"Kiedy zadzwoniliśmy do Krzysztofa Daukszewicza, satyryk był zaskoczony całą
sprawą. Ale stanowczo zaprzeczył oskarżeniom blogera. - Nic takiego nie miało
miejsca. Ja właściwie na niczyje blogi nie zaglądam. Absolutnie nie jestem w
stanie tego skomentować - powiedział. Twierdzi, że napisał tekst dwa lata temu
dla tygodnika "Przegląd". - W "Szkle Kontaktowym" wykorzystuję swoje teksty, a
jeżeli posługuję się czyjąś własnością, zawsze o tym mówię - zapewnia. W
archiwum "Przeglądu" są różne teksty Daukszewicza, ale tego nie znaleźliśmy."
Powyższy fragment chyba wyjaśnia całą sprawę. Daukszewicz okazał się zwykłym
kłamcą. A wystarczyło by trochę odwagi cywilnej by uratować honor.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.