisk czy ryk korwy to nie
    > jest oznaka bólu.

    Dla mnie? To ty pisałaś o krzyku marchewki.

    > Co z tymi ludźmi, o których pisałeś? Nie wiem i wg mnie nie należą do dyskusji.

    Mylisz się. Ale do płytkości twojego rozumowania już się przyzwyczaiłem. Ale incipiam: dla wegusiów zdolność do odczuwania bólu jest fetyszem. Wynieśli ją na piedestał i traktują jako okoliczność o decydującym znaczeniu moralnym. Tymczasem jest to pospolite bałwochwalstwo, ponieważ zdolność do odczuwania bólu w ogóle nie jest istotna moralnie. To zwykła funkcja fizjologiczna organizmu, jak odbiór innych bodźców zmysłowych, oddychanie czy wydalanie. Przykład z człowiekiem chorym na wrodzoną analgezję miał ci to uzmysłowić. Nie istnieje ustawodawstwo, które by wyłączało analgetyków spod ochrony prawnej. Za zabójstwo takiej osoby odpowiada się identycznie, jak za zabójstwo każdego człowieka. Wniosek, jaki stąd wypływa jest taki, że to nie zdolność odczuwania bólu jest okolicznością uzasadniającą zakaz zabójstwa. Tą okolicznością jest CZŁOWIECZEŃSTWO.
    Sadzę zresztą, że ten wasz bałwan jest i tak bałwanem zastępczym. Ideolodzy ruchu "obrony zwierząt" wybrali go, bo łatwo im było go zdefiniować. Wyobraźmy sobie bowiem, co stałoby się, gdybyśmy metodą manipulacji genetycznej wyprodukowali zwierzęta charakteryzujące się taką wrodzoną analgezją? Czy ci ideolodzy uznaliby jedzenie mięsa takich zwierząt za dopuszczalne? Stawiam dolary przeciwko fistaszkom, że nie. Bo motorem ich działania nie jest chęć zrobienia dobrze zwierzętom, tylko chęć zaszkodzenia człowiekowi.

    --
    "Michnik jest manipulatorem. To jest człowiek złej woli, kłamca, oszust intelektualny."
    (Z.Herbert)
  • znana.jako.ggigus 08.10.13, 20:08
    bo nie czuje bolu. A ryby inaczej daja znac, ze je boli. To co do punktu wyjscia?
    Zdolnosc odczuwania bolu jest wazna cechaa. Nikt nie powinien go innym zadawac.
    Analgezja - wrodzona- jest wyjatkiem, jest niebezpieczna dla zdrowia nb.
    nie widze powodu do dyskusji o rzadkich chorobach genetycznych.
    I nie jestem wegusiem.
    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • feel_good_inc 08.10.13, 14:11
    znana.jako.ggigus napisała:
    > sam w sobie, co zdolnosc odczuwania bolu. Te maja zwierzeta i czlowiek. No chyb
    > a ze obierana przez ciebie marchewka krzyczy, wiec zglos sie wtedy do mnie.

    Rośliny reagują na zagrożenia czy uszkodzenia w sposób aktywny. Czy implikuje to zdolność odczuwania bólu? To już zależy, jak sobie ból zdefiniujesz.
    Bo jeżeli tylko o krzyk chodzi, to nie powinnaś mieć problemu np. z jedzeniem małży, które nie tylko nie krzyczą, ale nawet za bardzo się nie ruszają.

    --
    > Na pewno potrafisz sie na to zdobyc, wszak niewierzacy to w
    > ogolnosci porzadni ludzie.
  • znana.jako.ggigus 08.10.13, 14:43
    nawet aktywna na coś, niekoniecznie musi być związana z bólem. Czekam na krzyczącą marchewkę i dziękuję za propozycję jedzenia małży. Nie bo nie.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • feel_good_inc 08.10.13, 19:25
    znana.jako.ggigus napisała:
    > nawet aktywna na coś, niekoniecznie musi być związana z bólem. Czekam na krzycz
    > ącą marchewkę

    pl.wikipedia.org/wiki/Tropizm
    > i dziękuję za propozycję jedzenia małży. Nie bo nie.

    No nie krzyczą przecież. Znaczy, bólu nie czują. Jak marchewka.

    --
    > Na pewno potrafisz sie na to zdobyc, wszak niewierzacy to w
    > ogolnosci porzadni ludzie.
  • misiu-1 07.10.13, 11:08
    Zawiadom, jak napiszesz coś ciekawego. Nie wciskaj nam takich sucharów.

    --
    "Michnik jest manipulatorem. To jest człowiek złej woli, kłamca, oszust intelektualny."
    (Z.Herbert)
  • izzyvege 08.10.13, 00:53
    " Nie wciskaj nam takich sucharów". Nam? Misiu, czy jest was kilku ;) ? A co ciebie interesuje?
    --
    www.takeitizzy.pl
  • misiu-1 08.10.13, 09:00
    izzyvege napisała:

    > " Nie wciskaj nam takich sucharów". Nam? Misiu, czy jest was kilku ;) ?

    Nam, czyli tym, do których masz nadzieję kierować swoje posty. Bo przecież nie tylko do mnie, prawda?

    > A co ciebie interesuje?
    Mnie interesują świeże, oryginalne myśli, a nie odgrzewane kotlety. :)

    --
    "Michnik jest manipulatorem. To jest człowiek złej woli, kłamca, oszust intelektualny."
    (Z.Herbert)
  • pijaczek-amator 08.10.13, 17:48
    izzyvege napisała:

    > Misiu, czy jest was kilku ;)

    Trafiłaś. Wybacz mu, bo misiu-1 nie za bardzo kuma. Zrozum to :)

  • izzyvege 14.10.13, 00:07
    Nie mam czego wybaczać :) Gościu taki jest po prostu i chyba mu z tym dobrze. Pozdrawiam
    --
    www.takeitizzy.pl
  • lucjanod 08.10.13, 11:29
    A ja nie dyskutuję.
    Po co się denerwować?
    Niech każdy robi, co uważa.
  • patulkaa 27.02.19, 19:27
    Każdy ma swoje "racje" i w przypadku tych dwóch grup trudno dojść do porozumienia. Ja nie lubię jak ktoś mi zagląda do talerza i wypytuje, dlaczego nie jem mięsa więc sama nikomu też nie zaglądam i nie krytykuję
  • sylwia.ss 09.10.13, 08:20

    -- Myśle, ze każdy powinien żyć i jeść w zgodzie z własnymi zasadami i wartościami, nie dokuczajac innym, a skupiajac sie na swojej drodze i rozwoju świadomości. Dobrze by tylko było żeby ludzie mieli trochę większa wiedzę o tym, co sie na świecie dzieje, jak wyglada hodowla zwierząt, a także o tym, jakie jedzenie jest zdrowe a jakie nie - wtedy każdy w zgodzie z własnym sumieniem mógłby podjąć dezycje. Niestety mam wrażenie, ze większość ludzi nie ma żadnej wiedzy ani świadomości tego co sie wokół nich dzieje. Szkoda...
    Pozdrawiam, Sylwia
    www.kierunekzdrowie.blogspot.com
    www.youtube.com/channel/UCKno3LMkrQLdbXgIU7cKo1A
  • insygnia.bydg 15.01.19, 23:46
    to kwestia estetyki jedzenia, stary. Widok trupa na talerzu przyprawia o mdłości. Nawet gdy jest udekorowany pięknymi roślinkami. Zauważ, że sałatki warzywnej czy owocowej się nie dekoruje. Sama w sobie jest piękna. Upieczony trup wygląda i smakuje ohydnie. Nawet trupożercy to podświadomie czują, dlatego dodają do tego ziół i przystrajają warzywami. Oszukują zmysły. Jeśli myślisz, że to kłamstwo, to wyobraź sobie udziec swojej teściowej na talerzu. Ohyda, prawda?
  • raczek-nieboraczek 23.01.19, 12:57
    szpinak, dynia, ziemniaki, pomidor - bez przypraw też smakują ohydnie

    szpinak z czosnkiem, dynia z rozmarynem, ziemniaki z solą i koperkiem, pomidor z cebulą, buraczki z chrzanem, kalafior z sezamem ...
  • raczek-nieboraczek 27.01.19, 18:38
    [url=https://www.google.com/url?sa=i&rct=j&q=&esrc=s&source=images&cd=&cad=rja&uact=8&ved=2ahUKEwjSkPe3wI7gAhWD16QKHQXLC50QjRx6BAgBEAU&url=https%3A%2F%2Fwww.pinterest.com%2Famelrouili%2Fsalade%2F&psig=AOvVaw01ObJgTdZUWRWDgntKNz_Z&ust=1548696877362731]Tekst linka[/url]
  • matylda-321 29.01.19, 22:34
    Zdjęcie jest piękne. Jestem z wami. Też nie jem mięsa.
    Pozdrawiam i oby nas było więcej.
  • raczek-nieboraczek 05.02.19, 00:35
    ja mięso jadam,
    zdjęcie wstawiłam by pokazać insygnia.bydg. dekorowane sałatki

    insygnia.bydg. napisała " ... Zauważ, że sałatki warzywnej czy owocowej się nie dekoruje. Sama w sobie jest piękna. ..."
  • matylda-321 05.02.19, 09:12
    smakowite.com/2011/02/11/faszerowana-papryka-na-ostro/
  • matylda-321 05.02.19, 09:13
    Drugi raz na tym wątku. Smacznego.
  • heidelbeere1 27.01.19, 11:48
    Jesteś obrzydliwa. Co to za słownictwo. Właśnie tym zniechęcacie ludzi do siebie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.