Z tymi CV to norma
Autor:
Gość: Grzesiek
IP: 142.204.11.*
04.11.09, 18:41
Czołem studenci!
Podoba mi się wasz eksperyment. Zdobywacie jednocześnie materiał do zaliczenia i cenne doświadczenie na rynku pracy. Smart! :-)
Niestety te dziesiątki wysłanych CV na jedną marną odpowiedź to nie wyjątek, to reguła. I to nie tylko dlatego, że nie macie doświadczenia zawodowego, i nie tylko w Polsce. Pozwólcie, że opowiem Wam jak to jest u mnie. Wprawdzie do zaliczenia raczej się nie przyda, ale do ponarzekania przy piwie (na g..niane życie) może. :-).
Otóż ja mam już to cholerne doświadczenie zawodowe i to nawet całe kilkanaście lat tegoż - jestem programistą specjalizującym się w dużych systemach bankowych i finansowych, a mimo to za każdym razem szukając nowej roboty mój "response rate" nie przekracza 5%. Tak jest, dziesiątki lub czasami nawet setki wysłanych CV, czy jak tu mówią: resume (działam w okolicy Nowego Jorku, w tzw. Tri-State Area), na jedną marną odpowiedź. A musicie wiedzieć, że nie wysyłam na chybił-trafił ale odpowiadam na starannie wybrane oferty, na które uczciwie uważam że się nadaję. Za pierwszym razem myślałem, że to dlatego iż nie mam doświadczenia. Przy kolejnej robocie, że jest trudny okres (poprzedni kryzys). Ale dwie następne szukałem w dobrych czasach, a mimo to było tak samo. Ostatnią pozycję, na wiosnę tego roku, znalazłem po 4 miesiącach szukania... Tak więc wygląda na to, że to na prawdę reguła. Bo musicie też wiedzieć, że nowej roboty zawsze szukam energicznie i systematycznie, nie leniąc się i nie zdając na los. Zajmuje mi to 5-6 godzin dziennie, od poniedziałku do soboty włącznie. Muszę wygrzebać minimum 3 dobre oferty dziennie, ale nie pamiętam też żebym kiedykolwiek miał ich więcej niż 10. Do każdej oferty przygotowuje osobną wersję resume eksponując co tam trzeba, często też cover letter, co oczywiście zajmuje masę czasu (kto pisał, ten wie), a mimo to potencjalni pracodawcy nie kwapią się nawet żeby mi z automatu podziękować za aplikację. No ale tak to widać musi być. Pocieszające bowiem jest, że w końcu zawsze znajduję dobrą robotę za przyzwoite pieniądze.
Tak więc nie zrażajcie się jeżeli póki co toniecie w papierach i mejlach, bo nawet jeżeli nic nie znajdziecie w ciągu tych 3 miesięcy to już się nauczyliście że pierwszą prawdziwą robotą po studiach będzie szukanie roboty (a sama świadomość tego zaoszczędzi Wam masę zdrowia), po drugie że musi to trwać (j.w.), a po trzecie że choćbyście nie chcieli to i tak jakaś robota Was znajdzie (o czym mówi statystyka, a także tatuś z mamusią) :D.
Grzesiek