Gazeta.pl   Forum   Prywatne   Społeczeństwo   Psychologia   Borderline - BPD   czy to ma ...

czy to ma sens?

Autor: chemical_moon 12.11.11, 23:05
hej, mam pytanie do Was, odpowiedzcie mi proszę szczerze - czy związek obojga zaburzonych osób ma sens? jestem, jak wiecie w takiej sytuacji - ja mam bordera a on najprawdopodobniej osobowość niedojrzałą. Na początku było fajnie, kręcił mnie bardzo, uzależniłam się od niego i chyba dopiero teraz zaczynają mi spadać różowe okulary. On siedzi w tym ośrodku zaburzeń osobowości w Krakowie i przyjeżdża co 2 tygodnie, mało się widzimy a jak już dojdzie do spotkania to tylko standard - jedzenie i sex i tak w kółko. Dziś miałam kompulsa qurwa poszłam z nim do Sephory i kupiłam sobie perfumy za 300zł a teraz może mi zabraknąć na jedzenie. Musiałam je mieć bez względu na wszystko. On oczywiście zamiast mi doradzać, to mówił, żebym szybciej stamtąd wyszła, ale to szczegół. Ja zaczynam zauważać, ze to co ja mówię i co robię, mało go obchodzi. Mówię, o czymś ważnym a on mi opowiada, co jadł czy coś takiego. Odbija temat. Ja się czuję poirytowana i tak kurwa nie powinno chyba być w normalnym związku. Jedno powinno się drugim interesować. Mnie on bardzo interesuje. Mówi ciągle o tym szpitalu i jeszcze mnie tam wysyła. Czuję się taka olewana... no kurde... i dołuje mnie to. Myśli s nie mam ale o samookaleczeniu tak. Nie wiem, czy już pisałam tu na forum o tym, ale ja się wczoraj patrzę a ona na ramieniu jest pocięty!!!! tak się zdenerwowałam. Już miałam pomysły, żeby zadzwonić tam do nich do szpitala i ich opierdolić, co oni z ludźmi robią. Jego uzasadnienie było oczywiście idiotyczne, jak na 30-latka "bo wszyscy tam to robią". Tracimy ewidentnie ze sobą kontakt. Nie mogę z nim na poważnie porozmawiać, więc to chyba nie ma przyszłości. Uciekł mu dziś ostatni autobus, mówię zostań u mnie a ten, ze nie.. kurwa na siłę do domu, stopem, jakby nie wiadomo co tam było, sami
alkoholicy. Wolał iść z buta 5km... no i jak ja mam się czuć? nie czuję się kochana ani wyjątkowa, przy tym mężczyźnie. Obiecał, że zadzwoni, jak "trafi" do domu, no i nie zadzwonił, ja się patrze a on na facebooku jest dostępny!! to myślę - dotarł do domu i od razu komputer a ja dopiero później. To tylko dowód na to, jak mam mnie w dupie. Może nie umie inaczej, ale ja się czuję jak bym była w jakimś kurwa błędnym kole zaburzeń. Zamiast wyjść "do ludzi", to chyba coraz bardziej razem dziwaczejemy. A ja nie zasługuję na to, żeby być całe życie nieszczęśliwa.. co robić... chcę z tym skończyć, ale on i tak na siłę przyjedzie, jak powiem że nie chcę go widzieć. Moje życie jest i tak chujowe - z nim, czy bez niego.. w dodatku on twierdzi, że czuje pustkę, no to jest mi jeszcze lepiej z tą świadomością, bo ja chociaż jestem jednym z najbardziej pojebanych osób, to przy nim nie czuję pustki, tylko pełnię. Ale... jeśli ja wyrażam swoje uczucia a one rozbijają się o jego nieczułość, to się czuję... jak idiotka, że może przesadzam z okazywaniem uczuć... że może nie powinnam ich wyrażać... i tłumię to w sobie a jak to w końcu pierdolnie to ktoś zginie. Czemu jest tak chujowo....
już sobie obmyśliłam, żeby jutro go szybko zbyć a jak pojedzie to nie odbierać telefonów. Lepiej być kochaną przez "schizofrenika" (tak go odbieram, ma swój świat, niedostępny dla mnie), czy być sama?
Poleć znajomemu Powiadomienie zostało wysłane
Poleć tę wypowiedź znajomemu
  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
Pokaż wszystkie

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Ostatnio odwiedzane wątki

Zaloguj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.