Gazeta.pl   Forum   Prywatne   Miejscowości   Mazowieckie   Gmina Raszyn k.Warszawy

Mam dość, rozwodzę się!!!

Autor: kjwojtas 07.11.11, 08:57
Krzysztof J. Wojtas

Mam dość tej baby.

Przeżyliśmy kilkadziesiąt lat, mamy troje już prawie dorosłych dzieci (córka „robi” magisterium, reszta już po), dwa koty, dwa psy, dom itd.


Ale już nie mogę wytrzymać tych babskich, egoistycznych skłonności.

Bo robiłem, co mogłem, aby zachować jednoczący oddzielnością podział obowiązków rodzinnych; poza pracami wspólnymi – ona zajmuje się kuchnią, a ja prowadzę działalność blogerską tudzież rozwijam różne swoje zainteresowania.

Nie tak dawno np. zacząłem uczyć się latać, przy wykorzystaniu konieczności naprawy dachu przed zimą.

Postronni obserwatorzy nawet twierdzą, że na początku bardzo dobrze mi szło, ale w drugiej fazie musiałem popełnić jakiś błąd w pilotażu.

Dlatego piszę trochę wolniej – trochę uszkodziłem skrzydło.



Ale wracając do tematu. Po tylu latach prób okiełznania tej obcej, a egoistycznej osobowości – miarka się przebrała.

Opiszę dlaczego. Otóż dzień zaczynamy poranną kawą. Zwykle nastawia ta osoba, która pierwsza wstaje.

Śniadanie jemy późno, niekiedy nawet koło południa. I moja walka o pozycję w rodzinie miała i ma miejsce na tym forum. Żona, jako typowa przedstawicielka totalitarystycznego zamordyzmu, zapewne z lenistwa, nałożyła zasadę parzenia herbaty w dużym dzbanku, a do tego jeszcze, metodą faktów dokonanych, słodziła herbatę według własnego upodobania.

Po wielu protestach, a nawet zagrożeniu strajkiem, nieco złagodziła swe skrajnie feministyczne stanowisko i zgodziła się, aby każdy sam słodził swoją herbatę wg preferencji.

Wydawać by się mogło, że sprawa została załagodzona.

Ale gdzie tam.

Zaczęła stosować różne szykany, a przede wszystkim – podaje na stół tylko jedną łyżeczkę do mieszania herbaty. Trzeba się nią dzielić – rzekomo z racji mniejszej ilości naczyń do zmywania.

Mało tego. Zdarza jej się, że zabiera łyżeczkę, gdy ja jeszcze nie zamieszałem drugiej szklanki, a wszak herbata jest słodka od mieszania, a nie od cukru.

To niedopuszczalne i poniża moje poczucie męskiej godności.

Co
prawda, zdarza mi się wyłączyć ekspres z kawą tak, że żona ma ją zi
mną, ale to jest tylko zwykłe niedopatrzenie – wszak jestem zajęty wieloma bardzo ważnymi sprawami, to moja uwaga bywa nie podzielna.



Na zakończenie dodam, że jestem w
średnim wieku, ale mam perspektywy dobrze zapowiadające (głodową) emeryturę. Zaś wobec oczywistych zniszczeń w mojej psychice, jakich dokonuje i zamierza dalej dokonywać ta jędza – poszukuję jakiejś na pewno miłej i sympatycznej Pani, która gotowa byłaby hołubić moje rozliczne talenta.



Bo chyba dla wszystkich jest oczywiste, że przedstawione powody są wystarczające dla uzyskania rozwodu – każdy Sąd III RP to przyzna, zwłaszcza "rozgrzany".


Czy mam rację? Na pewno mam, ale proszę o uzupełniające wskazania mogące wspomóc sprawność przeprowadzenia procesu.
Poleć znajomemu Powiadomienie zostało wysłane
Poleć tę wypowiedź znajomemu
  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
Pokaż wszystkie

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Ostatnio odwiedzane wątki

Zaloguj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.