Strażakom udało się już opanować ogień, jednak klubu nie udało się uratować. "Jadłodajnia Filozoficzna" doszczętnie spłonęła. Nie ma informacji o rannych.
Mimo tego, że Jadłodajnia (i chwała za to właścicielowi) była często jedynym
miejscem na koncerty mało znanych kapel gitarowych (i nie tylko) to nie żal mi
tego miejsca. Dziwi mnie, że SANEPID dał pozwolenie na prowadzenie tego lokalu
z takim zapleczem sanitarnym. Skoro właściciel (ew. najemca tego baraku)
żałował na podstawowe sprawy to i się wzięło i spaliło. Miasto nie powinno w
żaden sposób pomagać w szukaniu nowego miejsca bo i po co - skoro w spalonym
nie dbano o klientów. Pomijam estetykę wnętrza bo taki syf np w Krakowie to
jest chyba tylko w Kitschu. PS. Dobrze, że stało się to za dnia, bo mogła być
z tego wielka tragedia.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.