Dodaj do ulubionych

Pięć prwa Fensterheima.

08.11.11, 11:25
Od czasu do czasu chodzę na warsztaty asertywności.
Przypomniałam sobie dzisiaj o pięciu prawach Fensterheima, którymi chcę się z Wami podzielić:

Pięć praw Fensterheima



1. Masz prawo do robienia tego, co chcesz – dopóty, dopóki nie rani to kogoś innego.
2. Masz prawo do zachowania swojej godności poprzez asertywne zachowanie – nawet jeśli rani to kogoś innego – dopóty, dopóki Twoje intencje nie są agresywne, lecz asertywne.
3. masz prawo do przedstawiania innym swoich próśb – dopóty, dopóki uznajesz, że druga osoba ma prawo odmówić.
4. Istnieją takie sytuacje między ludźmi, w których prawa nie są oczywiste. Zawsze jednak masz prawo do przedyskutowania tej sprawy z drugą osobą i wyjaśnienia jej.
5. Masz prawo do korzystania ze swoich praw.

www.bpik.us.edu.pl/uniwersytet_szans_2004/asertywnosc.html

--
zatrzymajmnie.blogspot.com/
Obserwuj wątek
    • perfekcjonizm Re: asertywność. 08.11.11, 16:39
      Asertywność to zespół zachowań interpersonalnych, wyrażających uczucia, postawy, życzenia, opinie lub prawa danej osoby w sposób bezpośredni, stanowczy, uczciwy, jednocześnie respektujący uczucia, postawy, życzenia i prawa innej osoby (osób).

      To także umiejętność pełnego wyrażania siebie w kontakcie z inną osobą czy osobami, polegająca na jasnym wyrażaniu swoich potrzeb, poglądów i odczuć w taki sposób, aby nie naruszać praw i godności innych, nie zmuszając ich tym samym do obrony siebie czy kontrataku.
      --
      zatrzymajmnie.blogspot.com/
      • perfekcjonizm Re: 4 typy postaw życiowych. 08.11.11, 16:56
        Wyróżnić można 4 typy zachowań i postaw życiowych:

        POSTAWA BIERNA - charakteryzuje osoby, które:

        * nie mają pewności siebie,
        * mają niską samoocenę,
        * nie posiadają własnego zdania,
        * nie podejmują działań w obawie przed niepowodzeniem,
        * bardziej troszczą się o inne osoby i dbają o zaspokojenie ich potrzeb niż swoich,
        * są uległe wobec innych,
        * w przypadku trudnych sytuacji winę i odpowiedzialność biorą na siebie,
        * w przypadku stresu lub nagromadzenia się sytuacji trudnych wybuchają.

        POSTAWA AGRESYWNA – charakteryzuje osoby, które:

        * narzucają otoczeniu swoje racje,
        * swoją agresywnością chcą ukryć swój brak pewności siebie,
        * nie posiadają szacunku dla innych,
        * ignorują i obwiniają innych,
        * nie mają poczucia własnej wartości,
        * nie potrafią słuchać innych,
        * są nastawione wyłącznie na siebie i swoje potrzeby,
        * lekceważą uczucia i prawa innych osób.

        POSTAWA MANIPULATYWNA – charakteryzuje osoby, które:

        * mają niską samoocenę i brak pewności siebie,
        * są nieszczere i nieuczciwe wobec innych,
        * podejrzewają wszystkich o fałsz i nieuczciwość w działaniu,
        * mają problemy z wyrażaniem swoich uczuć,
        * lekceważą siebie i swoje otoczenie,
        * mają poczucie osamotnienie, brak im motywacji i chęci do działania,
        * są pesymistami, którzy szukają problemów a nie rozwiązań.

        POSTAWA ASERTYWNA to:

        * uznawanie praw swoich i otoczenia,
        * posiadanie poczucia swojej wartości i szanowanie wartości innych,
        * umiejętność korzystania ze swoich praw bez naruszania praw innych,
        * znajomość swoich mocnych i słabych stron,
        * pewność siebie i gotowość do podejmowania działań.

        www.justynaradon.pl/biznes/asertywnosc-pozadany-typ-zachowania-w-biznesie.html
        --
        zatrzymajmnie.blogspot.com/
        • hanging_garden Re: 4 typy postaw życiowych. 08.11.11, 17:36
          Żebyś tak "perfekcjonizm" nie pisała sama ze sobą, to i ja dorzucę mój "kamyk" do tego ogródka. Czytam ostatnio bardzo ciekawą książkę (Stephen R. Covey "Siedem nawyków skutecznego działania"), która bardzo inspiruje mnie do obiektywnago (mam nadzieję) spojrzenia na samego siebie, analizę mojego "JA" i jest powodem moich wewnętrznych zmian.
          Polecam tą książkę. Poniżej kilka cytatów, choć książkę oczywiście warto przeczytać w całości.

          * Możemy tworzyć nawyki i możemy je wykorzeniać.
          * Nie zdołamy zrozumieć, jak inni postrzegają i odczuwają siebie i otaczający ich świat, dopóki nie uświadomimy sobie, jak widzimy samych siebie (a przez to innych). Nieświadomi, przenosić będziemy własne intencje na ich zachowania i nazywać siebie obiektywnymi.
          * Pomiędzy BODŹCEM i REAKCJĄ człowiek ma WOLNOŚĆ WYBORU.
          * Nikt nie może cię zranić bez twojej zgody.
          * Inni nie mogą nam zabrać naszego szacunku do siebie, jeśli im go nie oddamy.
          * Rani nas nie to, co się nam przytrafia, ale nasza reakcja na to.
          * W życiu najbardziej liczy się nasza odpowiedź na to, czego w nim doświadczamy.
          * Boże, daj mi odwagę do zmiany tego, co zmienić mogę i powinienem, spokój w sytuacjach, nic zrobić nie mogę, i mądrość odróżniania spraw jednych od drugich.
          * Świadomość, że wybór naszej reakcji na zaistniałe okoliczności ma na nie silny wpływ, inspiruje do działania. Zmieniając jedną część wzoru chemicznego, zmieniamy całą reakcję.
          * Tak naprawdę prawdziwym problemem jest każda myśl, że przyczyna problemu leży "tam" - na zewnątrz.
          *
          • 3bsp Re: 4 typy postaw życiowych. 09.11.11, 10:32

            > Czytam ostatnio bardzo ciekawą książkę (Stephen R. Covey "Siedem nawyków skutecznego działania"), która bardzo inspiruje mnie.............

            Covey to klasyka. Teoria kręgów wpływu i kręgów zainteresowania uświadomiła mi kiedyś coś, co zaowocowało takim dużym A ha! i zadziałała jak firma usuwająca śmieci.
            Spróbuj dotknąć Anthony de Mello "Przebudzenie". Mnie to zaczęło przebudzać.

            Perfekcjonizm wiesz co w tobie lubię i szanuję? Twoją moc i wolę, która mnie zadziwia.
            Zauważyłem, że twoje próby ratowania siebie budzą moją sympatię.
            Wybacz, że nie kibicuję Tobie, bo to forma uzależnienia ale tak na krótko, to trochę.
            Pozdrawiam
            • hanging_garden Re: 4 typy postaw życiowych. 09.11.11, 11:12
              Dzięki za sugestię 3bsp - poszukam i poczytam tą pozycję Mello.

              Co do Covey'a, to jestem pod dużym wrażeniem tej książki - to fakt... Chyba pierwsze wydawnictwo, gdzie każdy rozdział czytam po kilka razy. Jego autorstwa jest również książka "Siedem nawyków szczęśliwej rodziny" (lub coś w ten "deseń") - jest dostępna na rynku więc kilka lektur obowiązkowych na najbliższy czas się szykuje :-)

              Pozdrawiam!
              • perfekcjonizm Re: 4 typy postaw życiowych. 09.11.11, 14:51
                Przeczytałam Was chłopaki, w przerwie obiadowej, konsumując nad klawiaturą jakąś chińszczyznę własnej roboty i uśmiałam się.

                Rzeczywiście piszę sama ze sobą, ale wiem, że są tacy co czytają :)
                Co do prób ratowania samej siebie... dziękuję za wnikliwość :)

                Po ile wy chłopaki macie lat, że dopiero teraz czytacie te książki? - zadarła przemądrzale nos perfekcjonizm, niepewna powodu tej reakcji, czy, że taka już mądra czy, że taka stara. :)

                Buziaki.

                --
                zatrzymajmnie.blogspot.com/
                • perfekcjonizm Re: a może kino? 09.11.11, 16:20

                  W ramach informowania się wzajemnie: Mają dobrą promocję. Warto skorzystać.
                  multikino.pl/pl/polecamy/jesienny-kinowy-weekend-bilety-11-zl/
                  Ja pójdę na Listy do M. Wygląda na milusi filmik zrobiony na styl zachodni. Zobaczę jak im wyszło. Mam ochotę obejrzeć coś cukierkowego.

                  --
                  zatrzymajmnie.blogspot.com/
                • hanging_garden Re: 4 typy postaw życiowych. 09.11.11, 17:15
                  ...na naukę nigdy nie jest za późno :-) mam przynajmniej taką nadzieję...

                  Nie wiem jak Kolega ale ja to już stary jestem, choć czasem mam wrażenie, że mój mental zatrzymał się w rozwoju w wieku lat 17-tu...

                  Z kinem doskonały pomysł - choć szczerze mówiąc, źle się czuję solo i takie atrakcje w pojedynkę nie sprawiają mi przyjemności - zawsze byłem "bydlęciem stadnym", choć ostatnio uczę się stopniowo dobrze bawić we własnym towarzystwie :-)

                  Pozdrawiam!
                  • perfekcjonizm Re: 4 typy postaw życiowych. 10.11.11, 10:55
                    hanging_garden napisał:

                    > ...na naukę nigdy nie jest za późno :-) mam przynajmniej taką nadzieję...
                    > Nie wiem jak Kolega ale ja to już stary jestem, choć czasem mam wrażenie, że mó
                    > j mental zatrzymał się w rozwoju w wieku lat 17-tu...

                    Oj niedobrze, bardzo niedobrze. Marsz na psychoterapię :)
                    >
                    > Z kinem doskonały pomysł - choć szczerze mówiąc, źle się czuję solo i takie atr
                    > akcje w pojedynkę nie sprawiają mi przyjemności - zawsze byłem "bydlęciem stadn
                    > ym", choć ostatnio uczę się stopniowo dobrze bawić we własnym towarzystwie :-)

                    Chodzenie w pojedynkę też może być fajne. Ja preferuję. Jak idę na jakieś ambitne kino, typu gutek czy jakieś przeglądy to wolę sama. Bo wtedy mam czas na przemyślenie. Na rozmowę ze sobą po filmie.

                    A jak idę na jakieś "amerykańską", lekką produkcję to już mogę z kimś. I tak na Listy do M. idę z koleżankami. Choć okazuje się, że chyba nie pójdę bo promocja w multikinie jest tylko na 2D. A ja nie zamierzam płacić 28 zl za bilet. Nigdy, przenigdy. Więc chyba będzie seans filmowy w domu.

                    Nie bój się tak swojej samotności. Samotność jest fajna. Taka... bezpieczna. A jak chce mi się do ludzi to piszę tu. Tu też jest bezpiecznie.

                    > Pozdrawiam!

                    hejka.
                    --
                    zatrzymajmnie.blogspot.com/
                    • hanging_garden Re: 4 typy postaw życiowych. 10.11.11, 11:18
                      Na psychoterapię już chodzę :-) Moją obecność tutaj również traktuję jako formę pscyhoterapii - dobrze, że są ludzie tacy jak 3bsp, którzy potrafią potrząsnąć człowiekiem i otworzyć oczy... To pewnie kwestia mojej percepcji - wcześniej argumenty (proste, logiczne i zrozumiałe) nie za bardzo do mnie trafiały... i dlatego zamiast ratować SIEBIE, podejmowałem syzyfowe próby naprawiania ZWIĄZKU, popełniając co chwila te same błędy.

                      Życia solo dopiero się uczę - po 20-tu latach w związkach nie dzieje się to tak od razu - przemeblowanie psychy trochę trwa, tym bardziej jeśli ma się zemolowany mental po związku z moją ex :-) Na razie się wyciszyłem i przyglądam się sobie :-) Wiem, że jestem na dobrej drodze.

                      Pozdrawiam
                      • perfekcjonizm Re: 4 typy postaw życiowych. 10.11.11, 11:50
                        hanging_garden napisał:

                        > Na psychoterapię już chodzę :-) Moją obecność tutaj również traktuję jako formę
                        > pscyhoterapii - dobrze, że są ludzie tacy jak 3bsp, którzy potrafią potrząsnąć
                        > człowiekiem i otworzyć oczy...

                        Hm, zbyt mocno uzależniasz siebie i swoje postrzeganie od tego co mogą dać Ci inni.
                        Pewnie to ma jakiś sens. Pytanie jednak brzmi, czy ty potrafisz dać coś sobie?

                        To pewnie kwestia mojej percepcji - wcześniej a
                        > rgumenty (proste, logiczne i zrozumiałe) nie za bardzo do mnie trafiały... i dl
                        > atego zamiast ratować SIEBIE, podejmowałem syzyfowe próby naprawiania ZWIĄZKU,
                        > popełniając co chwila te same błędy.

                        No tak. To rzeczywiście tak wygląda w większości nas wszystkich.

                        > Życia solo dopiero się uczę - po 20-tu latach w związkach nie dzieje się to tak
                        > od razu - przemeblowanie psychy trochę trwa, tym bardziej jeśli ma się zemolow
                        > any mental po związku z moją ex :-) Na razie się wyciszyłem i przyglądam się so
                        > bie :-) Wiem, że jestem na dobrej drodze.

                        Ona miała BPD?



                        --
                        zatrzymajmnie.blogspot.com/
                        • hanging_garden Re: 4 typy postaw życiowych. 10.11.11, 12:24
                          > Hm, zbyt mocno uzależniasz siebie i swoje postrzeganie od tego co mogą dać Ci i
                          > nni.
                          > Pewnie to ma jakiś sens. Pytanie jednak brzmi, czy ty potrafisz dać coś sobie?

                          Widzisz - w nazwijmy "normalnych" relacjach nie prezentuję postawy roszczeniowej i nie oczekuję nic od ludzi. Z uzależnieniem masz rację - uzależniam się szczególnie od mojej partnerki/rodziny.
                          Staram się słuchać jednostek mądrzejszych od siebie i zachowując dystans i zdrowy rozsądek, przemielić to moją psychą i wyciągnąć wszystko co najlepsze. Sam nad sobą zacząłem pracować dopiero niedawno.

                          > Ona miała BPD?

                          Twierdziła, że tak (diagnoza postawiona przez psychologa) - sama się "przyznała", zwalając to na karb swojego dzieciństwa (opuszczenie przez ojca, patologiczna matka, która na zewnątrz prezentuję postawę "cacy"). Na początku podciągała pod to wszystkie problemy w naszej relacji - pojawiały się zarzuty, że jej nie rozumiem, że nawet nie staram się rozumieć czym jest bpd, nie pomagam, nie okazuję empatii... Więc zacząłem się interesować BPD - im głębiej wnikałem w temat, im bardziej starałem się wszystko zrozumieć, tym mocniej komplikowały się nasze relacje. Starałem się oddzielić jej intencje, od tego co wykrzykuje w furii... więc pozwalała sobie na jeszcze i coraz więcej aby po jakimś czasie stwierdzić, że to ja wymyśliłem sobie to całe BPD... na logiczne pytanie: skąd w ogóle wiem o czymś takim jak bpd, nie potrafiła niestety odpowiedzieć. Jak zresztą na większość logicznych pytań zadawanych przeze mnie: dlaczego się tak zachowuje i co mam zrobić, żeby nie eskalować konfliktów (wychodzić z domu, unikać konwersacji itd.). Po jakimś czasie dopiero stwierdziła, iż psycholog się pomylił i diagnoza nie jest trafna a winny jestem ja.

                          • perfekcjonizm Re: 4 typy postaw życiowych. 10.11.11, 12:48
                            hanging_garden napisał:

                            > Staram się słuchać jednostek mądrzejszych od siebie i zachowując dystans i zdro
                            > wy rozsądek, przemielić to moją psychą i wyciągnąć wszystko co najlepsze. Sam n
                            > ad sobą zacząłem pracować dopiero niedawno.

                            W sumie masz rację. Ja też lubię posłuchać mądrzejszych od siebie. Oczywiście można by się było czepić, że jak to, że co to znaczy, że ktoś głupszy a ktoś mądrzejszy. Ale chyba wiem o czym piszesz. Zawsze w życiu poszukiwałam autorytetów. Ludzi, którzy w danym okresie byli moimi mentorami. I dlatego jakoś przeżyłam ten syf aż do dzisiaj.

                            Masz. To wiersz ode mnie dla Ciebie. Jeden z moich ulubionych, głównie z naciskiem na słowa "szukam nauczyciela i mistrza..."

                            "Ocalony" - Tadeusz Różewicz.

                            Mam dwadzieścia cztery lata
                            ocalałem
                            prowadzony na rzeź.

                            To są nazwy puste i jednoznaczne:
                            człowiek i zwierzę
                            miłość i nienawiść
                            wróg i przyjaciel
                            ciemność i światło.

                            Człowieka tak sie zabija jak zwierzę
                            widziałem:
                            furgony porąbanych ludzi
                            którzy nie zostaną zbawieni.

                            Pojęcia są tylko wyrazami:
                            cnota i występek
                            prawda i kłamstwo
                            piękno i brzydota
                            męstwo i tchórzostwo.

                            Jednako waży cnota i wysępek
                            widziałem:
                            człowieka który był jeden
                            występny i cnotliwy.

                            Szukam nauczyciela i mistrza
                            niech przywróci mi wzrok słuch i mowę
                            niech jeszcze raz nazwię rzeczy i pojęcia
                            niech oddzieli światło od ciemności.

                            Mam dwadzieścia cztery lata
                            ocalałem
                            prowadzony na rzeź.


                            > > Ona miała BPD?
                            >
                            > Twierdziła, że tak (diagnoza postawiona przez psychologa) - sama się "przyznała
                            > ", zwalając to na karb swojego dzieciństwa (opuszczenie przez ojca, patologiczn
                            > a matka, która na zewnątrz prezentuję postawę "cacy"). Na początku podciągała p
                            > od to wszystkie problemy w naszej relacji - pojawiały się zarzuty, że jej nie r
                            > ozumiem, że nawet nie staram się rozumieć czym jest bpd, nie pomagam, nie okazu
                            > ję empatii... Więc zacząłem się interesować BPD - im głębiej wnikałem w temat,
                            > im bardziej starałem się wszystko zrozumieć, tym mocniej komplikowały się nasze
                            > relacje. Starałem się oddzielić jej intencje, od tego co wykrzykuje w furii...
                            > więc pozwalała sobie na jeszcze i coraz więcej aby po jakimś czasie stwierdzić
                            > , że to ja wymyśliłem sobie to całe BPD... na logiczne pytanie: skąd w ogóle wi
                            > em o czymś takim jak bpd, nie potrafiła niestety odpowiedzieć. Jak zresztą na w
                            > iększość logicznych pytań zadawanych przeze mnie: dlaczego się tak zachowuje i
                            > co mam zrobić, żeby nie eskalować konfliktów (wychodzić z domu, unikać konwersa
                            > cji itd.). Po jakimś czasie dopiero stwierdziła, iż psycholog się pomylił i dia
                            > gnoza nie jest trafna a winny jestem ja.

                            Rozumiem. Dość skomplikowane. Swoją drogą, szybko psycholog wystawiła diagnozę. Moim lekarzom zajęło to więcej czasu. Musiałam też spędzić jakiś czas w szpitalu pod obserwacją.

                            --
                            zatrzymajmnie.blogspot.com/
                            • hanging_garden Re: 4 typy postaw życiowych. 10.11.11, 13:37
                              Wielkie dzięki za wiersz, perfekcjonizm... ;-)

                              Czytałem go już wcześniej - na lekcjach polskiego w liceum... wtedy jakoś do mnie nie przemawiał, bo co człowiek w wieku nastu lat może wiedzieć o traumatycznych przeżyciach i próbie dźwignięcia się...

                              Pozdrawiam
                              • perfekcjonizm Re: Dla Hanging 21.11.11, 09:46
                                hanging_garden napisał:

                                > Wielkie dzięki za wiersz, perfekcjonizm... ;-)
                                >
                                > Czytałem go już wcześniej - na lekcjach polskiego w liceum... wtedy jakoś do mn
                                > ie nie przemawiał, bo co człowiek w wieku nastu lat może wiedzieć o traumatyczn
                                > ych przeżyciach i próbie dźwignięcia się...

                                Mam dzisiaj dla Ciebie piosenkę hanging :)

                                www.youtube.com/watch?v=RrJYas66C38
                                www.tekstowo.pl/piosenka,george_michael,it_doesn_t_really_matter.html
                                Szczególnie słowa:
                                "Zmieniłem moje imię
                                żeby uwolnić się od tych rzeczy, które chciałem od Ciebie
                                to dziwne
                                jednak imię to tylko imię, a prawda pozostanie prawdą
                                oh, zawsze
                                zawsze ktoś mi przypomina
                                uczę się żyć ze wstydem
                                i wmawiam sobie, że nie czuje bólu"

                                --
                                zatrzymajmnie.blogspot.com/
                • 3bsp Re: 4 typy postaw życiowych. 09.11.11, 17:32
                  perfekcjonizm napisała:

                  > Przeczytałam Was chłopaki, w przerwie obiadowej, konsumując nad klawiaturą jaką
                  > ś chińszczyznę własnej roboty i uśmiałam się.

                  No i super, śmiech to radość..... a radość i szczęście mieszkają po sąsiedzku. Wiem bo czasem tam bywam.

                  > Po ile wy chłopaki macie lat, że dopiero teraz czytacie te książki? - zadarła .....

                  Teraz to spadniesz z krzesła jak Ci powiem, że wczoraj czytałem
                  Pawlikowską -Jasnorzewską de domo Kossak.

                  A swoją drogą zawsze twierdzę, że dopóki serce bije jest czas na wszystko i nigdy za późno.
                  Teraz słowa mądrości( to za Julianem, tym od Madagaskaru): rozwój człowieka jest procesem dynamicznym, gdy wiemy już wszystko przestajemy się rozwijać.
                  Musisz się cholernie nudzić, gdy już wszystko przeczytałaś i wiesz, bo widzisz ja im więcej wiem tym mam więcej wątpliwości. (ale się nadąłem, bo zaraz pęknę)
                  A teraz bez zbytów: wiesz wszystko a chińszczyznę pewnie sknociłaś, zresztą ja nie rozróżniam dobrze zrobionej od sknoconej i osobiście wolę kuchnię śródziemnomorską choć to takie zaściankowe.
                  Co do drwiącej uwagi na temat mojej wnikliwości to muszę włączyć logikę (czasem to robię bo sama czasem nie chce się włączyć) i uzasadnić twierdzenie, że tobie tez się to zdarza.
                  To co napisałem, wyrażało moją sferę emocjonalną a nie rozumową a zatem i nie analityczną
                  a zatem użycie określenia wnikliwość było niewłaściwe, chyba, że dotyczy jedynego znanego mi przypadku wnikliwości emocjonalnej ale tu musimy potraktować słowa wnikliwość i penetracja jako synonimy. CBDO.
                  A teraz męcz mnie, dręcz mnie ręcznie, steraj..............ja tylko cytuję Irenę Kwiatkowską i żeby nie było na mnie
                  > Buziaki.
                  Całuski. Pozdrawiam




                  • perfekcjonizm Re: 4 typy postaw życiowych. 10.11.11, 11:43
                    O rety, aleś się rozpisał...

                    3bsp napisał:

                    > perfekcjonizm napisała:
                    >
                    > > Przeczytałam Was chłopaki, w przerwie obiadowej, konsumując nad klawiatur
                    > ą jaką
                    > > ś chińszczyznę własnej roboty i uśmiałam się.
                    >
                    > No i super, śmiech to radość..... a radość i szczęście mieszkają po sąsiedzku.
                    > Wiem bo czasem tam bywam.
                    >
                    > > Po ile wy chłopaki macie lat, że dopiero teraz czytacie te książki? - zad
                    > arła .....
                    >
                    > Teraz to spadniesz z krzesła jak Ci powiem, że wczoraj czytałem
                    > Pawlikowską -Jasnorzewską de domo Kossak.

                    Pawlikowską, Poświatowską głównie liceum się ekscytowałam.
                    Teraz stałam się mocno prosta i zwyczajna i dziewczyny mnie nie ruszają.

                    >
                    > A swoją drogą zawsze twierdzę, że dopóki serce bije jest czas na wszystko i nig
                    > dy za późno.
                    > Teraz słowa mądrości( to za Julianem, tym od Madagaskaru): rozwój człowieka jes
                    > t procesem dynamicznym, gdy wiemy już wszystko przestajemy się rozwijać.

                    Ależ ja nie powiedziałam, że przeczytałam wszystko. Raczej chodzi mi o to, że teraz czytuję materiały czysto techniczne, jeśli można to tak ująć. Zresztą, co ja mówię, teraz nie czytuję nic.

                    > Musisz się cholernie nudzić, gdy już wszystko przeczytałaś i wiesz, bo widzisz
                    > ja im więcej wiem tym mam więcej wątpliwości. (ale się nadąłem, bo zaraz pęknę)

                    Przecież wiesz, że się nie nudzę. Moje życie toczy się wokół czubka własnego nosa :)

                    > A teraz bez zbytów: wiesz wszystko a chińszczyznę pewnie sknociłaś, zresztą ja
                    > nie rozróżniam dobrze zrobionej od sknoconej i osobiście wolę kuchnię śródziemn
                    > omorską choć to takie zaściankowe.

                    Drwij sobie, drwij. Prowokujesz :) Ale zaskoczę Cię. Nie odbiję piłeczki. Ani chcę ani nie wiem jak. Moje relacje z ludźmi w ostatnich latach ograniczały się do mojego terapeuty. Pozostałe były grą, a ja nie chcę grać. Ty w coś grasz?

                    > Co do drwiącej uwagi na temat mojej wnikliwości to muszę włączyć logikę (czasem
                    > to robię bo sama czasem nie chce się włączyć) i uzasadnić twierdzenie, że tobi
                    > e tez się to zdarza.
                    uznam to za komplement :)

                    > To co napisałem, wyrażało moją sferę emocjonalną a nie rozumową a zatem i nie
                    > analityczną
                    > a zatem użycie określenia wnikliwość było niewłaściwe, chyba, że dotyczy jedyne
                    > go znanego mi przypadku wnikliwości emocjonalnej ale tu musimy potraktować słow
                    > a wnikliwość i penetracja jako synonimy. CBDO.

                    Nie wiem czy jest sens się zagłębiać. Dla mnie wnikliwość to rozum i emocje. To postrzeganie pewnych zachowań i zjawisk przez pryzmat własnych doświadczeń. Doświadczenia to rozum i emocje właśnie.

                    > A teraz męcz mnie, dręcz mnie ręcznie, steraj..............ja tylko cytuję Iren
                    > ę Kwiatkowską i żeby nie było na mnie

                    :)

                    --
                    zatrzymajmnie.blogspot.com/
                    • 3bsp Re: 4 typy postaw życiowych. 11.11.11, 18:22
                      perfekcjonizm napisała:


                      > Drwij sobie, drwij. Prowokujesz :) Ale zaskoczę Cię. Nie odbiję piłeczki. Ani c
                      > hcę ani nie wiem jak. Moje relacje z ludźmi w ostatnich latach ograniczały się
                      > do mojego terapeuty. Pozostałe były grą, a ja nie chcę grać. Ty w coś grasz?

                      Teraz już nie, bo coraz częściej zdarza mi się przechodzić z boiska już nie na ławkę rezerwowych ale na widownię.
                      A tak na poważnie, to ja się trochę droczę a wiesz kto się czubi... o kurcze nawet tego nie zauważyłem.
                      Pozdrawiam
    • perfekcjonizm Re: CREDO 10.11.11, 14:25
      W ramach wspomnień z warsztatów z asertywności i pisania ze sobą mam dla Was coś jeszcze :)

      Oto Credo, które analizowaliśmy na jednych z zajęć:


      Ja jestem ja, ty jesteś ty

      Nie urodziłem się po to by spełniać twoje oczekiwania

      Ani ty nie urodziłeś się po to by spełniać moje

      Jeśli się spotkamy to dobrze

      Jeśli nie to trudno

      Nie znaczy to jednak, że chcę aby nikt nigdy nie spełniał żadnych moich oczekiwań

      Przeciwnie, zależy mi na tym aby znaleźć kogoś, kto zechce je spełniać (im więcej oczekiwań będzie spełniać tym lepiej, mógłby/mogłaby spełniać wszystkie, dlaczego by nie?)

      Mam też świadomość, że inni ludzie potrzebują tego samego

      Gdybyśmy się jednak spotkali to wiem, że prawdopodobnie nie będziesz chciał(a) spełniać moich oczekiwań jeśli ja nie będę chciał(a) spełniać twoich

      Dlatego jestem gotów/gotowa przedstawić ci swoje oczekiwania

      I poznać twoje oczekiwania

      Aby każde z nas mogło zobaczyć na co może liczyć - i na co nie może liczyć - ze strony partnera

      I które z jego oczekiwań samo będzie gotowe się spełniać

      I aby każde z nas mogło ocenić, czy taki zestaw i taki sposób wzajemnej wymiany świadczeń odpowiada każdemu z nas

      Oraz aby każde mogło podjąć decyzję

      O zawarciu dwustronnej umowy

      Że oboje będziemy spełniać oczekiwania, na które się umówiliśmy

      I że nie będziemy żądać spełnienia tych oczekiwań, na które nie ma umowy

      Choć możemy w trakcie trwania umowy rezygnować z jej punktów za obopólną zgodą

      Lub też dodawać nowe punkty, jeśli będzie na to obopólna zgoda

      (przy każdym z tych zdań, można ustalić skalę od 10 do 0, gdzie 10 określa, że w pełni popieramy taki sposób myślenia a 0, że nie zgadzamy się z takim sposobem myślenia. Wnioski wyciągnijmy sami)

      --
      zatrzymajmnie.blogspot.com/
      • czita88 Re: CREDO 10.11.11, 17:55
        Bardzo to kurde mądre... I takie proste... A wnioski? Wątpię czy kiedyś spotkam kogoś kto będzie miał takie oczekiwania jak ja. Kto da mi całkowitą wolność.
        • neon.ki Re: CREDO 11.11.11, 18:39
          hm, ciekawi mnie co rozumiesz przez "całkowitą wolność"? posiłkując się własnymi doświadczeniami widzę tu dążenie do absolutu, widzę też raczej opaczne rozumienie tekstu zamieszczonego powyżej, gdyż odnoszę wrażenie, że sformułowanie "kogoś kto będzie miał takie oczekiwania jak ja" ani trochę nie uwzględnia potrzeb tej drugiej osoby. hm, wyobraźmy sobie taką sytuację: jestem nastawiona na to, że partner ma zaspokajać w 100% moje potrzeby. spotykam partnera, który ma takie same oczekiwania jak ja i jest nastawiony na to, że ja jako jego partner będę zaspokajać jego potrzeby w 100%. konflikt interesów, bo symbioza jest niemożliwa raczej. więc przez zacytowane zdanie rozumiem, że szukasz kogoś, kto odda się w 100% na niewolnika i de facto nie będzie miał innych potrzeb niż zaspokajanie twoich potrzeb ale wiesz jednocześnie, że jest to niemożliwe i to cię boli. hm, zasadniczo taka sytuacja z tym zaspokajaniem potrzeb w 100% miała miejsce w twoim życiu (jak i w moim), było to w łonie matki. owszem, można to ubrać w górnolotną "całkowitą wolność", ale przyziemnie to brzmi to jak szukanie kogoś, kto mimo wybryków będzie kochał bezwarunkowo. a tak już nie będzie. a wnioski? jeżeli trwałabym dalej w takim oczekiwaniu, nigdy nie zrobiłabym się szczęśliwa.
          • czita88 Re: CREDO 12.11.11, 11:14
            Tak mialam kiedyś..
            Teraz (gdy myślę, żyję bardziej świadomie) chodziło mi o coś innego. Zupelnie innego. Ja chcę wolności i ON też ma jej chcieć. Nie chcę być zniewolona przez jego uczucia. Nie chcę żeby sie ode mnie uzależniał!! (jak wszyscy poprzedni). Nie chcę żeby wymaggał wierności której nie mogę zagwarantować. Nie chcę żeby on był mi wierny. Miłość nie musi wykluczać z życia, kochana osoba nie ma być całym światem, ani nawet połową. Nie wierzę od dawna w te wszystkie bajki o miłości która jest całym celem życia. Moim celem jest życie samo w sobie i cieszenie się nim, zgoda ze sobą. Nie chcę się zmieniać dla drugiej osoby i nie chcę żeby ona się dla mnie zmieniała. Chcę całkowitej akceptacji po obu stronach. Ja nie chcę mieć względem niego żadnych wielkich oczekiwań i chcę żeby on nie spodziewał się po mnie wiele. O to mi tylko ku.wa chodzi...... Ale wszyscy po miłości, związku spodziewają się nie wiadomo czego. Myślą że ich uleczy, zachwyceni że nagle ktoś wypelnia ich braki, że ktoś ich kocha, tuli, niemal wielbi nagle odkrywają że nie mogą bez tego żyć... Co za głupota... Przez takie myślenie o milosci prawie sie zabilam.
            • 3bsp Re: CREDO 12.11.11, 15:00
              czita88 napisała:

              > Tak mialam kiedyś..
              > Teraz (gdy myślę, żyję bardziej świadomie)

              Wolność i odpowiedzialność to awers i rewers tej samej monety. Dopiero wtedy można budować zaufanie, które jest warunkiem podstawowym i koniecznym dla zdrowej relacji w każdym związku a w związku partnerskim zwłaszcza. (nie myślę tu bynajmniej o Związkach Zawodowych)
              Wybacz, ale chyba nadajemy na różnych falach bo nijak tego nie mogę poskładać do kupy.
              Pozdrawiam
            • 3bsp Re: CREDO 12.11.11, 15:06
              czita88 napisała:

              > Tak mialam kiedyś..
              > Teraz (gdy myślę, żyję bardziej świadomie) chodziło mi o coś innego.

              Chyba załapałem. To ten cholerny lęk przed bliskością, ale wiesz czita, tobie raczej nie chodzi o związek tylko o układ, a jeśli tak, to cofam poprzedniego posta
              Pozdrawiam
              • czita88 Re: CREDO 12.11.11, 15:24
                Lęk przed bliskością właśnie nie, to jej właśnie szukam, bardziej przed odpowiedzialnością, przed związkiem w pelnym tego słowa znaczeniu, przed stałością, przed zaufaniem i jego brakiem. Ja nie umiem żyć w pełnym związku. A to co ja opisałam a ty określiłeś "układem" też ma małe szanse spełnienia bo kto zaakceptuje mnie, moją przeszłośc, zwyczaje, poglądy itd... Wszyscy zawsze chcą mnie sobie wychować, ułożyć, i uważają się za nie wiadomo kogo, myśląc że akurat dla nich się zmienię, "ozdrowieję", będę pokorna, grzeczna i kochająca, że ze względu na nich wszystko sobie "tam w środku" poukładam, zapanuję nad tym... Zadufane w sobie dupki. I zamiast uciec skoro tyle spraw nie pasuje, to zostają, "wkręcają" się, bagatelizując moje wady, olewając ostrzeżenia, nie próbując mnie naprawdę poznać, zachwycając się tym co płytkie, co na wierzchu, a potem nagle "bum" placz krzyk i rozpacz. I za późno żeby odejść, uciec, bo to już wielka namiętna love i żyć bez ciebie nie moge, ha ...
                • 3bsp Re: CREDO 12.11.11, 16:40
                  czita88 napisała:

                  > Lęk przed bliskością właśnie nie, to jej właśnie szukam, bardziej przed odpowie
                  > dzialnością, przed związkiem w pelnym tego słowa znaczeniu, przed stałością, pr
                  > zed zaufaniem i jego brakiem.

                  Chyba czaję o co chodzi. Czasem jest tak, że w ciele pięknej kobiety zaklęta jest mała dziewczynka. Współodczuwam, bo to rodzi cholernie trudny wewnętrzny podział, który ma niestety dojmujące konsekwencje (myślę o bólu psychicznym w następstwie trudnych sytuacji)
                  Dlaczego tak się dzieje - weź terapię a jak dobrze trafisz, dowiesz się, dlaczego zatrzymałaś się w rozwoju emocjonalnym.
                  Życzę Ci naprawdę wszystkiego dobrego. Masz moje zrozumienie
    • perfekcjonizm Re: Interakcje. 14.11.11, 16:46
      A o tym uczyłam się w jednej z klinik na psychoedukacji. Dotyczyło to obszaru tzw. analizy transakcyjnej. Czyli interakcji zachodzących między ludźmi. W tym temacie polecam książkę Erica Berne pt. "W co grają ludzie."


      Jednostki wchodzą w interakcje, ponieważ spodziewają się osiągnięcia rozmaitych korzyści i zysków:

      1. Zyski psychologiczne wewnętrzne, które zapewniają zmniejszenie napięcia, jakie jednostka może odczuwać.
      2. Zyski psychologiczne zewnętrzne, dzięki którym unikamy sytuacji lękowych.
      3. Skutki wtórne, czyli korzyści zwane "głaskami".
      4. Ostatnimi korzyściami są korzyści egzystencjalne, które zapewniają możliwość zachowania równowagi psychicznej, ponieważ możemy zachować dobre zdanie na własny temat.


      www.bryk.pl/teksty/studia/pozosta%C5%82e/socjologia/18726-analiza_transakcyjna_na_podstawie_ksi%C4%85%C5%BCki_erica_berne_a_w_co_graj%C4%85_ludzie.html
      --
      zatrzymajmnie.blogspot.com/
      • 3bsp Re: Interakcje. 14.11.11, 22:29
        perfekcjonizm napisała:


        > Jednostki wchodzą w interakcje, ponieważ spodziewają się osiągnięcia rozmaitych
        > korzyści i zysków:

        Wiesz, na moja głowę jest to mocno przekombinowane chociaż prawdziwe. Tę książkę przed chwilą sięgnąłem z biblioteczki i przypomniałem sobie pobieżnie jej treść kartkując.
        Na pewnym etapie mego życia uświadomiłem sobie, że nie oczekując niczego, nie przeżyję zawodu, rozczarowania itp. a wszystko co otrzymam będzie prezentem, dającym radość.
        Ja niestety jestem Old fashion men i w sprawach osobistych nie zawieram transakcji ( tak mi się przynajmniej wydaje) a przynajmniej chciałbym, żeby tak było.
        Zostawiam ten problem behawiorystom, bo w końcu to oni są ojcami szkoleń w zakresie świńskiego sprytu tak niezbędnego by być cool.
        Pozdrawiam
        • perfekcjonizm Re: Interakcje. 15.11.11, 15:53
          3bsp napisał:

          > perfekcjonizm napisała:
          >
          >
          > > Jednostki wchodzą w interakcje, ponieważ spodziewają się osiągnięcia rozm
          > aitych
          > > korzyści i zysków:
          >
          > Wiesz, na moja głowę jest to mocno przekombinowane chociaż prawdziwe. Tę książk
          > ę przed chwilą sięgnąłem z biblioteczki i przypomniałem sobie pobieżnie jej tre
          > ść kartkując.
          > Na pewnym etapie mego życia uświadomiłem sobie, że nie oczekując niczego, nie p
          > rzeżyję zawodu, rozczarowania itp. a wszystko co otrzymam będzie prezentem, daj
          > ącym radość.

          Naprawdę w to wierzysz?

          > Ja niestety jestem Old fashion men i w sprawach osobistych nie zawieram transak
          > cji ( tak mi się przynajmniej wydaje) a przynajmniej chciałbym, żeby tak było.

          Transakcje, o których mowa są raczej często nieświadome. Nie wiem jakie ty masz na myśli.

          > Zostawiam ten problem behawiorystom, bo w końcu to oni są ojcami szkoleń w zakr
          > esie świńskiego sprytu tak niezbędnego by być cool.

          A no właśnie. Interakcje w analizie transakcyjnej to raczej nieświadome reakcje zachodzące między osobami a nie świński spryt.

          > Pozdrawiam

          no, ja też :)

          --
          zatrzymajmnie.blogspot.com/
          • 3bsp Re: Interakcje. 15.11.11, 16:22
            perfekcjonizm napisała:
            >
            >
            Dwoje ludzi, dwie różne optyki widzenia i oboje mają do tego prawo.
            Nie pozostaje mi nic poza uszanowaniem twojej.
            Pozdrawiam

          • czita88 Re: Interakcje. 15.11.11, 16:36
            perfekcjonizm napisała:

            > > Na pewnym etapie mego życia uświadomiłem sobie, że nie oczekując niczego,
            > nie przeżyję zawodu, rozczarowania itp. a wszystko co otrzymam będzie prezente
            > m, dającym radość.
            >
            > Naprawdę w to wierzysz?


            Wg mnie na pewno lepiej zostać mile zaskoczonym niż boleśnie się zawieść !!!

            Od dlugiego już czasu spodziewam się najgorszego , a na pewno nie fantazjuję jak dobrze, cudownie mogłoby być (nie w kwestiach niezależnych ode mnie lecz od drugiej osoby, innych czynników...)... I coraz większa nieufność może wypleni w końcu moją durną naiwność :)...
            • neon.ki Re: Interakcje. 15.11.11, 19:17
              > perfekcjonizm napisała:
              >
              > > > Na pewnym etapie mego życia uświadomiłem sobie, że nie oczekując ni
              > czego,
              > > nie przeżyję zawodu, rozczarowania itp. a wszystko co otrzymam będzie pre
              > zente
              > > m, dającym radość.
              > >
              > > Naprawdę w to wierzysz?
              >

              JA w to wierzę.

              wspomniane nie oczekiwanie niczego konkretnego, brak roszczeniowości otwiera pole dla bardzo wielu rzeczy, zdarzeń, ja się pod tym podpisuję.

              > Wg mnie na pewno lepiej zostać mile zaskoczonym niż boleśnie się zawieść !!!
              >

              pewnie, że tak. bolesne zawody o których mówisz bywają wynikiem fantazjowania, o którym piszesz dalej. bolesne jest zderzenie z rzeczywistością, opuszczenie złudzeń.

              > Od dlugiego już czasu spodziewam się najgorszego , a na pewno nie fantazjuję ja
              > k dobrze, cudownie mogłoby być (nie w kwestiach niezależnych ode mnie lecz od d
              > rugiej osoby, innych czynników...)... I coraz większa nieufność może wypleni w
              > końcu moją durną naiwność :)...

              czita okej, ale uważam, że nieufność jako remedium na naiwność może doprowadzić do czegoś równie nieprzyjemnego, bo przez nieufność, zwłaszcza taką na zapas, może nas ominąć wiele dobrego. popadanie w skrajności nie jest najszczęśliwsze. moja nieufność zakończyła się kompletnym wycofaniem i zabunkrowaniem. teraz to odkręcam :] myślę, czita, że masz w sobie jeszcze dużo żalu.
              • perfekcjonizm Re: Potrzeby vs oczekiwania. 16.11.11, 12:34
                neon.ki napisała:

                > > perfekcjonizm napisała:
                > >
                > > > > Na pewnym etapie mego życia uświadomiłem sobie, że nie oczeku
                > jąc ni
                > > czego,
                > > > nie przeżyję zawodu, rozczarowania itp. a wszystko co otrzymam będz
                > ie pre
                > > zente
                > > > m, dającym radość.
                > > >
                > > > Naprawdę w to wierzysz?
                > >
                >
                > JA w to wierzę.
                >
                > wspomniane nie oczekiwanie niczego konkretnego, brak roszczeniowości otwiera po
                > le dla bardzo wielu rzeczy, zdarzeń, ja się pod tym podpisuję.
                >
                > > Wg mnie na pewno lepiej zostać mile zaskoczonym niż boleśnie się zawieść
                > !!!

                Piszesz o oczywistej oczywistości. Każdy z nas lubi być mile zaskakiwany a nie lubi bolesnych zawodów.

                Komentując słowa bsp miałam raczej na myśli fakt, że nie ma chyba ani jednej osoby, która by czegoś nie oczekiwała.

                Poza nieświadomymi oczekiwaniami są takie, które możemy określić jako potrzeby.
                Zgodzicie się ze mną, że potrzeby to inaczej oczekiwania? Co o tym sądzicie?

                Oczywiście możemy je podzielić na różne grupy. Posłużę się tu chociażby Maslowem oraz innymi.

                pl.wikipedia.org/wiki/Potrzeba
                --
                zatrzymajmnie.blogspot.com/
                • perfekcjonizm Re: Potrzeby vs oczekiwania. 16.11.11, 12:51
                  perfekcjonizm napisała:

                  > Poza nieświadomymi oczekiwaniami są takie, które możemy określić jako potrzeby.
                  > Zgodzicie się ze mną, że potrzeby to inaczej oczekiwania? Co o tym sądzicie?

                  Hm...Muszę się chyba zrehabilitować.

                  Według definicji zawartych w słowniku języka polskiego PWN (Słownik języka polskiego PWN 2002, t.II s. 420 i 820; t.III s.761):

                  * potrzeby to coś, bez czego trudno się obejść, pewne warunki podstawowe,
                  * wymagania są zespołami warunków, którym ktoś lub coś musi odpowiadać,
                  * oczekiwania to przypuszczenia, nadzieje, pragnienia.

                  Właściwie powinniśmy na początek zdefiniować czym są oczekiwania i czy myślimy o tym samym. Ja chyba nie do końca.



                  --
                  zatrzymajmnie.blogspot.com/
                  • czita88 Re: Potrzeby vs oczekiwania. 16.11.11, 13:13
                    Dla mnie
                    Oczekiwania to wszelkie reakcje/zachowania/słowa/uczucia których spodziewam się u drugiej osoby i wszystkie zdarzenia, bieg wydarzeń, "prezenty" których oczekuję od losu, życia, przyszłości. Oczekuję, spodziewam się, a gdy nie otrzymuję to jest smutek, dolina, zaskoczenie, zawód, nawet szok.
                    Wymagania to takie mega nasilone oczekiwania :P. Wymagam, a jak nie dostaję, to jest złość, oburzenie, żal, kurwica :P.
                    A potrzeby to potrzeby, jest ich mnóstwo i różnego rodzaju. Z ludźmi związana jest potrzeba bliskości, akceptacji, seksu, miłości (ha!) i pewnie parę innych dla mnie nieistotnych. Może jeszcze potrzeba uznania (coś a la podziw). Chciałabym sobie wykasować je wszystkie i być samowystarczalna :).
                • neon.ki Re: Potrzeby vs oczekiwania. 16.11.11, 22:12
                  czasem dobrze jest przypomnieć sobie oczywistą oczywistość. przy czym o ile dobrze rozkminiam wątek to nie ja tą oczywistą oczywistość tu wyciągnęłam, ale co tam, nie przeszkadza mi to (; co innego oczekiwania a co innego roszczenia
                  • perfekcjonizm Re: Roszczenia vs oczekiwania. 18.11.11, 15:02
                    neon.ki napisała:

                    > czasem dobrze jest przypomnieć sobie oczywistą oczywistość. przy czym o ile dob
                    > rze rozkminiam wątek to nie ja tą oczywistą oczywistość tu wyciągnęłam, ale co
                    > tam, nie przeszkadza mi to (; co innego oczekiwania a co innego roszczenia
                    To ja troszkę pogrzebię w necie i sobie odrobię lekcje :)
                    Trochę się zdystansuję do mojego fatalnego samopoczucia.

                    roszczenie «w prawie cywilnym: uprawnienie do żądania od określonej osoby określonego świadczenia lub zaniechania działania»
                    sjp.pwn.pl/slownik/2515799/roszczenie
                    oczekiwanie «to, czego się pragnie i spodziewa»
                    sjp.pwn.pl/slownik/2492578/oczekiwanie
                    Ja rozumiem to tak, że prawo roszczenia przysługuje nam wówczas, gdy wynika ono z obustronnej umowy, lub mamy do tego podstawę prawną.

                    Oczekiwać natomiast mogę zawsze, ale zgodnie z 3 prawem Fensterheima, muszę liczyć się z tym, że ktoś nie spełni moich oczekiwań.

                    Z jednym i z drugim mam kłopot, bo nie umiem asertywnie żądać i zazwyczaj to jakoś dziwnie rozgrywam. Natomiast zawsze nieasertywnie oczekuję, że ktoś spełni moje prośby czy przystanie na moje propozycje.

                    ech... jestem totalnie dysfunkcyjna...:(
                    --
                    zatrzymajmnie.blogspot.com/
                    • 3bsp Re: Roszczenia vs oczekiwania. 18.11.11, 15:18
                      perfekcjonizm napisała:


                      > Z jednym i z drugim mam kłopot, bo nie umiem asertywnie żądać i zazwyczaj to ja
                      > koś dziwnie rozgrywam.

                      bo mam małą wiarę w siebie. Czytam twoje posty i jakoś nie mogę załapać dlaczego nie wierzysz w siebie. Kobito, stuknij się, z taka przenikliwością, to chyba ta para idzie w gwizdek. Ja osobiście trochę ci zazdroszczę.

                      >Natomiast zawsze nieasertywnie oczekuję, że ktoś spełni
                      > moje prośby czy przystanie na moje propozycje.

                      bo twoje prośby maja charakter ultymatywny

                      > ech... jestem totalnie dysfunkcyjna...:(

                      Ble, ble, ble..... większej bzdury dzisiaj nie słyszałem

                      Pozdrawiam
                    • neon.ki Re: Roszczenia vs oczekiwania. 18.11.11, 15:41
                      ojej, prawo cywilne, okej, ale jedno małe ale... jak wynika z definicji, roszczenie jest, gdy osoba ma "uprawnienie" do roszczenia, a w życiu takim normalnym NIKT nie ma UPRAWNIENIA na roszczenie sobie czegokolwiek od kogokolwiek. nawet jak się zawrze umowę zwaną ślubem.

                      na mój sterany terapiami i walką z wiatrakami umysł, rozumiem to tak, że takie roszczenie (w moim przypadku na pewno, zresztą nie jestem w tym wyjątkowa, co też mnie już cieszy chyba) powstało z (uwaga banał na sto dwa :D) niezaspokojonej potrzeby doświadczenia bezwarunkowej miłości w dzieciństwie (tadaaam) i stąd pojawia się złość, roszczeniowość. czyli wychodzi mi na to, że roszczeniowość to po prostu odgrywanie tego schematu niezaspokojenia. poszukiwanie z góry skazane na klęskę. i koło się zamyka.

                      albo roszczenie to takie dawaj dawaj, bo ja wcześniej zrobiłam coś i ty teraz MUSISZ MI TO DAĆ, a oczekiwanie to po prostu «to, czego się pragnie i spodziewa»

                      perfekcjonizm pozdrawiam.
                      3bsp pozdrawiam.
                      • perfekcjonizm Re: Roszczenia vs oczekiwania. 18.11.11, 15:56
                        neon.ki napisała:

                        > ojej, prawo cywilne, okej, ale jedno małe ale... jak wynika z definicji, roszcz
                        > enie jest, gdy osoba ma "uprawnienie" do roszczenia, a w życiu takim normalnym
                        > NIKT nie ma UPRAWNIENIA na roszczenie sobie czegokolwiek od kogokolwiek. nawet
                        > jak się zawrze umowę zwaną ślubem.

                        Mój trener od asertywności uczył mnie, że są takie sytuacje, kiedy możemy rościć, żądać i to nie tylko gdy jest do tego podstawa prawna, ale gdy wcześniej strony zawarły ze sobą choćby ustną umowę.

                        yyy.. na przykład umówiłaś się z chłopakiem, żeby przy Tobie nie przeklinał. On się zgodził, po czym nie spełnia warunków tej umowy. Wtedy masz prawo żądać. Itp. itd.


                        > na mój sterany terapiami i walką z wiatrakami umysł, rozumiem to tak, że takie
                        > roszczenie (w moim przypadku na pewno, zresztą nie jestem w tym wyjątkowa, co t
                        > eż mnie już cieszy chyba) powstało z (uwaga banał na sto dwa :D) niezaspokojone
                        > j potrzeby doświadczenia bezwarunkowej miłości w dzieciństwie (tadaaam) i stąd
                        > pojawia się złość, roszczeniowość.

                        No, i tu nie byłabym taka tego pewna, po tym co odkryłam ja w swojej terapii :)
                        Nie był tylko brak miłości - choć tego czynnika i także nie zabrakło. Był tam jeszcze pierwiastek czystego egoizmu, które charakteryzuję jedną z faz rozwoju dziecka.

                        Przypomnę tylko, że ja mocno zindoktrynowana psychoanalitycznie jestem i będę pisać w ten deseń raczej.

                        czyli wychodzi mi na to, że roszczeniowość t
                        > o po prostu odgrywanie tego schematu niezaspokojenia. poszukiwanie z góry skaza
                        > ne na klęskę. i koło się zamyka.

                        Moim zdaniem roszczeniowość to także nie znajomość praw.

                        > albo roszczenie to takie dawaj dawaj, bo ja wcześniej zrobiłam coś i ty teraz M
                        > USISZ MI TO DAĆ,

                        Fakt, czasem daję coś innym po to, żeby zobaczyli jak to się właściwie robi :)) hehe, jestem okropna.

                        a oczekiwanie to po prostu «to, czego się pragnie i spodz
                        > iewa»

                        A wiecie czego się oczekujecie?
                        Bo ja strasznie boję się o tym myśleć i to nazwać. Bardzo się boję, że to jest bardzo nie złe i nie fair :)


                        > perfekcjonizm pozdrawiam.
                        > 3bsp pozdrawiam.

                        no ja też pozdrawiam
                        --
                        zatrzymajmnie.blogspot.com/
                        • neon.ki Re: Roszczenia vs oczekiwania. 18.11.11, 16:55
                          hm, ja dalej obstaję przy swoim, czyli przy tym, że między roszczeniem a oczekiwaniem jest przepaść. w roszczeniu nie ma miejsca na odmowę, w żądaniu choćby, zostaje to miejsce. roszczenie może być nacechowane niezdrowym podejściem do sprawy. i o takim właśnie roszczeniu w odróżnieniu do zdrowego oczekiwania mówię.

                          oj naginasz dla siebie pewne definicje ;) roszczenie, o które mi chodzi, ma wymiar bardziej.. generalny, ponad takimi sytuacjami jak ta przytoczona z przeklinającym chłopakiem. coś bardziej nieuchwytnego. coś na kształt dewizy życiowej i stosunku do świata. czasem odnoszę wrażenie, że racjonalizowanie przesłania ci właśnie pewne ważne nieuchwytne rzeczy i dlatego one uciekają. oczywiście zgłębianie i analizowanie to ważne umiejętności, które dają szereg korzyści, ale czasem trzeba umieć pochylić głowę, i zamiast wsadzać ją w książki, rozejrzeć się po rzeczywistości :)

                          tak jak pisałam, pisałam na swoim przykładzie. to odnośnie tej miłości.

                          prawo prawem, a czasem prawo nie jest przestrzegane. i nie mówię tu o prawie karnym ;)

                          psychoanalizę pozostawiam certyfikowanym. lub klinicznym. :)

                          3bsp dzięki no... fakt, deprecjonuję siebie, tak bardzo zapomniałam, że to żaden wstyd po prostu być.. :)
                          • perfekcjonizm Re: Roszczenia vs oczekiwania. 18.11.11, 17:09
                            neon.ki napisała:

                            > hm, ja dalej obstaję przy swoim, czyli przy tym, że między roszczeniem a oczeki
                            > waniem jest przepaść. w roszczeniu nie ma miejsca na odmowę, w żądaniu choćby,
                            > zostaje to miejsce. roszczenie może być nacechowane niezdrowym podejściem do sp
                            > rawy. i o takim właśnie roszczeniu w odróżnieniu do zdrowego oczekiwania mówię.
                            >
                            >

                            no ja też uważam, że roszczenie a oczekiwanie to co innego. Dlatego podałam definicję tych terminów.

                            > oj naginasz dla siebie pewne definicje ;) roszczenie, o które mi chodzi, ma wym
                            > iar bardziej.. generalny, ponad takimi sytuacjami jak ta przytoczona z przeklin
                            > ającym chłopakiem. coś bardziej nieuchwytnego. coś na kształt dewizy życiowej i
                            > stosunku do świata.

                            Hm, nie wiem czy naginam. Posługuję się wiedzą jaką mi przekazano i z jaką się identyfikuję.
                            Oczywiście ty możesz mieć inny wzgląd na sprawę. Opisz mi szerzej tę dewizę życiową.
                            Postaram się zrozumieć o czym piszesz.

                            czasem odnoszę wrażenie, że racjonalizowanie przesłania ci
                            > właśnie pewne ważne nieuchwytne rzeczy i dlatego one uciekają. oczywiście zgłę
                            > bianie i analizowanie to ważne umiejętności, które dają szereg korzyści, ale cz
                            > asem trzeba umieć pochylić głowę, i zamiast wsadzać ją w książki, rozejrzeć się
                            > po rzeczywistości :)

                            Wiesz, przyznam, że racjonalizuję dużo i to moja wada niekiedy.
                            Natomiast ja celowo sięgam po definicje, żebyśmy obie rozumiały o czym do siebie piszemy.

                            > tak jak pisałam, pisałam na swoim przykładzie. to odnośnie tej miłości.

                            No tak, ale Ty piszesz bardzo ogólnie. Podaj przykład proszę. I ocenimy to czy to oczekiwanie, czy roszczenie. Na razie wiemy czym są obie te rzeczy.

                            >
                            > prawo prawem, a czasem prawo nie jest przestrzegane. i nie mówię tu o prawie ka
                            > rnym ;)

                            Oczywiście, że prawo bywa nie przestrzegane. I jak pisałam wcześniej, bywają sytuacje, kiedy mamy prawo egzekwować, rościć, żadać.

                            > psychoanalizę pozostawiam certyfikowanym. lub klinicznym. :)

                            a ja nie koniecznie, nie ma certyfikatu ale wiedzę praktyczną i teoretyczną mam, dlaczego miałabym się nią nie posługiwać.

                            > 3bsp dzięki no... fakt, deprecjonuję siebie, tak bardzo zapomniałam, że to żade
                            > n wstyd po prostu być.. :)


                            --
                            zatrzymajmnie.blogspot.com/
                            • neon.ki Re: Roszczenia vs oczekiwania. 18.11.11, 17:52
                              cytując za 3bsp z kilku postów wcześniej:
                              "Na pewnym etapie mego życia uświadomiłem sobie, że nie oczekując niczego, nie przeżyję zawodu, rozczarowania itp. a wszystko co otrzymam będzie prezentem, dającym radość."

                              nie traktuję tego jako sztywnej dewizy, o ile w ogóle, ale taki właśnie wg mnie optymalny stosunek do świata daje szerokie możliwości i naturalnie eliminuje zgubną roszczeniowość. mam nadzieję, że to wyjaśniło o co mi chodzi.

                              bardzo mi się podoba, że sięgasz po definicje i starasz się dociekać, nie widzę tego jako wady, po prostu wiem z doświadczenia własnego, że to czasem może utrudnić bardziej niż pomóc. to jest dobry pomysł na systematyzację swojej wiedzy i rozwiewanie wątpliwości. naturalnie, z wiedzy należy korzystać i dobrze, że o tym mówisz, bo sama czasem, a raczej często o tym zapominam. to nie tak, że uważam, że tylko certyfikowani mogą robić psychoanalizę, lwia część tego, co jest na tym forum albo jest doskonałym materiałem do psychoanalizy, albo właśnie taką w sobie zawiera. natomiast ja osobiście podchodzę do tego z dystansem mając na uwadze, że ze względu na emocje, które we mnie siedzą mój ogląd na sprawę może być zafałszowany i zobaczę tylko to, co chcę zobaczyć.

                              widzisz, ja mam teraz taki problem, że bardzo ciężko mi mówić konkretnie. próbuję z tym jakoś sobie poradzić.

                              dzięki :)
                              • perfekcjonizm Re: Roszczenia vs oczekiwania. 19.11.11, 11:01
                                neon.ki napisała:

                                > cytując za 3bsp z kilku postów wcześniej:
                                > "Na pewnym etapie mego życia uświadomiłem sobie, że nie oczekując niczego, nie
                                > przeżyję zawodu, rozczarowania itp. a wszystko co otrzymam będzie prezentem, da
                                > jącym radość."
                                >
                                > nie traktuję tego jako sztywnej dewizy, o ile w ogóle, ale taki właśnie wg mnie
                                > optymalny stosunek do świata daje szerokie możliwości i naturalnie eliminuje z
                                > gubną roszczeniowość. mam nadzieję, że to wyjaśniło o co mi chodzi.

                                Naturalnie. Z tym się zgodzę. Jestem przeciwna roszczeniowemu podejściu do życia, ale jestem przekonana, że tak robię, tylko świadomie się z tym nie konfrontuję. Nawet boję się o tym myśleć.

                                Dlatego bardzo pomagają mi warsztaty, na które chodzę. Kiedy uczę się zasad prawidłowego współżycia społecznego. To cholernie trudne, dlatego wciąż wyskakuję z terminami, lub regułkami, bo do końca tego jeszcze nie ogarniam by ubrać to w swoje słowa.

                                Ogólnie nie potrafię stwierdzić czy jestem roszczeniowa czy oczekująca. Jednak podciągając konkretne działania pod definicje potrafię zrozumieć, gdzie przekraczam pewne granice.

                                > bardzo mi się podoba, że sięgasz po definicje i starasz się dociekać, nie widzę
                                > tego jako wady, po prostu wiem z doświadczenia własnego, że to czasem może utr
                                > udnić bardziej niż pomóc. to jest dobry pomysł na systematyzację swojej wiedzy
                                > i rozwiewanie wątpliwości.

                                j.w.

                                naturalnie, z wiedzy należy korzystać i dobrze, że o
                                > tym mówisz, bo sama czasem, a raczej często o tym zapominam. to nie tak, że uw
                                > ażam, że tylko certyfikowani mogą robić psychoanalizę, lwia część tego, co jest
                                > na tym forum albo jest doskonałym materiałem do psychoanalizy, albo właśnie ta
                                > ką w sobie zawiera. natomiast ja osobiście podchodzę do tego z dystansem mając
                                > na uwadze, że ze względu na emocje, które we mnie siedzą mój ogląd na sprawę mo
                                > że być zafałszowany i zobaczę tylko to, co chcę zobaczyć.

                                Chcę podkreslić, że nikt nie ma prawa uprawiania na kimś psychoanalizy i innych działań terapeutycznych bez zgody tej drugiej strony. Tego też uczono mnie na warsztatach.
                                Poza tym zgadzam się z Tobą, że możemy się mylić w osądach, bo dokonujemy oceny przez pryzmat własnych doświadczeń i uczuć.

                                > widzisz, ja mam teraz taki problem, że bardzo ciężko mi mówić konkretnie. próbu
                                > ję z tym jakoś sobie poradzić.

                                Ja też mam z tym problem. Dlatego przeginam w drugą stronę i staram się rozkładać wszystko na czynniki pierwsze.



                                --
                                zatrzymajmnie.blogspot.com/
                                • neon.ki Re: Roszczenia vs oczekiwania. 19.11.11, 18:16
                                  dziękuję za odpowiedź :)

                                  ojejejej, ale ja durna, po co ja się usprawiedliwiam na zapas.. no cóż, ale dzięki tej wymianie mam okazję to zobaczyć, więc jest to dla mnie cenne.

                                  fajnie, jak już się wie, że jest coś, przed czym się ucieka i nie konfrontuje z tym.. można zacząć działać. mniej więcej jestem na takim etapie właśnie. najgorzej, że sedno sprawy ciągle mi gdzieś umyka, a; jak to ktoś na tym forum ładnie napisał; cała energia idzie w fasadowanie złudzeń. boję się tej konfrontacji jak cholera. w ogóle nie potrafię nazwać emocji, uczuć, mam totalną pustkę w głowie, zwłaszcza u psychiatry ;) uciekam. przeraża mnie, że mogłabym zacząć płakać i nie przestać. zetknąć się ze swoją samotnością i dziecięcą bezradnością. oh to jest straszne. przeżyć to. hm.. (to tak chyba a propos wpisu z bloga)

                                  zostawiam więc psychoanalizę tym, którzy robią z tego pożytek.

                                  skrajności nie są za dobre na dłuższą metę.
                      • 3bsp Re: Roszczenia vs oczekiwania. 18.11.11, 15:58
                        neon.ki napisała:


                        > na mój sterany terapiami i walką z wiatrakami umysł, rozumiem to tak, że takie
                        > roszczenie (w moim przypadku na pewno, zresztą nie jestem w tym wyjątkowa, co t
                        > eż mnie już cieszy chyba) powstało z (uwaga banał na sto dwa :D) niezaspokojone
                        > j potrzeby doświadczenia bezwarunkowej miłości w dzieciństwie (tadaaam) i stąd
                        > pojawia się złość, roszczeniowość. czyli wychodzi mi na to, że roszczeniowość t
                        > o po prostu odgrywanie tego schematu niezaspokojenia. poszukiwanie z góry skaza
                        > ne na klęskę. i koło się zamyka.

                        Przestań. Piszesz mądre rzeczy a nazywasz je banałami. Stosując pokrętna logikę, to ja jeśli nie doświadczyłem bezwarunkowej miłości w dzieciństwie a tak było, to jestem banalny.
                        To już chyba wiem skąd to mi się wzięło.

                        Pozdrawiam
              • czita88 Re: Interakcje. 09.08.12, 00:01
                neon.ki napisała:

                > wspomniane nie oczekiwanie niczego konkretnego, brak roszczeniowości otwiera po
                > le dla bardzo wielu rzeczy, zdarzeń, ja się pod tym podpisuję.

                i

                > czita okej, ale uważam, że nieufność jako remedium na naiwność może doprowadzić
                > do czegoś równie nieprzyjemnego, bo przez nieufność, zwłaszcza taką na zapas,
                > może nas ominąć wiele dobrego. popadanie w skrajności nie jest najszczęśliwsze.
                > moja nieufność zakończyła się kompletnym wycofaniem i zabunkrowaniem. teraz to
                > odkręcam :] myślę, czita, że masz w sobie jeszcze dużo żalu.


                Cholera, całe życie próbuję się nauczyć balansować między płonną nadzieją (moimi oczekiwaniami i marzeniami, moją własną wizją), a wyuczonym nawykowym pesymizmem, zakładaniem najgorszego, gdy nie jest akurat tak, jak zakładałam, że być powinno. Z prawej na lewą, niemal nigdy po środku :(... Miotam się. Nie potrafię się zdystansować.
                Wiecie, jakiego sformułowania używam najczęściej, gdy zdarza mi się zwierzać przyjaciółce z moich życiowych rozterek (dotyczących bliskich relacji z innymi) ???? "NIE WIEM CO MAM O TYM MYŚLEĆ :(" . I naprawdę zazwyczaj NIE WIEM (im dłużej coś "rozkminiam", tym mniej wiem). Nie ufam swoim myślom i osądom, tak często (praktycznie zawsze !!!!!!!!) okazują się błędne. W dodatku zmieniają się skrajnie, nigdy jeszcze nie były stałe... Wyobraźcie sobie jak bardzo jest to frustrujące :(... Poza tym nie potrafię nawet obiektywnie opisać jej sytuacji, zazwyczaj nieświadomie bronię się i usprawiedliwiam (ukazując tym samym drugą osobę w złym świetle) przez co rady i opinie jakie słyszę są takie, a nie inne. Choć i tak zazwyczaj mądrzejsze od tego co ja mam w głowie.

                --
                "To, że wiesz, czego nie chcesz, nie oznacza, że wiesz, czego chcesz"
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka