Dodaj do ulubionych

Kto by chciał zamieszkać na stałe na wyspach ?

07.01.14, 14:13
Cześć.
Od zawsze marzyłem o tym by zamieszkać na pięknych wyspach tropikalnych, gdzie człowiek może być wolny. Przyjaciel właśnie wrócił z wypadu nad ocean spokojny i opowiadał o życiu na wyspach Cooka, ludzie miło nastawieni, spokojni, nigdzie nie gonią, żyją spokojnie i bez pośpiechu. W Europie życie upływa pod ciągłym pośpiechem, stresem i pogonią za czymś co tak naprawdę się szybko znudzi , dajmy np. samochód - kto nie marzy o fajnej furze aby poszpanować ehhe, wreszcie ją zdobywa i się cieszy, pieści ją i dba bardziej niż o żonę :) a co po roku czy dwóch się dzieje? autko się już nudzi staje się zwykłym samochodzikiem, a na raty trzeba tyrać jeszcze przez pieć lat, albo jakiś dureń na parkingu przerysuje i szlak człowieka trafia.
Już nie mówię o wymarzonym domu czy mieszkaniu, super jest jak jest nowe i jeszcze nie poznane do końca, ale po paru latach nie zwracasz na nie takiej uwagi - dom jak dom, ale 20 lat trzeba tyrać aby spłacić kredyt i żyć z myślą że moze coś pójść nie tak i bank zabierze nasze marzenie.
Człowiek się starzeje i zanim się oglądnie życie umyka, a tak naprawdę nic się nie pamieta prócz kredytu na głowie i stresu by dojechać do ostatniej raty. Najbardziej denerwujące w Unii naszej jest to że wszędzie są nakazy i zakazy - " kupuj tylko w Carefour" , chcesz zbudować dom? - urząd mówi ci czy możesz i jaki masz postawić, Unia narzuca ci definicje że ślimak to ryba - i tak dzieci potem głupieją. Polska stała się kolonią zachodu pod ekspansją zachodnich sklepów, gdzie wchodząc kupujesz to co oni chcą a nie ty. Wszystko jest tu kontrolowane i na rozkazy, a Polacy są traktowani jak niewolnicy Unii, bo jak można nazwać zarobki z rzędu 300 -400 euro miesięcznie :) Urząd skarbowy patrzy na rece każdemu polakowi i wychodzi z założenia że zwykły Polak to złodziej.
Faktem jest to że życie w tropikach to nie całkiem raj - trzeba zdobyć pożywienie i praca mało płatna o ile się taką dostanie. Na ogół ludzie są samowystarczalni i nie zastanawiają się nad upływem czasu. Wystarczy mieć chęci i najesz sie do syta, a u nas jak jest ? jak masz kasę to zjesz, jeśli jej nie masz to już gorzej. Cywilizacyjna dzicz.
Jeśli ktoś się dobrze przygotuje do takiej zmiany i skorzysta z nowości technicznych to życie tam stanie się jak w raju. Najgorszym problemem jest brak ze tak powiem życia stadnego , bo człowiek żyje w skupiskach i potrzebuje kompanów, jeśli to się pokona to życie staje się rajem na ziemi. Przyznam ze od roku przygotowuję taki scenariusz i dopracowuje szczegóły.

Czy ktoś ma takie marzenia? a może konkretnie realizuje już przyszłe zmiany w życiu?
zapraszam do rozmowy osoby pełnoletnie i poważne , a dziękuje tym którzy nie chcą pisać w temacie.
Możliwe też rozmowy na priv.
Edytor zaawansowany
  • grzegorz.pekala 08.01.14, 11:36
    ja bym chciał w tropikach, ale wystarczy mi np. Gran Canaria
    praktycznyprzewodnik.blogspot.com/2012/12/gran-canaria-przewodnik-mapa-atrakcje.html
    słońce, plaża, ciepły wiatr... super!
  • expol1 08.01.14, 12:14
    Wyspy Kanaryjskie są dobre, ale nie uniknie się zgiełku i tłumów turystów, prócz tego wyspa jest komercyjna i ciężko wystartować. Super opcja dla emeryta z ładną emeryturką.
  • tropikey 09.01.14, 09:36
    cześć,

    w teorii brzmi to bardzo pociągająco, ale bardzo dużo zależy od osobistych umiejętności, odrobiny szczęścia, podejścia do życia, miejsca, w które się trafi i wielu innych czynników.
    Oczywiście, myślałem o tym, zwłaszcza, gdy zobaczyłem, jak fajnie potrafią ułożyć sobie życie, np. Holendrzy na Curacao, czy Bonaire. Żyć nie umierać! Prawda jest jednak taka, że nie wszystkim udaje się to równie dobrze, wielu na pewno z pokorą wraca do kraju. Ja doszedłem do wniosku, że jednak nie tędy droga. Owszem, gdybym był bezdzietnym singlem i miał nie więcej, niż 30 lat, może bym zaryzykował. Zdecydowałem, że dużo lepiej jest żyć na rozsądnym i nie rozrzutnym poziomie w Polsce (której nie oceniam aż tak czarno, jak Ty, ale to oczywiście kwestia subiektywna), ale każdego roku udawać się przynajmniej na dwa wyjazdy w mniej lub bardziej odległe rejony.

    Musisz odpowiedzieć sobie na pytanie, czy to jest aby na pewno sposób na życie, który jest dopasowany do Twoich możliwości? Czy masz wykształcenie/zawód, który pozwoli Ci znaleźć na miejscu pracę za rozsądne pieniądze? Czy znasz języki? Czy nie masz w Polsce zobowiązań rodzinnych, które będą Cię za chwilę ciągnęły z powrotem (np. rodzice wymagający wkrótce opieki)? I najważniejsze - czy byłeś kiedykolwiek w rejonach "tropikalnych" i wiesz, że ten klimat Ci odpowiada? To nie jest tak, że przez 12 miesięcy jest tam, jak w bajce. Niezależnie od tego, czy będą to wyspy Pacyfiku, Morza Karaibskiego, Oceanu Indyjskiego, czy jakiegokolwiek innego akwenu, przez dużą część roku możesz być tam narażony na warunki niekoniecznie miłe, np. tajfuny, cyklony, huragany, pory deszczowe, itp. Wiąże się to z możliwością złapania jakiejś mniej luba bardziej niebezpiecznej choroby tropikalnej, jak denga, czy malaria (na szczęście w niektórych tylko rejonach). Pamiętaj, że najczęściej są to kraje, gdzie możesz liczyć tylko na to, co masz w swej własnej kieszeni (państwo Ci nie pomoże, np. w opiece medycznej). Czy stać Cię na to? Pamiętaj też, że przeprowadzka na niektóre z wysp oznaczać będzie przebywanie nadal na obszarze nielubianej przez Ciebie UE (np. Martynika, Gwadelupa, czy Reunion)...

    Reasumując, patrzenie na wyspy tropikalne tylko przez pryzmat pocztówkowych obrazków i opowieści znajomych, którzy byli tam na krótszym lub dłuższym wyjeździe, to błąd. Najważniejsze, to poczuć realia tych miejsc samemu i wejść w kontakt z osobami, które wyemigrowały tam z Polski lub z podobnych krajów. Dopiero na bazie takie doświadczeń snuć można dalsze plany - o ile nadal będziesz tak mocno zdeterminowany, jak wynika to z Twego postu ;-)
    A jeśli po tym wszystkim, co napisałem, nadal będziesz miał nieposkromioną potrzebę zamieszkania na stałe w jakimś tropikalnym zakątku świata, to gratuluję samozaparcia i chętnie dowiem się w przyszłości, jak Ci to wszystko wyszło :-)

    A co do Gran Canarii (i ogólnie Wysp Kanaryjskich), to jest to rzeczywiście bardzo fajne miejsce i nie jest prawdą, że jest to siedlisko komercji i masowej turystyki. Jasne, w Maspalomas na Gran Canarii, czy w Playa de las Americas na Teneryfie turystów jest zatrzęsienie, ale każda z Wysp Kanaryjskich jest odmienna i na tyle duża, że bez najmniejszego trudu odnalazłbyś tam miejsca wyłącznie dla siebie. Na dodatek, jest tam taniej, niż na wielu wyspach egzotycznych (i taniej, niż ogólnie w UE). Warto spróbować. My po zimowym wyjeździe do Meksyku (to już 20.1 :-D), mamy w planach odwiedzić latem po raz pierwszy Fuerteventurę (po wcześniejszych wyjazdach na Gran Canarię, Lanzarote i 3 wizytach na Teneryfie).

    Pozdrawiam, Bartek
    --
    Zapraszam na naszą stronę o podróżach na wyspy egzotyczne (i nie tylko): www.tropikey.com
    oraz na nasze forum wyspiarskie: forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=35815
  • expol1 09.01.14, 15:05
    Dzięki za tak obszerny opis swoich spostrzeżeń i rad.
    Twój pogląd jest takze bardzo interesujący i naprawdę piszesz samą prawdę życia.
    Uderzyłeś w mój słaby punkt, to fakt że rodzice mogą potrzebować pomocy w dalszym zyciu.
    Młody taki już nie jestem mam 38 lat. To właśnie stoi na przeszkodzie. Często wyjeżdżam do Akry w Ghanie do przyjaciół więc klimat podzwrotnikowy podobny. Fakt sezony pory deszczowe, tajfuny nie umilają życia ale czy w Polsce nie doświadczamy huraganów, fakt są słabsze , choć ostatni Ksawery trochę narozrabiał u mnie na wybrzeżu.
    Najlepszym rozwiązaniem jest taki wypad na stałe pod koniec życia - emerytura, ale widząc co nasz rząd szykuje obywatelom to głodówa będzie, człowiek musi sam kombinować by potem było lepiej.

    Naprawdę świetny wpis.

  • expol1 09.01.14, 15:09
    Tropikey - rewelacyjna stronka, super podróże.
  • tropikey 10.01.14, 19:02
    dziękuję za miłe słowo o naszej stroni i moich rozważaniach. Jeśli chodzi o to pierwsze, to mamy już co raz większe zaległości i nie wiem, kiedy uda mi się je nadrobić. A jeśli chodzi o to drugie, to był czas, że sporo o tym myślałem, ale prawda jest taka, ze im człowiek starszy, tym trudniej się takie decyzje podejmuje ;-)
    A może miałbyś możliwość wyjechać gdzieś niekoniecznie tak na "amen", ale na jakiś krótszy czas, do pracy, czy na wolontariat. To też dałoby duże możliwości do oceny sytuacji. Ostatnio, gdy szukałem noclegów na Fidżi (niestety, znowu nic z tego nie wyjdzie), widziałem w jednym z hoteli ogłoszenie, że potrzebują instruktora jogi. Podejrzewam, że możesz nie mieć z jogą zbyt dużo do czynienia, ale to tylko przykład. Chodzi o to, że strony obiektów turystycznych (hotele, pensjonaty, szkółki windsurfingowe, itp.), to prawdziwa skarbnica ofert pracy - warto poszperać...

    Powodzenia, Bartek
    --
    Zapraszam na naszą stronę o podróżach na wyspy egzotyczne (i nie tylko): www.tropikey.com
    oraz na nasze forum wyspiarskie: forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=35815
  • expol1 14.01.14, 09:33
    Cześć Tropikey.
    Oczywiście że jest to jakaś alternatywa z tym wolontariatem i temat dobry lecz dla młodych ludzi, moje yogi to siedzenie w papierach przy kompie i zamykanie miesiąca w mojej firmie heheh.
    A tak poważnie .... pewnie że krótkoterminowe wypady wchodzą w grę.
    Jeśli się uda i znajdę czas wolny to czemu nie.... uwielbiam takie wypady.
    Nie za bardzo trawię takich zorganizowanych wakacji przez biura podróży i postanowiłem sam coś zorganizować. Mam tu na myśli zwiedzanie Ghany , Wybrzeża Kości Słoniowej, Togo i kilku innych krajów położonych blisko Ghany.
    Mam tam przyjaciela, który zna języki plemienne więc można go wykorzystać jako tłumacza, z hotelami na nocleg nie ma problemu bo jest internet albo przyjaciel w Akra.
    Jeśli pojechać w dżunglę to nocleg można zorganizować w plemiennych osadach.
    Kurcze aż chęci nabrałem na taki wypad.
    Zacząłem powoli zbierać potrzebne informację i potem wszystko złoże do kupy.
    A może wspólnie byśmy się wybrali? co ty na to Bartek ?
    nie wiem tylko czy w taką podróż warto ciągnąć 12-to latka, wiesz ... malaria itp.
    Jeśli biorąc wszystko pod uwagę to najprawdopodobniejszy termin to 2015r.
    Pozdrawiam
  • magnuna 21.05.14, 12:49
    Też bym chciała...
    Mam 38 lat jak Expol1 tyle lat i ani przez moment nie pomyślałam, że to za późno. Nigdy nie jest za późno zacząć żyć zgodnie z marzeniami:)
    Podróżuję na tyle często na ile pozwalają mi finanse i czas. Zazdroszczę tym, którzy mogą robić to częściej albo "żyć" z podróżowania. Ale dobrych fotografów czy blogerów jest wielu a ja w sobie nie odnajduję ponadprzeciętnego talentu do tego. Więc rozwijam inne umiejętności, które pozwoliłyby mi zarobić na przeżycie na odległej wyspie. Mam świadomość minusów życia na egzotycznej wyspie, braków, zmienności pogody, niestabilnych warunków gospodarczych i politycznych, chorób itd. Mam tego świadomość ale pragnienie życia tam jest silniejsze. Próbowałam zniechęcić się sama ale z każdym rokiem pragnienie życia w ciepłym, tropikalnym ogrodzie w harmonii z wodą, słońcem i prostotą jest coraz większe. Europa oferuje piękne miejsca, oszałamiające wręcz ale tryb życia tutaj to nie moja bajka. Próbując wyłamać się z pogoni za pieniądzem i coraz wygodniejszym życiem zaczynam być postrzegana jako dziwak. Nie imponuje mi kariera w korporacji, drogie przedmioty ale bogactwo wiedzy i doświadczeń. Więc dlaczego jeszcze tutaj żyję i narzekam? Bo nie mam pomysłu na tęsknotę za rodziną, z którą łączy mnie silna więź. Oni zresztą tego nie ułatwiają, pytając z nadzieją czy pomysł banicji już porzuciłam.
    A czas leci...
  • johndoe1976 22.05.14, 12:41
    ja też się na to mogę pisać - cóż może powiecie, że jestem stary - mam 49 lat, ale zdecydowanie taki się nie czuję.... Często zmieniam pracę, po to żeby nie zgnuśnieć i się nie zasiedzieć do emerytury, a podróżowanie zwłaszcza bez większego planowanie i zorganizowania (mam na myśli biura podróży, hotele itp) to najlepsze co może się przydarzyć !!!!
    Zwłaszcza, że takie życie jest moim i moje drugiej połówki marzeniem...
    Kocham fotografować, podróżować, przebywać na plaży, w tropiku, i w ogóle wszystko co wiąże się z ciepłem, słońcem piachem i wodą !!!
    Jestem, mimo, że pozostało mi już niewiele, porzucić pracę, sprzedać wszystko i przenieść się tam gdzie będzie mi dobrze i będę szczęśliwy !!!
  • expol1 15.07.15, 11:39
    Magnuna. Masz rację, nigdy nie jest za późno na rózne decyzje.
    W ostatnim roku poznałem takiego gościa po 50-tce, który na jakimś portalu skrzyknął się z kilkoma rodzinami i często robią wypady w różne zakątki świata. Sami organizują takie imprezy.
    Fajnie by było gdyby zgromadzić takich ludzi z takimi pasjami jak moje w jednym miejscu. Będąc w kontakcie możemy zorganizować choćby jakiś krótki pobyt w tropikach:)) mój email: expol1@op.pl
  • t4f 01.06.14, 23:44
    Witajcie,
    dwa tygodnie temu jakoś przypadkowo natrafiłem w sieci na blog lub artykuł mówiący o geoarbitrażu jako o sposobie na "bogate" życie w ciepłym niezamożnym kraju, wykorzystując zarobki z chłodniejszego kraju, gdzie lepiej płacą. Pomyślałem - ciekawa idea, którą warto by było wdrożyć na rok lub dwa. A potem stwierdziłem, że za dużo zachodu z szukaniem zawodu, który można by wykonywać przez Internet i lepiej jest odłożyć trochę pieniędzy i wyjechać na kilka miesięcy za te oszczędności. Taki pomysł szybko potwierdziły niskie koszty życia choćby w Tajlandii czy Malezji. Zacząłem więcej czytać i nakręcać się na przeżycie "przygody swojego życia". Gdy coraz więcej myślałem, zacząłem sobie uświadamiać, że od dawna najbardziej fascynowały mnie te filmy, książki i ludzie, które były związane z pewnym porzuceniem wszystkiego i rozpoczęciem nowego etapu życia w dalekiej podróży. Aby być bardziej konkretnym, myślę o "Alchemiku" Paulo Coelho, "Eat, pray, love" Elizabeth Gilbert, ale także o programach z Cejrowskim i wywiadach z Pawlikowską. Nie jestem wielkim fanem podróży dla samych podróży i robienia zdjęć. Nie uważam, że szczęście dadzą mi zapisywane fotografiami kolejne gigabajty dysków. To, o czym teraz zacząłem marzyć to, aby wyjechać tam, gdzie za naprawdę małe pieniądze będę mógł przez rok cieszyć się słońcem, widokiem morza i nowymi smakami kuchni. Jeśli później zachcę zwiedzać okoliczne miejscowości, a następnie kraje albo uczyć się miejscowego języka, to bardzo fajnie, ale podstawą ma być życie w minimalizmie z głową wolną od wszystkich codziennych (w sumie nieistotnych) spraw. Mam nawet pewien plan, jak zrealizować taki pobyt w tropikach. Ponieważ nie dzieliłem się nim jeszcze z nikim, zastanawiam się, jakie jest Wasze zdanie o realności takich wyjazdów.
  • expol1 15.07.15, 11:44
    t4f. Super wypowiedź. Widzę że i ciebie dusi ten stereotyp europejskiego życia, które staje się coraz bardziej nudne. Pieniądz - praca- dom.
    Chciałbym zebrać kilka osób lub rodzin i być z nimi w kontakcie, wspólnie łatwiej podjać jakieś działania by zrealizować swoje marzenia:)) pisz: expol1@op.pl
  • monikucha007 03.06.14, 02:34
    Witaj,

    w tym roku przeprowadziłam się z mężem w tropiki. Oczywiście przed wyjazdem jest wielkie podekscytowanie. Po przyjedzie człowiek chłonie nowe miejsce jest oczarowany tym odmiennym światem. Inna kultura, klimat, jedzenie. Dosyć szybko zaczyna się proza życia codziennego, wsiakasz w lokalne klimaty, biurokracja, itd. i te 'tropiki' od kraju różnia się tylko pogodą :) Jednak jest warto, dla samego doświadczenia i wspomnien na całe zycie. My jednak nie planujememy zostac tutaj na stałe.

    Pozdrawiam
  • tropikey 03.06.14, 07:09

    proszę, jacy dzielni :-)
    Trochę, jak w aktualnej reklamie ING - jedni gdybają, inni działają :-)
    Można wiedzieć, jaki to kraj?
    Pozdrawiam, Bartek
    --
    Zapraszam na naszą stronę o podróżach na wyspy egzotyczne (i nie tylko): www.tropikey.com
    oraz na nasze forum wyspiarskie: forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=35815
  • monikucha007 11.06.14, 19:58
    Mieszkamy na Barbadosie, niestety chyba jest to najmniej ciekawe i ładne miejsce na Karaibach, ale tutaj praca była ;) Nie ma co marudzić :D
  • expol1 15.07.15, 11:47
    Witaj. Jak tak wrażenia po roku od wpisu na Barbadosie? Karaiby to piękne miejsce. Napisz jak udało wam się załatwić pracę ? na miejscu czy jeszcze jak byliście w kraju?
  • johndoe1976 25.08.14, 07:37
    Jeżeli chodzi Ci o tak przyziemną sprawę jak appendicitis acuta to albo sobie sam wygryziesz, albo po prostu popłyniesz między rekinami do najbliższego szpitala (może będą tak dobrze celować podczas ataków, że ci wygryzą i już szpital nie będzie potrzebny - mam na myśli rekiny, hihihi), natomiast co do twoich informacji o połączeniu ze stałym lądem to już całkiem niedługo ma byś gotowe lotnisko z połączeniami międzynarodowymi, także nie bój się o swój wyrostek....
    Co do Twoich info o statku raz na miesiąc, to masz błędne dane - statek z Kapsztadu przypływa raz na tydzień, kosztuje ok 43 funtów, podróż trwa 5 dni, statek z Anglii - koszt ok. 1300 funtów, podróż trwa 15 dni; statek z Ascension - koszt ok 440 funtów, podróż trwa 2 dni.
    Myślę, że można znaleźć jeszcze więcej połączeń, te co podałem są regularne, reszta już mniej, hihihi
    Także nie narzekaj, ale pomyśl, co byś miał robić na tej zapomnianej przezx wszystkich wysepce ???
    Maryśke hodować ??? Kozy doić i mleko i sery otrzymywać ???
    No bo normalnej pracy w naszym znaczeniu to tam brak... Chyba że jesteŚ bogaczem i chcesz się byczyć, ALE DO TAKICH PRZYJEMNOŚCI SA MILSZE OKOLICE, HAHAHAHA
    Podrawiam
  • malgosiababiak 10.10.14, 05:50
    Ja mieszkam w tropikach od 9 lat. Na mojej wyspie jest wszystkiego po trochę: jeśli chcę rafę koralową i dziką plażę z moim dziećmi (urodzonymi tutaj) - mam. Jeśli chcę do kina - mam. Chcę na targ na lokalne jedznie - mam a jak dzień na ślimaki w białym winie - też. Nie chciałabym mieszkać totalnie dziko, bo to mogłoby być nudne na dłuższą metę, nawet na emeryturze.

    --
    Polski przewodnik wycieczek
    z Phuket i Khao Lak
    ----------------------
    www.orientalphuket.com
  • szewczykluk 20.11.14, 17:18
    witam również to moje marzenie;) kontakt szewczykluk@gmail.com
  • brum38 07.01.15, 01:28
    Witam.
    Był kiedyś taki wątek wakacje do końca życia.Razem z paroma osobami byłem w 2005 r na Margaricie wyjazd związany był z zamieszkaniem na stałe...Ogólnie nic z tego nie wyszło,lecz minęło parę lat a ja nadal myślę o wyspach szczęśliwych...Jaki rejon świata masz na myśli???
    Pozdrawiam
    Mariusz
  • expol1 15.07.15, 11:56
    Witaj Mariusz.
    W największym stopniu fascynują mnie rajskie wyspy Tuvalu, Palau itp. pięknie jest też na Karaibach..... moze Jamajka, Barbados:) Fajnie by było zorganizować taką grupę osób lub rodzin, z którymi wspólnie można by było planować choć by krótki wypad na początek:). Mój email: expol1@op.pl
    P.S. w ostatnim roku poznałem takiego gościa po 50-tce, który skrzyknął się z kilkoma rodzinami na jakimś portalu. Od tego czasu dwa razy w roku organizują wypady do tropików, np. w maju byli w Japonii i ogólnie wydatki były o wiele niższe niż przez organizatora TUI.
    Takze łatwiej by było podjać decyzję o wyjeździe na jakąś konkretną wyspę na stałe: bo jedni mają takie umiejętności a inni jeszcze inne :)
  • mino125 27.12.16, 17:05
    Witam i jak udało ci się zrealizować pomysł ??
    Ja też zastanawiam się nad tego typu opcją i jestem ciekaw czy udało ci się zrealizować swoje marzenie ?
  • expol1 05.01.17, 12:06
    Co do realizacji marzeń, to powiem tak:
    w pierwszej kolejności trzeba zorganizować grupę osób chętnych , potem poznać się i wspólnie zorganizować jakiś krótki wyjazd, potem zaplanować co dalej :)
    Co prawda mam kontakt już z kilkoma osobami, z którymi wymieniamy się informacjami i planami, ale mile widziane sa nowe osoby. Jeśli chciałbyś sie skontaktować to podaje tel 502329875
  • brum38 06.01.17, 18:46
    Witaj Piotr tu Mariusz z Krakowa długo się nie odzywałem ta pogoda u nas skłoniła mnie do działania.Co powiesz na wypad do Tajlandii konkretnie Krabi ????
  • expol1 07.01.17, 13:23
    Witaj.
    Ja Krzysiek jestem :) Tajlandia????? mmmm trafiłeś :) właśnie powoli szykuję kosztorys z wylotem z warszawy. Chciałbym ogarnąć też Wietnam, Laos i Kambodżę :)) słuchaj Mariusz zagubił mi się Twój nr tel bo zmieniałem aparat jak byś mógł to podeślij sms 502329875
  • brum38 08.01.17, 20:29
    Przepraszam pomyliłem imiona.Krzysiek jest jeszczejedna opcja aby poznać kilka wysp na karaibach rejs 10 dni statkiem oczywiście z biura lecz myślę że taki wyjazd dałby jakis ogólny obraz na sprawę tropików czy ogólnie warto... Zastanów się.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Booking.com
Nakarm Pajacyka