Dodaj do ulubionych

czy moge nazywac sie wegetarianinem??

27.06.07, 12:58
czy moge siebie nazywac wegetarianinem , skoro od 6 lat nie jem miesa, nie
jestem nic co zawiera tłuszcze zwierzece, omijam zelatyne , ale od czasu do
czasu jadam ryby( w malych ilościach)z tego co wiem to jest laktoowegetrianizm
Edytor zaawansowany
  • za.i.przeciw 27.06.07, 13:20
    Nazywaj siebie jak chcesz, niemniej wegetarianizm polega na nie jedzeniu mięsa
    (ryby, drób, "owoce morza", to tez jest mięso).
    --
    zdrowa_kochająca_dieta
  • bonobo44 27.06.07, 14:22
    mponia napisała:

    > czy moge siebie nazywac wegetarianinem , skoro od 6 lat nie jem miesa, nie
    > jestem nic co zawiera tłuszcze zwierzece, omijam zelatyne , ale od czasu do
    > czasu jadam ryby( w malych ilościach)z tego co wiem to jest laktoowegetrianizm

    nie - to ostatnie oznacza, ze włączasz do diety produkty mleczne (lakto=mleko)

    jeśli z mięs włączasz ryby (jak i ja od wielu, wielu lat)
    to masz prawo nazywać się semiwegetarianką (chociaż 'semi' to nie 'ryba' ;-)
    na użytek ortodoksyjnych wege
    i pełne prawo do nazywania się 'wegetarianką' pośród całej reszty
    (ona i tak nie rozróżnia tych niuansów)

    dla mnie ważne jest to, że nie przyczyniam się do zwiększania
    sumy cierpień istot wyższych - głównie ssaków, jak i ja sam (pan paniscus)
    czy Ty (homo sapiens), ale także ptaków...

    oczywiście szczerze podziwiam "pełnych" wege...

    i w końcu... ryba to pokarm chrześcijan... chociaż to nijaki argument
    (przed wiekami to kościół sprowadził zwierzęta do funkcji przedmiotu użytkowego,
    odmawiając im duszy)

    --
    "Długi czas byłem przekonany, że istotnie bez energii atomowej ludzkość nie da
    sobie rady, ze względu na wyczerpywanie się zasobów kopalin - dziś różne
    alternatywne wyliczenia i koncepcje pewnością moją zachwiały." - Stanisław Lem
  • ggigus 27.06.07, 14:37
    wegetarianin:
    sposób odżywiania się polegający na wyłączeniu z diety mięsa, ryb i wszystkich
    lub tylko niektórych produktów pochodzenia zwierzęcego»

    jarosz:
    człowiek niejadający potraw mięsnych

    mięso:
    jadalne części zabitych zwierząt; też: potrawy przyrządzane z tych części

    a ryba: (gdby ktos mial watpliwosci)
    zwierzę żyjące w wodzie, oddychające skrzelami, o kończynach w postaci płetw

    --
    "Ich lehne es ab, mich selbst ernst zu nehmen", Pamela Anderson in Hello am 23.
    April 2002.
  • bonobo44 27.06.07, 14:50
    ggigus napisała:

    > wegetarianin:

    gadaj zdrowa - dla Ciebie istnieje tylko
    czarne i białe

    w skrajnej postaci to:
    czarne - ludożerstwo
    i białe - owocożertstwo

    po drodze jest cała gama odcieni szarości
    semiwegetarianizm, to częściowy wegetarianizm (półwegetarianizm,
    nibywegetarianizm - jak wolisz)
    - im go w tym więcej, tym lepiej z punktu widzenia HoE

    nie potępiaj ludzi, którzy są gdzieś w pół drogi,
    ze swoich "uświęconych" pozycji
    (ważne, że widzą problem i redukują sumę zła;
    gdyby wszyscy byli dziś semiwege - większość problemów
    z przemysłowym chowem zwierząt by odeszła w niepamięć
    - a to jest właśnie najbardziej "niewegetariańskie")

    --
    "Długi czas byłem przekonany, że istotnie bez energii atomowej ludzkość nie da
    sobie rady, ze względu na wyczerpywanie się zasobów kopalin - dziś różne
    alternatywne wyliczenia i koncepcje pewnością moją zachwiały." - Stanisław Lem
  • ggigus 27.06.07, 14:55
    wege NIE JE miesa
    a ryba TO JEST mieso
    juz jasne?
    --
    "Ich lehne es ab, mich selbst ernst zu nehmen", Pamela Anderson in Hello am 23.
    April 2002.
  • bonobo44 27.06.07, 15:13
    ggigus napisała:

    > nie, nie ma szarosci

    no własnie, dla Ciebie nie ma... a szkoda :-(

    > wege NIE JE miesa
    > a ryba TO JEST mieso
    > juz jasne?

    nie, nikt nie twierdzi , że ryba to nie mięso...
    ale są RÓŻNE rodzaje mięsa i różny ich udział w diecie ludzi...

    warunkowane są one poziomem świadomości i odczuwania istot, które
    tego mięsa "dostarczają"...

    opisują to różne odcienie pojęciowe semiwege
    - nieprzypadkowo odwołujące się do stadium pośredniego pomiędzy
    ("niczym nieograniczonym") mięsożerstwem a ("czystym") wegetarianizmem

    wegetarianizm to pewna ideologia, a nie tylko sposób żywienia
    (jak by chcieli organizatorzy układu tematyki FG)

    o zwierzętach wyższych wiemy "na pewno" jak cierpią w warunkach tuczu
    przemysłowego...

    zarówno ja jak i TY robimy dla nich równie wiele!!!

    --
    "Długi czas byłem przekonany, że istotnie bez energii atomowej ludzkość nie da
    sobie rady, ze względu na wyczerpywanie się zasobów kopalin - dziś różne
    alternatywne wyliczenia i koncepcje pewnością moją zachwiały." - Stanisław Lem
  • misiu-1 27.06.07, 15:41
    Jestem za i od razu mam pomysł. Semiwegetarianinem (czyli inaczej
    półwegetarianinem) można by nazwać kogoś, kto, co prawda, je mięso, ale tylko
    na śniadanie i obiad. Podwieczorek i kolację zjada już całkiem
    wegetariańskie. :-)
    Co o tym sądzisz?

    --
    "ZOO musi zabić misia. Sztuczne wychowywanie niedźwiedzia polarnego jest
    niestosowne i jest poważnym pogwałceniem praw zwierzęcia."
    (Frank Albrecht - niemiecki aktywista pro-zwierzęcy)
  • bonobo44 27.06.07, 15:47
    ale i tak gratuluję refleksu ;-)

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=353&w=64938853&a=64948372
    definicja semiwegetarianizmu została już wystarczająco jasno określona
    i nie oznacza bynajmniej uprawiania postu w tej czy innej formie

    --
    "Długi czas byłem przekonany, że istotnie bez energii atomowej ludzkość nie da
    sobie rady, ze względu na wyczerpywanie się zasobów kopalin - dziś różne
    alternatywne wyliczenia i koncepcje pewnością moją zachwiały." - Stanisław Lem
  • bonobo44 27.06.07, 16:06
    Uporządkujmy pojęcia, bo no bo nie ma sensu ich mieszać, gdy każde znaczy co
    innego (i bardzo dobrze - dzięki temu ludzie mają wybór szeroki jak cała HoE):

    Fleksitarianizm (z ang. flexible - giętki) - dieta niesłusznie uznawana za
    odmianę wegetarianizmu bądź weganizmu polegająca na spożywaniu tylko kilku
    posiłków mięsnych w tygodniu. Pojęcie to ma również drugie znaczenie, według
    którego za fleksitarian uznaje się osoby spożywające mięso tylko okazjonalnie
    (np. poza domem, na przyjęciach, w domach przyjaciół lub dalszej rodziny), a
    stosujące w swoim domu dietę wegetariańską lub wegańską.

    Pojęcie to zostało użyte po raz pierwszy przez Lindę Anthony 17 października
    1992 roku. Nie jest równoważne z pojęciem semiwegetarianizm.

    Wielu wegetarian nie uznaje fleksitarianizmu za jeden z rodzajów ich diety, a
    jedynie za pseudoodmianę wegetarianizmu. W wielu przypadkach fleksitarianizm
    jest fazą przejściową między dietą zawierającą mięso, a wegetarianizmem. Dieta
    ta ma również wielu zwolenników wśród osób nie stawiających sobie za cel
    przejście na wegetarianizm, a jedynie zdrowsze odżywianie.

    Źródło: "pl.wikipedia.org/wiki/Fleksitarianizm"

    Semiwegetarianizm (semi - łac. pół) - dieta NIESŁUSZNIE uznawana za odmianę
    wegetarianizmu wyłączająca z diety mięso czerwone (wieprzowinę i wołowinę), a
    dopuszczająca mięso białe (drób i ryby). Często bywa etapem przejściowym
    pomiędzy jedzeniem potraw mięsnych, a wegetarianizmem.

    jako dieta - NIESŁUSZNIE (i co do tego ggigus ma ewidentnie rację)
    jako postawa - może być bardziej "wege" niż postawa wielu ortodoksyjnych "wege"

    nawet świadomy fleksitarianizm (post) - i tu zgadzam się nawet z misiem - może
    przynieść dużo dobrego

    --
    "Długi czas byłem przekonany, że istotnie bez energii atomowej ludzkość nie da
    sobie rady, ze względu na wyczerpywanie się zasobów kopalin - dziś różne
    alternatywne wyliczenia i koncepcje pewnością moją zachwiały." - Stanisław Lem
  • ggigus 27.06.07, 17:11
    proponuje, zeby gietcy wege albo przezuwali mieso(ksy, koty, konie, ryby,
    chomiki, jeze itepe) i je wypluwali albo przyjmowali tylko przezute przez kogos
    innego tkanki psow, koni, kurczakow, ryb, chomikow, jezy, rykek skalarow

    czego to czlowiek nie wymysli, zeby zjesc kawalek miesa
    zjedzcie, ludzie, w spokoju ducha
    !!

    --
    "Ich lehne es ab, mich selbst ernst zu nehmen", Pamela Anderson in Hello am 23.
    April 2002.
  • seth.destructor 01.07.07, 17:27
    Chomiki? Jeze? Skalary?
    --
    Seth Destructor

    ---stay frosty---
  • brumbak 27.06.07, 23:14

    -- bonobo44 napisał:

    > ggigus napisała:
    >
    > > wegetarianin:
    >
    > gadaj zdrowa - dla Ciebie istnieje tylko
    > czarne i białe
    ..........
    nie przypisuj komus pogladów- formułuj swoje
    >

    >
    > po drodze jest cała gama odcieni szarości
    > semiwegetarianizm, to częściowy wegetarianizm (półwegetarianizm,
    > nibywegetarianizm - jak wolisz)
    ......
    ggigus ma oczywiscie rację - wegetarianizm w znaczeniu stylu odzywiania wyklucza
    ryby

    >
    > nie potępiaj ludzi, którzy są gdzieś w pół drogi,
    > ze swoich "uświęconych" pozycji
    >.................................
    a kto tu potepia ?
    dlaczego zmieniasz temat z prostego tematu definicji na rozważania
    etyczno-filozoficzne ?
    i dlaczego znow imputujesz komus przypisując mu jakieś "uswięcone pozycje " ?
    pisz o swojej pozycji , okresl ja jak chcesz - druga osobę raczej zapytaj o to :))
    P.S.
    temat byl wałkowany na forum z 50 razy
    sam tez juz wiele razy pisalem , że doceniam tych którzy nawet ograniczają
    spożycie miesa
    nie znaczy to że nazwe ich semiquasiwegetarinami
    pisałem tez że sam fakt czy ktos je cos czy nie decyduje czy ktos jest "lepszy"
    czy "gorszy"

  • bonobo44 28.06.07, 11:32
    brumbak napisał:

    > a kto tu potepia ?

    wszyscy z lewej i prawej, tzn. na równi fruktarianie co i zwolennicy diety
    Kwaśniewskiego...
    powiedziałbym, że wnioskując po intensywności reakcji, ci pierwsi nawet
    bardziej...

    > dlaczego zmieniasz temat z prostego tematu definicji na rozważania
    etyczno-filozoficzne ?

    nie zmieniam... od początku uważam, ze definicja ograniczająca się do wskazania,
    "co jest w MENU?" jest niepełna...
    dlatego - na podstawie tej zawężonej definicji - wielu orto-wege o
    światopoglądzie zawężonym do swojego talerza właśnie, uzurpuje sobie wyłączność
    na rdzeń '-wege'...
    tymczasem wegetarianizm to określona postawa ludzi i bonobo (bardziej nawet
    bonobo niż ludzi ;-)
    w stosunku do świata pozostałych zwierząt...

    to wielka idea, jaką onegdaj była idea chrześcijaństwa dla sprawy wyzwolenia
    człowieka,
    idea wykraczająca dziś poza wsteczne już dziś chrzescijańskie "miłuj
    bliźniego...", wsteczne bez koniecznego już dziś maksymalnego rozszerzenia
    znaczenia "Bliźniego"
    nie tylko na istoty rozumne w innych galaktykach, ale także na wszystkie w
    naszej Galaktyce,
    nie tylko na istoty rozumne żyjące wokół innych gtwiazd, ale także na wszystkie
    żyjące wokół naszego Słońca, a konkretnie na tej naszej zapyziałej planecie,
    gdzie wciąż jeszcze delfiny, foki, wieloryby, bonobo i setki innych ssaków
    traktuje się gorzej niż wściekłe psy czy robactwo...

    > pisałem tez że sam fakt czy ktos je cos czy nie decyduje czy ktos
    jest "lepszy"
    czy "gorszy"

    pisałeś coś wręcz przeciwnego, tzn, że
    'sam fakt czy ktos je cos czy nie, NIE decyduje [wg Ciebie] czy ktos
    jest "lepszy"
    czy "gorszy"'
    dokładnie to samo utrzymuje misio i jego horda...

    JA jestem dokładnie odwrotnego zdania...
    człowiek jest TAKŻE wynikiem tego, co je - w szczególnosci może być i w
    większości jest dziką bestią bez sumienia...

    --
    "Długi czas byłem przekonany, że istotnie bez energii atomowej ludzkość nie da
    sobie rady, ze względu na wyczerpywanie się zasobów kopalin - dziś różne
    alternatywne wyliczenia i koncepcje pewnością moją zachwiały." - Stanisław Lem
  • bonobo44 27.06.07, 15:04
    abstrahując od wątpliwych (jak w przypadku wszelkich ortodoksji) osądów
    moralnych ortodoksyjnych wege, z którymi masz tu i nie tylko tu do czynienia,
    termin istnieje:
    "Odmianami semiwegetarianizmu są pollowegetarianizm (wyłączenie z diety mięsa
    oprócz drobiowego) oraz ichtiwegetarianizm zwany również peskowegetarianizmem
    (wyłączający z diety mięsa, a pozostawiający jedynie ryby)."

    powtarzam, pomiędzy ludożerstwem i owocożerstwem (powinienem włąściwie
    powiedzieć "życiem powietrzem i światłem", ale nie pamiętam nazwy) istnieje
    cała gama zachowań, (którym przypisuje się określone nazwy)
    traktowana podejrzliwie (i odmawiana od czci i wiary) przez obie skrajności
    (najgorzej zawsze tym najrozsądniejszym - pośrodku ;-)

    a tymczasem na wszystko przychodzi czas...
    aby cała ludzkość została kiedyś wege, dobrze jest, aby przeszła jak
    najszybciej przynajmniej przez poszczególne etapy semiwegetarianizmu, tak jak
    dobre jest to, że w końcu udało jej się odejść od... ludożerstwa właśnie...

    --
    "Długi czas byłem przekonany, że istotnie bez energii atomowej ludzkość nie da
    sobie rady, ze względu na wyczerpywanie się zasobów kopalin - dziś różne
    alternatywne wyliczenia i koncepcje pewnością moją zachwiały." - Stanisław Lem
  • ggigus 27.06.07, 15:09
    wege NIE JE miesa, a ryby, kurczaki to JEST mieso
    w razie czego warto zajrzec do slownika:
    ryba: zwierzę żyjące w wodzie, oddychające skrzelami, o kończynach w postaci płetw
    kurczak (kurcze): pisklę kury domowej od wyklucia się z jaja do wieku 3–4 miesięcy
    kura: ptak domowy
    a ptak:
    zwierzę o ciele pokrytym piórami, mające dwie nogi i dziób oraz skrzydła, dzięki
    którym potrafi latać»


    mozna sie nazywac, jak sie chce, pescowege albo ten szpagat z jedzeniem ryb, ale
    to nie zmienia postaci rzeczy, ze wege NIE JE miesa, a ryby, kurczaki, swinie,
    krowy, psy i koty to mieso

    moze powinienes jako semiwege jesc psy, koty i chomiki?


    --
    "Ich lehne es ab, mich selbst ernst zu nehmen", Pamela Anderson in Hello am 23.
    April 2002.
  • bonobo44 27.06.07, 15:18
    > moze powinienes jako semiwege jesc psy, koty i chomiki?

    nie - termin "semiwege" ma jasno określoną definicję

    zauważ, że ja - ze swej strony - nie uważam za dyskusyjną definicji "wege"

    dlaczego Ty (i wielu ortodoksyjnych wege) pozwalasz sobie na uznanie za
    dyskusyjną definicji "semiwege", skoro jest ona dobrze ugruntowana w kulturze
    słowa pisanego i mówionego...

    --
    "Długi czas byłem przekonany, że istotnie bez energii atomowej ludzkość nie da
    sobie rady, ze względu na wyczerpywanie się zasobów kopalin - dziś różne
    alternatywne wyliczenia i koncepcje pewnością moją zachwiały." - Stanisław Lem
  • bonobo44 27.06.07, 15:29
    'ichtiwegetarianizm' zwany również 'peskowegetarianizmem'
    oznaczające łączenie ryb i roślin
    jest równie dobrym terminem co 'laktowegetarianizm'
    oznaczający łączenie mleka i roślin

    rdzeń '-wegetarianizm' jest tu uprawomocniony jako wspólny
    z uwagi na to, że każda z tych form zachowań niesie wymierną
    ulgę światu zwierząt (radykalnie zmniejsza sumę ich cierpienia)
    - i to jest tak naprawdę najważniejsze w tym "szpagacie ze szparagów"

    i na odwrót - próbując zwalczać w ogóle some te pojęcia (a co za tym idzie
    próbując eliminować takie zachowania z "szarej strefy", poprzez ich
    postponowanie z pozycji ortodoxa), przyczyniasz się do
    ZWSIĘKSZANIA sumy tego cierpienia - i wybacz, ale stajesz się w takiej postawie
    bardziej "niewegetariańska" ode mnie i założycielki tego wątku...
    nie widzisz tego?

    --
    "Długi czas byłem przekonany, że istotnie bez energii atomowej ludzkość nie da
    sobie rady, ze względu na wyczerpywanie się zasobów kopalin - dziś różne
    alternatywne wyliczenia i koncepcje pewnością moją zachwiały." - Stanisław Lem
  • 2105_a 27.06.07, 17:30
    A jeśli ja przez 10 lat nie jadłam mięsa, przez następnych 7 jadłam już ryby (
    bez łososia), jem nabiał przez ten cały czas ( ale też wybiórczo), jestem dobra
    dla świata, ale mam humory. I lubię piwo. Najbardziej Harnasia od jakiegoś
    czasu. To kim ja jestem?
    P.S. Z warzyw preferuję brokuły, a z owoców maliny.
    Pozdrawiam
  • bonobo44 27.06.07, 17:59
  • bonobo44 27.06.07, 18:18
    ...wyjaśnienia, zanim zamknę się znowu i przestanę kłuć obie strony w oczy:

    Na stare lata przeszedłem zaskakującą (nawet jak na bonobo 8) ewolucję
    w stronę czegoś, co nie bez bonobiastego uśmiechu nazwałbym
    "pragmatycznym relatywizmem moralnym" 8-)
    Niewątpliwie jest to podyktowane onegdajszym wygodnym wyborem
    semiwegetarianizmu, który relatywizm taki zakłada w najgłębszej swej warstwie
    ideowej i emocjonalnej.

    Dlatego właśnie zazdroszczę "pełnym" wegetarianom ich niewątpliwej wyższości
    etycznej, tej - poza wszystkim, co prawi misio i jego klika (i ja sam ciut
    wyżej) - jednoznaczności wyboru (białe - czarne), okupionej w końcu dużą
    ilośćią zachodu w tym świecie zdecydowanie należącym wziąż jeszcze (ale już
    niedługo) do wszystkożerców.

    Na pierwszy rzut oka relatywizm semiwegetarianizmu w wartswie ideowej jest
    gorszy nawet od fleksitariańskiego (w pełni giętkiego)
    oportunizmu uzurpatora na króla tego Forum, tzn. Misia Pierwszego ;), który ten
    proponuje tu często (gdy tylko mu to wygodne) jako równoważny
    semiwegetarianizmowi a nawet niewiele różniący się - w jego oczach (jeśli to wg
    niego na niekorzyść, hi!hi! ) - i od samego wegetarianizmu.

    Wolę go jednak zdecydowanie od indyfferentyzmu "prawdziwych" wege, którzy
    deklarują się takowymi czy to z przyczyn czysto zdrowotnych, czy ulegając
    modzie. Chociaż jako "pragmatyczny relatywista", doceniam pozytywnie i takie
    postawy, jako przyczyniające się do przyszłej Wielkiej Wygranej Wegetarianizmu
    (porównywalny tylko z obecnym triumfem stron www ;-).

    Dlatego najeżam się, gdy ortodoksja wynikająca z poczucia wyższości z tytułu
    przynależności do tej grupy (często - powtarzam - wynikająca li tylko z mody) w
    istocie podejmuje walkę z innymi ruchami na rzecz abolicji zwierząt. Przypomina
    to walkę katolicyzmu z innymi odmianami chrześcijaństwa, gdzie w imię
    niepokalanego poczęcia czy hierarchii Trójcy Świętej wylewać się zwykło z
    kąpielą, ba topiło się we krwi, naczelną zasadę chrześcijaństwa:
    "Kochaj bliźniego swego jak siebie samego."

    Uważam, że WBREW wszelkim definicjom, wegetarianizm to bowiem coś duUużo więcej
    niż tylko sposób odżywiania się...


    Zgodzimy się na ogół, że najważniejsze jest zwiększanie sumy dobra poprzez
    umniejszanie sumy zła. Ale tu właśnie zaczyna rządzić relatywizm etyczny.
    To, co dobre, rzadko pozostaje takie w oderwaniu od kontekstu
    (od punktu siedzenia, jak chcą niektórzy).
    Dla mnie podstawowym kryterium jest zapewnienie różnorodności świata istot
    żywych przy minimalizacji ich cierpienia, w sposób harmonijnie uwarunkowany
    możliwościami (realnym dostępnym polem manewru - pragmatyzm i realizm w
    najlepiej rozumianym sensie, tzn. połączony z twórczym myśleniem najlepszych
    przedstawicieli tego supergatunku, my sleniem nad tym jak tu zapewnić
    powszechną szczęśliwość wszystkich istot żywych, a przynajmniej jak się zbliżyć
    najbardziej jak się tylko da do tego ideału).
    Nietrudno sobie wyobrazić, że tak pojmowany relatywizm prowadzi do
    zaskakujących i kontrowersyjnych w naszej kulturze wniosków, takich jak np.:
    - (niczym nieograniczone) dobro jednostki jest mniej istotne niż (nawet mocno
    ograniczone) dobro ogółu.
    - dobro i zdrowie (zwłaszcza genetyczne - zdolnośc do niezaburzonej prokreacji
    zdrowych, odpornych pokoleń) dzieci liczy się bardziej niż dobro rodziców
    (chociażby z punktu widzenia samolubnego genu)
    - dobro gatunków zagrożonych należy przedkładać nad dobro gatunków
    rozpowszechnionych (łącznie z miłościwie nam "panującym")
    - życie z krzywdy innych stworzeń umniejsza wartość naszego życia duchowego
    (zubaża je a nie wzbogaca, cokolwiek mieliby do powiedzenia na ten temat
    zwolennicy nie wiem jak "wyrafinowanych" kuchni)
    - życie jest wyższą wartością niż martwa materia.

    Zatrzymam się nad tym punktem, bo konkluzje z niego wynikające są oszałamiające:
    - zmarłe śmiercią naturalną lub w wypadkach zwierzęta powinny zostać uznane (po
    sprawdzeniu) za pokarm dla osób, które w fazie przejściowej nie będą w stanie
    zrezygnować z pokarmu mięsnego
    - do wykorzystania ciał takich zwierząt powinny się w przyszłości ograniczyć
    gałęzie gospodarki używające zwierząt do produkcji "niezastąpionych" dóbr (np.
    przemysł farmaceutyczny)
    - być może należy zrewidować pogląd na grzebanie zmarłych w stronę znacznie
    bardziej pragmatycznego (znanego karykaturalnie z niektórych produkcji SF)
    możliwie pełnego wykorzystania ich organów [to przeciwne zakorzenionemu
    kulturowo i irracjonalnemu stanowisku mentalnemu] prowadzi do ich marnotrawienia
    i skazywania na śmierć milionów ludzi, którzy mogliby przeżyć, gdybyśmy
    podchodzili do sprawy bardziej pragmatycznie, kierując się relatywizmem
    etycznym w jego najbardziej chwalebnej odmianie...

    tu uwaga na marginesie - sprzeciw na ludożerstwo jest tak dziś zakorzeniony
    w mentalności ludzi, jak - w co wierzę - będzie w niedalekiej przyszłości opór
    przeciw zjadaniu ciał zwierząt wyższych, a być może w nieco bardziej tylko
    odległej przyszłości - wszelkich zwierząt...
    na zakończenie pójdę za ciosem i pozostanę kontrowersyjny aż do bólu...
    dziś sławny "Dramat w Andach" nie jawi mi się już jako tak jednoznaczny
    moralnie, jak to było dla mnie w czasach mojej młodości...
    ostatni punkt dobitnie wskazuje na to, że etycznie wyższe było przełamanie
    stereotypu i utrzymanie się przy życiu pozostałych przy nim ludzi kosztem nawet
    warunkującego to... wymuszonego ludożerstwa...
    co nie znaczy, że potrafię dziś powiedzieć, na co bym się zdobył, a na co nie w
    podobnej sytuacji (zgaduję tylko, że - wbrew temu, co tu piszę - najpewniej nie
    byłoby mnie wśród ocalonych)... no cóż, wbrew całemu pragmatycznemu
    realatywizmowi, przewrotna jest natura ludzka i bonobia 8-)

    --
    "Długi czas byłem przekonany, że istotnie bez energii atomowej ludzkość nie da
    sobie rady, ze względu na wyczerpywanie się zasobów kopalin - dziś różne
    alternatywne wyliczenia i koncepcje pewnością moją zachwiały." - Stanisław Lem
  • 2105_a 27.06.07, 18:56
    Jesteś mądrym człowiekiem. Ciekawa jestem jak jesteś/byłbyś odbierany jako
    wykładowca/prelegent na wielkiej auli. Czy masz charyzmę.
    Pozwolę sobie, wybacz. Wbrałam dwa zdania, jako amator w sumie.
    "Duża ilość zachodu" -
    Bycie wegetarianinem, w pełnym tego słowa znaczeniu, chyba nie wymaga zachodu.
    Tak się czuje. Tu nie ma poświęceń i wyrzeczeń. Takim się jest człowiekiem.
    "Przyszła Wielka Wygrana Wegetarianizmu" - hm ...
    Nie chodzi przecież o to, żeby uzdrawiać świat. Nikt nam do tego nie dał prawa.
    Jeśli taka wola, to proszę bardzo. Ale nie chodzi chyba o egoistyczną wygraną w
    imię wartości, które się wyznaje. Chodzi chyba bardziej o niesienie
    posłannictwa. To według mnie jest dobre. A reszta - niech robi jak uzna.
    Pozdrawiam jeszcze raz.
    Tak myślę, może nieudolnie. Nie wnikam w meandry.
  • ggigus 27.06.07, 20:30
    wege nie je miesa, a ryba to mieso
    nazywac sie mozesz, jak chcesz
    co nie zmieni faktu, ze wege nie je miesa, a ryba to mieso

    --
    "Ich lehne es ab, mich selbst ernst zu nehmen", Pamela Anderson in Hello am 23.
    April 2002.
  • figgin1 27.06.07, 21:23
    Napisałaś to już trzy, czy cztery razy? Myślisz, że jak napiszesz po raz
    dziesiąty stanie się prawdziwsze?
  • ggigus 27.06.07, 21:35
    napisalam, a nie do mnie
    co jest semimieso?
    --
    "Ich lehne es ab, mich selbst ernst zu nehmen", Pamela Anderson in Hello am 23.
    April 2002.
  • figgin1 28.06.07, 12:18
    Ależ moja droga, ja nie próbuję cie przekonać, że rybka to nie zwierzę. Pytam po
    prostu ile razy musisz to powtórzyć zeby samej uwierzyć.
  • ggigus 28.06.07, 16:26
    e
    skad takie smiale wnioski?
    np. ludzie odmawiajacy modlitwe codziennie nie wierza?
    ej, figgins, figgins
    po prostu bonobo nie dostarcza nowych argumentow w tej nons. dyspucie
    a na twoje ARGUMENTY - CZEKAM!!

    --
    "Ich lehne es ab, mich selbst ernst zu nehmen", Pamela Anderson in Hello am 23.
    April 2002.
  • figgin1 28.06.07, 17:32
    Po prostu tobie trzeba coś wielokrotnie powtarzać zanim dotrze. Dlatego innym
    powtarzasz wszystko wielokrotnie. Zatem:
    Nie mam zamiaru obalać twojej definicji wegetarianizmu, tylko dworuję sobie z
    twojego powtarzania.
    I jeszcze raz:
    Nie mam zamiaru obalać twojej definicji wegetarianizmu, tylko dworuję sobie z
    twojego powtarzania.
    I jeszcze raz:
    Nie mam zamiaru obalać twojej definicji wegetarianizmu, tylko dworuję sobie z
    twojego powtarzania.

    Dotarło, czy powtórzyć?
  • ggigus 28.06.07, 17:47
    ARGUMENTOW od ciebie na temat ni moj, choc wiem, ze lubisz ad personamm ale
    merytorycznie, w ramach dyskusji
    semiwegetarianizm mowisz
    a co to jest semimieso?
    --
    "Ich lehne es ab, mich selbst ernst zu nehmen", Pamela Anderson in Hello am 23.
    April 2002.
  • figgin1 29.06.07, 15:36
    o semiwegetarianiźmie? Widzę, ze za mało powttórek było by twój móżdżek to pojął.
    No więc:
    Nie polemizuję z twoim tekstem. Pytam po co się powtarzasz.
    Mam ci to napisać dużymi literami by dotarło?
    Ok, nie ma sprawy.
    NIE POLEMIZUJĘ Z TWOIM TEKSTEM. PYTAM PO CO SIĘ POWTARZASZ.
    Długo jeszcze tak będziemy podciągać nudny wątek? No, nie karz mi jeszcze
    bardziej wątpić w twoje władze umysłowe? Udowodnij że umiesz czytać ze zrozumieniem.
  • ggigus 29.06.07, 15:49
    figgin1
    Data: 27.06.07, 21:08

    + dodaj do ulubionych wątków

    skasujcie post

    + odpowiedz cytując + odpowiedz
    To sie nazywa semiwegetarianizm.


    pamiec nawala???

    --
    "Ich lehne es ab, mich selbst ernst zu nehmen", Pamela Anderson in Hello am 23.
    April 2002.
  • figgin1 30.06.07, 10:45
    A nie pisałam że to wegetarianin. Cóż, nie spodziewam się, że zrozumiesz od razu
    różnicę. A szkoda mi klawiatury, by napisać to jeszcze kilka razy.
  • ggigus 30.06.07, 15:30
    Dziecino, kiedy JA pisałam
    Autor: figgin1
    Data: 29.06.07, 15:36

    + dodaj do ulubionych wątków

    skasujcie post

    + odpowiedz cytując + odpowiedz
    o semiwegetarianiźmie?

    logika, figgins1, skoro kultury Ci brakuje

    --
    "Ich lehne es ab, mich selbst ernst zu nehmen", Pamela Anderson in Hello am 23.
    April 2002.
  • zimowy_dzien 30.06.07, 13:32
    figgin1 napisała:

    > o semiwegetarianiźmie? Widzę, ze za mało powttórek było by twój móżdżek to poją
    > ł.
    > No więc:
    > Nie polemizuję z twoim tekstem. Pytam po co się powtarzasz.
    > Mam ci to napisać dużymi literami by dotarło?
    > Ok, nie ma sprawy.
    > NIE POLEMIZUJĘ Z TWOIM TEKSTEM. PYTAM PO CO SIĘ POWTARZASZ.
    > Długo jeszcze tak będziemy podciągać nudny wątek? No, nie karz mi jeszcze
    > bardziej wątpić w twoje władze umysłowe? Udowodnij że umiesz czytać ze zrozumie
    > niem.

    slowo :karz" to chyba inaczej sie pisze? Moze warto popracowac najpierw nad
    ortogrfia, zanim zaczynie sie pouczac innych ?

    O kulturze wypowiedzi to mozna niestety tylko pomarzyc.
  • misiu-1 30.06.07, 13:47
    zimowy_dzien napisała:

    > slowo :karz" to chyba inaczej sie pisze? Moze warto popracowac najpierw nad
    > ortogrfia, zanim zaczynie sie pouczac innych ?
    >
    > O kulturze wypowiedzi to mozna niestety tylko pomarzyc.

    Jesli chodzi o twoje odpowiedzi, to najwyżej pomarzyć można nie tylko o kulturze
    (publiczne zwracanie komuś uwagi z powodu okazjonalnych błędów to grubiaństwo -
    takie rzeczy, jeśli już, robi się na e-mail) ale nawet o tym, żeby były na
    temat. Nad czym ty powinnaś popracować, zanim zaczniesz pouczać innych?
    Proponowałbym - nad sobą.

    --
    "ZOO musi zabić misia. Sztuczne wychowywanie niedźwiedzia polarnego jest
    niestosowne i jest poważnym pogwałceniem praw zwierzęcia."
    (Frank Albrecht - niemiecki aktywista pro-zwierzęcy)
  • ggigus 30.06.07, 15:12
    tema czy moge... uzywa slowa semiwege
    a o kazac posmialam sie tez:))
    --
    "Ich lehne es ab, mich selbst ernst zu nehmen", Pamela Anderson in Hello am 23.
    April 2002.
  • figgin1 30.06.07, 15:20
    zimowy_dzien napisała:

    > O kulturze wypowiedzi to mozna niestety tylko pomarzyc.

    Żartujesz? Dyskusja z ggigus a ty marzysz o kulturze?
  • ggigus 30.06.07, 15:31
    piszesz o moim braku kult.
    prosze oto po raz enty
    --
    "Ich lehne es ab, mich selbst ernst zu nehmen", Pamela Anderson in Hello am 23.
    April 2002.
  • figgin1 27.06.07, 21:08
    To sie nazywa semiwegetarianizm. Lakoowowegetarianizm oznacza akceptację jajej i
    przetworów mlecznych
  • ggigus 27.06.07, 21:16
    wege NIE JE miesa, a ryby to nie polmieso, a mieso
    --
    "Ich lehne es ab, mich selbst ernst zu nehmen", Pamela Anderson in Hello am 23.
    April 2002.
  • bonobo44 28.06.07, 10:54
    ggigus napisała:

    > wege NIE JE miesa

    peskowege NIE JE miesa istot wyższych w królestwie zwierząt od ryb

    > a ryby to nie polmieso, a mieso

    zgadza sie - to mieso istot niżej ulokowanych w królestwie zwierząt

    peskowege dba o to, by nie zjadać swoich bliższych krewnych (ssaków a nawet
    ptaków); dba też o to, by ci bliżsi krewni nie byli maltretowani na skalę
    przemysłową w warunkach urągających wszelkiemu humanizmowi; dokładnie tak samo
    jak wege;
    gdyby wszyscy ludzie zostali przynajmniej peskowegetarianinami, byłby to
    ogromny skok ludzkości naprzód od czasu, gdy człowiek zrezygnował z
    ludożerstwa; a jest to znacznie łatwiejsze dla większości niż "pełny"
    wegetarianizm...
    --
    "Długi czas byłem przekonany, że istotnie bez energii atomowej ludzkość nie da
    sobie rady, ze względu na wyczerpywanie się zasobów kopalin - dziś różne
    alternatywne wyliczenia i koncepcje pewnością moją zachwiały." - Stanisław Lem
  • bonobo44 28.06.07, 11:07
    martvica napisała:

    > Re: Nazywaj się jak chcesz

    O dzięki Ci, łaskawco !!!

    > ALE...

    A już tak dobrze żarło... zawsze musisz mieć jakieś ALE ?
    Różne ugrupowania chrześcijan różniły się właśnie drobnymi ALAMI...
    wojny religijne ludzi owładniętych ta samą ideą doprowadziły
    do milionów zabitych... chrześcijan 8-( a przez całe wieki trwało
    prawdziwe piekło na Ziemi - a to wszystko zamiast budować Królestwo Boże na
    Ziemi

    podobnie cele wszystkich ludzi spod znaku *wege powinny być wspólne
    - zamiast wściekać się na siebie nawzajem powinni onio wszyscy zjednoczyć
    wysiłki na rzecz zwiększania dobrego bytu dla zwierząt...
    dla jak największej ich ilości... zaczynając od tych najbardziej umęczonych...
    nie od razu Kraków zbudowano - nie od razu zapanuje Królestwo Wszystkich Bożych
    Stworzeń na Ziemi...

    > NIE w restauracjach. Bo jak potem na pytanie o jedzenie wege słyszę że jest
    > ryba, to mam ochotę wrzeszczeć.

    jak myślisz, ile czasu trzeba tłumaczyć kelnerowi, że jesteś peskowege?
    mówię, że jestem wege i zjem wszystko, co mi poda,
    no chyba z wyjątkiem... jajecznicy na wędzonce ;-)

    dlatego zawsze zaznaczam, że ma być na maśle i cebuli (żadnego wsadu)

    A ile Cię kosztuje dodanie: "tylko bez ryb"?

    --
    "Długi czas byłem przekonany, że istotnie bez energii atomowej ludzkość nie da
    sobie rady, ze względu na wyczerpywanie się zasobów kopalin - dziś różne
    alternatywne wyliczenia i koncepcje pewnością moją zachwiały." - Stanisław Lem
  • martvica 28.06.07, 13:19
    Tak, muszę mieć ale.
    Słuchaj, nie mówię Ci co masz jeść a czego nie. Nie patrzę na ludzi pod kątem
    ich diety.
    Po prostu potwornie mnie drażni kiedy w restauracjach mi wciskają rubę jako
    wegetariańską, bo wcześniej był tam jakiś 'peskowegetarianin' i chciał rybę.

    Ile Cię kosztuje zapytanie kelnera o potrawy rybne? Po cholerę wspominać tutaj
    o typie swojej diety?
    --
    A ja wolę Wolę
    Forum mieszkańców Woli Justowskiej
    Małe Kobietki
  • misiu-1 28.06.07, 13:47
    Szczerze mówiąc, nie rozumiem Twojego problemu. Jak wpadam czasami do
    restauracji, to informacje o serwowanych tam potrawach czerpię z menu, a nie od
    kelnera. Kelnera można co najwyżej indagować na okoliczość, żeby np.
    zamawianych ruskich pierogów nie polewali smalcem.

    --
    "ZOO musi zabić misia. Sztuczne wychowywanie niedźwiedzia polarnego jest
    niestosowne i jest poważnym pogwałceniem praw zwierzęcia."
    (Frank Albrecht - niemiecki aktywista pro-zwierzęcy)
  • zamyslona4 28.06.07, 16:01
    misiu-1 napisał:

    > Szczerze mówiąc, nie rozumiem Twojego problemu. Jak wpadam czasami do
    > restauracji, to informacje o serwowanych tam potrawach czerpię z menu, a nie
    od
    >
    > kelnera. Kelnera można co najwyżej indagować na okoliczość, żeby np.
    > zamawianych ruskich pierogów nie polewali smalcem.
    >



    no tak.. widzisz- niestety sa osoby w takiej sytuacji, iz ze wzgledu na prace
    czesto cuzestnicza w zywienu zbiorowy w roznych miejscach. i co prawda
    organizatorzy coraz czesciej na szczescie umieszczaja dotyczaca specjalnej
    diety, lub tez samemu jako organizator sie o to prosi, i miejsce spotkania sie
    zgadza na to , ale wlasnie wtedy dzieje sie cxzesto to oczym pisze martvica-
    podaja rybe, bo uwazaja lepiej ze wege jedza ryby. wynika to z przeswiadczenia
    ze "ryba to nie mieso" (przeciez je sie w piatek) albo wlasnie z tego powodu
    opisanego powyzej- ktos powiedzial ze jest wege wiec TYLKO rybe. i w sytuacji
    opisanej nie masz za duzo opcji negocjacji z kelnerem; jasne ze mozna sknczyc
    na suchym chleie ale nie o to chodzi raczej.

    i tyle. nie dopisuj do tego ideologii i halo o braku solidarnosci miedzy wege-
    solidarnosc polega tez na tym aby pamietac ze wege nie jedza ryb i mowienei
    inaczej wlasnie wprowadza chaos. i tyle. jest mala roznica miedzy "pomimo ze
    jestem wege jem czasem ryby" a "jestem wege WIĘC jem tylko ryby". :)
    --
    Ludzie pełni kompleksów sa najbardziej nietolerancyjni...
  • bonobo44 28.06.07, 16:15
    > "jestem wege WIĘC jem tylko ryby". :)

    zabawna jesteś ... zdarza mi się czasem zjeść coś innego 8-)

    co do kelnera, misio ma rację - od tego jest MENU
    - sam w zasadzie nigdy nie afiszuję się bez wyraźnej potrzeby swoją (semi)
    wegetariańskością
    (jak wielu nabzdyczonych wege, którzy muszą zamanifestować swoją wegańskość
    przy każdej okazji - bo no bo to modne w towarzychu i lubią popatrzeć, jak
    kelnerowi "kopara" opada)
    więc osobiście nie powoduję jakiegoś nadzwyczajnego "skażenia" świadomości w
    populacji kelnerów polskich ;-)

    chyba, że uzgadniam z kucharzem rodzaj diety na kilka dni (nawet to staram się
    czynić dyskretnie, a nie ostentacyjnie) - zadawalam się wtedy życzeniem kuchni
    wege i jestem zwykle b.zadowolony
    (nigdy nie brakuje mi ryby, gdy specjalne potrawy wege przyrządza mi w trakcie
    dłuższych pobytów poza domem kucharz; chętnie z niej zatem rezygnuję)

    --
    "Długi czas byłem przekonany, że istotnie bez energii atomowej ludzkość nie da
    sobie rady, ze względu na wyczerpywanie się zasobów kopalin - dziś różne
    alternatywne wyliczenia i koncepcje pewnością moją zachwiały." - Stanisław Lem
  • ggigus 28.06.07, 16:30
    dze Ciebie i afiszowanie sie pescosemiwege
    tyz piknie

    --
    "Ich lehne es ab, mich selbst ernst zu nehmen", Pamela Anderson in Hello am 23.
    April 2002.
  • zamyslona4 28.06.07, 16:42
    bonobo44 napisał:

    > > "jestem wege WIĘC jem tylko ryby". :)
    >
    > zabawna jesteś ... zdarza mi się czasem zjeść coś innego 8-)

    no faktycznie lubie sie smiac, ale tobie radze czytac z chwila refleksji -
    TYLKO ryby w sensie "nie jem innego miesa TYLKo ryby"

    >
    > co do kelnera, misio ma rację - od tego jest MENU

    czy rozumiesz ze czasem nie korzystasz z MENU? wiesz co to jest zywienie
    zbiorowe?

    > - sam w zasadzie nigdy nie afiszuję się bez wyraźnej potrzeby swoją (semi)
    > wegetariańskością
    > (jak wielu nabzdyczonych wege, którzy muszą zamanifestować swoją wegańskość
    > przy każdej okazji - bo no bo to modne w towarzychu i lubią popatrzeć, jak
    > kelnerowi "kopara" opada)

    alez oczywiscie- ja k myslkisz - po co walkujemy watek aby nie bylo potrzeby
    robienia zamieszania bo kuchnia daje ryba twierdzac ze jest to wege- zeby robic
    wokol siebie szum czy wlasnie ja inni po prostu zjesc??
    nie wiem jakich masz kolege wege, ja mam szcesci enei znac zadnego ktory robi
    to z mody lub pod publiczke...



    --
    Ludzie pełni kompleksów sa najbardziej nietolerancyjni...
  • martvica 28.06.07, 16:52
    A jakbym tak chodziła po knajpach i mówiła wszystkim że jestem abstynentką i
    piję tylko piwo, bo ono prawie nie ma alkoholu, a potem przyszedłby 'prawdziwy'
    abstynent i na prośbę o coś bezalkoholowego dostałby piwo?
    To nie jest do końca taka sama sytuacja, ale... przemyśl to.
    I zaznaczam jeszcze raz - nic do Ciebie nie mam jako osoby. Nie uważam żebym się
    afiszowała z moim wegetarianizmem - i to nie ja usiłuję się nazywać wegetarianką
    na siłę, że się tak delikatnie pozłośliwię :)
    --
    A ja wolę Wolę
    Forum mieszkańców Woli Justowskiej
    Małe Kobietki
  • zamyslona4 28.06.07, 17:01
    martvica napisała:

    > A jakbym tak chodziła po knajpach i mówiła wszystkim że jestem abstynentką i
    > piję tylko piwo, bo ono prawie nie ma alkoholu, a potem
    przyszedłby 'prawdziwy'
    > abstynent i na prośbę o coś bezalkoholowego dostałby piwo?
    > To nie jest do końca taka sama sytuacja, ale... przemyśl to.


    ale analogia dobra- u nas przeciez piwo nie alkohol, ryba nie mieso :)
    jak codziennie ciagniesz 5 browarow nie jestes alkoholikiem, jak jesz rybe
    jestes wege :)


    --
    Ludzie pełni kompleksów sa najbardziej nietolerancyjni...
  • bonobo44 28.06.07, 18:00
    > analogia dobra- u nas przeciez piwo nie alkohol, ryba nie mieso :)

    skoro już wdajemy się w pyskówkę o charakterze dokładnie rozłamowym...
    (jak to między chrześcijany normą bywa ;-) i schodzimy między owce na manowce:

    analogia jest istotnie właściwa
    jest różnica pomiędzy tym, kto od czasu do czasu strzeli sobie browarek,
    a tym, kto zalewa się regularnie w trupa wszystko jedno czym, nie gardząc nawet
    jagodówką i używając jako suplementu diety szczypiorku 8-)

    BTW jeśli będzie to "dobry" 100% wege, to nadal nim pozostanie w każdym z tych
    przypadków

    jest jednak też różnica, o której zapewne myślała Martvica (BTW, co za
    tragikomicznie brzmiący nick)

    różnica polega na tym, że delikwent nikomu poza sobą i swoją rodziną w ten
    sposób nie szkodzi ani trochę mniej ani ciut nawet bardziej - dla populacji
    bonobo w Kongo jest bez znaczenia, jaki procent w diecie jego posapujących
    krewnych zajmie czysty czy brudny spirytus...
    rzekłbym, że im większy, tym nawet lepiej dla tej populacji - oko "łowcy" mniej
    pewne...

    zapewne niektórzy ze 100% wege potraktują mnie jeszcze bardziej podejrzliwie,
    gdy dowiedzą się, że co prawda nie jestem 100 % wege (a góra 80%, już słyszę
    szyderczy śmiech Misia ;-), to od dobrych paru lat jestem 100% abstynentem
    (z wyboru, a nie ze względów zdrowotnych - wiadomo... setka od czasu do
    czasu "najlepsza" na zdrowie (czytaj: na robaki), nie wspominając o "kurażu",
    czerwone wino na nadciśnienie i "dostrojenie" partnerki, a browar bez umiaru na
    kamyki nerkowe i "zapomnienie" o wszystkich kłopotach dręczących Polaków, hi!
    hi!)

    --
    "Długi czas byłem przekonany, że istotnie bez energii atomowej ludzkość nie da
    sobie rady, ze względu na wyczerpywanie się zasobów kopalin - dziś różne
    alternatywne wyliczenia i koncepcje pewnością moją zachwiały." - Stanisław Lem
  • ggigus 28.06.07, 18:02
    a druga nie
    dlaczego chcesz to na sile powiazac z miesem?
    --
    "Ich lehne es ab, mich selbst ernst zu nehmen", Pamela Anderson in Hello am 23.
    April 2002.
  • zamyslona4 28.06.07, 18:27
    juz chyba sam nei wiesz o co chodzi kolego... znasz powiedzenie "winny sie
    tluamczy"?
    nie dyskutuje tu nikt co jest elepsze- pelny wege, pol wege , nie wege

    kwestia jest prosta- wege nei jedza ryb, ryba to miesa = jedzacy ryby to nei
    wege

    abstynent nie pije alkoholu , piwo to alkohol = pijacy browary to nie abstynent

    nie mozna byc pol wege, tak jak nie mozna byc pol abstynentem, pol w ciazy, pol
    dziewica ... :)

    wiec nie wiem po co twoj wywod, bo ja nigdzie nie napisalam, ze nie ma roznicy
    miedzy pijacym piwko raz w tygodniu a zalewajacyym sie w trupa. nie napisalam
    ze ten pierwszy to alkoholik, tylko ze nie jest abstynentem.
    jak tak swietnie rozumiesz przenoscnie- to sobie przenies na omawiany temat.





    --
    Ludzie pełni kompleksów sa najbardziej nietolerancyjni...
  • misiu-1 28.06.07, 18:59
    Z tymi abstynentami różnie bywa. Dzielny wojak Szwejk opowiadał kiedyś historię
    starego Vejvody, który pewnego dnia postanowił zostać abstynentem i ruszył w
    świat na poszukiwanie napojów bez alkoholu. "Najpierw zatrzymał się w gospodzie
    "Na Przystanku", kazał sobie podać ćwiarteczkę wermutu i nieznacznie zaczął
    przepytywać gospodarza, co też pijają ci niby abstynenci. Słusznie bowiem
    wyrozumował, że czysta woda byłaby nawet dla abstynentów napojem zbyt okrutnym.
    Gospodarz wytłumaczył mu tedy, że abstynenci piją wodę sodową, limoniadę, mleko,
    a następnie wina bez alkoholu, napoje chłodzące i podobne rzeczy czyste. Z tego
    wszystkiego najbardziej przemówiły do przekonania tego Vejvody owe wina bez
    alkoholu. Zapytał potem, czy istnieją wódki bez alkoholu, wypił jeszcze jedną
    ćwiarteczkę, porozmawiał z gospodarzem o tym, że to doprawdy grzech schlać się
    zbyt często [...] dopił swoje i poszedł dalej, aż dotarł na plac Karola do
    handlu win, w którym bywał już dawniej i spytał, czy nie mają win bez alkoholu.
    "Win bez alkoholu nie mamy, panie Vejvodo - odpowiedzieli mu - ale gdyby pan
    chciał wermutu, albo sherry..." Stary Vejvoda wstydził się odejść bez spożycia
    czegoś, więc wypił ćwiartkę wermutu i ćwiartkę sherry, a podczas gdy siedział i
    pił, zapoznał się z pewnym człowiekiem, który też był abstynentem. Pogadali ze
    sobą, wypili jeszcze po ćwiarteczce i wreszcie ten nowy znajomy wygadał się, że
    wie, gdzie mają wina bez alkoholu. "Jest to przy ulicy Bolzano, schodzi się tam
    po schodach na dół i mają tam gramofon.". Za tę dobrą wiadomość pan Vejvoda
    zafundował całą butelkę wermutu a potem ruszyli na ulicę Bolzano [...] I
    rzeczywiście, tam podawano tylko wina owocowe bez alkoholu. Najpierw każdy z
    nich kazał sobie podać pół litra wina agrestowego, potem pół litra wina
    porzeczkowego, aż zaczęło im się robić ciepło po tych wszystkich wermutach i
    sherry, które przedtem wypili, więc dalejże hałasować i domagać się urzędowego
    potwierdzenia, że to wino, co piją, jest rzeczywiście bez alkoholu. Bo oni są
    abstynenci, a jeśli nie przedstawią im takiego zaświadczenia, to wszystko
    porozbijają w drobne kawałki razem z gramofonem. Potem policjant musiał ich obu
    taszczyć po tych schodach na górę, żeby ich wywlec na ulicę Bolzano. Trzeba ich
    było wsadzić do plecionki i zamknąć w areszcie, i obaj, jako abstynenci, zostali
    skazani za pijaństwo."

    Posłusznie melduję, że to właściwie nie ma nic do rzeczy, ale ponieważ tak się
    zgadało... :-))))


    --
    "ZOO musi zabić misia. Sztuczne wychowywanie niedźwiedzia polarnego jest
    niestosowne i jest poważnym pogwałceniem praw zwierzęcia."
    (Frank Albrecht - niemiecki aktywista pro-zwierzęcy)
  • bonobo44 28.06.07, 19:43
    zamyslona4 napisała:

    > juz chyba sam nei wiesz o co chodzi kolego...

    wiem, wiem doskonale... chodzi już tylko o to, żeby sobnie pogadać,
    a tak naprawdę ZAGADAĆ istotę sprawy 8-(

    > nie mozna byc pol wege, tak jak nie mozna byc pol abstynentem, pol w ciazy,
    pol dziewica ... :)

    ach, czy to znaczy, że wege to takie św. dziewice od niepokalanego poczęcia?

    mylisz się - można być 'półwegetarianinem' - to dokładne
    tłumaczenie 'semiwegetarianizmu'

    > nie napisalam
    > ze ten pierwszy to alkoholik, tylko ze nie jest abstynentem.

    > jak tak swietnie rozumiesz przenoscnie- to sobie przenies na omawiany temat.

    proszę bardzo:

    "nie napisałam,
    że ten pierwszy to zatwardziały mięsożerca, tylko że nie jest jaroszem."

    ciepło, ciepło... o to właśnie chodzi, że nie wiesz, co o nim napisać...
    za to doskonale wiesz, czym on wg Ciebie nie jest...

    bo no bo np. taki Misio wodróżnieniu od Ciebie doskonale wie... - on się
    niczym (poza - jego zdaniem -zakłamaniem) od niego nie różni...

    tymczasem on sam - i cały świat wraz z nim - doskonale wie, że jest i do swego
    końca pozostanie nawpółwege (nawpół żywy i nawpół umarły) - i boleśnie odczuwa
    (ten jeszcze nawpół żywy) ataki ze strony żyjących pełnymi piersiami ;-)

    trudny wybór... a nawiązując do "trudów" bycia wege,
    kto wie, czy - w świetle tej dyskusji - nie trudniejszy

    GORĄCO NAMAWIAM WSZYSTKICH SEMIWEGE DO NIEULEGANIA PRESJI Z OBU STRON I NIE
    WRACANIA NA ŚCIEŻKĘ MIĘSOŻERCÓW...

    SEMIWEGE WSZYSTKICH KRAJÓW ŁĄCZCIE ZE SOBĄ WSZYSTKICH LUDZI DOBREJ WOLI
    Z OBU STRON BARYKADY 8-)
    NA RZECZ DOBRO-BYTU ZWIERZĄT WYŻSZYCH

    JESTEŚCIE OCZYWISTYM WCIĄŻ BRAKUJĄCYM I KONIECZNYM OGNIWEM W DRODZE DO EWOLUCJI
    KU WYŻSZEJ FORMIE DUCHOWOŚCI HOMO SAPIENS

    --
    "Długi czas byłem przekonany, że istotnie bez energii atomowej ludzkość nie da
    sobie rady, ze względu na wyczerpywanie się zasobów kopalin - dziś różne
    alternatywne wyliczenia i koncepcje pewnością moją zachwiały." - Stanisław Lem
  • zamyslona4 29.06.07, 15:16
    nie wiem czy nie rozumiesz czy nie chcesz rozumiec co sie do ciebie pisze....

    wiec bezmiesna (wg ciebie oczywiscie) ryba na droge i tyle z moje strony
    --
    Ludzie pełni kompleksów sa najbardziej nietolerancyjni...
  • martvica 28.06.07, 21:02
    bonobo44 napisał:
    Bleeeeh, po co ja to robię? Szczerze nienawidzę ideologicznych pyskówek, ale jak
    już zaczęłam, to trudno, jedźmy z tym koksem.

    > skoro już wdajemy się w pyskówkę o charakterze dokładnie rozłamowym...
    > (jak to między chrześcijany normą bywa ;-) i schodzimy między owce na manowce:

    Nie jestem chrześcijanką :)

    > analogia jest istotnie właściwa
    > jest różnica pomiędzy tym, kto od czasu do czasu strzeli sobie browarek,
    > a tym, kto zalewa się regularnie w trupa wszystko jedno czym, nie gardząc nawet
    > jagodówką i używając jako suplementu diety szczypiorku 8-)
    > BTW jeśli będzie to "dobry" 100% wege, to nadal nim pozostanie w każdym z tych
    > przypadków

    Czekaj czekaj, czy Ty sugerujesz że jeśli ktoś jest 100% wege a przy tym robi
    rzeczy złe, to ja go nadal będę uważać za dobrego człowieka z powodu diety?
    To nie trafiłeś, poczytaj sobie starą dyskusję o Wajraku :>

    > jest jednak też różnica, o której zapewne myślała Martvica (BTW, co za
    > tragikomicznie brzmiący nick)

    Następny. Mój stały nick wszędzie indziej to Martva, ale na gazecie był zajęty.
    Ale czepianie się nicka to dziwna rzecz u człowieka który zapewnie że jest
    antyrozłamowy i chce pokoju z prawdziwymi wege, nie sądzisz? :>

    > zapewne niektórzy ze 100% wege potraktują mnie jeszcze bardziej podejrzliwie,
    > gdy dowiedzą się, że co prawda nie jestem 100 % wege

    Słonko, jeśli o mnie chodzi - jedz sobie co chcesz. Bardzo się cieszę że
    zrezygnowałeś z czerwonego mięsa, uważam że to dobre, chociaż nie wpływa za
    bardzo na moją ocenę Ciebie jako człowieka.
    Nie uważam żeby 'prawdziwi' wegetarianie byli lepsi od innych tylko dlatego że
    nie jedzą mięsa. Są wspaniali niewegetarianie, są wegetarianie płytcy i głupi
    jak but (nieskórzany).
    Pytałeś czy możesz nazywać się wegetarianinem. Otóż MOIM zdaniem nie możesz, bo
    dla mnie ryba jest mięsem, tak jak piwo jest alkoholem. Głupia - ale ważna dla
    mnie osobiście w codziennym życiu - kwestia nazewnictwa, i tyle. I nie rozumiem,
    po co Ci to - to tak jakbym stwierdziła że jestem semiweganką, bo jajka jem
    kilka razy w tygodniu, a kanapki z serem tylko rano - po co?
    pozdrawiam ponad podziałami :)
    Martva
    --
    A ja wolę Wolę
    W ogrodzie Martvej
    Rude i Łaciate
  • bonobo44 28.06.07, 22:06
    > Następny. Mój stały nick wszędzie indziej to Martva, ale na gazecie był
    zajęty.
    > Ale czepianie się nicka to dziwna rzecz u człowieka który zapewnie że jest
    > antyrozłamowy i chce pokoju z prawdziwymi wege, nie sądzisz? :>

    spokojnie, Mart(v)a ['v' jak vege?]
    tak, czy tak, brzmi to dużo lepiej
    a ja... byłem tylko po bonobiemu ciekaw

    powtarzam, szanuję i cenię vege - mimo, że nim nie jestem... w pełni 8-)


  • ggigus 28.06.07, 16:29
    mnie tez irytuje tlumaczenie, ze jestem wege I DLATEGO nie jem ryb
    wiec bonobo jako pescosemiwege, rb co chcsz, ale w restauracjach nie mow o
    sobie, zes wege
    bo nie jestes!
    --
    "Ich lehne es ab, mich selbst ernst zu nehmen", Pamela Anderson in Hello am 23.
    April 2002.
  • bonobo44 28.06.07, 17:15
    ggigus napisała:

    > mnie tez irytuje tlumaczenie, ze jestem wege I DLATEGO nie jem ryb
    > wiec bonobo jako pescosemiwege, rb co chcsz, ale w restauracjach nie mow o
    > sobie, zes wege
    > bo nie jestes!

    a pozwolisz, ze od czasu do czasu zamówię sobie jakąś potrawę wegetariańską,
    pytając kelnera, co ma z tego typu kuchni? dodam, że wege co prawda nie jestem,
    więc nawet może być coś z ryb?
    tak zwykle czynię, gdy kelnetr pyta czy mógłby coś polecić albo gdy jest mi w
    zasadzie wszystko jedno, co zjem?

    tak przy okazji - mój problem z wspominaną wcześniej "kłopotliwością"
    bycia "pełnym" wege nie tyle polega na konieczności wyrzeczeń , jak to ktoś mi
    wyżej sugerował (jakoś specjalnie nie przepadam za rybami), ale na
    kłopotliwości suplementacji diety - po prostu jem byle co i byle jak (jem żeby
    żyć, a nie żyję po to, żeby jeść ;-)
    - więc szybko padłbym jak sznita bez suplementacji białkiem z ryb...

    a w ten sposób i wilk we mnie syty i moi bliżsi krewni cali 8-)
    cóż zatem z tego, że nie jestem 100% wegetarianinem - skoro czuję się nim na
    dobre 80% ?

    --
    "Długi czas byłem przekonany, że istotnie bez energii atomowej ludzkość nie da
    sobie rady, ze względu na wyczerpywanie się zasobów kopalin - dziś różne
    alternatywne wyliczenia i koncepcje pewnością moją zachwiały." - Stanisław Lem
  • ggigus 28.06.07, 17:33
    wiec nie widze problemu suplementacji
    --
    "Ich lehne es ab, mich selbst ernst zu nehmen", Pamela Anderson in Hello am 23.
    April 2002.
  • bonobo44 30.06.07, 13:46
    albo "stuletnie",
    zdrewniałe już ziarno soi,
    które nie zmięknie,
    nawet gdy w wodzie
    kolejny wiek postoi ;-)
  • ggigus 30.06.07, 15:16

    --
    "Ich lehne es ab, mich selbst ernst zu nehmen", Pamela Anderson in Hello am 23.
    April 2002.
  • misiu-1 28.06.07, 17:47
    Widziałem kiedyś paru 62% abstynentów. Pili tylko brandy o zawartości 38% alkoholu.

    --
    "ZOO musi zabić misia. Sztuczne wychowywanie niedźwiedzia polarnego jest
    niestosowne i jest poważnym pogwałceniem praw zwierzęcia."
    (Frank Albrecht - niemiecki aktywista pro-zwierzęcy)
  • bonobo44 28.06.07, 18:02
    misiu-1 napisał:

    > Widziałem kiedyś paru 62% abstynentów. Pili tylko brandy o zawartości 38%
    alkoholu.

    o to, to, to miałem właśnie na myśli 8-)
    [w swoim poście sprzed minuty]
    --
    "Długi czas byłem przekonany, że istotnie bez energii atomowej ludzkość nie da
    sobie rady, ze względu na wyczerpywanie się zasobów kopalin - dziś różne
    alternatywne wyliczenia i koncepcje pewnością moją zachwiały." - Stanisław Lem
  • bonobo44 29.06.07, 22:18
    z serwisu myVEGA.COM:

    Semivegetarianism and Reduced Meat Eating
    Adapted from Meat, Meat eating and Vegetarianism: A Review of the Facts
    By Professor Neville G Gregory, Massey University:

    "The real threat to the meat industry in the future is from reduced meat eating
    and semivegetarianism. Recent polls in the United Kingdom have estimated the
    prevalence of reduced meat eating at 26 to 40%. It is due to a number of
    features including pursuit of the vegetarian ethic which advocates abstention
    from meat as a route to harmony with animals and nature.

    Semivegetarianism is particularly strong amongst young females and appears to
    be linked to a feminist outlook. It could persist through to adulthood, either
    out of conviction or from habit, and it could proliferate through the families
    that todays young semivegetarians eventually raise. When their children are
    brought-up in a semivegetarian household and with the outlook that
    semivegetarianism is the normal and right thing to do, reduced meat eating will
    become firmly established.

    It might be thought that the present trend toward reduced meat-eating reflects
    a desire to live a long and healthy life. However, the evidence suggests that
    only 19% of full and semivegetarian adolescent women viewed meat-eating as
    unhealthy, and this outlook existed in only 3% of non-vegetarians.
    (...)"
    www.myvega.com/about/semivegetarian.asp

    --
    Much more on semivegetarianism:
    www.google.pl/search?hl=pl&q=semivegetarianism&btnG=Szukaj&lr=
  • seth.destructor 30.06.07, 14:44
    Hehe.
    --
    Seth Destructor

    ---stay frosty---
  • bonobo44 30.06.07, 20:14
    por vegetarianismo.blogs.sapo.pt:

    SEMIVEGETARIANISMO
    O começo

    "Muitas pessoas estão num período de transição para o vegetarianismo e começam
    lentamente a reduzir o consumo de produtos de origem animal, como a carne
    vermelha, mas continuam a incluir, moderadamente, aves e peixe nas suas
    refeições. Podem ainda comer estes alimentos ocasionalmente, mas na maior parte
    das vezes optam por alimentos de origem vegetal. Aos que adoptam este tipo de
    alimentação, costuma chamar-se "semivegetarianos"."
    vegetarianismo.blogs.sapo.pt/arquivo/108153.html
    --
    Mas o menos 8-)
    www.google.pl/search?hl=pl&q=semivegetarianismo&btnG=Szukaj+w+Google&lr=
  • bonobo44 30.06.07, 21:49
    'Halvvegetarianism' - Svenska

    vegan.nu:
    djurnyttjandet, demivegetarianism, semivegetarianism

    "Vi har alltså landat i ett försvar för ett slags selektiv vegetarianism som
    går ut på att det kan vara rätt att konsumera animalieprodukter bara man
    förvissar sig om att de kommer från varelser som levt ett gott liv och som
    dödats på ett smärtfritt sätt. Denna position bör särskiljas från en annan
    vanlig form av halvvegetarianism, nämligen laktovegetarianismen som förbjuder
    ätande av kött men däremot inte mejeriprodukter. Det är ofta
    laktovegetarianismen man refererar till när man ställer vegetarianism i
    kontrast mot veganism. I mina ögon är det emellertid svårt att försvara
    laktovegetarianismen, om man tänker sig att det finns andra sätt att misshandla
    djur än att döda dem; laktovegetarianismen ignorerar det lidande som många
    menar att även t.ex. mjölkkor utsätts för."
    www.vaxteko.nu/html/sll/slu/slu_kontakt/SKT03/SKT03.HTM
    --
    "Demivegetarianer eller semivegetarianer äter ägg, mejeriprodukter, fisk och i
    bland även kyckling."

  • bonobo44 30.06.07, 22:13
    'Pescetarisme' - Dansk, 'Pescovegetarisme' - Nederlanders

    'påstå at "pescetarisme" er bedre end "pollotarisme" (altså at spise
    kyllinger).'
    www.anima2.dk/forum/viewtopic.php?pid=12461
    'Pescovegetarisme', 'semivegetarisme'- Nederlanders

    Semivegetarisme is een vorm van vegetarisme waarbij men wel eieren, kip en
    vlees eet, doch geen rood vlees. Je kunt dit eigenlijk geen vegetarisme noemen.

    Pescovegetarisme is een vorm van vegetarisme waarbij men zowel zuivelproducten,
    eieren en vis eet, maar verder geen andere dierlijke producten.

    www.berktekst.nl/portfolio/vegarepo.htm
  • ggigus 01.07.07, 14:08
    Je kunt dit eigenlijk geen vegetarisme noemen.

    co oznacza
    wlasciwie nie mozesz tego wegetarianizmem

    hehe:))
    --
    "Ich lehne es ab, mich selbst ernst zu nehmen", Pamela Anderson in Hello am 23.
    April 2002.
  • bonobo44 01.07.07, 14:32
    ggigus napisała:

    > wlasciwie nie mozesz tego wegetarianizmem

    ależ oczywiście, w wersji polskiej również...
    właściwie nie, a jednak się nazywa, hi! hi! 8-)
    Mas o menos 8-)

  • bonobo44 30.06.07, 22:15
    'For some the rationale is ethics: believing that either the treatment, or
    simply the killing and eating, of mass market "meat" mammals is unethical. The
    rationalization for eating fish is usually that pescetarians feel significantly
    less moral attachment to non-land creatures. Other ethical reasoning includes
    the following: "fish cannot feel pain and therefore cannot be treated cruelly
    or exploited", "fish are less intelligent than other animals", "fish are not
    mistreated in the same way that factory farmed animals are" or "hooked/netted
    fish do not suffer as much as land animals that are shot in the wild". Many of
    these ethical reasons are disputed.'

    --
    'Pescetarianism (also known as pescevegetarianism or pesco-vegetarianism)
    is a dietary choice, in which a person — known as a pescetarian — will
    not eat the flesh of any animals other than fish or other types of seafood:
    they may or may not also exclude other animal products like eggs and dairy
    from their diet. It has therefore strong similarities to a traditional
    Mediterranean diet. Pescetarianism is the chosen diet of some people
    for various reasons, most commonly cited are health benefits.'

    'As of August 2004, "pescatarian", "pescotarian", and "piscatarian" could be
    found on the Internet, but "pescetarian" was perhaps the most popular (while
    Italian pesce is pronounce with a soft "ch", the English term is usually
    pronounced with a hard "c".). As of May 2007, the term "pectarian" could also
    be found on the Internet. "Pescavore" is also quite common, formed by analogy
    with "carnivore" (though the more regular word piscivore already existed). Less
    commonly used terms found include "aquatarian," which has recently gained
    popularity in Washington, DC, and "fishetarian", which was used in print as
    early as 1992, and "vegequarian".'
    en.wikipedia.org/wiki/Pescetarianism
  • bonobo44 30.06.07, 22:32
    Po długich poszukiwaniach, udało mi się w końcu ustalić (patrz post powyżej),
    że powinniśmy się zacząć określać mianem

    PESKOTARIAN

    a całość tej części ruchu na rzecz abolicji zwierząt wyższych

    PESKOTARIANIZMEM

    Wówczas nie będziemy drażnić wegetarian i fruktarian.


    tylko wyobraźmy sobie wchodzimy do knajpy z pytaniem:
    "czy macie państwo coś z kuchni peskotariańskiej?", hi!hi! 8-)


    --
    Podobnie zjadaczy 'naszych wrogów dinozaurów' należałoby zacząć w Polsce nazywać
    POLLOTARIANAMI 8-)
    może siem przyńmnie ;-)

    'Pollotarianism (also called pollo-vegetarianism) is a neologism to denote a
    dietary choice, in which a person does not consume mammalian meat such as beef,
    pork, and lamb, but does consume chicken. As with lacto-ovo vegetarianism,
    there are usually no restrictions on non-flesh animal products such as dairy
    and eggs.'
    'Terms for this diet arose in response to growing numbers of people
    (particularly in the United States) who have restricted diets that do not meet
    the definition of more restrictive diets such as vegetarianism or veganism. As
    such, the term pollo-vegetarian (which is sometimes used to describe the diet)
    is a misnomer because vegetarians do not eat any animal meat; the term
    pollotarian is accurate.'[wiki]

  • bonobo44 30.06.07, 22:46
    jednak zrówno

    peskotarianin i peskotarianka

    oraz

    pollotarianin i pollotarianka

    to 'semiwegetarianie'

    trudno sobie raczej wyobrazić by przyjął się termin
    'semitarianin'
    to taki 'semiterranin'? ;-)
    chociaż przez skojarzenie z 'Samarytanin', kto wie?

    może prędzej 'demitarianin'

    - w każdym razie proces krystalizacji ostatecznej termnologii właśnie ma
    miejsce na całym świecie
  • martvica 01.07.07, 10:48
    Jak dla mnie, to to jest absurd językowy. Podkreślam - językowy, nie chcąc się
    wdawać w wojny ideolo o lepszości i gorszości.
    Zacznę się nazywać semiabstynentką, bo piję rzadko i niedużo :o)
    --
    A ja wolę Wolę
    Forum mieszkańców Woli Justowskiej
    Małe Kobietki
  • bonobo44 01.07.07, 11:07
    ku zadowoleniu wegetarian (mleko i jaja to nie warzywa)
    a dokładniej - dla piękna językowego - proponuję termin:

    LAKTANIE

    (to mieszkańcy Laktanii z gwiazdozbioru Laktana, hi! hi! 8-)
    --
    "Długi czas byłem przekonany, że istotnie bez energii atomowej ludzkość nie da
    sobie rady, ze względu na wyczerpywanie się zasobów kopalin - dziś różne
    alternatywne wyliczenia i koncepcje pewnością moją zachwiały." - Stanisław Lem
  • bonobo44 01.07.07, 11:15
    martvica napisała:

    > Jak dla mnie, to to jest absurd językowy.

    Co? - SEMITARIANIN - PESKOTARIANIN ?
    Dla mienia toże 8-)

    W końcu peskowegetarianie nie jedzą wyłącznie ryb,
    podobnie jak laktowegetarianie nie piją wyłącznie mleka,
    a wegewegetarianie nie żywią się wyłącznie wegetką ;-)

    --
    Dla odróżnienia ortodoksyjnego wegetarianina od całej reszty wegetarian
    proponuję termin WEGEWEGETARIANIE 8-)
  • martvica 01.07.07, 11:38
    Ale
    1.ryba to mięso.
    2.nie można być 'częściowo' wegetarianinem, tak jak nie można być 'częściowo' w
    ciąży.
    To równie absurdalne, jak nazwanie większości Polaków semiwegetarianami bo raz
    na tydzień nie jedzą mięsa. Albo ten termin - nie pamiętam go w tej chwili -
    określający ludzi jedzący mięsne posiłki tylko kilka razy w tygodniu. Ok, niech
    sobie jedzą, ale co to ma wspólnego z wegetarianizmem, na bogów?
    --
    A ja wolę Wolę
    Forum mieszkańców Woli Justowskiej
    Małe Kobietki
  • bonobo44 01.07.07, 12:00
    martvica napisała:

    > Ale [!!!]

    1.jogurt to mleko.

    > 2.nie można być 'częściowo' wegetarianinem, tak jak nie można być 'częściowo'
    > w ciąży.
    > To równie absurdalne, jak nazwanie większości Polaków semiwegetarianami bo raz
    > na tydzień nie jedzą mięsa.

    oczywiście - z punktu widzenia bonobo to niewiele lepiej niż poszczący raz w
    tygodniu ludożercy (zjadający na codzień swoich krewnych)

    > Albo ten termin - nie pamiętam go w tej chwili -
    > określający ludzi jedzący mięsne posiłki tylko kilka razy w tygodniu.

    To FLEKSITARIANIZM (z ang. flexible - giętki - tu jest m-ce na Twoją "giętkość"
    8-)

    > Ok, niech sobie jedzą, ale co to ma wspólnego z wegetarianizmem, na bogów?

    Jak to, co? Oni również są bliżsi sercom tych bogów, a nawet bogom samym, niż
    ludożercy!

    --
    "Długi czas byłem przekonany, że istotnie bez energii atomowej ludzkość nie da
    sobie rady, ze względu na wyczerpywanie się zasobów kopalin - dziś różne
    alternatywne wyliczenia i koncepcje pewnością moją zachwiały." - Stanisław Lem
  • martvica 01.07.07, 13:32
    > 1.jogurt to mleko.
    I? czy ja się nazywam semiweganką w związku z tym?

    > oczywiście - z punktu widzenia bonobo to niewiele lepiej niż poszczący raz w
    > tygodniu ludożercy (zjadający na codzień swoich krewnych)
    A Ty znów. Mnie chodzi o nazewnictwo. Semiwegetarianizm - _określenie_
    'semiwegetariazm'. Jest chore.
    Do samych rybożernych nic nie mam, ale to NIE SĄ wegetarianie.
    I tyle.

    --
    A ja wolę Wolę
    Rude i Łaciate
    Ogród Martvej
  • bonobo44 01.07.07, 13:54
    martvica napisała:

    > Do samych rybożernych nic nie mam, ale to NIE SĄ wegetarianie.
    > I tyle.

    No nie są... bo no bo to PESKOWEGETARIANIE
    (nie potkałem dotąd "samych rybożernych")!!!

    Podobnie ja do samych roślinożernych nic nie mam, ale to NIE SĄ
    peskowegetarianie.
    I tyle.


    --
    "Długi czas byłem przekonany, że istotnie bez energii atomowej ludzkość nie da
    sobie rady, ze względu na wyczerpywanie się zasobów kopalin - dziś różne
    alternatywne wyliczenia i koncepcje pewnością moją zachwiały." - Stanisław Lem
  • martvica 01.07.07, 13:59
    To ja pytam - czy jedząc rośliny, i od czasu do czasu jajka, sery i jogurty mogę
    się nazywać semiweganką?
    --
    A ja wolę Wolę
    Rude i Łaciate
    Ogród Martvej
  • bonobo44 01.07.07, 14:13
    martvica napisała:

    > To ja pytam - czy jedząc rośliny, i od czasu do czasu jajka, sery i jogurty
    > mogę się nazywać semiweganką?

    możesz, ale będziesz w tym odosobniona 8-)

    wszyscy inni określą Cię co najwyżej mianem 'laktowegetarianki',
    ew. 'semiwegetarianki' 'demi-(moore 8-)wegetarianki'
    a i tak będzie to zdecydowana mniejszość,
    gdyż znakomita większość użyje uproszczonego określenia - 'wegetarianki'

    --
    images.askmen.com/women/actress/53_demi_moore.jpg
  • ggigus 01.07.07, 14:15
    ale semiwgetarianka to owszem
    :)))
    !!
    --
    "Ich lehne es ab, mich selbst ernst zu nehmen", Pamela Anderson in Hello am 23.
    April 2002.
  • bonobo44 01.07.07, 14:24
    ggigus napisała:

    > ale semiwgetarianka to owszem

    ależ można...
    łatwo to sobie wyobrazić:

    semiweganka to ktoś wpół drogi od wegewegetarianizmu do wegizmu
    np. osoba zjadająca z "warzyw" tylko... kalafior ;-)

    --
    Kalafior - WITOLD GOMBROWICZ:
    otiko.ostrowmaz.com/kotlownia/scenariusz_biesiada.doc
  • ggigus 01.07.07, 14:27
    hehe
    --
    "Ich lehne es ab, mich selbst ernst zu nehmen", Pamela Anderson in Hello am 23.
    April 2002.
  • bonobo44 01.07.07, 14:33
    hi! hi!
  • bonobo44 01.07.07, 19:11
    oczywiście masz rację... mój post o kalafiorze ma sens jeśli się określi
    'semifruktarian' jako formę przejściową między 'weganami' i 'fruktarianami'

    pop...lątało misiomsiem ;-)
    stąd nieporozumienie - wyłącznie z mojej winy...
  • bonobo44 01.07.07, 11:52
    "fish are not mistreated in the same way that factory farmed animals are"

    Żeby było wszystko jasne - jestem przeciwny nieograniczonemu eksploatowaniu
    naturalnych zasobów mórz (wręcz odwrotnie niż wielu peskowegetarian)!
    Uważam, że ludzie powinni prowadzić hodowlę ryb na skalę przemysłową dla
    pełnego zaspokojenia wyłącznych swoich potrzeb. Tak długo, dopóki człowiek nie
    przywróci naturalnej równowagi ekosystemów wodnych, powinien zostać skazany na
    zjadanie tylko tych "gorszych" ryb - hodowlanych, a nie obwiniać za wszystko
    foki:

    --
    Ratujmy foki w Kanadzie:
    ♥♥♥....♥♥.....♥....♥.....♥
    ♥.......♥....♥...♥..♥.......♥
    ♥♥....♥.....♥...♥♥.........♥
    ♥.......♥....♥...♥..♥.......♥.
    ♥.........♥♥.....♥....♥.....♥ - PETYCJA 8(44
  • bonobo44 01.07.07, 22:56
    Za vege.ru:

    Младовегетарианство

    Едят рыбу и белое мясо птицы. Зачастую (но не всегда) избегают
    мясомолочные продукты.
    Для истинных адептов травоядения, которые бегут от мяса, как члены
    общества "Анонимных алкоголиков" от спиртного, и пытаются извергнуть обратно
    суп, если узнают, что в нем желатин, эта разновидность вообще не является
    <<вегетарианством>>.

    --
    vege.ru/?superpage=3

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.