Dodaj do ulubionych

Dążenia Ziobry

27.01.06, 23:02
WYMIAR SPRAWIEDLIWOŚCI

Szybkie postępowanie, krótkie areszty

Krótkie areszty w drobnych sprawach, surowe traktowanie groźnych przestępców i szybkie postępowanie przed 24-godzinnymi sądami. Takie są trzy elementy nowej polityki karnej, które wczoraj przedstawił minister Ziobro.


- Najpierw chcemy zmienić politykę stosowania tymczasowego aresztowania przez prokuratorów, aby w drobniejszych sprawach nie było ono przedłużane bez uzasadnienia. Jednak, przestępcy oskarżeni o najcięższe przestępstwa nie powinni opuszczać aresztów przed wyrokiem - powiedział Zbigniew Ziobro na czwartkowej konferencji w Ministerstwie Sprawiedliwości. W przyszłym tygodniu do prokuratur apelacyjnych i okręgowych trafią wytyczne ministerstwa.

Najczęstszą przyczyną izolowania podejrzanych jest obawa matactwa, stwierdził Andrzej Kryże, wiceminister sprawiedliwości. Jednak w wielu przypadkach wystarczą dwa, trzy tygodnie na zgromadzenie podstawowych dowodów. Potem podejrzanego można zwolnić z aresztu. Obecnie, jak wynika z danych ministerstwa, w wielu prokuraturach areszt osłabia tempo postępowania, które wzmaga się na krótko przed terminem jego zakończenia. - Perspektywa szybkiego wypuszczenia podejrzanego na wolność może skłonić go do współpracy z prokuraturą - zauważył Jerzy Engelking, zastępca prokuratora generalnego, który będzie nadzorował wprowadzenie nowego systemu. - Jednocześnie może dojść do sytuacji, że odpowiadający z wolnej stopy oskarżony przedstawi przed sądem nową wersję wydarzeń. Będzie to wymagało rozsądnej oceny dowodów przez sąd, ze szczególnym uwzględnieniem informacji zgromadzonych przez prokuraturę w początkowej fazie postępowania.

- Podobne zmiany chcemy wprowadzić w orzekaniu kar, najlepiej przez 24-godzinne sądy - powiedział Ziobro. - Obecnie wyroki nie przewidują pozbawienia wolności na okresy krótsze niż 6 miesięcy. W przypadku osób, które nie miały wcześniej kontaktu z wymiarem sprawiedliwości, wystarczający skutek odniosłaby kara 1 miesiąca. Będę dążył także do ograniczenia liczby kar orzekanych w zawieszeniu. Szczególnie w stosunku do recydywistów i chuliganów, dla których taka kara to fikcja. Wobec nich kary trzeba zaostrzyć. W ministerstwie trwają intensywne prace także nad poszerzeniem palety kar. Minister Kryże zapowiedział wprowadzenie kar weekendowych. Skazany mógłby w dni powszednie normalnie pracować i płacić np. alimenty. Natomiast weekendy spędzałby w więzieniu.

********************************************

Zastanawiam się, w jaki sposób minister Ziobro będzie dążył do ograniczenia liczby kar orzekanych w zawieszeniu? Co konkretnie będzie robił? Wydaje mi sie, że póki co nie ma jeszcze funckcji orzeczniczych, bo takowe ma sąd i tylko sąd. Wytyczne może sobie dawać prokuratorom, sędziom już nie - bo te ostatnie zniknęły wraz z systemem, którego minister tak przecież nie lubi. Nie wiem tylko jakie ma uczucia do poprzedniego systemu wiceminister Kryże.

Edytor zaawansowany
  • no.logo 28.01.06, 12:07
    Prawnikiem nie jestem, się nie znam, się nie wypowiadam. Ale zastanawia mnie jedno. Miałem strrrraszliwe obawy związane z tym ministrem, a - jak na razie - wygląda on na niezwykle zdeterminowanego, żeby uzdrowić polski wymiar sprawiedliwości. Jest też skuteczny i nawet niechętna Kaczorkom Polityka przyznaje, że Ziobro is OK...

    --
    Wrocław Bez Cenzury
  • preslaw 28.01.06, 14:51
    Ziobro jesr rzeczywiście zdeterminowany, ale tego rodzaju zapowiedzi, że będzie dążył do celów, które jego zdaniem są właściwe, a można je jedynie osiągnąć poprzez orzeknie, czyli są wyłączną domeną sądów i sędziów, są niebepiczne, a poza tym są przejawem arogancji. Nigdzie nie jest bowiem powiedziane, że to właśnie Ziobro ma racje i jest wyrazicielem przekonań większości spłeczeństwa, choć pozory mogą na to wskazywać.
  • preslaw 28.01.06, 14:52
    Dobry tekst na temat napisał w dzisiejszej "Rzczpospolitej" Andrzej Goszczyński.

    WYMIAR SPRAWIEDLIWOŚCI Sędziowie to nie maszyny wyrokujące

    Niezawisłość ponad wszystko

    Pomysł ministra Ziobry, by ujednolicić orzecznictwo sądów, jest równie naiwny jak nierealny. Gdyby można go było urzeczywistnić, sędziów mogłyby zastąpić komputery. Z jednej strony wrzucałoby się akta sprawy, a z drugiej wylatywałby wyrok.


    Istotą pracy sądu jest indywidualizacja kary. Przebieg zdarzenia, motywy, zachowanie sprawcy czynu, jego postawa wobec poszkodowanych - to przesłanki ferowanego wyroku. Elementy te w każdej sprawie są inne. Dlatego też nie da się porównać dwóch procesów, chociaż dotyczą wydarzenia określanego przez kodeks tym samym mianem. Przebieg postępowania i jego wynik zależą od doświadczenia sędziego, stopnia zrozumienia sytuacji, poczucia moralnego. Tak jak nie ma dwóch jednakowych spraw, nie ma też dwóch jednakowych sędziów.

    - Nie rozumiem, co tu można ujednolicać, skoro każda sprawa jest inna, a indywidualizacja kary jest fundamentem działania sądu - mówi prof. Marian Filar.

    Wedle polskiego prawa sędzia podlega wyłącznie ustawom. Nikt, ani władze sądownicze, ani ministerialne, nie może oddziaływać na wydawany wyrok. W odniesieniu do spraw karnych ustawą tą jest przede wszystkim kodeks karny. Określa on przedział, w jakim zmieścić się ma kara za konkretny czyn. Jeśli kodeks określa karę na "od 2 do 5 lat pozbawienia wolności", rzeczą sędziego jest jak najbardziej solidne zbadanie wszystkich istotnych elementów sprawy i wydanie właściwego orzeczenia. Nie mogą istnieć żadne instrukcje, które obligowałyby sędziego do wydawania wyroków czy to łagodnych czy surowych.

    Jedynym legalnym sposobem weryfikacji orzeczeń jest odwołanie się do wyższej instancji. Ta niejednokrotnie zmienia wydane orzeczenia bądź przekazuje sprawę do ponownego rozpoznania.

    - Jedynym narzędziem prokuratora generalnego do wpływania na orzeczenia sądów jest kasacja - mówi prof. Stanisław Waltoś.

    Wszelkie próby pozaproceduralnego wpływania na sędziów odbierane są przez środowisko prawnicze z niepokojem. Tak też odebrano hasło ministra Ziobry o ujednolicaniu orzecznictwa.

    - Pomysł ten kłóci się z niezawisłością sędziowską. Minister nie ma nic do orzecznictwa. To czysto polityczne slogany - mówi prof. Marian Filar.

    - To wielce dyskusyjny i kontrowersyjny postulat. Nad spójnością orzecznictwa czuwa przecież Sąd Najwyższy. Dostrzegam tu duże niebezpieczeństwo dla niezawisłości sędziowskiej. Nie wiem też, w jakim trybie minister chciałby ujednolicać orzecznictwo. Tego po postu nie da się zrobić. Gdyby to było możliwe, my, sędziowie, nie bylibyśmy potrzebni. Wystarczyłby komputer - potwierdza rzecznik Krajowej Rady Sądownictwa Piotr Górecki, sędzia Sądu Okręgowego w Poznaniu.

    Polityka nie może zagrozić niezawisłości sądów. Byłoby to śmiertelnie niebezpieczne nie tylko dla wymiaru sprawiedliwości, ale dla całego społeczeństwa.
    Andrzej Goszczyński
  • bonczek_hydroforgroup 28.01.06, 20:53
    i nic nie robi a gus podał że ze kaczorów średnie obciązenie rodziny polskiej
    wzrosło o 32 pln
  • kolejar 29.01.06, 05:37
    Jako prawnik niezawodowy - niedorobiony śledczy - mogę napisać tylko tyle, że
    Pan Niedorobiony Prokurator Ziobro generalnie ma rację i poniekąd słusznie czyni.
    Generalne przesłanie jest słuszne. Nie chcę za bezdurna kiwać pół roku na
    Świebodzkiej (jak takie przypadki są znane w Polsce), a tymczasem dużej klasy
    złoczyńca unika aresztu i procesu.
    A co do Pana Kryże, to już inna sprawa... Ale nasuwają się refleksje...
    Czy w takim razie w imię zasady niezawisłości Sądów Pan Ziobro ma milczeć? I
    znów Sąd zasądzi areszt wobec biednego z domu chłopaka za jazdę bez biletu, a
    ustosunkowanego mordercę wypuści? Przecież takie fakty miały i mają miejsce. I
    nikomu nic nie wolno w tej sprawie, bo naruszy niezawisłość Sądu?
    A może w ogóle te Sądy rozpędzić?
  • kklement 29.01.06, 11:01
    ... bezkrytycznie przyklepujące prokuratorskie wnioski o zastosowanie i
    przedłużenie aresztu tymczasowego. To opinia ludzi, którzy zarówno siedzieli,
    jak i pracowali w areszcie. To, jak działa polski wymiar sprawiedliwości, to
    kpina. Można siedzieć na Świebodzkiej pół roku ( jak napisał kolejar ) i
    widzieć się w tym czasie tylko raz z prokuratorem. Prawnikom wyjątkowo łatwo
    wrzuca się człowieka do aresztu, i niech sobie siedzi, a w tym czasie śledztwo
    będzie się ślamazarnie, krok po kroku, z tygodnia na tydzień i miesiąca na
    miesiąc ciągnąć. Sama wędrówka dokumentów z jednego biurka na drugie zajmuje
    chyba z połowę tego czasu.

    Kiedyś oglądałem amerykański program na Discovery, z którego wynikało, że w
    stanie ( a może to dotyczy całych USA ? ), w którym miała miejsce opisywana
    historia, wymiar sprawiedliwości od postawienia zarzutu ma 30 dni na
    rozpoczęcie procesu. Co oznacza, że prokurator praktycznie nie stawia zarzutu
    nie mając prawie kompletnego materiału dowodowego. Tymczasem w Polsce wsadza
    się człowieka do pudła na podstawie błahych przesłanek, w dodatku w sprawach
    nieadekwatnych wagowo do kary pozbawienia wolności na tak długi czas ( areszt
    tymczasowy formalnie nie jest karą, tylko "śrokiem zapobiegawczym", więc nikt
    tak na to nie patrzy ).

    Ziobro ma u mnie kolejnego plusa !

  • preslaw 29.01.06, 18:37
    Niewątpliwie macie racje pisząc, że jest w Polsce problem nadużywania w stosowaniu tymczasowego aresztowania i ponoszą za to odpowiedzialność sędziowie, bo to oni decydują o zastosowaniu tego środka. Nie należy natomiast wierzyć bezkrtycznie we wszytskie medialne doniesienia o nieprawdiłowym czy niesprawidliwym zastoswaniu aresztu. Najlepszym tego przykładem jest sprawa z aresztowaniem chłopaka, któremu zarzucano sfałszowanie legitymacji szkolnej. Trafił do aresztu, bo nie stawiał się na rozprawy, a nie dlatego, że taka była fanaberia sądu przy wymiarze kary. W takich sytaucjach areszt jest jedynym środkiem by przymusić niesuborynowanego oskarżonego do stawiennictwa na rozprawie. Chłopak został przedstawiony jako ofiara wymiaru sprawiedliwości, a tymczasem media nie podały najważniejszej inforacji, że podsądny lekceważył sobie wezwania na rozprawy.Z tego, co Ziobro i Kryże głoszą można wnosić, że nie akceptują tego rodzaju zachowań. I tutak ja również popieram Ziobrę.

    Nie mogę natomiast zrozumieć, i o tym opisałem przede wszytskim, w jaki sposób minister Ziobro chce dążyć do tego by mniej orzekano kar z warunkowym zawieszeniem wykonania. On jest tylko ministerm sprawiedliwości czyli jego zadaniem jest zarządzać dobrze resortem, a nie zajmować się wymierzaniem sprawiedliwości, bo tym mogą się zajmować tylko sądy, niezależnie od tego jaka jest ich jakość. Próba wpływania na sądy by orzekały zgodnie z wolą ministra czy określonej opcji polityczno - ideowej jest naprawdę niebezpieczna. Do tego by zmieniła się jakość sprawiedliwości w Polsce nie tędy droga.
  • tomek854 29.01.06, 20:05
    Ale genialny do tej sprawy z chłopakiem był rysunek raczkowskiego.

    Policjant przesłuchujący bandzora mówi "wsadzcie go do celi - troche posiedzi z mordercami, bandytami i podrabiaczami legitymacji szkolnych to zmięknie" wink

    --
    oryś _@/"
    ---
    A czy TY znasz już prawdę o stworzeniu świata?
  • preslaw 29.01.06, 20:18
    Rysunek Raczkowskiego był świetny, to prawda.
  • kolejar 30.01.06, 03:49
    preslaw napisał:
    Trafił do aresztu, bo
    > nie stawiał się na rozprawy, a nie dlatego, że taka była fanaberia sądu przy wy
    > miarze kary. W takich sytaucjach areszt jest jedynym środkiem by przymusić nies
    > uborynowanego oskarżonego do stawiennictwa na rozprawie.

    Nieprawda! Jeśli nawet nie bzdura...
    To była fanaberia Sądu. Tymczasowe aresztowanie nie służy do przymuszania
    niesubordynowanych oskarżonych lub świadków (tak, świadkowie też bywają
    niesubordynowani) do stawiennictwa, a ma zapobiec matactwu lub dalszemu
    kontynuowaniu przestępczego procederu. Do subordynowania służy natomiast środek
    zwany przymusowym doprowadzeniem i jest w zupełności wystarczający. A odbywa się
    to tak:
    Sąd zarządza przymusowe doprowadzenie, czym zajmuje się Policja Państwowa. Po
    ustaleniu miejsca pobytu doprowadzanego zostaje on zatrzymany do 72 godzin przed
    terminem rozprawy na dołku w komisariacie (do 72h może trwać zatrzymanie przez
    Policję), po czym jest doprowadzany w kajdankach na salę rozpraw. Gotowe.
    Zapewniam, że proste, skuteczne i stosowane. Tak więc Postanowienie o
    tymczasowym aresztowaniu w takiej sytuacji jest czystą sądową fanaberią właśnie,
    a ów medialny chłopak stał się klasyczną takiej fanaberii ofiarą. Dziennikarze
    mieli 100% racji.
  • preslaw 30.01.06, 21:03
    Oj, nie wiesz ty o czym piszesz. Polecam jednak dogłębną lekturę kodeksu postępowania karnego bądź też rozmowę z prawnikiem - praktykiem.
  • kolejar 30.01.06, 22:22
    preslaw napisał:

    > Oj, nie wiesz ty o czym piszesz. Polecam jednak dogłębną lekturę kodeksu postęp
    > owania karnego bądź też rozmowę z prawnikiem - praktykiem.

    Oj, wiem! Praktyka - jakkolwiek cywilistę-tkę - to mam w domu na codzień - to
    moja Mamuśka smile - już chyba 50 lat praktyki. Poza tym mam bardzo bliskie
    kontakty z resztą - nie zawsze wprawdzie fachowców, bo doktorów z U.Wr., a
    naukowcy od prawa to zazwyczaj indolenci praktyczni. Jednak wśród nich bywają
    moimi gośćmi także praktykujące papugi (więc kk i kpk także). Ale i tak nie o to
    chodzi. Chodzi bowiem o sensowną praktykę. I tutaj nic polecane przez Ciebie
    działania nie wpłyną na ocenę sytuacji uwięzienia w areszcie tymczasowym
    przedmiotowego fałszerza legitymacji szkolnej. Nie znajdziesz - żebyś się
    wściekł i nie wiem, co wymyślił - żadnego sensownego argumentu za takim środkiem
    wobec tego człowieka. Tutaj instytucja przymusowego doprowadzenia jest zupełnie
    wystarczająca. A że Ty będziesz dowodził, iż tymczasowe aresztowanie mogło w tym
    przypadku być zasadne, to dowód ten jest godny przedstawienia przed właściwym
    dla sprawy Sądem, a nie w teoretycznej dyskusji. Bo nijak się nie zgodzę, że
    przymusowe doprowadzenie jest niewystarczającym środkiem w sprawie tej rangi.
    Poza tym chciałbym Ci zwrócić uwagę na praktykę właśnie - normalnie w takich
    przypadkach doprowadza się oskarżonych i świadków, a nie aresztuje. Powiem
    jeszcze więcej - jeden z moich kumpli był w swoim czasie doprowadzony na salę
    rozpraw przez funkcjonariuszy Komisariatu... nie napiszę którego smile. Skutecznie.
  • preslaw 31.01.06, 08:53
    No dobrze. Powiem tak: prawidłowa praktyka powinna wyglądać następująco. Jeśli
    oskarżony nie stwia się na rozprawę sąd zarządza jego przymusowe doprowadzenie
    przez policję. Jeśli ten środek okazuje się bezskutczeny, zarządza się
    doprowadzenie przymusowe z zatrzymaniem osobnika na czas nie dłuższy niż 48
    godzin przed terminem rozprawy (skąd wziąłeś te 72 godziny? - to jest łączny
    czas, na który można człowieka pozbawić wolności przy stosowaniu tymczasowego
    aresztowania w postępowaniu przygotowawczym!). Jeśli i to okazuje się
    nieskuteczne sąd zleca policji ustalenie, czy oskarżony przebywa w swoim
    miejscu zamieszkania i w razie konieczności ustalenie jego aktualengo miejsca
    pobytu, gdyby w miejscu swojego zamieszkania nie przebywał. Jeśli następnie sąd
    otrzymuje informacje od policji, że oskarżony nie przebywa w miejscu
    zamieszknia i nie wiadmo gdzie jest, ma prawo do tego by zastwosować środek
    zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania w celu ujęcia oskarżonego i
    doprowadzenia go na rozprawę. Tymczasowe aresztowania można zastosować w
    sytuacji ukrywania się oskarżonego. Koniec kropka.
  • kolejar 31.01.06, 23:17
    preslaw napisał:
    > doprowadzenie przymusowe z zatrzymaniem osobnika na czas nie dłuższy niż 48
    > godzin przed terminem rozprawy (skąd wziąłeś te 72 godziny? - to jest łączny
    > czas, na który można człowieka pozbawić wolności przy stosowaniu tymczasowego
    > aresztowania w postępowaniu przygotowawczym!).

    Co do opisywanej przez Ciebie procedury, to prawie wszystko ok., to samo myślę,
    poza jednak sprawami godzinowo-formalnymi...
    Łączny czas przy stosowaniu tymczasowego aresztowania w postępowaniu
    przygotowawczym wynosi... 3 miesiące. Chociaż poniekąd masz rację - 72 godziny
    to termin uzyskania Postanowienia. A to Postanowienie może orzekać o
    aresztowaniu do 3 miesięcy. Potem można składać kolejne wnioski i przedłużać,
    przedłużać... niektórzy siedzą latami w oczekiwaniu na rozprawę, do której
    często w ogóle nie dochodzi, za to podejrzany wychodzi na wolność i nie może
    domagać się odszkodowania za niesłuszne uwięzienie, bo sprawa wciąż w toku i w
    toku... Pozostaje tylko Strasburg "za przewlekłość postępowania".
    A "przedmiotowe" 72 godziny wziąłem z... Ustawy o Policji. Za PRL Milicja mogła
    zatrzymać obywatela na 48 godzin i tyle śledczy mieli czasu, by uzyskać od
    Prokuratora Nakaz (aresztowania). W III RP właśnie ten czas wydłużono do 72 godzin.
  • napoj.chmielowy 31.01.06, 23:21
    kolejar napisał:

    > Za PRL Milicja mogła
    > zatrzymać obywatela na 48 godzin i tyle śledczy mieli czasu, by uzyskać od
    > Prokuratora Nakaz (aresztowania). W III RP właśnie ten czas wydłużono do 72 god
    > zin.

    Wtręt historyczny: odsiedziałem tydzień, wypuszczali mnie po cztery osiem i
    natychmiast byłem zamykany na następne cztery osiem.
  • kolejar 01.02.06, 21:26
    napoj.chmielowy napisał:
    > Wtręt historyczny: odsiedziałem tydzień, wypuszczali mnie po cztery osiem i
    > natychmiast byłem zamykany na następne cztery osiem.

    Tak było! To była rutynowa praktyka SB już w latach 1970'.
  • brezly 31.01.06, 09:44
    "Dzieńziobry" (czesc i czolem, pytacie skad sie wzialem).
  • preslaw 01.02.06, 17:16
    kolejar napisał:

    > preslaw napisał:
    > Co do opisywanej przez Ciebie procedury, to prawie wszystko ok., to samo myślę,
    > poza jednak sprawami godzinowo-formalnymi...
    > Łączny czas przy stosowaniu tymczasowego aresztowania w postępowaniu
    > przygotowawczym wynosi... 3 miesiące. Chociaż poniekąd masz rację - 72 godziny
    > to termin uzyskania Postanowienia. A to Postanowienie może orzekać o
    > aresztowaniu do 3 miesięcy. Potem można składać kolejne wnioski i przedłużać,
    > przedłużać... niektórzy siedzą latami w oczekiwaniu na rozprawę, do której
    > często w ogóle nie dochodzi, za to podejrzany wychodzi na wolność i nie może
    > domagać się odszkodowania za niesłuszne uwięzienie, bo sprawa wciąż w toku i w
    > toku... Pozostaje tylko Strasburg "za przewlekłość postępowania".
    > A "przedmiotowe" 72 godziny wziąłem z... Ustawy o Policji. Za PRL Milicja mogła
    > zatrzymać obywatela na 48 godzin i tyle śledczy mieli czasu, by uzyskać od
    > Prokuratora Nakaz (aresztowania). W III RP właśnie ten czas wydłużono do 72 god
    > zin.

    **********************************************

    Powiedziałe już wcześniej, że tymczasowe aresztowanie jest w POlsce nadużywane i ponoszą za odpowiedzialność sędziowie, którzy boją się lub kierują się jakimiś innymi, nieuzasadnionymi względami w stosowaniu tego środka. Taka praktyka powinna zostać absolutnie wyeliminowana. Nie zmiania to w niczym, że sądowi po prostu wolno arsztować oskarżonego, który lekceważy wezwania na rozprawy i zmienia miejsce zamieszkania bez poinformowania o tym sądu. Kiedy taki oskarżony zostaje w końcu doprowadzony na rozprawę, to po przesłuchaniu zostaje zwolniony. Muszą zaistnieć jakiś szczególne okoliczności powodujące dalsze pozbawiania go wolności. To jest prawidłowa praktyka, inna jest błędna i pewnie się zdarza.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka