czlowiek nie jest miesozerny Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • cytat:
    "(...)
    Ogolnie biorac, ssaki miesozerne od roslinozernych roznia sie nastepujacymi
    cechami:
    1. Miesozerne maja krotki przewod pokarmowy dla szybkiego wydalania latwo
    gnijacych resztek miesnych. Roslinozerne maja przewod pokarmowy dluzszy, u
    trawozernych wykorzystywany rowniez do trawienia blonnika.
    2. Miesozerne maja kly i pazury dla schwytania zdobyczy. Szczeki ich
    poruszaja sie tylko w jednym kierunku - w dol i gore. U roslinozernych zeby
    sa przystosowane do ciecia roslin i przezuwania - szczeki maja rowniez ruchy
    boczne.
    3. Miesozerne nie maja gruczolow potowych w skorze - regulacja ciepla odbywa
    sie przez jame ustna i oddech. U roslinozerbych przez wydalanie potu.
    4. Miesozerne nie maja w slinie fermentu diastazy - za to w soku zoladkowym
    maja dziesiec razy wiecej kwasu solnego, co zapewnia im mozliwosc
    rozpuszczenia i trawienia kosci. Pija przez chleptanie, podczas gdy
    roslinozerne przez ssanie.
    juz z tych glownych roznic widac, ze czlowiek powinien byc zaliczony do
    roslinozernych. Ale w tej wielkiej grupie istnieja podgrupy i tu staje sie
    oczywiste, ze czlowieka mozna zaliczyc do wspolnej grupy tzw. naczelnych.
    Jego najblizsi biologicznie krewni to malpy czlekoksztaltne, przede wszystkim
    szympans i goryl. Wspolne cechy to: postawa wyprostowana, dwie rece i nogi,
    plaskie paznokcie, brak ogona, oczy patrzace przed siebie (nie po bokach),
    podobne uzebienie i przewod pokarmowy, gladki jezyk, gruczoly mleczne na
    piersiach (nie na brzuchu), przwewod pokarmowy 12 razy dluzszy niz dlugosc
    ciala (u miesozernych tylko 3 razy dluzszy).
    Jesli powolywac sie na anatomiczno - fizjologiczne cechy jako argumenty za
    takim czy innym wzorcem zywienia, to niewatpliwie sposob zywienia sie malp
    czlekoksztaltnych bylby naturalnym modelem wlasciwym dla czlowieka. A jak
    wiadomo, maply te sa w zasadzie owocozerne. W niewoli mozna je przyzwyczaic
    do pozywienai mieszanego i miesnego, ale bardzo ujemnie wplywa to na ich
    zdrowie i dlugosc zycia. Chcac utrzymac w zdrowiu malpy w ogrodach
    zoologicznych, trzeba im zapewnic naturalne dla nich, a wiec glownie owocowe
    zywienie.
    Ale tez wlasnie dlatego malpy te nie moga zyc poza sfera klimatu goracego, w
    ktorej owoce sa w obfitosci dostepne. Czlowiek moze zas przystosowac sie do
    bardzo roznych sfer klimatycznych i bardzo roznych typow zywienia. Mozna
    jednak przypuszczac, ze za to przystosowanie zaplacil znaczym pogorszeniem
    zdrowia i skroceniem zycia w stosunku do fizjologiczynch mozliwosci.(...)"
    Kinga Wisniewska - Roszkowska "Fizjologia zywienia, wiadomosci podstawowe"
    w "Polskiej kuchni jarskiej", Warszawa 1988
    • Gość: misiu IP: *.chello.pl 20.06.03, 23:06
      Bezsensowna analiza porównawcza. Człowiek jest WSZYSTKOŻERNY, a dowód na to
      bardzo prosty: ponieważ je wszystko, zarówno pokarm pochodzenia roślinnego, jak
      i zwierzęcego. c.b.d.u.

      • Gość: boza krowka IP: *.dip.t-dialin.net 20.06.03, 23:27
        Gość portalu: misiu napisał(a):

        > Bezsensowna analiza porównawcza. Człowiek jest WSZYSTKOŻERNY, a dowód na to
        > bardzo prosty: ponieważ je wszystko, zarówno pokarm pochodzenia roślinnego,
        jak
        >
        > i zwierzęcego. c.b.d.u.
        >
        Wlasnie pisalam, dlaczego NIE jest, a raczej cytowalam, nie dotarlo, misiu,do
        Ciebie?Tak mi przykro
        • Gość: misiu IP: *.chello.pl 21.06.03, 10:54
          Gość portalu: boza krowka napisał(a):

          > Wlasnie pisalam, dlaczego NIE jest, a raczej cytowalam, nie dotarlo,
          misiu,do
          >
          > Ciebie?Tak mi przykro

          Nie dotarło, ponieważ teoryjki jawnie sprzeczne z rzeczywistością odrzucam,
          jako całkowicie bezużyteczne.
          • Gość: boza krowka IP: *.dip.t-dialin.net 22.06.03, 12:32
            Gość portalu: misiu napisał(a):
            >
            > Nie dotarło, ponieważ teoryjki jawnie sprzeczne z rzeczywistością odrzucam,
            > jako całkowicie bezużyteczne.

            Drogi Misiu,
            odrzucasz nie moje teoryjki, a fakty. Roslinozernosc czlowieka popatlam
            faktami, nie dodawalam zadnych teoryjek. Wystarczy uwaznie przeczytac, co kto
            napisal, nawet jesli jest to ktos z pogardzanej przez ciebie opcji
            wegetarianskiej.
            • Gość: misiu IP: *.chello.pl 22.06.03, 14:58
              Gość portalu: boza krowka napisał(a):

              > Drogi Misiu,
              > odrzucasz nie moje teoryjki, a fakty. Roslinozernosc czlowieka popatlam
              > faktami, nie dodawalam zadnych teoryjek. Wystarczy uwaznie przeczytac, co kto
              > napisal, nawet jesli jest to ktos z pogardzanej przez ciebie opcji
              > wegetarianskiej.

              To są bezużyteczne teoryjki, ponieważ człowiek nie jest niewolnikiem swoich
              genów. Używa rozmaitych nienaturalnych przedmiotów, bez których trudno sobie
              wyobrazić rozwiniętą cywilizację. Udowodnione jest na przykład, że ludzki
              organizm nie jest przystosowany do poruszania się z dużymi prędkościami, a
              jednak nie jest to powodem, aby zrezygnować z szybkich środków transportu.
              Pomyśl jeszcze, czy Twoje oczy są genetycznie przystosowane do ślęczenia
              godzinami przed ekranem monitora? Gdyby człowiek miał żyć w pełni zgodnie z
              naturą, musiałby mieszkać na drzewie, ubierać się w wiechcie z trawy i żywić
              korzonkami. Nie ma przeszkód, abyś tego spróbowała. Znajdziesz chyba jakieś
              drzewo w swojej okolicy?

              • Gość: boza krowka IP: 141.84.134.* 23.06.03, 10:49
                Gość portalu: misiu napisał(a):

                >
                > To są bezużyteczne teoryjki, ponieważ człowiek nie jest niewolnikiem swoich
                > genów. Używa rozmaitych nienaturalnych przedmiotów, bez których trudno sobie
                > wyobrazić rozwiniętą cywilizację. Udowodnione jest na przykład, że ludzki
                > organizm nie jest przystosowany do poruszania się z dużymi prędkościami, a
                > jednak nie jest to powodem, aby zrezygnować z szybkich środków transportu.
                > Pomyśl jeszcze, czy Twoje oczy są genetycznie przystosowane do ślęczenia
                > godzinami przed ekranem monitora? Gdyby człowiek miał żyć w pełni zgodnie z
                > naturą, musiałby mieszkać na drzewie, ubierać się w wiechcie z trawy i żywić
                > korzonkami. Nie ma przeszkód, abyś tego spróbowała. Znajdziesz chyba jakieś
                > drzewo w swojej okolicy?
                >
                Drogi Misiu,
                ciekawe dlaczego zwolennicy takich pogladow jak Twoje proponuja ciagle
                wegetarianom i weganom powrot do natury za wszelka cene. Mysle, ze w tej
                kwestii decyduje zdrowy rozsadek. Dlaczego jedyne co masz mi do zaproponowania
                to wiechcie z trawy i takie tam inne? - patrz wyzej Twoja wypowiedfz. (zreszta
                to jeden z najczestszych pseudoargumentow Waszej frakcji). Moze nie
                odrozniacie zdrwoego rozsadku i korzystania z wynalazkow cywilizacji a kosztem
                przystosowania sie do cywilizacji kosztem wlasnego zdrowia ( miazdzyca
                chociazby jako choroba cywilizacjyna). Troche ciezko z Toba dyskutowac, bo
                uzywasz pare wyswiechtanych banalow.
                • Gość: misiu IP: *.chello.pl 23.06.03, 16:52
                  Gość portalu: boza krowka napisał(a):

                  > Drogi Misiu,
                  > ciekawe dlaczego zwolennicy takich pogladow jak Twoje proponuja ciagle
                  > wegetarianom i weganom powrot do natury za wszelka cene. Mysle, ze w tej
                  > kwestii decyduje zdrowy rozsadek. Dlaczego jedyne co masz mi do
                  zaproponowania
                  > to wiechcie z trawy i takie tam inne? - patrz wyzej Twoja wypowiedfz.
                  (zreszta
                  > to jeden z najczestszych pseudoargumentow Waszej frakcji). Moze nie
                  > odrozniacie zdrwoego rozsadku i korzystania z wynalazkow cywilizacji a
                  kosztem
                  > przystosowania sie do cywilizacji kosztem wlasnego zdrowia ( miazdzyca
                  > chociazby jako choroba cywilizacjyna). Troche ciezko z Toba dyskutowac, bo
                  > uzywasz pare wyswiechtanych banalow.

                  Boża krówko, to Ty wciąż używasz wyświechtanych banałów swojej formacji o
                  rzekomej nienaturalności jedzenia mięsa. To Wy, wegetarianie i weganie cały
                  czas bredzicie coś o konieczności odżywiania się na obraz i podobieństwo
                  szympansa, bo to naturalne. Próbuję Ci tylko uzmysłowić, że jest to ślepa
                  uliczka, ponieważ chcąc być w swoich poglądach konsekwentna, powinnaś wyrzec
                  się WSZYSTKICH nienaturalnych zdobyczy cywilizacji, do których Twój organizm
                  jest nieprzystosowany i które mu szkodzą. Mieści się w tym zarówno transport
                  (możesz sobie wszędzie chodzić piechotą, to najzdrowsze dla Twojego serca), jak
                  również telewizja i komputery (szkodliwe dla oczu i mózgu - szybko zmieniające
                  się obrazy mogą wywołać nawet u zdrowego człowieka atak podobny do
                  padaczkowego). Ponieważ takiej konsekwencji u Ciebie nie widać, wniosek stąd,
                  że nie kierujesz się w swoich wyborach zdrowym rozsądkiem, tylko ideologią,
                  która czyni Cię nieprzemakalną na jakiekolwiek argumenty.
                  Jeżeli nie stać Cię na konsekwentne odrzucenie wszystkich szkodliwych dla
                  zdrowia osiągnięć cywilizacyjnych, nie używaj pseudoargumentów o
                  nienaturalności mięsożerstwa. To nie chwyci, ponieważ na kilometr cuchnie
                  hipokryzją.


                  • Gość: boza krowka IP: *.public.ub.uni-muenchen.de 24.06.03, 16:11
                    Gość portalu: misiu napisał(a):

                    > Gość portalu: boza krowka napisał(a):
                    >
                    > Boża krówko, to Ty wciąż używasz wyświechtanych banałów swojej formacji o
                    > rzekomej nienaturalności jedzenia mięsa. To Wy, wegetarianie i weganie cały
                    > czas bredzicie coś o konieczności odżywiania się na obraz i podobieństwo
                    > szympansa, bo to naturalne. Próbuję Ci tylko uzmysłowić, że jest to ślepa
                    > uliczka, ponieważ chcąc być w swoich poglądach konsekwentna, powinnaś wyrzec
                    > się WSZYSTKICH nienaturalnych zdobyczy cywilizacji, do których Twój organizm
                    > jest nieprzystosowany i które mu szkodzą. Mieści się w tym zarówno transport
                    > (możesz sobie wszędzie chodzić piechotą, to najzdrowsze dla Twojego serca),
                    jak
                    >
                    > również telewizja i komputery (szkodliwe dla oczu i mózgu - szybko
                    zmieniające
                    > się obrazy mogą wywołać nawet u zdrowego człowieka atak podobny do
                    > padaczkowego). Ponieważ takiej konsekwencji u Ciebie nie widać, wniosek
                    stąd,
                    > że nie kierujesz się w swoich wyborach zdrowym rozsądkiem, tylko ideologią,
                    > która czyni Cię nieprzemakalną na jakiekolwiek argumenty.
                    > Jeżeli nie stać Cię na konsekwentne odrzucenie wszystkich szkodliwych dla
                    > zdrowia osiągnięć cywilizacyjnych, nie używaj pseudoargumentów o
                    > nienaturalności mięsożerstwa. To nie chwyci, ponieważ na kilometr cuchnie
                    > hipokryzją.
                    >
                    >
                    Misiu kochany, za niejedzeniem miesa przemawiaja argumenty budowy
                    bioologicznej czlowieka. A za niekorzystaniem do zdobyczy cywlizacji badz za
                    przekonywaniem do tego innych - upor? czy ja wiem? Glupota albo
                    nieposzanowanie osoby dyskutanta? Na to musisz sobie odpowiedziec sam. Czym
                    innym jest naturalne uwarunkowanie przewodu pokarmowego czlowieka a czym innym
                    cywilizacyjne zdobycze, jakich czlowiek dokonal. Ale tak dowolnie mieszac jak
                    Ty, misiu, tez mozna i pozonglowac psedoargumentmai i poobrazac tez.
                    • Gość: misiu IP: *.chello.pl 24.06.03, 17:55
                      Gość portalu: boza krowka napisał(a):

                      > Misiu kochany, za niejedzeniem miesa przemawiaja argumenty budowy
                      > bioologicznej czlowieka. A za niekorzystaniem do zdobyczy cywlizacji badz za
                      > przekonywaniem do tego innych - upor? czy ja wiem? Glupota albo
                      > nieposzanowanie osoby dyskutanta? Na to musisz sobie odpowiedziec sam. Czym
                      > innym jest naturalne uwarunkowanie przewodu pokarmowego czlowieka a czym
                      innym
                      > cywilizacyjne zdobycze, jakich czlowiek dokonal. Ale tak dowolnie mieszac jak
                      > Ty, misiu, tez mozna i pozonglowac psedoargumentmai i poobrazac tez.

                      Na Twoim miejscu wolałbym już publicznie wystapić saute, aniżeli, również przed
                      publicznością, wykazać się brakiem zdolności myślenia w ogóle, a logicznego w
                      szczególności. Uporu jednakowoż Ci nie brak, nie wiem więc dlaczego szukasz go
                      u mnie, skoro sama możesz otworzyć z nim sklepik?
                      Szkodliwość i nienaturalność niektórych zdobyczy nowoczesnej cywilizacji też
                      wynika z uwarunkowania ludzkiego organizmu. Sytuacja jest tu dokładnie taka
                      sama, jak w przypadku mięsa. Nie potrafisz tego w żaden logiczny sposób
                      odeprzeć, więc zaczynasz gadkę o głupocie i pseudoargumentach. Żenada.
                      Prawda jest taka, że Twoja motywacja jest zupełnie innej natury - etycznej. Po
                      prostu uważasz, że zwierząt nie powinno się jeść, ponieważ mają (Twoim
                      zdaniem) "prawo do życia". Doskonale zdajesz sobie jednak sprawę z tego, że
                      jest to racja, której większość ludzi nie podzieli, zatem pozostanie
                      nieskuteczna. Dlatego właśnie uciekasz sie do fałszywej argumentacji. Fałszywej
                      nie dlatego nawet, że niezgodna z prawdą, a w każdym razie nie przede
                      wszystkim, ale dlatego, że bałamutna i zastępcza. Przecież nie jadłabyś mięsa
                      nawet wtedy, gdyby jakieś nowe badania dowiodły niezbicie, że jest najzdrowszym
                      i najbardziej naturalnym pożywieniem człowieka.
                      I tak, zamiast szacunku, należnego nawet osobom o odmiennych, ale jasno i
                      rzetelnie wyrażanych poglądach, zdobywasz tylko lekceważenie i śmieszność.
                      Przykro.
                      • Gość: boza krowka IP: *.public.ub.uni-muenchen.de 24.06.03, 18:05
                        Gość portalu: misiu napisał(
                        >
                        > Na Twoim miejscu wolałbym już publicznie wystapić saute, aniżeli, również
                        przed
                        >
                        > publicznością, wykazać się brakiem zdolności myślenia w ogóle, a logicznego
                        w
                        > szczególności. Uporu jednakowoż Ci nie brak, nie wiem więc dlaczego szukasz
                        go
                        > u mnie, skoro sama możesz otworzyć z nim sklepik?
                        > Szkodliwość i nienaturalność niektórych zdobyczy nowoczesnej cywilizacji też
                        > wynika z uwarunkowania ludzkiego organizmu. Sytuacja jest tu dokładnie taka
                        > sama, jak w przypadku mięsa. Nie potrafisz tego w żaden logiczny sposób
                        > odeprzeć, więc zaczynasz gadkę o głupocie i pseudoargumentach. Żenada.
                        > Prawda jest taka, że Twoja motywacja jest zupełnie innej natury - etycznej.
                        Po
                        > prostu uważasz, że zwierząt nie powinno się jeść, ponieważ mają (Twoim
                        > zdaniem) "prawo do życia". Doskonale zdajesz sobie jednak sprawę z tego, że
                        > jest to racja, której większość ludzi nie podzieli, zatem pozostanie
                        > nieskuteczna. Dlatego właśnie uciekasz sie do fałszywej argumentacji.
                        Fałszywej
                        >
                        > nie dlatego nawet, że niezgodna z prawdą, a w każdym razie nie przede
                        > wszystkim, ale dlatego, że bałamutna i zastępcza. Przecież nie jadłabyś
                        mięsa
                        > nawet wtedy, gdyby jakieś nowe badania dowiodły niezbicie, że jest
                        najzdrowszym
                        >
                        > i najbardziej naturalnym pożywieniem człowieka.
                        > I tak, zamiast szacunku, należnego nawet osobom o odmiennych, ale jasno i
                        > rzetelnie wyrażanych poglądach, zdobywasz tylko lekceważenie i śmieszność.
                        > Przykro.

                        Misiu, ani razu w poscie zawierajacym aregumenty biologiczne za niejdzeniem
                        miesa, nie uzylam ( a raczej nie uzyla go cytowana przeze mnia autorka) slowa
                        etyka, wiec czemu mi je wciskasz na sile? Zdaje sobie sprawe z tego, ze etyka
                        ma dla kazdego inny wymiar. Nie pisalam o mojej motywacji, bo nie lubie sie
                        publicznie zwierzac, podawalam jako argumenty podobienstwa budowy czlowieka i
                        innych zwierzat. Nie pisalam w tym watku o prawie do zycia zwierzat, wiec
                        czemu sie tak przy tym upierasz?
                        A caly watek cywilizacyjny zaczales Ty, proponujac mi najblizsze drzewo. Nie
                        lacze w jedno argumentow biologicznych za niejedzeniem miesa przez czlowieka z
                        cywilizacja. To wg mnie zupelnie inne rzeczy.
                        • Gość: misiu IP: *.chello.pl 24.06.03, 21:28
                          Gość portalu: boza krowka napisał(a):

                          > Misiu, ani razu w poscie zawierajacym aregumenty biologiczne za niejdzeniem
                          > miesa, nie uzylam ( a raczej nie uzyla go cytowana przeze mnia autorka) slowa
                          > etyka, wiec czemu mi je wciskasz na sile? Zdaje sobie sprawe z tego, ze etyka
                          > ma dla kazdego inny wymiar. Nie pisalam o mojej motywacji, bo nie lubie sie
                          > publicznie zwierzac, podawalam jako argumenty podobienstwa budowy czlowieka i
                          > innych zwierzat. Nie pisalam w tym watku o prawie do zycia zwierzat, wiec
                          > czemu sie tak przy tym upierasz?
                          > A caly watek cywilizacyjny zaczales Ty, proponujac mi najblizsze drzewo. Nie
                          > lacze w jedno argumentow biologicznych za niejedzeniem miesa przez czlowieka
                          z
                          > cywilizacja. To wg mnie zupelnie inne rzeczy.

                          Jeżeli ktoś podaje bałamutne powody swojego postępowania, powinien liczyć się z
                          tym, że ktoś będzie próbował domyśleć się prawdziwych. To wszystko.
                          Przypominam, że nikt inny, tylko właśnie Ty jesteś autorką całego tematu,
                          traktującego o rzekomej nienaturalności diety mięsnej. Mogłaś się spodziewać,
                          że zostaną podane przykłady innych, w oczywisty sposób nienaturalnych działań i
                          nawyków człowieka, które jednak z niewiadomych przyczyn akceptujesz, mimo ich
                          udowodnionej szkodliwości. Te argumenty także mają podłoże biologiczne.
                          Upierasz się, że jedzenie mięsa nie ma nic wspólnego z cywilizacją? Gdybyś
                          zastanowiła się choć przez chwilę, może nie strzeliłabyś takiego gola do
                          własnej bramki. Przecież jeśli jedzenie mięsa nie jest wynalazkiem cywilizacji,
                          to znaczy... no, no? Już się domyślasz? Otóż właśnie! To znaczy, że jest
                          NATURALNE! c.b.d.u.

                          Nie licz na to, że ktokolwiek będzie dobierał takie argumenty, jakie Tobie
                          pasują. To nie wywiad z Glempem, żebym musiał z nim konsultować swoje pytania.
                          • Gość: boza krowka IP: 194.95.59.* 25.06.03, 14:29
                            Gość portalu: misiu napisał(a):
                            Jeżeli ktoś podaje bałamutne powody swojego postępowania, powinien liczyć się z
                            >
                            > tym, że ktoś będzie próbował domyśleć się prawdziwych. To wszystko.
                            > Przypominam, że nikt inny, tylko właśnie Ty jesteś autorką całego tematu,
                            > traktującego o rzekomej nienaturalności diety mięsnej. Mogłaś się spodziewać,
                            > że zostaną podane przykłady innych, w oczywisty sposób nienaturalnych działań
                            i
                            >
                            > nawyków człowieka, które jednak z niewiadomych przyczyn akceptujesz, mimo ich
                            > udowodnionej szkodliwości. Te argumenty także mają podłoże biologiczne.
                            > Upierasz się, że jedzenie mięsa nie ma nic wspólnego z cywilizacją? Gdybyś
                            > zastanowiła się choć przez chwilę, może nie strzeliłabyś takiego gola do
                            > własnej bramki. Przecież jeśli jedzenie mięsa nie jest wynalazkiem
                            cywilizacji,
                            >
                            > to znaczy... no, no? Już się domyślasz? Otóż właśnie! To znaczy, że jest
                            > NATURALNE! c.b.d.u.
                            >
                            > Nie licz na to, że ktokolwiek będzie dobierał takie argumenty, jakie Tobie
                            > pasują. To nie wywiad z Glempem, żebym musiał z nim konsultować swoje pytania.
                            Misiu, podawanie powodow natury biologicznej, dlaczego czlowiek nie powinien
                            jesc miesa nie ma zwiazku z etyka, a z biologia. Sa to dwie rozne dziedziny
                            wiedzy. Nie pisalam o powodach swojego postepowania (jesli tak, podaj mi w
                            cytowanym przeze mnie fragmencie - poczatku tego watku choc kawalek zwiazany ze
                            mna, nie znam autorki osobnoscie i nie pisala ona o mnie, a o kryteriach
                            biologicznych budowy ukladu pokarm. czlowieka, zechciej zauwazyc)
                            W podanym przeze fragmencie bylo wlasnie o tym, ze z antury czlowiek nie
                            powinien jesc miesa i dlaczego.
                            O powodach mojego postepowania - nawet jelsi wg Ciebie jest ono balamutne -
                            nie pisalam.
                            Jestem autorka tematu o nienaturalnosci diety miesnej, nie zas autorka watku o
                            sobie.
                            • Gość: misiu IP: *.chello.pl 25.06.03, 18:59
                              Gość portalu: boza krowka napisał(a):

                              > Misiu, podawanie powodow natury biologicznej, dlaczego czlowiek nie powinien
                              > jesc miesa nie ma zwiazku z etyka, a z biologia. Sa to dwie rozne dziedziny
                              > wiedzy. Nie pisalam o powodach swojego postepowania (jesli tak, podaj mi w
                              > cytowanym przeze mnie fragmencie - poczatku tego watku choc kawalek zwiazany
                              ze
                              >
                              > mna, nie znam autorki osobnoscie i nie pisala ona o mnie, a o kryteriach
                              > biologicznych budowy ukladu pokarm. czlowieka, zechciej zauwazyc)
                              > W podanym przeze fragmencie bylo wlasnie o tym, ze z antury czlowiek nie
                              > powinien jesc miesa i dlaczego.
                              > O powodach mojego postepowania - nawet jelsi wg Ciebie jest ono balamutne -
                              > nie pisalam.
                              > Jestem autorka tematu o nienaturalnosci diety miesnej, nie zas autorka watku
                              o
                              > sobie.

                              Unikasz odpowiedzi i wykręcasz kota ogonem. Jesteś autorką tematu o
                              niewłaściwości diety mięsnej. Zachodzi uzasadnione podejrzenie, że nikt Ci nie
                              kazał rozpoczynać tej rozmowy, ale uczyniłaś to z własnej inicjatywy. Sama nie
                              jesz mięsa i chciałabyś, aby inni też nie jedli, ale jednocześnie zamierzasz
                              ukrywać swoje prawdziwe motywacje i karmić rozmówców nieautentycznymi
                              uzasadnieniami? Przecież to bez sensu.
                              Zresztą zostawmy ten temat. Sama zmierzysz się z problemem własnej
                              wiarygodności.
                              Odpowiedz w końcu bez wykrętów na kluczowe pytanie: czy jedzenie mięsa to
                              wynalazek natury, czy cywilizacji?
      • Gość portalu: misiu napisał(a):

        > Bezsensowna analiza porównawcza. Człowiek jest WSZYSTKOŻERNY, a dowód na to
        > bardzo prosty: ponieważ je wszystko, zarówno pokarm pochodzenia roślinnego,
        jak
        >
        > i zwierzęcego. c.b.d.u.
        >

        a wiec czlowiek jest morderca i agresywnym zlym stworzeniem, bo od zawsze
        gwalcil, handlowal ludzmi, mordowal i zabijal dla profitu, prowadzil wojny. No
        to jak takis wielbiciel historii i "zawsze", bierz miecz i idz zabijac,
        krzyzowac, na pal nabijac, i nie zapomnij po drodze dzieci gwalcic i na stosie
        palic tych co sie nie tak odezwa, i przywiez nam do europy paru czarnych, moze
        kto kupi za pare dolcow :O
        • Gość: misiu IP: *.chello.pl 25.06.03, 19:33
          syrenka23 napisała:

          > a wiec czlowiek jest morderca i agresywnym zlym stworzeniem, bo od zawsze
          > gwalcil, handlowal ludzmi, mordowal i zabijal dla profitu, prowadzil wojny.
          No
          > to jak takis wielbiciel historii i "zawsze", bierz miecz i idz zabijac,
          > krzyzowac, na pal nabijac, i nie zapomnij po drodze dzieci gwalcic i na
          stosie
          > palic tych co sie nie tak odezwa, i przywiez nam do europy paru czarnych,
          moze
          > kto kupi za pare dolcow :O

          Owszem, człowiek bywa mordercą i agresywnym, złym stworzeniem. Bywa również
          bezdennie głupi i prymitywny, co widać doskonale po powyższej wypowiedzi.
          Jedzenie mięsa nie jest motywacją do mordowania przedstawicieli własnego
          gatunku, a zamiłowanie do zamierzchłej historii to raczej cecha wegetarian.
          Świadczy o tym nawet główny temat niniejszej dyskusji i uporczywe porównywanie
          człowieka do goryli i szympansów.
    • Mała poprawka, człowiek jest wszystkożerny. Wszak może zjeść i roślinki i mięso
      i jakoś funkcjonować. A spróbuj nakarmić krowę mięsem albo tygrysa trawą.

      Nie rozumiem zupełnie dlaczego do dowodzenia swojej tezy używasz argumentów
      swoich przeciwników. To chyba jakaś nowa logika, nazwijmy ją roboczo logiką
      wegetariańską.


      Na przykład taki argument o długości przewodu pokarmowego. Zrozumiesz o czym
      mówię gdy porównasz sobie długość przewodu pokarmowego drapieżników
      roślinożerców i człowieka. Nie pamiętam konkretnych liczb ale zdaje się, że u
      człowieka jest on najkrótszy.

      Podobnie rzecz się ma z błonnikiem. Roślinożercy go trawią a mięsożercy?
      Słyszałem, że nie.

      Argument z kłami też chyba nie jest dobry, spójrz uważnie w lustro (i
      uśmiechnij się ;).

      Niektóre inne argumenty może nie nadają się do użytku dla Twoich oponentów ale
      też mi się nie podobają. Ot np kwestia pazurów. Przecież człowiek jest na tyle
      inteligentny, że nie musi chwytać ofiary pazurami, może (raczej mógł) np łupnąć
      ją kamieniem w łeb albo czymś dźgnąć. Oprócz inteligencji człowiek posiada
      kulturę i nie żre (żarł) zdobyczy w całości tylko potrafi sobie kulturalnie
      obgryźć wszystkie kostki, więc mu i ten kwas solny nie jest potrzebny.

      Co do klasyfikacji człowieka razem z naczelnymi to byłbym ostrożny w
      kietrowaniu się powierzchownym podobieństwem. Zdaje się, że pochodzenie
      człowieka od małp nie jest wcale takie pewne. Klasyfikację zwierząt opartą na
      takich powierzchownych cechach zaproponował kiedyć Arystoteles. Podzielił
      zwierzęta na fruwające biegające i pływające (czy coś w tym rodzaju teraz
      dokładnie nie pamiętam). Dziś nikt tej klasyfikacji nie używa.

      Pozdrawiam
      • Gość: boza krowka IP: *.dip.t-dialin.net 21.06.03, 00:11
        hydrogen napisał:

        > Mała poprawka, człowiek jest wszystkożerny. Wszak może zjeść i roślinki i
        mięso
        > i jakoś funkcjonować. A spróbuj nakarmić krowę mięsem albo tygrysa trawą.
        Wlasnie o tym pisze, ze nie mozna. Moze najpierw przeczytasz, a potem cos
        napiszesz.
        >
        > Nie rozumiem zupełnie dlaczego do dowodzenia swojej tezy używasz argumentów
        > swoich przeciwników. To chyba jakaś nowa logika, nazwijmy ją roboczo logiką
        > wegetariańską.
        >
        >
        > Na przykład taki argument o długości przewodu pokarmowego. Zrozumiesz o czym
        > mówię gdy porównasz sobie długość przewodu pokarmowego drapieżników
        > roślinożerców i człowieka. Nie pamiętam konkretnych liczb ale zdaje się, że u
        > człowieka jest on najkrótszy.
        > U czlowieka jest on najdluzszy w stos. do ciala i to potwierdza te teze, ze
        czlowiek nie jest miesozerny.
        > Podobnie rzecz się ma z błonnikiem. Roślinożercy go trawią a mięsożercy?
        > Słyszałem, że nie.
        >
        > Argument z kłami też chyba nie jest dobry, spójrz uważnie w lustro (i
        > uśmiechnij się ;).

        Miesozercy moga rzuszac na dol i gore, a Ty? w bok tez, czyli...?
        >
        > Niektóre inne argumenty może nie nadają się do użytku dla Twoich oponentów
        ale
        > też mi się nie podobają. Ot np kwestia pazurów. Przecież człowiek jest na
        tyle
        > inteligentny, że nie musi chwytać ofiary pazurami, może (raczej mógł) np
        łupnąć
        >
        > ją kamieniem w łeb albo czymś dźgnąć. Oprócz inteligencji człowiek posiada
        > kulturę i nie żre (żarł) zdobyczy w całości tylko potrafi sobie kulturalnie
        > obgryźć wszystkie kostki, więc mu i ten kwas solny nie jest potrzebny.
        >
        > Co do klasyfikacji człowieka razem z naczelnymi to byłbym ostrożny w
        > kietrowaniu się powierzchownym podobieństwem. Zdaje się, że pochodzenie
        > człowieka od małp nie jest wcale takie pewne. Klasyfikację zwierząt opartą na
        > takich powierzchownych cechach zaproponował kiedyć Arystoteles. Podzielił
        > zwierzęta na fruwające biegające i pływające (czy coś w tym rodzaju teraz
        > dokładnie nie pamiętam). Dziś nikt tej klasyfikacji nie używa.
        >
        no jesli kwestionujesz wspolne pochodzenie czlowieka i malpy ,to gratulacje, a
        Twoja odpowiedz to dowod na to, ze nie wiesz a)co przeczytales, o ile
        przeczytales b) o czym piszesz> Pozdrawiam tez
        • >Miesozercy moga rzuszac na dol i gore, a Ty? w bok tez, czyli...?
          >
          Wiesz co, nie czuję się na siłach analizowania roli ewolucyjnej ruchu szczęki
          na boki. Należy niemniej zauważyć, że takie ruchy są dobre niezależnie od tego
          co się je. Lepsze "rozrobienie" pokarmu zminiejsza pracę żołądka. Być może taką
          możliwość człowiek mógł rozwinąć dlatego, że nie poluje przy użyciu zębów (tak
          jak drapieżniki) ale używa ich tylko do jedzenia. Chodzi mi o to, że szczęka
          ruszająca się w wielu płaszczyznach jest słabsza od szczęki o
          jednopłaszczyznowym ruchu, a więc łatwiejsza do uszkodzenia podczas polowania.
          To takie moje refleksje.

          >no jesli kwestionujesz wspolne pochodzenie czlowieka i malpy ,to gratulacje, a
          >Twoja odpowiedz to dowod na to, ze nie wiesz a)co przeczytales, o ile
          >przeczytales b) o czym piszesz> Pozdrawiam tez

          Czytaj uważnie to co piszę. Jest różnica między pochodzeniem człowieka od małp
          naczelnych (w co wyraziłem wątpliwość) a posiadaniem wspólnego przodka (czego
          nie kwestionowałem). A tak w ogóle to nie wiem czy analiza tego co jedzą małpy
          może być bardzo przydatna. Drogi ewolucyjne szympansa i człowieka rozeszły się
          6 mln lat temu, czyli dość dawno.

          Myślę, że najmocniejszym argumentem za pokarmem zwierzęcym jako najwłaściwszym
          dla człowieka jest jego krótki przewód pokarmowy. Na tym powinniśmy się skupić.
          Pozdrawiam



      • hydrogen napisał:

        > Mała poprawka, człowiek jest wszystkożerny. Wszak może zjeść i roślinki i
        mięso
        > i jakoś funkcjonować. A spróbuj nakarmić krowę mięsem albo tygrysa trawą.
        >
        > Nie rozumiem zupełnie dlaczego do dowodzenia swojej tezy używasz argumentów
        > swoich przeciwników. To chyba jakaś nowa logika, nazwijmy ją roboczo logiką
        > wegetariańską.
        >
        >
        > Na przykład taki argument o długości przewodu pokarmowego. Zrozumiesz o czym
        > mówię gdy porównasz sobie długość przewodu pokarmowego drapieżników
        > roślinożerców i człowieka. Nie pamiętam konkretnych liczb ale zdaje się, że u
        > człowieka jest on najkrótszy.

        to jak sobie przypomnisz to zacytuj-w przeciwnym razie zdaje sie ze jest to
        argument wyssany z palca (a nie wychleptany:)

        > Podobnie rzecz się ma z błonnikiem. Roślinożercy go trawią a mięsożercy?
        > Słyszałem, że nie.
        >
        > Argument z kłami też chyba nie jest dobry, spójrz uważnie w lustro (i
        > uśmiechnij się ;).

        to spojrz w pysk psu a zobaczysz ile ma par klow i przedklow a nastepnie zrob
        numer z lustrem i porownaj sobie paszcze-i dopiero wtedy mierz sie z prawdziwym
        miesozerca

        > Niektóre inne argumenty może nie nadają się do użytku dla Twoich oponentów
        ale
        > też mi się nie podobają. Ot np kwestia pazurów. Przecież człowiek jest na
        tyle
        > inteligentny, że nie musi chwytać ofiary pazurami, może (raczej mógł) np
        łupnąć
        >
        > ją kamieniem w łeb albo czymś dźgnąć.

        zanim czlowiek nauczyl sie lupnac kamieniem dzgac czy ciepac pika minely
        dziesiatki tysiecy lat w czasie ktorych byl w zasadzie bezbronna wyprostowana
        istota myslaca na sawannie-jego bronia byla wlasnie ta postawa i wzrok jak
        roweniez wspolpraca w spolecznosci bo na kly pazury czy szybkosc nie mogl sie
        mierzyc z drapieznikami typu tygrys szablozeby-byl wowczas nasz przodek skazany
        na zbieractwo lowienie drobnych zwierzat i rybek i co pewnie bedzie dla
        niektorych szokiem padlinozerstwo

        > Oprócz inteligencji człowiek posiada
        > kulturę i nie żre (żarł) zdobyczy w całości tylko potrafi sobie kulturalnie
        > obgryźć wszystkie kostki, więc mu i ten kwas solny nie jest potrzebny.
        > Co do klasyfikacji człowieka razem z naczelnymi to byłbym ostrożny w
        > kietrowaniu się powierzchownym podobieństwem. Zdaje się, że pochodzenie
        > człowieka od małp nie jest wcale takie pewne.

        no tu stary to przesadziles chyba ze jestes jakims religijnym ekstremista-
        pomijajac fakt ze podobienstwo nie jest wcale powierzchowne (dotyczy nie tylko
        physis ale i budowy wewnetrznej narzadow ze o podobienstwach histologicznych
        nie wspomne) to badania paleoantropologiczne i genetyczne nie pozostawiaja
        wielu watpliwosci ze czlowiek i malpy czlekoksztaltne (szympans goryl gibbon i
        orangutan) mialy wspolnego przodka-przy czym rozdzielenie sie naszej wspolnej
        linii z szympansem i gorylem nastapilo niecale 5 mln lat temu-roznica w budowie
        dna pomiedzy homo sapiens sapiens a pan troglodytes (poczciwe szympansidlo)
        wynosi nieco ponad 1%

        >Klasyfikację zwierząt opartą na
        > takich powierzchownych cechach zaproponował kiedyć Arystoteles. Podzielił
        > zwierzęta na fruwające biegające i pływające (czy coś w tym rodzaju teraz
        > dokładnie nie pamiętam).

        cos wielu rzeczy nie pamietasz

        >Dziś nikt tej klasyfikacji nie używa.

        no i tu wreszcie trafiles w sedno

        > Pozdrawiam

        podsumowujac czlowiek jest oczywiscie wszystkozerny co i tak niczego i nikomu
        nie dowodzi w dyskusjach (czy tez raczej pyskowkach) ktore odbywaja sie na tym
        forum-rowniez pozdrawiam

        --
        stosowanie zasady oko za oko
        spowoduje wylacznie ze na swiecie
        pozostana sami slepcy
        Gandhi
        • >zanim czlowiek nauczyl sie lupnac kamieniem dzgac czy ciepac pika minely
          >dziesiatki tysiecy lat w czasie ktorych byl w zasadzie bezbronna wyprostowana
          >istota myslaca na sawannie-jego bronia byla wlasnie ta postawa i wzrok jak
          >roweniez wspolpraca w spolecznosci bo na kly pazury czy szybkosc nie mogl sie
          >mierzyc z drapieznikami typu tygrys szablozeby-byl wowczas nasz przodek
          >skazany
          >na zbieractwo lowienie drobnych zwierzat i rybek i co pewnie bedzie dla
          >niektorych szokiem padlinozerstwo

          O tym co się działo przed milonami lat wolałbym nie spekulować. To są bardzo
          śliskie rozważania. Jak by nie było, zęby człowieka, w takiej postaci w jakiej
          je posiadamy obecnie, nie służyły raczej do polowania, ale do jedzenia. Dlatego
          kły nie są takie duże jak u psa ale wystarczające do rozszarpywania mięsa. Do
          przeżuwania nie byłyby potrzebne wcale.

          Padlinożerstwo wcale nie jest takie odrażające jak się może niektórym wydawać.
          Najcenniejsze w padlinie są kości zawierające szpik. Szpik kostny jest, z tego
          co słyszałem, najwartościowszym tłuszczem dla człowieka. Co ciekawe, w Afryce
          znajdowano kości zwierząt rozłupane przed wielu laty przez człowieka.


          >no tu stary to przesadziles chyba ze jestes jakims religijnym ekstremista-
          >pomijajac fakt ze podobienstwo nie jest wcale powierzchowne (dotyczy nie tylko
          >physis ale i budowy wewnetrznej narzadow ze o podobienstwach histologicznych
          >nie wspomne) to badania paleoantropologiczne i genetyczne nie pozostawiaja
          >wielu watpliwosci ze czlowiek i malpy czlekoksztaltne (szympans goryl gibbon i
          >orangutan) mialy wspolnego przodka-przy czym rozdzielenie sie naszej wspolnej
          >linii z szympansem i gorylem nastapilo niecale 5 mln lat temu-roznica w
          >budowie
          >dna pomiedzy homo sapiens sapiens a pan troglodytes (poczciwe szympansidlo)
          >wynosi nieco ponad 1%

          Nie kwestionuję podobieństwa człowieka i małp oraz posiadania wspólnych
          przodków. Niestety nie orientuję się czym dokładnie żywią się małpy więc mój
          głos w tej dyskusji będzie nieco ograniczony.

          Nawet jeśli szympans jest wyłącznie roślinożerny (tego jednak nie wiem) to o
          czym to by świadczyło? Człowiek jest w stanie trawić i białko zwierzęce (które
          jest przez niego nawet lepiej przyswajalne niż roślinne) i tłuszcz zwierzęcy(do
          trawiania którego zużywa 2 enzymów, dla porównania do trawienia węglowodanów
          potrzeba 12). Widać 6 mln lat to okres który wystrarczył do przystosowania się
          do pokarmu zwierzęcego. Niezbitym dowodem takiego przystosowania jest również
          nasz przewód pokarmowy, który jest krótszy niż u drapieżników. Spożywanie
          wyłącznie pokarmów roślinnych byłoby więc swego rodzaju cofaniem się w ewolucji
          (oczywiście zakładając, że wspólny przodek szympansa i człowieka był
          roślinożerny).

          Pozdrawiam
          • >> Oczywiste jest że człowiek anatomicznie, psychologicznie jest bardziej
            roslinożercą. Temat jest przewałkowany w wielu ksiazkach przez większych speców
            od nas.
            >. Mozna dodac ważna rzecz: do zjadania roslin nie trzeba przymuszac - do
            zjadania zwierząt - tak!
            > Nawet wprowadzanie do jadłospisu dzieci mięsa z regułuy wiąże się z
            sensacjami zołoądkowymi , grymaszeniem. Z rguły przyzwyczajenie dziecka do
            mięsa trwa długo.
            Normalny wrażliwy człowiek sam z siebie nie zabije zwierzęcia.
            >> Słynne dośiwdczenie : zamknij w jednym pomieszczeniu małe dziecko, królika i
            jabłko. Zawsze doświadczenie skończy się tak samo: dziecko ugryzie jabłko i
            bedzie chciało bawic sie z króliczkiem.
            >> Budowa anatomiczna, fizjologia, jednoznacznie świadcza że człowiek jest
            przede wszystkim trawo- owocożercą. Owszem w historii swego rozwoju
            przystosował się i do innych rodzajów pożywienia.
            >> Podawałem tu na forum fakt że w Japonii przez wiele wieków ludzie w ogóle
            niemjedli mięsa - bo taki był edykt cesarski. Wiele społeczności, kultur
            wspaniale rozwinęło sie na pokarmie roślinnym
            >> Człowiek ma wybór- wybór diety wegetariańskiej jest lepszym wyborem
            pzdrv brumbak
            • brumbak napisał:

              > >. Mozna dodac ważna rzecz: do zjadania roslin nie trzeba przymuszac - do
              > zjadania zwierząt - tak!
              > > Nawet wprowadzanie do jadłospisu dzieci mięsa z regułuy wiąże się z
              > sensacjami zołoądkowymi , grymaszeniem. Z rguły przyzwyczajenie dziecka do
              > mięsa trwa długo.

              Racja !! Do dzis pamietam jak mnie i inne dzieci zmuszano do miesa, mleka
              krowiego, to byly istne tortury przy stole.. I pamietam jeszcze jak z innymi
              dziecmi latalam po ogrodach wiejskich a do zrywania i zjadania owocow nikt nie
              zmuszal, wrecz przeciwnie, ochoczo sie za nie zabieralismy. Wszystkie moje
              zatrucia pokarmowe i podtrucia wiazaly sie z konsumpcja miesa. Mojej siostry
              syn ma ciezka alergie juz od urodzenia na mieso i wszelkie bialko zwierzece.
              Faktem tez jest, ze dlugoletnie przyzwyczajenia zabiajaja instynkt. Dzieci
              najbardziej bronia sie przed spozywaniem miesa, z wiekiem to zanika i
              przyzwyczajenia biora gore. Przyklady np nalogi jak palenie i alkohol,
              narkotyki, czyli radykalne dzialania wbrew rozsadkowi. Jak widac, nie taki
              czlowiek madry jakby sie wydawalo, skoro dziala wbrew sobie. :)))
              • Gość: misiu IP: *.chello.pl 22.06.03, 09:10
                syrenka23 napisała:

                > brumbak napisał:
                >
                > > >. Mozna dodac ważna rzecz: do zjadania roslin nie trzeba przymuszac -
                > do
                > > zjadania zwierząt - tak!
                > > > Nawet wprowadzanie do jadłospisu dzieci mięsa z regułuy wiąże się z
                > > sensacjami zołoądkowymi , grymaszeniem. Z rguły przyzwyczajenie dziecka do
                >
                > > mięsa trwa długo.
                >
                > Racja !! Do dzis pamietam jak mnie i inne dzieci zmuszano do miesa, mleka
                > krowiego, to byly istne tortury przy stole.. I pamietam jeszcze jak z innymi
                > dziecmi latalam po ogrodach wiejskich a do zrywania i zjadania owocow nikt
                nie
                > zmuszal, wrecz przeciwnie, ochoczo sie za nie zabieralismy. Wszystkie moje
                > zatrucia pokarmowe i podtrucia wiazaly sie z konsumpcja miesa. Mojej siostry
                > syn ma ciezka alergie juz od urodzenia na mieso i wszelkie bialko zwierzece.
                > Faktem tez jest, ze dlugoletnie przyzwyczajenia zabiajaja instynkt. Dzieci
                > najbardziej bronia sie przed spozywaniem miesa, z wiekiem to zanika i
                > przyzwyczajenia biora gore. Przyklady np nalogi jak palenie i alkohol,
                > narkotyki, czyli radykalne dzialania wbrew rozsadkowi. Jak widac, nie taki
                > czlowiek madry jakby sie wydawalo, skoro dziala wbrew sobie. :)))

                Kolejny wegetariański mit. Dzieci nie chcą jeść mięsa z bardzo prostego powodu -
                ponieważ jest twarde i włókniste. To rodzice nieświadomie powodują ów wstręt
                do mięsa, ponieważ z racji przyzwyczajenia do odrobiny wysiłku przy
                przeżuwaniu, nie dostrzegają tego problemu u dziecka. Dziecko zaś jest z natury
                leniwe, co uwidacznia się doskonale np. niechęcią powrotu do ssania piersi,
                jeśli było przez jakiś czas karmione butelką, a mamusia, żeby było szybciej,
                robiła zbyt dużą dziurę w smoczku.
                Znam ten problem doskonale, ponieważ sam byłem "mięsnym niejadkiem" i dobrze
                pamiętam, z jakiego powodu. Moje dzieci dostawały już mięso odpowiednich
                gatunków i przygotowane we właściwy sposób, przez co nie miały kłopotów z
                gryzieniem i problem rzekomego "instynktownego" odrzucania miesa nie występował.
                Gdyby dzieci posiadały jakiś "instynkt", który podpowiadałby im, co dla nich
                dobre i właściwe, nie przepadałyby za słodyczami. To zresztą właśnie upodobanie
                do słodkiego ciągnie je do owoców, co Ty tłumaczysz sobie, oczywiście, na swój
                sposób.
                • Gość: boza krowka IP: 141.84.134.* 23.06.03, 09:14
                  Gość portalu: misiu napisał(a):

                  >
                  > Kolejny wegetariański mit. Dzieci nie chcą jeść mięsa z bardzo prostego
                  powodu
                  > -
                  > ponieważ jest twarde i włókniste. To rodzice nieświadomie powodują ów
                  wstręt
                  > do mięsa, ponieważ z racji przyzwyczajenia do odrobiny wysiłku przy
                  > przeżuwaniu, nie dostrzegają tego problemu u dziecka. Dziecko zaś jest z
                  natury
                  >
                  > leniwe, co uwidacznia się doskonale np. niechęcią powrotu do ssania piersi,
                  > jeśli było przez jakiś czas karmione butelką, a mamusia, żeby było szybciej,
                  > robiła zbyt dużą dziurę w smoczku.
                  > Znam ten problem doskonale, ponieważ sam byłem "mięsnym niejadkiem" i dobrze
                  > pamiętam, z jakiego powodu. Moje dzieci dostawały już mięso odpowiednich
                  > gatunków i przygotowane we właściwy sposób, przez co nie miały kłopotów z
                  > gryzieniem i problem rzekomego "instynktownego" odrzucania miesa nie
                  występował
                  > .
                  > Gdyby dzieci posiadały jakiś "instynkt", który podpowiadałby im, co dla nich
                  > dobre i właściwe, nie przepadałyby za słodyczami. To zresztą właśnie
                  upodobanie
                  >
                  > do słodkiego ciągnie je do owoców, co Ty tłumaczysz sobie, oczywiście, na
                  swój
                  > sposób.
                  Nieprawda, misiu,znowu nie masz racji. Twoje dzieci jedza teraz mieso, bo je
                  im przyprawiasz, pewnie Twoi rodzice za bardzo sie nie postarali. Roznica
                  miedzy kg truskawek i kg miesa jest ogromna - kg truskawek zjesz zaraz po
                  umyciu, ( mozesz dodad ew. twarogu, cukru czy co tam chcesz) a nad kg miesa
                  musisz solidnie poprawacowac.
                  I mylisz upodoabie do slodyczy z upodobaniem do owocow - zjesz po kawalku
                  czekolady truskawke, a zobaczysz, jak kwasno smakuje slodka z natury
                  truskawaka. Slodycze sa o wiele slodsze.
                  • Gość: misiu IP: *.chello.pl 23.06.03, 09:37
                    Gość portalu: boza krowka napisał(a):

                    > Nieprawda, misiu,znowu nie masz racji. Twoje dzieci jedza teraz mieso, bo je
                    > im przyprawiasz, pewnie Twoi rodzice za bardzo sie nie postarali. Roznica
                    > miedzy kg truskawek i kg miesa jest ogromna - kg truskawek zjesz zaraz po
                    > umyciu, ( mozesz dodad ew. twarogu, cukru czy co tam chcesz) a nad kg miesa
                    > musisz solidnie poprawacowac.
                    > I mylisz upodoabie do slodyczy z upodobaniem do owocow - zjesz po kawalku
                    > czekolady truskawke, a zobaczysz, jak kwasno smakuje slodka z natury
                    > truskawaka. Slodycze sa o wiele slodsze.

                    Czy Ty w ogóle masz dzieci, krówko? Gdybyś miała, tobyś wiedziała, że
                    przygotowując potrawy dla niemowlaków prawie w ogóle nie dodaje się przypraw.
                    Po drugie, wyraźnie Ci napisałem, że PAMIĘTAM DOSKONALE, z jakiego powodu nie
                    chciałem jeść mięsa. Wcale nie dlatego, że smak mi nie odpowiadał. Wierzysz w
                    mity i tyle.
                    I nic nie mylę. Po prostu nie przychodzi Ci do głowy, że dzieci, oprócz
                    słodkiego, lubią także kwaśne. W każdym razie wytłumacz, jak to się dzieje, że
                    ów rzekomy "naturalny instynkt" nie ostrzega dzieci przed słodyczami?
                    • Gość: hydrogen IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.03, 10:00
                      Misiu ma rację z tym mięsem. Mój brat miał identyczny problem w dzieciństwie i
                      nawet później. Nie cierpiał twardego mięsa z którego gryzieniem miał spore
                      kłopoty. Gdy jadł, magazynował je w buzi jak chomik i musiał dostawać np
                      jabłuszko do "popchnięcia". Z miękkim mięsem nie było kłopotów.

                      Co do smaku na słodycze i smaku w ogóle, to słyszałem, że nasz smak jest
                      kształtowany przez mleko matki. Z kolei skład mleka matki zależy od tego co ona
                      je. Jeśli je dużo węglowodanów a szczególnie prostych (słodycze, słodkie owoce)
                      to mleko ma wtedy określony skład i jej dziecko powinno mieć skłonność do
                      takich produktów. Jeśli natomiast w diecie matki dominuje tłuszcz, to skład jej
                      mleka będzie odmienny i jej dziecko będzie miało inne upodobania w zakresie
                      jedzenia. Czytałem, że dziecko eskimoskie gdy ma do wyboru mydło i czekoladę to
                      wybierze mydło (tak czytałem nie wiem czy potem je zje ;). Podobnie zachowują
                      się dzieci będące od urodzenia na Diecie optymalnej. Gdy takie dziecko dostanie
                      do ręki czekoladę albo wafelka to je powącha i odłoży. Takie dziecko potrafi,
                      jak widać, ocenić, że jest to coś niejadalnego.
                      Pozdrawiam
                      • Gość: boza krowka IP: 141.84.134.* 23.06.03, 11:02
                        Gość portalu: hydrogen napisał(a):

                        > Misiu ma rację z tym mięsem. Mój brat miał identyczny problem w dzieciństwie
                        i
                        > nawet później. Nie cierpiał twardego mięsa z którego gryzieniem miał spore
                        > kłopoty. Gdy jadł, magazynował je w buzi jak chomik i musiał dostawać np
                        > jabłuszko do "popchnięcia". Z miękkim mięsem nie było kłopotów.
                        >
                        > Co do smaku na słodycze i smaku w ogóle, to słyszałem, że nasz smak jest
                        > kształtowany przez mleko matki. Z kolei skład mleka matki zależy od tego co
                        ona
                        >
                        > je. Jeśli je dużo węglowodanów a szczególnie prostych (słodycze, słodkie
                        owoce)
                        >
                        > to mleko ma wtedy określony skład i jej dziecko powinno mieć skłonność do
                        > takich produktów. Jeśli natomiast w diecie matki dominuje tłuszcz, to skład
                        jej
                        >
                        > mleka będzie odmienny i jej dziecko będzie miało inne upodobania w zakresie
                        > jedzenia. Czytałem, że dziecko eskimoskie gdy ma do wyboru mydło i czekoladę
                        to
                        >
                        > wybierze mydło (tak czytałem nie wiem czy potem je zje ;). Podobnie
                        zachowują
                        > się dzieci będące od urodzenia na Diecie optymalnej. Gdy takie dziecko
                        dostanie
                        >
                        > do ręki czekoladę albo wafelka to je powącha i odłoży. Takie dziecko
                        potrafi,
                        > jak widać, ocenić, że jest to coś niejadalnego.
                        > Pozdrawiam
                        Miekkie miesko czyli jakie? Ugotowaneaalbo upieczone, slowem po obrobce, o
                        ile dobrze jeszcze pamietam kwestie obrobki mieska? Pisalam wyraznie, ze
                        warzywa i owoce w preciwienstwie do miesa nie wymagaja specjalnej obrobki
                        przed spozyciem (oczywiscie mozna je gotowac itp, ale samo porownanie
                        gotow3ania warzyw i miesa wypada na korzysc tych pierwszych). A jabluszko do
                        popchniecia, jakie aplikowano Twemu bratu, bylo na surowo, w stanie
                        naturalnym, to czyni roznice, hydrogenie.
                        Bardzo prosze o niepodawanie przykladu diety Eskimosow, bo jest to doeta
                        skrajna. Przecietna dlugosc zycia Eskimosa wynosi 30 lat.
                        No i o ile ja czytalam, sklonnosc do upodoban do poszczegolnych smakow -
                        slodkie czy kwasne - jest uwarunkowana genetycznie i mleko matki ma moze wplyw
                        w pierwszym okresie zycia, potem juz nie.
                        • Gość: misiu IP: *.chello.pl 23.06.03, 12:03
                          Gość portalu: boza krowka napisał(a):

                          > Miekkie miesko czyli jakie? Ugotowaneaalbo upieczone, slowem po obrobce, o
                          > ile dobrze jeszcze pamietam kwestie obrobki mieska? Pisalam wyraznie, ze
                          > warzywa i owoce w preciwienstwie do miesa nie wymagaja specjalnej obrobki
                          > przed spozyciem (oczywiscie mozna je gotowac itp, ale samo porownanie
                          > gotow3ania warzyw i miesa wypada na korzysc tych pierwszych).

                          Naturalnie. Z surowych warzyw, nie poddanych obróbce, dzieci najchętniej gryzą
                          groch, fasolę, marchew i kartofle.

                          No i co z tymi słodyczami?
                        • Gość: hydrogen IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.03, 12:18
                          > No i o ile ja czytalam, sklonnosc do upodoban do poszczegolnych smakow -
                          > slodkie czy kwasne - jest uwarunkowana genetycznie i mleko matki ma moze
                          wplyw
                          > w pierwszym okresie zycia, potem juz nie.

                          Mi chodzi tylko o to aby uważać z tym instynktownym wyborem jedzenia przez
                          dzieci. Genetyczne uwarunkowanie smaku i lubianych potraw jest chyba wątpliwe.
                          Pomyśl czy lubisz takie potrawy jak np Twoi dziadkowie. Moi dziadkowie
                          preferowali tłuste mięso, śmietanę, sery -mnie ot takich rzeczy zawsze
                          odrzucało. Teraz kiedy przez jakiś czas tak jem to zaczęły mi one smakować. No
                          i te optymalne dzieci, które nie lubią słodyczy.

                          Zatem ja bym optował za tym, że smak i lubienie pewnych produktów jest czymś
                          wyuczonym, mniejsza z tym kiedy (w życiu płodowym, podczas karmienia piersią
                          czy też później, czy też wszystko po trochu).

                          Tak więc obserwacja nieprzymuszonych wyborów dzieci chyba nas daleko nie
                          zaprowadzi

                          Pozdrawiam
                    • Ja mogę wytłumaczyć, przomnij sobie ze swojego dzieciństwa odkąd dostawałeś
                      słodycze? Wydaje mi się, że możesz tego momentu nie pamiętać, ale to się
                      zaczyna gdzieś w wieku 4 bywa i 3 lat!! Dzici żrą od małego, bo dostają w
                      prezencie od babci, cioć, a to na pocieszenie a to coś, nagle nadchodzi co?
                      uzależnienie! Tak małe dzieci uzależniają się od słodyczy, podobnie jak my
                      dorośli. To my uczymy dzieci określonych nawyków, np. ja mieszkałam 2 lata u
                      babci od małego i tam się nauczyłam jeść słodycze przed obiadem, a moja mam
                      tego nie przyjmowała, więc od nowa musiała mnie jakby wychowywać. Podobnie
                      jest z miesem czy czymkolwiek, jeżeli organizm ludzki toleruje, cukier, białko
                      zwierzece, witaminy, to chce je dostawać, ale niektórzy ludzie przesadzają.
                      Pamiętam, że mój kumpel zrobił eksperyment na swoim dziecku, dał mu surowe
                      mięso, tak jak się daje surowe owoce, nie będę opisywac reakcji bo cały dzień
                      sidziało w kibelku. Może gdyby dostawło to mięso surowe od dzieciństwa to by
                      się przyzwyczaiło ale na to was nie stać moralnie, z jednej strony to rozumiem
                      z drugiej nie.
                      Zwróćmy też uwage na to, że małe dzieci mają łupież, dziury w zębach,
                      przebarwienia i inne. To wszystko wpływ środowiska, kiedyś nie było
                      chemikaliów, słodyczy się np. na wsi tyle nie jadło bo były za drogie. Samy
                      robimy albo zrobimy krzywdę naszym dzieciom. Warto o tym pomyślec.
                      M.
                      • Gość: misiu IP: *.chello.pl 24.06.03, 13:49
                        marchewunia napisała:

                        > Ja mogę wytłumaczyć, przomnij sobie ze swojego dzieciństwa odkąd dostawałeś
                        > słodycze? Wydaje mi się, że możesz tego momentu nie pamiętać, ale to się
                        > zaczyna gdzieś w wieku 4 bywa i 3 lat!! Dzici żrą od małego, bo dostają w
                        > prezencie od babci, cioć, a to na pocieszenie a to coś, nagle nadchodzi co?
                        > uzależnienie! Tak małe dzieci uzależniają się od słodyczy, podobnie jak my
                        > dorośli. To my uczymy dzieci określonych nawyków, np. ja mieszkałam 2 lata u
                        > babci od małego i tam się nauczyłam jeść słodycze przed obiadem, a moja mam
                        > tego nie przyjmowała, więc od nowa musiała mnie jakby wychowywać. Podobnie
                        > jest z miesem czy czymkolwiek, jeżeli organizm ludzki toleruje, cukier,
                        białko
                        > zwierzece, witaminy, to chce je dostawać, ale niektórzy ludzie przesadzają.
                        > Pamiętam, że mój kumpel zrobił eksperyment na swoim dziecku, dał mu surowe
                        > mięso, tak jak się daje surowe owoce, nie będę opisywac reakcji bo cały dzień
                        > sidziało w kibelku. Może gdyby dostawło to mięso surowe od dzieciństwa to by
                        > się przyzwyczaiło ale na to was nie stać moralnie, z jednej strony to
                        rozumiem
                        > z drugiej nie.
                        > Zwróćmy też uwage na to, że małe dzieci mają łupież, dziury w zębach,
                        > przebarwienia i inne. To wszystko wpływ środowiska, kiedyś nie było
                        > chemikaliów, słodyczy się np. na wsi tyle nie jadło bo były za drogie. Samy
                        > robimy albo zrobimy krzywdę naszym dzieciom. Warto o tym pomyślec.
                        > M.

                        Marchewuniu, bardzo Cię proszę, poddawaj swoje argumenty, przed ich
                        umieszczeniem na forum, choćby elementarnej, logicznej weryfikacji. Nie
                        nastawiaj się do bicia, sam sobie dam z tym radę. Ty staraj się bronić.
                        Twierdziłaś, że dzieci "instynktownie" bronią się przed jedzeniem mięsa i są do
                        jego jedzenia przymuszane. Kiedy spytałem, dlaczego w takim razie
                        owego "instynktu" nie zauważa się w przypadku słodyczy, piszesz o
                        przyzwyczajeniu. To się nie trzyma kupy, ponieważ nikt nie zmusza dzieci do
                        jedzenia słodyczy! Gdyby prawdą było, jakoby istniał ten Twój mityczny
                        instynkt, broniłyby się przed cukrem tak samo, jak rzekomo bronią się przed
                        mięsem.
                        Obrazą dla inteligencji adwersarza jest również używanie argumentów o podawaniu
                        surowego mięsa. Czy wegetarianie podają dzieciom surowy ryż, fasolę, albo soję?
                        Miejże, na Boga, trochę szacunku, jeśli nie do mnie, to do samej siebie.

                        • Ja tak na to patrzę, jeśli ja nie jem mięsa to moje dzieci też nie będą jadły,
                          ja nie jem słodyczy więc moje dzieciaki też nie będą. moja mama jadła mięso
                          więc jakoby narzuciła mi to mięso, podobnie jak słodycze i np. religię. To
                          wszystko się nabywa. Dzieciaki są zmuszane do jedzenia słodyczy to źle
                          powiedziane, one są do nich przyzwyczajane. Ja nie siem kłócić się czy
                          jesteśmy miesożerni czy roślino czy wszystko chodzi mi o to,że nabywamy dużo
                          przyzwyczajeń w ciągu życia.
                          M.
                          • Gość: misiu IP: *.chello.pl 24.06.03, 21:40
                            marchewunia napisała:

                            > Ja nie siem kłócić się czy
                            > jesteśmy miesożerni czy roślino czy wszystko chodzi mi o to,że nabywamy dużo
                            > przyzwyczajeń w ciągu życia.
                            > M.

                            Oczywiście, że tak. I wiele z nich jest wybitnie szkodliwych, np. papierosy,
                            alkohol czy narkotyki (nota bene, wszystko pochodzenia roślinnego). Zgódźmy się
                            jednak w takim razie bez kłótni, że mit o "instynktownym" oporze dzieci przed
                            mięsem upadł, jako nie mający pokrycia w faktach.
                    • Gość: boza krowka IP: *.public.ub.uni-muenchen.de 24.06.03, 15:52
                      Gość portalu: misiu napisał(a):

                      >
                      > Czy Ty w ogóle masz dzieci, krówko? Gdybyś miała, tobyś wiedziała, że
                      > przygotowując potrawy dla niemowlaków prawie w ogóle nie dodaje się
                      przypraw.
                      > Po drugie, wyraźnie Ci napisałem, że PAMIĘTAM DOSKONALE, z jakiego powodu
                      nie
                      > chciałem jeść mięsa. Wcale nie dlatego, że smak mi nie odpowiadał. Wierzysz
                      w
                      > mity i tyle.
                      > I nic nie mylę. Po prostu nie przychodzi Ci do głowy, że dzieci, oprócz
                      > słodkiego, lubią także kwaśne. W każdym razie wytłumacz, jak to się dzieje,
                      że
                      > ów rzekomy "naturalny instynkt" nie ostrzega dzieci przed słodyczami?

                      Teraz zaczynasz czepiacz sie drobnostek - nie mam zamiaru w kwestii
                      roslinozernosci czlowieka omawiac dokladnie sposobu zywienia niemowlat.
                      Zreszta nie jestes az takim asem w tej dziedzinie, choc tak o sobie myslisz,
                      bo niemowletom sie tez miesa nie podaje. Mozna podawac jest strarszym
                      dzieciom, a nie niemowletom (niemowle, przypominam, to dziecko po urodzeniu).
                      Po drugie, pamietam doskonale ten straszny i traumatyczny powod, dla jakiego
                      nie chciales jesc miesa.
                      Po trzecie - nie pisalam, ze dzieci nie lubia kwasnego. Cala dyskusja dryfuje
                      daleko od podanego przeze mnie cytatu, bo, misiu, zajmujesz sie niemowletami i
                      wlasna trauma.
                      • Gość: misiu IP: *.chello.pl 24.06.03, 20:47
                        Gość portalu: boza krowka napisał(a):

                        > Teraz zaczynasz czepiacz sie drobnostek - nie mam zamiaru w kwestii
                        > roslinozernosci czlowieka omawiac dokladnie sposobu zywienia niemowlat.
                        > Zreszta nie jestes az takim asem w tej dziedzinie, choc tak o sobie myslisz,
                        > bo niemowletom sie tez miesa nie podaje. Mozna podawac jest strarszym
                        > dzieciom, a nie niemowletom (niemowle, przypominam, to dziecko po urodzeniu).
                        > Po drugie, pamietam doskonale ten straszny i traumatyczny powod, dla jakiego
                        > nie chciales jesc miesa.
                        > Po trzecie - nie pisalam, ze dzieci nie lubia kwasnego. Cala dyskusja
                        dryfuje
                        > daleko od podanego przeze mnie cytatu, bo, misiu, zajmujesz sie niemowletami
                        i
                        > wlasna trauma.

                        Kiedy brakuje Ci argumentów, wtedy się czepiam drobiazgów? Jeżeli nie chciałaś
                        rozmawiać o żywieniu niemowląt, po co zabierałaś głos w tej części dyskusji,
                        która traktuje właśnie o tym? Ktoś Cię do tego przymusił, czy to może taki
                        nawyk?
                        Wiedz o Boża Krówko, że niemowlętom, wbrew Twojemu przekonaniu, podaje się
                        mięso. Wprowadza się je najczęściej ok. 6 miesiąca życia, w postaci ugotowanej
                        i przetartej zupki. Żeby nie być gołosłownym, podaję przykładowe linki, gdzie
                        możesz to sobie sprawdzić:
                        www.gerber.pl/?typ=publikacje&idArtykuly=12
                        www.zdrowie.med.pl/nasze_dzieci/ndzieci_01.html
                        Jeżeli chciałabyś twierdzić, że 6-miesięczne dziecko to już nie niemowlę,
                        uprzedzając zarzut spieszę upewnić Cię, że owszem, tak. Niemowlę, jak sama
                        nazwa wskazuje (i jak stwierdząają źródła pisane, m.in. Słownik Języka
                        Polskiego PWN) to dziecko, które nie nauczyło się jeszcze chodzić i mówić.
                        Umownie przyjmuje się dlań granicę 12 miesięcy.
                        Dziecko po urodzeniu to noworodek.
                        Wiem, znów się czepiam drobiazgów. To przez tę moją traumę. A jaka jest Twoja?
                        Niech zgadnę: dwójka trefl? ;-)



                        • Gość: boza krowka IP: 194.95.59.* 25.06.03, 14:08
                          Gość portalu: misiu napisał(a):

                          > Kiedy brakuje Ci argumentów, wtedy się czepiam drobiazgów? Jeżeli nie
                          chciałaś
                          > rozmawiać o żywieniu niemowląt, po co zabierałaś głos w tej części dyskusji,
                          > która traktuje właśnie o tym?
                          To Ty odbiegasz od tematu, zywienie niemowlat tutaj to watek poboczny, niewart
                          naprawde az tak szczegolowego omawiania.
                          Ktoś Cię do tego przymusił, czy to może taki
                          > nawyk?
                          > Wiedz o Boża Krówko, że niemowlętom, wbrew Twojemu przekonaniu, podaje się
                          > mięso. Wprowadza się je najczęściej ok. 6 miesiąca życia, w postaci
                          ugotowanej
                          > i przetartej zupki. Żeby nie być gołosłownym, podaję przykładowe linki, gdzie
                          > możesz to sobie sprawdzić:
                          > www.gerber.pl/?typ=publikacje&idArtykuly=12
                          > www.zdrowie.med.pl/nasze_dzieci/ndzieci_01.html
                          > Jeżeli chciałabyś twierdzić, że 6-miesięczne dziecko to już nie niemowlę,
                          > uprzedzając zarzut spieszę upewnić Cię, że owszem, tak. Niemowlę, jak sama
                          > nazwa wskazuje (i jak stwierdząają źródła pisane, m.in. Słownik Języka
                          > Polskiego PWN) to dziecko, które nie nauczyło się jeszcze chodzić i mówić.
                          > Umownie przyjmuje się dlań granicę 12 miesięcy.
                          > Dziecko po urodzeniu to noworodek.
                          > Wiem, znów się czepiam drobiazgów. To przez tę moją traumę. A jaka jest
                          Twoja?
                          > Niech zgadnę: dwójka trefl? ;-)
                          No coz, co do kwestii podawania dziecku miesa istnieja rozne granice.Jesli
                          ktos korzysta z linku producenta zywnosci dla dzieci, nie powinien zdziwic sie
                          sugestia podawania dziecku miesa wczesniej, bo lezy to w interesie producenta-
                          "wlasciciela" linku. ALe jak przypominam, nie zajmowalam sie glownie kwestia
                          zywienia niemowlat. Chodzilo mi o kwestie budowy ukladu pokarmowego czlowieka
                          i zwiazanych z tym konsekwencjami w diecie, a nie niemowletami, noworodkami.
                          >
                          >
                          • Gość: misiu IP: *.chello.pl 25.06.03, 19:19
                            Gość portalu: boza krowka napisał(a):

                            > No coz, co do kwestii podawania dziecku miesa istnieja rozne granice.Jesli
                            > ktos korzysta z linku producenta zywnosci dla dzieci, nie powinien zdziwic
                            sie
                            > sugestia podawania dziecku miesa wczesniej, bo lezy to w interesie producenta-
                            > "wlasciciela" linku. ALe jak przypominam, nie zajmowalam sie glownie kwestia
                            > zywienia niemowlat. Chodzilo mi o kwestie budowy ukladu pokarmowego
                            czlowieka
                            > i zwiazanych z tym konsekwencjami w diecie, a nie niemowletami, noworodkami.

                            Gerber produkuje rozmaite odżywki dla dzieci. Nie tylko i nie przede wszystkim
                            mięsne. Dlatego nie mają żadnego interesu w "przyspieszaniu" podawania dzieciom
                            mięsa. Mają natomiast żywotny interes, aby odżywki były produkowane zgodnie z
                            ogólnie znanymi zasadami zdrowego żywienia. Zresztą drugi link, podający taki
                            sam wiek "mięsnej inicjacji", nie był własnością żadnego producenta odżywek, a
                            gdyby Ci się chciało poszukać, znalazłabyś ich jeszcze więcej.
                            Wątek, w który się włączyłaś, dotyczy mitu o instynktownym odrzucaniu mięsa
                            przez dzieci, więc Twoje wykręty, że chodziło Ci o coś zupełnie innego są
                            niepoważne. Jeżeli nie chciałaś rozmawiać akurat o dzieciach, nie trzeba było
                            zabierać głosu w tej części dyskusji.

          • > Nawet jeśli szympans jest wyłącznie roślinożerny (tego jednak nie wiem) to o
            > czym to by świadczyło?

            Tak się składa, że nie jest. Wiele małp, w tym szympansy urozmaica swoją dietę
            np. mrówkami i termitami, które wyciąga z mrowisk i termitier za pomocą
            cienkich patyczków.
            • no więc jest jaroszem.
              • > no więc jest jaroszem.

                Jarstwo, o ile pamiętam definicję, jest bezwzlędne (bez żadnego pokarmu
                mięsnego i odzwierzęcego), lub względne, dopuszczające pokarm mięsny w postaci
                nabiału, jaj, ryb. Nie wiem, czy do tej kategorii można zaliczyć owady, małe
                zwierzęta, antylopy i inne małpy (poniżej podałam, czym żywi się szympans). Ryb
                i nabiału mi to w żaden sposób nie przypomina.

                Jest wszystkożerny - jak człowiek.
                • Dobra przecież nie będę się kłócić o to co je szympans, jednak nadal uważam,
                  że tyle wiemy na temat tego czy jesteśmy roślinożercami, mięso, czy wszystko,
                  ile wiemy na temat tego czy w kosmosie są zielone ludki i czy bóg stworzył
                  świat. Każdy ma swoje zdanie na ten temat.
                  M.
                  • Wiesz, Boga przyjmujemy na wiarę, do do ufoków, to za mało mamy rozwiniętą
                    technikę, żeby to sprawdzić, ale to, co jemy my czy szympans, stosunkowo łatwo
                    możemy obejrzeć. Wystarczy popatrzeć. To, o czym teraz dyskutujemy, to pewna
                    kwestia konsekwencji w definicji. Te same osoby twierdzą, że jeśli ktoś je
                    choćby najmniejszą ilość mięsa to jest mięsożercą, a potem, że szympans, mimo,
                    że jada czasami mięso i owady, jest roślinożercą! To wygląda tak, jakby te
                    osoby nie miały zielonego pojęcia o czym piszą i naginały fakty do pasujących
                    im teoryjek. A ja proponuję kompromis: wszystkożerca. I co widzę? Migacie się
                    od odpowiedzi.
                    • Może i się migamy...ale wiesz są różne rodzaje małpiątek, jedne jedzą więcej
                      mięsa, drugie tylko te owady...mogą być przecież semiwege:-)...ale spoko mi
                      pasuje to wszystkożerca, wkońcu to nie moja sprawa co on je:-)
                      • > Może i się migamy...ale wiesz są różne rodzaje małpiątek, jedne jedzą więcej
                        > mięsa, drugie tylko te owady...mogą być przecież semiwege:-)...ale spoko mi
                        > pasuje to wszystkożerca, wkońcu to nie moja sprawa co on je:-)

                        Boża Krówka twierdzi, że powinniśmy odżywiać się jak natura przykazała, jak
                        inne naczelne. Tak więc uściślam, że zgodnie z definicją naczelnych, ich
                        większość jest wszystkożerna, w tym szympans. A roślinożerny jest akurat goryl.
                    • Gość: boza krowka IP: *.public.ub.uni-muenchen.de 24.06.03, 15:42
                      emka_waw napisała:

                      > Wiesz, Boga przyjmujemy na wiarę, do do ufoków, to za mało mamy rozwiniętą
                      > technikę, żeby to sprawdzić, ale to, co jemy my czy szympans, stosunkowo
                      łatwo
                      > możemy obejrzeć. Wystarczy popatrzeć. To, o czym teraz dyskutujemy, to pewna
                      > kwestia konsekwencji w definicji. Te same osoby twierdzą, że jeśli ktoś je
                      > choćby najmniejszą ilość mięsa to jest mięsożercą, a potem, że szympans,
                      mimo,
                      > że jada czasami mięso i owady, jest roślinożercą! To wygląda tak, jakby te
                      > osoby nie miały zielonego pojęcia o czym piszą i naginały fakty do
                      pasujących
                      > im teoryjek. A ja proponuję kompromis: wszystkożerca. I co widzę? Migacie
                      się
                      > od odpowiedzi.
                    • Gość: boza krowka IP: *.public.ub.uni-muenchen.de 24.06.03, 15:46
                      emka_waw napisała:

                      > Wiesz, Boga przyjmujemy na wiarę, do do ufoków, to za mało mamy rozwiniętą
                      > technikę, żeby to sprawdzić, ale to, co jemy my czy szympans, stosunkowo
                      łatwo
                      > możemy obejrzeć. Wystarczy popatrzeć. To, o czym teraz dyskutujemy, to pewna
                      > kwestia konsekwencji w definicji. Te same osoby twierdzą, że jeśli ktoś je
                      > choćby najmniejszą ilość mięsa to jest mięsożercą, a potem, że szympans,
                      mimo,
                      > że jada czasami mięso i owady, jest roślinożercą! To wygląda tak, jakby te
                      > osoby nie miały zielonego pojęcia o czym piszą i naginały fakty do
                      pasujących
                      > im teoryjek. A ja proponuję kompromis: wszystkożerca. I co widzę? Migacie
                      się
                      > od odpowiedzi.
                      Pszesz o tych samych osobach, ktoe twierdza itp - patrz wyzej. Z cytatu, jaki
                      podalam wynika, ze malpy naczelne, o jakich pisala autorka podanego przez mnie
                      cytatu, mieda nie jedza. A miesozerca byl moim swiadomym wyborem nazwy i to
                      juz dokladnie przedyskutowalysmy. Wg Ciebie jest wsztystkozerca, wg mnie
                      nie.Od odpowiedzi sie nie migam - czlowiek nie jest dla mnie wszystkozerca i
                      podaje na to fakty. Slowa teoryjki im podobne wypraszam sobie, moja mala
                      slokda emko. Dostosuj sie do poziomu dyskutantow, prosze, przynajmniej slownie.
                      • > Pszesz o tych samych osobach, ktoe twierdza itp - patrz wyzej.

                        Nie tylko ty tak twierdzisz, jeśli nie zauważyłaś.

                        Z cytatu, jaki
                        > podalam wynika, ze malpy naczelne, o jakich pisala autorka podanego przez
                        mnie
                        > cytatu, mieda nie jedza.

                        Najwyższy czas, żebyś pozbyła się tego bezkrytycznego podejścia i zaczęła
                        weryfikować takie informacje, bo głupoty wypisujesz/cytujesz.

                        A miesozerca byl moim swiadomym wyborem nazwy i to
                        > juz dokladnie przedyskutowalysmy. Wg Ciebie jest wsztystkozerca, wg mnie
                        > nie.

                        I jak już ustaliłyśmy, twoje widzimisię faktów nie zmienia.

                        Od odpowiedzi sie nie migam - czlowiek nie jest dla mnie wszystkozerca i
                        > podaje na to fakty.

                        Nie fakty, ale swoją, dość swobodną interpretację słowa "mięsożerca", faktów
                        nie zmieniającą.

                        Slowa teoryjki im podobne wypraszam sobie, moja mala
                        > slokda emko.

                        Teorie nie są to na pewno, bo oparcia w faktach nie mają. Naczelne są w
                        większości wszystkożerne, jak twierdzi encyklopedia. I jeśli ci się to nie
                        podoba - twój problem, ale wybacz, nie widzę powodu, dla którego wszyscy ludzie
                        na tej ziemii mieliby przyjąć, że są roślinożerne, tylko na podstawie twojej
                        fanaberii.

                        Dostosuj sie do poziomu dyskutantow, prosze, przynajmniej slownie.

                        Tak nisko jak ty to czasami trudno zejść, ale obiecuję, że się postaram.
                        • Gość: boza krowka IP: *.public.ub.uni-muenchen.de 24.06.03, 16:34
                          emka_waw napisała
                          >
                          > Najwyższy czas, żebyś pozbyła się tego bezkrytycznego podejścia i zaczęła
                          > weryfikować takie informacje, bo głupoty wypisujesz/cytujesz.
                          > No coz, droga emko, Ty masz zawsze racje wg Cie bie oczywiscie i cytowana
                          orzez Ciebie encyklopedia tez. Poglady innych ludzi - precz, co sobie bedzie
                          emka glowe zasmiecac.
                          >
                          > Nie fakty, ale swoją, dość swobodną interpretację słowa "mięsożerca", faktów
                          > nie zmieniającą.
                          > Droga emko, w tym watku sloweo miesozerca nie ma znaczenia. Porzuc upiory
                          prezszlosci, nawet jesli cie nawza miesozuercy strasznie dreczy. Badz ponadto,
                          przynajmnie sie postaraj!
                          >

                          > Teorie nie są to na pewno, bo oparcia w faktach nie mają. Naczelne są w
                          > większości wszystkożerne, jak twierdzi encyklopedia. I jeśli ci się to nie
                          > podoba - twój problem, ale wybacz, nie widzę powodu, dla którego wszyscy
                          ludzie
                          >
                          > na tej ziemii mieliby przyjąć, że są roślinożerne, tylko na podstawie twojej
                          > fanaberii.
                          > nie wszyscy ludzie, emko, chyba ze widzisz sie w roli rzecznika ludzkosci.
                          >
                          > Tak nisko jak ty to czasami trudno zejść, ale obiecuję, że się postaram.
                          Och, emko slaby chwyt retoryczny, ale probuj dalej. Kto jak ty zieje pogarda
                          dla pogladow innych, nie moze upasc nizej. Nie da sie.
                          • > > No coz, droga emko, Ty masz zawsze racje wg Cie bie oczywiscie i cytowan
                            > a
                            > orzez Ciebie encyklopedia tez. Poglady innych ludzi - precz, co sobie bedzie
                            > emka glowe zasmiecac.

                            Nie masz argumentów, zaczynasz pyskówkę. Jak zwykle.

                            > > Droga emko, w tym watku sloweo miesozerca nie ma znaczenia.

                            Taak? To ciekawe, bo reagujesz jak byk na czerwoną płachtę, jak ktoś ośmiela
                            się mieć inne zdanie na ten temat.

                            Porzuc upiory
                            >
                            > prezszlosci, nawet jesli cie nawza miesozuercy strasznie dreczy. Badz
                            ponadto,
                            > przynajmnie sie postaraj!

                            Co ma mnie dręczyć? Nigdy nie byłam i nie jestem mięsożercą, natomiast dla
                            ciebie, jak widzę, ta nazwa jest wręcz obsesją.

                            > > nie wszyscy ludzie, emko, chyba ze widzisz sie w roli rzecznika ludzkosci

                            No nie, takich ambicji jak ty to nie mam.

                            Kto jak ty zieje pogarda
                            > dla pogladow innych, nie moze upasc nizej. Nie da sie.

                            Ładnie się podsumowałaś, niemniej pozwolisz, nie podążę za tobą w dół.
                            • Gość: boza krowka IP: *.public.ub.uni-muenchen.de 24.06.03, 16:52
                              emka_waw napisała:

                              > Nie masz argumentów, zaczynasz pyskówkę. Jak zwykle.
                              Nie, emko, pyskowke uparcie kontynuujesz Ty. Od poczatku.
                              >
                              > > > Droga emko, w tym watku slowo miesozerca nie ma znaczenia.
                              >
                              > Taak? To ciekawe, bo reagujesz jak byk na czerwoną płachtę, jak ktoś ośmiela
                              > się mieć inne zdanie na ten temat.
                              > Alez nie reaguje jak byk, to Ty wyciagasz slowo miesozerca, wg Ciebie dobre
                              na kazda okazje i kazdy temat. To ty odswiezylas slowo miesozerca, nie ja.
                              >
                              > Co ma mnie dręczyć? Nigdy nie byłam i nie jestem mięsożercą, natomiast dla
                              > ciebie, jak widzę, ta nazwa jest wręcz obsesją.
                              nie zrozumialas mnie, bo umiesz tylko wyzywac. Pisalam porzuc upiory
                              przeszlosci, czyli nie szukaj w kazdym moim watku slowa miesozerca. W tym go
                              nie ma.
                              >

                              >
                              > No nie, takich ambicji jak ty to nie mam.
                              Emko, o wszystkich ludziach zaczelas pisac Ty, konsekwencji odrobina nie
                              zaszkodzi!
                              >
                              > Ładnie się podsumowałaś, niemniej pozwolisz, nie podążę za tobą w dół.
                              Jesli nie zrozumialas, ja pisalam o Tobie. Ty ziejesz pogarda pogladow innych
                              ludzi i innych niz wlasne cytatow. Za Toba podazac nie mam zamiaru, nie ma
                              obaw.
                              • > Nie, emko, pyskowke uparcie kontynuujesz Ty. Od poczatku.

                                Jeśli twój pierwotny post uznamy za pyskówkę, to faktycznie.

                                > > Alez nie reaguje jak byk, to Ty wyciagasz slowo miesozerca, wg Ciebie dobr
                                > e
                                > na kazda okazje i kazdy temat. To ty odswiezylas slowo miesozerca, nie ja.

                                Kłamstwo. Czepiałaś się tego słowa i broniłaś go jak dziecka. A ja tylko
                                chciałam sprostować, że się mylisz, czego do wiadomości nie przyjmujesz.

                                > nie zrozumialas mnie, bo umiesz tylko wyzywac. Pisalam porzuc upiory
                                > przeszlosci, czyli nie szukaj w kazdym moim watku slowa miesozerca. W tym go
                                > nie ma.

                                Oprócz TYTUŁU: "człowiek nie jest mięsożerny", hy, hy, hy...

                                > Emko, o wszystkich ludziach zaczelas pisac Ty, konsekwencji odrobina nie
                                > zaszkodzi!

                                Sprostowałam jedynie, jeśli ci to umknęło: nie mam ambicji bycia adwokatem
                                całej ludzkości.

                                > Jesli nie zrozumialas, ja pisalam o Tobie.

                                Zrozumiałam oczywiście, tylko ty jak zwykle nie wyczułaś sarkazmu. Taki
                                zaparzaniec jesteś, co wszystko bierze na serio.

                                Ty ziejesz pogarda pogladow innych
                                > ludzi i innych niz wlasne cytatow. Za Toba podazac nie mam zamiaru, nie ma
                                > obaw.

                                Świstak, świstak...
                                • Gość: boza krowka IP: *.public.ub.uni-muenchen.de 24.06.03, 17:23
                                  emka_waw napisała
                                  >
                                  > Jeśli twój pierwotny post uznamy za pyskówkę, to faktycznie.
                                  Skad zaimek MY? Ja nie uwazam ,ze pysukej, nie obrazam innych, nie pisez im
                                  ani babolach ani o sklerozie.
                                  >
                                  >
                                  > Kłamstwo. Czepiałaś się tego słowa i broniłaś go jak dziecka. A ja tylko
                                  > chciałam sprostować, że się mylisz, czego do wiadomości nie przyjmujesz.
                                  Emko, to wszystko zdarzylo sie w poprzednim watku, dlatego pisalam o upiorach
                                  przeszlosci, zebyj je porzucila (metafory sa trudniejsze niz poslugiwanie sie
                                  jezykiem reklam, rozumiem). I ugruntowalam swoja opinie co do tego slowa, ale
                                  ona Ci nie pasowala.
                                  W TYM watku slowo to nie gra zadnej roli, wiec po jakiego grzyba je odkurzasz?
                                  prosze, przyjmij do wiadomosci, w tym watku juz nie chodzi o to slowo,
                                  dobrze?
                                  >
                                  > Oprócz TYTUŁU: "człowiek nie jest mięsożerny", hy, hy, hy...
                                  Fakt, inaczej mi sie nie miescilo, bo tytul czlowiek roslinozerny nie
                                  odpowiadal prawdzie i zawartosci cytatu, a roslinozerny i nabialozerny nie
                                  miescilo mi sie. Miesozerca oznacza osobe, ktora odzywia sie miesem, pomijajac
                                  kwestie zartobliwa, a to ze nie jest miesozerny, oznacza, jakie sa powody, aby
                                  nie jesc miesa. To tyle w kwstii formalnej.
                                  >
                                  >
                                  > Sprostowałam jedynie, jeśli ci to umknęło: nie mam ambicji bycia adwokatem
                                  > całej ludzkości.
                                  >Tak, tak, ale zwrotu wszyscy ludzie ( z soba sama oczywiscie ) uzylas Ty jako
                                  pierwsza. Ja nie ma takiej manii wielkosci.
                                  >
                                  >No coz, emko, odpowiedzialam ironia na ironie, to taki chwyt, a nie wyczulas
                                  tego i nazywasz mnie zaparzancem. Ale to noe Ty prowadzisz pyskowski, Boze
                                  bron.
                                  > Ty ziejesz pogarda pogladow innych
                                  > > ludzi i innych niz wlasne cytatow. Za Toba podazac nie mam zamiaru, nie ma
                                  >
                                  > > obaw.
                                  >
                                  > Świstak, świstak...
                                  • > > Jeśli twój pierwotny post uznamy za pyskówkę, to faktycznie.
                                    > Skad zaimek MY? Ja nie uwazam ,ze pysukej, nie obrazam innych, nie pisez im
                                    > ani babolach ani o sklerozie.

                                    Jeszcze raz - jedyne co robię, to kontynuuję TWÓJ wątek, na twoim poziomie
                                    dystkusji. Jeśli uznajesz to, tak jak napisałaś, za kontynuowanie pyskówki - no
                                    cóż, twój wątek, twoja sprawa.

                                    > Emko, to wszystko zdarzylo sie w poprzednim watku, dlatego pisalam o upiorach
                                    > przeszlosci, zebyj je porzucila (metafory sa trudniejsze niz poslugiwanie sie
                                    > jezykiem reklam, rozumiem). I ugruntowalam swoja opinie co do tego slowa, ale
                                    > ona Ci nie pasowala.
                                    > W TYM watku slowo to nie gra zadnej roli, wiec po jakiego grzyba je odkurzasz?

                                    No to dlaczego czepiasz się go jak nawiedzona? Ty mówisz mięsożerca, ja
                                    koryguję: wszystkożerca (bo jak pisałam, twoja fanaberia faktów nie zmienia),
                                    mów sobie dalej mięsożerca i popisuj się nieznajomością ojczystego języka i
                                    nieumiejętnością przyznania się do błędu. Twój wybór.

                                    > prosze, przyjmij do wiadomosci, w tym watku juz nie chodzi o to slowo,
                                    > dobrze?

                                    Dlatego też, jeśli nie zauważyłaś, rozmawiałam również na inne tematy, ale ty,
                                    jak widzę, traktujesz to słowo wręcz kultowo.
                                    > >
                                    > > Oprócz TYTUŁU: "człowiek nie jest mięsożerny", hy, hy, hy...
                                    > Fakt, inaczej mi sie nie miescilo, bo tytul czlowiek roslinozerny nie
                                    > odpowiadal prawdzie i zawartosci cytatu, a roslinozerny i nabialozerny nie
                                    > miescilo mi sie.

                                    Czyli wszystkożerny, zgodnie z encyklopedią i słownikami.

                                    Miesozerca oznacza osobe, ktora odzywia sie miesem,

                                    Szympansa też? W końcu je również mięso.

                                    Notabene: taki upór w kwestii błędnego stosowania nazewnictwa dowodzi dla mnie
                                    jednego: TĘPOTY.

                                    > >
                                    > > Sprostowałam jedynie, jeśli ci to umknęło: nie mam ambicji bycia adwokatem
                                    >
                                    > > całej ludzkości.
                                    > >Tak, tak, ale zwrotu wszyscy ludzie ( z soba sama oczywiscie ) uzylas Ty ja
                                    > ko
                                    > pierwsza. Ja nie ma takiej manii wielkosci.

                                    Zastanawiające, że wzięłaś to za manię wielkości, bo mnie nawet przez myśl to
                                    nie przeszło! Użyłam słowa w sensie "wszyscy oprócz ciebie", a ty od razu
                                    wyjechałaś z jakąś manią. Nie przypisuj mi swoich motywów działania, proszę...
                                    • Gość: boza krowka IP: 194.95.59.* 25.06.03, 14:15
                                      emka_waw napisała:

                                      >
                                      > Jeszcze raz - jedyne co robię, to kontynuuję TWÓJ wątek, na twoim poziomie
                                      > dystkusji. Jeśli uznajesz to, tak jak napisałaś, za kontynuowanie pyskówki -
                                      no
                                      >
                                      > cóż, twój wątek, twoja sprawa.
                                      >
                                      > > Emko, to wszystko zdarzylo sie w poprzednim watku, dlatego pisalam o upior
                                      > ach
                                      > > przeszlosci, zebyj je porzucila (metafory sa trudniejsze niz poslugiwanie
                                      > sie
                                      > > jezykiem reklam, rozumiem). I ugruntowalam swoja opinie co do tego slowa,
                                      > ale
                                      > > ona Ci nie pasowala.
                                      > > W TYM watku slowo to nie gra zadnej roli, wiec po jakiego grzyba je odkurz
                                      > asz?
                                      >
                                      > No to dlaczego czepiasz się go jak nawiedzona? Ty mówisz mięsożerca, ja
                                      > koryguję: wszystkożerca (bo jak pisałam, twoja fanaberia faktów nie zmienia),
                                      > mów sobie dalej mięsożerca i popisuj się nieznajomością ojczystego języka i
                                      > nieumiejętnością przyznania się do błędu. Twój wybór.

                                      Emko, zwrot "czlowiek nie jest miesozerny" nie oznacza, ze czlowiek je tylko
                                      mieso. To oznacza, ze wg mnie i cytowanej przeze mnie autorki i jeszcze masy
                                      innych ludzi - wegetarian i wegan na calym swiecie - czlowiek powinien
                                      wyeliminowac mieso ze swojego jadlospisu. Jestes jedyna osoba, ktora ma w tym
                                      watku problemy z kwestia zrozumienia nazwy.
                                      > > prosze, przyjmij do wiadomosci, w tym watku juz nie chodzi o to slowo,
                                      > > dobrze?
                                      >
                                      > Dlatego też, jeśli nie zauważyłaś, rozmawiałam również na inne tematy, ale
                                      ty,
                                      > jak widzę, traktujesz to słowo wręcz kultowo.
                                      > > >
                                      > > > Oprócz TYTUŁU: "człowiek nie jest mięsożerny", hy, hy, hy...
                                      > > Fakt, inaczej mi sie nie miescilo, bo tytul czlowiek roslinozerny nie
                                      > > odpowiadal prawdzie i zawartosci cytatu, a roslinozerny i nabialozerny nie
                                      >
                                      > > miescilo mi sie.
                                      >
                                      > Czyli wszystkożerny, zgodnie z encyklopedią i słownikami.
                                      >
                                      > Miesozerca oznacza osobe, ktora odzywia sie miesem, co do zwrotu czlwoiek
                                      nie jets miesozerny - patrz wyzej wyjasnienie.
                                      >
                                      > Szympansa też? W końcu je również mięso.
                                      Szympansy sa w zasadzie owocozerne, w zasadzie oznacza - generalnie, czyli
                                      owoce dominuja w diecie czyli ze jakis owad to "wypadek" w diecie szympansa. A
                                      o polowaniach szympansow, o jakich piszesz, nie slyszalam ani czytalam nigdy.
                                      >
                                      > Notabene: taki upór w kwestii błędnego stosowania nazewnictwa dowodzi dla
                                      mnie
                                      > jednego: TĘPOTY.
                                      Nie, Twoj upor to tylko dowod chamstwa. Tepote ujawniasz w innych
                                      okolicznosciach, tez licznych.

                                      > > > Sprostowałam jedynie, jeśli ci to umknęło: nie mam ambicji bycia adwo
                                      > katem
                                      > >
                                      > > > całej ludzkości.
                                      > > >Tak, tak, ale zwrotu wszyscy ludzie ( z soba sama oczywiscie ) uzylas
                                      > Ty ja
                                      > > ko
                                      > > pierwsza. Ja nie ma takiej manii wielkosci.
                                      >
                                      > Zastanawiające, że wzięłaś to za manię wielkości, bo mnie nawet przez myśl to
                                      > nie przeszło! Użyłam słowa w sensie "wszyscy oprócz ciebie", a ty od razu
                                      > wyjechałaś z jakąś manią. Nie przypisuj mi swoich motywów działania, proszę...

                                      Wszyscy ludzie to wszyscy i koniec, jesli ktos uznaje, ze ma prawo przemawiac
                                      w imieniu calej ludzkosci, to na tak manie cierpi i tu rowniez nic poradzic nie
                                      mozna.
                                      • > Emko, zwrot "czlowiek nie jest miesozerny" nie oznacza, ze czlowiek je tylko
                                        > mieso.

                                        Dokładnie, bo jest wszystkożerny.

                                        To oznacza, ze wg mnie i cytowanej przeze mnie autorki i jeszcze masy
                                        > innych ludzi - wegetarian i wegan na calym swiecie - czlowiek powinien
                                        > wyeliminowac mieso ze swojego jadlospisu.

                                        A z tym się nie zgadzam.

                                        Jestes jedyna osoba, ktora ma w tym
                                        > watku problemy z kwestia zrozumienia nazwy.

                                        Ja rozumiem, co znaczy słowo mięsożerca, tobie wydaje się, że rozumiesz. W tym
                                        tkwi problem.

                                        > > Miesozerca oznacza osobe, ktora odzywia sie miesem,

                                        Ja jem mięso. Czyli, według ciebie jestem mięsożercą. Ale ja jem również
                                        rośliny. Czyli konsekwentnie, należało by mnie nazwać roślinożercą! Trochę brak
                                        logiki w twoim rozumowaniu, wiesz?

                                        > Szympansy sa w zasadzie owocozerne, w zasadzie oznacza - generalnie, czyli
                                        > owoce dominuja w diecie czyli ze jakis owad to "wypadek" w diecie szympansa.

                                        NAPISANE BYŁO WYRAŹNIE: JEDZĄ JAJA, MAŁE ZWIERZĘTA, LARWY OWADÓW. O K A Z Y J
                                        N I E polują na młode antylopy i inne małpy. Tak ciężko ci to przeczytać i
                                        pojąć? Dla szympansów żyjących na wolności jaja, owady i zwierzęta stanowią
                                        STAŁĄ część ich diety. A "w zasadzie" nie znaczy "generalnie"
                                        tylko "przeważnie".

                                        A
                                        > o polowaniach szympansow, o jakich piszesz, nie slyszalam ani czytalam nigdy.

                                        Co tylko dowodzi, jak mało wiesz na ten temat, wystarczyło zajrzeć do
                                        encyklopedii.

                                        > Nie, Twoj upor to tylko dowod chamstwa. Tepote ujawniasz w innych
                                        > okolicznosciach, tez licznych.

                                        Nie przyjmę twojej fanaberii tylko dlatego, że ty tak chcesz. Jeśli upieranie
                                        się przy prawdzie jest dla ciebie chamstwem... Sama sobie cenzurkę wystawiasz.

                                        > Wszyscy ludzie to wszyscy i koniec,

                                        Znów argument typu BO TAK! :))))

                                        jesli ktos uznaje, ze ma prawo przemawiac
                                        > w imieniu calej ludzkosci, to na tak manie cierpi i tu rowniez nic poradzic
                                        nie
                                        >
                                        > mozna.

                                        WYRAŹNIE napisałam, że nie mam takich ambicji, jeszcze raz: nie przypisuj mi
                                        swoich motywów działania.

                                        Fakt, na twoją manię wielkości nic się chyba nie poradzi.
                                        • Gość: boza krowka IP: 194.95.59.* 25.06.03, 14:49
                                          emka_waw napisała:

                                          >
                                          > Dokładnie, bo jest wszystkożerny.
                                          Wg Ciebie, emko.
                                          >
                                          > To oznacza, ze wg mnie i cytowanej przeze mnie autorki i jeszcze masy
                                          > > innych ludzi - wegetarian i wegan na calym swiecie - czlowiek powinien
                                          > > wyeliminowac mieso ze swojego jadlospisu.
                                          >
                                          >
                                          > Ja rozumiem, co znaczy słowo mięsożerca, tobie wydaje się, że rozumiesz. W
                                          tym
                                          > tkwi problem.
                                          tobir sie wydaje, ze wisz o co chodzi. Chodzi o zrozumienie zwrotu czlowiek
                                          nie jest miesozerny. Slowo miesozerca juz omawialysmy, chyba zapomnialas.
                                          >
                                          > > > Miesozerca oznacza osobe, ktora odzywia sie miesem,
                                          >
                                          > Ja jem mięso. Czyli, według ciebie jestem mięsożercą. Ale ja jem również
                                          > rośliny. Czyli konsekwentnie, należało by mnie nazwać roślinożercą! Trochę
                                          brak
                                          >
                                          > logiki w twoim rozumowaniu, wiesz?
                                          nie nie brak jej, o ile postarasz sie zrozumiec czlowiek nie jest miesozerny
                                          logicznie.
                                          > > Szympansy sa w zasadzie owocozerne, w zasadzie oznacza - generalnie, czyli
                                          >
                                          > > owoce dominuja w diecie czyli ze jakis owad to "wypadek" w diecie szympans
                                          > a.
                                          >
                                          > NAPISANE BYŁO WYRAŹNIE: JEDZĄ JAJA, MAŁE ZWIERZĘTA, LARWY OWADÓW. O K A Z Y
                                          J
                                          > N I E polują na młode antylopy i inne małpy. Tak ciężko ci to przeczytać i
                                          > pojąć? Dla szympansów żyjących na wolności jaja, owady i zwierzęta stanowią
                                          > STAŁĄ część ich diety. A "w zasadzie" nie znaczy "generalnie"
                                          > tylko "przeważnie".
                                          > Napisane bylo u Ciebie, ja w to nie wierze. W zasadzie znaczy i generalnie i
                                          przewaznie czyli bardzo czesto.
                                          > A
                                          > > o polowaniach szympansow, o jakich piszesz, nie slyszalam ani czytalam nig
                                          > dy.
                                          >
                                          > Co tylko dowodzi, jak mało wiesz na ten temat, wystarczyło zajrzeć do
                                          > encyklopedii.
                                          Przykoro mi la,e jestes jedyna osoba, ktora pisze o polowaniach szympasnow i
                                          mozesz upierac sie, jak chcesz i obrazac mnie, ale mam prawo watpic. Dzis
                                          sprawdze w Encykl Britannica, na raze z przyczyn techn. nie moge.
                                          > > Nie, Twoj upor to tylko dowod chamstwa. Tepote ujawniasz w innych
                                          > > okolicznosciach, tez licznych.
                                          >
                                          > Nie przyjmę twojej fanaberii tylko dlatego, że ty tak chcesz. Jeśli upieranie
                                          > się przy prawdzie jest dla ciebie chamstwem... Sama sobie cenzurkę wystawiasz.
                                          >
                                          > > Wszyscy ludzie to wszyscy i koniec, A co oznacza wg Ciebie wszyscy ludzie,
                                          o jakichs pisalas ineego, jesli nie wszyscy?
                                          >
                                          > Znów argument typu BO TAK! :))))
                                          >
                                          > jesli ktos uznaje, ze ma prawo przemawiac
                                          > > w imieniu calej ludzkosci, to na tak manie cierpi i tu rowniez nic poradzi
                                          > c
                                          > nie
                                          > >
                                          > > mozna.
                                          >
                                          > WYRAŹNIE napisałam, że nie mam takich ambicji, jeszcze raz: nie przypisuj mi
                                          > swoich motywów działania.
                                          Pisalas wszyscy ludzie.>
                                          > Fakt, na twoją manię wielkości nic się chyba nie poradzi.
                                          Ja jej nie mam, bo to nie ja o tym pisalam tylko ty, odwrocilas kota ogonem.
                                          • > > Dokładnie, bo jest wszystkożerny.
                                            > Wg Ciebie, emko.

                                            Wg biologii, encyklopedii... Tylko nie według Bożej Krówki.

                                            > tobir sie wydaje, ze wisz o co chodzi. Chodzi o zrozumienie zwrotu czlowiek
                                            > nie jest miesozerny. Slowo miesozerca juz omawialysmy, chyba zapomnialas.

                                            Owszem, bo jest wszystkożerny. A co mięsożercy - ty masz prawo mieć błędne
                                            poglądy - ja mam prawo ich nie uznawać.

                                            > > Ja jem mięso. Czyli, według ciebie jestem mięsożercą. Ale ja jem również
                                            > > rośliny. Czyli konsekwentnie, należało by mnie nazwać roślinożercą! Trochę
                                            >
                                            > brak
                                            > >
                                            > > logiki w twoim rozumowaniu, wiesz?
                                            > nie nie brak jej, o ile postarasz sie zrozumiec czlowiek nie jest miesozerny
                                            > logicznie.

                                            No to powiedz mi jeszcze, czy ja jedząc i mięso i rośliny, jestem roślinożercą
                                            czy mięsożercą w tej chwili?

                                            > NAPISANE BYŁO WYRAŹNIE: JEDZĄ JAJA, MAŁE ZWIERZĘTA, LARWY OWADÓW. O K A Z
                                            > Y
                                            > J
                                            > > N I E polują na młode antylopy i inne małpy. Tak ciężko ci to przeczytać i
                                            >
                                            > > pojąć? Dla szympansów żyjących na wolności jaja, owady i zwierzęta stanowi
                                            > ą
                                            > > STAŁĄ część ich diety. A "w zasadzie" nie znaczy "generalnie"
                                            > > tylko "przeważnie".
                                            > > Napisane bylo u Ciebie, ja w to nie wierze.

                                            Chcesz ten link do encyklopedii? Bo wydaje mi się, że się boisz potwierdzenia
                                            własnej głupoty, której dowodzi bzdurne upieranie się przy błędzie i wmawianie
                                            mi, że ja sobie tę definicję wymyśliłam.

                                            W zasadzie znaczy i generalnie
                                            > i
                                            > przewaznie czyli bardzo czesto.

                                            Czyli dokonałaś swobodnej interpretacji zwrotu na korzyść swoich poglądów. A ja
                                            na korzyść definicji, którą bardzo łatwo jest sprawdzić (jeśli się tylko
                                            chce...)

                                            > Przykoro mi la,e jestes jedyna osoba, ktora pisze o polowaniach szympasnow i
                                            > mozesz upierac sie, jak chcesz i obrazac mnie, ale mam prawo watpic. Dzis
                                            > sprawdze w Encykl Britannica, na raze z przyczyn techn. nie moge.

                                            Jak Kopernik powiedział, że Ziemia kręci się wokół Słońca, to też mu nikt nie
                                            uwierzył. ;)

                                            Dam ci link do cytowanej przeze mnie encyklopedii, chcesz?

                                            > > WYRAŹNIE napisałam, że nie mam takich ambicji, jeszcze raz: nie przypisuj
                                            > mi
                                            > > swoich motywów działania.
                                            > Pisalas wszyscy ludzie.>

                                            Pisałam potem, gwoli wyjaśnienia, że nie mam ambicji bycia adwokatem całej
                                            ludzkości. Pojęłaś, czy jeszcze raz powtórzyć?

                                            > Ja jej nie mam, bo to nie ja o tym pisalam tylko ty, odwrocilas kota ogonem.

                                            Brak pomysłów mi zarzucasz a sama co? Moje stare zwroty odgrzebujesz... :)
                                            • Gość: boza krowka IP: 194.95.59.* 25.06.03, 15:14
                                              emka_waw napisała:

                                              > > > Dokładnie, bo jest wszystkożerny.
                                              > > Wg Ciebie, emko.
                                              >
                                              > Wg biologii, encyklopedii... Tylko nie według Bożej Krówki.
                                              Fakt, teraz przylapalam sie, ze byc moze pomylilam goryla z szympansem. Ale
                                              skoro jeden jest, a drugi nie - wszystkozerca - to dlaczego jeden ma decydowac
                                              za wszystkch naczelnych?
                                              >

                                              >
                                              > Owszem, bo jest wszystkożerny. A co mięsożercy - ty masz prawo mieć błędne
                                              > poglądy - ja mam prawo ich nie uznawać.
                                              Fakt, emko, podobnie ja Ty masz prawo udawac, ze nie rozumiesz zwrotu czlowiek
                                              nie jest miesozerny. Ja nie pisze, ze uwazam, ze Twoj poglad na wszzernosc
                                              czlowieka jest bledny, choc tak mysle. Dlatego, ze ocena pogladow dyskutanta
                                              nie nalezy do dyskusji.
                                              > > > Ja jem mięso. Czyli, według ciebie jestem mięsożercą. Ale ja jem równ
                                              > ież
                                              > > > rośliny. Czyli konsekwentnie, należało by mnie nazwać roślinożercą! T
                                              > rochę
                                              > >
                                              > > brak
                                              > > >
                                              > > > logiki w twoim rozumowaniu, wiesz?
                                              > > nie nie brak jej, o ile postarasz sie zrozumiec czlowiek nie jest miesoze
                                              > rny
                                              > > logicznie.
                                              >
                                              > No to powiedz mi jeszcze, czy ja jedząc i mięso i rośliny, jestem
                                              roślinożercą
                                              >
                                              > czy mięsożercą w tej chwili?
                                              Jestes wszystkozerca, ale ja uwazam, ze czlowiek nie jest wszzreca. >
                                              > > NAPISANE BYŁO WYRAŹNIE: JEDZĄ JAJA, MAŁE ZWIERZĘTA, LARWY OWADÓW. O K A Z
                                              > > Y
                                              > > J
                                              > > > N I E polują na młode antylopy i inne małpy. Tak ciężko ci to przeczy
                                              > tać i
                                              > >
                                              > > > pojąć? Dla szympansów żyjących na wolności jaja, owady i zwierzęta st
                                              > anowi
                                              > > ą
                                              > > > STAŁĄ część ich diety. A "w zasadzie" nie znaczy "generalnie"
                                              > > > tylko "przeważnie".
                                              > > > Napisane bylo u Ciebie, ja w to nie wierze.
                                              oki, szympansy i goryle sprawdze
                                              >
                                              > Chcesz ten link do encyklopedii? Bo wydaje mi się, że się boisz potwierdzenia
                                              > własnej głupoty, której dowodzi bzdurne upieranie się przy błędzie i
                                              wmawianie
                                              > mi, że ja sobie tę definicję wymyśliłam.

                                              > W zasadzie znaczy i generalnie
                                              > > i
                                              > > przewaznie czyli bardzo czesto.
                                              >
                                              > Czyli dokonałaś swobodnej interpretacji zwrotu na korzyść swoich poglądów. A
                                              ja
                                              >
                                              > na korzyść definicji, którą bardzo łatwo jest sprawdzić (jeśli się tylko
                                              > chce...)
                                              skad ta pewnosc, ze interpretacja jest swobodna? masz przy sobie slownik
                                              synonimow?>
                                              > > Przykoro mi la,e jestes jedyna osoba, ktora pisze o polowaniach szympasnow
                                              > i
                                              > > mozesz upierac sie, jak chcesz i obrazac mnie, ale mam prawo watpic. Dzis
                                              > > sprawdze w Encykl Britannica, na raze z przyczyn techn. nie moge.
                                              >
                                              > Jak Kopernik powiedział, że Ziemia kręci się wokół Słońca, to też mu nikt nie
                                              > uwierzył. ;)
                                              >
                                              > Dam ci link do cytowanej przeze mnie encyklopedii, chcesz?
                                              >
                                              > > > WYRAŹNIE napisałam, że nie mam takich ambicji, jeszcze raz: nie przyp
                                              > isuj
                                              > > mi
                                              > > > swoich motywów działania.
                                              > > Pisalas wszyscy ludzie.>
                                              >
                                              > Pisałam potem, gwoli wyjaśnienia, że nie mam ambicji bycia adwokatem całej
                                              > ludzkości. Pojęłaś, czy jeszcze raz powtórzyć?
                                              > Pojelam ,ale razc zauwazyc, ze pisalas wszyscy ludzie, a wyjasnienie
                                              dodalas potem, kiedy sie uczepilam tego zwrotu wszyscy ludzie . Emko, to jest
                                              tak - ja bym nie walkowala tego zwrotu, gdybys nie serwowala mi takich
                                              chamskich tekstow, rozumiesz?
                                              > > Ja jej nie mam, bo to nie ja o tym pisalam tylko ty, odwrocilas kota ogone
                                              > m.
                                              >
                                              > Brak pomysłów mi zarzucasz a sama co? Moje stare zwroty odgrzebujesz... :)
                                              Stare, ale ile mowiace. A jak Ty sie odnosisz do tego, co napisalam ja to nie
                                              jest odgrzebywanie? Wolalabym rzetowa dyskusje niz takie walkowanie.
                                              • > Fakt, teraz przylapalam sie, ze byc moze pomylilam goryla z szympansem. Ale
                                                > skoro jeden jest, a drugi nie - wszystkozerca - to dlaczego jeden ma
                                                decydowac
                                                > za wszystkch naczelnych?

                                                W tej defincji było napisane, że naczelne w większości są wszyskożerne. Są na
                                                pewno ludzie, szympansy i orangutany, nie są goryle. A historia odżywiania się
                                                człowieka wskazuje, że jest on z natury wszystkożercą, z możliwością skrajności
                                                roślinożernych/wegetariańskich i mięsożernych/np. eskimosi. Obecnie jest to
                                                bardziej kwestia osobnicza, czyli dla każdego człowieka powinien być dobrany
                                                właściwy mu sposób żywienia. Była tu np. matka, której córka przeszła na
                                                wegetarianizm i dostała anemii, bo, jak się okazało, jej organizm trawił
                                                wyłącznie żelazo pochodzące z mięsa, nie przyjmował go nawet w postaci
                                                lekarstw. Był tu chłopak, Manwe (wrzuć go w wyszukiwarkę, może jeszcze są jego
                                                posty), który najpierw był zagorzałym obrońcą wegetarianizmu, a potem napisał,
                                                że wraca do jedzenia mięsa, bo jego matka właśnie umarła od diety
                                                wegetariańskiej. Byli tu ludzie, którym przejście na wegetarianizm pomogło się
                                                uporać w wieloma chorobami. Byli tu optymalni, którym w uporaniu się z
                                                chorobami pomogło właśnie jedzenie mięsa i tłustych rzeczy.

                                                Dany człowiek może być wszystkożercą. Może też być roślinożercą. Może też być
                                                mięsożercą. Generalizowanie, że jak jeden, stu, tysiąc, milion ludzi jest
                                                roślinożernych, to jest roślinożerna cała ludzkość, nie jest prawdą.

                                                > Fakt, emko, podobnie ja Ty masz prawo udawac, ze nie rozumiesz zwrotu
                                                czlowiek
                                                > nie jest miesozerny.

                                                Rozumiem - nie jest mięsożerny, bo z zasady jest wszystkożerny. I tak dalej,
                                                jak to już wyżej napisałam.

                                                Ja nie pisze, ze uwazam, ze Twoj poglad na wszzernosc
                                                > czlowieka jest bledny, choc tak mysle.

                                                Dlaczego jest błędny? Tylko nie mów BO TAK.

                                                > Jestes wszystkozerca, ale ja uwazam, ze czlowiek nie jest wszzreca.

                                                Z pierwszym się zgadzam, z drugim, tradycyjnie, polemizuję.

                                                > skad ta pewnosc, ze interpretacja jest swobodna? masz przy sobie slownik
                                                > synonimow?

                                                Wnioskuję z potocznego użycia tych słów.

                                                > > Pisałam potem, gwoli wyjaśnienia, że nie mam ambicji bycia adwokatem całej
                                                >
                                                > > ludzkości. Pojęłaś, czy jeszcze raz powtórzyć?
                                                > > Pojelam ,ale razc zauwazyc, ze pisalas wszyscy ludzie, a wyjasnienie
                                                > dodalas potem, kiedy sie uczepilam tego zwrotu wszyscy ludzie .

                                                Właśnie po to, żeby przestać to już wałkować.

                                                Emko, to jest
                                                > tak - ja bym nie walkowala tego zwrotu, gdybys nie serwowala mi takich
                                                > chamskich tekstow, rozumiesz?

                                                "Wszyscy ludzie" jest chamskie? Czy znowu wycięłaś kontekst?

                                                > Stare, ale ile mowiace. A jak Ty sie odnosisz do tego, co napisalam ja to nie
                                                > jest odgrzebywanie? Wolalabym rzetowa dyskusje niz takie walkowanie.

                                                OK. ;)
                                                • Gość: hydrogen IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.03, 22:28
                                                  hmmm, jak tak sobie czytam waszą wymianę zdań to mam wrażenie, że wegetarianie
                                                  mają poważne kłopoty z logicznym rozumowaniem. Ciekawe czy to wynik niedoboru
                                                  składników odżywczych w diecie czy też osoby o pewnej konstrukcji psychicznej
                                                  łatwiej mogą uwierzyć w dobroczynny wpływ wegetarianizmu (rozumianego jako
                                                  dieta bez białka zwierzęcego) dla zdrowia?
                                                  Pozdrawiam

                                                  PS Emka, czy przypadkiem jakiś rok temu nie byłaś zaciekłą przeciwniczką Diety
                                                  optymalnej? Wydaje mi się, że ktoś o podobnym nicku toczył zaciekłe spory z
                                                  Carbogromem.
                                                  • To byłam ja, owszem. Zasadniczo jestem przeciwniczką nie tyle diety, obojętnie
                                                    jakiej, ale fanatycznego i bezkrytycznego podejścia do diety, stawiania jej na
                                                    ołtarzu i czynienia z niej niemal religii. Fanatyczni optymalni i fanatyczni
                                                    wegetarianie niczym się pod tym względem nie różnią. ich punkty wspólne:
                                                    1. Tylka TA dieta ci pomoże.
                                                    2. Wszystkie inne są be.
                                                    3. O TEJ diecie pisano już w Piśmie Świętym i zalecano ją tam.
                                                    4. TA i tylko TA dieta jest zgodna z naturą człowieka.

                                                    Oba podejścia różnią się od siebie jedynie zawartością talerza.
      • hydrogen napisał:

        > roślinożerców i człowieka. Nie pamiętam konkretnych liczb ale zdaje się, że u
        > człowieka jest on najkrótszy.
        >
        > Podobnie rzecz się ma z błonnikiem. Roślinożercy go trawią a mięsożercy?
        > Słyszałem, że nie.
        >
        > Argument z kłami też chyba nie jest dobry, spójrz uważnie w lustro (i
        > uśmiechnij się ;).
        >


        polecam przeczytac porownanie w tabelce, wejdz na link "zdrowy wybor":
        mitglied.lycos.de/petita22/


        > Niektóre inne argumenty może nie nadają się do użytku dla Twoich oponentów
        ale
        > też mi się nie podobają. Ot np kwestia pazurów. Przecież człowiek jest na
        tyle
        > inteligentny, że nie musi chwytać ofiary pazurami, może (raczej mógł) np
        łupnąć
        >
        > ją kamieniem w łeb albo czymś dźgnąć. Oprócz inteligencji człowiek posiada
        > kulturę i nie żre (żarł) zdobyczy w całości tylko potrafi sobie kulturalnie
        > obgryźć wszystkie kostki, więc mu i ten kwas solny nie jest potrzebny.
        >


        Tak, czlowiek posiada inteligencje, zdolnosc wspolodczuwania, emocje, mozliwosc
        wyboru, mozg aby kierowal jego dlonmi i wspolczucie, empatie aby byl swiadom
        swoich czynow. Wladza i inteligencja ZOBOWIAZUJA. Jak tego nie zauwazyles, to
        po prostu zal mi cie...
        • >
          > polecam przeczytac porownanie w tabelce, wejdz na link "zdrowy wybor":
          > mitglied.lycos.de/petita22/
          >
          Strona o której mowa zawiera całą masę bzdur, jak np stwierdzenia, że masło
          jajka czy mięso powodują raka i choroby serca. Akurat dietą opartą o białko i
          tłuszcze zwierzęce można choroby serca (i miażdżycę) wyleczyć. Niektórym udało
          się nawet wygrać z rakiem. Trzeba tylko ograniczyć węglowodany.

          Bardzo podejrzanie wygląda również porównanie długości jelit drapieżników,
          roślinożerców i człowieka. Nie wiem skąd wzięło się stwierdzenie, u że
          roślinożerców są one 12 razy dłuższe od ciała. U owcy np jelita są 35 razy
          dłuższe od ciała. U wilka, dla porównania, jelita są 5 razy dłuższe od ciała.
          Jak jest u człowieka? Jelita mają około 8 metrów długości, czyli ten stosunek
          będzie nawet mniejszy niż u wilka.


          > Tak, czlowiek posiada inteligencje, zdolnosc wspolodczuwania, emocje,
          mozliwosc
          >
          > wyboru, mozg aby kierowal jego dlonmi i wspolczucie, empatie aby byl swiadom
          > swoich czynow. Wladza i inteligencja ZOBOWIAZUJA. Jak tego nie zauwazyles, to
          > po prostu zal mi cie...

          No właśnie ZOBOWIĄZUJĄ chociażby do pewnej rzetelności, która świadczy o
          poważnym traktowaniu drugiego człowieka, a nie tylo zwierząt.


          A wracając do różnych bzdur wypisanych na wspomnianej stronie internetowej to
          warto powiedzieć, że sama określenie, że ktoś je albo nie je mięsa nie pozwala
          na rzetelną ocenę jego diety a także możliwości zachorowania na określone
          choroby (serca, miażdżycę czy raka).

          To, co się liczy, to proporcje między spożywanym białkiem, tłuszczem i
          węglowodanami, oraz rodzaj białka i tłuszczu (roślinne czy zwierzęce) . Samo
          przyjęcie ideologii wegetariańskiej nie wyklucza spożywania białek i tłuszczów
          zwierzęcych. Dieta składająca się z masła, tłustych serów, jajek i ograniczonej
          ilości węglowodanów pod postacią warzyw i owoców jest dietą opartą na białkach
          i tłuszczach pochodzenia zwierzęcego i wegetariańską zarazem. Jeśli ktoś tak
          się odżywia to będzie zdrowy, ale nie wynika to wcale z niejedzenia mięsa.
          Podobnie jeśli w diecie jest mięso, nie możemy jej ocenić dopóki nie poznamy
          proporcji między białkiem, tłuszczem i węglowodanami. Może ona być zdrowa ale
          może też nie być zdrowa. Zatem podawanie danych porównujących populacje
          spożywające i niespożywające mięsa (bez kontroli tłuszczów i węglowodanów i
          określenia jakie spożywa się białka) jest manipulacją.
          Pozdrawiam

          • hydrogen napisał:

            > Strona o której mowa zawiera całą masę bzdur, jak np stwierdzenia, że masło
            > jajka czy mięso powodują raka i choroby serca. Akurat dietą opartą o białko i
            > tłuszcze zwierzęce można choroby serca (i miażdżycę) wyleczyć. Niektórym
            udało
            > się nawet wygrać z rakiem. Trzeba tylko ograniczyć węglowodany.



            O to mozna sie spierac, ale to nie sensu, zyj jak uwazasz i pozwol nam zyc
            wedlug uznania. Prawda udowodniona jest, ze wegetarianie w 90% przypadkow
            rzadziej choruja na raka, choroby serca i krazenia. Ja rowniez wole zapobiegac
            niz operowac.

            Co do tabelki, ja jej nie wymyslilam.
            Tabela powstała w oparciu o następujące źródła:
            Vegetarianism. A Way of life, Dudley Giehl. New York 1979.
            Kulvinskas Viktoras, Survival into the 21-st century, Woodstock Valley 1979.
            D. Andrews, Fit Food for Men, (Chicago, American Hygiene Society, 1970).

            Przeczytaj jeszcze raport WHO (swiatowej organizacji zdrowia, a to lekarze i
            dietetycy, naukowcy z calego swiata, ktorzy nie maja nic wspolnego z wojujacymi
            wegetarianami) - raport jest gdzies tu na forum, zaraz podbije wyzej aby byl
            latwiejszy do znalezienia.


            • Gość: hydrogen IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.03, 10:10
              > O to mozna sie spierac, ale to nie sensu, zyj jak uwazasz i pozwol nam zyc
              > wedlug uznania. Prawda udowodniona jest, ze wegetarianie w 90% przypadkow
              > rzadziej choruja na raka, choroby serca i krazenia. Ja rowniez wole
              zapobiegac
              > niz operowac.

              Ja Ci nic nie narzucam. To jest tylko dyskusja na której możemy jedynie
              skorzystać. Radziłbym Ci traktować badania nad dobroczynnnym wpływem
              wegetarianizmu na zdrowie z dużą rezerwą. Dieta nazwana wegetarieńsą nie jest z
              punktu widzenia dietetyki żadną dietą bo nie określa proporcji między białkiem
              tłuszczem i węglowodanami. Ważne jest też czy jemy biało zwierzęce (sery jajka)
              czy nie. Jeśli masz badania które kontrolują te czynniki to chętnie je poznam.
              Inne badania są bezwartościowe.

              >
              > Co do tabelki, ja jej nie wymyslilam.
              > Tabela powstała w oparciu o następujące źródła:
              > Vegetarianism. A Way of life, Dudley Giehl. New York 1979.
              > Kulvinskas Viktoras, Survival into the 21-st century, Woodstock Valley 1979.
              > D. Andrews, Fit Food for Men, (Chicago, American Hygiene Society, 1970).
              >
              mam nadzieję, że kwestię przewodu pokarmowego uda nam się rozwiązać
              samodzielnie na tym forum.


              Pozdrawiam
      • Gość: boza krowka IP: *.dip.t-dialin.net 22.06.03, 12:45

        >
        > Na przykład taki argument o długości przewodu pokarmowego. Zrozumiesz o czym
        > mówię gdy porównasz sobie długość przewodu pokarmowego drapieżników
        > roślinożerców i człowieka. Nie pamiętam konkretnych liczb ale zdaje się, że u
        > człowieka jest on najkrótszy.

        Drogi hydrogenie, ja wlasnie o tym pisalam, ze przewod pokarmowy czlowieka jest
        o wiele dluzszy niz przewod drapieznikow, co wskazuje na to, ze pozywienie
        drapieznikow - mieso - nie nadaje sie dla czlowieka. Powtarzam wazna zasade -
        najpierw przeczytac, a potem napisac, bo inaczej wychodza ci same bzdury jak z
        tym przewodem pokarmowym albo ruchem szczeki. U czlowieka przewod pokarmowy
        jest ok. 12 razy dluzszy niz dlugosc ciala, podczas gdy u drapieznikow przewod
        jest ok. 3 razy dluzszy. Ale ja o tym, drogi hydrogenie, juz pisalam, ale jak
        widac, masz trudnosci ze zrozumieniem tekstu pisanego, ale to juz nie moja
        sprawa.
        • Podaj zwierzę które ma 3 razy dłuższy przeweód pokarmowy od długości ciała i
          źródło z którego to zaczerpnęłaś.

          Jeśli chodzi o jelita to 12 -to krotność jest prawdą w przypadku małp (zdaje
          się że szympansa) ale nie człowieka. Jak ci to wogóle wyszło? To jaką długość
          maja według ciebie jelita człowieka? Moja encyklopedia mówi o około 8 metrach.
          Pozdrawiam
          • Gość: boza krowka IP: *.dip.t-dialin.net 22.06.03, 13:25
            hydrogen napisał:

            > Podaj zwierzę które ma 3 razy dłuższy przeweód pokarmowy od długości ciała i
            > źródło z którego to zaczerpnęłaś.
            >
            > Jeśli chodzi o jelita to 12 -to krotność jest prawdą w przypadku małp (zdaje
            > się że szympansa) ale nie człowieka. Jak ci to wogóle wyszło? To jaką długość
            > maja według ciebie jelita człowieka? Moja encyklopedia mówi o około 8 metrach.
            > Pozdrawiam

            Cytowana przeze mnie Kinga Wisniewska -Roszkowska mowi o dwunastokrotnosci, tak
            smao uczylam sie w szkole i czytalam w paru innych zrodlach. Osmiokrotnosc
            (ewenwtalnie, przepytam na te okolicznosc jakiegos biologa, bo od zawsze
            czytalam o 12krotnosci) to jednak troche wiecej niz trzykrotna dlugosc przewodu
            drapieznika, nie sadzisz?
            Ponadto genetycznie rzecz biorac - czlowieka i szympana rozni niezbyt wiele,
            ktos tu podawal dane, to ulamki genow, wiec powatpiewam w roznice osmiokrotnej
            dlugosci u czlowieka i dwunastokrotnej szympansa. (chodzi ciagle o ow przewod
            pokarmowy, rzecz jasna)
            pozdrawiam rowniez
            • > Cytowana przeze mnie Kinga Wisniewska -Roszkowska mowi o dwunastokrotnosci,
              tak
              >
              > smao uczylam sie w szkole i czytalam w paru innych zrodlach. Osmiokrotnosc
              > (ewenwtalnie, przepytam na te okolicznosc jakiegos biologa, bo od zawsze
              > czytalam o 12krotnosci) to jednak troche wiecej niz trzykrotna dlugosc
              przewodu
              >
              > drapieznika, nie sadzisz?

              Boża krówko, czytaj uważnie to co piszę. Ja pisałem nie o 8 krotności ale o 8
              metrach długości jelit u człowieka. Dane sa z przedwojennej encyklopedii
              Gutenberga (nowsza PWN mówi tylko o 4-5 m długości jelita cienkiego). Jeśli
              podzielić to przez 1.75 (średni wzrost przed wojną mógł być nawet niższy) to
              otrzymamy wynik poniżej 5, czyli stosunek dł. jelit/wys.ciała jest u człowieka
              niższy niż u wilka.

              Nie słyszałem o drapieżniku u którego omawiany stosunek wynosiłby 3 dlatego
              zadałem ci pytanie na które nie odpowiedziałaś. Jak na razie potwierdza się to
              o czym słyszałem wcześniej, czyli, że u człowieka względna długość jelit jest
              krótsza niż u krótszą niż drapieżników.

              Widać zatem, że autorka na którą się powołujesz jest mało wiarygodna. Aby się
              upewnić popytaj się jakiegoś biologa ew. sprawdź w encyklopedii.


              > Ponadto genetycznie rzecz biorac - czlowieka i szympana rozni niezbyt wiele,
              > ktos tu podawal dane, to ulamki genow, wiec powatpiewam w roznice
              osmiokrotnej
              > dlugosci u czlowieka i dwunastokrotnej szympansa. (chodzi ciagle o ow przewod
              > pokarmowy, rzecz jasna)
              > pozdrawiam rowniez


              Różnice między szympansem i człowiekiem, jeśli spojrzeć z dystansu,
              rzeczywiście nie są duże. Mamy 4 kończyny, głowę, oczy, mózg, układ nerwowy. No
              ale jednak się różnimy. Jedną z różnic jest ta nieszczęsna długość jelit. Nie
              wymaga ona chyba zresztą wielkiej modyfikacji genów. Narząd jest i tu i tam
              tylko raz dłuższy a raz krótszy.
              Pozdrawiam
              • Gość: misiu IP: *.chello.pl 22.06.03, 15:52
                Cytat z
                www.zdrowie.med.pl/uk_trawienny/anat_i_fizjo/a_ut.html
                "Jelito cienkie stanowi najdłuższą część przewodu pokarmowego ciągnącą się od
                żołądka do jelita grubego. Składa się z dwunastnicy, jelita czczego i jelita
                krętego. Długość jelita cienkiego jest zmienna od 2,5 do 11 m (przeciętnie 4-5
                m)."

                Zatem przeciętny stosunek dłogości jelita do wzrostu człowieka wynosi ok. 3-4.

              • Gość: boza krowka IP: *.public.ub.uni-muenchen.de 24.06.03, 15:56
                hydrogen napisał:

                > > Cytowana przeze mnie Kinga Wisniewska -Roszkowska mowi o dwunastokrotnosci
                > ,
                > tak
                > >
                > > smao uczylam sie w szkole i czytalam w paru innych zrodlach. Osmiokrotnosc
                >
                > > (ewenwtalnie, przepytam na te okolicznosc jakiegos biologa, bo od zawsze
                > > czytalam o 12krotnosci) to jednak troche wiecej niz trzykrotna dlugosc
                > przewodu
                > >
                > > drapieznika, nie sadzisz?
                >
                > Boża krówko, czytaj uważnie to co piszę. Ja pisałem nie o 8 krotności ale o
                8
                > metrach długości jelit u człowieka. Dane sa z przedwojennej encyklopedii
                > Gutenberga (nowsza PWN mówi tylko o 4-5 m długości jelita cienkiego). Jeśli
                > podzielić to przez 1.75 (średni wzrost przed wojną mógł być nawet niższy) to
                > otrzymamy wynik poniżej 5, czyli stosunek dł. jelit/wys.ciała jest u
                człowieka
                > niższy niż u wilka.
                >
                > Nie słyszałem o drapieżniku u którego omawiany stosunek wynosiłby 3 dlatego
                > zadałem ci pytanie na które nie odpowiedziałaś. Jak na razie potwierdza się
                to
                > o czym słyszałem wcześniej, czyli, że u człowieka względna długość jelit
                jest
                > krótsza niż u krótszą niż drapieżników.
                >
                > Widać zatem, że autorka na którą się powołujesz jest mało wiarygodna. Aby
                się
                > upewnić popytaj się jakiegoś biologa ew. sprawdź w encyklopedii.
                >
                >
                > > Ponadto genetycznie rzecz biorac - czlowieka i szympana rozni niezbyt wiel
                > e,
                > > ktos tu podawal dane, to ulamki genow, wiec powatpiewam w roznice
                > osmiokrotnej
                > > dlugosci u czlowieka i dwunastokrotnej szympansa. (chodzi ciagle o ow prze
                > wod
                > > pokarmowy, rzecz jasna)
                > > pozdrawiam rowniez
                >
                >
                > Różnice między szympansem i człowiekiem, jeśli spojrzeć z dystansu,
                > rzeczywiście nie są duże. Mamy 4 kończyny, głowę, oczy, mózg, układ nerwowy.
                No
                >
                > ale jednak się różnimy. Jedną z różnic jest ta nieszczęsna długość jelit.
                Nie
                > wymaga ona chyba zresztą wielkiej modyfikacji genów. Narząd jest i tu i tam
                > tylko raz dłuższy a raz krótszy.
                > Pozdrawiam
                Hydrogenie, czytaj co ja pisze tez! Ja pisalam o dwunastokrotnosci ( a raczej
                uwierzylam cytowenej przeze mnie Kindze Wisniewskiej - Roszkowskiej)
          • Gość: boza krowka IP: *.dip.t-dialin.net 22.06.03, 13:38
            hydrogen napisał:

            > Podaj zwierzę które ma 3 razy dłuższy przeweód pokarmowy od długości ciała i
            > źródło z którego to zaczerpnęłaś.
            >
            > Jeśli chodzi o jelita to 12 -to krotność jest prawdą w przypadku małp (zdaje
            > się że szympansa) ale nie człowieka. Jak ci to wogóle wyszło? To jaką długość
            > maja według ciebie jelita człowieka? Moja encyklopedia mówi o około 8 metrach.
            > Pozdrawiam

            A moja cytowana Kinga Wisniewska-Roszkowska pisze o 12krotnej roznicy.
            pozdrawiam
            • Gość portalu: boza krowka napisał(a):

              > hydrogen napisał:
              >
              > > Podaj zwierzę które ma 3 razy dłuższy przeweód pokarmowy od długości ciała
              > i
              > > źródło z którego to zaczerpnęłaś.
              > >
              > > Jeśli chodzi o jelita to 12 -to krotność jest prawdą w przypadku małp (zda
              > je
              > > się że szympansa) ale nie człowieka. Jak ci to wogóle wyszło? To jaką dług
              > ość
              > > maja według ciebie jelita człowieka? Moja encyklopedia mówi o około 8 metr
              > ach.
              > > Pozdrawiam
              >
              > A moja cytowana Kinga Wisniewska-Roszkowska pisze o 12krotnej roznicy.
              > pozdrawiam

              Skoro tak pisze TO MUSI BYĆ PRAWDA ;)))
              Slawek
              P.S.
              A tutaj mały cytat ;)))
              " BUDOWA PRZEWODU POKARMOWEGO

              Układ trawienny człowieka ma kształt kanału, którego długość dochodzi do 8 m.
              Rozpoczyna się on jamą ustną, a kończy odbytem.
              Przewód pokarmowy składa się z jamy ustnej, gardła, przełyku, żołądka, jelita
              cienkiego i jelita grubego. "
            • :)))))))))

              A świstak siedzi i zawija w te sreberka...

              Wprost uwielbiam te twoje argumenty BO TAK!!!
              • Gość: boza krowka IP: *.public.ub.uni-muenchen.de 24.06.03, 15:57
                emka_waw napisała:

                > :)))))))))
                >
                > A świstak siedzi i zawija w te sreberka...
                >
                > Wprost uwielbiam te twoje argumenty BO TAK!!!
                Twoje metafory jak zwykle pozostaja dla mnie tajemica. Co ma swistak do
                naszej dyskusji, moze zechcesz kiedys wyjasnic.
                • Taka reklama w Polsce była. Nie wnikając w szczegóły, ten zwrot stał się
                  synonimem wciskania ludziom kitu.
                  • Gość: boza krowka IP: *.public.ub.uni-muenchen.de 24.06.03, 16:40
                    emka_waw napisała:

                    > Taka reklama w Polsce była. Nie wnikając w szczegóły, ten zwrot stał się
                    > synonimem wciskania ludziom kitu.
                    no coz, tak o to wysypuje sie, ze od paru lat mieszkam za granica. A
                    wciskanie kitu wez sobie do serca.
                    • > no coz, tak o to wysypuje sie, ze od paru lat mieszkam za granica.

                      Sklerozę masz? Sama kiedyś o tym napisałaś, że mieszkasz za granicą. W
                      Monachium, tak?

                      A
                      > wciskanie kitu wez sobie do serca.

                      Nie ma strachu, mnie go nie wciśniesz, ale dzięki za ostrzeżenie.
                      • Gość: boza krowka IP: *.public.ub.uni-muenchen.de 24.06.03, 16:55
                        emka_waw napisała:
                        >
                        > Sklerozę masz? Sama kiedyś o tym napisałaś, że mieszkasz za granicą. W
                        > Monachium, tak?
                        Nie mam sklerozy. Wyjasniam, mam prawo, bo to jest forum.
                        >
                        > Nie ma strachu, mnie go nie wciśniesz, ale dzięki za ostrzeżenie.
                        Wziac sobie do serca to nie ostrzezenie, znowu nie zrozumialas.Masz spore
                        klopoty i z kulturalna dyskusja i z jezykiem ojczystym i z poszanowaniem
                        pogladow innych. Oj, oj.
                        • > Nie mam sklerozy. Wyjasniam, mam prawo, bo to jest forum.

                          Ale ja o tym wiem. No, mniejsza z tym.

                          > Wziac sobie do serca to nie ostrzezenie, znowu nie zrozumialas.

                          Zrozumiałam. To był sarkazm, jeśli nie załapałaś.

                          Masz spore
                          > klopoty i z kulturalna dyskusja i z jezykiem ojczystym i z poszanowaniem
                          > pogladow innych. Oj, oj.

                          Świstak, świstak...
                          • Gość: boza krowka IP: *.public.ub.uni-muenchen.de 24.06.03, 17:07
                            emka_waw napisała:

                            > Ale ja o tym wiem. No, mniejsza z tym.
                            Droga emko, ale JA nie wiedzialam ,ze o tym pamietasz. Wyjasnienie to gest
                            uprzejmosci, o ile jestes w stanie to zrozumiec i reagowanie agresywne na
                            czyjas uprzejmosc ( nawet jesli wyjasnienie nie bylo Ci potrzebne) jest po
                            prostu chamskie.

                            >
                            > Zrozumiałam. To był sarkazm, jeśli nie załapałaś.
                            hihih,, nie zalapalas mojej ironii.>
                            > Masz spore
                            > > klopoty i z kulturalna dyskusja i z jezykiem ojczystym i z poszanowaniem
                            > > pogladow innych. Oj, oj.
                            >
                            No co ja na to poradze, ze masz takie problemy i wolisz wywijac sie swistakiem
                            i jego papierkami?
                            • > Droga emko, ale JA nie wiedzialam ,ze o tym pamietasz. Wyjasnienie to gest
                              > uprzejmosci, o ile jestes w stanie to zrozumiec i reagowanie agresywne na
                              > czyjas uprzejmosc ( nawet jesli wyjasnienie nie bylo Ci potrzebne) jest po
                              > prostu chamskie.

                              Napisałam "mniejsza z tym" i uświadomiłam cię, że pamiętam i nie musisz mi
                              dalej przypominać. Ty naprawdę w każdym słowie widzisz agresję? Uuu, nerwy w
                              strzępach. Współczuję.

                              > hihih,, nie zalapalas mojej ironii.>

                              wooow, jaka satysfakcja...

                              > No co ja na to poradze, ze masz takie problemy i wolisz wywijac sie
                              swistakiem
                              > i jego papierkami?

                              Świstak, świstak... Wyjaśniłam ci świstaka, jeśli nie zrozumiałaś, to jeszcze
                              raz mogę, tylko napisz. Nie należy tracić kontaktu z krajem rodzinnym, to
                              bardzo popularne określenie w Polsce.

                              PS. Sreberka, nie papierki ;)
                              • Gość: boza krowka IP: *.public.ub.uni-muenchen.de 24.06.03, 17:27
                                emka_waw napisała:
                                >
                                > Napisałam "mniejsza z tym" i uświadomiłam cię, że pamiętam i nie musisz mi
                                > dalej przypominać. Ty naprawdę w każdym słowie widzisz agresję? Uuu, nerwy w
                                > strzępach. Współczuję.
                                Jesli na czyjes uprzejme wyjasnienie reagujesz - skleroze masz? To Tobie
                                nalezy wspolczuc. Pewnie zabijanie kurczakow, o czym pisalas, wyzwala takie
                                uczucia. To tylko moja teza.
                                >
                                >
                                > wooow, jaka satysfakcja...

                                >
                                > > >
                                > Świstak, świstak... Wyjaśniłam ci świstaka, jeśli nie zrozumiałaś, to
                                jeszcze
                                > raz mogę, tylko napisz. Nie należy tracić kontaktu z krajem rodzinnym, to
                                > bardzo popularne określenie w Polsce.
                                > Jesli kontakt z krajem rodzinnym ograniczasz do sloganow reklamowych, to
                                gratuluje. A swistaka zrozumialam. Czemu go tak uparcie powtarzasz? Inwencji
                                brak?
                                > PS. Sreberka, nie papierki ;)
                                • > Jesli na czyjes uprzejme wyjasnienie reagujesz - skleroze masz?

                                  Ustalałam tylko pewne fakty, wiesz...

                                  Pewnie zabijanie kurczakow, o czym pisalas, wyzwala takie
                                  > uczucia. To tylko moja teza.

                                  He, he, he, popadasz w tony nawiedzonych wegetarian - "wy, mięsożerni
                                  mordercy..." Typowy fanatyzm i brak tolerancji.

                                  Wy, roślinożerni mordercy - ile żywych istot unicestwiliście przez sam fakt
                                  swego istnienia?

                                  Hipokryzja wychodzi z ciebie.

                                  > > Jesli kontakt z krajem rodzinnym ograniczasz do sloganow reklamowych, to
                                  > gratuluje.

                                  Tak się składa, że w Polsce mieszkam, o czym już pisałam (zapomniałaś? Nie
                                  użyję słowa na "s" bo znowu odczytasz to jako obelgę - nie będę szarpać twoich
                                  zszarganych nerwów).

                                  A swistaka zrozumialam.

                                  Gratulacje!

                                  Czemu go tak uparcie powtarzasz? Inwencji
                                  > brak?]

                                  Czemu uparcie kity wciskasz? Inwencji brak? Czy samokrytycyzmu?
                                  • Gość: boza krowka IP: 194.95.59.* 25.06.03, 14:19
                                    emka_waw napisała:

                                    > > Jesli na czyjes uprzejme wyjasnienie reagujesz - skleroze masz?
                                    >
                                    > Ustalałam tylko pewne fakty, wiesz...
                                    Chodzi wlasnie o to, JAK i JAKIM TONEM ustalas te fakty. Ale o tym juz pisalam.
                                    >
                                    > Pewnie zabijanie kurczakow, o czym pisalas, wyzwala takie
                                    > > uczucia. To tylko moja teza.
                                    >
                                    > He, he, he, popadasz w tony nawiedzonych wegetarian - "wy, mięsożerni
                                    > mordercy..." Typowy fanatyzm i brak tolerancji.
                                    Napisalam ze to tylko moja teza, nie pisze w imieniu wszystkich wegetarian,
                                    wiec slowo typowy nie ma tu odniesienia. Zastanawia mnie tylko Twoj agresywyn
                                    ton.
                                    >
                                    > Wy, roślinożerni mordercy - ile żywych istot unicestwiliście przez sam fakt
                                    > swego istnienia?
                                    >
                                    > Hipokryzja wychodzi z ciebie.
                                    >
                                    > > > Jesli kontakt z krajem rodzinnym ograniczasz do sloganow reklamowych,
                                    > to
                                    > > gratuluje.
                                    >
                                    > Tak się składa, że w Polsce mieszkam, o czym już pisałam (zapomniałaś? Nie
                                    > użyję słowa na "s" bo znowu odczytasz to jako obelgę - nie będę szarpać
                                    twoich
                                    > zszarganych nerwów).
                                    >
                                    > A swistaka zrozumialam.
                                    > wiem, ze mieszkasz w Polsce, ale zarzucasz mi nieznajomosc sloganow
                                    reklamowych i przypominasz o moim ojczystym kraju. Tyle ze ograniczenie
                                    kontaktow z krajem ojczystym do sloganow do nonsens.
                                    > Gratulacje!
                                    Widzisz emko sama, kto tu prowadzi dyskusje na poziomie pyskowki.
                                    >
                                    > Czemu go tak uparcie powtarzasz? Inwencji
                                    > > brak?]
                                    >
                                    > Czemu uparcie kity wciskasz? Inwencji brak? Czy samokrytycyzmu?
                                    • > Chodzi wlasnie o to, JAK i JAKIM TONEM ustalas te fakty. Ale o tym juz
                                      pisalam

                                      Aaaa, przeczulona jesteś... Też nic nowego dla mnie..

                                      > Napisalam ze to tylko moja teza,

                                      Powtórzona po jakiejś tam ilości twoich przedmówców na tym forum, nawet mi się
                                      nie chce liczyć.

                                      nie pisze w imieniu wszystkich wegetarian,
                                      > wiec slowo typowy nie ma tu odniesienia.

                                      Ale niczym się od nich nie różnisz. Jesteś typowa.

                                      Zastanawia mnie tylko Twoj agresywyn
                                      > ton.

                                      Śmiech to agresja??? Od kiedy???

                                      > > wiem, ze mieszkasz w Polsce, ale zarzucasz mi nieznajomosc sloganow
                                      > reklamowych

                                      Nie zarzucam - stwierdzam.

                                      i przypominasz o moim ojczystym kraju.

                                      Wstydzisz się tego, czy co?

                                      Tyle ze ograniczenie
                                      > kontaktow z krajem ojczystym do sloganow do nonsens.

                                      Kto ci zabrania mieć szersze?

                                      > > Gratulacje!
                                      > Widzisz emko sama, kto tu prowadzi dyskusje na poziomie pyskowki.

                                      Od kiedy słowo "gratulacje" to pyskówka?
                                      • Gość: boza krowka IP: 194.95.59.* 25.06.03, 14:56
                                        emka_waw napisała:

                                        > > Chodzi wlasnie o to, JAK i JAKIM TONEM ustalas te fakty. Ale o tym juz
                                        > pisalam
                                        >
                                        > Aaaa, przeczulona jesteś... Też nic nowego dla mnie..
                                        Dlaczego przeczulona, zwrocilam Ci uwage na Twoje chamstwo, dla mnie to nic
                                        nowego.
                                        >
                                        > > Napisalam ze to tylko moja teza,
                                        >
                                        > Powtórzona po jakiejś tam ilości twoich przedmówców na tym forum, nawet mi
                                        się
                                        > nie chce liczyć.
                                        >
                                        Byc moze, ze Ci inni o tym pisali. Jest takie ang przyslowie - jak Ci 5 osob
                                        mowi, ze jestes pijany, idz do domu wytrzezwiej. Przyslowia sa troche
                                        trudniejsze w zrozumieniu niz slogany reklamowe, ale wierze, ze dasz sobie rade
                                        i wyciagniesz z tego wnioski.
                                        > nie pisze w imieniu wszystkich wegetarian,
                                        > > wiec slowo typowy nie ma tu odniesienia.
                                        >
                                        > Ale niczym się od nich nie różnisz. Jesteś typowa.
                                        Byc moze jestem , zdefiniuj slowo typowy wegetarianin, ale ze nie pisze w
                                        imiemiu wszystkich, ta dyskusja poboczna nie ma sensu.
                                        >
                                        >
                                        >
                                        > Śmiech to agresja??? Od kiedy???
                                        No coz, emko, pisanie skleroze masz to smiech? nie to agresja, zajrzyj do
                                        Twojej encyklopedii.
                                        > > > wiem, ze mieszkasz w Polsce, ale zarzucasz mi nieznajomosc sloganow
                                        > > reklamowych
                                        >
                                        > Nie zarzucam - stwierdzam.
                                        > nie musze ich znac, nie ogladam reklam bo sa glupie i nie dyskutujemy o
                                        reklamach, nawet jelsi tego bardzo chcesz.
                                        > i przypominasz o moim ojczystym kraju.
                                        >
                                        > Wstydzisz się tego, czy co?
                                        OO, agresja, Twoja, przypatrz sie uwaznie.
                                        >
                                        > Tyle ze ograniczenie
                                        > > kontaktow z krajem ojczystym do sloganow do nonsens.
                                        >
                                        > Kto ci zabrania mieć szersze?
                                        >OO, agresja polaczona z nielogicznoscia slow wyrwanych z kontesktu, emko,
                                        popatrz uwaznie
                                        > > > Gratulacje!
                                        > > Widzisz emko sama, kto tu prowadzi dyskusje na poziomie pyskowki.
                                        >
                                        > Od kiedy słowo "gratulacje" to pyskówka?
                                        Slowo gratulacje nie, ale jego kontekst, emko, przemysl, nim napiszesz, bo
                                        takim wyjasnianiem od podstaw powinna sie zajac kiedys tam Twoja pani od
                                        polskiego ,nie ja
                                        • > Dlaczego przeczulona, zwrocilam Ci uwage na Twoje chamstwo, dla mnie to nic
                                          > nowego.

                                          Świstak, świstak, ping-pong, ping-pong... :)

                                          > Byc moze, ze Ci inni o tym pisali. Jest takie ang przyslowie - jak Ci 5 osob
                                          > mowi, ze jestes pijany, idz do domu wytrzezwiej. Przyslowia sa troche
                                          > trudniejsze w zrozumieniu niz slogany reklamowe, ale wierze, ze dasz sobie
                                          rade

                                          Kopernikowi mówili, że Ziemia jest centrum wszechświata. Jest takie przysłowie:
                                          w krainie ślepców jednooki jest królem. Ale nie mam złudzeń, że zrozumiesz to
                                          przysłowie, slogan może, ale to...

                                          > > Ale niczym się od nich nie różnisz. Jesteś typowa.
                                          > Byc moze jestem , zdefiniuj slowo typowy wegetarianin, ale ze nie pisze w
                                          > imiemiu wszystkich, ta dyskusja poboczna nie ma sensu.

                                          Typow wegetarianin z tego forum: twierdzący, że ludzie są roślinożerni, bez
                                          tolerancji dla myślących inaczej, naginający fakty do swoich poglądów.

                                          Są oczywiście typy poniżej, zchamiałe kompletnie, i powyżej, które akceptują
                                          odmienny sposób żywienia innych ludzi, ale ty akurat lokujesz się pośrodku
                                          drabinki.

                                          > No coz, emko, pisanie skleroze masz to smiech? nie to agresja, zajrzyj do
                                          > Twojej encyklopedii.

                                          Napisz to może gramatycznie, chyba ci odmiana wyrazów siadła, razem z
                                          ortografią i interpukcją.

                                          > > nie musze ich znac, nie ogladam reklam bo sa glupie

                                          Jak nie oglądasz, to skąd wiesz ;))) Tak samo jak nie chcesz linku do cytowanej
                                          przeze mnie encyklopedii, ale twierdzisz, że ja to sobie wymyśliłam?

                                          i nie dyskutujemy o
                                          > reklamach, nawet jelsi tego bardzo chcesz.

                                          Pytałaś się mnie o to? Po co, skoro nie chciałaś dyskutować?

                                          > > i przypominasz o moim ojczystym kraju.
                                          > >
                                          > > Wstydzisz się tego, czy co?
                                          > OO, agresja, Twoja, przypatrz sie uwaznie.

                                          Tłumaczenie dla Krówki: ZDZIWIENIE. Fakt, zapomniałam, że ty bez "mordek" to
                                          trochę nie kumata jesteś... ;)))
                                          > >
                                          > > Tyle ze ograniczenie
                                          > > > kontaktow z krajem ojczystym do sloganow do nonsens.
                                          > >
                                          > > Kto ci zabrania mieć szersze?
                                          > >OO, agresja polaczona z nielogicznoscia slow wyrwanych z kontesktu, emko,
                                          > popatrz uwaznie

                                          Tłumaczenie dla Krówki: kolejne zdziwienie.

                                          > > > > Gratulacje!
                                          > > > Widzisz emko sama, kto tu prowadzi dyskusje na poziomie pyskowki.
                                          > >
                                          > > Od kiedy słowo "gratulacje" to pyskówka?
                                          > Slowo gratulacje nie, ale jego kontekst,

                                          Kontekst wywaliłaś, więc zostało samo słowo "gratulacje", które pyskówką nie
                                          jest.

                                          emko, przemysl, nim napiszesz, bo
                                          > takim wyjasnianiem od podstaw powinna sie zajac kiedys tam Twoja pani od
                                          > polskiego ,nie ja

                                          Boże broń, żeby uczył mnie polskiego ktoś, kto nawet nie umie zachować
                                          kontekstu i napisać składnie zdania po polsku! :)
    • DŁUGOŚĆ JELIT DOROSŁEGO CZŁOWIEKA WYNOSI 7-9 METRÓW CZYLI 12-KROTNĄ DŁUGOŚĆ
      JEGO TUŁOWIA, PODOBNIE JAK U ROŚLINOŻERNYCH; NATOMIAST U MIĘSOŻERNYCH - TYLKO
      3 KROTNĄ DŁUGOŚĆ TUŁOWIA.
      • wojbus napisał:

        > DŁUGOŚĆ JELIT DOROSŁEGO CZŁOWIEKA WYNOSI 7-9 METRÓW CZYLI 12-KROTNĄ DŁUGOŚĆ
        > JEGO TUŁOWIA, PODOBNIE JAK U ROŚLINOŻERNYCH; NATOMIAST U MIĘSOŻERNYCH - TYLKO
        > 3 KROTNĄ DŁUGOŚĆ TUŁOWIA.

        Zdecydujcie się wreszcie co z tą długością , czy chodzi o cały przewód
        pokarmowy , czy tylko o jelito cienkie , bo w zależności od potrzeby wstawia
        sie odpowiednią nazwe ;)))) i proszę nie ucinajcie wojbusowi nóóóóóg
        P.S.
        Długość całego przewodu pokarmowego u ludzi 7-9 metrów (od przłyku do od... )
        długość jelita cienkiego 4-5 metrów ( które jest brane do porównań )
        długość tułowia człowieka około 70 cm
        to by nas stawiało gdzieś pośrodku między drapieżnikami a trawożercami ;))
        Slawek
        • Właśnie uświadomiłem sobie, że sprawa z jelitami jest bardziej skomplikowana
          niż mi się wydawało. No bo np jeśli bierzemy stos. dł jelit/dł ciała wilka to
          pewnie uwzględniamy tylko tułów (pewnie od pyska do ogona). A już w przypadku
          człowieka bierzemy pod uwagę wzrost, czyli dochodzą nam nogi (tak przynajmniej
          zrobiłem to ja). Nie jestem pewien czy warto brać u człowieka pod uwagę tylko
          długość samego korpusu, bo nogi stanowią przecież sporą masę.

          Tak więc porównując człowieka i wilka może byśmy tak rozważyli stosunek
          długości jelit do średniej masy ciała? Porównanie człowieka i szympansa wydaje
          się prostsze, tylko trzeba się zdecydować jak obliczamy współczynnik. Czy
          bierzemy pod uwagę jedynie korpus czy też wzrost. Myślę, że zamiast opierać się
          na gotowych danych możemy spróbować porachować to sami na tym forum.

          Najlepiej byłoby ustalić bezwzględną długość jelit np szympansa i wilka
          (człowieka już chyba ustaliliśmy na ok 8m). Ktoś ma dostęp do jakichś danych?
          Pozdrawiam
          • Gość: Martka IP: *.chello.pl 22.06.03, 20:59
            Jestem ciekawa opinii ludzi, którzy przez wiele lat nie jedli mięsa, a póżniej
            wrócili do tradycyjnego odżywiania się. Co was skłoniło do porzucenia swoich
            przekonań? Czy żałujecie sowjej decyzji o powrocie do mięsożerstwa?
            • Tzn. ja miałam troszkę podobną i inną sytuację:-)...ja byłam wegetarianką 3-4
              miesiące i wróciłam do miesożerstwa, a to dlatego, ze rodzice mnie zasypali
              argumentami przeciw wege a mnie zatkało, zreszta bardziej interesowała mnie
              zdrowotna opcja wege, w ogóle to jakoś dziwnie wtedy do tego podchodziłam...za
              jakieś...6 m-cy znowu stałam się wege, no i tak od 1,5 roku nie jem
              mięcha...to by było tyle...papek, aha a dlaczego wróciłaś do jedzenia mięsa?

              K.
              • Gość: Martka IP: *.chello.pl 24.06.03, 20:14
                Hej marchewunia. Dzięki za odpowiedź!
                Wróciłam do mięsa, bo wypaliła się we mnie wiara w to wszystko. Przestałam się
                tym tak bardzo przejmować. Zaznaczam, że mój 10-letni wegetarianizm nie był
                spowodowany względami zdrowotnymi, tylko bardziej humanitarnymi. Ach, szkoda
                gadać...Mój wegetarianizm nie zmieniał smutnych faktów, że i tak prawie WSZYSCY
                jedzą mięso. Mimo wszystko życzę ci, żebyś wytrwała. Cały czas popieram taki
                sposób na życie, chociaż mi się nie udało... Pozdrawiam!
          • Gość: boza krowka IP: 141.84.134.* 23.06.03, 10:55
            hydrogen napisał:

            > Właśnie uświadomiłem sobie, że sprawa z jelitami jest bardziej skomplikowana
            > niż mi się wydawało. No bo np jeśli bierzemy stos. dł jelit/dł ciała wilka
            to
            > pewnie uwzględniamy tylko tułów (pewnie od pyska do ogona). A już w
            przypadku
            > człowieka bierzemy pod uwagę wzrost, czyli dochodzą nam nogi (tak
            przynajmniej
            > zrobiłem to ja). Nie jestem pewien czy warto brać u człowieka pod uwagę
            tylko
            > długość samego korpusu, bo nogi stanowią przecież sporą masę.
            >
            > Tak więc porównując człowieka i wilka może byśmy tak rozważyli stosunek
            > długości jelit do średniej masy ciała? Porównanie człowieka i szympansa
            wydaje
            > się prostsze, tylko trzeba się zdecydować jak obliczamy współczynnik. Czy
            > bierzemy pod uwagę jedynie korpus czy też wzrost. Myślę, że zamiast opierać
            się
            >
            > na gotowych danych możemy spróbować porachować to sami na tym forum.
            >
            > Najlepiej byłoby ustalić bezwzględną długość jelit np szympansa i wilka
            > (człowieka już chyba ustaliliśmy na ok 8m). Ktoś ma dostęp do jakichś danych?
            > Pozdrawiam
            Drogi Hydrogenie,
            najpierw twierdziles, ze czlowiek ma krotkie jelita w stosunku do wlasnego
            ciala (por. swoje wypowiedzi na poczatku tego watku), teraz jednym ruchem
            konika szachopwego szybko zmieniasz zadanie i upierasz sie przy dokaldnym
            okresleniu roznicy - 8 czy tez 12 dlugosci ciala, z nogami czy bez. O ile
            wiem, dlugosc ciala czlowieka mierzy sie z nogami, mnie przynajmniej zawsze
            tak mierzono. Czlowiek to nie wilk, chociaz czlowiek bywa czasem innemu
            czlowieko wilkiem. Tak czy inaczej - czlowiek ma dlugosc jelit
            charakterystyczna dla zwierzat roslinozernych. I o tym pisalam od poczatku.
            pozdrawiam
            • Gość: hydrogen IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.03, 12:56

              > Drogi Hydrogenie,
              > najpierw twierdziles, ze czlowiek ma krotkie jelita w stosunku do wlasnego
              > ciala (por. swoje wypowiedzi na poczatku tego watku), teraz jednym ruchem
              > konika szachopwego szybko zmieniasz zadanie i upierasz sie przy dokaldnym
              > okresleniu roznicy - 8 czy tez 12 dlugosci ciala, z nogami czy bez. O ile
              > wiem, dlugosc ciala czlowieka mierzy sie z nogami, mnie przynajmniej zawsze
              > tak mierzono.

              Zdaje mi się, że w przeciwieństwie do Ciebie stalam się dojść przez tą dyskusję
              do jakiejś prawdy. Tobie będzie trudno bo nawet nie jesteś w stanie uważnie
              śledzić tego co piszę, nie mówiąc juz o dobrej woli.

              Wciąż 8 metrów długości jelit człowieka oznacza dla Ciebie, że są one 8 razy
              dłuższe niż wzrost, to co, człowiek ma średnio 1m wzrostu?

              Jeśli chce się do czegoś dojść to czasem należy się nad pewnymi subtelnościami
              zastanowić. Zresztą w tej chwili to chyba Tobie powinno na tym zależeć. No bo
              jeśli jelita szympansa są 12 razy dłuższe niż jego wzrost a u człowieka ten
              współczynnik jest poniżej 5 (chyba, że będziesz upierać się przy 1metrowym
              wzroście;), czyli mniej niż u wilka, to jak to się ma do roślinożerności
              człowieka?

              Pozdrawiam






              Czlowiek to nie wilk, chociaz czlowiek bywa czasem innemu
              > czlowieko wilkiem. Tak czy inaczej - czlowiek ma dlugosc jelit
              > charakterystyczna dla zwierzat roslinozernych. I o tym pisalam od poczatku.
              > pozdrawiam
              • Gość portalu: hydrogen napisał(a):

                >
                > > Drogi Hydrogenie,
                > > najpierw twierdziles, ze czlowiek ma krotkie jelita w stosunku do wlasnego
                >
                > > ciala (por. swoje wypowiedzi na poczatku tego watku), teraz jednym ruchem
                > > konika szachopwego szybko zmieniasz zadanie i upierasz sie przy dokaldnym
                > > okresleniu roznicy - 8 czy tez 12 dlugosci ciala, z nogami czy bez. O ile
                > > wiem, dlugosc ciala czlowieka mierzy sie z nogami, mnie przynajmniej zawsz
                > e
                > > tak mierzono.
                >
                > Zdaje mi się, że w przeciwieństwie do Ciebie stalam się dojść przez tą
                dyskusję
                >
                > do jakiejś prawdy. Tobie będzie trudno bo nawet nie jesteś w stanie uważnie
                > śledzić tego co piszę, nie mówiąc juz o dobrej woli.
                >
                > Wciąż 8 metrów długości jelit człowieka oznacza dla Ciebie, że są one 8 razy
                > dłuższe niż wzrost, to co, człowiek ma średnio 1m wzrostu?
                >
                DŁUGOŚĆ JELIT DOROSŁEGO CZŁOWIEKA WYNOSI 7-9 METRÓW CZYLI 12-KROTNĄ DŁUGOŚĆ
                JEGO TUŁOWIA, PODOBNIE JAK U ROŚLINOŻERNYCH; NATOMIAST U MIĘSOŻERNYCH - TYLKO
                3 KROTNĄ DŁUGOŚĆ TUŁOWIA.


przejdź do: 1-100 101-164
(101-164)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.