Nic nadzwyczajnego w wykonaniu przedstawicieli Straży Miejskiej w Łodzi.
Notorycznie jeżdżą bez zapiętych pasów oznakowanymi pojazdami (zastrzegam, że
piszę o tych sytuacjach gdy jada bez sygnałów, w dwie osoby w aucie - nie
konwojują nikogo).
Zgłoszenia na telefon alarmowy tego faktu nie skutkują.
Panienka odbierająca telefony w sposób agresywny reaguje na takie zgłoszenia.
Nie chce przyjąć zgłoszenia aby powiadomić strażników przez radio, że wypada
zapiąć pasy bo ludzie widzą. Odsyła do kierownika straży by zgłosić pisemnie
taką skargę, gdzie jak wiadomo pracują w określonych godzinach, bo ona nie
jest od przyjmowania skarg (zgłoszeń) na strażników. Chętnie jednak zapisze
numery innych aut, które np. źle parkują i natychmiast przez radio wyśle tam
patrol by założyli blokadę na koła.
Państwo w państwie.
Już dawno nie mieli poważania a o czasu gdy strażnik ugiął się przed
Kropielnickim i zamiast powiedzieć prawdę skłamał by go nie wylali z pracy to
w mojej ocenie najgorsza służba mundurowa w mieście.
Nie mają poważania nawet wśród własnych przełożonych. Wystarczy przypomnieć
jak Kropielnicki rugał ich na placyku przed komendą.
Zbieranina ludzi, którzy do Policji się nie dostali ze względu na braki czy to
fizyczne czy na testach psychologicznych i tyle.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.