Dodaj do ulubionych

widziałam prezydenta K.

27.10.06, 16:55
normalnie zaszczy mnie trzepnal ( chociaz watpliwe to zaszcyty i taksmile bo
wczoraj moje drogi skrzyzowaly sie z droga niejakiego prezydenta K. samego
najwyzszego nie widzialam bo go gdzies schowali w jednym z kilku czarnych
limuzyn...widzialam za to cala mase sztywniakow z ochrony, policji, strazy
pozarnej, dziennikarzy...mała strata zresztą i tak..ale szlag mnie trafia bo
cały ruch został wstrzymany wokol urzedu wojewodzkiego, do samego urzedu nie
mozna bylo wejsc..ba nawet obok nie wolno bylo przechodzic tylko dookola....i
efekt taki ze przez tego K. spoznilam sie na autobus bo nie wolno bylo
przejsc na druga strone ulicysad
--
Jestem kontraktową służebnicą Romka...i nie pochodzę od małpy...
Edytor zaawansowany
  • napoj.chmielowy 27.10.06, 17:52
    No to mamy już drugą przyczynę korków we Wrocławiu. Pierwsza - remonty (nie
    wiadomo czy nie cyrku, czas pokaże) i druga elity polityczne (z akcentem na
    obecne - poprzednie też powodowały korki, ale samochodów było wtedy mniej).
  • napoj.chmielowy 27.10.06, 19:55
    Tak się zastanawiam czy się wywnętrzać na temat swoich spotkań z władzą, ale
    historie są fajne.
    Pierwszy był Edward Gierek. Pracowałem wtedy w kawiarni "Parkowa" w Świnoujściu
    jako pomocnik striptiserki. Tańczyła Kristin (nieźle zbudowana babka). To nie
    był obecny, trywialny, taniec "na rurze". To był jeden z pierwszych striptisów w
    Polsce. Miała piękne szale, biustonosze i majteczki. Była jak Bogini Kali,
    dansingowa dysdentka - kor to cieniasy,bo to ona była muzą rewolucji.

    Nie wiem czy pisać dalej. Posłuchałbym społeczności.
  • rita78 27.10.06, 20:05
    gierek i striptizerka,,,,nie kuś tylko pisz!
    --
    Jestem kontraktową służebnicą Romka...i nie pochodzę od małpy...
  • rita78 27.10.06, 20:09
    big_grin taaa...chmielowy nie daj sie prosic
    --
    Jestem kontraktową służebnicą Romka...i nie pochodzę od małpy...
  • sztuk6mistrz 27.10.06, 20:17
    ciekaw jestem duże.jasne do czego striptiserce pomocnik?
    --
    Künstler Maschinenschöpler
  • napoj.chmielowy 27.10.06, 20:31
    sztuk6mistrz napisał:

    > ciekaw jestem duże.jasne do czego striptiserce pomocnik?

    To akurat jest bardzo proste. To nie był "taniec na rurze" - Kristin obnażała
    się z wielką umiejętnością. Ja miałem tylko pozbierać ciuszki i operować
    światłem. ona mi mówiła "walc angielski" i wtedy moje światła stawały się tym
    walcem. Potem wychodziłem na "deski", Brzmiały oklaski (wszyscy pijani), a ja
    trampeczkiem, podrzucałem sobie majteczki (brzmiały oklaski). Grała rewelacyjna
    polska grupa "Paźowie".
  • rita78 27.10.06, 21:18
    no dobra ale co z tym gierkiem...przejdzmy do consensusu...
    --
    Jestem kontraktową służebnicą Romka...i nie pochodzę od małpy...
  • napoj.chmielowy 27.10.06, 22:42
    rita78 napisała:

    > no dobra ale co z tym gierkiem...przejdzmy do consensusu...

    Z gierkiem to było tak. W Świnoujściu jest początek mola (jeszcze niemcy
    zbudowali). Pracując w bardzo alkoholicznej atmosferze (patrz poprzednie posty),
    budziłem się co rano na dość ciężkim kacu. Budziłem się na namiotowym polu z
    wczorajszą skarpetką między zębami. Żeby jakoś przetrwać ten poranek, miałem
    zwyczaj (oh młodośc, młodośc) udać się sobie znajomymi ścieżkami (wejście na
    plażę było płatne - na dopuszczalnych ścieżkach siedział cieć i zabierał
    pieniądze) nad Bałtyk i rzucić się weń. W kawiarni "Parkowa" była super impreza.
    W jaki sposób dotarłem do namiotu, nie pytaj, ale rano cały mój organizm pragnął
    wody. Wstałem i do wody podążałem. Miałem na sobie tylko slipy (długie włosy też
    miałem - ja wtedy byłem hippis). Nagle znalzłem się na molu (o tym niemieckim
    początku). Kaca miałem niczym Himalaje, a tu widzę znajomą mordę. Mówię "dzień
    dobry" (mamusia mnie wychowywała). Na kacu nie skojarzyłem, a to był właśnie
    E.Gierek. Moje tajne ścieżki były lepsze niż ówczesnbe specjalne służby.Pchnęli
    mnie na barierkę. Uciekłem.
  • rita78 27.10.06, 22:51

    big_grinDDDD
    prosze o wiecej takich kwiatkowsmile

    --
    Jestem kontraktową służebnicą Romka...i nie pochodzę od małpy...
  • rita78 27.10.06, 22:52
    aaaa jeszcze pytanie: czy Edward odpowiedział na dzien dobry?smile)))
    --
    Jestem kontraktową służebnicą Romka...i nie pochodzę od małpy...
  • napoj.chmielowy 28.10.06, 00:23
    rita78 napisała:

    > aaaa jeszcze pytanie: czy Edward odpowiedział na dzien dobry?smile)))

    To jest najbardziej właściwe pytanie. Nie odpowiedział. On nie był dobrze wychowany.
  • napoj.chmielowy 28.10.06, 16:17
    Drugim był Mecenas Olszewski. Nie wiem czy to się liczy bo był już wtedy
    ekspremierem, ale przysługiwała mu jeszcze obstawa z BOR. W sumie w tych
    wszystkich moich z władzą spotkaniach BOR jest najistotniejszy. Spotkanie z
    Pierwszym Sekretarzem zakończyło się dla mnie szczęśliwie tylko dzięki skąpemu
    odzieniu (jedynie slipy). Nadmienię jeszcze (bo tego nie zaakcentowałem), że na
    plażę w Świnoujściu (wracam do pierwszego spotkania) w czasie wizyty
    Najważniejszej W Państwie Osoby nie wpuszczano szaraczków. Cały deptak był
    obstawiony przez MO i służby. Czy ekspremier (ale z obstawą) może być zaliczony
    do władzy. Zadecydujcie.
  • rita78 28.10.06, 16:47
    no jasne dawajsmile robi sie nam watek pt. spotkania z władzasmile
    --
    Jestem kontraktową służebnicą Romka...i pochodzę od małpy...
  • napoj.chmielowy 28.10.06, 17:17
    Było to tuż po "lewym czerwcowym". Oglądałem na żywca w TVP ten przerażający
    spektakl i strasznie mną telepnął - ludzie, których uważałem za autorytety
    okazali się bandą kłótliwych bufonów, którzy swoją jakość widzą tylko w tym, że
    ktoś jest bardziej podły od nich. Trudno się pisze o momencie gdy znikają
    młodzieńcze złudzenia i człowiek staje się zgorzkniałym starcem. Dlatego przerwę
    na chwilę.
  • hurysa1 28.10.06, 18:44
    Piwko.
    Na wspomnienia Cię wzięło? Sam twierdziłeś, że "trzebazżywyminaprzódiść...". Ja
    znam tę historyjkę. Widziałam też zdjęcia. Może to kogoś zainteresuje...
    --
    Salonik
  • napoj.chmielowy 28.10.06, 22:21
    hurysa1 napisała:

    > Piwko.
    > Na wspomnienia Cię wzięło? Sam twierdziłeś, że "trzebazżywyminaprzódiść...". Ja
    > znam tę historyjkę. Widziałam też zdjęcia. Może to kogoś zainteresuje...

    Wzięło Hurysko - mam ich sporo (tych wspomnień) tyle, że nie są specjalnie
    budujące. Te z Mecenasem bardzo lubię ze względu na "Biblię Szatana", która
    spina całość w diaboliczną bajkę.
  • napoj.chmielowy 29.10.06, 01:54
    Arleta potrzebowała "biblii szatana". Byłem posiadaczem - Piotrek, który kłócił
    się ze swoją żoną przyniósł mi egzemplarz.Jacyś odwaleni tantryści w Krakowie
    wydali La Veya. A w Polsce odbywał się "lewy czerwcowy". Antoś Maciarewicz (jak
    go pamiętam z jedynego spotkania w Krakowie niezbyt błyskotliwa osoba) miał
    krzyknąć do Wałęsy "Ty Bolku". Prasa, radio i tekewizja podkręcały atmosferę.
  • napoj.chmielowy 29.10.06, 12:29
    napoj.chmielowy napisał:

    > Antoś Maciarewicz (jak
    > go pamiętam z jedynego spotkania w Krakowie niezbyt błyskotliwa osoba) miał
    > krzyknąć do Wałęsy "Ty Bolku".

    Właściwie powinienem tu coś wyjaśnić, wyjaśnić tę niezbytbłyskotliwość, bo może
    ktoś powiedzieć, że kalumniami rzucam. W sumie to krakowskie spotkanie można
    nazwać "spotkaniem z przyszłą władzą", zatem jakoś mieści się w temacie.

    Antoni Maciarewicz - jeszcze nie władca, ale (jak czas pokazał) do władzy już go
    ciągnęło. Kraków, zima 1977/78...

    Będzie spotkanie u Ziemowita - przyjeżdża członek KOR Antoni Maciarewicz. Wiedza
    o tym spotkaniu rozchodzi się w światku zbuntowanych. Adres i termin dostaję od
    Bogdana Sonika albo Lidki Batko ("tylko nie przyciągnij jakiegoś ogona").
    Miejsce - już prawie niekraków i trzeba trochę pokrążyć by "ogona nie
    przyciągnąć'. Zimno - minus osiem, albo pięć. Kaśka, u której mieszkałem na
    Floriańskiej ma ciężki okres i nie idzie. Idę sam - najpierw do piwnicy
    (wspaniałe te średniowieczne piwnice - prawdziwe katakumby). Piwnicami do
    zupełnie innej bramy. Chyba nie ma ogona. Trochę dla pewności pokrązyć po
    Plantach. Chyba nikt za mną nie idzie. Tramwaj w kierunku Bronowic (po latach
    nie mogę zapewnić, że akurat to ten kierunek, ale tramwaj napewno niebieski).
    Jakiś autobus (czerwony). Zimno, ale już jestem blisko. Jeszcze mały spacer
    uliczkami. Nie ma ogona! Jest willa Ziemowita (skąd ci ludzie mieli wtedy tyle
    forsy by taką chałupę wystawić - nie mam pojęcia). Dzwonek - gospodarz otwiera.
    Około piędziesięciu osób. Nikt nie przyciągnął ogona - obecny jest Leszek
    Maleszka. Czekamy na Antoniego...
  • napoj.chmielowy 29.10.06, 14:48
    Po godzinie, albo półtorej Antoni dotarł. Nie zatrzymali. Ogona też nie
    przyciągnął - doświadczony kolo, stary praktyk. Został przywitany przez tuzów
    krakowskiego eskaesu (misio i poklepywanie po plecach, jak to wśród
    rewolucjonistów). Czy Bronek Wildstein brał w tym misiu udział, nie mogę
    gwarantować - wydaje mi się, że tak, ale pewność z upływającymi chwilami staje
    się bardzo niepewna. Jeszcze szum rozmów, Antoni siada w centralnym fotelu,
    wzrok i słuch publiczności na nim się koncentruje. Ciąg Dalszy Nastąpi.
  • napoj.chmielowy 29.10.06, 16:13
    Szepty pomalutku-powolutku zamierały. Centralnie siedział guru buntu i miał nam
    różne rzeczy rozjaśnić. Pan Antoni potoczył wzrokiem po sali (w sposób, w który
    tylko on potrafi - niby nie widzi, a przewierca) i zaczął:
    - Napewno Państwo czytali książkę Adama Michnika "Kościół, lewica, dialog"?
    I kicha - spośród około pięćdziesięciu osób nikt tej książki nie zdążył
    przeczytać. Była to nówka i do Krakowa jeszcze nie dotarła. Antoniego zatkało,
    na taką ewentualność był zupełnie nie przygotowany. Nastały minuty męczącego
    milczenia. Gospodarz (Ziemowit) usiłował jakoś ocalić sens spotkania - rzucił
    jakiś problem. Ktoś inny coś dopowiedział, ale i tak wszyscy czuli, że zupełnie
    niepotrzebnie tracili czas i gubili ogony. I dlatego twierdzę, że Antoni
    Maciarewicz nie jest błyskotliwym człowiekiem. On zupełnie nie ma pojęcia o
    alternatywie. Nie wie, że wolność to uświadomiona możliwość. Dla niego to co w
    swoich zwojach mózgowych wytworzy jest jedyną prawdą.
  • sztuk6mistrz 31.10.06, 11:28
    Kiedy nastąpi nasz ulubiony Ciąg Dalszy?
    --
    Künstler Maschinenschöpler
  • napoj.chmielowy 31.10.06, 19:46
    sztuk6mistrz napisał:

    > Kiedy nastąpi nasz ulubiony Ciąg Dalszy?

    Jeszcze chwilka. Muszę się piwa napić.
  • napoj.chmielowy 01.11.06, 00:16
    Po tej dygresji z Wielkim Policmajstrem, który akurat teraz ma swoje pięć minut,
    powinienem powrócić do Arlety, Biblii Szatana i lewego czerwcowego. Jako młody
    człowiek byłem bardzo naiwny - wierzyłem w to co mówią autorytety i nie
    podejrzewałem ich o egoizm. Dzień spektaklu, który w historii Polski zapisze się
    jako "kłótnia na górze", "nocna zmiana", "lewy czerwcowy", sprawił, że nie
    jestem już tak naiwny. Sytucja pęczniała - "Gazeta Wyborcza" głosiła apokalipsę.
    Było to fatalne, bo własnie Kolejarz napisał świetne opowiadanie "Dom
    wschodzącego Słońca" i mieli je w tej "Wyborczej" wydrukować. Opowiadanie
    dotyczyło pewnego budynku na ul. Borowskiej (należał do jakiejś firmy, którą
    likwidowali Byrka i Dzidek - były tam niezłe jaja, ale o tym jest w tym nigdy
    nieopublikowanym opowiadaniu). No i "Wyborcza" nie opublikowała - miała coś
    innego do roboty. Rząd Mecenasa przeszedł do ataku (już na pierwszy rzut oka
    widać było, że tonący brzytwy się chwyta). Chwila przerwy na papierosa.
  • napoj.chmielowy 01.11.06, 18:51
    Przerwa była długa bo ta czerwcowa noc przed laty to mit założycielski obecnej
    władzy, a nad mitami trzeba się zastanowić.
    Powietrze tego, fatalnego dla Polski, dnia miało jakieś delikatnie niebieskie
    zabarwienie. W radiu (program III) od samego rana szaleli mądrzy i wiele mądrych
    rzeczy mówili. Wynikało z nich mniej więcej tyle, że wszyscy jesteśmy
    konfidentami bezpieki i bardzo się powinniśmy sprężyć żeby Antek tego nie
    upublicznił. Właściwie to chciało się wyłączyć to radio, puścić pawia i zająć,
    chociażby, kabalistycznym drzewem życia, ale nie szło - pole magnetyczne
    sytuacji było zbyt mocne. Radio nie dawało się wyłączyć, a słowa mądrych
    wciskały się do mózgu mimo zatykania uszu.
  • napoj.chmielowy 01.11.06, 20:21
    Obejrzałem sobie King Konga, ale niezbyt pomogło. Nadal muszę myśleć.
  • sztuk6mistrz 02.11.06, 11:06
    Obejrzyj sobie którąś z części Rambo, jeśli twój fotel jest wyposażony w
    standarcie w pasy bezwładnościowe. Polecam. Widziałem po swoim przypadkowym(?)
    spojrzeniu w lustro - myślenia tam nie było.
    --
    nunc est bibendum!
  • napoj.chmielowy 02.11.06, 11:22
    sztuk6mistrz napisał:

    > Obejrzyj sobie którąś z części Rambo, jeśli twój fotel jest wyposażony w
    > standarcie w pasy bezwładnościowe. Polecam. Widziałem po swoim przypadkowym(?)
    > spojrzeniu w lustro - myślenia tam nie było.

    Rambo jest przeraźliwie nudne - po pięciu minutach zasypiam.
  • hurysa1 06.11.06, 14:10
    napoj.chmielowy napisał:

    > Rambo jest przeraźliwie nudne - po pięciu minutach zasypiam.

    I co Piwko, wymiękłeś prozatorsko?


    --
    Salonik
  • napoj.chmielowy 07.11.06, 18:31
    hurysa1 napisała:

    >
    > I co Piwko, wymiękłeś prozatorsko?
    >

    Coś tak jakby. Gogol ze mnie nie jest żaden. Jedyna powieść jaką napisałem,
    "Czując babę przez drzwi szparę", nie znalazła wydawcy (co dopiero mówić o Nike
    czy Noblu). Motywacja zanika. Proza życia.
  • sztuk6mistrz 10.11.06, 20:48
    czas na nasz upragniony ciąg dalszy - moze być o tej szparze smile)))
    --
    Künstler Maschinenschöpler
  • napoj.chmielowy 11.11.06, 18:26
    sztuk6mistrz napisał:

    > czas na nasz upragniony ciąg dalszy - moze być o tej szparze smile)))

    "Czując babę przez drzwi szparę" jest w zamierzeniu początkiem trylogii
    erotyczno-politycznej. Zaczyna się bardzo niewinnie - drzwi są zamknięte i On
    (alterego autora) jest z jednej strony tych zamkniętych drzwi, a Ona (Anima,
    Maja, Modliszka, BrakującaPołowa etc.) znajduje się po stronie drugiej.
    Magnetyzm feromonów czyni sytuację dynamiczną. Całej intrydze i jej konsekwencją
    winni są niesolidni stolarze, którzy niechlujstwem swym spowodowali, że drzwi są
    nieszczelne i te wszystkie feromony razem z całym swoim magnetyzmem mogą sobie
    spokojnie krążyć między, wydawałoby się, odizolowanymi pomieszczeniami.
  • sztuk6mistrz 11.11.06, 18:36
    I jak tu nie wierzyć w eteryczność myśli i nie traktować ich jak samodzielne
    byty. To co opowiadasz jest bliskie temu co obecnie piszę - facet odkrywa
    kobietę za ścianą (ku swojemu zdumieniu, bo nikogo tam być nie powinno), jeszcze
    nie wie napewno czy kobietę, ale jak facet coś odkrywa to musi być kobieta.
    Zupełnie nie wie jak wygląda, jakim językiem mówi, wie że szura kapciami jak
    wstaje, gada przez sen... No dobra ale ja tu o swojej pisaninie - może później,
    a teraz ty bo zacząłeś. 1, 2, 3, 4...
    --
    Künstler Maschinenschöpler
  • anu_anu 10.11.06, 20:58
    Zawsze chciałam być Muzą... Może jakoś się dogadamy?
  • tsy 11.11.06, 20:06
    anu_anu napisała:

    > Zawsze chciałam być Muzą... Może jakoś się dogadamy?

    No to się dogadajmy. Od czego zaczniemy?
  • anu_anu 12.11.06, 14:01
    Od podanie obowiązków Muzy. Muszę wiedzieć czy sprostam smile
  • tsy 12.11.06, 15:59
    anu_anu napisała:

    > Od podanie obowiązków Muzy. Muszę wiedzieć czy sprostam smile

    Zacytuję Joannę Kulmową (chyba z "Wio Leokadio")

    "O muzykalna Muzo
    w mózgu muzykuj mi
    jak mucha"
  • anu_anu 12.11.06, 21:16
    Muzykalna jestem ale na własny użytek - czyli słyszę ale nie gram sad
  • napoj.chmielowy 12.11.06, 21:33
    anu_anu napisała:

    > Muzykalna jestem ale na własny użytek - czyli słyszę ale nie gram sad

    Granie nie jest istotne. Potrzebna jest telepatia natchnieniowa. Przykładowo:

    1) słyszysz melodię, która Cię rusza
    2) telepatycznie przesyłasz ją i wywołaną przez nią emocję na adres
    napoj.chmielowy (nie jest to trudne, takie niewielkie chcenie)
    3) ja akurat zmywam gary gdy dopada mnie ta melodia i emocja
    4) nóżki mi same zaczynają dreptać, pojawia się jakiś rytm, dookoła tego rytmu
    zaczynają owijać się słowa (najpierw nieskładnie potem coraz składniej), no i
    dziełosztuk gotowy
  • sztuk6mistrz 27.10.06, 21:38
    striptis do walca wiedeńskiego?! To co można zrobić z sobą przy Walkirii
    Wagnera, Tom Waits mówił, że to już jakieś XXXXX. Ale dalej mnie intryguje twoja
    funkcja pomocnika -a ja
    > trampeczkiem, podrzucałem sobie majteczki - znaczy majtek, bo w Świnoujściu?
    --
    Künstler Maschinenschöpler
  • rita78 27.10.06, 21:21
    i sie popisalam..mowilam z ja prosta baba jestem...nie do consensusu tylko do
    sedna tudziez do kwintesencji tej opowiesci bo przyznam ze juz mi sie podoba...
    --
    Jestem kontraktową służebnicą Romka...i nie pochodzę od małpy...
  • sztuk6mistrz 27.10.06, 21:39
    potrafisz rozgrzać facetów tym, że widziałaś prezydentasmile)))
    --
    nunc est bibendum!
  • rita78 27.10.06, 22:12
    to nie jasmile to pan prezydent boski rozgrzewa tak naród ...smile...gdyby byl to
    premier to powiedziałabym ze rozgrzewa facetów...no ale nie skrecam watku i
    czekam na opowiesc chmielowego
    --
    Jestem kontraktową służebnicą Romka...i nie pochodzę od małpy...
  • arek5001 10.11.06, 23:08
    Witam Rita jak a gdzie wątek lekko erotyczny?
  • napoj.chmielowy 11.11.06, 01:47
    rita78 napisała:

    > o tym mowisz?smile
    > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=35645&w=50144850&a=51735423
    > hehe..wpadnij do barku na drinkasmile

    Zaraz wpadnę. Tylko jakoś dogadam się z moją kotką (ona mi mruczy, że już jest
    czas, że trzeba się spać położyć).

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.