Dodaj do ulubionych

Oktoberfest, opis dla spragnionych wiedzy.

24.09.07, 11:27
Na prośbę napoja.chmielowego zamieszczam mały opis Oktoberfestu.

W 1810 roku następca tronu Bawarii Ludwig von Bayern postanowił ożenić się z
księżniczką Teresą von Hildburghausen. Major kawalerii a jednocześnie bankier
Andreas von Dall'Armi zaproponował królowi Max'owi I Józefowi von Bayern
(tacie) urządzenie konnych wyścigów na cześć młodej pary. Monarcha bardzo się
do pomysłu zapalił, wyścig się odbył a pomysł bardzo się wszystkim spodobał.

W następnym roku postanowiono do niego wrócić. Związek rolników Bawarii
przejął na siebie obowiązki organizatora, a oprócz tradycyjnych już wyścigów
konnych odbyła się prezentacja płodów rolnych, czyli po prostu dożynki. W tym
stylu bawiono się do 1819 roku, kiedy to odpowiedzialność za "Oktoberfest"
przejęło miasto Monachium. Do dzisiaj łąki przed murami miejskimi zwą się
oficjalnie "Theresienwiese", czyli "łąkami Teresy", na pamiątkę panny młodej.

W 1850 roku odsłonięto pomnik Bawarii, czyli kobiety symbolizującej cały kraj
oraz pierwszą część "hali sławy", prezentującą najsłynniejszych synów i córki
Bawarii. Pomnik ten usytuowany jest na wzniesieniu, na obrzeżu łąk Teresy.

Aż do końca XIX wieku bawiono się na łąkach, choć jednocześnie stawiano coraz
więcej bud, które prowadziły wyszynk, oferowały potańcówki przy muzyce, drzewa
do wspinaczki itd.

W 1880 roku doszło do pierwszej rewolucji: wprowadzono oświetlenie
elektryczne, co umożliwiło wzbogacenie oferty rozrywkowej i przedłużyło zabawę
w namiotach.

W 1892 roku doszło do drugiej rewolucji: zrzeszenie wściekłych klientów
wymusiło na restauratorach zastąpienie kufli kamionkowych kuflami szklanymi.
Kufle kamionkowe były nieprzeźroczyste, co pozwalało restauratorom na
oszukiwanie i sprzedawanie kufli niedolanych piwem a przepełnionych pianą.

Koszty rosły, a miasto było biedne. Pod koniec XIX wieku browarnicy miejscy
zaproponowali magistratowi interes: przejęcie kosztów organizacji Oktoberfestu
w zamian za monopol na wyszynk piwa. To była trzecia rewolucja. W ten sposób
mali niezależni restauratorzy zostali wycięci z interesu, miasto zaoszczędziło
a browary monachijskie zyskały na obrotach.

W 1950 roku urzędujący burmistrz Monachium Thomas Wimmer wprowadził zasadę, że
pierwsza beczka piwa uwarzonego z tegorocznego chmielu odbijana jest zawsze i
wyłącznie przez burmistrza, w południe, w sobotę, pierwszego dnia
Oktoberfestu. Po okrzyku burmistrza "o'zapft is !" (odszpuntowano !) rusza
wyszynk w namiotach.

Ilość uderzeń potrzebnych do odszpuntowania beczki z piwem jest do dzisiaj
ważnym elementem oceny przydatności burmistrza do sprawowania władzy nad miastem.

Rekord a jednocześnie "właściwy wynik" to dwa uderzenia. Obecny burmistrz
zaczynał od siedmiu (ale wtedy był dopiero dwa tygodnie burmistrzem),
rokrocznie poprawiał wynik i dopiero w drugiej kadencji doszedł do dwóch
uderzeń. Pierwszym wbija porządnie czop do środka, drugim poprawia, żeby nie
ciekło spoza kranu.

Łąki Teresy w czasie Oktoberfestu to 15 dużych namiotów, kilka mniejszych,
masa straganów z fast-foodem, pamiątkami i potężne wesołe miasteczko.

Piwo warzone jest do dzisiaj według "prawa o czystości piwa", wydanego w roku
1516 przez Wilhelma IV, księcia Bawarii, z małą zmianą: w roku 1516 nie znano
drożdży, dodano je jako legalny składnik piwa do przepisów później. Piwo na
Oktoberfeście jest mocniejsze, niż w sklepach, przeważnie ma dobrze ponad 6 %
alkoholu. Sprzedawane jest wyłącznie w litrowych kuflach, które zwane są tutaj
"mass".

Oktoberfest czynny jest od 9 rano do 11 wieczorem. Bardzo często, niestety
coraz częściej już przed południem namioty są zamykane "z powodu
przepełnienia". W każdym dużym namiocie gra orkiestra, a wieczorami często
gęsto odbywają się tam prawdziwe hulanki. Bardzo dużo miejscowych przebiera
się w "trachty", czyli bawarskie historyczne stroje i paraduje po mieście.
Niestety, coraz bardziej jest to święto dla turystów, a coraz mniej dla
miejscowych. Rok temu naliczono ponad 6 mln gości. Rezerwacje miejsc w
namiotach należą od pewnego czasu do smutnej rzeczywistości, podobnie jak
"piwne zwłoki", czyli wywożeni przez czerwony krzyż turyści, którzy nie
docenili siły tkwiącej w piwie. Latające kufle zmusiły również restauratorów
do wzmocnienia ochrony, co podniosło i tak już niemałe ceny piwa. W tym roku
kufel kosztuje pomiędzy 6,90 a 7,30 Euro.

--
Wrocław bez cenzury
Edytor zaawansowany
  • napoj.chmielowy 24.09.07, 11:37
    Dzięki. Ciekawe jakby sobie poradził Dutkiewicz z tym odszpuntowywaniem?
  • najglupszy-nick 24.09.07, 22:29
    Oktonerfest we wrześniu?
  • anu_anu 25.09.07, 07:46
    No.
    Tak jak rewolucja październikowa w listopadzie smile
  • najglupszy-nick 25.09.07, 13:01
    anu_anu napisała:

    > No.
    > Tak jak rewolucja październikowa w listopadzie smile

    Tyle,że tu jest odchylenie w drugą stronę. Chyba chodzi o to, że w październiku
    nic się nie udaje. Źle to rokuje wyborom, oj źle.
  • map4 25.09.07, 08:03
    najglupszy-nick napisał:

    > Oktonerfest we wrześniu?

    Bawaria dość długo używała kalendarza, w którym wrzesień jest w październiku smile

    Pierwszy Oktoberfest odbył się 17 października 1810 roku. Potem, przeniesiono go
    na trochę wcześniej, z okazji dożynek. Nazwa jednak pozostała.

    --
    Wrocław bez cenzury
  • pitole.trolle 25.09.07, 12:22
    Przereklamowana bufońska impreza!
    Zdecydowanie wolę czeskie klimaty i czeskie piwo.
  • najglupszy-nick 25.09.07, 12:49
    pitole.trolle napisał:

    > Przereklamowana bufońska impreza!
    > Zdecydowanie wolę czeskie klimaty i czeskie piwo.

    de gustibus...
  • pitole.trolle 25.09.07, 18:27
    najglupszy-nick napisał:

    > pitole.trolle napisał:
    >
    > > Przereklamowana bufońska impreza!
    > > Zdecydowanie wolę czeskie klimaty i czeskie piwo.
    >
    > de gustibus...

    Oczywiście, dlatego piszę, że od hałaśliwej, drogiej, niesmacznej estetycznie
    imprezy w stylu (przy zachowaniu skali, co jest jeszcze bardziej na niekorzyść
    oktoberfest) pikniku contry w Mrągowie, wolę smak, zapach, śpiew, klimat CK
    czeskiej pivnicy.
  • najglupszy-nick 25.09.07, 18:45
    Jasne. Słowo bufońska tylko tak Ci się wymsknęło. Ja tam uwielbiam takie imprezy
    jak Oktoberfest - są tak wstrętne, że można znieść je tylko po pijku i o to tu
    chodzi. W czeskiej knajpce możesz wsuwać knedle i wcale nie musisz pić żeby było
    fajnie.
  • pitole.trolle 25.09.07, 19:41
    Bufon to fanfaron, kiepski klaun, błazen, zarozumialec. Przełożyłem to na
    przymiotnik bufońska, bo też mi tak wygląda oktoberfest.
    Co do reszty zgoda. Byłem tam krótko bo pieniędzy miałem niewiele i ochoty na
    trzeźwo patrzenia na to tałatajstwo jeszcze mniej. To już nawet lepiej
    posiedzieć w Bratysławie z Cyganami.
  • chlorofil1 25.09.07, 21:37
    Bawarskie piwa są bardzo dobre. Czeskie są smaczne tylko woltarz niewielki.
  • map4 26.09.07, 09:17
    chlorofil1 napisał:

    > Bawarskie piwa są bardzo dobre.

    Zgadzam się. Bawarczycy wynaleźli piwo pszeniczne, a czesi lekkiego z definicji
    pilsnera. I chwała im obu za to !

    > Czeskie są smaczne tylko woltarz niewielki.

    Przecież nie o woltarz, a o smak chodzi. A ten jest szczególnie w przypadku
    mętnego, drożdżowymi fuzlami zaprawionego, w butelce dojrzewającego piwa
    pszenicznego zabójczy. Oczywiście, tylko z Bawarii smile

    --
    Wrocław bez cenzury

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.