Dodaj do ulubionych

jak nad sobą pracowac...

12.11.11, 14:31
bardzo proszę Was o rady...psychoterapie nam za 2 mies dopiero a Chcialabym Zaczac coś robić niż mi sie jeszcze bardziej pogorszy..z góry bardzo dziękuje
Edytor zaawansowany
  • mandagomalia10 13.11.11, 23:40
    To chyba zależy z czym ci najtrudniej
  • niunka2828 14.11.11, 09:01
    najgorszy jest ten syf w glowie,balagan,chaos..ciągle myślenie...przez co kompletny brak organizacji..tylko siedzę i myślę o tym jak bardzo jestem samotna a kiedy już kogos znajdę to też mi źle zawsze mi źle chce sie cieszyć z czegoś być zadowolona ale nie chce mi sie już nic osiągać bo za chwilę wydaje mi sie to bez sensu. żyje bo żyje na tych tabletkach chociaz wstaje bo tak to spalam i płakałam na zmianę ..płakałam godzinami przez swoje urojenia bo ktoś mi coś powiedział już nawet nie odpowiadam bo znowu się pokloce później mnie to wkurwia a nie umiem dogadać żeby się nie pokłócić i ciągle myślę wciąż analizuje nie mam tematów już z ludźmi . szczera Rozmowa? tak jasne jebaliby mi tyłek bo moje zachowanie zasluguje na pogarde te klamstwa od dawna się w nich gubie/kiedyś było inaczej -wszyscy do mnie lgneli a teraz...nie potrafie tego zRozumieć
  • miskolaj 14.11.11, 14:55
    nie wiem co Ci powiedziec, ale ja w takich momentach zeby sie uporzadkować skupiam sie na zwykłych codziennych czynnosciach, trzeba sie tylko przemoc, mysli przychodza rozne i owszem, ale cały czas co robie, ostatnio tydzien malowalam mieszkanie, zaczelam wiec musialm skonczyc bo byl syf, po drodze bylo ciezko, ale od 3 dnia zauwazylam, ze zaczelam "dzialac" a haos w glowie sie troche uspokoil, czesc mysli zniknela, zmusilam swoja glowe zeby sie jednak supila na tym co robie, a wysilek fizyczny pomogl mi odreagowac napiecie i sie udalo, uspokoilam sie...nie namawiam zebys cos malowala, ale musisz sie chyba na czyms skupic, na czyms fizycznym, zeby odwrocic uwage i przerwac bledne kolo, nic nie robienie jest najgorsze wtedy - to z mojego doswiadczenia, znajdz cos co lubisz robic, albo cos co musisz zrobic, reszte olej i rob swoje badz cierpliwa i zobaczysz ze ulga przyjdzie i nie rozkminiaj tego co bylo nie masz na to wplywu:) pozdrawiam i powodzenia
  • neon.ki 15.11.11, 14:31
    dla mnie też najgorsze były te okresy, kiedy dosłownie wszystko traciło sens. teraz powoli zaczynam rozumieć czemu w ogóle dochodziło do tego. natomiast wiem jedno - nawet jak samopoczucie jest najgorsze - to mija. może trwać bardzo długo, jasne, można mieć różne jazdy, które dodatkowo pogłębiają kiepską sytuację. ale mówisz, że masz cel - terapię. dwa miechy to kupa czasu, ale myślę, że da się wytrzymać. kurde, co się ze mną stało? ja mówię, że da się wytrzymać? :) nie wiem, czy to dla ciebie pocieszenie, że da się wytrzymać. tak sobie myślę, że gdyby mi ktoś tak powiedział w tym najgorszym czasie, to nie byłabym zadowolona, wręcz poczułabym się opuszczona i niezrozumiana. łał, no ale właśnie o to chodzi, o tą potrzebę niezapełnioną. można mówić wszystko, ona dalej jest. życzę ci wszystkiego dobrego :)
  • niunka2828 15.11.11, 15:28
    tak,cel...terapia..żeby Poczuc się dobrze...wkoncu dobrze...jedyny cel to wyjsc z tego gowna..ale dzięki jak tu na forum jestem to chociaż z kims się utożsamiam..wiele z tekstów które są pisane jakby były pisane przeze mnie..mój punkt widzenia ...moje emocje ...nie Glupie dojebywanki że jestem kaprysna dziewucha i wymyślam bo wystarczy chcec...tak, do pewnego czasu a pozniej...to bierze górę a to że proszę o pomoc matkę czy siostre i im to mówię co czuje to jest już wołanie o pomoc ale nie..wystarczy przecież chcieć...
  • kalejdoskopowiczka 17.11.11, 18:23
    Niunka2828, rozumiem Cie doskonale, czuje dokladnie to samo. Ten wieczny balagan zarowno w glowie jak i dookola, a wszystko to przykryte plachta wzglednego porzadku, komicznie monotonne a jednak zajebiscie bogate... sama nie wiem co przyniesie kolejny dzien. Nie chce wiedziec bo juz nie czekam. Ktos, kto nie cierpi na bpd nie jest w stanie zrozumiec ogromu cierpienia, ktory -jakby nie patrzec- sami sobie stwarzamy, choc bardzo mocno tego nie chcemy, bo przeciez nie wiemy czego chcemy.. no, moze poza tym jednym pewnym- nie chcemy byc bpd bo to najbolesniejsze doswiadczenie na swiecie, to bol, ktorego nie mozna wyrazic slowami, to slowa, ktore wypowiadane przez nas bola, to zamkniete kolo w ksztalcie trojkata!!! To strach, ktory sprawia, ze lzy ciekna potokami by jak co dzien przybrac postac niagary, ktorej gorzki smak czujemy wciaz na ustach
  • niunka2828 17.11.11, 20:20
    właśnie..dzisiaj babka jedna mnie Wkurwila miałam ochote jej przy...i zobaczyć jej zdziwiona mine ale że moja intuicja podpowiedziała UWAGA! to luz odpuściłam i okazuje się że mam z nią zajęcia :-) panuje nad sobą teraz już. . . nauczyłam się panować nad sobą reagować inaczej niż wcześniej bo tu krok w dorosłość... i bardziej czuje frustrację z tego powodu że muszę się kontrolować na każdym kroku. ale jak już mnie ktoś porządnie Wkur..to wtedy...ale rzadko...teraz B.rzadko...i panować nad sobą cały czas trzymać emocje a później depresja bo nie odzywam się żeby nie najeb...komuś bo w tym wieku to trochę wstyd się bić...nawet z facetami się bilam...he w szoku byli jaką miałam siłę w moim szale i dostali od dziewczyny wpierd...i ciągle się hamowac trzeba to mnie niszczy ... i przez to najgorzej się czuje. i ta orientacja..raz czuje pociąg do kobiet raz do mężczyzn a później do jednych i drugich...nie chce się wiązać bo i tak wiem ze jak się wk..to chcąc na zlosc zrobić zdradzę.emocje!tylko one i balagan w glowie
  • kalejdoskopowiczka 17.11.11, 20:34
    Sluchaj nunka, a Ty skad jestes? Probowalas w ogole kiedys z kobieta? bo ja nie a widze, ze mamy taki sam balagan w glowie. 4 miesiace temu jak naje..... kolege to do dzis zostal mi slad na nodze po mega turbo giga siniaku, ktory wytworzyl sie w skutek podniesienia nogi nienaturalnie wysoko kiedy juz bylam na krawedzi...
    O losie!
  • chemical_moon 17.11.11, 21:27
    łaaa to Wy karate widze stosuje cie, ja tylko "w ryj dać mogę dać". Rozwalił mnie tekst niunka, że miałaś ochotę przyj... jakiejś facetce a okazało się, że masz z nią zajęcia :) ja mam podobny problem z facetem od w-fu, już troche o tym pisałam. Mam z nim w poniedziałki zajęcia, pewnie mi coś powie, nie wiem zwróci uwagę, że rzuciłam kluczami od szatni, a ja chyba się zbrechtam i powiem mu że mam schizofrenie paranoidalną i nie mogę sie stresować hahahhahaha ale nie mam schizy. Ciekawe co zrobi. jestem już zdolna do wszystkiego chyba

    pozdrawiam
  • niunka2828 18.11.11, 10:09
    jestem z bydgoszczy :-) próbowałam raz z dziewczyna masakra bardzo fajnie.nie do opisania..a chemical_moon Sluchaj powiedz że masz schizofrenię i do tego poliz sciane to dopiero się odjebie:-)he :-) ile macie lat Wogole? ja 23 . tak Wogole to szybko zaczęłam działać przy 1szej depresji Poszlam do psychiatry i mam nadzieję że pomoze mi terapia a do tej pory zamierzam mówić co myślę robić co chce w miare rozsądku i pierdole mogę zostać sama ale będę sobą i chuj z tym jak komuś wpier..bo mnie poniesie to Lecze się u psychiatry i mam diagnozę co mi zrobia wolę to niż bardziej się pograzac i wpasc w jakas poważniejsza chorobe.staralam się 5 lat ale doprowadziło mnie to do depresji ciężkiej depresji..i nie chce żeby było jeszcze gorzej chce być szczesliwa a hamujac się wiecznie doprowadze się do obłędu. od kilku dni nie myślę nie analizuje i jest dobrze. a psycholog chciała mnie ośmieszyć na wizycie..chciała..bo niestety mam inteligencję i wiedzę na temat psychologii i tylko dlatego jej się nie udało!
  • niunka2828 18.11.11, 10:16
    zalosna baba nieprofesjonalna to po pierwsze a po drugie nic więcej niż sama Wiedzialam mi nie powiedziała...na szczęście od stycznia Ide do innej bo z ta bym się raczej nie dogadala..
  • kalejdoskopowiczka 18.11.11, 10:35
    ja tez mam 23 :P 23 zwariowane lata pelne chuj wie czego chuj wie po co :P Jestem z Poznania, choc tak naprawde błąkam sie po swiecie szukajac swego miejsca, no ale coz, jak przystalo na BPD - zawsze i wszedzie bedzie zleeeeee :P Ja pierdole co za zjeb genetyczny ze mnie o masakra
  • niunka2828 18.11.11, 11:16
    he:-) nie my tylko oni wszyscy są pojebani:-)po miesiącu Seronilu brania tak że właśnie twierdzę!są także plusy tej osobowości przecież..przeciętniak nie wie co to znaczy żyć na maksa! pełną gębą! być wolnym i ekstazy smak przy pełnej trzeźwości umysłu THAT IS WAY AHA AHA I LOVE IT!! :-) na prawdę dziś czuje się zajebiscie już kilka dni tak i wali mnie reszta niech gadaja z zazdrosci i chuj wie z czego niech się obrażają obgadują ! wyjebane taka jestem i udowodnie że jestem lepsza od nich bo tak jest zresztą!(jeszcze raz stwierdzam :-) seronil is the best :-) )dobra rypie mnie ale no co ! :-) mam prawo?! no własnie (jeszcze tydz temu plakalam w poduszkę ale basta!) a i jeszcze jedno może to przez to poczucie że nie jestem sama jedyna z tym jest ktoś kto ma podobnie dzięki wam :-)
  • kalejdoskopowiczka 18.11.11, 12:24
    Seronil? czy substancja czynna jest fluoxetyna? ze tak powiem odpowiednik prozacu czy tez bioxetinu?
  • neon.ki 18.11.11, 12:38
    przy pełnej trzeźwości umysłu? a myślisz, że ten seronil to co niby jest? myślisz, że ta ekstatyczna faza to tak sama z siebie?
  • niunka2828 18.11.11, 13:05
    podnosi stężenie Serotoniny w mózgu ...tłumaczyłabym ci dalej ale skoro mądrzysz się na temat czegoś o czym nie masz pojecia ...doczytaj może o układzie dokrewnym a szczególnie petlach zwrotnych...i chodzi mi o naturalne zachowanie osoby z osobowością CHwiejna!! silna chęć Emocji która przewyższa zdrowy rozsądek! o doświadczenia których nie zdobyłybysmy gdyby nie właśnie nasze emocje..o wspomienia których nie będzie Miala osoba która ma nad sobą pełną kontrolę o spontan który przynosi doznania o jakich inni nie mają pojęcia !rozumiesz coś z tego? my o zupie a ty o dupie neon.ki!!
  • niunka2828 18.11.11, 13:17
    kalejdoskopowiczka- substancja czynną jest fluoxetinum... a jeszcze jedno do neonki - zapomnialam przetlumaczyc Serotonina to hormon szczęścia a układ dokrewny to inaczej hormonalny :-) jakby co!
  • neon.ki 18.11.11, 13:22
    łał, daruj sobie. i hm, owocnej pracy nad sobą.
  • kalejdoskopowiczka 18.11.11, 15:53
    Bralam bioxetin, ktory jest generykiem leku, ktory bierzesz, rzeczywiscie dzialal cudownie, doslownie do rany przyloz, choc czasem wariowalam troche za bardzo ale przeciez ja uwielbiam byc zwariowana wariatka i zdziczala dzikuska!!! to sto razy lepsze niz ta cholerna deprecha, ktora wiaze ci nogi i rece, zamyka usta i robi z ciebie warzywo pozbawione jakichkolwiek wlasciwosci, tak zwana zgnilizna. A zatem drogie panie srajmy na tych co to im sie wydaje, ze wszystko w zyciu zalezy tylko i wylacznie od nas, bo nawet jesli tak jest- to szczesciu trzeba dopomagac, szczegolnie w tak szczegolnych przypadkach, ktore nas dotycza! Wow, mam dzis zajebista hustaweczke nastojow :)
  • chemical_moon 18.11.11, 17:29
    "a do tej pory zamierzam mówić co myślę robić co chce w miare rozsądku i pierdole mogę zostać sama ale będę sobą "
    niunka ja myślę dokładnie tak samo! i też mam 23 lata hehe
    czego się dziś dowiedziałam.. mój ulubiony pan od w-fu wtedy jednak za mną wybiegł i krzyczał, żebym wróciła na salę a ja nie słyszałam, no bo słuchawki na uszach i poszłam a ten tekst "no i sobie kurwa poszła!" chyba mu ciśnienie podniosłam hehe będę miała przejebane - już się nie mogę doczekać :P sądzę, że PAN DZIEKAN przepisze mi ocenę, bo do niego zamierzam się udać i to jeszcze ze skargą. Nie będzie byle chuj po AWFie obrażał studentów farmacji. Teraz po tym leku leję na wszystko, nikt chyba nie jest w stanie mnie zdenerwować. denerwuje się sama z siebie, z głupich powodów. Nastrój się nie waha, bo jest cały czas zjebany. Boże jak ja nie cierpię swojej współlokatorki. Stara panna po 30-tce o urojeniach wyższościowych. Achh ona ma pamięć absolutną i takie kurwa ciężkie studia skończyła - HISTORIĘ SZTUKI. Żenua :P z chęcią bym jej przywaliła w ten przemądrzały łeb.
  • niunka2828 18.11.11, 19:15
    wow studentka farmacji jaaa ooo proszę proszę ... zielnik masz? :-) ciężko jest na farmacji bynajmniej w bydg nie wiem jak tam u Ciebie...chociaż Obstawiam że tak ..ale będziesz kasę trzepac firmy farmaceutyczne i t p to jest kasa no no .. czytałam wątek ten co z miskolaj pisalas. dosłownie sikalam pod siebie i dosłownie jakbym swoje zachowanie opisane gdzieś czytała nie..szok :-) a ja spałam też z 45letnim obcokrajowcem :-) wyglądał młodziej .. cóż..zdarza się :-)też mi gadał że wróci po mnie itp i też jakoś nie wierze w jego słowa .. ale taki przystojny Boze ideał :-) (nie pamietam jak mial na imię -ale to też taki szczegolik) generalnie jeśli mialabym o moich przebojach opowiadac ludziom na okolo to byłabym ogłoszona dziwka ale wiem o tym tylko ja i nikt by się nie spodziewal po mnie takich zachowań:-) co przeżyłam to moje :-) zamiast się załamać luźnym podejściem do seksu to...hym..nikt nie wie wiec sprawy nie ma
  • chemical_moon 18.11.11, 19:54
    niunka mimo wszystko dobrze jest wiedzieć, że gdzieś jest taka wariatka jak ja :))) brakuje mi w moim otoczeniu takich osób, z którymi można by było realizować szalone, spontaniczne pomysły. same przymuły, tylko w książkach siedzą i oj oj co ludzie pomyślą. Kiedyś był ktoś taki ale nasze drogi się rozeszły, nie wiem nawet czemu , chyba ja obgadywałam i to do niej dotarło. razu pewnego napiłyśmy się ukraińskiego winiacza i ten tego razem... echhh jestem za ogłoszeniem BPD nową religią politeistyczną, bo tu każdy z nas jest Bogiem :D żartuję oczywiście.

    co do Włocha, 45-letniego zgreda w kryzysie wieku średniego to wg moje imię powinien sobie wytatuować na penisie, bo to chyba jedyne co nas łączyło. Ale hmm.. chyba by się nie zmieściło, bo ja mam dłuuugie imię :D teraz czekam na tego swojego. Wczoraj twierdził, że będzie o 20. Dziś, gdy zadzwoniłam zapytać czy już wyjechał z Krakowa (bo mi chujoza znać nie dała) to już mówił że PO 20. No ja pierdolę, co za człowiek.

    jeśli chodzi o seks to mogłabym zawstydzić niejedną dziwkę. Ehh BPD..

    a farmacja w Lublinie też jest przejebana. Botanika dopiero w II semestrze :)
  • the-crawl 19.11.11, 01:01
    chemical moon, niunka wielkie dziękuję za mój osobisty wzrost dumy ze swojego jak by nie patrzeć na tle waszych wypowiedzi normalnego, poukładanego i kontrolowanego życia. to po pierwsze, po drugie zastanawiam się co się z tym forum dzieje, że zaczynacie nawzajem wspierać swoje dysfunkcyjne zachowania postawy myśli, w skrócie bpd... żal mi was i tyle bo bardzo to jest żałosne jak się to czyta z perspektywy kilkuletnich potów wylanych nad zmienianiem siebie. skoro osobowość borderline jest czyms pozytywnym, to po co terapia i marnowanie czasu innym...??
  • niunka2828 19.11.11, 09:57
    he. u mnie to samo..samo gowno..wiecznie książki...generalnie mam swoje grono ..z wcześniejszych lat...bo tu się średnio czuje nudza mnie ich tematy,rutyna a imprezy z nimi..szkoda gadać..wiesz na studia przychodza w większości kujony które przez wiele lat pracowały na to mi wystarczylo że poprawilam mature z biol i nap ją b.dobrze bo wtedy się zeschizowalam ..i dzięki temu Dostalam się do mnie na studia bo u mnie też ciężko się dostac..a chemię dobrze Napisalam też aż dziwne..ale mniejsza o to wątek jest taki że przeważnie osoby z naszymi cechami charakteru odpadły gdzieś tam a na studiach też zależy od kierunku bo na medycznych przeważnie mało takich ludzi..jestem na lekarskim i nie wiem..jakoś tam idzie pewnie dlatego że medycyna to moja pasja bo tak to dawno bym oszalała tu..co prawda już miałam parę kryzysów..ale jeszcze ciągnę..może przyniose się na farmacje do lubilina :-) he. albo Ty na lekarski do bydg :-)
  • niunka2828 19.11.11, 10:16
    the.crawi...Zal ci nas??ciekawe co ty osiągnęłas w życiu ??oprócz tego że jestem CHwiejnoscia posiadam doskonałą intuicje która mówi mi żę wlaśnię ty Jestes zerem ...a to że szalejemy trochę ..to osobowość -cechy charakteru czynniki genetyczne złożyły się na nią wychowanie również i doświadczenia ..a pracujemy nad sobą.nie stoimy w miejscu brniemy w zwyżki..osobowość ma swoje plusy i minusy nie same minusy a co nam da terapia? jeśli Wogole coś da?nie wiem..u mnie wczesnie wykryta bpd może pomoze w stabilnosci uczuc bo fakt faktem zmienność..ta zmienność..w środku...to jest problem..i trudności w osiągnięciu długoterminowych celów..wiem że wiele lat ma trwać terapia ale jestem osoba która zawsze chce i może wkoncu poznam dobrego kandydata na męża czy cus ..lekarza może.. he he
  • chemical_moon 19.11.11, 10:57
    już druga osoba w tym tygodniu mi mówi, że jest jej mnie żal :) ale mi siebie nie jest. Dokładnie BPD to nie tylko złe cechy ale też i dobre,. Jest w nas MEGA energia i uwalnia się ona czasem w fajny sposób, właśnie na jakichś baletach czy coś. Potrafimy się bawić i o tym głównie z Niunka dyskutujemy. Poza tym przedrzeźnianie siebie, ironiczny humor to tez cecha BPD. Ale po co ja się tłumaczę? xD nie chciałabym w czasie terapii utracić wszystkich cech z tej osobowości np spontaniczność bym pozostawiła, skłonność do ryzyka też. To nadaje życiu smaku.

    Niunka będzie Panią Doktor, no to mam swoich ludzi w służbie zdrowia ;) a na którym roku jesteś? ja zawsze chciałam zostać PSYCHIATRĄ, ale na medycynę nie składałam. Chyba bym się zrzygała na lekcjach anatomii. A właśnie ostatnio koleżanka mi opowiadała, że jej współlokatorka, która jest na 1 roku medycyny, miała anatomię i kazali im z jakiegoś wiaderka wyciągać płuca itp. i nagle coś wypadło na ziemię... one się patrzą a to KUTAS xD ciekawie ciekawie. Ja bym nie mogła być lekarzem, mnie za bardzo ludzie śmieszą i wkurwiają. Wszyscy by myśleli poukładana, miła pani doktor a mnie by to też denerwowało, że tak jak gdyby muszę udawać. Co do pracy w aptece, to ja czasem widzę, co się dzieje jak jakaś babcia przyjdzie i marudzi... uhhh ale może przez te 5 lat jeszcze coś się we mnie zmieni.
  • niunka2828 19.11.11, 11:29
    2rok :-) he no anatomia to pół biedy bo narządy bez krwi są już zakonserwowane to nie jest jeszcze dramat ..większego wrażenia nie robi gorzej w szpitalu na praktykach różne rzeczy się widziało kwestia przyzwyczajenia..a Ty jak to skończysz możesz isc w laboratoriach pracowac a nie tam apteka w aptece ile zarobisz...mówię Ci firmy farmaceutyczne hojne są wiem co mówię :-) a kasa to siła napędzająca i bodźcotwórcza co nie? :-) bynajmniej dla mnie Koncze to i spadam zagranicę bo w polsce się nie da jedno wielkie gowno. . .(jeśli skoncze)dobra muszę się uczyc na koło więc dzisiaj raczej już nie wejdę bynajmniej takie mam plany :-)
  • the-crawl 19.11.11, 16:53
    twoja intuicja... twoje życie twoje decyzje...moje zdanie...moje opinie ...moje szczęśliwe życie z mężem i synkiem, z którym (zamiast tutaj tłumaczyć ci, to co ja widzę ukryte pod tą całą maskarada przekleństw i przytaczania własnych destrukcyjnych zachowań budowania sobie poczucia wartości na swoich zaburzeniach bo to ciebie jak widać nie interesuje a zamiast wysłuchać próbujesz mnie obrażać- bezcelowe działanie znam swoją wartość) idę polepić pierożki. żegnam
  • czita88 19.11.11, 15:04
    Życie normalnych rozsądnych ludzi wydaje mi się koszmarem, masakrycznie nudnym i beznadziejnym losem, coś jak wegetacja, ale w ciągłej tesknocie za choćby niewielkim poczuciem bezpieczeństwa robię tak chore głupie i bezmyślne rzeczy, raniąc przy okazji innych, że mam siebie dość i zazdroszczę im czasem tego rozsądku i normalności :( ... Ale nie chcę wyjałowieć i znormalnieć, chcę chociaż chwilami móc czuć się sobą :/
  • kalejdoskopowiczka 19.11.11, 18:07
    jak radzic sobie w takich chwilach kiedy masz ochote wypierdolic wszystkim z polobrotu w ryj tak, zeby krew pryskała po scianach? nikt mi nic nie zrobil a ja mam takiego agresora dzisiaj ze nie wiem co robic... wszystko mnie drazni!!!!!!!!!!!!!
  • niunka2828 19.11.11, 19:13
    tak rzadko mi się zdarza...aż tak..hmm..nie wiem co mam Ci poradzić..musisz się przestroic ..włącz tv Idz pobiegaj..Wez tabletki..nie wiem,nie wiem (mi akurat wtedy nic nie pomaga dopiero jak rykne z grubej rury matka która ma podobny charakter doda oliwy do ognia wyżyje się czasem i kilka razy ostra jazda i przechodzi). a koleżanko wyżej myślę że mam podobnie w sumie jak staram się zaadaptowac to jest mi źle jak chuj i dlatego to wszystko potrzebuje wiecznie Emocji wrażeń spontana gdy nie myślę o konsekwencjach i wtedy jestem szczesliwa..czuje że oddycham hmm nie to co teraz..cały dzień kuje - koszmar ale w nagrodę w weekend odbijam i tym się motywuje :-) po mojej ostatniej depresji jakoś nie Myslalam że będę mogla znowu czuc się normalnie ale jest coraz lepiej :-) znowu impreza w glowie :-) Wychodze do ludzi. Ucze się siebie od nowa. nie jestem tym czym inni mi wmawiają jestem sobą i muszę być sobą żeby nie doszlo do następnych depresji nie będę hamowac uczuc nie będę milczeć żeby znowu się nie pokłócić
  • niunka2828 19.11.11, 19:33
    Ucze się od początku,krok po kroku jak poprawnie wyrażać emocje..może to jest smieszne ale jestem dumna z siebie że wyszlam z tej depresji i to bez niczyjej pomocy..prosiłam o pomoc nikt nie słuchał..kolejna histeria rozpieszczonej kaprysnej dziewuchy..nie, wcale nie piescilo mnie życie to było wołanie przez Zal i nikogo wokol pusto ..i te myśli..słowa innych..złe słowa które podświadomie kazały mi być taka jaką mi wmawiano a zalety moje..kto je podkreślał?nikt..i wyszlam z tego nie będę się dopasowywac.to jedno wiem na pewno psychoterapia przez jakiś czas ten Seronil i dam RADE. BUZIAKI dla Was dziewczyny. jakoś teraz jak z wami pisze to nie czuje się sama z tym i jest mi lepiej jakoś:-)
  • chemical_moon 19.11.11, 23:36
    kalejdoskopowiczko ale tekst rzuciłaś, aż mnie przytkało :D jak mam nerwa to się kłócę z kim popadnie, no albo wychodzę na zakupy, na jakieś kosmetyki :)
    niunka mi też mówią, że jestem rozpieszczona i żebym się wzięła w garść. A tak naprawdę to nikt z mojej rodziny nawet nie dowiedział się co to jest to BPD. Myślą, że taki charakter i że to niby właśnie z rozpieszczenia. No bardzo byłam rozpieszczana, zwłaszcza jak tatuś przychodził pijany do domu i po raz kolejny bił mamę. Oczywiście cała wina spada na niego, ja tak uważam i powtarzam to każdemu psychologowi
    gratuluję wyjścia z depresji, ja ciągle z nią się zmierzam. W sumie nie wiem nawet czy to depresja, ze zawsze mam zły humor, tylko w towarzystwie na pokaz dobry.
    buziaki
  • kalejdoskopowiczka 20.11.11, 08:08
    chemical_moon, czytając Twój wpis mogłabym go skopiować i wkleić jako swój i nie byłoby to nawet pogwałceniem praw autorskich, bo mam DOKŁADNIE to samo, także kopiować nie będę, ale zostawiam ślad, żebyś miała PEWNOŚĆ, że tak się dzieje chyba każdemu biednemu BPD.
    Ja teraz walczę z depresją i tu pytanie do ninki - bierzesz tego antydepresanta, ale dam sobie głowę uciąć, że masz trudności z zasypianiem kiedy już czas iść lulu :) Bierzesz coś na sen? Aaa... i jeszcze jedno- miałaś tak, że nie chciało Ci się jeść przez dłuższy czas po tym leku? Bo ja jak brałam BIOXETIN 20mg to w tydzień schudłam 3,5 kg przy wzroście 170 i wadze wyjściowej 60 kg. Nie żeby mi to przeszkadzało, ależ gdzie tam absolutnie, dla mnie to rewelka na kozaku :) Ale chciałam dowiedzieć się, czy każdy organizm tak reaguje jak mój na ten specyfik :) Jejuu dziewczyny, ale się cieszę, że trafiłam na to forum, jesteście przekozackie!!! I jak na BPD przystało - KOCHAM WAS WSZYSTKIE!!! :-)
  • niunka2828 20.11.11, 09:23
    a więc..najpierw brałam zomiren(alprazolamum) Dostalam u lekarza rodzinnego bo wybuchłam tam płaczem i OGOLNIE masakra miałam brac jedną maks 2 dziennie tabletki i isc do psychiatry koniecznie więc brałam według swego uznania czyli więcej..dalo mi to tyle że moglam wstawac normalnie(bo bez tego żeby wstać z łóżka potrzebowałam kilku godz ) nie dostawałam histerii i furii które w sumie sama sobie uroilam..i moglam funkcjonować,w życiu na uczelni.później u psychiatry Dostalam Seronil i poprosiłam o zomiren bo bałam się zostać bez niego taka pomoc na wrazie co..Seronil zaczął działać po 3tyg. teraz tylko go biore bo tamten mnie oglupial jakby ale jest w razie kryzysu ..i faktycznie mniej Spie, ale jestem wypoczeta.różnicy w jedzeniu u mnie nie ma.Czuje się dobrze do tego biore jeszcze tran niby nic ale myślę że pomaga gdzieś czytałam że przy depresji powinno się brac czy coś takiego nie Pamietam dokladnie ale tran też trzeba 2-3tyg brac żeby był efekt.bynajmniej u mnie tak jest..
  • niunka2828 20.11.11, 09:40
    a jak u Was było z diagnoza?u mnie po analizie od dzieciństwa właśnie na pierwszej wizycie już padła diagnoza która mnie nie zaskoczyła właśnie wcześniej jak o tym czytałam to jakby opis mnie aż się popłakałam,bo nikt mnie nie rozumiał itp a tu nagłe opisane wszystko.jednak nie jestem jedyna na świecie cierpiąca przez siebie sama:-)chemical mój ojciec też pił ale psycholog stwierdziła że to wcale nie ma związku..matka pracoholiczka która nigdy czasu nie Miala dla mnie też nie ma związku z tym..hmm CIEKAWE CO?Nawet teraz..zero wsparcia psychicznego gdzie go szukać jak nie w rodzinie nie nawidze ich za to.nie czuje wcale żadnej więzi z nimi..matka im bardziej ją Jade tym bardziej mnie kocha..dobre co?
  • chemical_moon 20.11.11, 11:19
    kurwa skasowało mi posta.
    Denerwuje mnie że psychiatrzy i psycholodzy kłamią, że BPD nie ma związku z alkoholizmem rodziców. Jakoś z moich znajomych, każdy kto miał w domu problem alkoholowy, ma jakieś zaburzenia. I wyraźnie jest napisane na necie, że BPD powstaje na skutek traumatycznego przeżycia w dzieciństwie, coś na zasadzie szoku pourazowego, czy coś takiego.
    Moja przygoda z psycho- zaczęła się dokładnie rok temu. Wtedy byłam na IV roku chemii, mieszkałam na stancji w Lublinie i jakoś tak mi wszystko zobojętniało, miałam myśli samobójcze itd. Poprosiłam babcię, żeby poszła do lekarza rodzinnego, powiedziała co mi jest i żeby on mi coś przepisał a ona mi to podała przez busa. Dostałam Aurex czyli citalopram. Czekałam 3 tyg, żeby zaczął działać i się nie doczekałam, więc poszłam do tego lekarza osobiście. Tam też w ryk wpadłam, on szok, bo ja zawsze taka uśmiechnięta byłam. No i wysłał mnie do psychiatry, która wyciągnęła z depresji jego syna. Poszłam do niej i powiedziała, ze ja już taki mam charakter, że jak się cieszę to skaczę z radości, a jak płaczę,to jestem na dnie rozpaczy i ze teraz trochę się to wymknęło spod kontroli. Zmiany nastroju (skrajne) miałam ze 3 razy dziennie. Przepisała mi Seronil i Chlorprothixen na bulimię, bo ma działanie przeciwwymiotne a ja w tym czasie namiętnie się odchudzałam i wymiotowałam. Dostałam też lit, po tym mnie bardzo trzęsło i też nie działało. W międzyczasie poszłam do innej psychiatry, która powiedziała, ze nic mi nie jest i zaleciła psychoterapię. Doraźnie miałam pić Hydroxyzynę. Pogarszało mi się coraz bardziej, nie mogłam zostać sama bo od razu podniecenie i chęć pocięcia się. Kiedy zostałam sama to postanowiłam, ze to ma być mój koniec i wypiłam pół butelki Hydroxyzyny z piwem i sokiem malinowym. Nic mi się nie działo. Po jakimś czasie się jednak przestraszyłam i zaczęłam wymiotować. Zwróciłam chyba wszystko, co miałam w żołądku i pierdolnęłam się w sen. Potem poszłam do kolejnego psychiatry. profesora psychiatrii. On po pół godziny rozmowy stwierdził, że mam 2 dolegliwości - jedno, nie jest chorobą i jest to BPD, a drugie niestety jest i jest to ChAD czyli choroba afektywna dwubiegunowa. Wysłał mnie na 5 tygodni do kliniki, żeby dobrać leki. Spędziłam tam Sylwestra :P dali nam piguły i spaaać. Pamiętam, ze obudziłam się o 23.50 i patrzyłam przez okno na ludzi i im zazdrościłam, że oni są na zewnątrz, bawią się i cieszą. A u mnie postępował rozpad więzi ze znajomymi. Przestałam odbierać telefony, później telefon już w ogóle nie dzwonił. Dostałam w szpitalu Depakine Chrono, przytyłam 20 kg i zaczęły wypadać mi włosy ale lek zmieniono mi dopiero w maju na Tegretol + antydepresant Asertin czyli sertralinę. Nie czułam w ogóle jego działania. Potem pojawił się ON i mi przeszło na 4 miesiące. Odstawiłam sama leki i więcej nie poszłam już do psychiatry z oddziału ani do żadnego innego. Odstawienie antydepresantu to był koszmar. Zrobiłam to z dnia na dzień, objawy to - niepokój, kołatanie serca, poty, kręcenie się w głowie, uderzenia gorąca uff ale przeszło po tygodniu i poczułam się wolna! powiedziałam, ze nigdy więcej leków psycho- no i co? jak Border mówi nigdy więcej to oczywiście to za chwilę robi hehe poszłam tydzień temu do kolejnego lekarza i dał mi Depralin. Jest względnie dobrze a nawet fajnie. Podoba mi się to wypranie z uczuć. Przestało mi zależeć na moim chłopaku. Chyba go zacznę traktować jako osobę chorą psych. Tolerujemy nasze zaburzenia ale jedno przejmuje zachowanie drugiego i coraz bardziej dziwaczejemy. Ja się przytulam do niego a on tekst "o czym myślisz? pewnie o tym, żebym ci wsadził palca w dupę" albo "straciłem czucie w kutasie" no i mi się wszystkiego odechciewa, choćby mi się niewiadomo jak wcześniej chciało hehehe powiedziałam o tym babci i się przeraziła, bo myślała, że to ja jestem winna wszystkiemu co się dzieje w naszym związku. teraz jak na to patrzę, to chyba nie ma żadnego związku. Nie mogę go traktować poważnie. Po wczorajszej kłótni, kiedy kazałam mu wypierdalać, nic się nie odzywałam. Oczywiście zadzwonił pierwszy, jakby nigdy nic i oznajmił, że przyjedzie. Kółeczko się zamyka.
    Niunka u mnie w rodzinie też nie ma silnych więzi. Mam wrażenie, że ja ich nie kocham. Mam 3 starsze siostry ale tylko na jednej mi zależy. Ona ma lekki autyzm ale oddałaby mi wszystko i nigdy złego słowa na mnie nie powiedziała. Dwie pozostałe to żenua! jak ci pomogą to z wielką łaską a potem wypominanie. W ogóle w tej rodzinie nikt nie chce nikomu pomagać i każdy ma do każdego pretensje. Matka jest za granicą także kontaktu z nią nie mam a jak przyjeżdża to się kłócimy, bo ona uważa mnie za dzieciaka i w ogóle nie bierze mojego zdania pod uwagę. Ojciec to w ogóle nie ma o czym mówić. Nie gadam z nim od roku i raczej już nigdy nie będę. Też siedzi we Włoszech (ale nie z matką bo są po rozwodzie) i święta zjeżdża do domu, więc ja nie mogę tam być. Wolę sama siedzieć na stancji, niż pojechać do domu i się kłócić z tym pijakiem. Rok temu dostałam na 24 grudnia przepustkę z kliniki i w domu oczywiście się najebał i się kłóciliśmy. Powiedziałam, że wezwę policję a on na to - no to wzywaj, to cię prędzej do wariatkowa zabiorą. Ooooo kurwa ja mu tego nie zapomnę. Skurwysyn!!!!!
    Kalejdoskopowiczko ja też się bardzo cieszę że z nami jesteś :) można się tu wygadać do "swoich ludzi"
  • kalejdoskopowiczka 20.11.11, 12:37
    chemical_moon -ożesz Ty... ależ posta jebnęłaś kochaniutka no no, sporo treści, treściwej treści że tak powiem.
    niunka- u mnie faktycznie były to PRZYGODY u psychiatry.
    Pierwszą wspominam dramatycznie, przyszłam do jakiegoś cwala jako młoda dziewczyna, świeża że tak powiem bo dopiero pierwszy raz korzystałam z wizyty u specjalisty... Zaczęłam słowami- bo mam taki problem... i ten kutafon zaczął na mnie drzeć ryja :" CO PROBLEM? CO TY DZIECKO GADASZ WSZYSCY MAJA PROBLEMY NIE JESTES JEDYNA!!!" - wybiegłam z płaczem, choć dziś jestem na tyle charakterna, że bym mu dosrała tak, że by mu gówno na zębach zostało, no ale cóż BYŁO- MINĘLO. Następnie trafiłam nie lepiej- po krótkim wywiadzie jaki lekarz ode mnie zebrał stwierdził, że mam...Uwaga...SCHIZOFRENIE. Nie bardzo się tym przejęłam, bo jak się potem okazało facet był nałogowym alkoholikiem i raczej sam potrzebował pomocy. Potem długo, długo nic, aż tu nagle dopadła mnie taka deprecha na wakacjach we włoszech, że musiałam skorzystać z porady tamtejszego specjalisty- nie powiem, było ciekawie, szczegolnie, że on nie znał angielskiego a ja lepiej mówiłam po hiszpańsku niż po włosku, no ale w końcu jakoś się dogadaliśmy. Leki, które od niego dostałam miały starczyć na miesiąc- ja zjadłam je w 3 dni. Ostatnio trafiłam do miłej pani psychiatry, która poleciła mi właśnie bioxetin a na noc zapisała lek KETREL (stosuje się go miedzy innymi w leczeniu schizofrenii, choć nie tylko. Cudowny lek, który nie uzależnia, wysypiam się po nim i rano nie wstaje na kacu jeśli wezmę dawkę 25 mg ) te połączenie leków uważam za idealne, choć na przebieg leczenia wpłynął fakt, że niestety dużo jarałam zioła i popijałam alko, także efekt nie do końca był taki jak powinien. Potem leczyłam się już samym zielskiem (wiem, idiotyzm do potęgi entej ale miałam wszystko gdzieś, nic się nie liczyło). Teraz zostałam bez leków, ale za to stronie od używek, dlatego czekam na wizyte u lekarza, który przepisze mi fluoxetyne i zamierzam poraz pierwszy w życiu wziać się tak naprawdę w garść- tak jak mówiłaś niunka- trzeba zrobić to samemu, bo innym wydaje się, że mam po prostu złe dni, kobiece frustracje itp.
    Prawda jest taka, że jeśli nie podejmę leczenia czuję, że mogę stać się zagrożeniem dla siebie i innych.
    3 tygodnie temu tak mnie wkurwił mój facet (własciwie nie wiem czym- jak zwykle moje porycie...), że użyłam CAŁEJ SIŁY i trzasnęłam drzwiami (takimi ciężkimi przedwojennymi) niestety nie zdążyłam zabrać ręki i.... prawie odleciał mi palec!!! wisial na kawałku skóry, ledwo go odratowali w szpitalu... a jeszcze żeby było smieszniej ten palec to FUCK YOU...
    Zdarzyło mi się też rozpierdolić kilka telefonów rzucając nimi gdzie popadnie, obecnie posiadam takiego kondona, że praktycznie nie można się nigdzie dodzwonić z niego.
    O losie! Dziewczyny pamiętajcie- nie trzaskajcie drzwiami- JA WAM TO MÓWIĘ - NIE WARTO!!!
  • chemical_moon 20.11.11, 14:05
    kalejdosokpowiczko ale jak teraz palec, działa? aleś dała... o mały włos nie straciłaś najważniejszego palca :P a telefonami to ja też rzucam namiętnie. Ketrel brałam ale spałam po nim cały czas i nie było życia
  • kalejdoskopowiczka 20.11.11, 16:34
    A jaka dawkę tego ketrelu bralas? 25 mg to najnizsza, ja jak bralam 200 mg to myjac zeby zasnelam w zlewie!!! XD palec dziala tak troche, czeka mnie wiele miesiecy rehabilitacji, ale narazie nosze szyne bo on jest złamany, dodatkowo kosc jest zmiazdzona no i skora wkolo szyta nicmi (na szczescie dyzur mial chirurg plastyk wiec moze nie bedzie to wygladac az tak zle) :-)
    Chciałam jeszcze tylko dodać dziewczy w trosce o Wasze bezpieczeństwo, nigdy nie bierzcie leku o nazwie ZOLPIC chocby was mieli za to spalic na stosie to niech was spala ale nie bierzcie tego, co zabralo mi moje zycie, pierwszy raz przyjelam pol tableteczki bo nie moglam zasnac (bylam wtedy u babci ona miala cos takiego)iii...... haaaaluuuuunyyyyyyy!!! ALE BARDZO FAJNE HALUNY :-) no i to bylo najgorsze- mi sie to spodobalo i potrafilam brac nawet po 20 tabltek dziennie (bo na mnie nie dzialalo to nasennie raczej bardzo antydepresyjnie, ale ostroznie- to szatan w tabletce, ktory jesli przestaje dzialac uaktywnia swe ciemne sily w twym ciele i zachowujesz sie ....uuf ale ja dziwne rzeczy robilam po nim masakra !!! opowiadalam mamie takie rzeczy, ktorych sie mamie po prostu NIGDY NIE MOWI a na zajutrz nic nie pamietalam, a ona sie na mnie krzywo patrzyla xD Szok
  • kalejdoskopowiczka 20.11.11, 16:36
    A... i chcialam jeszcze spuentować, ze skoro mialam takie przygody z lekami wczesniej to na mnie 25 mg ketrelu chiala lajtowo, wiec nalezy wyczuc swoj organizm.
    I jeszcze jedno- po ketrelu sa MEGA DZIWACZNE SNY, kto bral- rozumie.
  • niunka2828 22.11.11, 19:40
    ja mam bez zadnych tabletek dziwaczne sny:) czesto sni mi sie ze jestem kompletnie pijana(*ogolnie panicznie boje sie takiego upojenia, braku kontroli nad soba....) i morderstwa na dzieciach-to to juz chyba kazdego totalnie przeraza- straszne po prostu ... na okraglo te sny i takie realne...masakra ... i czesto tez wlasnie ze ktos mi podal jakis narkotyk i karze mi pomagac w morderstwie i ja np nie chce tego robic ale nie mam kontroli nad tym....moze podswiadomosc cos mi chce powiedziec przez to....nie powiem oi tym psychiatrze bo mnie wezmi za jakas morderczynie zadna krwi czy cus...zle zinterpretuje te sny...i dopiero bym miala....
  • kalejdoskopowiczka 22.11.11, 20:00
    Ja mam z tymi snami tak, ze od tygodnia śni mi sie moja niby przyszla tesciowa, porownalabym to do serialu, bo kazdej nocy nastepuje ciag dalszy wydarzen. Te sny sa tak realne, ze nie jestem w stanie odroznic ich od rzeczywistosci. Strasznie nie cierpie tej kobiety bo wyrzadzila mi bardzo wiele krzywdy. No i tak od tygodnia nawiedza mnie ta pieruńska zjawa i tak mnie męczy ( bo nie ukrywam, ze jak juz ide spac to mam ochote odpoczac, a nie walczyc z tą starą rurą...), że pomyślałam sobie, że skoro już wiem, że to tylko sen (choć w chuuuj realny) to w dzisiejszym odcinku zabije te wstretna Marylke i moze kurwa w koncu da mi sie spokojnie wyspac!!!!!!!!!!!!!!!
  • chemical_moon 22.11.11, 20:04
    A mi się dziś śniła kłótnia z tatusiem. chciałam go uderzyć w twarz szpicrutą (to chyba motyw z Przedwiośnia, Żeromskiego) ale nie trafiłam. Pamiętam, że ten bat wylądował dokładnie pomiędzy twarzą mojej siostry i jego. No i tak to się skończyło, że to ja dostałam i miałam szramę na twarzy. Dlaczego mi się takie rzeczy śnią, w ogóle o tym nie myślę. Może jakaś zła energia uchodzi
  • niunka2828 22.11.11, 20:42
    kalejdoskopowiczka ja też miałam przyszła nie doszła teściowa która mnie tak poniżac lubiła..ot takie hobby .. ale do czasu .raz przy swojej rodzinie zamierzała mi pojechać i źle się to skończyło:-)nie patrzyłam że jej rodzina słucha..od kurw szmat od różnych ale taka pizda że szok z niej była..i franca się wkońcu zajęła sobą..ale na fakcie przesadziłam i nie żałuję :-) miałam zajęcia pierwsze na sali operacyjnej-nie zemdlalam:-) ale bym nie mogla w takim czymś pracowac...jakoś znowu dni bez Emocji i entuzjazmu mnie dopadły..kiedyś Bylam taka wesoła dziewczynka a teraz..Chujnia:-((znowu pustka i bezcelowe istnienie..
  • kalejdoskopowiczka 22.11.11, 21:14
    niunka napisałaś: "znowu dni bez Emocji i entuzjazmu mnie dopadły..kiedyś Bylam taka wesoła dziewczynka a teraz..Chujnia:-((znowu pustka i bezcelowe istnienie.. " moze czas rozejrzec sie za kolejna potencjalna tesciowa, bo to sa takie typiary, ze emocji bedziesz miec po pas!! Ja pierdole jak ja nie cierpie tej ................................................................................................................................................................................................ i zycze jej .............................................................................................................. kropka.

  • niunka2828 23.11.11, 20:42
    kalejdoskopowiczka :-) dzięki za takie emocje :-) ale faktycznie przy teściowych nie sposób być obojętnym :-) rzucam studia po kłótni KOLEJNEJ z rodzicami o pieniądze .deklarowali że będą pomagać mi finansowo przez okres studiów i ledwo mi starcza na wszystko i moja matka która jest bez dwóch zdań nadopiekuńcza robi takie chore akcje..np potrzebuje kurtki to ona wie lepiej że w tej kurtce jeszcze pochodzę ale za to przydadzą mi sie buty których mam całą piwnice i idziemy do sklepu biore buty za 2stowy ona widzi jakieś za 5stow wygladajace jak na 60letnia kobiete i jak ja dalej stoje przy swoim obraza się i nie kupuje żadnych! patologia.kupuje mi rzeczy które są mi zbędne wydaje na nie z 5razy więcej niż dalaby na moje potrzeby.tak mnie to flustruje..1.5roku już tak.ale do końca studiów4.5roku jeszcze więc..nie wytrzymam być jej utrzymanka..pojde do roboty..i zaocznie coś Zrobie(tylko co ona powie rodzicne i znajomym?już się tak chelpiła że corunia na lekarskim studiuje..)o każda złotówkę wojna.
  • niunka2828 23.11.11, 20:52
    i ciekawe czy to bpd czy po prostu staram się być kims takim kim oni chcą a rzeczywiście jestem kims innym czy jestem po prostu tylko niedojrzała tak jak mam wpisane w diagnozie m.in już nie wiem kim jestem..kim będę,kim chce być może nie pozwalają mi dorosnac a może sama nie chcę ..kryzys! dziś znowu kryzys po prostu dno już nie mogę.cały dzień sprzątalam żeby nie myśleć cały czas coś robilam ale czuje się taka rozdarta..
  • kalejdoskopowiczka 29.11.11, 09:43
    Też nurtują mnie takie pytania jak Ciebie Niunika... ale zawsze są to pytania retoryczne. Bo nawet jeśli jednego dnia znajdę na nie odpowiedź, to już drugiego, a nawet parę godzin później odpowiedź jest zupełnie inna, albo okazuje się, ze takich odpowiedni w ogóle nie ma. I nie będzie.
    Też ostatnio nie wiem co mi jest... czuję się zawieszona w czasoprzestrzeni, otępiała wręcz wygrzana... od paru dni czuję się wypompowana jakby mnie stado murzynów przeorało, a to nic z tych rzeczy... Znowu sobie zadaje pytanie jak żyć co dalej... nie wiem. Tak często starałam się osiągać góry, rzadko zdobywając szczyty a to wszystko dlatego... No właśnie. Dlaczego ?
    Zapytam dosadnie- Dlaczego kurwa mać??!!
    A w eterze cisza ...
    Ehhh jak dobrze wiedzieć, że nie jestem jedyną zdziczałą wariatką na tym bezwzględnym świecie. Pozdrawiam Was.
  • niunka2828 29.11.11, 15:14
    dziwilam sie ze moja matka jest pracoholiczka...a teraz...caly czas cos robie, po co? zeby nie myslec, jak tylko usiade pol godz relaksu znowu wszystko wraca i dalej za cos sie zabieram albo ide spac tylko zeby nie myslec...a...i nie zrezygnowalam ze studiow.. WYWALCZYLAM WIECEJ KASY U RODZICOW:D
    a wy jak macie np z wplywem czyims na Wasze zachowanie? bo mi czasami wystarczy drobna sugestia zeby zmienic plany zyciowe, NIE UCZE SIE NA BLEDACH gdzies tam czytalam kiedys, a moze slyszalam...ze upadki i doly sa po cos i to pomaga i uczymy sie na tych bledach...faktycznie n....na chwile tak, a pozniej zeby czegos nie powtorzzzyc siedze np godzine i odtwarzam sobie to zdarzenie. Mowie sobie: BADZ WKONCU ODPOWIEDZIALNA POWAZNA!!! OD TEGO ZALEZY TWOJA PRZYSZLOSC!! I jakos pomaga ciezko mi sie uczyc nowych wlasciwych nawykow.....zmieniam swoj charakter ,,zmieniam siebie moze wkoncu poczuje kiedys ulge....chodz na chwile, nienawidze swojego zycia ...wprowadzam np.plany tygodnia...zeby wyregulowac sobie chociaz godziny snu, cykl tygodnia....ale wiem ze bez tych tabletek nie mialabym sily sie podniesc z lozka, nie mialabym ochoty zyc. Mowilam, ze nie mam mysli samobojczych a wczoraj....jakby cos mi mowilo wez suszarke w wannie usiadz i ja wrzuc i jeszcze...zostaw kartke mamusi "zobacz, Twoja coreczka....nienawidze cie i nigdy nie kp0ochalam" bo pewnie ona by mnie znalazla....nienawidze jej z calego serca, nikogo bardziej nienawidze...moze poza soba...dobra biore sie za cos innego bo znow na chwile usiadlam i mysle, ciagle mysle ........i wogole chyba jakas choroba zaczyna wspolistniec....szum w uszach ijak mnie ktos wkurw....to jakby b.realne wyobrazenia ze wlasnie mu wyjebalam i walcze ze soba zeby nie ziscic tego . wiem ze pelno chaosu w tym co pisze ja nawet sama tego nie czaje...a i jeszcze wracajac do wplywu innych ludzi na was? ja szybko staje sie bardzo podobna z zachowania do osob z ktorymi przebywam i bardzo wplywaja na mnie ich opinie...sugestie ....bywam bardzo rozkojarzona i czesto mam wrazenie jakbym byla z innej bajki nudza mnie schematy innych i zauwazylam ze przestaje sie liczyc z uczuciami innych...jezeli kiedykolwiek liczylam sie z nimi....

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.