Dodaj do ulubionych

Ilu wegetarian jest na świecie ?

01.07.07, 23:06
za www.europeanvegetarian.org
w 2003 r.:

Austria : Inhabitants : 8.1 millions Vegetarians : 3-4 % (estimate)
(different Austrian sources)

Belgium : Inhabitants : 10.2 millions Vegetarians : 2 % (Source : survey
done for GAIA)




Czech Republic: Inhabitants: 10.2 millions Vegetarians 1-2 % (Source:
StemMark Agency, Prague, Czech Republic)

France : Inhabitants: 58.6 millions Vegetarians: less than 2 % (Source:
Alliance Vegetarienne)

Germany: Inhabitants: 82 millions Vegetarians: app. 8% (survey) (Source:
Vegetarier-Bund Deutschlands e.V.)

India : Inhabitants : 997.5 millions Vegetarians : between 15-20 %

Ireland : Inhabitants : 3.7 millions Vegetarians : around 6 % (estimate)
(Source : Vegetarian Society of Ireland)

Italy: Inhabitants: almost 58 millions Vegetarians: 5% (Source:
EURISPES - European Institute of political, economical and social studies)

Norway Inhabitants : 4,5 millions Vegetarians : between 2% and 4%
(opinion polls) (Source: Dyrevernalliansen, Norway)

Poland Inhabitants: 38.6 millions Vegetarians: under 1%

Portugal: Inhabitants: 10 millions Vegetarians: about 2% ( Source :
www.european-vegetarian.org/denmark0.0.html )

Romania Inhabitants: 25 millions Vegetarians: abt 4% (Source : Romanian
Vegetarian Society)

Slovakia : Inhabitants : 5.4 millions Vegetarians : abt. 1% (Source :
Vegetarianska spolocnost)

Spain Inhabitants: 39.4 millions Vegetarians: around 2% (Source:
Asociacion Vegana Espanola (AVE)

Sweden Inhabitants: 8.8 millions Vegetarians: at least 7% (in certain
schools a third of the students are vegetarians) (Source: Swedish Vegan
Society)

Switzerland Inhabitants: 7.1 millions Vegetarians: 9% according to the
Nutritrend-Study, Nestle from 2001 (around 4% would be more realistic)
(Source: Swiss Union for Vegetarianism)

The Netherlands Inhabitants: 15.8 millions Vegetarians: 4-5 % (estimate)
(Source: Nederlandse Vegetariersbond)

United Kingdom Inhabitants : 59.5 millions Vegetarians: 9 % (high in
younger age group) (ICM Poll for the Daily Telegraph, 2001)

USA Inhabitants: 278.3 millions Vegetarians: 4 % (Source : Time/CNN poll
15 July 2002 - Note: A surprising 42% of all "vegetarians", or 4.8 millions
adult Americans, considered slaughter of animals to be murder)


Obserwuj wątek
    • cyberski Re: Ilu wegetarian jest na świecie ? 02.07.07, 14:20
      W Afryce to nad wyraz znikoma grupa...
      Może odrobinę więcej jest ich w RPA (głównie wśród białych).
      "Szlajając się" ostatnio wraz z dziecięciem ładnych parę miesięcy po tym kontynencie, nie znalazłem ani jednej wege knajpki.
      Inna rzecz, ze w miastach większych niż 100 tys mieszkańców bywałem niezmiernie rzadko oraz, że w każdej prawie "klasycznej" knajpce można było zestawić sobie coś bezmięsnego.
      Natomiast "społęczne przyzwolenie" na wegetarianizm jest wręcz modelowe :)
      Wszystkim było absolutnie obojętne czym się odżywiam lub nieodzywiam :)
      Jedna tylko osoba zrobiła "wielkie oczy" na moją prosbę o coś bez miesa do jedzenia no ale, jak mi później powiedziała, podchodzi do tego na zasadzie: "klient płaci - klient wydziwia" :)))

      --
      Pieniądze szczęścia nie dają, ale zdają się mieć wpływ na wszystko, co owe szczęście daje.
      • bonobo44 • Definicja morderstwa • 03.07.07, 15:44
        Ciekawa jest opinia połowy (5 mln) amerykańskich dorosłych wegetarian
        - dla nich zabijanie zwierząt jest równoznaczne z morderstwem:

        USA Inhabitants: 278.3 millions Vegetarians: 4 % (Source : Time/CNN poll
        15 July 2002 - Note: A surprising 42% of all "vegetarians", or 4.8 millions
        adult Americans, considered slaughter of animals to be murder)

        to ciekawy przyczynek do onegdajszej dyskusji na tym Forum:

        =========

        „Morderca jest ten, kto zabija dla przyjemnosci mordowania, dla zaspokojenia
        wlasnych popedów plciowych, z rzadzy posiadania lub z innych niskich powodów,
        podstepnie, okrutnie lub z uzyciem niebezpiecznych srodków, lub by
        zatuszowac/umozliwic kolejne przestepstwo“
        (StGB §242, Abs. 2)

        To definicja z niemieckiego prawa podstawowego.
        Kazdy czlowiek, ma prawo odniesc to do gatunku ludzkiego, lub takze do innych
        gatunkow, nie-ludzkich. Np: wg naukowcow malpy czlekoksztaltne (primaten)
        maja swiadomosc odpowiadajaca swiadomosci i rozumowi 6 letniego osobnika
        (dziecka) gatunku ludzkiego. A wiec mozemy powiedziec: "mordowanie dla
        niskich przyjemnosci" - dla zaspokojenia apetytu, rozkoszy podniebienia - w
        sytuacji, kiedy roslinnego pozywienia dostatek - moze byc postrzegane jako
        morderstwo. Wegetarianin nie jest morderca, bo zjada rosliny, aby przezyc.
        "podstepnie lub okrutnie" - to, ze smierc w rzezniach jest podstepna i
        okrutna, nie trzeba dyskutowac. W tym slowo "okrutne" odnosi sie do gatunku
        zabijanego i nie ma tu zadnego znaczenia, czy owy morderca uwaza to za
        naturalne, potrzebne, dobre. Z punktu widzenia ofiary, jej cierpienie i
        smierc sa podstepne i okrutne.
        Wypowiedzi jak "mysliwy to morderca", "miesozerca to morderca" nie sa na
        dzien dzisiejszy poprawne w swietle prawa. Tak samo jak wypowiedz
        Tucholskiego "zolnierze to mordercy".
        To my, wg wlasnej wrazliwosci obejmujacej jeden badz wiecej gatunkow, wg
        wlasnego sumienia, rozsadku i swiatopogladu, mentalnosci i szacunku do istot
        zywych, mamy prawo miec wyrobione zdanie, czy dla nas
        mysliwy/zolnierz/rzeznik oraz znajdujacy sie na samym koncu lancucha -
        konsument, jest morderca czy tez nie.
        Przy czym jednoznaczej odpowiedzi nie ma, bo tyle wersji, ile ludzi.
        "Nie patrz na to co popularne i pospolite. Szukaj tego, co prawdziwe".

        pozdrawiam Was, drodzy wegetarianie, nie-mordercy ;))
        >>

        • Definicja morderstwa.
        balbinia 20.07.2004 20:59 + odpowiedz
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=353&w=14321400&v=2&s=0
        =========

        Przytłaczająca jest liczba vege w kraju schabowego, golonki i piwa (poniżej 1%)
        na tle krajów bardziej cywilizowanych...

        --
        "Boisz się, że uznają cię za dziwadło?
        Tylko do czasu, aż dziwadła będą w większości."
        - Hanna Samson
        • misiu-1 Re: • Definicja morderstwa • 03.07.07, 18:23
          Oczywiście, nie ma w tym żadnego Twojego zamysłu, bo tylko przez niefortunne
          przeoczenie nie zapoznałeś się z tą częścią dyskusji, w której wyszło, że
          balbina nawet nie zajrzała do niemieckiego kodeksu, bo gdyby zajrzała, to
          dostrzegłaby podstawową różnicę w stosunku to swojego cytatu, wziętego zapewne z
          jakiejś manipulanckiej wege-stronki?
          W rzeczywistości definicja wygląda następująco:

          "§ 211 Mord
          [...]
          (2) Mörder ist, wer aus Mordlust, zur Befriedigung des Geschlechtstriebs, aus
          Habgier oder sonst aus niedrigen Beweggründen, heimtückisch oder grausam oder
          mit gemeingefährlichen Mitteln oder um eine andere Straftat zu ermöglichen oder
          zu verdecken, EINEN MENSCHEN tötet."
          dejure.org/gesetze/StGB/211.html
          "Mordercą jest, kto [...] morduje CZŁOWIEKA"


          --
          "ZOO musi zabić misia. Sztuczne wychowywanie niedźwiedzia polarnego jest
          niestosowne i jest poważnym pogwałceniem praw zwierzęcia."
          (Frank Albrecht - niemiecki aktywista pro-zwierzęcy)
          • bonobo44 Re: • Definicja morderstwa • 03.07.07, 21:19
            Bo no bo ty, misiu pierwszy jesteś niczym wprost stworzony dla zrozumienia
            prostego przekazu balbinii, że najwyższy czas rozszerzyć już pojęcie morderstwa
            na nieco dalszych krewnych, podobnie zresztą jak i pojęcie kanibalizmu.
            Kanibalem w swoim rozumieniu nie jesteś, więc spróbuj sobie wyobrazić równy
            twojemu wstręt do zjadania ludziny z odrazą do konsumpcji wołowiny, a może
            zbliżysz się o jotę do istoty tego przekazu.

            W wątku balbinii nie definicja okazała się też najważniejsza, ale wykazanie
            tobie podobnym misiom, że nawet ilościowo dopuszczacie się kilkakrotnie
            większej liczby mordów niż nawet tak ograniczony wegetarianin jak
            pescewegetarianin (morderca wodnych stworzeń). I to wszystko przy świadomym
            przyjęciu waszej taktyki (ilościowej) negującej jakościową stronę zbrodni.
            Niewątpliwie bowiem tak, jak zgadzasz się, że o wiele większą zbrodnią jest
            zabójstwo człowieka (a ja, że bonobo) przez człowieka (przez pan paniscus, co
            się - nota bonobo - w odróżnieniu od was homo - nie zdarza), tak musisz się
            zgodzić, że o wiele większą zbrodnią jest zabicie ssaka przez ssaka (niż ptaka,
            a co dopiero ryby czy owada)...

            nie mówiąc już o tym, że zabicie słonia z niskich pobudek dla 2 jego kości jest
            o wiele większą zbrodnią (to morderstwo) niż przypadkowe zabicie mrówki na
            ścieżce (to wypadek), czy nawet zamierzone konika polnego przy okazji opylania
            łąki (nieuniknione przy obecnym rozprzestrzenieniu ssakożernego kanibalizmu, a
            w pełni do uniknięcia przy odejściu od niego i powrotu do naturalnej uprawy
            ziemi bez pestycydów - jak to Ci próbowałem dość dobitnie wykazać w tamtym wątku
            [chociaż nie jestem przecież aż na tyle naiwny, by mieć nadzieję, że dotarły do
            ciebie moje argumenty logiczne i szacunkowe wyliczenia, przeciw którym
            pozostały ci tylko inwektywy - wszak niektóre rzeczy kanibal musi spychać do
            podświadomosci, żeby pozostać kanibalem, a przy tym pozostać przy w miarę
            zdrowych zmysłach] )...

            zatem cokolwiek byś na ten temat usiłował (za)gadać z pozycji swojego
            surrealistycznego nierelatywizmu etycznego, nie ma i nie może być etyczno-
            moralnego znaku równości pomiędzy tobą i wege (a nawet takim marnym semiwege
            jak ja - i pal diabli mnie osobniczo, nie o mnie tu chodzi, jak to ty i twoi
            klakierzy usiłowali mi tu zarzucać, a o całą reprezentację semiwege i
            wszystkich odmian wegetarianizmu)...
            w tym aspekcie relacji do rzeczywistosci jesteś misiu pierwszy GORSZY nawet od
            najskromniejszego nawet fleksitarianina (wbrew opinii wielu "kulturalnie-
            kulinarnych" wege na tym forum /hańba im za ich porównywalny z twoim, zimny i
            wyrachowany indyfferentryzm etyczny/), chociażbyś miał tysiąc innych zalet na
            pozostałych polach, tej winy i hańby, jej ciężaru, niczym z siebie nie
            zmyjesz... i nie zagadasz... zwłaszcza nie uda ci się to na tym forum...

            a gdy przyjdzie do ważenia twoich za i przeciw, to na drugą z tych szal
            szakalogłowy (nota bonobo 8-) bóg ANUBIS rzuci twój wojujący kanibalizm...
            misiu pierwszy acz niewątpliwie nie taki znowu ostatni... ;-)

            --
            "Boisz się, że uznają cię za dziwadło?
            Tylko do czasu, aż dziwadła będą w większości."
            - Hanna Samson
            • misiu-1 Re: • Definicja morderstwa • 03.07.07, 22:52
              Bonobo, byłbym dźwięczny, gdybyś ograniczył trochę swoje skłonności do
              grafomanii, bo kiedyś zasnę przy czytaniu.

              bonobo44 napisał:

              > Bo no bo ty, misiu pierwszy jesteś niczym wprost stworzony dla zrozumienia
              > prostego przekazu balbinii, że najwyższy czas rozszerzyć już pojęcie
              > morderstwa na nieco dalszych krewnych

              Po pierwsze - nie znam Twoich krewnych, ale wszystkich moich ogólnie przyjęta
              definicja jak najbardziej obejmuje, bez dokonywania w niej jakichkolwiek zmian.
              Do pokrewieństwa z bydłem czy z trzodą się nie poczuwam, Tobie je, jeśli taka
              wola, pozostawiając.
              Po drugie - jeśli tak bardzo Ci na tym zależy, to wystarczy powiedzieć: "od dziś
              zwracajcie się do mnie per "morderco". Sam przecież wiesz najlepiej, co Ci leży
              na sumieniu.

              > podobnie zresztą jak i pojęcie kanibalizmu.

              A po Ministerstwie Prawdy przyjdzie kolej na Ministerstwo Szczęścia.

              > Kanibalem w swoim rozumieniu nie jesteś, więc spróbuj sobie wyobrazić równy
              > twojemu wstręt do zjadania ludziny z odrazą do konsumpcji wołowiny, a może
              > zbliżysz się o jotę do istoty tego przekazu.

              Nie czuję się krową, więc jedzenie bitek wołowych nijak mi się z kanibalizmem
              nie skojarzy. Jednakowoż jestem gotów pochylić się ze zrozumieniem i głęboką
              troską nad kimś, komu podobne myśli spać nie dają. Poleciłbym mu szklankę naparu
              z melisy - pomaga zasnąć.

              > W wątku balbinii nie definicja okazała się też najważniejsza, ale wykazanie
              > tobie podobnym misiom, że nawet ilościowo dopuszczacie się kilkakrotnie
              > większej liczby mordów niż nawet tak ograniczony wegetarianin jak
              > pescewegetarianin (morderca wodnych stworzeń).

              Morderca jest mordercą bez względu na to, czy zabił jedną czy dziesięć ofiar.
              Albo zabijanie zwierząt jest niegodziwe, wówczas nie wolno Ci zabić ani jednego,
              albo nie jest i wszystko jedno, czy zabijesz dwa, czy pięć.

              > I to wszystko przy świadomym przyjęciu waszej taktyki (ilościowej) negującej
              > jakościową stronę zbrodni.

              Zabijanie zwierzą nie stanie się zbrodnią, bez względu na Twoją ekwilibrystykę
              słowną. Dla mnie na przykład wyjątkowo obrzydliwe moralnie jest przykładanie do
              zbrodni kryterium ilościowego. Tyle a tyle mogę zabić i to jest w porządku, ale
              o jedno więcej już czyni zbrodnię. To nie jest w porządku, bonobo. Nie pomogę Ci
              w uciszeniu własnego, naznaczonego piętnem występku sumienia, przez uznanie
              takiej taktyki.

              > Niewątpliwie bowiem tak, jak zgadzasz się, że o wiele większą zbrodnią jest
              > zabójstwo człowieka (a ja, że bonobo) przez człowieka (przez pan paniscus, co
              > się - nota bonobo - w odróżnieniu od was homo - nie zdarza), tak musisz się
              > zgodzić, że o wiele większą zbrodnią jest zabicie ssaka przez ssaka (niż
              > ptaka, a co dopiero ryby czy owada)...

              Pudło. Zamordowanie człowieka po prostu JEST zbrodnią, a zabicie zwierzęcia nie.
              Koniec, kropka.

              > nie mówiąc już o tym, że zabicie słonia z niskich pobudek dla 2 jego kości
              > jest o wiele większą zbrodnią (to morderstwo) niż przypadkowe zabicie mrówki
              > na ścieżce (to wypadek), czy nawet zamierzone konika polnego przy okazji
              > opylania łąki (nieuniknione przy obecnym rozprzestrzenieniu ssakożernego
              > kanibalizmu, a w pełni do uniknięcia przy odejściu od niego i powrotu do
              > naturalnej uprawy ziemi bez pestycydów - jak to Ci próbowałem dość dobitnie
              > wykazać w tamtym wątku

              Niczego nie wykazałeś. Zabicie słonia, mrówki ani szarańczy nie jest i nie
              będzie morderstwem. Mimo Twoich usilnych prób niczego nie wykazałeś, bo i nie
              byłeś w stanie wykazać. Stosowanie pestycydów jest koniecznością bez względu na
              hodowlę zwierząt.

              > [chociaż nie jestem przecież aż na tyle naiwny, by mieć nadzieję, że dotarły
              > do ciebie moje argumenty logiczne i szacunkowe wyliczenia, przeciw którym
              > pozostały ci tylko inwektywy

              Nie, bonobo. Przedstawiłeś wyliczenia wyssane z palca, nie trzymające się kupy i
              nie przykryjesz tego kłamstwem ani propagandą sukcesu.

              > - wszak niektóre rzeczy kanibal musi spychać do
              > podświadomosci, żeby pozostać kanibalem, a przy tym pozostać przy w miarę
              > zdrowych zmysłach] )...

              Bla, bla, bla. Prymitywne argumentum ad hominem.

              > zatem cokolwiek byś na ten temat usiłował (za)gadać z pozycji swojego
              > surrealistycznego nierelatywizmu etycznego, nie ma i nie może być etyczno-
              > moralnego znaku równości pomiędzy tobą i wege (a nawet takim marnym semiwege
              > jak ja - i pal diabli mnie osobniczo, nie o mnie tu chodzi, jak to ty i twoi
              > klakierzy usiłowali mi tu zarzucać, a o całą reprezentację semiwege i
              > wszystkich odmian wegetarianizmu)...
              [ciach]

              Grafomańskich popisów ciąg dalszy. To nawet nie zasługuje na komentarz.

              --
              "ZOO musi zabić misia. Sztuczne wychowywanie niedźwiedzia polarnego jest
              niestosowne i jest poważnym pogwałceniem praw zwierzęcia."
              (Frank Albrecht - niemiecki aktywista pro-zwierzęcy)
              • bonobo44 Re: • Definicja morderstwa • 04.07.07, 00:04
                To jest właśnie to, Misiu Pierwszy, co miałem na myśli
                pisząc o moralności kanibala. Dla niego czynem nagannym
                (zabójstwem) było zabicie i zjedzenie przedstawiciela innego klanu.

                ===
                Nota bonobo (dygresja w '===', którą możesz sobie darować, coby nie usnąć:
                Jeszcze parę tysięcy lat temu reguła ta obowiązywała nawet w najbardziej
                cywilizowanych "klanach" takich jak np. Cesarstwo Rzymskie.
                Nie dawniej niż 200 lat temu dla klanu białego człowieka wykorzystanie czy
                nawet zabicie przedstawiciela klanu o ciut ciemniejszej karnacji skóry nie było
                zabójstwem w myśl obowiązującego go prawa.
                Do dziś zabicie tysięcy przedstawicieli innych klanów dowolnymi środkami
                przymusu bezpośredniego (od mauzera do głowicy samonaprowadzającej), ba nawet
                ukamienowanie kobiety przez grupkę współplemieńców, powieszenie współplemieńca
                za szyję, śmiertelne porażenie go prądem nie jest dla globalnego klanu H.S.S.
                zabójstwem.
                ===

                Dla Ciebie Twój klan to na dzień dzisiejszy (niemal wszyscy, z "chwalebnymi"
                wyjątkami, między powyższymi '===') przedstawiciele homo sapiens sapiens.

                Jak uczy powyższa historia tego klanu, krąg osobników wcielanych do klanu na
                zasadzie zakazu mordowania stale się powiększał. Doszło o zgrozo i do tego, że
                zaczyna to dotyczyć już obecnie wcale niemałej grupy gatunków poza homo sapiens
                sapiens. I tak np. zabicie przedstawiciela pewnego gatunku ssaków z rodziny
                niedźwiedziowatych, a na dodatek z rzędu drapieżnych, a mianowicie Ailuropoda
                Melanoleuca, przez przedstawiciela innego drapieżnego gatunku (Homo S.S.
                właśnie) już dziś karane jest śmiercią na całym obszarze występowania tego
                misiowatego.
                Zatem, jak widzisz, definicja morderstwa (połączona systemem prawnym z
                najwyższym wymiarem kary) została obecnie prawnie rozszerzona także na niektóre
                misiowate (co powinno Cię szczególnie - jak mniemam - radować 8-). Po co się
                więc z góry zarzekasz, drogi Misiu Pierwszy, że dobrze wiesz, kogo masz uznać
                za swojego kuzyna, a kogo nie? Tym bardziej, że okazuje się, iż niektórzy
                uznani przezz Ciebie za Twoich kuzyni również to wiedzą, z tym, że - wbrew
                Tobie - zaczynają do tego kręgu zaliczać także tych, których Ty osobiście jako
                kuzynów nie rozpoznajesz 8-)

                I o tym był ten wątek, Misiu [to też (a nie kulinaria) stanowi o racji bytu
                tego całego Forum Wegorum] 1

                --
                "Boisz się, że uznają cię za dziwadło?
                Tylko do czasu, aż dziwadła będą w większości."
                - Hanna Samson
                • bonobo44 Re: • Definicja morderstwa • 04.07.07, 00:06
                  Konieczna errata:

                  Dla niego czynem NIEnagannym [oczywista]
                  (NIE-zabójstwem) było zabicie i zjedzenie przedstawiciela innego klanu.

                  --
                  "Boisz się, że uznają cię za dziwadło?
                  Tylko do czasu, aż dziwadła będą w większości."
                  - Hanna Samson
                • misiu-1 Re: • Definicja morderstwa • 04.07.07, 00:34
                  Bonobo, różnica między człowiekiem a nie-człowiekiem wykracza poza biologię,
                  więc twoje słowne manipulacje nic ci nie pomogą. Przy tym ilość słów, jakich
                  używasz, ma ewidentnie negatywne przełożenie na jakość wypowiedzi.
                  Jeśli uważasz, że twoje pretensjonalne, ociekające wodą, nomen omen, wywody
                  kogoś zainteresują, zgłoś się na Czerstwą. Dla michnikowszczyzny manipulacja
                  jest podstawowym modus operandi, więc może zarobisz na chlebek wierszówką.
                  Dla mnie są zwykłym nudziarstwem. W podobny sposób można by równie dobrze
                  "udowadniać", że jedzenie marchewki jest tym samym, co kanibalizm, bo to też
                  kuzyn, tylko trochę dalszy. Ja tego nie kupuję, bonobo. Jeśli dla Ciebie
                  ważniejsze jest pozorne podobieństwo od decydujących różnic, to uważaj, żebyś
                  kiedyś nie zrobił kupy do umywalki, bo przecież też biała i z fajansu.

                  --
                  "ZOO musi zabić misia. Sztuczne wychowywanie niedźwiedzia polarnego jest
                  niestosowne i jest poważnym pogwałceniem praw zwierzęcia."
                  (Frank Albrecht - niemiecki aktywista pro-zwierzęcy)
                  • bonobo44 Re: • Definicja morderstwa • 04.07.07, 01:35
                    misiu-1 napisał:

                    > Bonobo, różnica między człowiekiem a nie-człowiekiem wykracza poza biologię,

                    tzn. w jaką sferę, misiu, abstrahując od zupełnie w tym kontekście
                    niezrozumiałej (chyba nie tylko dla mnie) sfery szaletu, o którą właśnie
                    raczyłeś byłeś tak malowniczo zahaczyć swym może i mniej rozwlekłym, ale nie
                    mniej nudnym wywodem odnośnie metalogiki mojego, najzupełniej przy tym
                    pozbawionym treści merytorycznej (chyba tylko poza marchewką)?

                    jeśli bowiem rozumiesz człowieka jako muszlę z kupą zamiast mózgu, to już wolę
                    resztę zwierząt z niczym nie zmąconymi umysłami - czystymi niczym woda z
                    alpejskiego źródła w umywalce natury

                    to tyle w skrócie, skoro tak kochasz zwięzłość wypowiedzi u... innych:

                    --
                    "Boisz się, że uznają cię za dziwadło?
                    Tylko do czasu, aż dziwadła będą w większości."
                    - Hanna Samson
              • bonobo44 Re: • Definicja morderstwa • 04.07.07, 01:15
                ustosunkuję się teraz już n-ty raz na tym forum do innej sprawy, o której
                misio kolejny raz obwieścił triumfalnie niczym o wielkim misim odkryciu:

                > Morderca jest mordercą bez względu na to, czy zabił jedną czy dziesięć ofiar.

                zgadza się

                > Albo zabijanie zwierząt jest niegodziwe

                zgadza się

                > wówczas nie wolno Ci zabić ani jednego

                co znaczy "nie wolno", misiu?

                > albo nie jest i wszystko jedno, czy zabijesz dwa, czy pięć.

                nie zgadza się... zaleznie od okoliczności to wcale nie jest wszystko
                jedno, "nawet" w takim przypadku, gdy zabicie czy to wielu czy niewielu
                przedstawicieli zostało uznane przez prawo za "godziwe", a zwierzętami tymi
                są "nawet" sami przedstawiciele "korony" stworzenia

                uzasadniam, bo no bo wyrazić raczyłeś - nie szkodzi, że żadną argumentacją nie
                poparte - stanowisko odmienne:

                Zdajesz się tu misiu nieświadomie abstrahować od tego, że dla wielu ludzi - w
                pewnych (nie tak znowu rzadkich) okolicznościach, zabicie dowolnej liczby ludzi
                nie jest niegodziwe, a mimo to zazwyczaj nie wolno Ci zabić ani jednego!
                Zatem nazwijmy to "prawem wyłączności logicznej" (jeden przykład przeciw
                wyklucza prawdziwość uogólnienia) powiada, że "nawet" w przypadku ludzi Twoje
                zdanie jest fałszywe!

                Ponadto, nie jest przecież dla prawa bez znaczenia, czy (jeśli ci akurat w
                danym kontekście nie wolno zabić ani jednej) zabijesz jedną osobę - że tak
                powiem - "okazjonalnie", czy codziennie w ramach "treningu sprawnościowego"
                będziesz zabijał kolejną.

                Zupełnie nie rozumiałbym zatem, dlaczego tak swobodnie przenosisz ten fałsz na
                inne stworzenia, gdybym wielokrotnie już nie zauważył, że próbujesz w ten
                sposób wybielić swój wizerunek "seryjnego mordercy".

                > Zabijanie zwierzą nie stanie się zbrodnią, bez względu na Twoją ekwilibrystykę
                > słowną. Dla mnie na przykład wyjątkowo obrzydliwe moralnie jest przykładanie
                > do zbrodni kryterium ilościowego.

                Jeśli to prawda, to dlaczego tak uparcie trzymasz się tej taktyki
                (ilościowej właśnie) negującej jakościową stronę zbrodni (może kojarzysz? -
                chocdzi mi o to, co ja nazywam na użytek tego forum hierarchią HoE)?
                Jeśli tak jest w istocie, to wytłumacz nam tu dlaczego tak lubujesz się
                powtarzaniem (fałszu), że "wegusie" - jak ich "pieszczotliwie" nazywasz -
                zabijają niemal tyle samo "bożych krówek", co Ty (już abstrahując w tym miejscu
                od tego, że w dyskutowanym wątku wykazałem ci po wielekroć, że
                zabijasz "osobiście" nawet do 5 razy więcej owych "bożych krówek" niż ów
                statystyczny "weguś")

                > Tyle a tyle mogę zabić i to jest w porządku, ale
                > o jedno więcej już czyni zbrodnię. To nie jest w porządku, bonobo.

                A w którym miejscu ja mówię, że to jest w porządku, misiu?
                Jedno i drugie jest zbrodnią, tyle że uznane przez ciebie prawo klasyfikuje
                morderców na "zwykłych" (w danym kontekście społeczno-kulturowo-historycznym),
                "seryjnych", a nawet "masowych" - to dotyczy ilości.

                Ale wg tegoż samego prawa istnieje nawet tu także (w tym akurat wypadku bliżej
                niezrozumiałe) rozróżnienie jakościowe:
                wolno mianowicie w glorii tegoż prawa bez żadnych limitów masowo zabijać istoty
                ludzkie do 10-tego tygodnia (może się to zmieniać o tydzień, dwa lub więcej,
                zależnie od regionu), a - o dziwo, najzupełniej paradoksalnie - nie można zabić
                przedstawiciela innego pokrewnego gatunku (np. Pagophilus groenlandicus) TYLKO
                przed ukończeniem przezeń tego samego 10-tego tygodnia (może się to zmieniać o
                tydzień, dwa lub więcej, zależnie od regionu) jego życia
                www.ifaw.org/ifaw/dimages/unit_845.jpg
                (później już można uczynic to swobodnie aż do wyczerpania
                stosownego "limitu" miliona osobników na trzy lata - nota bonobo Polska jest
                bodaj 3-cim co do wielkości importerem skórek z tych stworzeń w Europie)
                /racz może abstrahować od tego, że pierwszych ssaków dotyka to od momentu
                poczęcia, a drugich od wyjrzenia na ten świat Boży, gdyż nie zmienia to w
                niczym ogólności wywodu/.

                Uważasz, że zabicie 3 milionów tych ostatnich jest w porządku, a dopiero
                kolejnych 3-ch sztuk jest zbrodnią?
                A tak właśnie stanowi prawo gatunku, którego tak zaciekle bronisz do
                stanowienia go wg jego widzimisiem-widzicisiem, ze swoich "bezstronnych"
                misiowatych pozycji.

                --
                "Boisz się, że uznają cię za dziwadło?
                Tylko do czasu, aż dziwadła będą w większości."
                - Hanna Samson
                • misiu-1 Re: • Definicja morderstwa • 04.07.07, 10:40
                  bonobo44 napisał:

                  > > Albo zabijanie zwierząt jest niegodziwe
                  >
                  > zgadza się

                  Co znaczy - zgadza się? Zgadzasz się z istnieniem takiej alternatywy, czy
                  dokonujesz wyboru jednej z jej części?

                  > co znaczy "nie wolno", misiu?

                  A co to znaczy "niegodziwe"? To znaczy: nie-godzi się tego robić. Człowiek
                  uznający jakieś działanie za niegodziwe, uznaje tym samym, że nie ma moralnego
                  prawa do takiego działania. Nie wolno mu tego czynić pod rygorem złamania jego
                  własnej zasady moralnej.

                  > > albo nie jest i wszystko jedno, czy zabijesz dwa, czy pięć.
                  >
                  > nie zgadza się... zaleznie od okoliczności to wcale nie jest wszystko
                  > jedno, "nawet" w takim przypadku, gdy zabicie czy to wielu czy niewielu
                  > przedstawicieli zostało uznane przez prawo za "godziwe", a zwierzętami tymi
                  > są "nawet" sami przedstawiciele "korony" stworzenia

                  Owszem, jest. Jeśli prawo zabrania zabijania ludzi, to nie wolno ci zabić nawet
                  jednego człowieka i już za zabicie jednego podlegasz pełnej karze. Jeżeli zaś
                  prawo pozwala Ci na zabicie karpia, to możesz zabić tyle karpi, ile Ci
                  potrzeba. Prawo, oczywiście, w przypadku zwierząt dzikich, przewiduje pewne
                  ograniczenia w postaci np. "kwot połowowych" czy "limitów odstrzału", ale nie
                  wynika to czegoś na kształt "ochrony życia zwierzęcia" na wzór człowieka, tylko
                  ochrony liczebności gatunku. Nie dotyczy to zresztą w ogóle zwierząt
                  hodowlanych. Jeśli Ci potrzeba, możesz wyhodować choćby tysiąc krów i ubić
                  wszystkie, co do jednej. Ustawa zobowiązuje Cię tylko do zachowania ustalonych
                  procedur uboju, ze względu na ich dobrostan.

                  > uzasadniam, bo no bo wyrazić raczyłeś - nie szkodzi, że żadną argumentacją
                  > nie poparte - stanowisko odmienne:

                  Istnieje zasada logiczna stanowiąca, że "Manifestum non eget probatione", co
                  się wykłada jako: "to, co oczywiste nie wymaga dowodu". Dlatego, jesli piszę,
                  że dwa razy dwa róna się cztery, to nie muszę popierać tego żadną argumentacją,
                  ponieważ zakładam przynajmniej pewną minimalną "kumatość" rozmówcy. Mogę się
                  mylić, jak widać.

                  > Zdajesz się tu misiu nieświadomie abstrahować od tego, że dla wielu ludzi - w
                  > pewnych (nie tak znowu rzadkich) okolicznościach, zabicie dowolnej liczby
                  > ludzi nie jest niegodziwe, a mimo to zazwyczaj nie wolno Ci zabić ani
                  > jednego!

                  Nie. Rozmawiamy o normach ogólnych, a od tych mogą się zdarzać wyjątki. Dlatego
                  nie jest niegodziwością zabicie mordercy czy zabicie w obronie zagrożonego
                  przez kogoś własnego lub cudzego życia.

                  > Zatem nazwijmy to "prawem wyłączności logicznej" (jeden przykład przeciw
                  > wyklucza prawdziwość uogólnienia) powiada, że "nawet" w przypadku ludzi Twoje
                  > zdanie jest fałszywe!

                  Nie jest fałszywe, ponieważ zasad moralnych nie definiuje się tak, jak
                  twierdzeń matematycznych, od których wyjątków nie ma.

                  > Ponadto, nie jest przecież dla prawa bez znaczenia, czy (jeśli ci akurat w
                  > danym kontekście nie wolno zabić ani jednej) zabijesz jedną osobę - że tak
                  > powiem - "okazjonalnie", czy codziennie w ramach "treningu sprawnościowego"
                  > będziesz zabijał kolejną.

                  Dla PRAWA jest to bez znaczenia. Jeśli zamordowałeś (tzn. zabiłeś z
                  premedytacją i z niskich pobudek) choćby jednego człowieka, zasługujesz na karę
                  smierci. To tylko dla socjalistycznego LEWA może mieć znaczenie ilość
                  zamordowanych, a to ze względu na lewicowy relatywizm moralny.

                  > Zupełnie nie rozumiałbym zatem, dlaczego tak swobodnie przenosisz ten fałsz
                  > na inne stworzenia, gdybym wielokrotnie już nie zauważył, że próbujesz w ten
                  > sposób wybielić swój wizerunek "seryjnego mordercy".

                  Manipulacja kłamstwem. Nie ma żadnego fałszu.

                  > Jeśli to prawda, to dlaczego tak uparcie trzymasz się tej taktyki
                  > (ilościowej właśnie) negującej jakościową stronę zbrodni

                  Manipulacja kłamstwem. To ty trzymasz się taktyki ilościowej, nie ja.

                  > chocdzi mi o to, co ja nazywam na użytek tego forum hierarchią HoE)?

                  Twoja "hierarchia zła" wymyślona przez Ciebie na własny uzytek, żeby uciszyć
                  naznaczone piętnem występku sumienie, jako temat do dyskusji mnie nie
                  interesuje.

                  > Jeśli tak jest w istocie, to wytłumacz nam tu dlaczego tak lubujesz się
                  > powtarzaniem (fałszu), że "wegusie" - jak ich "pieszczotliwie" nazywasz -
                  > zabijają niemal tyle samo "bożych krówek", co Ty (już abstrahując w tym
                  > miejscu od tego, że w dyskutowanym wątku wykazałem ci po wielekroć, że
                  > zabijasz "osobiście" nawet do 5 razy więcej owych "bożych krówek" niż ów
                  > statystyczny "weguś")

                  To nie jest żaden fałsz, a Ty niczego nie wykazałeś. Przypomnę jeszcze o tym,
                  co kiedyś napisałem: weguś może zabijać nie "niemal tyle samo", ale
                  wielokrotnie więcej niż nie-weguś. A to w przypadku, jeśli nie-weguś zjada
                  mięso zwierząt dzikich - upolowanych bądź złowionych. Ma to zresztą znaczenie
                  tylko dla twojej taktyki ilościowej. Dle mnie nie ma to żadnego.

                  > A w którym miejscu ja mówię, że to jest w porządku, misiu?

                  W tym, w którym piszesz, że ilość ma znaczenie.

                  > Jedno i drugie jest zbrodnią, tyle że uznane przez ciebie prawo klasyfikuje
                  > morderców na "zwykłych" (w danym kontekście społeczno-kulturowo-historycznym),
                  > "seryjnych", a nawet "masowych" - to dotyczy ilości.

                  Gonisz w piętkę, bonobo. Jeśli i jedno, i drugie jest zbrodnią, to znaczy, że
                  nie wolno Ci zrobić ani jednego, ani drugiego. Klasyfikacja morderców jest tu
                  bez znaczenia.

                  > Ale wg tegoż samego prawa istnieje nawet tu także (w tym akurat wypadku
                  > bliżej niezrozumiałe) rozróżnienie jakościowe:
                  > wolno mianowicie w glorii tegoż prawa bez żadnych limitów masowo zabijać
                  > istoty ludzkie do 10-tego tygodnia (może się to zmieniać o tydzień, dwa lub
                  > więcej, zależnie od regionu), a - o dziwo, najzupełniej paradoksalnie - nie
                  > można zabić przedstawiciela innego pokrewnego gatunku (np. Pagophilus
                  > groenlandicus) TYLKO przed ukończeniem przezeń tego samego 10-tego tygodnia
                  > (może się to zmieniać o tydzień, dwa lub więcej, zależnie od regionu) jego
                  > życia

                  Manipulacja manipulację kłamstwem pogania. Mieszasz przerwanie 10-miesięcznej
                  ciąży z zabiciem 10-miesięcznego urodzonego osobnika, a przy tym przypisujesz
                  człowiekowi rzekome pokrewieństwo z foką. Ja się do żadnego pokrewieństwa z
                  foką nie poczuwam, a ponieważ nie używam wobec ciebie argumentów wywodzących
                  się z mojej wiary, więc i nie uznaję takowych wypływających z Twojej -
                  darwinowskiej. A co do ciąży - owszem, prawo ludzkie dopuszcza gdzieniegdzie
                  przerywanie onej, ale też nie uznaje płodu ludzkiego za człowieka. Ogarniasz?

                  > Uważasz, że zabicie 3 milionów tych ostatnich jest w porządku, a dopiero
                  > kolejnych 3-ch sztuk jest zbrodnią?

                  O limitach odstrzału i z czego wynikają, pisałem wyżej.

                  --
                  "ZOO musi zabić misia. Sztuczne wychowywanie niedźwiedzia polarnego jest
                  niestosowne i jest poważnym pogwałceniem praw zwierzęcia."
                  (Frank Albrecht - niemiecki aktywista pro-zwierzęcy)
                  • bonobo44 Re: • Definicja morderstwa • 04.07.07, 14:56
                    Gdybym cię nie znał misiu jeden od tej strony, to teraz bym zapewne siedział i
                    przecierał swe niewinne bonobiaste oczęta ze zdumienia, nie mogąc się wprost
                    nadziwić jak to składnie i w każdej linijce, bez mrugnięcia okiem...
                    przenicowałeś kota na wylot, bo no bo trudno to po prostu nazwać zwyczajowym
                    odwracaniem tego bidaka ogonem.

                    Ale znamy się już na tym forum jak 2 łyse bonoba, o pardon
                    - może wolisz "niedźwiedzie"?

                    Dlatego uprzejmie ci tylko przypomnę, że to nie kto inny,
                    a ty właśnie szedłeś w dyskutowanym wątku (a i tu nadal idziesz)
                    w zaparte, że moje szacunki 5-krotnej przewagi wege nad misiowatymi
                    co do ilości mordowanych "szkudników" są wyssane z palca
                    (chociaż nie przytoczyłeś żadnych wiarygodnych danych, które miałyby je
                    umniejszyć bardziej niż założony tam przeze mnie błąd zinterpretowany przeze
                    mnie in plus na korzyść wege, jako że mówiłem "o nawet 5-krotnej różnicy", a
                    nie "o minimum 4-krotnej" - jak powiedziałbym, gdybym chciał zinterpretować
                    niepewność oszacowania na korzyść wrogo usposobionym do gospodarzy tego forum
                    misiowatych.

                    Dziwne misiom się też nie wydaje, że mimo deklaratywnych "niechęci"
                    do ocen ilościowych, jak ognia boją się one HoE?
                    Czyż nie dlatego, że to klasyfikacja jakościowa właśnie?

                    Ja rozumiem, że dla misiowatych istnieje tylko 0-1 odmiana "klasyfikacji"
                    jakościowej - podział na misie właśnie no i na cała resztę,
                    niemniej jednak nauka (biologia) mówi o tym coś zupełnie innego.

                    I tak, misiowate mają bliżej do bonobo niż do samic swojego gatunku,
                    gdy spojrzy się na procentową różnicę tylko w "głupim" kodzie genetycznym.

                    ===[Poniekąd tłumaczyłoby to, dlaczego nie tylko w ostatnim poście
                    z takim upodobaniem oddajesz się typowo małpiemu zadęciu - "przedrzeźnianiu
                    sportowemu", że tak to określę. I to nie oglądając się wg mnie niemal ani przez
                    chwilę na logikę wywodu. Wygląda na to, że z kolei te "typowo ludzkie"
                    pozycje zostawiasz po stronie pan paniscus. Na co liczysz? Na dyskusję
                    sprowadzaną do argumentacji typu reductio ad absurdum?

                    To co DLA CIEBIE oczywiste, musi być oczywiste dla wszystkich?
                    Bez żadnej dyskusji? A co nie jest takowe dla ciebie, z góry uznasz za
                    absurdalne?

                    Zauważ proszę, że gościsz na określonym forum tematycznym, którego gospodarzy
                    pozwalasz sobie (co jest co najmniej nieuprzejme z twojej strony) traktować po
                    prostu wrogo.
                    Dlaczego ktoś niby miałby chcieć tu zaakceptować twoje misiowe zasady
                    pogrywania w kotka i myszkę?
                    Zechciej zatem z łaski swojej uznać argumentację logiczną związaną
                    z tym odmiennym światopoglądem tu prezentowanym albo spadaj na swe cztery łapy
                    gdzie sobie chcesz i w stylu, jaki ci się tylko żywnie podoba.

                    Innymi słowy: zechciej z łaski swojej podejść do dyskusji nieco poważniej,
                    niż to przywykłeś czynić oddając się na tym forum pogaduszkom z małolatami
                    połączonym z leniwym oblizywaniem od niechcenia swych misiowatych łap,
                    w miejsce należytego szewielienia mozgami, na jakie cię stać - dobrze o tym
                    wiem - gdy sytuacja tego wymaga. (Chyba, że uważasz, że akurat w stosunku do
                    mnie nie wymaga? ;-)

                    A to czytać hadko, gdy się waść wijesz jako ten piskorz,
                    unikając tematów dla siebie niewygodnych, a resztą zabawiając się
                    tylko od niechcenia.]===

                    Nie mówiąc o przepaści dzielącej jednych i drugich (i wszystkie ssaki) od
                    ryb (szerokości ze 2 gromad rzędów), czy tym bardziej nasiekomych czy procziego
                    driebiezga, które w milionach egzemplarzy uśmiercane bywa wraz z każdym byle
                    jak opłukanym liściem sałaty przez każdego wege czy nie wege.

                    To jak misio jest z tą niechęcią do dyskusji na gruncie jakościowym?
                    - Jest ona u ciebie większa, czy mniejsza w stosunku do tej pierwszej?
                    Bo no bo wszystko wskazuje na to, że jest przez ciebie znacznie mniej znawidzona
                    od tej zadeklarowanej jako taka właśnie...

                    i... ciach!... nie lubisz wszak dłużyzn ponad wszelką miarę... a ja szanuję
                    drobne nieszkodliwe dziwactwa u swoich interlokutorów, nawet gdy zdają się
                    zahaczać o niejaką maniakalność rozmowonaśladowczą ;-)

                    --
                    "Boisz się, że uznają cię za dziwadło?
                    Tylko do czasu, aż dziwadła będą w większości." - Hanna Samson
                    • misiu-1 Re: • Definicja morderstwa • 04.07.07, 18:14
                      Bonobo, krótka piłka - albo nauczysz się wyrażania w sposób zwięzły i treściwy,
                      albo poszukaj sobie kogo innego do rozmowy. Ja nie mam zamiaru cedzić cysterny
                      g**** przez sitko, żeby wyłowić gdzieś tam, być może, pałętającą się przy dnie,
                      wartą uwagi myśl.

                      --
                      "ZOO musi zabić misia. Sztuczne wychowywanie niedźwiedzia polarnego jest
                      niestosowne i jest poważnym pogwałceniem praw zwierzęcia."
                      (Frank Albrecht - niemiecki aktywista pro-zwierzęcy)
                      • bonobo44 Re: • Definicja morderstwa • 04.07.07, 18:47
                        tak własnie myślałem, misiu jeden, że g* niedźwiedzie jest g*fobowe w stosunku
                        do g* bonobiastego - ułatwiam ci tym samym (i to na dodatek tłumacząc w ten
                        sposób w skrócie na w pełni dla ciebie zrozumiały i nie męczący, bo no bo twój
                        własny język) całą sprawę, tak abyś był to w stanie ogarnąć swoim przyciężkawym
                        i leniwym (gdy ci to szczególnie wygodne 8-) rozumkiem: w tym bowiem streszcza
                        się i do tego sprowadza mój cały poprzedni post pod twoim adresem...

                        --
                        "Boisz się, że uznają cię za dziwadło?
                        Tylko do czasu, aż dziwadła będą w większości."
                        - Hanna Samson
        • cyberski Re: Ilu wegetarian jest na świecie ? 04.07.07, 01:36
          llukiz napisał:

          [...]
          > Wynika to przede wszystkim z faktu że tam nie ma
          > co jeść...

          Serio?!
          A wiesz, że nie zauważyłem... :)
          A wcale po szlakach turystycznych sie nie poruszaliśmy :)


          --
          Pieniądze szczęścia nie dają, ale zdają się mieć wpływ na wszystko, co owe szczęście daje.
            • cyberski Re: Ilu wegetarian jest na świecie ? 04.07.07, 14:20
              No akurat w etiopii byliśmy ponad miesiąc...
              Zgadzam się - w niektórych regionach panuje susza i związany z tym głód (a raczej nie tyle głód wynikający z braku żywności co z braku siły nabywczej miejscowej ludności), ale akurat tam gdzie byłem, wszelkiego rodzaju "papu" w normalnych cenach było pod dostatkiem...
              Przez Erytreę jedynie przejeżdżaliśmy więc za wiele nie powiem na ten temat...
              Egipt, Sudan (nie licze Darfuru gdzie się nie pchaliśmy bo wojna), Tanzania, Kenia, Mozambik - tam z jedzeniem nie ma problemu
              Oczywiście, nie jestem obiektywny - mówię tylko o tym co na miejscu widziałem.

              Co nie zmiania faktu, ze wegetarianizm jest w tamtych stronach zjawiskiem skrajnie marginalnym i to do tego stopnia, że nawet nie funkcjonuje jako coś zasłyszanego "ze świata"...

              --
              Pieniądze szczęścia nie dają, ale zdają się mieć wpływ na wszystko, co owe szczęście daje.
              • falafala Re: Ilu wegetarian jest na świecie ? 04.07.07, 14:57
                Fajnie taka podroz ...:) Musiales duuuzo sie naogladac.
                Ja wogole mam wrazenie, ze wegetarianizm w oderwaniu od ewentualnych podlozy
                religijnych jest jedynie tym na co moga sobie pozwolic bogaci ludzie w bogatych
                krajach, ot jeszcze jedna wizja z braku lepszych zmartwien.
                Moja kolezanka wegetarianka byla w Meksyku i zostala z grupa swoich znajomych
                ugoszczona przez tubylca, "czym chata bogata" no i prosiak musial poswiecic
                swoje zycie :( Malo tego, byla swiadkiem wykrwawiania i jedyne co mogla zrobic
                to wykrecic sie od jedzenia choroba (poniekad to prawda bo jej przygoda z ta
                dieta zaczela sie od zalecen tybetanczyka w temacie jej alergii, wiele nie
                pomoglo, ale przy diecie zostala, choc nie przypisuje jej zadnego znaczenia), bo
                pojecie wegetarianizmu bylo dla tych ludzi abstrakcja.
                • cyberski Re: Ilu wegetarian jest na świecie ? 04.07.07, 15:08
                  Masz duzo racji...
                  Właśnie z takim odbiorem wegetarianizmu się tam spotykałem...
                  "Nieszkodliwe dziwactwo bogatych białasów" :)
                  A w sumie to moze na wet nie "nieszkodliwe" co pożyteczne" gdyż wierzą, że w takim przypadku więcej mięsa będzie dla nich :)))
                  Jedzenie miesa jest wśród wielu z nich oznaką wysokiego statusu społecznego; stac kogoś na jedzenie miesa znaczy jest bogaty...
                  Im bogatszy tym więcej by go chciał jeść...
                  Dlatego wogóle w ich systemie myslowym nie mieści się możliwośc dobrowolnej rezygnacji z mięsa kogoś, kogo na to mięso stać (a białego to przecież powinno być stac, nie?... w końcu jest biały :) )

                  --
                  Raz: dla forsy... Dwa: dla zabawy... trzy... bo trzy jest przed cztery.
                  • falafala Re: Ilu wegetarian jest na świecie ? 04.07.07, 15:31
                    > Jedzenie miesa jest wśród wielu z nich oznaką wysokiego statusu społecznego
                    tak samo bylo w Europie, daleko nie patrzec, nasi dziadowie zawsze laczyli
                    moliwosc jedzenia miesa z zamoznoscia, zdrowiem pewnie dlatego babcie maja
                    najwiecej "klopotu" z wnuczkami wegetarianami. Podejzewam tez, ze wogole
                    przytlaczajaca wiekszosc wegetarian jest ludzmi zyjacymi i wychowanymi w
                    miescie, wsrod ludzi ze wsi ten styl zywienia nie jest zbyt popularny.
                    Wogole ciekawy jest problem zywienia sie czlowieka, to chyba jedyny gatunek
                    ktory probuje rozumem kierowac sie w temacie pozywienia.
                    • cyberski Re: Ilu wegetarian jest na świecie ? 04.07.07, 15:43
                      Od tego jest rozum by się nim kierować (również w temacie pożywienia)...
                      No chyba, że się mylę :)

                      Piszesz:
                      . "Podejzewam tez, ze wogole
                      > przytlaczajaca wiekszosc wegetarian jest ludzmi zyjacymi i wychowanymi w
                      > miescie, wsrod ludzi ze wsi ten styl zywienia nie jest zbyt popularny."

                      Kolejny dowód na to, że nawet w Europie niejedzenie mięsa jest odbierane "z przymróżeniem oka" jako "fanaberia mieszczuchów-nierobów" :)

                      --
                      Raz: dla forsy... Dwa: dla zabawy... trzy... bo trzy jest przed cztery.
                      • falafala Re: Ilu wegetarian jest na świecie ? 04.07.07, 15:51
                        > Od tego jest rozum by się nim kierować (również w temacie pożywienia)...
                        > No chyba, że się mylę :)
                        A to wlasnie nie jest takie oczywiste ;), rozum w swiecie zwierzecym posiada
                        tylko czlowiek, a wszystkie zwierzeta jedza i jedza najwyrazniej wystarczajaco
                        zdrowo, by splodzic i odchowac potomstwo. I jakos nie musza przyjmowac
                        suplementow zywieniowych. Z drugiej strony zwierze potrafi wybrac ze swiata
                        roslinnego i zwierzecego to co jemu jest aktualnie potrzebne. Vel ziola w
                        przypadku miesozercow. Tego czlowiek nie potrafi, a moze zapomnial? Pod wzgledem
                        biologicznym zoladek jest starszy od mozgu (moze sie myle?) W idealnym przypadku
                        powinnismy na wech i na wyczucie wiedziec co aktualnie powinnismy zjesc. Nie
                        byloby niedoborow, bo nekajace nas od czasu do czasu uczucie "ochoty na cos..."
                        byloby bardziej konkretne i nieograniczone tylko do slodkiego :D
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka