Dodaj do ulubionych

metody leczenia CFS

05.12.05, 21:16
ktokolwiek slyszal, ktokolwiek wie... piszcie wszystko!!!
Edytor zaawansowany
  • marta.gora 07.12.05, 19:52
    W moim watku podałam link do ciekawego artykułu- jest to przegląd obecnego
    stanu wiedzy na temat CFS. Wynika z niego, ze nie ma skutecznego leczenia :(

    www.terapia.com.pl/archiwum/pub.html?pub=303&edition=25
    login: ewab64, hasło: bartek1
  • olekplus 08.12.05, 11:25
    problem znikł od kiedy jestem na diecie optymalnej
  • mildford 08.12.05, 13:00
    porponuję, żebyś nieco rozwinął temat diety optymalnej. jestesz szeroko
    zainteresowany tego typu terapią.
  • marta.gora 09.12.05, 18:08
    To znowu ja.
    Tak sobie wiele rzeczy przemyślałam i skojarzyła, że muszę coś napisać- może to
    będzie jakiś trop ku leczeniu.
    A mianowicie- oprócz problemów ze snem i bardzo pędzącym sercem, moje pozostałe
    objawy dokładnie pokrywają się z objawami niedoczynności tarczycy. Na samym
    poczatku chorowania miałam zrobione hormony i przeciwciała, w kwietniu ub. roku
    powtórzone, i nic niepokojacego nie wynikło z tego. Ale mam watpliwości, kiedy
    patrze na moja podstawową temperature ciała (PTC). Od ponad roku ponownie
    mierzę sobie codziennie PTC (przerwa ok 2 lata) dla celow, hm..., zapobiegania
    ciąży, i od samego poczatku bardzo mnie dziwiło, ze w I fazie mam zaledwie 36,2-
    36.4, a po owulacji zaledwie 36,6. wczesniej- przed przewra- była o wiele
    wyższa. Parę dni temu wyczytałam, że o niedoczynności świadczy własnie PTC,
    mierzona między 5-7 z rana (u kobiet tylko między 2 a 5 dniem cyklu). Jesli
    jest poniżej 36,6 to jest na pewno problem z tarczycą.
    No i tak sobie mysle, że może mam wydzielane prawidłowe ilości hormonów
    tarczycy, ale może nie są one wykorzystywane przez mój organizm, bo np. tkanki
    sa oporne, albo te hormony jakos sie unieczynniaja, albo np. jest za mało
    jakichs białek łączących te hormony i wskutek tego nie mogą byc hormony
    aktywne. Ja np. mam za mało innych białek, które łączą hormony płciowe i m.in.
    głównie to wpływało fatalnie na rozwój i utrzymanie ciąży. więc może tu lezy
    przyczyna? Wiem, że sa białka PBI, które wiążą jod. W opracowaniach na temat
    CFS nie było chyba nigdzie mowy o leczeniu hormonami tarczycy?
    po niedzieli wybieram sie do mojego lekarza zakaźnika, który jako jedyny
    traktuje mnie jako prawie normalną osobę, więc spróbuję z nim pogadac na te
    temat.
    A Ty Mildford- jaka miewasz PTC? czy miałeś diagnozowaną tarczycę?
    Co do diety optymalnej- odpuśc sobie. Gdyby to była dieta cud, to nie byłoby
    juz żadnej chorej osoby na świecie, bo wszyscy by cudownie ozdrowieli.
    Pozdrawiam
  • mildford 15.12.05, 13:56
    Nie mierzylem PTC, ale zaczne i po kilku dniach dam odpowiedz.
    Jesli chodzi o TSH to przy ostatnich badaniach mialem dół normy, wiec nie
    podejmowano zadnego leczenia.
    Jesli chodzi o objawy to najbardziej uciazliwe jest ciagle zmeczenie. Ustepuje
    ono nieco pod wieczor, ale w niewielkim stopniu. Jak podejmuje jakis wysilek
    ficzyny lub umyslowy to zaczynam byc bardzo spiacy. Przestaje kontaktowac.
    Wczesniej mialem depresje, ale jestem na prochach, wiec psychiczne objawy sa
    zlagodzone.
    Jesli chodzi o klopoty ze snem to tylko takie ze jesli bym chcial to zasne
    wszedzie o kazdej porze.
    Moja szybkosc zasypiania w lozku mierzona jest w milisekundach. Chyba jeszcze
    nie zdazam przylozyc glowy do poduszki i juz spie.
    Mam chyba niesamowicie powolny metabolizm :(
    ehhh... nawet mi sie myslec nie chce, bo wlasnie mam robote do wykonania a
    czuje sie na maxa zmeczony i spiacy.
  • marta.gora 15.12.05, 22:16
    To pomierz sobie tę PTC i daj znać :)
    To zmeczenie, senność (jesli to nie działanie uboczne Twoich prochów), to
    klasyczny objaw niedoczynnosci tarczycy.
    Co do Twojego snu- TO JEST NIESPRAWIEDLIWE!
    ;)
    Ja mam bardzo lekki sen, a Ty śpisz wszedzie i bez problemu... Nie mozna tego
    jakos podzielić równo? Ty miałbys dobrze, i ja tez
    ;)
    Aha- i jeszcze jedno. A glukoza na czczo robiona? Cholesterol?
  • mildford 16.12.05, 09:36
    Bardzo chetnie podzielilbym sie z Toba moja blyskawiczna zdolnoscia do
    zasypiania, ale nie wiem jak to zrobic. Przyszlo mi cos do glowy, ale nie bede
    zartowal w ten sposob, zeby nie zniweczyc powagi forum ;)
    Jak to jest z ta niedoczynnoscia? Myslalem, ze poziom TSH wszystko wyjasnia.
    Czyzbym mogl miec niedoczynnosc mimo TSH w granicach normy?
    Jesli chodzi o cukier to w normie, ale cholesterol...uwaga... 330 !!!!!!!!
    ...i w tym miejscu umieszczam podzikowania dla obu dziadkow, za przekazanie
    powyzszego w genach.
    Marta pisz szybko wszystko co wiesz o zwiazku cholesterolu z moimi
    dolegliwosciami.
    Forum bede sprawdzal co 5 sek. ;)
  • marta.gora 17.12.05, 10:35
    Hehe...
    mówisz- powaga forum?
    ;)
    Co do Cholesterolu- jego podwyższenie tez jest jednym z objawów niedoczynnosci
    tarczycy, ale tez może własnie byc sprawką dziadków :(
    jesli TSH masz OK, to oznacza, że tarczyca jest wydolna. problem tylko, czy te
    wydzielone przez nia hormony sa spozytkowane przez tkanki Twojego organizmu, bo
    to np. przeciwciała przeciwtarczycowe moga stac na przeszkodzie, albo niedobory
    białek, wiążących te hormony i w konsekwencji wytwarzane przez tarczyce hormony
    (mimo prawidłowych ilości) nie sa wykorzystywane, dając w efekcie objawy
    niedoczynności :( Przeciwciała można zbadać (aTPo i TG), a jesli chodzi o te
    białka tez- z tym, ze to sa juz bardziej specjalistyczne badania i robią je
    nieliczne laboratoria (jeszcze nie znalazłam, gdzie).
  • mildford 20.12.05, 12:03
    Martusiu, troszke sie zaczalem orientowac w temacie i TBG - bialka
    transpotujace hormony tarczycy mozna zrobic prawie wszedzie i kosztuje to u
    mnie 37pln. jutro jade zrobic aTPo, TG praz TBG.
    Mam nadzieje, ze chodzilo Ci wlasnie o to bialko. Jesli cos pochrzanilem to
    mnie skoryguj. Moze masz na mysli jeszcze inne bialko.
    pozdrawiam
  • marta.gora 21.12.05, 21:26
    Dokładnie- o białka TBG chodzi. No cos takiego! W naszym Lublinie nie znalazłam
    laba, gdzie by to robili!
    Aha, jest jeszcze bialko wiążące jod, tylko nie wiem,na jakim etapie diagnozy
    dobrze je zrobić, tzn. czy warto, jesli np. TBG jest OK.
    Ale czy masz jakies podejrzenia co do swojej tarczycy? Bo ja zaczęłabym jednak
    od kilku pomiarów temperatury. Ja mam juz to poza soba, więc należałoby
    popchnąc diagnostyke dalej, ale poczekam na konsultację z moim lekarzem
    (dopiero po nowym roku). Pisz, jak wyszły Ci wyniki.
    Aha- jesli wybierasz laboratorium, to kieruj sie nie cenami, i opinią i
    najlepiej je robić w laboratoriach przyszpitalnych (prywatnie tez mozna w
    każdym).
    Widzę, że Cię wzięło :)
    Fajnie- ktos mnie będzie mobilizować :)))
    --
    _______ \!/_________
    ______( @ @ )_______
    ____oOO-(_)-OOo_____
  • marta.gora 22.12.05, 11:15
    Aha i jeszcze jedno: lepiej na poczatku zrobic TSH oraz fT3 i fT4 (tj. wolne t3
    i t4), a nie T3 i T4 (to nie są te same badania, tzn. fT3 to nie T3).
    Ja pewnie zaraz po śwętach polecę do laboratorium i z wynikami (niezaleznie
    jakimi) do mojego zakaxnika.
    A TSH ma być w dolnej granicy normy- najlepiej.
    --
    _______ \!/_________
    ______( @ @ )_______
    ____oOO-(_)-OOo_____
  • mildford 23.12.05, 15:46
    Ostatnio troszke zaniedblem pisanie, bo mialem sporo roboty. Co za tym idzie
    nie zrobilem zadnych badan. Wiem jednak ile kosztują - wszystkie aTPo, TG i TBG
    po 37pln.
    Mysle, ze na powaznie zajme sie tym juz w nowym roku.
    A poki co to wszystkiego najlepszego z okazji swiat. Zycze Ci i wszystkim,
    ktorzy to przeczytaja duuuuuuuuuuuuzo zrowia!!! Spokojnych i wesołych świąt
    oraz spelnienia marzen!
    Pozdrawiam
  • marta.gora 16.02.06, 20:59
    Mam wyniki badań- hormony i p/ ciala- wszystko w normie. To niby dobry znak,
    chociaz p/ ciała mam w połowie normy- 3 lata temu nie mialam ich w ogóle. TBG
    nie robiłam. Chyba jeszcze jednak skuszę się na dalsze stosowanie medformaxu-
    podczas leczenia moje samopoczucie fizyczne, tj. wydolność bardzo sie
    poprawiło. Tylko rodzinna nie widzi juz potrzeby kontynuowania tego leku :(
    --
    "Każde kłamstwo powiedziane 10 razy, za 11 razem staje się prawdą".
  • mildford 10.03.06, 18:01
    czesc Marta! ja ostatnio jestem na etapie badania u siebie Candidy. moje
    zmeczenie i deprecha sa spowodowane "mgla umyslowa". wsrod objawow typowych dla
    Candidy Albicans, wiekszosc zaobserwowalem u siebie. poza tym istnieja
    przeslanki, ktore powoduja, ze przerost candidy jest u mnie bardzo
    prawdopodobny. ostanio stosuje diety (rozdzielna + typowa dla candidy) i
    chwilami czuje sie calkiem dobrze. jakos sie rozruszalem ostatnimi czasy, bo
    regularnie 3 x tygodniu uprawiam sport. nie biore jeszcze tylko mineralow i
    wit.B ze wzgledow finansowych. ogolnie jestem dobrej mysli (chociaz te zle
    takze mnie czsem nawiedzaja). bedzie dobrze :))) pozdrawiam
  • marta.gora 13.03.06, 16:52
    Hmmm...,
    Candida ostatnio jest obwiniana za większośc chorób na naszym globie. Moje
    zdanie jest takie, że odporny organizm, z prawidłowym sprawnym układem
    odpornościowy,m, jest w stanie utrzymac w ryzach rozwój niepożądanych
    drobnoustrojów, no i grzybstwa także. Dlatego wg mnie droga prowadzi przez
    naprawę wydolności organizmu, aby mógł sam wydac wojne Candidzie.
    --
    "Każde kłamstwo powiedziane 10 razy, za 11 razem staje się prawdą".
  • deja.vu 15.02.06, 14:53
    Zapraszam do lektury na mojej stronie - trzeba kliknac w stopke :) nie moge sie
    wypowiadac czy w kazdym przypadku CFS jest uleczalna, ale z tymi ktore byly
    zwiazane jednoczesnie z depresja terapia okazala sie skuteczna. Zapraszam :)
    --
    Klinika Reiki – ciesz się zdrowiem!
  • marta.gora 16.02.06, 20:55
    Jesli jest depresja, to na pewno nie ma ZPZ- nie rozpoznaje się ZPZ przy
    rozpoznaniu depresji. Brak objawów depresji to jedno z kryterium ZPZ.w
    przeciwnym razie leczy sie DEPRESJĘ.
    --
    "Każde kłamstwo powiedziane 10 razy, za 11 razem staje się prawdą".
  • mildford 10.03.06, 18:21
    witam. ponad rok temu w akcie desperacji i przez bierne zainteresowanie
    psychotronika poszedlem na kurs bioenergoterapii do znanego bioenergoterapeuty.
    mialem nadzieje, ze dzieki temu bede mogl sobie pomoc. wspomniany treapeuta to
    bardzo mily facet, ale od tego czasu przestalem sie tym interesowac i wierzyc w
    jakiekolwiek zjawiska paranormalne. nie wspominajac nawet o probie leczenia sie
    tymi metodami. moglbym sprobowac takiego leczenia, ale tylko w przypadku gdyby
    ktos zaproponowal mi wziecie wynagrodzenia po chocby malej poprawie mojego
    stanu ;] cos czuje, ze zaden "uzdrowiciel" na to nie pojdzie :]
    pozdrawiam
  • spejsik56 27.02.06, 09:33
    Witam wszystkich.
    Chcę się podzielic z wami moimi doświadczeniami związanymi z CFS. Otóż teraz jestem lekarzem, ale w maju ubiegłego roku jako stażysta odbywałem staż na pediatrii w jednym z łodzkich szpitali. Tam zaraziłem sie od chorych dzieci mononukleoza zakaźną. I to był początek CFS (CFS często powstaje właśnie po zakażeniach wirusem EB wywołującym minonukleozę). Przez ponad pół roku czułem się okropnie. Do ciągłego potwornego wręcz wyczerpania i zmęczenia doszły bardzo nieprzyjemne odczucia psychiczne (psychozy), napady dziwnego lęku. Ale chcę napisać o metodch leczenia jaki sobie sam jako lekarz zaaplikowałem. Nie znamy przyczyn CFS dlatego nie znamy też skutecznego leczenia. Ale ja wypróbowałem kilka sposobów. Na dzień dzisiejszy po ponad miesięcznej kuracji mogę powiedzieć że chyba czuję się juz w miarę dobrze. BOŻE JAKA ULGA!!!!!!!!!!!!!!! Pierwszą metodą leczenia był stopniowany wysiłek fizyczny. I broń Boże nie chodzi tu o to by wskoczyć na rower i przejechać 100 km. Zaczynałem od krótkich spacerów, potem coraz dłuższych i dłuższych i bardziej forsownych. Przyznam że na początku słaniałem się na nogach i totalnie nie miałem siły chodzić ale sukcesywanie zwiększałem wysiłek. W SFC nie można biernie leżeć cały dzień. TRZEBA SIE RUSZAC!!! Wiem jakie to jest cięzkie do wykonania ale trzeba się w sobie zebrać. Następna rzecz to leki. Stosowałem u siebie koktajl witamin z grupy B. a do tego zażywałem duże dawki vit. B12 (100 mcg dziennie co stanowi 10 000% dziennego zapotrzebowania) od razu ostrzegam by wcześniej udać się do lekarza i pod jego okiem zażywać ten lek. Oprócz tego zażywałem Magnez i Wapń. Jeszcze jedna sprawa: w CFS pojawia się nietolerancja alkoholu, kofeiny, cukru i Aspartamu. Radzę więc nie pić alkoholu (ja po nim czułem się strasznie źle) mało kawy (bo ona i tak was nie postawi na nogi) i mało słodzić. I jeszcze jedno na koniec. Niech ktoś czasem nie powie że chyba ma CFS bo dzisiaj jest zmęczony albo mu się nie chce czegoś zrobić. Nie mylcie zwykłego zmęczenie z CFS który jaest naprawdę ciężką chorobą. To chyba tyle. Jeśli ktoś ma jakieś pytania to chętnie podzielę sie z nim moją wiedzą. mslowakiewicz@interia.pl
  • mildford 10.03.06, 18:11
    Panie Doktorze,
    chyba mial Pan bardzo lekka odmiane CFS, skoro potrafil się Pan "zebrac w
    sobie" ;) w moim przypadku nie zaobserwowalem szczegolnej korelacji regularnego
    uprawiania sportu i poprawy stanu psychofizycznego :( mam wysporotwane ciało,
    co nie przeszkadza mojemu umyslowi w niemocy - ciaglej dekoncentracji, tzw.
    mgle umyslowej oraz ciaglemu poczuciu zmeczenia.
    poprobuje z witaminkami i mineralami. zobaczymy co wyjdzie.
    moze z badania wykaza (co uwazam za wielce prawdopodone), ze to jednak Candida
    Alb. Wtedy bedzie wiadomo jak leczyc.
    pozdrawiam
  • spejsik56 12.03.06, 16:32
    Witam!
    No o bardzo lekkiej poostaci CFS bym u siebie nie mówił. Na początku nawet taki wysiłek fizyczny jak wstanie z łóżka i pójście do łazienki powodował, że byłem bliski omdlenia, traciłem równowagę przed oczami robiło mi się ciemno. Moje "zażywanie sportu" zacząłem kiedy czułem się już troszkę lepiej czyli po 4-5 miesiącach. CFS może trwać nawet kilka lat więc u siebie mówiłbym raczej o szybkim ustapieniu objawów. Chciałem się jeszce zapytać mojego rozmówcy o alkohol. CZy występowały po nim jakieś niekorzystne objawy?
  • marta.gora 13.03.06, 16:48
    Długo tu nie zaglądałam; dopiero dzisiaj- i od razu tafiłam na Twój post. Jako
    medyk masz szanse leczyc się sam- w zaleznosci od swojego samopoczucia,
    wykorzystując wiedzę i umiejętności, nabyte podczas studiów. W moim wypadku nie
    jest tak wesoło (zreszta- jak w każdym innym), bo lekarz objawy rozumuje i
    obejmuje "po swojemu", czyli- jak osłabienie,trudności z pamiecia,
    koncentracja, a do tego zaburzenia snu- to na pewno depresja. Ty, wiedząc jak
    nazwać swoje objawy, masz mozliwośc doboru leczenia, które mozna w nich
    stosowac. Ja nie mam szansy zaaplikowac sobie sama leczenia, bo lekarzem nie
    jestem. Mało tego- to, co ja odczuwam, przez lekarze odbierane jest tak, jak
    tego nauczył sie na studiach- ja nazywam rzeczy tak, jak ja je odczuwam, a nie
    tak, jak to opisuje medycyna (choć mam nadzieję, że sie pokrywaja). Chocby
    osłabienie- ja odczuwam je jako bardzo uposledzona mozliwośc wykonywania
    wysiłku fizycznego, przy czym ten wysiłek to np. umycie naczyń czy przepierka
    ręczna. O pływaniu czy jeździe na rowerze nawet nie ma mowy, bo wejście na I
    piętro jest już nie lada wyczynem. Zaburzenia snu wg lekarzy wynikaja z ...
    depresji, bo pewnie miałam cięzki okres. Natomiast ja miałam taki okres, kiedy
    byłam bardzo nadwrazliwa na hałasy, ale teraz od onad 2 lat spię w stoperach, a
    i tak czasami sie wybudzam, bo... serce mi bardzo szaleje. Nie jest to wywołane
    ani snem, ani lękiem- po prostu serce bardzo szybko i mocno bije, robi mi sie
    gorąco, co uniemożliwia mi zaśnięcie. Od kilku miesięcy na szczęście te objawy
    jakby się wyciszyły i tylko wyjatkowo zdarzaja się takie "ciągi" kilkudniowe,
    kiedy w środku nocy czy nad ranem budzi mnie taka sytuacja.
    Piszesz o spacerach- fajna sprawa. U mnie jest to tak, że jesli dziecka do
    szkoły nie odwioze, a tylko odprowadzę, to potem nie mam juz siły zupełnie na
    nic. Jest to tak, jakbym tym spacerem wyczerpała cały limit moich mozliwosci na
    ten dzień. Przed zachoorowaniem, dziennie robiłam kilka, kilkanaście kilometrów
    i czułam się wspaniale. Po zachorowaniu wszystko nagle się urwało i miejsca
    sobie w związku z tym nie mogłam znaleźć. Moje pragnienie to własnie mozliwośc
    powrotu do dawnej formy. Poza tym- moja pamięc prawie nie istnieje- trudno mi
    sie uczyć czegos nowego, ale i trudno mi sobie przypomniec rzeczy, które
    pamiętałam kiedys bardzo dobrze (np. materiał do prowadzonych wykładów).
    Ostatnio łapie się na tym, że zaczynam zapominac i trudno mi się przypominają
    np. nazwy przedmiotów. Zdarzają mi sie tez ortograficzne byki czy ogarniaja
    mnie watpliwości, jak nalezy poprawnie cos tam napisać.Dla mnie jest to nowa i
    bardzo stresująca sytuacja. To, co kiedyś załatwiałam w ciągu jednego dnia,
    teraz musi odczekac swoje w kolejce, bo nie jestem w stanie wykonać więcej, niz
    jakieś 20% tego w ciągu dnia, co kiedyś. Poza pamięcia i meczliwością oraz
    okresową tachycardia nie mam wiekszych problemów. A wracając do propozycji
    spacerów- u mnie sprawę komplikuje jeszcze inne cholerstwo- mam wielopoziomowa
    dyskopatię w odcinku L i S oraz zwyrodnienia w Th i L- każdy kilkunastominutowy
    spacer kończy się bólem kręgosłupa. Po prostu- totana załamka :(
    Ja stawiałabym mimo w miarę dobrych wyników, na poprawę funkcji tarczycy, bo
    moje objawy jako zywo kojarzą mi sie z niedoczynnościa tego gruczołu- nawet
    takie cos, jak nadwrazliwośc na zimno, uczucie zimna, niska temperatura ciała,
    łatwe marzniecie- kiedys tego nie miałam i nawet w duże mrozy nie ubierałam sie
    jakoś cieplej. Teraz nawet w domu marzna mi stopy i często uzywam koca jako
    dodatkowe przykrycie.
    iszesz o nietolerancji alkoholu, kofeiny, cukru- ja mam dokładnie to samo. Po
    najmniejszej ilości alkoholu serce bardzo przyspiesza, oczy wysychają, boli
    głowa i w ogóle czuje się jeszcze bardziej osłabiona. Za kawą nigdy nie
    przepadałam- czułam sie rozkołatana. Po wiekszej ilości węglowodanów (np.
    owoce, ciasto) czuje się jeszcze bardziwe osłabiona, no i noca najczęściej mam
    wtedy własnie te kołatania.
    Mnie bardzo, badzo zalezy na powrocie do zdrowia- bardzo chciałabym urodzić
    jeszcze ze 2 dzieci, a czas działa na moją niekorzyść :( Nie biore już
    metformaxu- rodzinna nie widzi potrzeby. Po paru dniach bez tego leku znowu
    wróciłam na nizszy poziom, czyli powróciło wieksze osłabienie.

    Słuchaj- jakie badanie wskaże, czy mam jeszcze wirusa w organizmie? Ja osłabłam
    po cytomegalii; teraz mam IgG ponad 250, ale chciałaym wiedziec, czy ten wirus
    we mnie się jeszcze namnaża, czy nie. Chciałabym tez sprawdzić własnie EBV, ale
    własnie na podstawie jakiegoś badania na obecność wirusa, a nie IgG. Czy jest
    taka mozliwość? Słyszałam o badaniu DNA- czy faktycznie to badanie moze być
    pomocne?
    Ja jestem gotowa wypróbowac Twoją terapię :))) Niestety- SAMA, bez pomocy
    lekarza, bo zakaxnik orzekł, że on mi więcej nie jest w stanie pomóc, a
    rodzinna wprost powiedziała, że się na tym nie zna.
    Napisz, w jakiej ilości był wapń i magnez- czy dawka dobowa, czy kilkakrotnie
    większa?
    No i te witaminy z gr. B- polecasz jakieś konkretne, czy B Complex? A B12 to
    jak- w zastrzykach???
    Pozdrawiam i zycze całkowitego powrotu do zdrowia.

    Marta

    PS Moja znajoma z pracy, do dawnej wydolnosci, po mononukleozie, doszla prawie
    rok od momentu zachorowania.

    --
    "Każde kłamstwo powiedziane 10 razy, za 11 razem staje się prawdą".
  • spejsik56 14.03.06, 19:18
    Rzczywiście problem CFS nie jest zbyt dobrze znany przez lekarzy. Ja sam przez 6 lat studiów i rok stazu czyli w sumie przez 7 lat nauki aby zostać lekarzem nie słyszałem za wiele na ten temat. A przecież nie jest to choroba taka rzadka. Średnio występuje z częstością 1:1000 a pamiętam jak wiele czasu na studiach było poświęcone na jakieś "pierdołowate" choroby występujące raz na 2-3 miliony ludzi. I co smieszniejsze zawsze na egzaminach pytano o własnie takie niuanse a nie o podstawowe choroby. No ale to już problem innych.
    Co do badań obecności wirusa we krwi stosowane są badania PCR (reakcja polimerazy łańcuchowej) które stwierdzają obecność materiału DNA (lub RNA) wirusa we krwi. Są to więc badania jednoznaczne i nieomylne. Takie badania robi się np w przypadku WZW B (wirusowego zapalenia wątroby). Przyznam, że nie słyszałem do tej pory o PCR dla EBV, ale porozmawiam ze znajomymi diagnostami.
    Jeżeli chodzi o witaminki to warto stosować vit B complex doustnie i dodatkowo doustnie vit B12. B12 jest na receptę, ja stosuje tabletki 100 mcg czyli 10000% dobowego zapotrzebowania. Dodatkową substancją regulującą metabolizm komórkowy jest koenzym Q10. Jest on łatwo dostepny w aptekach. zapomniałem napisać w moim poprzednim poście o tachykardii. Ja też miałem coś takiego. W stanie spoczynku (na leżąco) miałem tętno 120-130/min przy normie 60-100/min. Serce waliło mi jak oszalałe. Więc z tego powodu brałem Aspargin - połączenie Magnezu i potasu. Potas powoduje zwolnienie akcji serca no a sam magnez generalnie jest polecany w CFS. Okresowo stosowałem też beta-bloker np. propranolol. Zwalnia on akcję serca. No ale to już jest lek na receptę i warto najpierw porozmawiac o tym ze swoim lekarzem.
    Ostatni odnotowałem sukces. Wypiłem całe piwo i nic strasznego mi sie nie stało :))))))))))))
    Wcześnie tak jak u Ciebie po odrobinie alkoholu czułem fatalnie. Serca waliło mi jak bym wszedł na 10 piętro.
    Od mojego zakażenia EBV i początku CFS mija już 9 miesiąc. Czuję sie już o niebo lepiej niż na początku, chociaż do pełnego dobrostanu jeszcze mi trochę brakuje. No ale chyba wszystko zmierza ku dobremu.
    Aha jeszcze jedno. Napisałaś, że okresy złego samopoczucia nachodzą Cię teraz na kilka dni. JA mam podobnie. Charakterystyczną cechą CFS jest własnie to, że okresy złego samopoczucia często mieszają sie z okresami w miarę dobrego samopoczucia. A w okresie zdrowienia czas między kolejnymi "napadami" wydłuża się i stopniowo robią się one coraz słabsze. Czyli głowa do góry. Będzie dobrze.
    Słowo "POZDRAWIAM" kieruję do wszystkich CFSowiczów.
  • marta.gora 21.03.06, 17:36
    Ja mam troche do czynienia z medycyna, to wiem, czego ucza na studiach :)
    Mam natomiast nieodparte wrażenie, ze wielu absolwentów opiera swoją pracę
    zawodową tylko na tym, co usłyszeli na studiach i bardzo rzadko rewidują swoją
    wiedzę, tzn. dokształcają się, ale taki przecietny lekarz, pracujący na kilka
    etatów aby utrzymac siebie i ropdzine, nie bardzo ma czas na systematyczne
    dokształcanie, a jesli juz, to tylko we własnej specjalizacji. Mnie na
    egzaminie ytano np. o pomiar temperatury mózgu, ale juz np. o tym, jak
    skutecznie obnizyc temperaturę ciała przy pomocy lodu na odpowiednie okolice
    ciała (tętnice), dowiedziałam się dopiero później. Ale dość o tym :)
    B complex stosowałam, ale pewnie zbyt krótko, bo jakies pare tygodni. Magnez
    jem prawie na stałe. Z wapnem boje sie przesadzić, bo mam skłonnośc do
    tworzenia sie kamieni w nerkach.
    A co do tachycardii... Na poczatku moich dolegliwości miałam podejrzenie SM.
    Kiedy badania nie wykazały tego dziadostwa, to swoje podejrzenia neurolog (i
    później reumatolog) skierowali na hipokaliemiczne porażenie okresowe (tez o tym
    na studiach nie słyszałam :). Bez żadnych badań w tym kierunku "rozpoznano" mi
    tę chorobe i jako postepowanie zalecono Kaldyum (potas o przedłuzonym
    uwalnianiu). Brałam tego w sumie 6-8 kapsułek, ale serce i tak mi pędziło jak
    oszalałe. Po 4 miesiącach faszerowania sie tym potasem dałam sobie spokój, bo
    nie było żadnej poprawy- ani w pracy serca, ani w wydolności fizycznej.
    Aspargin tez brałam swego czasu, bo miałam nadciśnienie. No i do tego
    propranolol (na który chyba jestem oporna, bo nie reagowało ani moje ciśnienie,
    ani tetno), poten atenolol (ten przynajmniej cisnienie mi ładnie obniżał), a od
    2 lat- bisocard (ale działa tez tylko na ciśnienie; ostatni rok biorę
    sporadycznie, bo ciśnienie tylko wyjatkowo mi rośnie; tachycardia nadal się
    utrzymuje).
    > Aha jeszcze jedno. Napisałaś, że okresy złego samopoczucia nachodzą Cię teraz
    > na kilka dni. JA mam podobnie. Charakterystyczną cechą CFS jest własnie to,
    że
    > okresy złego samopoczucia często mieszają sie z okresami w miarę dobrego
    samopo
    > czucia. A w okresie zdrowienia czas między kolejnymi "napadami" wydłuża się i
    > stopniowo robią się one coraz słabsze.
    Eh, tak dobrze to nie mam. To jest tak, że osłabiona jestem od ponad 3 lat, ale
    były takie okresy, kiedy to się zdecydowanie pogarszało. Od 1,5 roku jestem co
    prawda nadal osłabiona, ale okresy takiego znacznego pogorszenia jak na
    poczatku są rzadsze, tzn. tak, że muszę się położyć do łóżka jest 2-3 razy w
    miesiącu; wczesniej były to ciągi kilkudniowe. W miarę dobre samopoczucie?
    Boże, kiedy to bylo!

    Jutro lecę do apteki uzupełnic zapasy, głównie B compl. i Q10 (tylko jaki
    preparat? który z nich wykazuje najlepszą przyswajalnośc i działanie?).

    Dzieki za odzew z Twojej strony- zawsze to lżej się robi czlowiekowi, jak ktos
    napisze, że z tego wychodzi :)

    Pozdrawiam i życze powrotu do całkowitego zdrowia.
    M.
    --
    "Każde kłamstwo powiedziane 10 razy, za 11 razem staje się prawdą".
  • marta.gora 21.03.06, 17:43
    Parę dni temu robiłam nowe rtg kręgosłupa, bo ból ostatnio bardzo się wzmógł
    (były rodzinne spacery :( Obejrzał to nowy lekarz (poprzedni juz nie
    przyjmuje dorosłych) i pokazał, na czym polega mój FELER: mam lumbalizację S1,
    czyli mój kręg S1 nie zrósł się z kością krzyzową, a że w tamtym odcinku nie ma
    za bardzo mięśni i S1 jest raczej mikry, to mam i będę mieć te cholerne bóle,
    bo masa ciała jest zbyt duża dla tego kręgu. No i spacery będa jak najbardziej
    bóle wywoływać. Załamka totalna :(((
    --
    "Każde kłamstwo powiedziane 10 razy, za 11 razem staje się prawdą".
  • qq39 25.04.06, 03:56
    patrz forum candida
    najlepiej zrobic test sliny na nadnercza ile maasz kortizolu w moim przypadku
    mam bardzo wyczerpany i jestem sllaby i spada mi cukier
    najwazniejsz to wyleczyc nadnercza zajmuje to rok dwa ale nie ma innej
    mozliwosci i unikac alergenow strasznie wyczerpuja nadnercza
  • mildford 26.04.06, 14:48
    rozwin troszke temat nadnerczy. ja od jakiegos czasu uczestnicze w forum
    candidy i nie zaobserwowalem nic na ten temat.
  • geodeta_31 24.08.06, 10:33
    Cześć.

    Czy jeszcze ktokolwiek pisuje na tym forum?
    Czy przenieśliście się gdzieś indziej?
    Napiszcie proszę, mam troszke spostrzeżeń na temat
    dręczącej nas dolegliwości.

    Marcin
  • marta.gora 24.08.06, 14:54
    Pisz- jak najbardziej.
    W końcu gdzie jak nie na forum, mozna się więcej dowiedzieć, niz u lekarzy?
    Zgodnie z obietnicą mailową- jak dojdę do siebie, to się odezwę.
    --
    "Każde kłamstwo powiedziane 10 razy, za 11 razem staje się prawdą".
  • mildford 24.08.06, 16:05
    odpowiedzialem Ci na priva. Marta napisz jak postepy w leczeniu. widzialem Cie
    na kilku forach, wiec szukasz po omacku tak jak ja. na razie nic nie znalazlem,
    ale wybieram sie do ortopedy. wydaje mi sie, ze u mnie CFS moze miec zwiazek z
    kregoslupem. pilem lukrecje, o ktorej wspomnial kolega pare postow wyzej, ale
    zadnej reakcji ze strony organizmu.
    pozdrawiam
  • marta.gora 29.08.06, 10:24
    Mildford, muszę Cię rozczarować- nie zmieniło się nic w temacie diagnostyki czy
    leczenia. Tzn. badania, które robiłam wiosną pokazały, że jestem zdrowa jak
    rydz i właściwie to szukam dziury w całym. To jak usłyszysz to dziesiatki razy,
    to w końcu sie poddajesz, no nie? I ja tak zrobiłam, tzn. uwierzyłam, że to
    tylko moje subiektywne odczucia, które nie maja związku z moim stanem
    organizmu. Jak pisałam wiosną- chciałam jeszcze mieć dzieci, ale do tej pory
    wahaliśmy się własnie ze względu na to cholerne zmęczenie. No ale skoro ja w
    badaniach zdrowa, to podjęliśmy starania, które zaowocowały ciążą.Niestety,
    zarodek przestał się rozwijać, tzn. ciąża obumarła w 8.tygodniu. Tydzień temu
    miałam zabieg. Trofoblast był OK, bo pozom b HCG nie wskazywał na jakieś
    zagrożenia, hormonalnie też byłam wydolna. Pozostaja więc wady zarodka- i to
    jest prawdopodobna przyczyna wg lekarza; ostateczne wyniki badania hist-pat
    będę znała pod koniec pierwszego tygodnia wrzesnia. No i tu wrócił problem ZPZ
    u mnie. Geodeta chyba z nieba mi spadł- tuz przed ciążą byłam u endokrynologa i
    okazało się, że moje nadnercza nie pracuja prawidłowo. czytając to, co Geodeta
    napisał o swoim leczeniu, mam nieodparte wrażenie, ze u mnie tez jest jakaś
    ukryta infekcja wirusowa, z którą organizm nie jest w stanie sobie poradzić,
    stąd wyczerpane nadnercza i prawdopodobne wady u zarodka. Leczenie jest bardzo
    sensowne-oczywiście wg mnie- choć bardzo ryzykowne (m.in. długi okres podawania
    Heviranu i gigantyczne dawki wit.C. Sensowne, bo jeśli wyeliminuje się wirusy i
    nadnercza bedą mieć czyste pole, to powinna nastapić poprawa czy wręcz zupełny
    powrót do zdrowia.
    W każdym razie mam jeszcze prawie 2 tygodnia zwolnienia i zamierzam to
    wykorzystać na przeszukiwanie natu w nadziei, ze ułożę sobie jakiś sensowny
    plan działania, obejmujący szczegółową diagnostyke nadnerczy i ewentulane
    leczenie. Licze na wsparcie informacyjne zwłaszcza Geodety ;*)

    Lukrecja jest owszem, doskonałym ziołem- podwyższa ciśnienie krwi, stąd jej
    picie u niskocisnieniowców daje lepsze efekty, niż litry kawy.
    --
    "Każde kłamstwo powiedziane 10 razy, za 11 razem staje się prawdą".
  • geodeta_31 29.08.06, 14:16
    Witam wszystkich a w szczególności Ciebie Marto.
    Sporo dziś nowych postów to i ja się dołączę. Troszkę Wam zazdroszczę, Wam
    czyli tym którzy poza Przewlekłym Zmęczeniem nic już w sobie nie znajdują
    złego :-) Mnie poza tym sen z powiek spędzają jakieś guzy pod skórą w różnych
    częściach ciała oraz zmętnienie ciała szklistego. Z guzami już jestem umówiony
    do chirurga i zobaczymy co w trawie piszczy a właściwie co w guzie piszczy.
    Tego drugiego nie jestem się w stanie pozbyć bo nie ma zabiegów ani leczenia,
    które to usuwa. No i do tego CFS, które jak sami wiecie może człowieka zgnoić
    dokumentnie. Ale dziś byłem u swojej lekarki pierwszego kontaktu w szpitalu
    MSWiA i pokazałem jej wyniki badań jakie zrobiłem w Anglii. Powiem szczerze
    byłem zaskoczony reakcją; pozytywną reakcją. Pani stwierdziła że takie badania
    to i owszem w MSWiA także ale w warunkach szpitalnych i powiedziała, że
    kierownik poradni obserwacyjnej to świetna lekarz endokrynolog a do tego
    przyjęli ostatnio docenta endokrynologa, który sie doktoryzuje i ponoć chętnie
    się mną zajmą. Więc zapisałem sie i jutro dalej podążę tropem
    endokrynologicznym, który mam nadzieję rozwinie jakoś nasze horyzonty. Mam
    jedynie nadzieję wielką, że nie zdiagnozują mi jakiegoś guza nadnercza lub
    przysadki bo załamałbym się już zupełnie. W każdym razie trzymajmy kciuki za
    siebie, bo to zawsze raźniej w kilkoro, nie? Marto, miło mi że uważasz, że moje
    doświadczenia na coś sie przydają, jednak na razie nie wiwatuję jakoś wybitnie
    bo pomimo iż mój stan troszke odbił sie od dna, to miewam jeszcze dni tak jak
    dziś czy wczoraj, kiedy mięśnie jak z waty, boli i galopuje serce i budzę sie o
    2 w nocy za skarby nie mogąc zasnąć :-( No ale były czasy, że tak było
    codziennie. Czemu piszesz, że terapia zaproponowana dla mnie jest bardzo
    ryzykowna? Jestem dosyć przewrażliwiony poprzez swoje dolegliwości na punkcie
    swojego zdrowia i pytałem z 10 razy jakie są mozliwe skutki uboczne tego
    sposobu leczenia. Uspokojono mnie, że w związku z tym iż poza Heviranem i TFX,
    wszystko inne jest suplementem i ma uzupełniać braki a nie psuć. Zaś jesli
    chodzi o Heviran i TFX; cóż myślę kochani, że jesteśmy chorzy, chorzy z takiej
    czy innej przyczyny bardziej lub mniej, i nie ma chyba do końca leku, który
    lecząc jedno byłby całkowicie obojętny dla pozostałej reszty organizmu. Jednym
    słowem; trzeba podjąc jakieś ryzyko, by godnie przeżyć resztę życia. To moje
    zdanie ale oczywiście ryzyko minimalne a ja uważam jak narazie minimalizuje je
    jak mogę :-) Zawsze można by było leczyć to hormonami i innymi "ciężkimi"
    lekami, myslicie że to lepsze? Osobiście wolę delikatniej i dłużej niż z grubej
    rury i od razu.
    Marto, pisz w trakcie co ustalisz odnośnie diagnostyki nadnerczy i swojego
    planu działania. Ja po wizycie również napiszę co mi powie mądra pani.

    Pozdrawiam
    Marcin
  • marta.gora 01.09.06, 11:49
    geodeta_31 napisał:

    "Czemu piszesz, że terapia zaproponowana dla mnie jest bardzo
    ryzykowna? Jestem dosyć przewrażliwiony poprzez swoje dolegliwości na punkcie
    swojego zdrowia i pytałem z 10 razy jakie są mozliwe skutki uboczne tego
    sposobu leczenia. Uspokojono mnie, że w związku z tym iż poza Heviranem i TFX,
    wszystko inne jest suplementem i ma uzupełniać braki a nie psuć. Zaś jesli
    chodzi o Heviran i TFX; cóż myślę kochani, że jesteśmy chorzy, chorzy z takiej
    czy innej przyczyny bardziej lub mniej, i nie ma chyba do końca leku, który
    lecząc jedno byłby całkowicie obojętny dla pozostałej reszty organizmu."

    Ojej, może nie ryzykowna... no w każdym razie ta dawka wit. C mnie powaliła.
    Gdybym miała ją przyjmowac, to dziennie wypijałabym przynajmniej 5 litrów wody
    źródlanej (nie mineralnej!!!), no i zastanowiłabym sie, czy tej wody nie
    zamienić na zielona herbatę (to lepszy antyoksydant, niz wit. C, trzeba tylko
    prawidłowo parzyć taka herbatę). I nie zdecydowałabym sie na takie dawki bez
    cotygodniowej analizy moczu. Po prostu- przy takich dawkach kamyczki w nerkach
    prawie pewne.
    No i Heviran... W badaniach wychodzi, ze własciwie działa tylko na wirusa
    opryszczki ludzkiej; na inne wirusy słabo lub zupełnie nie. Gdyby faktycznie
    CFS wynikał z HH6V, to nie miałabym nic przeciwko temu, ale z różnych opracowań
    wynika, że CFS raczej nalezy wiązać z EBV. Czyli- trzeba znaleźć coś, co działa
    i na tego gada. Ale to jest tylko moje zdanie.
    TFX na razie zbiera tylko dobre opinie, więc tego bym sie nie bała, zwłaszcza,
    ze to modulator.
    Co do tyrozyny i argininy- nie mam zielonego pojecia, ale skoro masz niedobory
    neuroprzekaxników, to te specyfiki wydaja się byc trafione.
    No nie przejmuj się tak moją pisaniną :)))W końcu masz większe doświadczenia w
    tym temacie, niz ja :) czego Ci absolutnie nie zazdroszczę, bo to wynika akurat
    z Twojego stanu- ja walczę z tym dziadostwem dopiero 4. rok.
    --
    "Każde kłamstwo powiedziane 10 razy, za 11 razem staje się prawdą".
  • didi_max 01.09.06, 17:02
    Ja mając CFS bałbym sie wogóle pić zieloną herbatę...


    Czuje się jak troll... :) Extra!
  • marta.gora 01.09.06, 22:46
    Hej, no!
    Nie strasz, tylko pisz o tej zielonej herbacie, ale juz !
    :)
    --
    "Każde kłamstwo powiedziane 10 razy, za 11 razem staje się prawdą".
  • didi_max 01.09.06, 23:31
    UUUUUUUUUUU
    To staszenie gdyby ktoś nie wiedział:)

    Ale ja nie umiem inaczej niz po chińsku, a na klasycznej medycynie naturalnej
    juz sie przejechalem.Utleniaczami mnie nie oczarujecie!

    Herbatka jest yin-spowalnia krązenie ochladza nery...na dluższa mete
    może ...osłabic nadnercza.Oczywiscie nie jedna filizanka.
  • mildford 29.08.06, 15:26
    Przykro mi Martusiu z powodu waszego dziecka. Mam nadzieje, ze nadejdzie
    wkrotce taki dzien, kiedy z mezem bedziecie bez obaw mogli postarac sie o
    kolejnego potomka.
    Ja takze licze na to, ze diagnoza lekarza Marcina jest trafna. Jak juz mowilem
    wczesniej ja bralem pod uwage nadnercza i odkrycie doktora Marshalla. fakt, ze
    bakterie bez blony komorkowej zyjace w mitochondriach wydaja sie troszke
    kosmiczne i nie do konca jestem przekonany o slusznosci tej tezy, ale kto wie.
    jesli was to interesuje a nie orientujecie sie w temacie to czytajcie
    www.marshallprotocol.com. poki co proponuje jenak, zebysmy skupili sie na
    neuroprzekaznikach.
    Marcin przetrzyj szlaki na Woloskiej. mam tam znajomego neurologa. moze i mi
    zalatwi jakas wizyte jak okaze sie to warte zachodu.
    robilem u nich tomografie mozgu, ale nic nie znalezli (moze na szczescie ? ;)).
    pozdrawiam
  • mirekczar 29.08.06, 22:45
    no to widzę, że jesteśmy sasiadami :) Panowie, tak z ulicy mozna się dostać na
    Wołoską ? Czy tam jest jakaś przychodnia ? A może ktoś się przyzna do którego
    lekarza trzeba się starać ?
    Ja leżałem jakiś czas temu w Szpitalu WAM na Szaserów i myślę, że poza dobrym
    sprzętem mają świetną kadrę... przynajmniej na IV wewn...
  • geodeta_31 30.08.06, 09:01
    mirekczar napisał:

    > no to widzę, że jesteśmy sasiadami :) Panowie, tak z ulicy mozna się dostać na
    > Wołoską ? Czy tam jest jakaś przychodnia ? A może ktoś się przyzna do którego
    > lekarza trzeba się starać ?

    Ja leczę się tam od 2 lat. Przeniosłem się tam na Podstawową Opiekę Zdrowotną
    ale oprócz tego płacę stówkę co miesiąc i w tej cenie mam wszystkie wizyty u
    specjalistów, większość badań i 15% zniżki na mocniej zaawansowane badania w
    stylu rezonansu magnetycznego i płatny pobyt w szpitalu na oddziale VIP. Opieka
    odbywa się wtedy w bloku I. Jest to właśnie oddział obserwacyjny dla VIP-ów.
    Często można spotkać panów z telewizora i wszystko bez kolejki i w miłej
    atmosferze. Jak sie cżłowiek ładnie uśmiechnie i powie że go łupie kręgosłup i
    spać nie może, to i kriokomorę za darmo przepiszą :-) Jest sympatycznie.

    > Ja leżałem jakiś czas temu w Szpitalu WAM na Szaserów i myślę, że poza dobrym
    > sprzętem mają świetną kadrę... przynajmniej na IV wewn...

    Cóż, wiem że to dobry szpital ale tam znajomości nie mam żadnych i nawet nie
    próbowałem niczego tam załatwiać. Byłem raz na badaniach - pełen profesjonalizm.

    Marcin
  • mirekczar 29.08.06, 22:46
    Jestem facetem więc nie mogę powiedzieć, że wiem co czujesz ale potrafię sobie
    to wyobrazić. Trzymaj się.
  • geodeta_31 24.08.06, 20:49
    Ok, więc napiszę...
    Diagnozowałem się przez około 15 lat. Wiele badań, strachu, męki
    i nie wiadomo czego jeszcze. Wszystko do dupy. A ja ciągle słaby,
    na nic nie mam siły, zawroty głowy, męty ciała szklistego, tłuszczaki
    etc. Ostatecznie diagnozy zapadły dwie: jedna CFS, druga nerwica z
    objawami somatycznymi. Powiem szczerze; myślę że najpierw było CFS a potem
    przyszła nerwica i depresje. Nie ważne w tym momencie. Ważne, że biorąc to
    co biorę, zacząłem znów chodzić do pracy, bawić się z dzieckiem etc. Nie mówię
    nonstop nie chce mi się, nie mam siły czy już nie mogę. Nie jest oczywiście
    idealnie ale ja już nie pamiętam jak to jest idealnie więc to nie ma znaczenia.
    Trafiłem w tym roku do lekarki, która postawiła diagnozę CFS. Zrobiłem badania
    w Anglii w laboratorium IDWL, drogie jak cholera ale może było warto. Jedne
    nazywały się ORGANIX a drugie ADRENAL STRESS INDEX. W badaniu pod tytułem
    ORGANIX wyszło, że mam zaburzone wydzielanie adrenaliny, noradrenaliny i
    dopaminy przez moje nadnercza, przerost bakterii jelitowych i nadmiar amoniaku
    w moczu oraz wysoki poziom oksydantów (dokładnie 8-hydroxy-2-deoxyguanozyny).
    Natomiast w badaniu ADRENAL STRESS INDEX jak sama nazwa wskazuje, zbadano mi
    dzienne wyrzuty kortyzolu i DHEA. Otóż kortyzol w próbce rannej (7-8 godz.)
    jest w dolnej granicy normy, w południowej (11-12 godz.) jest 3 x za duży, w
    popołudniowej (16-17 godz.) jest w górnej granicy normy a w nocnej (23-24
    godz.) jest znów w dolnej granicy normy. Ogólnie dzienny poziom kortyzolu
    mieści się w górnej granicy normy. Natomiast DHEA przedpołudniowa próbka 3 x za
    duże, popołudniowa próbka 4 x za duże. W związku z tymi wynikami oraz badaniami
    na przeciwciała: Epsteina-Barra, Cytomegalowirusa i HH6V, z których wynika, że
    przeszedłem ale obecnie nie choruję zaaplikowano mi:
    - Heviran 800mg 3 x dz. - aby jak to nazwała pani doktor przeleczyć mnie
    antywirusowo
    - TFX w zastrzykach podskórnie 1 x dz. 70 zastrzyków na razie - aby pobudzić
    układ immunologiczny, grasicę etc.
    - Witaminę C w dawce 1000mg 2 x dz. - antyoksydacyjnie
    - Tyrozynę 2 x 500mg dz. - na zaburzenia wydzielania neuroprzekaźników
    - Argininę 2 x 500mg dz. - j.w.
    - Probacti-4 - na przerost bakterii jelitowych
    - Żeń-szeń, Ashwagandha - na lekki przyrost mocy :-)
    - Magnez EasyMove w płynie 1 x dz. na noc - serce, siła, stresy etc.

    Biorę w tym momencie około 1,5 miesiąca. Jest lepiej bez dwóch zdań. Ale jak
    już wspomniałem biorę też Spamilan i Seronil na nerwicę lękową. Połączenie tych
    leków powoduje że działam i mogę funkcjonować. Mam oczywiście nadzieję, że
    będzie coraz lepiej i lepiej i jeszcze zagram z synkiem w piłkę :-)
    Przepraszam za przydługiego posta. W miarę postępów nie omieszkam poinformować.
    Czyżby tylko tyle osób w tym kraju miało tą przypadłość? Nie wierzę! Ale innych
    forów nie ma. Nie wiem czemu. Może czas to zmienić? Co wy na to?

    Pozdrawiam serdecznie, szczególnie Martę.
    Marcin
  • mildford 24.08.06, 22:22
    Marcin nie spodziewalem sie takiego konkretnego posta. Na reszcie cos nowego.
    U siebie takze podejrzewalem zaburzone wydzielanie adrenaliny, noradrenaliny,
    ale nasi lekarze nie przyjmuja do wiadomosci zadnych sugestii pacjenta. Ja
    biore seroxat i na poczatku pomagal. Teraz sytuacja wrocila do "normy".
    Przypuszczam, ze w moim organizmie moze zachodzic ujemne sprzezenie zwrotne
    miedzy brana fluoksetyna a neuroprzekaznikami. Chyba im wiecej biore
    fluoksetyny tym mniej ich wydziela organizm. Nie jestem lekarzem, wiec nie wiem
    czy taka sytuacja jest mozliwa.
    Jesli mozesz to napisz jak moge znalezc lab IDWL. Jesli jest w Londynie to
    adres, jesli poza to tel lub chociaz adres mailowy.
    Jesli nie jest to tajemnica to zdradz ceny badan i lekow. A moze orientujesz
    sie gdzie mozna zrobic takie badania w kraju?
    Moze skonfrontujemy liste objawow?
    Ja rano budze sie zmeczony. Bola mnie nogi i kregoslup ledzwiowo-krzyzowy.
    Zwazywszy na fakt, iz jestem szczuply i wysportowany powinno to zwrocic uwage
    kazdego lekarza:( Poza tym od dziecinstwa jestem "zamulony". Spotkalem sie z
    nazwa "brain fog". To doskonale oddaje sytuacje. Oczywiscie wiaze sie z tym
    brak koncentracji. To wystarczy, zeby popasc w depresje i nerwice. Ja takze mam
    wrazenie, ze pojawily sie one pozniej niz CFS. W trakcie wysilku fizycznego nie
    mecza mi sie miesnie czy pluca tylko robie sie senny i zupelnie nie moge zebrac
    mysli. Dodam, ze cukier mam ok, bo to mogloby wskazywac na cukrzyce. Wogole
    badania podstawowe mam w normie. TSH takze, wiec tarczyca raczej odpada.
    Jesli chodzi o propagowanie problemu CFS w internecie to podpisuje sie pod
    Twoja idea rekami i nogami ;)
    Nie wiem czy chcesz zalozyc stronke o tym czy moze rozpropagowac to istniejace
    forum. Jak masz jakies konkretne propozycje to chetnie bede wspolpracowal.
    Czekam na kolejnego posta od Ciebie.
    Pozdrawiam
    Tomek
  • geodeta_31 25.08.06, 09:31
    Cześć Tomku
    Ja jestem z Warszawy, może jeśli mieszkasz gdzieś w okolicy, szybciej byłoby
    sie spotkać, wymienić poglądy, pogadać o badaniach etc. Jestem otwarty również
    na to, aby skierować cię do lekarki, która mnie zdiagnozowała. Niestety i
    badania i wizyty troszkę kosztują ale ja zrobię wiele żeby jeszcze kiedyś
    pochodzic z rodziną bezstresowo po górach :-)
    Odnośnie leków psychotropowych i antydepresyjnych; uważam że one nam troszke
    pomagają ale nie na CFS a na nerwicę oczywiście i depresje. Uważam też że
    czując się tak jak się czujemy, trudno jest wręcz nie mieć nerwicy i depresji :-
    ( Może tak się zdarzyć, że im więcej bierzesz fluoksetyny tym mniej jej
    produkujesz, ale jednak ją bierzesz więc powinieneś być w miarę spokojny i
    wesoły. Jeśli chodzi o laboratorium IWDL w Anglii (przepraszam za przękręcenie
    nazwy w poprzednim poście) to jest adres jego strony:
    www.iwdl.net/home.htm . Oczywiście chciałbym Cię prosić abyś nie
    traktował tego jako namawianie Cię do czegokolwiek. Ja sam zastanawiałem się
    czy zrobic te badania bo nawet dla mnie koszt rzędu 240 i 70 funtów angielskich
    to sporo pieniędzy. Jednak z drugiej strony po co mi pieniądze czując się tak
    jak się czuję? Ostatecznie więc je zrobiłem. Jeśli mógłbyś (w co szczerze
    wątpię biorąc pod uwagę naszą służbę zdrowia) poagadac z jakims lekarzem na
    temat zasadności tychże badań, pewnie upewniłbyś się co do decyzji. Aczkolwiek
    niewiedza na temat CFS jest straszliwa. Ceny badań w Anglii już znasz. W Polsce
    moja doktor zaleciła mi w tym momencie zrobienie jeszcze badań na subpopulacje
    limfocytów, wycięcie trzech guzków z wielu które posiadam i badanie
    histopatologiczne oraz szczegółowe badanie pod kątem wykluczenia zespółu
    Cushinga. Jestem w trakcie. Leki poza Heviranem, TFX i psychotropami to
    suplementy. Pojedynczo nie są zbyt drogie, ale wziąć to razem do kupy, ehh...
    Powiem szczerze, na którą zachodnią stronę nie wejdziesz, wszędzie piszą że
    dolegliwość strasznie droga i czasochłonna :-( Zgadzam się w 100%. Jeśli masz
    ochotę, trochę czasu i znasz angielski, poczytaj: www.cfscorner.net .
    Wiedzą co piszą.
    Skonfrontować listę objawów? Nie ma sprawy.
    - ból nóg (częste jakby zakwasy)
    - ból kręgosłupa lędźwiowego i szyjnego
    - bóle stawów
    - tłuszczaki (mniejsze i większe guzki podskórne)
    - męty w ciele szklistym
    - bóle oczu, pieczenie, podkrązone, podpuchnięte oczy
    - delikatne zawroty głowy, uczucie jakby bolącej skóry na głowie, bolących
    włosów, "zamulenie" etc.
    - bóle podbrzusza, okolic gruczołu krokowego (w USG możliwe zapalenie)
    - częste wzdęcia
    Z grubsza tyle. Jeśli sobie przypomnę to napiszę.
    Ja także wszystkie standardowe badania mam OK. Mam OK nawet badania mniej
    standardowe bo robiłem szpik kostny, immunoglobuliny, rezonans magnetyczny
    głowy i jeszcze parę innych skomplikowanych rzeczy. Wszystkie OK. Mam jedynie
    od dłuższego czasu podwyższone poziomy czerwonych krwinek (nieznacznie),
    hematokrytu i hemoglobiny. Mam też cholesterol delikatnie podwyzszony (okolo
    230-240) mimo tego że rzuciłem palenie i staram sie jeść zdrowo.
    To tyle na dziś. Mam nadzieję że wspólnie ktoś coś komuś pomoże. Najgorzej jest
    być z czymś takim samemu, kiedy nikt nie rozumie. Ale z drugiej strony jest
    tyle gorszych rzeczy i chorób na świecie, nie uważasz? Może jednak nie mamy tak
    źle?
    Marcin
  • didi_max 25.08.06, 11:28
    Cześć.Nie wiem, może wam sie to do czegoś przyda;"zmęczenie ala TCM"...ale
    prosze;
    Piszę ponieważ padły tu takie nazwy jak żeń szeń, lukrecja.No wlaśnie są to
    klasyczne srodki na tego typu niedyspozycje np pierwszy ma za zadanie wzmacniać
    energie , drugi głównie ją równoważyć.To oczywiscie może byc kropla w możu choć
    nie koniecznie- żen szenia można np podać 1 a mozna i 30 gramow.
    Zmeczenie wedlug TCM rozwija sie głównie na bazie niedoboru yang/qi.Jezeli
    niedobor przyjmuje charakter chronoczny, tak samo dzieje sie też ze skalą
    nasilenia dolegliwości.
    Reasumując;Jest to sprawa bardzo poważna i trzeba podejśc do niej bardzo
    kompleksowo.
    Tego typu terapie mogą sie przydać szczegolnie w sytuacji gdzie nie istnieje
    jasny kliczny obraz dolegliwości na podst konwencjonalnych badań.

    Pozdrowionka i powodzenia


  • mildford 25.08.06, 13:48
    dzieki didi_max za posta. kazda wiadomosc sie przydaje. ja probowalem roznych
    srodkow naturalnych, chodzilem do bioenergoterapeuty. ba, nawet poszedlem na
    takowy kurs. niestety bez rezultatow. jesli mozesz to rozwin mysli, bo tak
    naprawde to te wiadomosci sa dosc lakoniczne i nie wiem o co chodzi z tym TCM.
    pogrzebie troche w necie, ale jak mozesz to wyjasnij.
  • didi_max 25.08.06, 20:40
    W sumie naturalne, czy tez nie, nie ważne, byle skuteczne. Też robilem kursy
    bioterapi, ale mniejsza z tym.
    Wiadomo, ze jest kilka/kilkanaście klasycznycznych dolegliwości, które mogą
    stać sie przyczyną przewleklego zmęczenia tak wedlug m. akademickiej.Jezeli
    zostana one wykluczone mamy chorobę widmo zwaną CFS , trzeba podjać walkę ale
    nie widać wroga.To naprawde flustrujące.Jeżeli coś pomyliłem proszę mnie
    poprawić.
    Jaka jest silna strona TCM? :jesteś zmordowany zrobileś wszystkie badania i w
    sumie ok. dowiadujesz sie że jesteś zdrowy, ale dobry lekaz TCM tylko spojrzy i
    już stwierdza chory.Wskazuje też przyczynę.Tak jest często ,oczywiście nie
    zawsze .To temat rzeka, chciałem tylko go zasygnalizować, gdyby były jakieś
    konkretne pytania oczywiście spróbuję odpowiedzieć.
    Trzymajcie się.
  • mildford 25.08.06, 13:49
    Marcin odpowiedzialem na maila gazetowego.
  • mirekczar 26.08.06, 17:40
    Dobry człowieku, napisałeś "Trafiłem w tym roku do lekarki, która postawiła
    diagnozę CFS" i dalej o badaniach w Anglii. Przepraszam, że tak niedyskretnie
    zapytam ale gdzie taką Panią doktor można odwiedzić ? Czy to Ona 'skierowała
    Cię' (w sensie kierunku, rady - przecież nie druczku...) do Anglii na badania ?
    Czy to znaczy, że nigdzie w naszym ... Kraju nie oznacza się poziomu hormonów,
    które Ty badałeś ?
  • geodeta_31 26.08.06, 20:59
    Witam Cię mirkuczar :-)
    Heh, w odpowiedzi na Twój pierwszy post;
    trafiłem w tym roku po wielu latach poszukiwań i
    mam nadzieję, że w końcu znalazłem tą właściwą lekarkę :-)
    Znaleźć można ją w Piasecznie pod Warszawą i jeśli będziesz
    zainteresowany to zapytam jak z zapisaniem (oczywiście niestety
    prywatnie). Badania robiłem w Anglii ale pojechały tam moje siuśki
    i krew a nie ja sam a dlatego tam, że są to badania dla tej doktor
    wiarygodne. Być może można zrobić te badania w Polsce, jednak nigdy
    tego nie dociekałem. Wiele innych badań, które mi zaleciła, wykonuję
    w Polsce, te były jedynymi "zagranicznymi".
    Niestety nie mam czasu teraz pisać, ale na pewno odpiszę też na Twojego
    drugiego posta. Cieszę się, że tu zajrzałeś i mam nadzieję, że popiszesz
    z nami dłużej.

    Pozdrawiam
    Marcin
  • mirekczar 26.08.06, 17:34
    Mam nadzieje, że nie oberwie mi się za umieszczenie posta nie w tej kategorii
    co trzeba... Chciałbym krótko napisać, że nie wiem ilu jeszcze jest ludzi z
    objawami chroniczneo zmęczenia ale jeden na pewno - to ja. Nie mogę jeszcze
    zaproponować metody leczenia ale mogę zachęcić innych, którzy tu zajrzą a mają
    za soba podobną 'ścieżkę zdrowia' do przemyślenia czy ta ścieżka ma dobry
    kierunek... Totalna niechęć do wszystkiego, walące serce, irracjonalne lęki,
    depresja, dziesiątki badań z wynikami, których lekarz zazdrości, psycholog,
    psychiatra, leki... Nie wiem skąd Wy bierzecie siłę, czas i pieniądze do
    szukania pomocy... to znaczy teraz już wiem - ja też chciałbym pograć z synkiem
    w piłkę... pierwsze sześć miesięcy za nami, mamy dwa zęby... dla Niego dobyłbym
    resztek sił... tak zaraźliwie się śmieje...
    Ale muszę się przyznać, że zwątpiłem. Po kilkudziesięciu wizytach u dohtorów
    poczułem się jak hipochondryk... przeraziło mnie, że dopiero co wszedłem w
    dorosłe życie a znam już nazwy tak wielu lekarstw, że mógłbym w szaszki pykać z
    kolesiami pamiętającymi I wojne...
    No i taki przerażony przeżyłem kolejne dziesięć lat ale jakoś qurde ani samo
    ani z pomocą mocy Jedi nie chce mi przejść... a przydałoby się utrzymać w pracy
    na tzw. konkurencyjnym rynku... a i życie podobno jest fajne... a i żonę mam
    nie dość, że mądrą to i popatrzeć miło... ale ciężko patrzeć jak się stale oczy
    zamykają i gęba drze i ten fog na tym brainie... Chłopaki, Marta - zaraziliście
    mnie trochę optymizmem. Mogę sobie wyobrazić jak Wam ciężko. Nie będę Wam
    współczuł bo świetnie sobie z tym radzicie ale pozwólcie, że pożyczę sobie i
    Wam wytrwałości i szczęścia przy dalszym poszukiwaniu Supermeda...
    Jeśli macie jeszcze troszkę cierpliwości, to napiszę że mam swoją teorię na
    temat przyczyn naszej przypadłości. Przy założeniu, że jesteśmy jednym
    pokoleniem niemowlaków pięknych lat około 70-tych, ciekawa jest zbieżność
    objawów o jakich piszemy niezależnie od siebie - zaburzona flora bakteryjna...
    Jesteśmy mniej lub bardziej wysportowani ale poza dziwnymi mikroorganizmami
    mamy jakby zaburzone wydzielanie wewnętrzne... Zmierzam do tego, że jesteśmy
    wykarmieni między innymi drobiem pędzonym antybiotykami i hormonami. Czy to
    Waszym zdaniem ma sens ? Bo może to ten fog...
    Nawet jeśli jest w tym ziarenko prawdy to nic nie zmienia ani pewnie nie nadaje
    nam uprawnień do rozliczenia hodowców z tamtych lat ale może mogłoby jakoś
    ukierunkować leczenie ?
    Ludzie, dzięki za ten wątek. Myślałem, że tylko że mną jest coś nie tak...
  • marta.gora 29.08.06, 11:05
    >Nie wiem skąd Wy bierzecie siłę, czas i pieniądze do
    > szukania pomocy...
    ZCas? Siłę? Hm....... od ponad 3 lat działam na poziomie minimalistycznym, tzn.
    oszczędzam siły i robie tylko rezczy niezbedne; jedna z nich- w przypływie
    szczególnie wysokiego poziomu wcurwienia- to wertowanie Endokrynologii
    Greenspena po to, by sprawdzić, czy nie pominęłam wczesniej jakiejś szczególnej
    informacji.
    A jesli chodzi o pieniądze- ja uprawiam zawód hobbystycznie, bo inaczej trudno
    nazwać pracę na uczelni. Tak naprawdę utrzymujemy sie z dobrej pensji męża i to
    dzieki temu mogę prywatnie sprawdzić, zrobić badania czy konsultacje. Na
    publiczna służbę zdrowia przestałam liczyć wraz ze zmianami prawie dekadę temu,
    od kiedy część lekarzy, z którymi miałam kontakt, straciła zainteresowanie
    moimi problemami na rzecz zainteresowań wokół własnych pensji. Poparłabym ich-
    jak najbardziej, ale tylko wtedy, gdyby walczono o nasze zdrowie, a nie tylko o
    pieniądze.
    Mirekczar, ja się nie poddałam i nie zamierzam rezygnowac z walki o normalne
    życie. Przeciez ja nie chcę niczego innego, jak tylko moc zyc jak dawniej- tzn.
    latac po górach, jeżdzić na rowerze, pływać, prowadzić dom, spotykać się ze
    znajomymi, pracowac naukowo i nie miec poczucia, ze życie przelatuje mi miedzy
    palcami w oczekiwaniu na poprawę swojej wydolności fizycznej i psychicznej. Ja
    nie mam 80 lat, by sie zadowolić spacerkiem do pobliskiego sklepiku jako
    szczytu moich mozliwości!!!!!!!
    Przez ostatnie lata byłam "leczona" z powodu wielu "chorób", które rzekomo
    miałam. Tylko efektu żadnego nie było, a po odstawieniu leków- też żadnego
    pogorszenia. To, pytam, jaki sens jest brać leki np. betablokrey, jeśli one w
    żaden sposób nie zwalniają mi pracy serca, a tylko obniżają mi ciśnienie, które
    i tak ostatnio bywa na wzorowym poziomie, czasami lekko opadając? Jaki sens
    faszerować się wielkimi dawkami kaldyum, skoro serce i tak na nie nie reaguje,
    a w surowicy jest norma?

    Ja nie jestem senna, nie mam problemów w tym zakresie w dzień; problemy
    pojawiają się nocą (teraz usprawiedliwione- stan po stracie ciąży), kiedy ze
    snu wyrywa mnie walące serce, jakbym maraton robiła. A to przecież nie z lęków
    czy stresów, bo od ponad 2 lat zyję sobie jak u Pana Boga za piecem- cicho,
    szczęśliwie, rodzinnie.

    Doskonale rozumiem ten fog na brainie. Od 16 r.ż. posiadam prawo jazdy i jestem
    czynnym kierowcą. Przed zachorowaniem wszystko wykonywałam automatycznie,
    bezbłednie. W oddali czerwone światło, cos się dzieje i od razu reakcja- nawet
    o tym nie myslałam przez sekundę. Teraz staram się być w roli pasażera, bo mam
    bardzo opóxniony refleks i, kurna, nie wychodzi mi skupianie się za
    kierownicą!!!! Jakbym obuchem w głowę dostała! Do tego problemy z koncentracją
    uwagi, pamięci, kojarzeniem... mam to, niestety, potwierdzone przez psychologa-
    znaczne pogorszenie funkcji poznawczych, szybka męczliwość, duzy współczynnik
    jakiś tam, który wskazuje własnie stopień utraty tych funkcji poznawczych; dwa
    testy mam poniżej normy, jeden na granicy- jesli chodzi o diagnostykę uszkodzeń
    organicznych. Wniosek był taki, ze to może wskazywac na niedotlenienie mózgu,
    ale poradzono mi zrobienie MR głowy. Neurolog oczywiście nie widział wskazań,
    bo każdy ma różna pamięć, w różnym wieku pojawiają się problemy i zlecił mi
    EEG.Prywatnie nie zdążyłam już zrobić, bo okazało się, że jestem w ciąży. W EEG
    wyszły jakieś subtelne zmiany, których nie było przed rokiem- dopiero dziaisj
    odebrałam wynik; we czwartek mam ponowna wizyte i jesli nie da skierowania, to
    pójde prywatnie. Trudno.

    Piszesz, ze to winni hodowcy kurczaków :)
    Mamy chyba jeszcze jedną cechę współną- jesteśmy wychowani na
    antybiotykach......... Niestety, pod koniec lat 70-tych rozpoczął sie prawdziwy
    BOOM i dzisiaj mysle, że to cud, że w ogóle dane mi było przezyć tak wielką
    ilość antybiotyków, pakowanych na każdy katarek- penicyliny, apmicyliny,
    biseptole, debecyliny...... Nawet witamin tak wiele nie zuzyłam do tej pory. A
    Wy jak? Też należycie do pokolenia antybiotycznego?
    To dopiero było wyzwanie dla naszych organizmów, no i jakie wspaniałe warunki
    dla grzybków.
    --
    "Każde kłamstwo powiedziane 10 razy, za 11 razem staje się prawdą".
  • mirekczar 29.08.06, 12:17
    Nie pisałem o tych antybiotykach tylko po to żeby Was nie dobijać... ale
    dokładnie tak jest... Powinienem się utrzymywać z testowania produktów
    farmaceutycznych :)
  • geodeta_31 29.08.06, 14:36
    marta.gora napisała:

    > Mamy chyba jeszcze jedną cechę współną- jesteśmy wychowani na
    > antybiotykach......... Niestety, pod koniec lat 70-tych rozpoczął sie
    prawdziwy BOOM i dzisiaj mysle, że to cud, że w ogóle dane mi było przezyć tak
    wielką ilość antybiotyków, pakowanych na każdy katarek- penicyliny, apmicyliny,
    biseptole, debecyliny...... Nawet witamin tak wiele nie zuzyłam do tej pory. A
    Wy jak? Też należycie do pokolenia antybiotycznego?
    To dopiero było wyzwanie dla naszych organizmów, no i jakie wspaniałe warunki
    > dla grzybków.

    Muszę sie zgodzić w całej rozciągłości z przytoczonym powyżej fragmentem i
    wogóle całym postem. Tego syfu o którym piszesz, miałem aplikowane całe sterty.
    Po jednym z tych zastrzyków dostałem czegoś na kształt zapaści. Miałem wtedy
    kilkanaście lat. Zdemolowałem wtedy cały gabinet, myslałem że umieram. Potem
    przez bardzo długi okres czasu byłem przerażony objawami, nie mogłem spać sam,
    ciągle się bałem a do niedawna nie dałem zrobić sobie żadnego zastrzyku.
    Oczywiście opowiedziałem o tym Pani doktor, która zdiagnozowała CFS.
    Stwierdziła, że to jest właśnie strzał w dziesiątkę i tu sie pewnie wszystko
    zaczęło. Stwierdziła po badaniach na EBV, CMV i obejrzeniu moich wyników krwi,
    że prawdopodobnie została mi podana penicylina na mononukleozę zakaźną co jest
    niedopuszczalne i mogło wywołać taką reakcję. Rany, nawet teraz jak sobie to
    przypomniałem, zrobiło mi się gorąco.
    A co myslicie o Czernobylu? Nie dał nam w kość? Ja pamiętam, że w dniu kiedy to
    się stało, długo bawiłem się na dworze zamiast siedzieć w zamkniętym domu.
    Oczywiście wszystko dzieki naszym przyjaciołom zza wschodniej granicy, fuck!

    Piszcie ludzie, bo dziś się wkurwiłem!!!
    Marcin
  • mildford 29.08.06, 15:13
    ja takze przyjmowalem spora dawke antybiotykow. jak mialem kilka lat
    przyplatalo sie do mnie zapalenie ucha srodkowego. grozila mi utrata sluchu.
    bylem w szpitalach zakaznych, ale bylo coraz gorzej .dopiero znajomy lekarz
    mamy mnie wyleczyl. czyzby wspolny mianownik przyczyny naszych niedomagan?
    Marta co do grzybkow ja, jak zapewne odnotowalas, takze udzielalem sie na forum
    candidy. stosowalem diete, pilem MO, bralem na poczatku fluconazol, potem
    citrosept. oczywiscie zazywalem probiotyki. jedyne co mi to dalo, to zrzucenie
    kilku kilogramow. na poczatku moze bylem mniej spiacy wieczorem, ale ogolnie
    odczulem znaczacej poprawy, wiec po kilku miesiacach odpuscilem.
    wydaje mi sie, ze u mnie to glownie zbyt niski poziom, ktoregos z
    neuroprzekaznikow. mozliwe, ze wlasnie te antybiotyki uszkodzily odpowiednie
    komoreczki lub te bakterie, ktore zostaly przepuszczone przez zubozona flore
    bakteryjna.
    jak tylko zbiore troszke kasy to ide na oznaczanie hormonow i co tam jeszcze
    pani doktor zaleci :D
  • iwotlen 02.09.06, 19:22
    A czy szczepicie sie przeciwko grypie? A czy nie rozwazaliscie, ze przyczyna
    moga byc leki stosowane w latach na 70 i 80 na tzw. podtrzymanie ciazy np.
    Turinal i inne? Pozdr. IWO
  • marta.gora 04.09.06, 18:44
    W życiu nie szczepiłam się p/ grypie czy innym wynalzakom tego typu. Jesli juz
    miałabym jakoś powiązać zachorowanie ze szczepieniami, to rozważałabym
    ewentualnie WZW B, ale bardzo naciagając.
    Co do leków podtrzymujacych ciążę- na szczęście, moja mama dała sobie radę bez
    tych paskudztw. Ale ja przy pierwszej ciąży- 10 lat temu- przez jakieś 4
    miesiące łykałam Turinal, z tym, ze to raczje działałoby na nastepne pokolenie.
    Oby NIE!
    --
    "Każde kłamstwo powiedziane 10 razy, za 11 razem staje się prawdą".
  • iwotlen 05.09.06, 12:27
    Własnie mialam na mysli nastepne pokolenia, bo ja niestety musialam lykac
    Turinal na podtrzymanie (co teraz okazalo sie ze wcale nie podtrzymuje ciazy) -
    a syn ma 18lat i objawy podobne do objawowo jakie tutaj opisujecie - dlatego
    szukam ew. przyczyny.
  • mskaiq 27.08.06, 09:45
    Przeszedlem przez CFS. Czasem pojawia sie jeszcze zmeczenie ale potrafie sie
    tego pozbyc natychmiast, kontroluje juz moje zmeczenie.
    Na pocztku zasypialem jak tylko usiadlem, wystarczyla minuta, nie moglem tego
    opanowac wiec staralem sie ciagle stac albo chodzic.
    Zmienilem diete, jestem wegeterianem. Kiedys powiedziano ze to wazne aby pozbyc
    sie zmeczenia. Nastepny warunek to nauczyc sie zyc ze zmeczeniem. To bardzo
    trudny warunek bo czasem poziom energi byl rowny zero. Wtedy nawet siedzenie
    jest duzym wysilkiem. Najczesciej ten niski poziom energi pojawial sie kiedy
    wychodzilem biegac.
    Przelamanie sie do biegu wtedy bylo olbrzymim wysilkiem ale przelamywalem sie.
    Gdzies pod koniec biegu energia wracala, zwykle starczalo jej na tyle ze moglem
    wrocic do domu samochodem.
    Najwieksze problemy pojawialy sie w samochodzie w ktorym spedzalem wiele czasu.
    Aby nie zasnac, spiewalem, bylo to darcie sie aby podniesc poziom energi,
    przekrzyczec zmeczenie. Zawsze mialem butelke z zimna woda, przemywalem oczy,
    pomagalo ale na krotko.
    Powoli uczylem sie jak z nim zyc, jak nie poddac sie zmeczeniu. Dzisiaj juz nie
    mam problemow, mysle ze pozbyc sie zmeczenia to nauczyc sie nie ulegac jemu.
    Serdeczne pozdrowienia.
  • mirekczar 27.08.06, 22:53
    Dzięki za posta. Nie gniewaj się. Zgadzam się, że wiele rzeczy zależy od diety.
    Przez kilka lat byłem wegetarianinem. W moim przypadku to nie zadziałało.
  • mildford 28.08.06, 11:00
    czesc mskaiq. ja takze potrafie zapanowac nad moim zmeczniem fizycznym. tzn.
    nawet jesli czuje sie zmeczony to jestem w stanie podolac obowiazkom domowym
    czy innym wysilkom fizycznym. czynnie uprawiam sport. jedyna niedogodnoscia
    jest to, ze jak sie zmecze to najdolegliwszym objawem jest nie bol miesni czy
    brak oddechu, ale ogromna chec zasniecia i brak koncentracji. wogole w tej
    dolegliwosci przeszkadza mi w zasadzie tylko brak koncentracji i niemoc
    psychiczna. nie dokonczylem studiow, mam problemy w pracy. wszystko przez brak
    koncentracji. to niestety jest nie do przeskoczenia. nad tym nie potrafie
    zapanowac. probuje sie motywowac itp. ale to dziala bardzo krotko. proba
    nauczenia sie czego jest ogromnie frustrujaca. jak bede potrafil sie w kazdej
    chwili skoncentrowac to bede uwazal sie za wyleczonego. pogodze sie z bolem nog
    i kregoslupa oraz cala reszta. tylko ta koncentracja...ehhh :( jak masz jakies
    sugestie jak to przezwyciezyc bede dozgonnie wdzieczny.
  • mskaiq 28.08.06, 12:29
    Sama dieta nie ma wiekszego wplywu na zmeczenie, ale jest potrzebna aby znosic
    to co przychodzi.
    Bol fizyczny, nie tylko miesni. Na pocztku pojawil sie bol w okolicach
    miednicy, tak ze nie bylem w stanie chodzic.
    Nie moglem przestac chodzic, nie moglem wyobrazic sobie zycia bez tego.
    Wylazilem z lozka i lazilem, wbrew ostrzezenia ze moge spowodowac ze zostane
    kaleka do konca zycia. Po paru tygodniach bol zniknal.
    Moglem chodzic a to znaczylo dla mnie bardzo wiele ale musialem wrocic do
    biegania i tutaj pojawil sie bol rowniez. Pojawily sie bole w kregoslupie, nie
    moglem sie schylac, kiedy probowalem biec bol paralizowal, gdzies po 400
    metrach bylo na tyle lepiej ze dawalo sie jakos biec, bol nie wyciskal lez.
    To trwalo okolo roku i zniknelo.
    Razem ze zmeczeniem pojawila sie utrata koncentracji, problemy z pamiecia. Nie
    pamietalem gdzie co polozylem, samochod zostawialem z wlaczonymi swiatlami,
    czesto otwarty, bez zaciagnietego hamulca, uczenie sprawialo olbrzymie
    problemy. Moglem przeczytac pare zdan i znikalem, zasypialem.
    Zeby sobie z tym poradzic wprowadzilem procedury. Klucz musial trafiac w jedno
    okreslone miejsce. Na scianie w mieszkaniu mialem wypisane co musze sprawdzic
    zanim wyjde z domu. W ten sposob przestalem zapominac portfela, kluczy, itp.
    W samochodzie mialem wypisane co mam sprawdzic przed startem a co przed
    wysiadaniem.
    W uczeniu pomagalo mi pisanie tego czego sie uczylem. Przy pisaniu
    koncedntracja jest silniejsza, latwiej sie bronic przed zmeczeniem. Co jakis
    czas pare cwiczen pomaga rowniez. Nie mniej uczenie jest katorga ale mozna
    sobie z tym poradzic kiedy chcesz albo musisz.
    Musisz rowniez przygotowywac starannie kazde wystapienie w pracy. Musisz miec
    plan, slowa kluczowe, itp aby walczyc ze znikaniem tych slow ktore sa wazne i
    ktorych sie nie da zastapic opisem.
    Jesli sie nie poddasz to po pewnym czasie zacznie sie pojawiac poprawa, zacznie
    wracac koncentracja i pamiec.
    Na koncu koncentracja i pamiec wraca, ale musisz to wygrac, nie mozesz sie
    poddac, zrezygnowac.
    Serdeczne pozdrowienia.
  • mildford 28.08.06, 12:47
    dzieki za rady. ja z kolei wpisuje wszystko do kalendarza z alarmem w komorce.
    nie korzystam z kaledarza kasiazkowego, bo... zapominam go uzywac ;) a telefon
    zaczyna piszczec o okreslonej porze. co du nauki takze probowalem robic plan,
    ale czesto zapominam z niego korzystac :( bede musial powrocic - za Twoja rada -
    do wpinania karteczek na scianie. sprobuje jednak rownolegle podjac leczenie
    farmakologiczne sposobem Marcina, poniewaz np. po psychotropach na poczatku
    brania czulem sie rewelacyjnie. nagle odchodzil bol i mialem doskonala
    koncentracje. co z tego, ze teraz rozpisze sobie plan nauki i przeczytane
    infromacje, jak pozniej i tak nie bede potrafil tego odtworzyc i "sprzedac". w
    kazdym razie bede probowal wdrozyc Twoje sugestie w zycie.
    dzieki i pozdrawiam
  • geodeta_31 28.08.06, 13:48
    Ja równiez używam kalendarza w telefonie komórkowym. Bez niego chyba nic bym
    nie zrobił :-) Swoją drogą jesteście szczęściarzami jeśli tylko to Wam
    przeszkadza. Mnie przeszkadza wiele objawów somatycznych, czyli różnorakie bóle
    i czasami takie osłabienie, że nie moge kręcić kierownicą w samochodzie co w
    połączeniu z brakiem koncentracji i tzw czuciem głowy, powodowało u mnie takie
    depresje i nerwice, że ledwo żyłem. Teraz jest trochę lepiej i oby tamto nigdy
    nie wróciło. Czuję też czasami, nawet dosyć często, uczucie
    takiego "wypełnienia" uszu, ciśnienia i wylewania czegoś z uszu, choć
    oczywiście mam czyste :-) Spotkaliście się u siebie z takim objawem?

    Marcin
  • mildford 28.08.06, 15:44
    tak. ja takze mam "to" z uszami. wtedy ide umyc, chociaz wiem, że sa czyste ;)
    zastanawia mnie czy nie ma to jakiegos zwiazku z zatokami. ja mam czesto rzadka
    wydzieline cieknaca do gardla. zwlaszcza podczas uprawiania sportu lub gdy jest
    duszno. zatoki jednak podobno sa ok. utrudnia to oddychanie. dziwne, bo
    mialem "robiona" przegrode nosowa.
    ja az takich oslabien, zebym naprawde nie byl zdolny do wstania z lozka nie
    mam. takie akcje mialem tylko podczas skrajnie ciezkich napadow depresji.
  • mirekczar 29.08.06, 08:05
    Ja chyba też nie mam nic z uszami ale często czuję się jakby były zatkane, jak
    przy zmianie ciśnienia podczas szybkiej jazdy windą. Z zatokami mam problemy od
    lat albo to nie jest wina zatok bo ta wydzielina z nosa i do gardła to może być
    objaw działania bakterii (wyczytałem na innym forum). Za to dolegliwości
    somatyczne - tak, dotkliwe. Ostatnio silne bóle w stawach barkowych. Przez
    kilka dni nie mogłem bez bólu podnieść szklanki (z herbatą... jakby się ktoś
    niepokoił). Podobnie kiedy trzeba używać kierownicy w samochodzie. Poza tym
    często ogarnia mnie paniczny lęk kiedy muszę wyjść z domu, nawet jeśli cel jest
    sympatyczny, np. spacer z żoną i synkiem. Mam wtedy trudności z oddychaniem,
    pocę się, trzęsę się w środku, wali mi serce, wszystko we mnie się buntuje i
    żąda żebym został w domu.
    Z tą koncentracją w pracy to nieraz jest kupa smiechu a nieraz niezły
    ambaras... Śmiechu, bo nauczyłem siez tego śmiać, żeby się nie podłamać.
    Mianowicie notorycznie zapominam i przekręcam nazwiska - najgorzej jest kiedy
    próbuję je zapamiętać na zasadzie sugestywnych skojarzeń... skojarzenia, owszem
    pamiętam... ale to co mi przywodzą na myśl rzadko ma brzmienie nazwiska, które
    powienienem pamiętać :) Natomiast kiedy zobowiązje się zrobic coś w termnie
    albo dostarczyć komuś dokument i po minucie nie pamietam co komu... to mnie
    spina... na szczęście zawsze miałem opinię dziwaka a niektórzy nawet się mnie
    trochę boją więc jak dotąd częściej uchodzi mi to na sucho, ale mnie trudno się
    pogodzić z taką wydajnością (?)...
    Trzymajcie się. Od poniedziałku zamierzam pozakłócać spokój lekarzom w swojej
    okolicy. Będę uzbrojony w opisy badań, nazwy hormonów i białek... oczywiście
    wszystko na karteczkach :)
  • geodeta_31 29.08.06, 09:16
    Zakłócaj dziadom spokój, może coś w końcu zrobią dla Ciebie i dla nas przy
    okazji :-) Tak na marginesie, po przeczytaniu Twojego posta, aż strach mnie
    bierze jak to wszystko jest podobne do siebie u mnie i u Ciebie. Zresztą Tomek
    też ma podobne objawy ale mniej somatycznych. Mnie najbardziej
    denerwuje "czuła" głowa, osłabienie rąk i nóg, te cholerne wzdęcia i
    podbrzusze. Z koncentracją nauczyłem się walczyć zwalniając zdecydowanie to co
    chcę zrobić. Piszę wolniej, robię jedną rzecz na raz, nie rozdwajam myśli etc.
    Mocno się wtedy uspokajam co wpływa pozytywnie na koncentrację. Spróbujcie.
    Myślę, że wszyscy byliśmy zagonieni, zestresowani, dążyliśmy do czegoś na siłę,
    staralismy się osiągnąć coś zbyt szybko. To nas wykańcza. Zwolnijmy a będzie
    lepiej. Ja już zacząłem. Trzymajcie się.

    Marcin
  • marta.gora 29.08.06, 11:16
    O ile zdążyłam się zorientować, przeszedłes i pokonałes nie tylko CFS, ale
    chyba większość chorób internautów, z depresją, schizofrenią, bulimia i ciążą
    urojoną na czele. Wszystkim radzisz dokładnie to samo- zignorowac własne
    objawy, to wtedy nie będą przeszkadzać. Byc moze kogoś zadowala poziom własnej
    aktywności psycho-fizycznej rzędu staruszka 100-letniego. Ale wtedy nie będzie
    ten ktos szukał żadnych porad, bo mu nie bedą potrzebne (skoro zaakceptował ten
    stan i nie zwraca na niego uwagi).
    To świetnie, ze miałes szanse biegać. Ja na poczatku choroby po wejściu na I
    pietro musiałam przeleżeć 2-3 godziny w łóżku czy oparta na krześle nad stołem
    czy biurkiem w pracy- to nie była niemozność psychiczna, ale fizyczna- moje
    nogi nie były w stanie mnie utrzymac, a co dopiero wytrzymać bieg.......
    No i wiesz, moim problemem nie jest senność, ba! Ja nawet chyba nie byłabym
    zasnąć w ciągu dnia. Mój stan jest taki, ze siadając przed komputerem do
    napisania choćby maila, nie jestem w stanie sklecić sensownego zdania, nie
    umiem się wysłowić, a watek rwie się, nim wpiszę pierwszą literę. A ja np.
    pracuje naukowo i nie od dzisiaj- wcześniej w ciągu paru nocy mogłam napisać
    rozdział książki, a całą książkę ukończyłam w ciągu tygodnia. Teraz byle
    skryptu nie potrafie napisać od 3 lat. Nawet spis treści i plan sa nadal w
    fazie projektu.
    Dlatego wybacz, ale Twoje porady nie pomogą, bo nie rozumiesz problemu. CFS to
    nie depresja.
    --
    "Każde kłamstwo powiedziane 10 razy, za 11 razem staje się prawdą".
  • mskaiq 29.08.06, 11:43
    Mysle ze Sama ignorujesz ten stan. Napisalas ten watek pomimo ze jak piszesz
    nie jestes w stanie sklecic sensownego zdania. To bardzo cieszy ze potrafisz to
    zrobic.
    Staram sie pisac o nadziei, o tym przez co przeszedlem sam, o tym ze mozna
    pokonac depresje, schizofrenie i CFS. CFS pojawia sie bardzo czesto z depresja
    albo schizofrenia. Przeszedlem przez schizofrenie i depresje. Nie przeszedlem
    jednak przez ciaze.
    Serdeczne pozdrowienia.
  • mildford 30.08.06, 12:12
    czesc. bylem dzisiaj u lekarzy tybetanskich. znajoma mamy goraco icho polecala,
    podobno ja z czegos wyleczyli.
    badanie wygladalo w nastepujacy sposob. Pani Doktor zlapala mnie za nadgarstki
    (jakby badala puls), nastepnie ogladala mi oczy z latarka i gardlo. weszla 2ga
    Pani Doktor i zaczely mowic jakie mam objawy.
    wymienily uczucie zmeczenia, brak koncentracji, bole glowy, nerwobole, bole nog
    i kregoslupa ledzwiowego itp. generalnie wymienily wszystkie objawy.
    stwierdzily, ze po przebytych w dziecinstwie chorobach mam pozostalosci w
    ukladzie krazenia i nerkach. daly (tzn. sprzedaly ;) )mi na to kilka paczek
    ziol i zalecily - jesli mnie stac - akupunkture.
    generalnie jeszcze nikt nie wiedzac z jakim schorzeniem przychodze powiedzial
    mi dokladnie jakie mam objawy i co jest przyczyna.
    przez miesiac poobserwuje i bede zdawal relacje.
    jak jakims dziwnym trafem okaze sie, ze to dziala (w co goraco wierze, bo to
    wspomaga kazda terapie :D ) to jestesmy uleczni :D
    pozdrawiam
  • geodeta_31 30.08.06, 12:31
    Cześć Tomku

    Pedałuj więc z tymi ziółkami i bądźmy w kontakcie. Ja dziś jestem z kolei po
    wizycie u endokrynologa w MSWiA. Poszła tropem nadnerczy. Krew już pobrałem,
    jeszcze tylko na piątek moczyk dobowy i zobaczymy co w nadnerczach piszczy wg
    pani z rządowego szpitala. W każdym razie złowieszczo powiedziała na koniec:
    jeszcze się spotkamy...

    Apropos akupunktury: czy powiedziały Ci jakie punkty powinieneś nakłuwać? Ta
    akupunktura to u nich czy gdzie chcesz?

    Marcin
  • mildford 30.08.06, 12:47
    Nie powiedzialy gdzie nakluwac, bo to wiedza tajemna ;)
    Nakluwanie u nich. Mysle, ze moga miec pojecie o akupunkturze ;). Do tego
    potrzeba jest praktyka, wiec nawet gdybym mniej wiecej orientowal sie gdzie to
    raczej sam bym sie nie dziargał :D
    zabraklo mi 10pln, bo juz dzisiaj bylbym kluty :)
  • geodeta_31 30.08.06, 13:18
    Nie, no to bez dwóch zdań że samemu tego nie zrobisz :-) Byłem po prostu ciekaw
    czy same nakłuwają czy wysłały Cię gdziś indziej. Jeśli same to OK. Ja byłem
    już kłuty 10 razy co prawda nie przez tybetanki, ale nic mi to nie dało.
    Przynajmniej nic nie czułem, żadnej zmiany. Jeśli coś będzie się zmieniać pisz
    koniecznie.

    Marcin
  • didi_max 30.08.06, 19:53
    Cześć.Rozumiem, że to azjatki...a może nie?Gdybyś je jeszcze spotkał dobrze by
    było, żebys je przycisnął.Rozumiesz, poproś o jak najdokladniejszą
    diagnozę "tybetańską", tak samo konwencjonalną, przewidywany rozwoj wypadków,
    tz czego powinieneś sie spodziewać po leczeniu u nich, jakiekolwiek dodatkowe
    info, zalecenia, dieta itp.
    Oby ci one pomogły, tak czy inaczej więcej danych na pewno ci sie przyda.

    ...napisaleś pozostalości po chorobach w ukladzie krazenia i nerkach...to w
    sumie nic nie znaczy.Chodzi o to abyś zrozumial co ci jest.Nie wiem , może taka
    rozmowa miała miejsce? Myśle, że tego typu informacje mogly by być pomocne na
    tym forum.

    Pozdrawiam
  • geodeta_31 31.08.06, 13:04
    Ciekawe jak zapatrujecie się na ten suplement:
    www.immunesupport.com/shop/product.cfm/product__code/P290/tab/Reviews#title
    Z powyższej strony dostaję wiadomości co 2 tygodnie o różnych ciekawostkach
    związanych z CFS i fibromialgią. Moja pani doktor zaproponowała mi abym zamówił
    i spróbował efektów działania tego suplementu. Jak uważacie? Na razie trochę
    sie boję, chyba pogadam jeszcze z endokrynologiem i wstrzymam sie do wyników
    badań na nadnercza. Poza tym wydrukuję ulotkę i dam kobiecie do przeczytania,
    zobaczymy co powie. Zgodnie z opisem wspomaga wydzielanie serotoniny i
    dopaminy, czyli tego co mam wrażenie robi nam kuku...

    Marcin
  • iwotlen 01.09.06, 09:33
    Witaj, szukam pomocy dla mojego 18 letniego syna, ktory ma podobne objawy do
    Twoich oraz innych osob z tego forum. Jaka specjalizacje ma Pani dr. z Piaseczna
    o ktorej piszesz? Czy endo wie ze przyjmujesz TFX? Jesli tak to jaka jest jego
    opinia na ten temat? Pozdr. IWO
  • geodeta_31 04.09.06, 09:57
    Cześć

    Widzisz z tą pomocą na dzień dzisiejszy to jest tak, iż mimo tego że generalnie
    pewnie wiemy co nam jest, to nie wiemy skąd przyszło i czym to zlikwidować.
    Oczywiście każde z nas próbuje na swój sposób ale wszyscy jestesmy w trakcie.
    Na ty mforum opisałem i swoje objawy i badania które wykonałem i kurację jaką
    otrzymałem od pani, która nazywa się Magdalena Cubała-Kucharska. Nie chciałbym
    ani namawiać ani odradzać. Ja nie znalazłem innego lekarza, który podjął się
    leczenia mnie oczywiście poza psychologami, psychiatrami i psychoterapeutami,
    którzy również są niezmiernie istotni w tej chorobie. Na dzień dzisiejszy czuję
    się trochę lepiej niż na początku roku. Nie jest super ale jest lepiej.
    Najbardziej dokucza mi teraz głowa i zatykające się uszy. Spróbuję jeszcze
    dopplera o którym pisała Marta. Może to krążenie mózgowe?

    Endokrynolog nie wie że przyjmuję TFX. Na razie byłem raz u endokrynolog,
    zleciła badania i z wynikami mam się stawić w tym tygodniu. Tym razem pogadam z
    nią dłużej. A ty masz jakieś negatywne zdanie na temat tego preparatu? W tym
    momencie przestałem go przyjmować ponieważ po zastrzyku pojawiała mi się
    czerwona plama i swędziało. Czekam na opinie lakarza w związku z tym.
    Oczywiście jak tylko coś będę wiedział, napiszę.

    Marcin
  • iwotlen 04.09.06, 10:45
    Witaj, Dzieki za info. A wiec Pani dr jest homeopata. Zapisalam syna tez do
    spec. chorob wewn.-lekarza homeopaty zajmujacego sie medycyna holistyczna,
    czekamy na wizyte. Ma duze osiagniecia w diagnozowaniu i leczeniu roznych
    schorzen. TFX to modulator ukladu immunologicznego, ale z mojego doswiadczenia
    wynika ze endo nie podejmuja sie leczenia TFX, no ale wlasciwie slusznie bo to
    nie ich dzialka. Pozdr. IWO
  • geodeta_31 04.09.06, 12:40
    Oczywiście wszyscy czekamy na informację jak przebiegła wizyta, co powiedział
    pan doktor, jakie metody leczenia i jakie są szanse na wyleczenie. Napisz
    koniecznie.

    Marcin
  • marta.gora 04.09.06, 18:40
    Ta pani dr od Geodety jest homeopatką??? czy coś źle zrozumiałam?
    No bo leki, które stosuje Geodeta, nijak homeopatii nie przypominają...
    --
    "Każde kłamstwo powiedziane 10 razy, za 11 razem staje się prawdą".
  • mirekczar 05.09.06, 22:39
    Nie żeby jakaś rewelacja... przyznaję, że mnie strasznie korci żeby opatrzyć
    ten fakt komentarzem... ale poprzestanę na podaniu suchych faktów. Po obszernym
    wywiedzeniu listy swoich dolegliwości opatrzonej krótkim rysem historii
    kontaktów ze specjalistami medycyny dostałem do łykania Biostyminę... preparat
    z aloesu drzewiastego, który zasadniczo należy przyjmować w zastrzykach a ja
    mam łamać ampułki i lać zawartość na język na czczo przed śniadaniem.
    Przepraszam... malutki komentarzyk... muszę... :) Pani w aptece zapewniła, że
    nie zaszkodzi... w każdym razie nikt się nie skarżył :) Nieee... spoko... nie
    mam pretensji do lekarza... pełen profesjonalizm... sam sobie jestem winien, że
    nie zabrałem na pierwszą wizytę teczek z wynikami badań... Szczerze szanuję to,
    że lekarz nie chce powielać badań i jest gotów przestudować moją dotychczasową
    ścieżkę zdrowia. Tylko wiecie... ja jestem lajkonikiem w dziedzinie psycho-fizo-
    immuno-itp... ja bym chciał wziąć pigułkę albodać się rozpłatac, zeszyć i
    być 'jak nowy'... brakuje mi cierpliwości.
  • marta.gora 06.09.06, 08:50
    Biostymina- faktycznie, raczej nie zaszkodzi.
    Ale czy pomoże, to raczej wątpię, niestety. Taka sama, pojedyncza? No chyba, że
    pani dr liczy na placebo. Sprry, ale tak to odebrałam.
    --
    "Każde kłamstwo powiedziane 10 razy, za 11 razem staje się prawdą".
  • mirekczar 06.09.06, 15:19
    Ja też... a jak to dziś piłem to zawartość mnie nie wstrząsnęła ani nie
    zmieszała...
  • mirekczar 19.09.06, 18:47
    Podciągnę trochę wątek do góry (bez aluzji... :o))
    Może to jeszcze nie jest metoda leczenia, której efekty mogę reklamować jako
    powalające ale... w krótkim czasie 'coś drgnęło'
    Jak już gdzies między wątkami przemycałem, mam problem z (nad)wagą. Trochę to
    jest pamiątka po leczeniu sterydami sarkoidozy, trochę to jest efekt siedzącego
    trybu życia, trochę dzidzicznie-genetycznie... W każdym razie coś bym chciał z
    tym zrobić. Wiem, że dieta rozłączna ma tu swoich zwolenników. Ja poszedłem o
    krok dalej. Poszedłem... to za duzo powiedziane. Raczej dałem się zaprowadzić,
    bo moja żoneczka, czarodziejka, szukała sposobów żebysmy się nie głodzili a
    jednocześnie żeby pozbyć się nadmiaru kilogramów. Od kilku tygodni poddajemy
    się więc zmianie sposobu żywienia, który opiera się na diecie rozłącznej ale
    dodatkowo uwzględnia indeks glikemiczny spożywanych produktów. Nie jestem
    przesądny, więc nie boję się zapeszyć ale też nie od razu dowierzam swojemu
    szczęściu... Jest nieco lepiej. To znaczy fog mi opada z brainu :) Nie żebym z
    dnia na dzień rozbłysł intelektem ale widzę poprawę. Piszę o tym dlatego, że
    jest w tej diecie wątek szacunku dla wydzielania wewnętrznego. Mianowicie,
    skrótowo rzecz ujmując, niektóre produkty i potrawy mające wysoki indeks
    glikemiczny powodują po zjedzeniu 'wyrzut insuliny'. Konsekwencja jest taka, że
    można się poczuć zmęczonym, obolałym, osowiałym. Odchudzanie się bez
    uwzgledniania tego czynnika może tez powodować odwrotny skutek bo organizm
    pozbawiony kalorii 'zbroi się ciężkie czasy' obniżając metabolizm niektórych
    procesów i gromadzać zapasy tłuszczu. Nie myślcie, że coś tu chcę propagować.
    Raczej dziele się spostrzeżeniem. Będę obserwował i relacjonował.
    Pozdrawiam.
  • marta.gora 19.09.06, 19:27
    Nie żebym Cię dołowała :D
    Ja na diecie uwzględniającej indeks glikemiczny- jak dla cukrzyków II typy-
    jestem od ponad roku...
    Efekty ZEROWE...
    Teraz mam jakąś szansę, bo dostalam i biorę metformax. Mój problem polega
    własnie na nadmiernym wyrzucie insuliny po posiłkach... Poziom glukozy opada, a
    ja musze opaśc na łóżko. Teraz, na szczęście, nie mam za często niskiej
    glikemii.

    Pisałeś o sarkoidozie i sterydach. Długo się leczyłeś ? Masz jakieś trwałe
    efekty?
    Przy podejrzeniu CFS powinno się wykluczyc tego typu schorzenia.

    Aha, no i po sterydach dodatkowe kilogramy to cena za ich stosowanie :0(
    --
    "Każde kłamstwo powiedziane 10 razy, za 11 razem staje się prawdą".
  • mirekczar 19.09.06, 20:52
    Sarkoidoza to było najbliższe objawom rozpoznanie. Nie stwierdzono jej z całą
    pewnością. Zabrakło na przykład rumienia guzowatego. Zaczęło się od silnego
    obrzęku obydwu stawów skokowych, bez wcześniejszego urazu czy przesilenia.
    Towarzyszyła temu gorączka blisko 40 st. C. Trwało to dwa tygodnie zanim
    zdecydowałem sie na wizytę u lekarza. Internista zlecił badania krwi i z
    wynikami skierował mnie do szpitala (OB 60). USG stawów wykazało zapalenie
    tkanki miękkiej. Poza tym bez odchyleń. TC płuc wykazała rozsiane guzki. Z
    wewnętrznego zostałem przełożony na pulmonologię. Bronchoskopia stwierdziła, że
    nie serowacieją a pobrane próbki nie zawierają nic niepokojącego. Spirometria
    140 % normy. Zaaplikowano mi Encorton od 40 j.m do 0 na przestrzeni 18
    miesięcy. Stawy wróciły do normy po dwóch tygodniach. Kolejne TC wykazały
    zmiany położenia ziarenek aż do zmniejszenia ich liczby. Bez zrostów, zwłóknień
    i żadnych trwałych zmian. Przez cały okres leczenia spirometria na tym samym
    poziomie. Leczenie skończyło się w połowie 2004. Przez ten czas byłem pod
    opieką poradni przyszpitalnej. Ogólnie rzecz biorąc mam chyba to szczęśie być w
    grupie 5 %, którym sarkoidza cofa się tak samo nagle jak się zaczęła i nie
    pozostawia śladów. Choroba nie atakowała oczu ani serca. Nie obserwuję nawrotów
    chociaż bywa, że przy infekcji czuję dziwne mrowienie w kostkach albo lekki ból
    jakby reumatyczny. Poza tym 'wsio olrajt'.
    Z tą dietą to tylko chciałem zaznaczyć, że nasz trop hormonalny jakby się
    potwierdzał... Mnie się znowu wydawało, że sama rozłączna nie działa... Nie
    jestem hurraoptymistą ale ponieważ zasady wydają się rozsądne i nie muszę (a
    nwet nie mogę ! :)) się głodzić to popróbuję jeszcze... z różnych opisów
    wynika, że w przeciągu kilku miesięcy przynajmniej udaje się uzyskać trwały
    spadek wagi a regulacja gospodarki hormonalnej przy okazji... Pożremy
    zobaczymy :)
  • marta.gora 20.09.06, 18:33
    To faktycznie szczęściarzem z sarkoidozą sie okazałeś. Sporo tego Encortonu
    zjadłeś. Oceniałeś, jak funkcjonują nadnercza po takiej kuracji?
    Dieta z niskim indeksem jest w ogóle raczej polecana dla każdego- z modyfikacją
    na śródziemnomorską.
    Ja na razie dołożyłam do diety metformax; mam nadzieję stracić przynajmniej 2
    kg w miesiąc. Może to być i smieszny wynik, ale dla mnie to szczyt marzeń- do
    tej pory nigdy nie udało mi się schudnąć nawet kilograma; jesli waga się
    zmieniała, to tylko w górę :0( I to nie wiadomo, z czego. Diabetolozka
    wspomniała o tym, że mam niską przemianę materii (stale niska temperatura ciała-
    36,2-36,3 przez cały dzień)i to utrudnia cały proces. Poza tym- ciekawe, co ja
    mam w końcu w tych nadnerczach. Do tej pory nie ponawiałam badań, bo było
    jeszcze za wcześnie po ciąży, a teraz... szkoda gadać- mam za wiele stresów, by
    badania wyszły zblizone do rzeczywistości. Poczekam do piątku i zadecyduję, czy
    ich nie zrobić. Właśnie dzisiaj zakończyłam swoją jazdę z zaocznymi, więc jeśli
    w pracy nic się nie wydarzy, to może uda się je zrobić. Szukam nadal
    endokrynologa znającego się na nadnerczach, ale nic z tego na razie nie
    wychodzi. Poza tym szukam tez laba, gdzie mi oznaczą hormony w dobowej zbiórce
    moczu ew. w trzech porcjach dziennych. Póki co nie znalazłam takowego; muszę
    popytać w przyszpitalnych.
    Niech tam Ci się poprawia- może i na mnie wreszcie przyjdzie czas?
    --
    "Każde kłamstwo powiedziane 10 razy, za 11 razem staje się prawdą".
  • mildford 28.09.06, 20:31
    dzisiaj dostalem kolejna porcje ziolek. wczoraj skonczylem 10 seansowa sesje
    akupunktury. na wizycie Pani Doktor powiedziala, ze jeszcze nie jest ze mna tak
    jak powinno byc. mimo to czuje sie o niebo lepiej niz wczesniej. wlasciwie to
    nigdy nie dane mi bylo czuc sie w ten sposob. nawet nie jestem w stanie sobie
    wyobrazic jak to bedzie jak bede juz kompletnie zdrowy. chyba nie bedzie juz
    tak odczuwalnej poprawy przy kolejnych etapach leczenia.
    powiem szczerze, ze moze sie tak zdarzyc - na co mam nadzieje - ze nie bede
    korzystal z informacji, ktore tu umieszczacie, tylko Was bede wspieral.
    wszystkim polecam goraco medycyne tybetanska i przychodnie narantem.
  • didi_max 28.09.06, 21:17
    Dobra dobra, a ja czekam na wpis na moim forum :)
  • didi_max 28.09.06, 21:27
    Czy mógłbys jeszcze zdradzić w jakiej postaci i ilosci otrzymujesz zioła i ile
    czasu trwa seans akupunktury?
  • mildford 28.09.06, 21:34
    ooops, ale ryfa. zapomnialem o wpisie :( zaraz sie poprawie jak obecalem :D
    ziola sa pomielone drobniutko (akurat moje, bo ojca niektore sa w kulkach) i
    tak ok. 1/2 lyzeczki do herbaty na 1/2 szklanki.
    akupunktura 15-20 min.
    didi w rewanzu napisz dlaczego pytasz? masz jakies sugestie co do tego?
  • didi_max 28.09.06, 22:04
    W takich didilerskich :) torebeczkach pewnie :)
    Drobiazg Mildford, ja to jestem po prostu trochę pasjonatem tych wschodnich
    technik leczniczych i chcialem sie upewnić czy otrzymujesz tam terapie i środki
    analogiczne jak w innych gabinetach tego typu o których słyszałem.
    Szpoko, wszystko gra.
    Choć co mnie zastanawia, to to, ze azjaci tutaj nie ustawiają diety, może to
    kwestia bariery językowej, nie wiem.Czasami to ważna rzecz.

    Oczywiscie żartowalem :) z wpisem nie trzeba sie spieszyć .

    A.Sugestia; No ciepłe kalesony na zimę i jeszcze jakaś przepaska wokól pasa! To
    na nery i to już nie żart :)
  • didi_max 28.09.06, 22:11
    Wow.Nieźle.Oby komuś sie przysłużyło.Amen.

    P.S. Jasne.Machniesz link "lekarze medycyny tybetańskiej" wrzucisz swoja doktor
    i będziemy w domu.Piszę to w imieniu wlascicielki forum :)

    pozdrówko
  • mirekczar 01.10.06, 09:01
    No to gaść aktualności... doszliśmy z Panią doktor do pewnego kompromisu.
    Umawiamy sie, że nie ma takiej choroby jak CFS... ale praktykujacy lekarze
    rozpoznają i okreslaja tak zespół objawów. Wytrychem okazało się nazwisko
    podane przez Martę (prof. Edward Zawisza z AM, który potrafi za CFS dotrzec
    alergię). Kolejny kompromis to ustalenie, że ja przestaję szuakć odpowiedzi na
    pytanie dlaczego tak się czuję. Nic mi ona nie da. Chcę żeby moje życie
    nadawało się do życia. W jakis sposób udało się nie wysyłać mnie do znowu
    psychiatry chociaż podobno nie można staowczo twierdzić, że ktoś nie ma
    depresji... Z konstruktywnych wniosków pojawiły się trzy - badanie nadnerczy ma
    sens bo ich dysfunkcja brzmi prawdopodobnie; warto wrócić do stanu płuc w
    zwiazku z przebytą sarkoidozą (nie wiem czy miało na to wpływ słabe wysycenie
    krwinek czerwonych chemoglobiną, podwyższone monocyty i OB); ostatni wątek to
    neurolog bo w dotychczasowych badaniach też czasem było o co zaczepić.
    Na razie będę poddawał płuca działaniu promieni X...
  • marta.gora 03.10.06, 12:17
    cześć Mirek

    > Umawiamy sie, że nie ma takiej choroby jak CFS...

    No nie ma, ale są objawy, więc coś musi je powodować.

    Kolejny kompromis to ustalenie, że ja przestaję szuakć odpowiedzi na
    > pytanie dlaczego tak się czuję. Nic mi ona nie da.

    I tu sie nie zgodzę. Bo wg mnie nie chodzi w tych poszukiwaniach o
    potwierdzenie, że to CFS, ale o to, aby nie przegapić rzeczy, które sa istotnie
    i które mozna leczyć czy zapobiegac ich dalszemu rozwojowi.

    Chcę żeby moje życie
    > nadawało się do życia.

    Jeśli znajdziesz receptę, to się z nią podziel :0))) Też chętnie skorzystam.

    W jakis sposób udało się nie wysyłać mnie do znowu
    > psychiatry chociaż podobno nie można staowczo twierdzić, że ktoś nie ma
    > depresji...

    To super stwierdzenie- nie można stwierdzić, że ktos ma na 100% depresję, ale z
    całą stanowczością mozna stwierdzić, że ktoś mimo objawów, jest na 100%
    zdrowy ://

    Z konstruktywnych wniosków pojawiły się trzy - badanie nadnerczy ma
    >
    > sens bo ich dysfunkcja brzmi prawdopodobnie;

    Pisz, jakie badania Ci zlecono :) Obyś nie trafił na takich specjalistów, jak
    moi endokrynolodzy, bo to totalna porażka.

    warto wrócić do stanu płuc w
    > zwiazku z przebytą sarkoidozą (nie wiem czy miało na to wpływ słabe wysycenie
    > krwinek czerwonych chemoglobiną, podwyższone monocyty i OB)

    No to już coś znaczy- zwłaszcza te monocyty i wysokie OB.

    ostatni wątek to
    > neurolog bo w dotychczasowych badaniach też czasem było o co zaczepić.

    A dokładnie, to co zanierzają zbadać? Bo chyba nie poprzestaną tylko na
    młoteczku neurologicznym i próbie palec- nos?





    --
    "Każde kłamstwo powiedziane 10 razy, za 11 razem staje się prawdą".
  • mirekczar 03.10.06, 13:26
    Cześć Marto, jak Twoje egzaminy ? :) Pochwalisz się ?
    Na razie zrobiłem RTG. W czwartek ide z tym do lekarza. Neurolog to pewnie
    znowu EEG (zaburzenia fal alfa) i CT głowy (miałem malutką plamkę).
    Ludzie jaki jestem padnięty...
  • marta.gora 03.10.06, 13:41
    Ja tez padnięta jestem. Dlatego nawet jeszcze nie ruszyłam z egzaminem. A on
    już za 9 dni...
    Kurka, te plamkę koniecznie trzeba wyjasnić. Czy opisujący badanie jest
    naprawdę dobrym fachowcem? Najlepiej w tej sprawie zasięgnąć gdzieś języka,
    żeby nie wyszło, jak u mnie.
    Pozdrawiam
    M.
    --
    "Każde kłamstwo powiedziane 10 razy, za 11 razem staje się prawdą".
  • mildford 03.10.06, 15:49
    Marta to dawaj ksiazki. przebiore sie za Ciebie i jakos popchniemy ten
    egzamin ;P
  • marta.gora 05.10.06, 10:10
    mildford napisał:

    > Marta to dawaj ksiazki. przebiore sie za Ciebie i jakos popchniemy ten
    > egzamin ;P

    No jasne :-)
    Tylko Ty jesteś szczupły, a ja mam nadwagę :-DDD Musiałbyś się dobrze
    zakamuflować :-))))
    Bożżżżżżżżże, jak mi się dłuży ten tydzień! Niech to już mam za sobą, bo żyć mi
    sie odechciewa. Na cholerę mi to było?

    --
    "Każde kłamstwo powiedziane 10 razy, za 11 razem staje się prawdą".
  • mirekczar 05.10.06, 08:00
    Co tam 'taśmy prawdy'... Ja to mam kliszę... Wynika z niej, że tchawicę,
    oskrzela, płuca, serce, przeponę i kości mam w idealnym stanie. Teraz trop
    neurologiczny. Taki zdrowy a taki beznadziejny...
  • marta.gora 05.10.06, 10:12
    To przynajmniej te klisze prawdy powinny poprawić Ci humor :-) Wyniki dobre.
    Znaczy, żeś chłopie zdrów- to tak jak i ja :-(
    Niech to wszystko szlag... !
    --
    "Każde kłamstwo powiedziane 10 razy, za 11 razem staje się prawdą".
  • mirekczar 09.10.06, 21:12
    A ku ku :)
    Relacja ze spotkania z neurologiem. Co najpierw ? dobra czy zła wiadomość ?
    Może zła... zaczęły się płatne badania... gdzie jest nasz pasjonat pracy
    naukowej ? Gdzie jest lekarz z powołania, który sięgnie po sławę i pieniądze
    wsparty badaniami naszego zmęczenia ? a echo... gdzie... gdzie... szkoda.
    Przydałby się bo rezonans magnetyczny mózgu kosztuje... sam MRI to tylko jeden
    problem. Kto mi o ze znawstwem opisze ? Drogie zmęczone środowisko medyczne...
    macie jakąś radę ?
    MRI w kierunku szukania pozostałości po sarkoidozie oraz wykluczenia
    organicznych przyczyn 'fogu na brainie', zaburzeń pamięci i snu, itp. Poza tym
    głębsza morfologia - cu++, vit B12, kwas foliowy, etc. (też płatne) w celu
    wykluczenia anemii.
    Teraz dobre wiadomości. Nie zostałem potraktowany jak malkontent :)
    Neurologicznie wyglądam na zdrowego. Prawdopodobnie, według części objawów, mam
    nerwicę. Mogę też mieć niedotleniony mózg a to się da poprawić z pomocą
    farmaceutycznych dobroczyńców. Pani doktor nie zaprzecza istnieniu CFS ale
    wiąże je z pracą po 14 godzin na dobę, itp.
    To na razie tyle. Pozdrawia wój Mat z podróży po specjalizacjach.
    Przy okazji... przedstawiam mojego synka :)
    Szymek
  • marta.gora 18.10.06, 21:23
    mirekczar napisał:

    > A ku ku :)
    > Relacja ze spotkania z neurologiem. Co najpierw ? dobra czy zła wiadomość ?
    > Może zła... zaczęły się płatne badania... gdzie jest nasz pasjonat pracy
    > naukowej ?
    Przepraszam- co masz na mysli? Nie spotkałam na swej drodze takich pasjonatów.
    To gatunek wymarły dawno temu, tzn. gdzies w okolicach zmian ustrojowych w
    naszym kochanym państwie.

    Gdzie jest lekarz z powołania, który sięgnie po sławę i pieniądze
    > wsparty badaniami naszego zmęczenia ? a echo... gdzie... gdzie... szkoda.

    Mirek, CFS to nie jest sprawa prestizowa. Popatrz tylko- taki AIDS, rak- to
    jest dopiero sława i pieniądze! A Ty tu z jakimis przemeczonymi wyjeżdżasz...

    > Przydałby się bo rezonans magnetyczny mózgu kosztuje... sam MRI to tylko
    jeden
    > problem. Kto mi o ze znawstwem opisze ?

    No to jest BIG problem- raczej większy, niz płatnośc za to badanie- to tak sama
    wiem z własnego doświadczenia. Musi byc to ktoś, kto nie jest świeży jak
    szczypiorek na wiosne w tych sprawach. Najlepiej popytac na lokalnych forach.

    Drogie zmęczone środowisko medyczne...
    > macie jakąś radę ?

    najpierw to musza sobie załatwić odpowiednio wysokie pensje (zreszta- wcale im
    się nie dziwie); żeby tylko zdążyli, nim wszyscy pomrzemy ://

    > MRI w kierunku szukania pozostałości po sarkoidozie oraz wykluczenia
    > organicznych przyczyn 'fogu na brainie', zaburzeń pamięci i snu, itp. Poza
    tym
    > głębsza morfologia - cu++, vit B12, kwas foliowy, etc. (też płatne) w celu
    > wykluczenia anemii.

    No proszzzzzzzzzzzzz, cóz za dokładna diagnostyka. Daj znac, jak będziesz miał
    wyniki.

    > Teraz dobre wiadomości. Nie zostałem potraktowany jak malkontent :)
    No jeśli była to płatna wizyta, to trudno sie dziwić :)

    > Neurologicznie wyglądam na zdrowego. Prawdopodobnie, według części objawów,
    mam
    >
    > nerwicę.

    To bardzo dobre rozpoznanie- "leczenie" trwa latami i wymaga częstych wizyt.
    Żyła złota. I nikt nie zarzuci, że lekarz się nie interesuje.

    Mogę też mieć niedotleniony mózg a to się da poprawić z pomocą
    > farmaceutycznych dobroczyńców.

    Nie oczekuj zbyt wiele- chyba, ze nie jestes takim opornym typem, jak ja.
    Poprawy pamieci nie zauważyłam, ale za to noc nie była potrzebna, bo nie mogłam
    spać. To ponoc zdarza się często po lekach usprawniających krążenie mózgowe.

    Pani doktor nie zaprzecza istnieniu CFS ale
    > wiąże je z pracą po 14 godzin na dobę, itp.

    Przeciez to normalka. Bo niby czemu ma byc zmęczony ktos, kto np. jest na
    długim urlopie, nie?
    ://
    Albo nerwica, albo histeria. I kropka.

    > To na razie tyle. Pozdrawia wój Mat z podróży po specjalizacjach.
    > Przy okazji... przedstawiam mojego synka :)
    > Szymek

    No synek przecudny!
    Niech Cię mobilizuje! Za rok bedziesz potrzebował więcej energii- piłka
    obowiązkowa, i siłowania też :)

    Czy ja dobrze pamietam, że masz problemy ze snem? I że masz niska temperaturę
    ciała?
    Pozdrawiam
    Marta
    --
    "Każde kłamstwo powiedziane 10 razy, za 11 razem staje się prawdą".
  • mirekczar 18.10.06, 21:47
    Noooo... Marta :) Heja :)
    A ja juz myślałem, że skoro jedyny normalny tutaj Mildford wyzdrowiał to
    przestałaś zaszczycać forum :)
    Po pierwsze primo - sprostowanie - neurolog nie był płatny, bo przyzakładowy.
    Po drugie primo - przynam Ci się, tylko nie mów nikomu, ja też nie wierzę w
    nerwicę. Albo ma ją każdy, tyle, że inni ją lepiej znosza i ja też tak chcę
    albo nie mam nerwicy i szukamy dalej, co sprowadza sie do jednego...
    Po trzecie secundo :) Faktycznie mam ciepłote na poziomie letnioty, czyli
    miedzy 35.8 a 36.2. Problemy ze snem są złożone bo szyka nie nazwałbym
    problemem ale spac nie daje. A tak powaznie, to jeszcze zanim pojawił się
    Szymek, zasypiam o każdej porze, bez ostrzeżenia, nawet w trakcie pracy nad
    dokumentem i to bez względu na ilość przespanych wczesniej godzin. W nocy budze
    się mokry od zimnego potu. Tyle o moim spaniu.
    Życzę pozytywnych wyników egzaminu. Pozostałym życzę dużo pieniedzy i szczęścia
    w miłości bo na zdrowie się nie zanosi... :)
    --
    Szymek
  • marta.gora 19.10.06, 12:53
    mirekczar napisał:

    > Noooo... Marta :) Heja :)
    > A ja juz myślałem, że skoro jedyny normalny tutaj Mildford wyzdrowiał to
    > przestałaś zaszczycać forum :)

    Że co? Z zazdrości czy co?
    ;)
    Na forum zaglądałam, ale się "nie udzielałam", bo u mnie wszystko po staremu, a
    w dodatku siedziałam nad książkami w nadziei, że może moje szare komórki
    przypomna sobie, do czego służą. Po egzaminie padłam- dosłownie przeleżałam pół
    weekendu, co mi sie raczej nie zdazało. Nie byłam zmęczona psychicznie (tzn.
    nie było gorzej, niz zwykle), ale fizycznie bardzo osłabłam.

    > Po pierwsze primo - sprostowanie - neurolog nie był płatny, bo przyzakładowy.

    A, to zwracam honor :)
    No i faktycznie, to do zasług nalezy mu przypisać to, że Cie nie potraktował
    jak czuba :)

    > Po drugie primo - przynam Ci się, tylko nie mów nikomu, ja też nie wierzę w
    > nerwicę.

    Ja to przerabiałam na samym poczatku, własciwie to nawet łącznie z depresją (bo
    takie były rozpoznania różnych lekarzy :), ale to było jeszcze wtedy, gdy
    bezgranicznie ufałam lekarzom i było dla mnie oczywiste, że lekarz zna sie na
    wszystkim i na pewno wie, co mi jest :) Kiedy przypisywane leki działały na
    mnie w minimalnych dawkach tak, jakby to była dawka dla słonia, zaczęłam
    watpic. Zaczełam drążyć temat, rozmawiac z pewnymi osobami i wrewszcie trafiłam
    na takiego lekarza, który stwierdził, że najpierw to mam poszukac sobie
    rzecywistej przyczyny, a nie zawracac mu głowy :-)
    Potem padł problem CFS, no i jakoś dziwnie wszystko zaczęło sie logicznie
    układać, niestety :-(


    > Po trzecie secundo :) Faktycznie mam ciepłote na poziomie letnioty, czyli
    > miedzy 35.8 a 36.2.

    No ja się poprawiłam :-) W ciagu ostatnich 15 dni moja tempka z rana -mimo
    zimna, bo ogrzewanie włączono niedawno- nie spadła poniżej 36,5 :)
    Słuchaj, a jak z temperatura po południu? Normalnie powinno byc tak, że ta
    popołudniowa jest nieco wyższa od porannej. U mnie oczywiście musi być inaczej
    i raczej rzadko osiaga wysokość poranną- prawie zawsze jest niższa :-( Jakiś
    kosmita jestem chyba :-)
    Niska temperaturę raczej wiążę z kiepskim snem- często się budzę i w ogóle spie
    niespokojnie, a to ma wpływ na przemiane materii (i dlatego nie mogę schudnąć-
    nawet teraz, z metformaxem).


    A tak powaznie, to jeszcze zanim pojawił się
    > Szymek, zasypiam o każdej porze, bez ostrzeżenia, nawet w trakcie pracy nad
    > dokumentem i to bez względu na ilość przespanych wczesniej godzin.

    Pieknie :-)))

    W nocy budze
    >
    > się mokry od zimnego potu.

    A serce nie pracuje Ci wtedy zdecydowanie szybciej?

    > Życzę pozytywnych wyników egzaminu.

    Dziekuję, choć i tak nie liczę na sukces.

    Pozostałym życzę dużo pieniedzy i szczęścia
    >
    > w miłości bo na zdrowie się nie zanosi... :)

    Pesymista!
    ;)

    --
    "Każde kłamstwo powiedziane 10 razy, za 11 razem staje się prawdą".
  • mirekczar 19.10.06, 22:29
    wywąchałaś złośliwość podszytą zazdrością :o)
    Ja też przeszedłem depresję i seroxat ale od początku cos mi mówiło, że
    przyczyna kiepskiego samopoczucia jest organiczna. Temperaturę mam niezalezną od
    pory dnia. Potrafię wieczorem mieć mniej niż rano. W nocy nie zaobserwowałem
    akcji z sercem... ale w ciągu dnia o różnych porach miewam napady rozdygotania i
    pędzącej pompy. Z tym, że nie regularnie i trudno mi ustalić czy w związku z
    czymś konkretnym.
    Nieźle się zebraliśmy... ja wprawdzie egzaminy mam za sobą ale właśnie minął mi
    drugi termin złożenia pracy dyplomowej. A z tą pracą to jest tak, że jak wracam
    z fabryki to muszę chwilę poświęćić synkowi. Później jak już bestyjka śpi to
    mógłbym pisać ale nie mogę bo padam na ryło albo nie mogę się ani odrobinę
    skupić... nie wiem już co mam zrobić. Szkoda mi odpuścić bo szkoła kosztowała.
    Mam tej pracy ponad połowę. Ale za kolejne semestry dyplomowe trzeba płacić a to
    jest niemożliwe... qrcze, qurcze...
    Trzymcie się.
  • marta.gora 20.10.06, 20:15
    mirekczar napisał:

    > wywąchałaś złośliwość podszytą zazdrością :o)

    Hihi :)
    Widocznie zadziałały moje zwoje nerwowe i ponownie pofałdowała się istota
    szara, skoro byłam w stanie odszyfrować Twoje sugestie :D


    > Temperaturę mam niezalezną o
    > d
    > pory dnia. Potrafię wieczorem mieć mniej niż rano.

    W opracowaniach nt. CSF jest albo temperatura podwyższona, albo obnizona. Ja tę
    swoją niską wiązałam z fatalnym snem, jego niedoborem, bo jest wykazany taki
    związek (stąd nadwaga i otylość częściej wystepuje u osób z problemami
    niedoboru snu, tzn. są one konsekwencją) <- to ma jakiś wpływ na zwolnienie
    przemiany materii. A skoro Ty śpiesz prawie wszędzie i o każdej porze :) to i u
    mnie przyczyna niskiej temperatury moze być CFSowa, niestety :-(
    Podczas lipcowych upałów tez temperatura potrafiła być całkiem niska- np. 36,1
    i też niezależnie od pory dnia.

    W nocy nie zaobserwowałem
    > akcji z sercem...

    Skoro śpisz jak zabity :-)))
    Ja miewam napady kołatania serca, które wybudzają mnie ze snu. Teraz i tak nie
    jest źle, bo już nie budzę się mokra i nie jest to tak bardzo uciążliwe, jak
    jeszcze 1.5 roku temu. W ciągu dnia nie jest najgorzej, ale wystarczy, bym
    zmieniła pozycje na leżącą i już serce nabiera rozpędu.

    ale w ciągu dnia o różnych porach miewam napady rozdygotania
    > i
    > pędzącej pompy. Z tym, że nie regularnie i trudno mi ustalić czy w związku z
    > czymś konkretnym.

    A miałes robionego Holtera? Może masz jakies problemy z sercem, np. wypadanie
    płatka? Dość częsta sprawa i nieprzyjemna, choć zazwyczaj nie jest na szczęście
    groźna. Ja miałam Holtera, wykazano iles tam tysięcy skurczów dodatkowych i
    przepisano betablokery, ale one nic nie dawały rady, a tylko ciśnienie mi
    bardzo obniżały, więc zrezygnowałam. A tak w ogóle, to odnotowałam kolejny
    sukces :-)))) To już jest od ponad 2 tygodni :-))) Obecnie najczęściej moje
    tętno w spoczynku osiaga wartości około 80/ na minutę :-))) Sukces, bo przez
    prawie 4 lata nie było nigdy mniej niz 96/min. Ulga spora :-))) Wiążę to z
    kulkami od homeopaty, które dostałam pod koniec wrzesnia.

    > Nieźle się zebraliśmy... ja wprawdzie egzaminy mam za sobą ale właśnie minął
    mi
    > drugi termin złożenia pracy dyplomowej.

    Hej, no! Jesli udało się mnie zdać ten cholerny egzamin (naprawdę !!!), no i
    Tomek załatwił swoje sprawy pozytywnie, to teraz na Ciebie kolej :-))) Szkoda
    włozonego wysiłku, tym bardziej, że to już końcówka. W każdym razie ja trzymam
    za Ciebie kciuki :-)

    To ja jeszcze pociagnę Cię za język. W takiej.... dość intymnej sprawie :-))))
    Otóż- czy na skórze nie posiadasz czasem drobnych wybroczynek? Takich maleńkich
    zmian, które wyglądają, jak ukłucia mikroskopijnymi igłami? To takie małe
    nieregularne kształty- jakby po ukąszeniu komara, ale bez zaczerwienienia? Ja
    posiadam takowe -głównie na wewnętrzenej stronie ramion i na przedramionach od
    strony łokcia i na pewno nie miałam ich przed zachorowaniem. Podczas ostatniej
    antybiotykoterapii znikły mi prawie zupełnie, ale od paru tygodni znowu jest
    ich więcej. Podejrzewam, że to może być związek z jakimiś bakteriami, ktore
    moga sobie u mnie grasować; wcześniej podejrzewałam wirusy, ale skoro taka była
    reakcja na antybiotyki, to raczej nie jest to ich sprawka. Na pewno nie jest to
    kruchość naczyń czy skaza krwotoczna, bo nie mam tendencji do dłuższych
    krwawień czy sińców, a poza tym- od dłuższego czasu biorę więcej witaminy C.

    Aha :-) Od 2 dni jakoś lepiej się czuję :-) Tzn. ustały bóle głowy (miałam je
    ponad tydzień i tradycyjnie nie reagowały na leki) i moje nogi nie sa juz z
    waty :-) Chociaz do wiosennej formy to mi jeszcze, dalekooooooooo, oj, daleko :-
    ((
    Pozdrawiam

    --
    "Każde kłamstwo powiedziane 10 razy, za 11 razem staje się prawdą".
  • marta.gora 20.10.06, 20:23
    i jego powrotu do zdrowia, to fajnie mieć nadzieję, że jednak można z tego
    wyjść.
    U mojej mamy było podobnie (ale wtedy wzięto to za objaw przekwitania), z tym,
    że zdecydowanie poprawiło jej się po jakichś 10 latach od momentu zachorowania;
    od paru lat ma zdecydowanie większe mozliwości, niż ja, mimo, że jestem od niej
    młodsza o całe 21 lat :-( Tylko pamięć i problemy ze snem mamy takie same i tu
    nic się u niej nie zmieniło :-(

    --
    "Każde kłamstwo powiedziane 10 razy, za 11 razem staje się prawdą".
  • mirekczar 20.10.06, 21:45
    Gratulacje :) Ty to potrafisz poprawić nastrój. Mam nadzieję, że jakiś Twój
    bliski postarał się o szampana Piccolo, oczywiście :)
    Dzięki za motywację. Tej mi nie brakuje moja żonka też wolałaby żebym był
    mężczyzną, który dobrze kończy... :o) Tylko jak to zrobić kiedy nie staje sił...
    Co do Holtera, owszem poznałem się z aparatem. Nie zdziwię Cię jak napiszę, że
    niczego nie znaleziono. Miałem tez próbę wysiłkową i usg mięśnia. Mogę z
    czystym sumieniem polecić ten narząd gdyby nie był mi potrzebny...
    A ze spraw wstydliwych... już się bałem, że zapytasz o coś naprawdę osobistego
    związanego z moją kondycją... :o) nie mam 'ukłuć'. Mam fatalny łupież skóry
    głowy i gdzie niegdzie krostki jak potówki mimo starannych starań o higienę...
    Na głowie stosowałem wszystkie wiodace produkty parafara i domowe sposoby...
    niestety bez rezultatu.
    Cieszę się, że lepiej się czujesz. Sporo ostatnio przeszłaś. Może wracasz do
    siebie ? Życzę utrzymania tendencji zwyżkowej.
  • marta.gora 21.10.06, 15:45
    mirekczar napisał:

    > Gratulacje :)
    A dziękuję :-) Co prawda nie wiem, jakim cudem, ale zdałam. No i najwazniejsze,
    że przynajmniej to mam z głowy.

    Mam nadzieję, że jakiś Twój
    > bliski postarał się o szampana Piccolo, oczywiście :)

    A to trafiłeś :-)))) Syn zafundował mi własnie Piccolo wiśniowe :-)))

    > Dzięki za motywację. Tej mi nie brakuje moja żonka też wolałaby żebym był
    > mężczyzną, który dobrze kończy... :o)

    Innej drogi nie ma :))

    > Co do Holtera, owszem poznałem się z aparatem. Nie zdziwię Cię jak napiszę,
    że
    > niczego nie znaleziono.

    No nie- nie zdziwisz mnie :)) U mnie znaleziono, ale zwalono to na nerwice,
    oczywiście :)) Tylko ja jakoś nerwowa nie jestem, a zwłaszcza wedy, a to było
    ponad 1,5 roku temu; bo teraz to juz mi cierpliwości nie wystarcza :(((

    Miałem tez próbę wysiłkową i usg mięśnia. Mogę z
    > czystym sumieniem polecić ten narząd gdyby nie był mi potrzebny...

    Mnie się marzy EMG i biopsja mięśnia, i rezonans głowy (a raczej ocena krążenia
    mózgowego)i byłby to już komplet. Mogłabym sobie wreszcie poryczeć, pozbyc się
    złudzen, że to jednak nie CFS, przezyc żałobe i spróbowac jakos dalej z tym
    fanetm zyć. A tak człowiek ma jakąś nadzieję, że to co innego i mozna będzie z
    tego wyleźć...

    > A ze spraw wstydliwych... już się bałem, że zapytasz o coś naprawdę
    osobistego
    > związanego z moją kondycją... :o)

    :))) Sformułowane było bardzo celowo :D

    > nie mam 'ukłuć'.

    To przynajmniej w tym względzie jestes normalny :)))

    Mam fatalny łupież skóry
    > głowy i gdzie niegdzie krostki jak potówki mimo starannych starań o
    higienę...

    Każdy z nas- jak widzę- ma jakies własne "atrakcje" :D

    >> Cieszę się, że lepiej się czujesz. Sporo ostatnio przeszłaś. Może wracasz do
    > siebie ? Życzę utrzymania tendencji zwyżkowej.

    Dzieki stokrotne i oby to było wypowiedziane przez Ciebie w dobrą godzinę :)))
    Jestem teraz zawalona robota na najbliższe tygodnie i ta tendencja zwyżkowa
    bardzo by sie przydała...
    Wracam do siebie? Ot, tak sobie? Bez tybetanek? Iiiiiiiiiii, raczej watpię,
    niestety. Nie chcę się nastawiać. Wczoraj syn wyciagnął mnie na dłuższy spacer-
    nóg z waty nie mam, ale podeszwy stóp mi dokuczają- pieką. Tego to jeszcze nie
    miałam :)
    Pozdrawiam
    --
    "Każde kłamstwo powiedziane 10 razy, za 11 razem staje się prawdą".
  • geodeta_31 21.10.06, 09:09
    Cześć Marto.
    Napisałaś do Mirka:

    > Otóż- czy na skórze nie posiadasz czasem drobnych wybroczynek? Takich
    maleńkich
    >
    > zmian, które wyglądają, jak ukłucia mikroskopijnymi igłami? To takie małe
    > nieregularne kształty- jakby po ukąszeniu komara, ale bez zaczerwienienia? Ja
    > posiadam takowe -głównie na wewnętrzenej stronie ramion i na przedramionach
    od
    > strony łokcia i na pewno nie miałam ich przed zachorowaniem. Podczas
    ostatniej
    > antybiotykoterapii znikły mi prawie zupełnie, ale od paru tygodni znowu jest
    > ich więcej. Podejrzewam, że to może być związek z jakimiś bakteriami, ktore
    > moga sobie u mnie grasować; wcześniej podejrzewałam wirusy, ale skoro taka
    była
    >
    > reakcja na antybiotyki, to raczej nie jest to ich sprawka. Na pewno nie jest
    to
    >
    > kruchość naczyń czy skaza krwotoczna, bo nie mam tendencji do dłuższych
    > krwawień czy sińców, a poza tym- od dłuższego czasu biorę więcej witaminy C.

    Pozwolę sobie przykleić się do tej kwestii. Dlatego, że ja mam tych kropeczek,
    wybroczynek, krostek całą masę. I rzeczywiście najwięcej mam ich na wewnętrznej
    stronie ramion. Dużo też mam ich na klatce piersiowej i brzuchu. Nie wiem czy
    są one związane z wirusem ale tybetanka od Mildforda powiedziała że mają raczej
    związek z wątrobą ?! Muszę Ci jednak powiedzieć, że u mnie w rodzinie każdy je
    ma nawet młodsza o 9 lat siostra a u mojej mamy przekształcają się w dosyć
    pokaźne, wypukłe czerwone kropki. Ale oni poza tym nie mają żadnych objawów
    podobnych do naszych także nie wiążę tego z CFS absolutnie. Czy u Ciebie one po
    pewnym czasie nie rosną większe i nie robią się delikatnie wypukłe? Ja
    najwięcej mam takich mikroskopijnych, mniejszych niż milimetr, ale mam też parę
    większych wypukłych...

    Marcin
  • marta.gora 21.10.06, 15:30
    geodeta_31 napisał:

    > Dużo też mam ich na klatce piersiowej i brzuchu.

    Na klatce mam ich mniej, ale są- głównie takie większe, własnie wypukłe.

    Nie wiem czy
    > są one związane z wirusem ale tybetanka od Mildforda powiedziała że mają
    raczej
    >
    > związek z wątrobą ?!

    A widzisz- to bardzo mozliwe. Kiedy zachorowałam, miałam problemy z watroba,
    tj. miałam wzdęcia i takie tam inne ciekawostki- m.in. biegunki; póżniej
    zakażnik powiedział, że to normalna reakcja była, bo wirusy (a zwłaszcza
    cytomegalii i EBV) lubią się namnażać w wątrobie (i innych narządach
    miąższowych) i tym samym zaburzaja pracę tych narzadów. Zresztą, do dzisiaj
    musze uwazać na to, co jem, bo np. po surowych warzywach czy ciemnym pieczywie
    albo grzybach od razu mam wzdęcia, przelewania i ogólnie czuję się, jak
    napchana, a do tego zmienia sie charakter wypróżnień.

    Muszę Ci jednak powiedzieć, że u mnie w rodzinie każdy je
    > ma nawet młodsza o 9 lat siostra

    Ja dokładnie obejrzałam swoich najbliższych i nikt tego nie posiada, jedynie ja
    jakiś dziwak jestem :-(

    a u mojej mamy przekształcają się w dosyć
    > pokaźne, wypukłe czerwone kropki.

    No własnie- u mnie takie przekształcenia zaczeły się nie tak dawno, bo latem
    tego roku i jakby nasiliły sie po ciąży i w jej trakcie. Teraz mam z
    kilkanaście takich własnie większych, bardziej "wysyconych" i nieco wypukłych
    plamek- tez sa małe, ale nieco większe od tych wybroczynek.

    Ale oni poza tym nie mają żadnych objawów
    > podobnych do naszych także nie wiążę tego z CFS absolutnie.

    Jeśli tak, to dam sobie z nimi spokój. Tej watrobie bardziej sie przyjrzę.
    Badania enzymów zawsze wychodziły mi dobrze; podczas zachorowania 4 lata temu
    nie miałam ich wykonywanych, bo wtedy miałam "dziwne" objawy (np. osłabienie i
    biegunki, zaburzenia czucia dloni- zwłaszcza opuszek palców), ktorych nie
    wiązałam ze znanymi mi chorobami, więc dałam sobie spokój (aby mnie nie
    potraktowano jak hipochondryczke czy histeryczkę).

    Ja
    > najwięcej mam takich mikroskopijnych, mniejszych niż milimetr, ale mam też
    parę
    >
    > większych wypukłych...

    Dokładnie tak mam. Może uda mi sie tu zamieścić ich zdjęcie - będzie co
    podziwiać :-)))))

    --
    "Każde kłamstwo powiedziane 10 razy, za 11 razem staje się prawdą".
  • mirekczar 17.11.06, 20:57
    No to parę słów z aktualnościami
    Mam nadzieję, że Was nie zdrażnię ale ostatnio mi lepiej. Długo się ne chwliłem
    żeby później nie odwoływać ale chyba dobra tendencja się utrzymuje mimo
    wstawania do Szymka trzy razy każdej nocy, intensywnej ostatnio pracy i stresów
    związanych ze zmianami...
    Mnie też przepisano Memotropil vel Nootropil vel Lucetam. Chrupie ten ostatni w
    dawce 800 mg z rańca i druga porcja po południu.
    Nie wiem czy moje płuca miały coś wspólnego z 'fogiem na brainie' ale wziewam
    też śmieszny proszeczek z furczących kapsułek - Zafiron. 'Na wskutek' tego
    ostatniego łatwiej mi się oddycha i mniej mi szeleści w piersiach. Może więc z
    racji przewlekłego zapalenia oskrzeli byłem słabiej dotleniony (co troszkę
    wyszło w morfologii) i pomogło zarówno złagodzenie świtów jak i pobudzenie
    krążenia mózgowego ? Tak se tylko mogę pofilozować... Jakby mi się pogorszyło to
    dam Wam znać o ile mnie depresja nie zdusi...
    --
    Szymek
  • mildford 18.11.06, 09:25
    Stary no to pieknie! Ciesze sie, ze Ci lepiej i trzymam kciuki, zeby nie
    skonczylo sie tak jak u mnie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka