Bardzo długa wędrówka zwykłego listu
EEE, po tytule to można było sądzić, że 40 lat przesyłka szła, a nie 4
miesiące. Bo to żaden rekord nie jest.
Mój list polecony priorytetowy szedł 14 dni, chociaż wg PP powinien być max.
po 2 dniach u adresata. W odpowiedzi na moją reklamację dostałam informacje,
że jak list doszedł to oni go dostarczyli, a nie wiedzą czemu szedł dwa
tygodnie :/
Co do kradzieży, to są one nagminne. Mam kolegę, który pracuje w PP jako
listonosz, pierwotnie miał iść pracować na sortownie, ale sam zrezygnował, z
obawy, żeby nikt go o kradzież nie posądził, które są na porządku dziennym.
Kiedyś głośną sprawą było u mnie w mieście, złapanie pracownika sortowni,
który wyjeżdżał z pełnym bagażnikiem przesyłek. Na pytanie, czemu je ukradł,
stwierdził, że musi sobie jakoś radzić w życiu :/