kogo.
Tekst krążył po sieci bez podania autora. Daukszewicz nie musiał wchodzić na
bloga. Mógł go przeczytać/usłyszeć gdziekolwiek. Jest np na "słynnym" blogu
Czarneckiego.
:) Najwyższy czas by "artyści" uzmysłowili sobie, że w epoce internetu
"anonimowość" jednak trochę zmalała i nie można tak ot kopiować czyiś tekstów.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.