Dodaj do ulubionych

Byłam na pewnej konferencji

10.09.06, 20:54
Dotyczyła problemów pediatrii. Jedna z występujących osób mówiła o ... CFS w
populacji uczniów i opiece nad nimi. Przedstawiała różne hipotezy, m.in.
doniesienia, że CFS to kombinacja niedokrwienia różnych obszarów mózgu i
zaburzeń w pracy nadnerczy (to jakby o mnie). Stwierdziła, że leczenie trwa
średnio 3 lata. Normalnie, myślałam, że pojawiło sie jakieś światełko.
Dopadłam ją w kuluarach i zadałam kilka pytań, bo bardzo chciałam wiedzieć,
do jakiego specjalisty udać się w przypadku podejrzeń CSF (w sensie-
neurolog, zakaźnik, immunolog etc.) no i czy zna takiego lekarza w Polsce,
który tym się zajmuje na poważnie. No i niestety, światełko zgasło. Pani
przygotowała swój referat w oparciu o światowe doniesienia, więc ekspertem
nie jest. Leczenie i skierowania do specjalistów nadzoruje pediatra. A
odnośnie leczenia- tak stoi w literaturze. Niestety, później nabyłam
materiały pozjazdowe i nie znalazłam odnosnika do podanego piśmiennictwa, w
którym była informacja o tych magicznych 3 latach :(((

Memotropil zdecydowanie poprawił mi koncentrację uwagi i -chyba- nieco
zapamiętywanie; przynajmniej takie jest moje zdanie po tej konferencji-
naprawdę, nie wyłączałam sie i mogłam słuchać z uwaga referatów. Normalnie-
sukces!!!. Odtwarzanie starych informacji się nie poprawiło.Aha, jakoś
lepiej, łatwiej, bardziej pewnie siedziało mi się za kierownicą.
Niestety, tak było do soboty. W sobotę z rana wstałam z głową ciężka, jak
gdybym dostała obuchem, ból i ciążenie głowy, jakieś dziwne zawroty głowy.
Memotropil za wiele nie zdziałał. A poprzedniego wieczora nieco mnie
przewiało i w gardle zaczęło mnie lekko drapać. Może to uaktywnił się jaki
wirus? A dzisiaj (niedziela), to już zupełny szok- tak źle czułam się
ostatnio jeszcze późną zimą- ostry zjazd w dół: dłonie słabe, nogi z waty,
zawroty głowy i tępe bóle głowy; koncentracja uwagi- zero; w kościele w ogóle
nie mogłam sie skupić na tym, co ksiądz usiłowal przekazać. Do tego lekko
piekące gardło. Temperatura z rana, mierzona o 7.30 w ustach znowu niska-
zaledwie 36,3. Takiej niskiej nie miałam od połowy lipca, tj. od czasu
zajścia w ciążę. Nawet 2 tygodnie po poronieniu nie spadala poniżej 36,6.
Eh! Kiedy to sie skończy? Od jutra zaczynam zajęcia na zjeździe dla studentow
zaocznych- 3 dni wykładów i seminariów. Nie mam pojęcia, jak to przezyję :( A
z rana pędzę do endokrynolożki...
Pozdrawiam zmęczonych.
Marta
--
"Każde kłamstwo powiedziane 10 razy, za 11 razem staje się prawdą".
Edytor zaawansowany

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.