Dodaj do ulubionych

Dziesiątki osób czekały na lekarzy na oddziale ...

IP: *.187.244.26.ip.abpl.pl 13.11.09, 11:54
tajemnicza kamera?
jakby dziewczę miało w domu telewizor, to by wiedziało o co chodzi.
Edytor zaawansowany
  • Gość: mal i reszka IP: *.acn.waw.pl 13.11.09, 12:00
    dziękuje za poprawę chumoru :)
  • havana28 13.11.09, 12:05
    Zadzwoniłem na policję. Moim zdaniem doszło do sytuacji zagrożenia zdrowia i życia osób przebywających w tej poczekalni.

    a co wg tego pana policja mialaby w tej poczeklani zrobic? diagnozowac pacjentów czy aresztować lekarzy?

    niektórym juz mozg z tego wszystkigo wyparowal
  • Gość: albercik IP: *.pl 13.11.09, 12:32
    no właśnie, masz rację,bo jesteś najlepszym przykładem takiego,któremu mózg
    wyparował!!!
  • Gość: iza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.09, 12:32
    Policja mogłaby resztę wystrzelać.
    i byłby wtedy jedynym pacjentem ;)
  • Gość: zx IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.11.09, 12:32
    teraz każdy niezadowolony z czegokolwiek składa zawiadomienie o
    przestępstwie, bo go źle gdzieś obsłużono - w urzędzie, w szpitalu.
    od jakiegoś czasu takich zaweiadomień jest coraz więcej.
  • Gość: MMMM IP: *.aster.pl 13.11.09, 12:48
    > a co wg tego pana policja mialaby w tej poczeklani zrobic?


    Może mogłaby dowieźć krzesełka? Bo to chyba był główny problem?
  • jamnnik 13.11.09, 13:02
    havana28 napisała:

    > Zadzwoniłem na policję. Moim zdaniem doszło do sytuacji zagrożenia zdrowia
    i życia osób przebywających w tej poczekalni.
    a co wg tego pana policja
    mialaby w tej poczeklani zrobic? diagnozowac pacjentó w czy aresztować lekarzy?

    oczywiście, aresztować podejrzanych, zabezpieczyć ślady, zebrać dowody, spisać
    zeznania świadków...
    ale i tak dobrze nie zadzwonił że na straż pożarną bo by ewakuowali budynek...
  • Gość: / IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.11.09, 13:08
    zrobie to samo
    calosc jest do sadu - za spowodowanie zagrozenia zdrowia i zycia
    nieograniczonej wrecz liczby ludzi
  • Gość: spkojny IP: 193.200.216.* 13.11.09, 13:39
    policja powinna powiadomic prokurature skoro ktos zglasza zagrozenie
    zycia, nic wiecej.....
  • rtg 13.11.09, 13:41
    havana28 napisała:

    > Zadzwoniłem na policję. Moim zdaniem doszło do sytuacji zagrożenia zdrowia i
    > życia osób przebywających w tej poczekalni.

    >
    > a co wg tego pana policja mialaby w tej poczeklani zrobic? diagnozowac pacjentó
    > w czy aresztować lekarzy?
    >
    > niektórym juz mozg z tego wszystkigo wyparowal

    nic nie wyparowało. Policja, w każdym demokratycznym kraju UE, pisze protokół z
    zajścia i kieruje zgłoszenie do prokuratury, która rozpoczyna dochodzenie; za
    bałagan w szpitalu odpowiada dyrekcja jednostki.
  • Gość: pi IP: *.chello.pl 16.11.09, 00:22
    za ilość lekarzy w Polsce odpowiadają politycy. Aresztować wszystkich... hehehe
    durny naród
  • sweet_brokacik 13.11.09, 15:23
    havana28 napisała:

    > Zadzwoniłem na policję. Moim zdaniem doszło do sytuacji zagrożenia zdrowia i
    > życia osób przebywających w tej poczekalni.

    >
    > a co wg tego pana policja mialaby w tej poczeklani zrobic? diagnozowac pacjentó
    > w czy aresztować lekarzy?
    >
    > niektórym juz mozg z tego wszystkigo wyparowal

    Jak to co, łapać mdlejące kobiety.

    Masz rację, niektórzy nie myślą.
  • Gość: ???? IP: *.sta.asta-net.com.pl 13.11.09, 16:04
    aresztowac lekarzy, pielegniarki i ratownikow tez a co,- to przeciez oczywiste,
    wtedy wszyscy potrzebujacy byli by zbadani i wyleczeni szybko, tylko nie wiadomo
    przez kogo
  • Gość: Bruno IP: *.c159.petrotel.pl 13.11.09, 16:55
    > a co wg tego pana policja mialaby w tej poczeklani zrobic?
    Oczywiście spałować wszystkich oczekujących. Dzięki czemu cześć trafiłaby bez kolejki do czerwonej strefy, a pozostali udaliby się w nieznanym kierunku. Problem kolejki na izbie przyjęć zostałby rozwiązany w 15 min.
  • lune 13.11.09, 12:09
    powinien zajac sie ich lekarz rodzinny ; ale to niestety - najslabszy chyba
    'punkt' systemu opieki zdrowotnej ; wieczorem, w nocy, w dni wolne ludzie
    zglaszaja sie po pomoc do szpitalnych izb przyjec bo kontakt z lekarzem
    rodzinnym szwankuje (lub go nie ma wcale);

    zdumiewajace ze NFZ nie potrafi wyegzekwowac od lekarzy rodzinnych wlasciwego
    sprawowania opieki nad pacjentami ... przeciez placi im za opieke 'nocna' czy
    w niedziele, swieta ;

    i za kazdym razem gdy w necie dyskutuje sie o tym - pojawiaja sie glosy
    'obrony' ze przeciez lekarz rodzinny nie moze byc przez cala dobe 'do
    dyspozycji' pacjentow ktorzy sie do niego zapisali ... hmm - no to dlaczego
    bierze kase za opieke calodobowa ???

    a jak jest w innych krajach ?
  • Gość: xyz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.09, 12:25
    lune napisała:

    > zdumiewajace ze NFZ nie potrafi wyegzekwowac od lekarzy rodzinnych
    wlasciwego
    > sprawowania opieki nad pacjentami ... przeciez placi im za
    opieke 'nocna' czy
    > w niedziele, swieta ;

    Zdumiewające, że jeszcze jacyś lekarze rodzinni godzą się na umowy z
    NFZ. Za tę opiekę codzienną i od święta przychodnia dostaje ca. 90
    zł/rok za pacjenta. Za pojedynczą domową wizytę lekarz inkasuje 50
    zł. Po co mu kontrakt z NFZ'em? Nic dziwnego, że w przychodniach
    przypada 8000 pacjentów na jednego rodzinnego. Żaden system
    numerkowy nic tu nie poradzi.
    Chcesz lekarza? To se sięgnij do portfela.
  • Gość: zet IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.11.09, 14:26
    Gość portalu: xyz napisał(a):
    > Zdumiewające, że jeszcze jacyś lekarze rodzinni godzą się na
    umowy z
    > NFZ. Za tę opiekę codzienną i od święta przychodnia dostaje ca. 90
    > zł/rok za pacjenta. Za pojedynczą domową wizytę lekarz inkasuje 50
    > zł. Po co mu kontrakt z NFZ'em? Nic dziwnego, że w przychodniach
    > przypada 8000 pacjentów na jednego rodzinnego. Żaden system
    > numerkowy nic tu nie poradzi.
    > Chcesz lekarza? To se sięgnij do portfela.

    wychodzi jakies 60tys miesiecznie, niezla fucha ;)
  • excellenz 13.11.09, 14:51
    Niezła fucha, tak sądzisz? To odejmij sobie od tych 90 zł na każdego pacjenta po
    50 złotych na podstawowe badania (pokrywa się je z puli POZ). Z reszty pieniędzy
    opłać czynsz, sprzęt, środki czystości, media, rejestratorkę, sprzątaczkę czy
    księgową. To co ci zostanie, to jest ta "niezła fucha". Bez komentarza.
  • lune 13.11.09, 17:12
    to jest 90-100 PLN na kazdego zapisanego - a nie tych pacjentow ktorzy pojawia
    sie u lekarza - i ktorym (tylko niewielkiej czesci z nich) lekarz sfinansuje
    podstawowe badania

    oplaty za czynsz/rejestratorki itd. zwykle placone sa wspolnie przez kilku (lub
    wiecej) lekarzy ... najczesciej sa to jednak poradnie medycyny rodzinnej w
    ktorych pacjentow przyjmuje wielu lekarzy a nie jedna osoba
  • excellenz 13.11.09, 17:28
    Rzeczywiście, u lekarza może pojawia się 10% pacjentów za których wpłynęły
    pieniądze (tych 90% to idioci, którzy sądzą że są w 100% zdrowi). Wystarczy, że
    kogoś trzeba wysłać na TK, a takie badanie kosztuje tyle, co pieniądze za 5
    zapisanych. Wystarczy, że ktoś jest chory przewlekle, i badania trzeba mu zrobić
    nie raz w roku, tylko np. kilka razy co miesiąc - i już została "zjedzona"
    składka za powiedzmy 3 pacjentów...

    Nie mówię już o tym, co jest, jeśli ktoś ma pecha i zachoruje na nowotwór. Wtedy
    leczenie kosztuje kilkadziesiąt razy tyle, co wszystkie składki odprowadzone w
    ciągu życia przez tą osobę, jej rodzinę oraz jej znajomych. Jeden cykl
    chemioterapii połączonej z radioterapią kosztuje ok. 25 000 EUR. A na jednym
    cyklu rzadko się kończy. Za to też ktoś musi zapłacić...
  • Gość: sztyrlic IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.09, 19:28
    Bzdury- TK jest badaniem współfinansowanym przez płatnika i kosztuje kierującego
    około... 15 złotych.
    Leczenie nowotworów u lekarza rodzinnego? Jakiś żart?? Znam relacje pacjentów,
    którym lekarze "rodzinni" odmawiali recepty na narkotyczne leki przeciwbólowe.
    Moim skromnym zdaniem połowa "medycyny rodzinnej" to czysty kryminał.
  • Gość: xxx IP: *.toya.net.pl 13.11.09, 15:03
    Gość portalu: xyz napisał(a):

    Za tę opiekę codzienną i od święta przychodnia dostaje ca. 90
    > zł/rok za pacjenta. Za pojedynczą domową wizytę lekarz inkasuje 50
    > zł. Po co mu kontrakt z NFZ'em? Nic dziwnego, że w przychodniach
    > przypada 8000 pacjentów na jednego rodzinnego


    no jeśli jest tak jak piszesz to nic dziwnego, że na nic innego NFZ nie ma
    pieniędzy, za 60000zł mogę do ciebie biegać na każde skinienie, coś cie chyba
    liczby jednak pomerdały
  • Gość: xyz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.09, 15:25
    Skąd wzięliście te 60000 zł/mies?
  • Gość: ate IP: *.sta.asta-net.com.pl 13.11.09, 15:44
    no to co stoi na przeszkodzie- zatrudnij sie jako rodzinny i ciesz sie z
    "wielkich" pieniedzy i spokojnej pracy
  • Gość: am IP: 94.254.169.* 13.11.09, 20:12
    Po co? Nudna, przychodniana praca. Są znacznie ciekawsze i prestiżowe specjalizacje.
  • lune 13.11.09, 17:08
    Gość portalu: xyz napisał(a):

    >
    > Zdumiewające, że jeszcze jacyś lekarze rodzinni godzą się na umowy z
    > NFZ. Za tę opiekę codzienną i od święta przychodnia dostaje ca. 90
    > zł/rok za pacjenta. Za pojedynczą domową wizytę lekarz inkasuje 50
    > zł. Po co mu kontrakt z NFZ'em? Nic dziwnego, że w przychodniach
    > przypada 8000 pacjentów na jednego rodzinnego. Żaden system
    > numerkowy nic tu nie poradzi.
    > Chcesz lekarza? To se sięgnij do portfela.


    uwierzy ten kto pojecia nie ma o problemie ;)

    nie slyszalam by byl jakis przymus specjalizacji w medycynie rodzinnej i presja
    NFZ by lekarze podpisywali umowy ; raczej odwrotnie - bo lekarze rodzinni maja
    sie niezle finansowo (tym bardziej ze obowiazek finansowania badan podstawowych
    swoich pacjentow wypelniaja wobec niewielkiej ich czesci)

    piszesz o przychodniach w ktorych 'przypada 8000 pacjentow na jednego
    rodzinnego' ... masz na mysli przychodnie-molochy czy prywatne przychodnie
    medycyny rodzinnej ? bo standard mowi o 2500 zapisanych pacjentow u jednego
    lekarza rodzinnego

  • Gość: xyz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.09, 18:02
    Mam na myśli moją przychodnię, gdzie powinno być 6-8 lekarzy
    rodzinnych (Warszawa-Mokotów, na oko ok. 100tys. mieszkańców). Jest
    3 i to w dużej rotacji. Zdobycie numerka wymaga żelaznego zdrowia.
    Za to ci lekarze, którzy wcześniej pracowali, NFZ mają w miejscu,
    gdzie słońce nie dochodzi. Oni za to dochodzą, jak tu ktoś napisał,
    na każde skinienie, piątek, świątek, w dzień i w nocy. Cena 50
    zł/wizytę, a jak jest 2 pacjentów pod jednym adresem to 60 zł (razem
    za obu). NFZ presji nie robi, też ma to gdzieś. Zresztą, co NFZ może
    zrobić? Stulił uszy i nie reaguje na skargi. Mają zamknąć jedyną
    państwową placówkę w okolicy? Konkurencja? Owszem jest jej coraz
    więcej: prywatne, płatne centra medyczne. Zresztą, w przychodni już
    wprowadzili sankcje: "na ubezpieczenie tylko do godz. 18.00". Po
    18.00 tylko prywatnie, do tych 3 lekarzy. Rentgen zęba-30 zł, w
    centrum Warszawy 15 zł, na prowincji -10zł. Paradoks? Rynek? Jak
    mawia Linda "co ty możesz wiedzieć o państwowej służbie zdrowia na
    Mokotowie?"


    Kawał o pacjencie.
    Lekarz, przed operacją, zwraca się do siostry:
    - Siostro, proszę uśpić pacjenta!
    Siostra podchodzi do pacjenta:
    - Pan prywatnie, czy z ubezpieczenia?
    - Z ubezpieczenia.
    Siostra zaczyna śpiewać:
    - Aaa, kotki dwa, szaro bure obydwa...
  • Gość: uk resident IP: *.41.111.238.sub.mbb.three.co.uk 13.11.09, 14:15
    W innych krajach / W. Brytania/wcale nie ma dostepu 24 h do lekarza
    rodzinnego. Teoretycznie jest ale wszyscy i tak spychaja pacjentow
    na A&E.
    Zeby dostac sie na umowiona wizyte do rodzinnego trzeba poczekac od
    kilku dni do 2 tygodni. Jezeli masz nagly problem idziesz na A&E
    czyli nasz ostry dyzur. Tam czekasz czasami bardzo dlugo. W piatki
    jest najgorzej - jak bedziesz ok. 23 to mozesz liczyc , ze za 6 do8
    GODZIN ktos cie zobaczy.
    Inna opcja jest wizyta w walk in clinic - taka przychodnia. Tam
    zbada cie pielegniarka i da ci leki. Tam tez trzeba czekac ale
    krocej niz w szpitalu. Ale nie masz diagnostyki laboratoryjnej.

  • Gość: xxx IP: *.toya.net.pl 13.11.09, 15:04
    Gość portalu: uk resident napisał(a):

    > W innych krajach / W. Brytania/wcale nie ma dostepu 24 h do lekarza
    > rodzinnego. Teoretycznie jest ale wszyscy i tak spychaja pacjentow
    > na A&E.
    > Zeby dostac sie na umowiona wizyte do rodzinnego trzeba poczekac od
    > kilku dni do 2 tygodni. Jezeli masz nagly problem idziesz na A&E
    > czyli nasz ostry dyzur. Tam czekasz czasami bardzo dlugo. W piatki
    > jest najgorzej - jak bedziesz ok. 23 to mozesz liczyc , ze za 6 do8
    > GODZIN ktos cie zobaczy.
    > Inna opcja jest wizyta w walk in clinic - taka przychodnia. Tam
    > zbada cie pielegniarka i da ci leki. Tam tez trzeba czekac ale
    > krocej niz w szpitalu. Ale nie masz diagnostyki laboratoryjnej.
    >

    to za co im płacą?

    i co, chciałbys abysmy brali z nich przykład? jeśli tak to juz wole abyśmy brali
    przykład z opieki białoruskich lekarzy, jest o niebo lepszy niz w polskich
    placówkach
  • Gość: uk resident IP: *.41.216.170.sub.mbb.three.co.uk 14.11.09, 11:34
    Za co im placa - pytasz! Za prace i to calkiem dobrze -duzo powyzej
    sredniej krajowej.
    Dostep do lekarza jest limitowany - w ten sposob oszczedza sie
    pieniadze. W karetkach sa paramedycy, nawet w lotniczym pogotowiu
    nie ma zawsze lekarza. Skoro nie ma dostepu do lekarza na zyczenie
    to mozna by sadzic , ze trup sie sciele na ulicach! A jednak nie.
    Stad wniosek, ze wiekszosc codziennych przypadlosci nie wymaga
    natychmiastowej porady lekarskiej i czekania godzinami w oddziale
    SOR-u czy w UK A&E.
  • Gość: paniena IP: *.range86-162.btcentralplus.com 15.11.09, 22:58
    zawsze, od reki, mozesz udac sie do apteki i poprosic o zbdanie przez aptekarza,
    daje glowe nie mniej fachowego od GP (lekarze rodzinny), ktory specjalizuje sie
    w rozdawnictwie paracetamolu.
  • Gość: abc IP: *.171.99.131.static.crowley.pl 15.11.09, 15:30
    a wiesz ile sie czeka na usg na Bialorusi?
  • Gość: piotr IP: *.mp.pl 13.11.09, 14:58
    np. w Krakowie POZety maja podpisane umowe z firma zewnętrznymi któretaka opieke
    całodobowa pełnią, co nie zmienia że i tak na SOR ida ludzie bez skierowań - sa
    tu rózni - cwaniacy i tacy co nie wiedza że mozna inaczej
  • Gość: Assakari IP: *.aster.net.pl 13.11.09, 18:26
    W tą całodobową opieką w Krakowie to też wielka ściema. Przykład - 3
    tygodnie temu mój 18 letni syn dostał tzw "grypy jelitowej".
    Praktycznie nie schodził z toalety, z miską w objęciach. Nie miałam
    jak podać mu leków bo wszystko niemal natychmiast zwracał.
    Zadzwoniłam do tzw. opieki całodobowej wykupionej przez naszą
    przychodnię. "Proszę syna przyprowadzić" - na nic zdały się
    tłumaczenia, że nie mam kibelka na kółkach, a na nocniku 18 latka nie
    poniosę. Nie przyjdą i koniec. Wezwałam lekarza prywatnie.
    Multiscanmed - 200 złotych za wizytę.Fakt ze to niedziela i noc, no
    ale cena niezła. Lekarz przyszedł, zrobił kilka zastrzyków, ale
    zlekceważył objaw krwawienia z odbytu. W efekcie, 2 godziny później i
    tak wylądowałam z synem na SOR-ze....
  • Gość: koala IP: *.chello.pl 13.11.09, 15:51
    No właśnie potrafi! NFZ podwyższył tym nierobom stawki w 2010 o 15-
    25% a obciął szpitalom! A poza tym który lekarz rodzinny diagnozuje
    pacjenta? Po co? Lepiej zgarnąć za niego kasę i skierować do
    szpitala.
  • excellenz 13.11.09, 17:08
    Widać, że nie bywasz u lekarza. Spróbuj dostać się do jakiegokolwiek specjalisty
    w szpitalu, bez kompletu wykonanych badań. Wyjdziesz z gabinetu tak samo szybko
    jak wszedłeś. I w 99,9% przypadków całkowicie słusznie dostaniesz opie...za
    niepotrzebne zawracanie komuś dupy i robienie sztucznego tłoku. Co niby ma z
    tobą zrobić specjalista, jeśli nie wie jakie masz wyniki?

    A kto robi wywiad i kieruje na odpowiednie badania? Kto pokrywa ich koszty, w
    ramach pieniędzy z NFZ? Odpowiem ci, jakbyś miał się nie domyślić. Lekarz
    rodzinny, czyli lekarz POZ (podstawowej opieki zdrowotnej).
  • Gość: a IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.11.09, 16:25
    od zapewnienia opieki codziennie po godz 18, w weekendy i święta jest tzw
    ośrodek nocnej i świątecznej pomocy lekarskiej, z którymi lekarz rodzinny
    podpisuje umowe. Pacjent powinien wiedzieć dokad musi sie zgłosić w razie
    potrzeby, poza godzinami pracy własnego lekarza rodzinnego- zapytaj swojego
    rodzinnego gdzie on ma podpisane. Żaden człowiek nie jest w stanie być
    dyspozycyjnym 24/7/365
  • Gość: a IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.11.09, 16:26
    to była odpowiedź do lune
  • lune 13.11.09, 16:59

    to ze lekarze scedowali opieke nocna/ swiateczna - na jakis 'osrodek pomocy lekarskiej' wynika wylacznie z ich umiejetnosci 'radzenia sobie' z problemem :) zapomnieli ze skoro pobieraja pieniadze za opieke nocna i swiateczna powinni przynajmniej INFORMOWAC pacjentow za ktorych placi im NFZ - o miejscu/telefonie itd.

    skoro pobiera sie stawke per capita za zapisanych (90-100 PLN za zapisanego rocznie) mozna wyslac raz na rok list do kazdego pacjenta z taka informacja



  • Gość: pi IP: *.chello.pl 16.11.09, 00:26
    ej durny ty durny NPL czyli nocna pomoc lekarska jest w przychodni. trzeba tam
    tylko pójść i oczywiście odczekać swoje bo lekarz jeden a tłum falujący. Ci co
    byli w szpitalu woleli iść do szpitala bo chcieli opieki specjalisty a ci wredni
    specjaliści zamiast służyć im poszli na czerwona stronę i zajęli się połamanymi
    posiekanymi nieprzytomnymi i umierającymi. To po prostu skandal...
  • Gość: jack IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.09, 01:49
    > a ci wredn
    >i
    > specjaliści zamiast służyć im poszli na czerwona stronę i zajęli się połamanymi
    > posiekanymi nieprzytomnymi i umierającymi. To po prostu skandal...

    Problem w tym, że w czerwonej strefie także nic się nie działo. Przez 3 godziny
    moja dziewczyna będąca w ciąży i przywieziona karetką nie uzyskała praktycznie
    żadnej pomocy. Kilka minut zajął się nią lekarz, który zbagatelizował
    praktycznie wszystkie jej obrażenia, które następnego dnia okazały się dosyć
    poważne. Właściwą pomoc otrzymała w innym szpitalu. Przejazd do innego szpitala
    przysporzył jej dodatkowych i niepotrzebnych cierpień.
    Była w czerwonej strefie. Tam też był tłum ludzi , którymi nikt się nie
    zajmował, a jeśli już się zajmował to bardzo pobieżnie.
    Ja tutaj nie winię za tą sytuację lekarzy będących na oddziale, nie wątpię, ze
    robili wszystko jak najlepiej.Zajmowali się ratowaniem umierających itp. Tylko
    ,jeśli przez kilka godzin nikt nie był w stanie zająć się nieco lżej rannymi to
    coś tutaj jest nie tak.
    Za tą skandaliczną sytuację odpowiada dyrekcja szpitala.
    Powtórzę jeszcze raz. Przez trzy godziny żaden lekarz nie pojawił się w zielonej
    strefie. W czerwonej strefie byli co prawda lekarze, ale rannymi i chorymi
    zajmowali się bardzo pobieżnie.
  • Gość: dasz IP: *.chello.pl 13.11.09, 12:09
    na Bielanach to normalka. Ten szpital tylko z zewnątrz ładnie wygląda.
    Masz wypadek i jesteś przytomny, mów żeby cie nie wieźli na Bielany lub na
    Wołoską.
    Fakty są takie, żer nie ma kasy na system. NFZ wali w kulki.
  • Gość: Gość.. IP: 212.87.26.* 13.11.09, 13:16
    Zgadzam się co do Wołoskiej. Mam niestety doświadczenia z ostrym dyżurem na
    Wołoskiej. W niedzielę przyjechałam z postępującą reakcją uczuleniową, miałam
    już spuchnięta całą twarz i zaczęło mi puchnąć gardło. Niestety na lekarza
    czekałam bardzo długo (tak samo jak tłum pacjentów). Dopiero jak straciłam
    przytomność zainteresowano się mną. Przez cały czas oczekiwania nie widziałam
    ani jednego lekarza. A na koniec jeszcze czekałam na wypis z izby dobrą godzinę
    aż dostałam cudzy.
  • Gość: no comment IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.09, 12:11
    U nas w Wałbrzychu (Szpital Górniczy) izbę przyjęć nazwali Oddziałem
    Ratunkowym. Żona z cukrem 550 ze skierowaniem do szpitala od lekarza
    rodzinnego czekała 5-6 godzin.Lekarz bierze pacjenta z kolejki, badanie,
    laboratorium, trwa to z pół godziny.A mogliby to robić już na oddziale.
    Dziękuje za taki ratunek.
  • Gość: gaga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.09, 14:11
    nie mogliby - taka jest procedura
  • Gość: a IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.11.09, 16:35
    dokładnie, popieram, są procedury.
    A poza tym nie ma możliwości aby najpierw przyjmować a później diagnozować, z
    czym się pacjenta własciwie przyjeło, szpital też ma ograniczoną liczbę miejsc i
    w ten sposób w życiu by sie nikt do szpitala nie dostał bo wiecznie wszystkie
    miejsca byłyby zajęte
  • Gość: kaka IP: *.chello.pl 13.11.09, 15:54
    A może by żona o dietę zaczęła dbać? Ile waży, co?
  • ergo12 13.11.09, 12:14
    To nie tylko Warszawa, tak dzieje sie w całej Polsce,całkowita
    niezdolność do organizacji jakiejkolwiek!Ciśnie mi się na usta
    pytanie,czy w sytuacji zagrożenia życia,a taka realnie występuje w
    Polsce, czy zdecydowalbyś sie o poproszenie sąsiadów Polski
    o "okupację" Polski choćby z powodu niezdolności do samodzielnej
    exystencji Państwa tym samym zagrożenia życia jego mieszkancow?
    Odpowiadam tak!!!!!!!!!Wiem trudne pytanie,i dlatego nie oczekuję
    latwych odpowiedzi
  • Gość: Piotr IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.11.09, 14:00
    skoro ktoś przychodzi na SOR musi się liczyć z czekaniem. W szpitalu
    czekałem 4 godziny na środek przeciwbólowy, przy czym od razu
    wyjaśniono mi, że średni czas oczekiwania to 5 godzin. Idziesz na
    SOR - 5-7 godzin czekasz. I co w tym dziwnego? A no to, że kupa
    debili zamiast iść w godzinach do 17tej do przychodni, zajmuje się
    pierdołami a o lekarzu myśli po 22 w myśl zasady "przychodnia jest
    zamknięta to pójdę se do szpitala". A są przychodnie pracujące do
    23ej....Jedyny prawdziwy minus - brakuje rzeczowej informacji, co,
    gzie, kiedy...
  • Gość: Roland IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.11.09, 12:16
    W Lublinie w PSK 4 jest podobnie,moją mamę trzymali kilkanaście godzin na
    krzesełku w poczekalni z ostrą niewydolnością krążenie aby później skierować
    ja do innego szpitala.
  • Gość: polak IP: *.ssp.dialog.net.pl 13.11.09, 12:16
    Szpital na Bielanach, hmmm. Ale w jakim mieście, o tym już pisać nie trzeba.
    Dzielnica Bielany jest nie tylko w Warszawie.
    Przypominam redaktorom, że mimo iż w stolicy mieszka 2 mln ludzi to jednak
    ponad 30 mln w stolicy nie mieszka!
  • Gość: Pacjent IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.09, 12:17
    Pojechałem z 12 letnim dzieckiem z bolącym uchem, musiałem zabrać żonę bo miała
    aktualny dowód ubezpieczenia,w związku z tym pojechała też z nami nasza
    dwulatka. To była niedziela popołudniu, byliśmy wcześniej na pogotowiu, ale
    wysłano nas na ostry dyżur. W jedną stronę mam 60 km /mieszkam po drugiej
    stronie pod Warszawą/, zajechaliśmy na 17.00. Czekaliśmy do 23.00 i poddaliśmy
    się, wróciliśmy bez udzielonej pomocy dziecku. Napisałem pismo do szpitala
    dlaczego nas olali. Dostałem odpowiedź, że powinienem przyjechać ze starszym
    dzieckiem sam, bo potwierdzenie ubezpieczenia nie jest konieczne. Jednak
    rejestracja pierwsze co to zażądała dowodu ubezpieczenia! To że była kolejka to
    mały Pikuś, najgorsze było to że z kolejki wywoływani byli pacjenci, którzy
    przyszli po nas. Ruchem sterowała jedna z "pielęgniarek". Na nic były prośby że
    my z dziećmi /w tym jedno małe/ i tak dalej... Jak wychodziliśmy to "pożyczyłem"
    pani z rejestracji, ale ona była zajęta stawianiem pasjansa... W odpowiedzi na
    ten zarzut dostałem informację, że na szpitalnych komputerach nie ma pasjansa...
    A i jeszcze kopię pisma wysłałem do NFZ-u i Naczelnej Izby Lekarskiej do dzisiaj
    nie otrzymałem odpowiedzi. Jednak składki na ubezpieczenie są w dalszym ciągu
    skrupulatnie i o czasie odprowadzane, w związku z tym "bankiet" naszym kosztem w
    NFZ-cie może trwać dalej...
  • Gość: aron IP: 188.33.113.* 13.11.09, 12:38
    chcieliscie TUska to macie. Jaroslaw wzialby lekarzy do wojska, a
    Tusk dal im podwyzki.
  • Gość: abc IP: *.171.99.131.static.crowley.pl 13.11.09, 17:05
    i co z tego?
  • masjania 13.11.09, 12:58
    CZD w Międzylesiu nie pełni ostrych dyżurów, i w ogóle nie ma
    oddziału laryngologicznego. To jest ośrodek 4-go stopnia
    referencyjności dla całej Polski, a nie szpital z izbą przyjęć dla
    pacjentów z bolącym uchem. Nie ma powodu do narzekań jak się pcha z
    chorym dzieckiem przez całą Warszawę zanim się sprawdzi jakie
    jednostka świadczy usługi, i nie jest to jedyny szpital dziecięcy w
    Warszawie
  • Gość: Pacjent IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.09, 13:13
    Otóż szpital na Bursztynowej w Międzylesiu, pełni dyżury laryngologiczne i tam
    zostaliśmy skierowani z Pogotowia. Ostrych dyżurów nie ma w Centrum Zdrowia
    Dziecka... I nie rozumiem tego typowo polskiego sarkazmu i tonu wypowiedzi...
  • Gość: krakow IP: *.chello.pl 14.11.09, 08:42
    Gość portalu: Pacjent napisał(a):

    > Pojechałem z 12 letnim dzieckiem z bolącym uchem, musiałem zabrać żonę bo miała
    > aktualny dowód ubezpieczenia,w związku z tym pojechała też z nami nasza
    > dwulatka.

    przyjechales z pierdołą, co pielegniarke obchodzi ze ciagnales za soba male
    dziecko? wywolywala zapewne wg wagi problemu a nie tego kto jak sobie potrafi
    zorganizowac opieke nad dziecmi
    powiem ci szczerze, nie jestem lekarzem, ale gdybys trafil do mnie to za
    argument ze musiales brac mniejesze zdrowe dziecko i dlatego masz byc obsluzony
    jako pierwszy albo bys wylecial z gabinetu albo zaplacil za nieuzasadniona wizyty
  • Gość: Gosia IP: *.3.pl 26.05.14, 18:42
    W dniu wczorajszym mój chłopak został przewieziony karetką na izbę przyjęć do szpitala w Międzylesiu po tym jak wpadł z roweru uderzył głową w słup rozciął czoło i zbił bark. Czekaliśmy przez 4 godziny na jakąkolwiek pomoc usłyszeliśmy tylko informację,że mamy czekać na chirurga ,ponieważ ma operację. W tym czasie nie mogli zrobić ani prześwietlenia barku ani tomografii ,nie dostał nawet zastrzyku przeciw tężcowego.Kiedy poprosiłam o zmianę opatrunku ponieważ ten założony w karetce zaczął przeciekać powiedziano mi ,że nic mu nie będzie.Usłyszeliśmy jeszcze ,że zrobił to sobie na własne życzenie i jak ma zamiar ich wyzywać, że nic nie robią to może sobie iść więc pojechaliśmy na Szaserów gdzie został przyjęty po 10 min założyli kołnierz zrobili zastrzyk i sprawdzili czy wszystko jest ok z mózgiem- za co bardzo dziękujemy. Odradzam Izbę Przyjęć w Międzyleskim Szpitalu Specjalistycznym z uwagi na bałagan jaki tam panuje i znieczulicę personelu oraz Pani doktor koordynującej,która zamiast pomagać co chwilę się siedziała papierosku. Nigdy więcej!!!!
  • Gość: krak IP: 62.153.139.* 13.11.09, 12:29
    i skąd ta sensacja?? jak ludzie zamiast iść do lekarza ida na SOR,
    to sami są sobie winni... SOR nie jest od bólu brzucha, gorączk etc,
    a od ratownia, jak sama nazwa wskazuje. jak zauważono w artykule,
    pierwszęństwo w "obsłudze" ma strefa czerwona, później żółta, a na
    końca zostaje zielona i taka jest logika i nic tu nei ma do
    systemu... takie są zasady i procedury...

    a facet co dzownił na policję, to chyba mu się w głowie
    przewróciło... żenada...
  • kiciiaa 13.11.09, 12:31
    taaa...
    przywieziono mnie kiedyś na ostry dyżur karetką z ostrym zapaleniem nerek. 41 stopni, drgawki, podejrzenie pełnej niewydolności nerek (na szczęście się nie sprawdziło). zastrzyki dostałam od razu, krew też od razu pobrali i posadzili w korytarzu, każąc poczekać, bo lekarz akurat był zajęty jakąś połamaną ofiarą wypadku.
    ok, to poczekamy.
    czekałam dwadzieścia minut, le zdążyłam się wkurzyć pięknie, bo najbardziej na opieszałość lekarzy protestowali ci, którzy się na ostrym dużurze w ogóle znaleźć nie powinni.
    np. dziewczyna z wybitym palcem u nogi - wybiła na wuefie w szkole i mamunia ją zawiozła prosto do szpitala, bo po co do rodzinnego, skoro tu od razu zrobią rentgena i ortopeda obejrzy, a i czeka się krócej.
    albo facet z gorączką i przeziębieniem albo grypą. na moje delikatne pytanie, czy nie byłoby mu wygodniej u rodzinnego, odpowiedział, że on do tych konowałów nie chodzi, bo rodzinni się na niczym nie znają. no to cholera, niech się przepisze do lepszego, zamiast robić tłok na izbie przyjęć!!!

    ja wiem, że czasem lekarze się też opie-przają, że nie zawsze jest tk szybko i fachowo, jak być powinno. ale ludzie, ja nie chodzę z drobiazgami do szpitala, po to właśnie, że tylko utrudnałabym innym dostęp do opieki. czy ci wszyscy z drobiazgami też by nie mogli tak robić?
  • Gość: jarek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.11.09, 12:34
    Nie rozumiem ani tego zbulwersowanego Pana ani idei, która przyswiecała
    powstaniu tego artykułu. Zbulwersowany Pan powinien dowiedzieć się co
    to oznacza oddział ratunkowy... Tu ratuje się osoby, których życie jest
    bardzo zagrożone, po ciężkich wypadkach itp. Jak kogoś boli głowa czy
    brzuch to powinien udać się na dyżur do przychodni.
  • Gość: warrr IP: *.acn.waw.pl 13.11.09, 13:17
    Fajnie się tak mówi, że lekarz rodzinny jest od "błahych" przypadków medycznych,
    a SOR od poważnych. Tylko NIKT nie bierze pod uwagę jednej kwestii, a
    mianowicie, że lekarze rodzinni wolą zrzucić z siebie odpowiedzialność za źle
    postawioną diagnozę. I tak np. jak idzie do lekarza rodzinnego z zapaleniem płuc
    czy oskrzeli, to Cię wysyłają ze skierowaniem do szpitala na SOR, aby zrobili
    prześwietlenie i powstaje na kwadratura koła. I bądź tu mądry człowieku
  • Gość: aron IP: 188.33.113.* 13.11.09, 13:36
    polscy lekarze sa najgorsi w UE, a szczegolnie rodzinni
  • anders76 13.11.09, 13:54
    I wystarczy, ze sie przeprowadza do innego kraju w tej samej EU i jak za
    dotknieciem czarodziejskiej paleczki, sa cenionymi specjalistami. Jakas zyla
    wodna pod Polska siedzi, albo zla planeta na ten kraj zlosliwie promieniuje ?
    Poza tym od kiedy szeregowy pracownik odpowiada za organizacje pracy w firmie ?
  • excellenz 13.11.09, 17:18
    Opowiadasz? Posyłają ze skierowaniem na SOR? Różne bzdury tutaj ludzie piszą,
    ale takiej historii jeszcze nie słyszałem. Na OIOM też potrzeba wg ciebie
    skierowania?
  • Gość: wiba IP: *.chello.pl 13.01.10, 08:42
    co za bzdury z bólem głowy i brzucha do szp.trafił mój brat
    przywieziony przez pogotowie lekarz zbadał brzuch nie prosząc o
    konsultację lekarza neurologa stwierdził że nic nie dolega odesłał
    brata mój brat zmarł na udar z winy lekarza nie sugerujmy się nigdy
    tym że to głowa czy brzuch zawał też obiawia się bólem brzucha!!!!!!
  • Gość: wiba IP: *.chello.pl 13.01.10, 09:04
    była to odpowiedz:dla tych którzy w taki sam sposób myślą ból
    brzucha i głowy co to takiego!!!!!!


  • Gość: antytrol IP: *.adsl.inetia.pl 13.11.09, 12:38
    Kiedys na ostrym dużurze neurologicznym w Wwie, zgłosiła się do nas
    na SOR pani z migrenowym bólem głowy,(migrene miała rozpoznana od
    wielu lat), została zbadana, dostała leki dożylne, po których ból
    ustąpił całkowicie. Żądała wykonania CT mózgu (tomografii) bo
    przeczytała w internecie i dowiedziała się od lekarza rodzinnego, ze
    jak zgłosi sie na sor to jej badanie zrobią. Oczywiscie nie miała
    żadnych wskazań medycznych do tego badania w trybie ostrym, więc
    odmówiliśmy wykonania. Chciała rozmaiwać z naszym szefem, więc
    poinformowaliśmy że w sobotę o 3 rano to niemożliwe, może z nim
    pogadać w poniedziałek. No to zadzwoniła na policję, twierdząc, że
    chcą ją lekarze zabić. O dziwo stróże prawa nie zwlekali długo
    (normalnie jak mamy agresywnego pijaka na SOR to nie da się ich
    ściągnąć). Przyjechali za chwilę, oczywiscie. Składanie wyjaśnień
    przedłużalo się bo policja przecież nic nie rozumie z tego kiedy i
    komu robimy CT, za to by dowalic trepowi są chętni (insynuacje
    typu "co bez łapówki nie robicie?"). W tym czasie na SOR zebrało się
    już kilku pacjentów do neurologa, wkurzeni że czekają, ale cóż
    zrobić policja i miła pani mieli pierwszeństwo.
  • Gość: mrgm IP: 85.222.67.* 13.11.09, 12:43
    w 1998 złamałem rzepkę. Pojechałem do bielańskiego około 19 i oczywiście na dyżurze lekarza ani widu, ani słychu nic dziwnego, że pod gabinetem długa kolejka. Organizacja w tym szpitalu, przynajmniej na ortopedii, to masakra. Robienie spędów po to aby czekać godzinami na swoją kolej to normalka. A moja prywatna stomatolog ma dziesiątki pacjentów dziennie i umawia, ich razem z asystentką, na konkretną godzinę bez problemu.
  • Gość: taki tam IP: *.adsl.inetia.pl 13.11.09, 13:00
    Ja w 1938r miałem podobne problemy, szpital mieścił się w baraku, a felczer
    akurat poród odbierał w innej wsi. Straszna organizacja. A nasz miejscowy rabin
    dla przykładu, obrzezał dziesiątki chłopców dziennie i nigdy kolejki u niego nie
    było.
  • Gość: y5w IP: *.lublin.mm.pl 13.11.09, 13:18
    Zgadza się, tak samo u nas - kurczak złamie nogę - idzie na rosół i nie ma
    problemu z weterynarzem. Ludziom się w głowach poprzewracało zamiast od razu iść
    na rosół.
  • Gość: so? IP: 85.222.87.* 13.11.09, 13:27
    :-D
  • valana 14.11.09, 00:38
    Gość portalu: taki tam napisał(a):

    > A nasz miejscowy rabin
    > dla przykładu, obrzezał dziesiątki chłopców dziennie i nigdy kolejki u niego
    nie było.
    Rozumiem ironię, jednak żaden szanujący się rabin nie zajmował się tego rodzaju
    działaniami. Miał od tego specjalnego pracownika (mohela).
  • Gość: gAGA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.09, 14:23
    A moja prywatna sto
    > matolog ma dziesiątki pacjentów dziennie i umawia, ich razem z asystentką, na k
    > onkretną godzinę bez problemu.

    rozumiem, że umiesz przewidzieć kiedy będzie wypadek i ile ludzi za 3 dni złamie sobie nogę ???
  • Gość: mrgm IP: 85.222.67.* 14.11.09, 23:20
    Ni prostszego. bo chyba umiesz liczyć? Pisząc o spędach mam na myśli tych pacjentów, którym wyznaczono termin kolejnej wizyty w celu np. zdjęcia szwów, gipsu itp. więc jeśli wiem ilu będzie pacjentów we środę to co za problem umówić ich np. co 20 minut (zwykle jest ich ok 20-30), ale nie wszyscy dostają termin, że mają być na 10 rano i potem koczują pod gabinetem godzinami. Co do przewidywanie to nie trzeba być jasnowidzem, aby stwierdzić, że jeśli lekarz godzinami kursuje po szpitalu zamiast być na dyżurze, to będzie kolejka. No chyba, że po 16 dajemy jednego lekarza dyżurnego na cały szpital, bo reszta poleciała dorabiać w prywatnych gabinetach.
  • Gość: bakcyl IP: *.rev.masterkom.pl 16.11.09, 03:41
    Pisząc o spędach mam na myśli tych pacje
    > ntów, którym wyznaczono termin kolejnej wizyty <<

    na SOR-ze??????
  • Gość: a IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.09, 16:58
    No wlasnie, co za organizacja. Przeciez powinni to tak zorganizowac,
    zeby wypadki zdarzaly sie w rownych odstepach czasowych, zamiast
    robic sped na izbie!
  • Gość: Vidocq IP: *.libra.kielce.pl 13.11.09, 12:47
    Hehehe, znowu pacjentom się wszystko należy..., z katarem na izbę..., wszystko za darmo..., socjal pełną gębą. A wystarczy 5 zeta za wizytę i kolejki skończą się.
  • daktylek 13.11.09, 12:52
    W ubiegłym roku moja mama na ulicy złamała rękę. To było obok w
    przychodni, w której jest rentgen oraz był chirurg kończący właśnie
    dużur. Chirurg oświadczył, że dla jakiejś złamanej ręki nie będzie
    zostawał w pracy. Pojechałyśmy więc do Szpitala Bielańskiego. Tam
    spędziłyśmy w sumie 9 (dziewięć) godzin, z tego w zielonej strefie
    pięć.

    --
    Biada temu, kto zadowolony jest z siebie; taki człowiek nigdy nie
    nabędzie rozumu. Gogol
  • Gość: Mordechaj_Michnik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.09, 12:54
    Pamiętam, kiedy było białe miasteczko - jak Platfusk tam jeździł. POPAPRAŃCY - to wina PISU - i wszystko jest łatwe!!
  • Gość: ola IP: *.adsl.inetia.pl 13.11.09, 12:56
    żywią się z telewizyjnej kloaki jak Ty
  • Gość: obosssszzzze! IP: 217.17.35.* 13.11.09, 13:10
    obosssszzzze! i w szpitalu nie było dr Hałsa tylko do mojej dyspozycji!!!
    obosssszzzze!
  • Gość: Prahnitz IP: 212.244.73.* 13.11.09, 13:10
    "Część z osób, które czekają na konsultację lekarską w ogóle na oddział
    ratunkowy nie powinna trafić. To przypadki dla lekarzy rodzinnych - tłumaczy
    Jarząbek."

    Ci, którzy się kwalifikują do rodzinnych powinni płacić za wizytę w szpitalu.
  • Gość: ben IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 13.11.09, 19:00
    Masz 100 % racji
  • Gość: W UK jest fajnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.09, 13:11
    Czyje to słowa? Plaftuska? Środowisko Gazety tego nie zatrybi. To pseudoeuropejskie zgrupowanie postkomunistów (lewicy w Polsce niegdy nie było), albo gó...arzy, którzy uwierzyli PLATFUSKOWI, że jak skończą tą swoją turystykę i rekreację w trybie zaocznym to osiągną sukces. Ha, ha, ha
  • Gość: gość IP: 194.181.0.* 13.11.09, 13:12
    Niestety pani minister kopacz nie radzi sobie ze służbą zdrowia!!!!1
    To co się dzieje to jest kompromitacja "bezpłatnej służby zdrowia"!!!
  • Gość: domarilla IP: *.homenett.pl 13.11.09, 16:12
    Nie tylko Pani minister Kopacz. Obawiam się, że cały nasz Rząd nie
    widzi problemu i ci ludzie dostrzegą go dopiero wtedy, kiedy już nie
    będzie miał kto na nich pracować. A służba zdrowia nie jest i nigdy
    nie była bezpłatna. Każdego miesiąca wyrywa się z naszych kieszeni
    pieniądze na ubezpieczenie zdrowotne i każdy z nas zgromadziłby
    niezłą sumę, gdyby pieniądze te przelewał na jakieś odrębne konto.
    To żenujące, że przez całe życie płacimy składki, a kiedy przyjdzie
    się skorzystać np. ze szpitala uzdrowiskowego, wpycha się nas do
    jakichś wieloosobowych pokoi bez łazienek, z koedukacyjnym
    prysznicem w korytarzu i traktuje się tak, jakbyśmy byli intruzami
    którym ktoś podarował wakacje, bo nie jesteśmy "pełnopłatni".
  • Gość: byly emigrant IP: 188.33.104.* 13.11.09, 13:12
    Mieszkalem na Zachodzie wiele lat i od kilku miesiacy mieszkam w W-wie. Takiej
    ilosci karetek pedzocych przez miasto nprzedtem nie widzialem (moje miasto
    mialo 500 tys), do lekarza chodzilem moze raz na rok, a moje dziecko jeszcze
    rzadziej. Inne dzieci w ogole nie chodzily do lekarza w pracy nie bylo zadnych
    badan kontrolnych zadnej profilaktyki itp.... Tutaj zauwazylem ze wszyscy z
    byle czym wala do specjalisty lub na pogotowie. Kraj o ktorym mowie jest maly
    i bogaty oraz ma najwieksza srednia zycia w europie i znacznie lepsza
    wyleczalnosc chorob onkologicznych. Od kilku miesiecy zastanawiam sie gdzie
    lezy problem u nas, gdzie mamy lepszy system badan okresowych, w kazdej szkole
    jest pielegniarka (tam byl tylko dozorca-zawsze jeden w kazdej szkole,
    dyrektor byl jeden na wszystkie szkoly w gminie, w mojej byly trzy). Do
    specjalisty nie mozna bylo tak latwo jak u nas dostac sie (to zalezalo od
    ubezpieczenia, niektore wymagaly obowazkowej wizyty u lekarza rodzinnego) - i
    tak sobie mysle czasem co jest nie tak.
  • Gość: Dosia IP: *.cht-bng-012.adsl.virginmedia.net 13.11.09, 13:22
    Pacjent w Polsce jest przeczulony i skoncentrowany bardzo na swojej chorobie.
    Byle goraczka to powod do odwiedzenia kilku lekarzy, a najlepiej zeby rodzina
    zalatwila jeszcze dojscie do jakiegos ordynatora. Kasa NFZ idzie na leczenie
    bzdur, chorob, ktore mozna samemu wylezec i wykurowac domowymi sposobami.
    Przychodnie zawalone babciami badajacymi sie na wszelka ewentualnosc. Oddzialy
    ratunkowe przyjmuja pacjentow z bolacym uszkiem i zlamanym paluszkiem. Kasy,
    jaka na to idzie nikt juz pewnie nie liczy nawet. Nic dziwnego, ze na prawdziwe
    leczenie (onkologia) kasy NIE MA.

    Pacjent w Polsce byl zawsze dopieszczany - dostawal od lekarza piec roznych
    syropkow, tone polopiryny, wapna i innych lekow na byle przeziebienie. To i
    przyzwyczail sie do traktowania jak krol. W innych krajach do lekarza idzie sie
    z CHOROBA, a nie z goraczka 37.
  • Gość: niutek IP: *.man.bydgoszcz.pl 13.11.09, 14:48
    Z podwyższoną do 37 stopni C temperaturą nie powinno się iść do pracy
    (żeby nie zarażać innych, żeby nie złapać powikłań bakteryjnych, czy
    nie pogorszyć stanu zdrowia np. nie dochrapać się zapalenia mięśnia
    sercowego). Wystarczy poleżeć w domu, tak - ale zwolnienie z pracy
    ktoś musi wystawić, ciekawe droga Dosiu, kto? i czy przypadkiem w tym
    celu nie należy jednak udać się do tego tajemniczego kogoś?
    (podpowiem, bo wydaje się, że Tobie trzeba: chodzi o lekarza)

    A tak poza tym, robiłaś badania statystyczne? jesteś pewna, że te
    staruszki w poczekalniach na pewno na nic nie cierpią? obyś w
    podeszłym wieku miała takie szczęście. Obyś miała chociaż takie
    szczęście, aby mieć dobrze rozpoznaną i dobrze leczoną przypadłość.

    Faktycznie, system opieki zdrowotnej "po godzinach" szwankuje u nas
    aż miło. Lekarze pierwszego kontaktu według mnie zaniedbują
    informowanie o możliwościach uzyskania porady "po godzinach" i być
    może niedoinformowani, czy też rzeczywiście namolni pacjenci pchają
    się niepotrzebnie do szpitalnych izb przyjęć. Ale nie przesądzajmy.
    bywa i na odwrót, pretensje w szpitalu lekko na wyrost.

  • d.o.s.i.a 13.11.09, 15:33
    > sercowego). Wystarczy poleżeć w domu, tak - ale zwolnienie z pracy
    > ktoś musi wystawić, ciekawe droga Dosiu, kto? i czy przypadkiem w tym celu nie
    należy jednak udać się do tego tajemniczego kogoś?
    > (podpowiem, bo wydaje się, że Tobie trzeba: chodzi o lekarza)

    No wlasnie, problem w tym, ze w Polsce trzeba miec zwolnienie, zeby przejsc w
    domu zwykle przeziebienie. Ale niestety, system dostepny za granica (gdzie
    pracownikowi przysluguje po prostu pewna liczba dni chorobowych w ciagu roku i
    moze on wykorzystac je zgodnie z potrzeba i zwolnienia lekarskiego nie potrzeba)
    - taki system w Polsce nie przejdzie. Bo zbyt wielu naciagaczy...


    > Faktycznie, system opieki zdrowotnej "po godzinach" szwankuje u nas
    > aż miło. Lekarze pierwszego kontaktu według mnie zaniedbują
    > informowanie o możliwościach uzyskania porady "po godzinach" i być
    > może niedoinformowani, czy też rzeczywiście namolni pacjenci pchają
    > się niepotrzebnie do szpitalnych izb przyjęć.

    Alez taka informacja wisi w kazdej przychodni. Wystarczy sie pofatygowac i
    przepisac numer telefonu i adres. Taka informacja znajduje sie na stronie NFZu.
    Trzeba sie tylko pofatygowac.

    www.nfz-warszawa.pl/index/pacjent/npl
    warszawa.naszemiasto.pl/dyzury/

    ---------

    A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest
    patetycznie i lekko mrocznawo.
  • Gość: agrafka IP: 193.142.118.* 13.11.09, 15:42
    Właśnie z tymi zwolnieniami jest paranoja. W Anglii, jak ktoś ma lekką infekcję,
    to zostaje w domu, żeby nie zarażać innych. Zwolnienie mu niepotrzebne, jeżeli
    choroba trwa krócej niż trzy dni. I nie musi latać z byle katarem do przychodni,
    dzięki czemu lekarz może się zająć ludźmi, którzy naprawdę są chorzy.
  • krystin3 13.11.09, 17:08
    . Kraj o ktorym mowie jest maly
    > i bogaty oraz ma najwieksza srednia zycia w europie i znacznie
    lepsza
    Bo w bogatych krajach się nie choruje. To chyba logiczne. Lepsze
    warunki życia, lepsze odżywienie, wypoczynek , lekarz przyjeżdżający
    do domu. POGOTOWIA SĄ DLA POSPÓLSTWA
  • Gość: Dosia IP: *.cht-bng-012.adsl.virginmedia.net 13.11.09, 13:16
    Po raz kolejny stwierdzam, ze pacjent w Polsce to rozpieszczony, przeczulony
    hipochondryk, dla ktorego sluzba zdrowia ma skakac na wysokosci lamperii i
    scielic mu czerwone dywany pod stopami.

    Ludzie. Izba przyjec w szpitalu sluzy "obsluzeniu" przypadkow zagrazajacych
    zyciu. W pierwszej kolejnosci. Powtorze, bo moze niektorzy nie zrozumieli:
    przypadkow ZAGRAZAJACYCH ZYCIU. Do takich naleza: postrzelenia, ciezkie wypadki
    komunikacyjne, odciecie konczyn, zasztyletowanie nozem. Reszta interesantow
    grzecznie czeka w kolejce. Od zlamanej reki, czy paluszka nikt jeszcze nie
    umarl. I taki pacjent CZEKA W KOLEJCE. To samo z bolacym uchem. Wszedzie na
    swiecie w izbie przyjec szpitala czeka sie godzinami na przyjecie, bo ZAWSZE
    jest przypadek wymagajacy natychmiastowej uwagi. Nawet w Stanach, gdzie sluzba
    zdrowia jest sprywatyzowana. Tak, tak. Tam tez czeka sie kilka godzin ze zlamana
    noga! To samo w UK. Jesli ktos mysli, ze chorym uszkiem ktos Cie przyjmie w piec
    minut, to sie myli.

    Ale mnie juz w sumie nic nie dziwi. Jednego dnia przeczulony facet z temperatura
    37 rzadajacy zbadania "na swinska grype" i zawiadamiajacy media o swoim
    nieszczesciu. Drugiego dnia, idiota dzwoniacy na policje, bo szpital przezywa
    przeciazenie. Kretyn, na kretynie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.