Komentarze do artykułu
Peja do publiczności: Wiecie co robić z frajerem? Rozje... w chu...
Podczas sobotniego koncertu hiphopowca Peji w Zielonej Górze doszło do incydentu. Jeden z widzów rozjuszył artystę tak, że ten wyzwał go ze sceny i zaczął zachęcać innych widzów, żeby się nim "zajęli". Filmy z szarpaniny pod sceną krąży w sieci. Kiedy pisaliśmy ten tekst jeden z nich został usunięty.
Kilka lat temu w południowej Wielkopolsce, w miasteczku Odolanów zorganizowano
koncert Peji. Nie wiem dlaczego zaproszono właśnie tego 'artystę', gdyż
koncert ten skierowany był głównie do ludzi młodych (podstawówka, gimnazjum).
Odbył się on przy okazji Dni Młodości (czy jakkolwiek inaczej nazywała się ta
impreza). Stało się również tak, że znalazłem się na tym koncercie (dodam, że
w żaden sposób nie jestem związany z tą muzyką, poszedłem z czystej
ciekawości). Podczas tego koncertu Peja zaczął wyzywać jedną dziewczynę, która
była na tym koncercie, aczkolwiek nie wymachiwała rękoma i nie śpiewała razem
z nim. Użył przy tym wielu niecenzuralnych słów jakoby była ona kobietą
lekkich obyczajów (oczywiście te słowa nosiły większy ciężar gatunkowy). To
było pierwszym powodem przez który została zwyzywana przez niego. Kolejnym był
ten, że była tam w glanach i skórzanej kurtce. Przy okazji oberwało się i mnie
oraz moim znajomym, gdyż staliśmy obok niej i również byliśmy nieodpowiednio
ubrani.
Za całość tej imprezy oberwało się ludziom, którzy ją zorganizowali. I w moim
mniemaniu bardzo dobrze, gdyż zaprosili na nią 'artystę', który bez
niecenzuralnych słów nie potrafi napisać piosenki. Dla mnie osobiście jest on
totalnym dnem i rynsztokiem wśród ludzi tworzących hip-hop.
Dziś już nie mieszkam w tym mieście. Przeprowadziłem się do Poznania i
solidaryzuję się z mieszkańcami tego miasta, którzy dość często wstydzą się za
tego typa, mówiąc: 'Poznań przeprasza za Peję'.
Mam nadzieję, że więcej taka sytuacja nie będzie miała miejsca, a Peja
zostanie potraktowany tak jak na to zasłużył. Dziwi mnie tylko postawa ludzi
(fanów, a może fanatyków?), którzy są zapatrzeni w niego i wykonują jego
polecenia (czy jakkolwiek inaczej to nazwać), jak jacyś ubezwłasnowolnieni
żołnierze. Nie na tym polega artyzm Panie Peja, dla mnie jest pan zerem.