Do tej pory wszyscy przekonywali mnie, że druga zmiana w SP w Raszynie to niewielka, chwilowa niedogodność.
Argumentacja ze strony władz była taka, że dzieci z klasy pierwszej i tak chodzą do świetlicy więc najwyżej pójdą do niej przed lekcjami zamiast po. I ze tak bedzie tylko przez rok.
Jednak ostatnio rozmawiałam ze znajomą, która ma córkę w pierwszej klasie i mówi o swoim i dziecka coraz większym rozczarowaniu.
Po pierwsze prawdopodobnie w przyszłym roku też te dzieci będą chodzić na drugą zmianę ( i dodatkowo pierwsze klasy też - ona będzie miała dwójkę na drugą zmianę), więc staje się to chyba szkolną tradycją.
Po drugie w szkole nie ma żadnych zajęć dodatkowych dla tych dzieci. Wszystkie kółka plastyczne, teatralne itp. odbywają się po lekcjach pierwszej zmiany czyli wtedy gdy klasy pierwsze mają lekcje normalne. Znajoma czuje się jak oszustka wobec córki, bo opowiadając jej o tym jak to fajnie chodzić do szkoły mówiła, że mała będzie chodzić na zajęcia plastyczne, a dziecko kocha i umie to robić. A teraz nic w szkole nie ma.
Nie bardzo może też dziecko zapisać gdzieś dodatkowo, bo lekcje kończą się o 16-tej, w rszynie to pewnie o tej porze już DK zamykają, a przecież jest jeszcze jakaś praca domowa.
Powiedzcie mi dlaczego nikogo nie obchodzi ten temat? Dlaczego tak łatwo i szybko raszyńska społeczność i władze przeszły nad tym do porządku dziennego?
Nikt nie szuka żadnych rozwiązań, dlaczego?
ja nie chcę, by moje i innych dzieci od małego uczyły się, że dorośli je oszukują, a w ogólnym rozrachunku ich potrzeby się nie liczą...
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.