Kawał o pcjencie
Autor:
Gość: xyz
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
13.11.09, 18:02
Mam na myśli moją przychodnię, gdzie powinno być 6-8 lekarzy
rodzinnych (Warszawa-Mokotów, na oko ok. 100tys. mieszkańców). Jest
3 i to w dużej rotacji. Zdobycie numerka wymaga żelaznego zdrowia.
Za to ci lekarze, którzy wcześniej pracowali, NFZ mają w miejscu,
gdzie słońce nie dochodzi. Oni za to dochodzą, jak tu ktoś napisał,
na każde skinienie, piątek, świątek, w dzień i w nocy. Cena 50
zł/wizytę, a jak jest 2 pacjentów pod jednym adresem to 60 zł (razem
za obu). NFZ presji nie robi, też ma to gdzieś. Zresztą, co NFZ może
zrobić? Stulił uszy i nie reaguje na skargi. Mają zamknąć jedyną
państwową placówkę w okolicy? Konkurencja? Owszem jest jej coraz
więcej: prywatne, płatne centra medyczne. Zresztą, w przychodni już
wprowadzili sankcje: "na ubezpieczenie tylko do godz. 18.00". Po
18.00 tylko prywatnie, do tych 3 lekarzy. Rentgen zęba-30 zł, w
centrum Warszawy 15 zł, na prowincji -10zł. Paradoks? Rynek? Jak
mawia Linda "co ty możesz wiedzieć o państwowej służbie zdrowia na
Mokotowie?"
Kawał o pacjencie.
Lekarz, przed operacją, zwraca się do siostry:
- Siostro, proszę uśpić pacjenta!
Siostra podchodzi do pacjenta:
- Pan prywatnie, czy z ubezpieczenia?
- Z ubezpieczenia.
Siostra zaczyna śpiewać:
- Aaa, kotki dwa, szaro bure obydwa...