Gazeta.pl   Forum   Prywatne   Społeczeństwo   Psychologia   Borderline - BPD   Jak się za...

Jak się zachować... Jak pomóc...

Autor: vikerness 04.11.11, 02:12
Witam wszystkich, liczę na waszą pomoc :)
Mam 18 lat, jakieś 1,5 miesiąca temu poznałem o rok młodszą dziewczynę. Byłem bardzo zaskoczony, że istnieje ktoś tak podobny do mnie, ona też mogłaby powiedzieć to samo. Bardzo niewielu jest ludzi takich, jak my. Tak naprawdę czujemy się inni od całej reszty. Słuchamy muzyki metalowej, nie lubimy tańca, nie chodzimy na imprezy, praktycznie nie oglądamy tv... Jednak między ludźmi pokazujemy inną twarz, żyjemy "normalnie". Nie pokazujemy wszystkim dookoła, jak jest nam źle itp. Od samego początku miałem wrażenie, że to właściwa osoba dla mnie, a im bardziej ją poznawałem, tym bardziej byłem o tym przekonany. Ona sądziła tak samo. Mówiła, że jestem ewenementem, bo dotychczas jeśli ktoś był do niej podobny, to tylko w minimalnym stopniu... Zakochaliśmy się w sobie i oboje byliśmy świadomi, że z wzajemnością. Jednak nie chcieliśmy się spieszyć. Mówiliśmy sobie, że najpierw trzeba się dobrze poznać, dlatego często rozmawialiśmy ze sobą. Gdy kończyłem lekcje wcześniej niż ona, czekałem na nią i razem wracaliśmy ze szkoły, rozmawialiśmy czekając na busa... Niby nic wielkiego. Jednak sama świadomość, że jest taki ktoś... Przynosiło nam to szczęście, którego bardzo potrzebowaliśmy, bo zarówno ja, jak i ona, nie mieliśmy do tej pory zbyt szczęśliwego życia. W konwersacjach internetowych, czy podczas pisania sms-ów, zachowywaliśmy się już praktycznie jakbyśmy byli parą. Jednak byliśmy powściągliwi i to, co najważniejsze, zostawialiśmy na rozmowy "w realu". Z czasem coraz lepiej nam się rozmawiało, coraz luźniej i zapewne niedługo wyrazilibyśmy w końcu swoje uczucia, co nam obojgu nie przychodzi z łatwością, dlatego tyle to trwało, ale mimo że dość powoli, wszystko układało się po naszej myśli. Jednak do czasu... Jakieś 10 dni temu wszystko się zmieniło, czar prysł. Powiedziała mi, że popełniła największy błąd w życiu, że zawiodła kogoś, na kim jej bardzo zależy (nie chodzi o mnie, lecz o przyjaciółkę) i że musi to jakoś naprawić. Była tak bardzo załamana, że nawet doszło do próby samobójczej... Nie wiedziałem jeszcze, że cierpi na borderline. Dowiedziałem się 3 dni temu. Powiedziała mi, żebym przystał na normalną znajomość (mimo wszystko się cieszyłem, że tego chce, bo mówiła, że chciałaby, żeby wszyscy inni się odpier...) i nie miał nadziei na nic więcej. Czytałem trochę o tym i staram się ją zrozumieć. Związek póki co wybiłem sobie z głowy, ale nie odtrącę jej. Bardzo chciałbym jej pomóc. Sprawić, by poczuła, że ma dla kogo żyć... Może za jakiś czas znów poczuje szczęście, tak jak całkiem niedawno.. Twierdziła, że jest szczęśliwa... Jednak ona nie chce niczyjej pomocy, broni się rękami i nogami. Twierdzi, że najlepiej by było dla mnie, gdybym o niej zapomniał, bo na pewno mnie zrani, ale powiedziałem, że nie mogę tak po prostu zapomnieć, jak gdyby nigdy nic, właśnie dlatego poprosiła, bym przystał na normalną znajomość. Jednak nie do końca wygląda to jak normalna znajomość. Ona nie chce ze mną rozmawiać, właściwie to od kilku dni nie rozmawiamy w ogóle, w szkole tylko mijamy się czasem na korytarzu, zawsze się jednak uśmiecha na mój widok... Jedynie piszemy trochę ze sobą, ja oferuję jej pomoc, a ona ją odrzuca... Wiem, że nie chce ze mną rozmawiać bo nie chce, bym robił sobie nadzieję, ale widzę, że tak naprawdę potrzebuje tych rozmów. Szczerych rozmów, takich od serca... Kazała mi nie czekać na nią po lekcjach, bo będzie miała wyrzuty sumienia, gdyż będę liczył na rozmowę, a ona mnie zawiedzie. Ja to rozumiem.. Bo ona ma dość udawania, że jest wszystko w porządku, dość gadania o czymkolwiek, żeby tylko zabić ciszę.. Myślę, że potrzebuje kogoś, do kogo mogłaby się przytulić, wypłakać się, posiedzieć w ciszy. Bez udawania... Ma dwie przyjaciółki, ale utrzymuje z nimi konktakt tylko przez internet, gdyż mieszkają daleko stąd...
Z tego, co zdążyłem się zorientować, wypowiada się tu trochę osób cierpiących na borderline. Powiedzcie, proszę, jak powinienem się zachować? Czy rzeczywiście posłuchać jej, nie czekać na nią po szkole, czy robić swoje i pokazać, że w razie czego jestem blisko? Aa, i z tym czekaniem to nie jest tak, że po lekcjach wychodzę jej naprzeciw i stawiam w niezręcznej sytuacji, kiedy musi albo zgodzić się i przyczynić się do tego, że zrobię sobie nadzieje, jak ona uważa, albo odmówić i mnie zawieść. Wychodzę ze szkoły zwyczajnie, jak gdyby nigdy nic, tylko w szatni niby przypadkiem pokażę jej się na oczy, żeby wiedziała, że w razie czego "jestem do jej dyspozycji". Rozumiem, że ona nie chce tej pomocy, by mnie nie ranić. Pisała, że niszczy siebie, aby nie niszczyć innych (chodzi m.in. o okaleczanie się). Jednak naprawdę sądzę, że jestem w stanie wytrzymać jej zmienne nastroje.. Bo raczej nie pochodzę z normalnej rodziny, mój ojciec ma schizofrenię.. Leczy się, nie ma lęków, omamów, ale bardzo łatwo czymś go rozdrażnić. Często jest tak, że wszystko jest w porządku, a za chwilę jest zupełnie na odwrót i to z bardzo błahego powodu. Znoszę to już tyle lat i przywykłem do tego. Poinformowałem ją o tym, żeby mną się nie przejmowała, ale ona dalej swoje... Powinienem jej posłuchać, czy "wziąć sprawy w swoje ręce"? Serce każe robić mi to drugie, ale czy to nie pogorszyłoby sytuacji? To by było najgorsze... Dlatego proszę, wyraźcie swoją opinię na ten temat, Wy, którzy wiecie, co ona przeżywa, czuje, czego potrzebuje. Bo ja niestety mogę się tylko domyślać...
Poleć znajomemu Powiadomienie zostało wysłane
Poleć tę wypowiedź znajomemu
  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
Pokaż wszystkie

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Ostatnio odwiedzane wątki

Zaloguj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.