Dodaj do ulubionych

Czy Bord po porzuceniu chce wrócić?

24.10.12, 15:08
Mam pytanie do bordów czy po tym jak zostawi Was partner i znienawidzicie go za jakis czas tęsknicie nie dziwicie sie ze Was opuścił i pragniecie jego powrotu idealizujac go na nowo?
Dziekuję za szczere wypowiedzi.
Obserwuj wątek
    • szalona123456 Re: Czy Bord po porzuceniu chce wrócić? 24.10.12, 15:20
      Nie jestem bordem, jestem parterem, a ściśle mówiąc partnerką. To ja odeszłam, postawiłam granice, których nie przesunęłam. Jak stało się to faktem widzę "usilne" zabiegi o powrót. Ale czy można już zaufać ? Poznałam mechanizm, którego nie potrafię już zaakceptować.
    • wolna_jak_ptakk Re: Czy Bord po porzuceniu chce wrócić? 24.10.12, 16:55
      Na tym polega ich przewrotność, infantylnośći poziom emocjonalny dziecka,że szanują dopiero jak stawiamy granice ale testują i te granice przesuwają.Musza mieć kontrole i przewage nad naszymi emocjami więc jak ulegniesz i tak nic sie nie zmieni bo w jego oczach nie jestes konsekwentna i znowu przestanie Cie szanować...
      • spaprany Re: Czy Bord po porzuceniu chce wrócić? 26.10.12, 01:55
        chciałbym się mylić, ale chyba cuś ptak średnio wolny, skoro takie pytania zadaje. A po wtóre - myślisz, że można tak generalizować? Czy "Bord" to jest model fury, że można zadać pytanie "a czy w golfach trójkach z tego i tego rocznika się psuje zawieszenie?"
    • brz_a_sk Re: Czy Bord po porzuceniu chce wrócić? 26.10.12, 18:51
      z bordem jest trochę inaczej

      z byłym partnerem borda jest trochę inaczej

      www.youtube.com/watch?v=-8zglCbLG1U&feature=related
      może zasadne będzie pytanie czy kiedykolwiek po powrocie było lepiej niż za pierwszym razem


      może to dorzucę

      po terapii
      bez terapii

      obojga? :-)

    • wolna_jak_ptakk Re: Czy Bord po porzuceniu chce wrócić? 27.10.12, 15:46
      Spaprany wiem ,że do końca nie jestem wolna bo z nikim nie byłam jednoczesnie tak szczesliwa i tak nieszczesliwa zarazem... mam swiadomosc w 100% ze po powrocie bedzie tak samo albo gorzej. Ja sadziłam ze on mnie znienawidził tymczasem podobno własnie zaczął mnie szanowac, tesknic i doceniac ... Sama sobie musze odpowiedziec czy znowu wsiasc na ten rollercoster bo oprócz endorfin czekaja mnie mdlosci i pewnie brzydko piszac pozyganie na koncu...
      • spaprany Re: Czy Bord po porzuceniu chce wrócić? 27.10.12, 16:12
        a to ja Ci serdecznie współczuję, serio. I nie mogę się nadziwić czytając to, co piszesz.

        "Ja sadziłam ze on mnie znienawidził tymczasem p
        > odobno własnie zaczął mnie szanowac, tesknic i doceniac ..."

        Zmień sobie nick, wiesz? Chyba Ci pamięć wysiadła, że się dajesz nabierać na takie pierrrrrrrrdolety.

        W obliczu takich treści po raz enty dziękuję niebiosom za szczęśliwy finał mojej historii. I za to, że nie mam wątpliwości :)
    • brz_a_sk Re: Czy Bord po porzuceniu chce wrócić? 27.10.12, 16:46
      no przecież najlepsza jest jazda w tę i z powrotem

      doskonalimy się

      specjalistyczne zabawki pójdą w ruch

      uwalnianie z auto uwięzi

      Jeśli wiesz co Cię fascynuje w tym człowieku nie ma problemu;

      Bordy są nieprzeciętne i niezmienne;

      Na pewno uzależniają jak zauważyłaś.
      • wolna_jak_ptakk Re: Czy Bord po porzuceniu chce wrócić? 27.10.12, 20:03
        spaprany z całym szacunkiem ale niku nie zmienie bo wolnosc moze odnosic sie do różnych aspektów zycia... a Ty nie masz watpliwosci a tu stale siedzisz?? ja tylko gdybam teoretyzuje , nie sadze zebysmy do siebie wrocili za swiadoma jestem pewnych rzeczy a,że rozum co innego a serce co innego to na to wpływu nie mam.. jestem jednak odpowiedzialna i nie mysle tylko o sobie ale i o przyszłych swoich dzieciach...Nic nie zapomnialam ale przeciez masz wiedze duzo jak ja czytasz i powinienes wiedziec ze tz"normalsi" szybko zapominaja o tym co było zle i pamietaja dobre chwile a osoby zaburzone odwrotnie podobno.
        • spaprany Re: Czy Bord po porzuceniu chce wrócić? 27.10.12, 20:25
          "tu siedzę" głównie dlatego, że drzewiej zaprenumerowałem sobie ten "dział" i powiadamia mnie o nowych treściach. Wchodzę na gazetową pocztę, bo korzystam z komunikatora, a wtedy przy okazji zaglądam, co kto napisał ciekawego. Nie dlatego, że żyję przeszłością, mam wątpliwości i rozważam powroty.

          Przecież niczego Ci nie każę, po prostu zapamiętałem Cię jako kogoś szczycącego się tym, że się wyrwał, orędowniczkę ucieczek i uświadamiaczkę ciemiężonych, a tu teraz takie historie.

          Ja już nic nie czytam oprócz kilku czyichś nowych zdań w kilku wątkach. Jeżeli jesteś "normalsem", dojrzałą, dorosłą kobietą - gorąco Ci radzę (nie każę, tylko radzę): zrób to dla siebie i pomyśl rozsądkiem, nie emocjami, bo możesz bardzo wiele stracić.

          To moje ostatnie zdanie w tym wątku, pozdrawiam :)
        • brz_a_sk Re: Czy Bord po porzuceniu chce wrócić? 27.10.12, 20:40
          jeśli potrafisz uzasadnić, że masz osrodki decyzyjne poza rozumem to nie pogadamy :-)
          ja bym to nazwała rozdwojeniem jaźni - co innego Ci się marzy a co innego mówisz, że myślisz

          ale wolna wola - nazywaj jak chcesz swoje plany

          na razie to masz ochotę ale - ale bord nie ma

          po co to jasno nazywam - byś sama przed sobą nie tworzyła iluzji, że nie chcesz ale bord Cię namawia i serce nie rozum Ci każe - daj spokój tu powazni ludzie piszą

          wstawianie tu asekuracyjnie rozsądnych myśli o dzieciach w ramach jakby mnie bord nie chciał to dziećmi się wytłumaczę, że to ja zdecydowałam - ej daj spokój

          podpowiadajmy Ci, że ciągnie Cię w kłopoty i tylko o tym piszesz i masz nadzieję, ze wrócisz do tego związku - Twoja sprawa! tu jeszcze nikt nikogo od niczego wbrew jego woli nie odwiódł i nie próbuje

          ale za stare wygi tu czytują by nie widzieć co sama przed sobą ściemniasz - lubisz - jedziesz Twoja sprawa; ale nie oczekuj, ze ktoś będzie kibicował

          tu większość ma pamięć zupełnie dobrą i świadomość, że tylko jeśli chce się nie pamiętać to łatwo sobie pościemniać

          Chcesz nas zapytać co myślimy?

          proszę bardzo ja myślę, ze duża kartka papieru Ci potrzebna - może być arkusz pakowego nawet - zginasz na pół i rozkładasz ; po jednej za po drugiej przeciw i jedziesz z dylematem - czy chcę być ponownie z bordem

          a jak chcesz to kartkę odwróć i po jednej prawda po drugiej ściema

          pomoże dużo bardziej niż przekonywanie nas, ze tu bardziej Twoje miejsce do pisania niż Spapranego

          on akurat dość celnie strzela - czasem załaduje za duży kaliber - uważaj nie prowokuj bo odpali i trafi - wystawiasz się a nie chcesz tego pojąć, że widać kawę na ławie

          jak ćma lecisz i to Ty o tym piszesz a nie my wymyślamy

          wybieraj - masz teraz więcej informacji

          tu czasem warto podziękować za zimny prysznic

          lepiej przed niż po czasie oczywiście
          • wolna_jak_ptakk Re: Czy Bord po porzuceniu chce wrócić? 27.10.12, 20:55
            " na razie masz ochote ale bord nie ma" gdyby nie miał to ja nie miałabym problemu i nie siedziała tutaj to ze on chce wrócic to nie jest moje marzenie czy iluzja tylko fakt."

            Jasne decyzje podejme sama w zasadzie juz ja podjełam juz dawno temu, niestety rozmowa z nim namieszala mi na chwile w głowie dzieki za prysznic :-)
        • czita88 Re: Czy Bord po porzuceniu chce wrócić? 27.10.12, 20:56
          "Normalność" to pojęcie bardzo względne...

          Dla mnie - borda - fakt, że dany osobnik szybko zapomina o tym jak został potraktowany i, wspominając dobre chwile (najczęściej nieliczne), pragnie wielkiego (pierwszego) / kolejnego z kolei powrotu, świadczy o tym, że normalny to on nie jest... ;)

          Oczywiście w pierwszej chwili myslałam, że może kocha czy cuś, ale po dłuższym, a czasem nawet krótkim, namyśle, zawsze dochodziłam do wniosków, że: jest po prostu nienormalny / słaby / głuchy & ślepy / zniszczony / czy wreszcie wyrachowanym egoistą - i to był najbardziej pozytywny wniosek (bo mimo złości i bólu nie traciłam "szacunku" i nie odczuwałam politowania). Chodzi o to, że sądziłam, iż facet sobie przeprowadził mały bilans korzyści i strat, i stwierdził, że seks & bliskość i/lub kasa (mój zadłużony ex) są warte tej "odrobiny" poniżeń, braku zaufania i scen jak z melodramatu. Że ma to w dupie, bo liczy się tylko seks&bliskość, a to co ja wyprawiam... ma w dupie ;). Chyba nie zawsze miałam rację, zwłaszcza z tym wyrachowaniem, ale tak to widziałam..

          Ostatnio mam wrażenie, że mój mózg automatycznie skreśla facetów wg reguły: wszelkie zainteresowanie mną wyklucza normalność. Hmmm :/...

          Było tu już wielokrotnie wspominane, że normalni (wolę okreslenie zdrowi czy niezaburzeni) ludzie nie pozwalają się traktować tak, jak bord traktuje "partnerów" (a raczej obiekty zainteresowań czy ofiary :)), nie wciąga ich to, więc nie wchodzą w borderlajnowe związki. I NIE zapominają o tym co było złe.

          --
          "To, że wiesz, czego nie chcesz, nie oznacza, że wiesz, czego chcesz"
          • wolna_jak_ptakk Re: Czy Bord po porzuceniu chce wrócić? 27.10.12, 21:08
            Ja decyzje juz podjełam a Twoje wypowiedż jest przerażająca bo skoro przekreślasz i nie szanujesz ludzi,którzy sa empatyczni i z jakis niekoniecznie wyrachowanych powodów chca z Toba byc a masz świadomosc ze silni psychicznie asertywni i szanujacy siebie w życiu nie wejda z Toba w zwiazek czeka Cię samotność , czyli jedna z gorszych rzeczy jakie moga sie człowiekowi przydarzyc.... wspołczuję.
            • brz_a_sk Re: Czy Bord po porzuceniu chce wrócić? 27.10.12, 21:15
              czite88 douczasz - ło mateńko

              ale dobra
              najważniejsze, ze gadamy

              to zawsze jest dobra droga; kto chce skorzysta tyle ile chce

              a tak przy okazji ja - zawsze kiedy mowię normalsi to w znaczeniu niebord i tylko tyle to znaczy - co jakiś czas wyjaśniam, ze nie oceniam boszebroń a granicę widzę płynna, ze aż nieistniejąca i ruchomą

              jakichś słów trzeba używać ale gdybym kogoś miał tym ranić - wrzeszcie - pomyślę jak inaczej tu gadać


            • czita88 Re: Czy Bord po porzuceniu chce wrócić? 27.10.12, 21:44
              Tak, zdaję sobie z tego sprawę.

              I im wyraźniej to widzę tym bardziej mnie to "przeraża"... Nie sama samotność tylko jej nieuchronność! Kiedyś myślałam, że robię co chcę, a ból jest winą innych. A teraz widzę, że to wszystko te pie*dolone mechanizmy, że sama jestem sobie winna, ale w rzeczywistości mam na wiele swoich zachowań i uczuć znikomy wpływ... Samotność nie wydaje się aż taka straszna, póki co jest ulgą. I nie mam na myśli całkowitego odosobnienia, tylko unikania związków damsko-męskich, uczuciowych. Mam 2 bliskie osoby i nie uważam ich za godne politowania czy wyrachowane. No chyba, że mam bardzo zły dzień i wszystko widzę w czarnych barwach, a świat dzielę na egoistów i frajerów, nie wierzę w żadne dobro i żadną szczerość na świecie, zdarzają się takie dni...

              --
              "To, że wiesz, czego nie chcesz, nie oznacza, że wiesz, czego chcesz"
              • szalona123456 Re: Czy Bord po porzuceniu chce wrócić? 29.10.12, 13:31
                Tak, zdaję sobie z tego sprawę.
                >
                > I im wyraźniej to widzę tym bardziej mnie to "przeraża"... Nie sama samotność t
                > ylko jej nieuchronność! Kiedyś myślałam, że robię co chcę, a ból jest winą inny
                > ch. A teraz widzę, że to wszystko te pie*dolone mechanizmy, że sama jestem sobi
                > e winna, ale w rzeczywistości mam na wiele swoich zachowań i uczuć znikomy wpły
                > w... Samotność nie wydaje się aż taka straszna, póki co jest ulgą. I nie mam na
                > myśli całkowitego odosobnienia, tylko unikania związków damsko-męskich, uczuci
                > owych. Mam 2 bliskie osoby i nie uważam ich za godne politowania czy wyrachowan
                > e. No chyba, że mam bardzo zły dzień i wszystko widzę w czarnych barwach, a świ
                > at dzielę na egoistów i frajerów, nie wierzę w żadne dobro i żadną szczerość na
                > świecie, zdarzają się takie dni...
                >


                Czita, żal mi Ciebie po prostu. Nie wiesz co tracisz w życiu. To życie umknie Ci po prostu.
                • non-grata Re: Czy Bord po porzuceniu chce wrócić? 29.10.12, 14:17

                  Nie mogę, po prostu nie mogę, muszę, albo kogoś pogryzę, bo szlag mnie trafi!!!

                  Ty - szalona i ptakowato wolna,

                  pozwolę sobie wtrącić się, zanim założycie kącik żenującej żałości dla Czity;

                  czy Wy czytacie to, co piszecie zachowując świadomość tego, CO i komu piszecie?

                  Czita przedstawia swój fragment, borderowy fragment siebie, powiedziałabym - w spektrum dość truistyczny,
                  a Wy, przy całej parajasności, jak się okazuje, dla zaburzenia - muszę! - macie czelność podać Jej "żal mi Cię"?!

                  To mnie przerasta,
                  czasami nie rozumiem i chyba zrozumieć nie chcę.

                  Otwórzcie oczy.
                  Obie.

                  Dziewczyna zmaga się z potężnym zwichrzeniem, którego jednym z silniejszych fundamentów jest popieprzenie relacyjne wraz z ohydnym poczuciem osamotnienia, więc swoje 3-sekundowe żale weźcie i ferujcie nie tutaj.

                  --
                  Jedni wołają: „Kochaj mnie!”. Inni: „Nie kochaj mnie!”. Ale pewien rodzaj, najgorszy i najbardziej nieszczęśliwy: „Nie kochaj mnie i bądź mi wierna!”.

                  Chrzanię dalece, iż głosu być może zabierać nie powinnam niejako w nieswoim imieniu,
                  chrzanię może nawet dalej niż dalece.

                  Czita, trzymaj się,

                  osobniczki szalone i wolne pozdrawiam serdecznie z uśmiechem sarkastycznym.


                  desaparecido.blog.onet.pl
                • czita88 Re: Czy Bord po porzuceniu chce wrócić? 29.10.12, 16:42
                  Non- grata , spokojnie, bez nerwów :).

                  Szalona... każdy w inny sposób patrzy na życie. Ja nie jestem w Twojej skórze, Ty nie siedziałaś przez te wszystkie lata w mojej. Dla mnie dużo bardziej żałosne było (w moim przypadku) ładowanie się w jakieś pseudouczuciowe relacje pełne oczekiwań z takim burdelem w głowie. Strasznie mnie wyniszczyły te wszystkie "związki" i relacje (bord nie niszczy tylko partnera, ale i siebie). Szkoda gadać. I nie wiem co w tym dziwnego, że chcę być sama, ja pierdole, chyba to lepsze niż ładowanie się znowu w to wszystko. Skoro nie potrafię to po cholerę mam w ogóle zaczynać?
                  I nie mówiłam, że to będzie do końca życia. Więc nie wiem co w tym smutnego, dziwnego, czy szokującego. Jak kiedyś będę miała pieniądze to sobie zafunduję porządną terapię i może coś to da. Może...

                  Nie wiem co tracę? Tak, nie wiem, bo nigdy nie byłam w normalnym związku ani w swoim otoczeniu takiego nie obserwowałam. Mogę sobie tylko wyobrażać i fantazjować. Wiem za to, czego mogę uniknąć. Tej całej patologii.

                  Życie mi umknie? Już je zjebałam na całego i tego się nie cofnie. Spierdoliłam wszystko na całej linii. I co? Jakbym teraz z kimś była to by mi nie umknęło, wszystko już bylo by dobrze, a ja byłabym szczęśliwa? Taaa.

                  W ogóle to na tym forum mnie coś cholernie dziwi, ex partnerzy bordów wciąż apelują o uciekanie, niewłażenie w jakiekolwiek relacje z bordami (z wiadomych powodów), a potem Ty mi tu piszesz, że mi życie umknie. Trochę to wszystko jest sprzeczne. Powinniście się cieszyć, że jednego emocjonalnego wampira mniej.

                  No i co najważniejsze, i może rzeczywiście smutne, ale mi już na tym życiu zbytnio nie zależy, nigdy nie zależało, po prostu się staram żeby bolało mniej niż bardziej, i jakoś przepękam te parę lat co mi zostało (nie potrafię tego wytłumaczyć, ale wiem od zawsze, czuję, że długo nie pożyję :)). I proszę się nade mną nie użalać, sama to robię od czasu do czasu, choć ostatnio rzadziej, bo to nic nie daje, tylko pogarsza sprawę.

                  --
                  "To, że wiesz, czego nie chcesz, nie oznacza, że wiesz, czego chcesz"
                  • szalona123456 Re: Czy Bord po porzuceniu chce wrócić? 29.10.12, 19:49
                    Czita, nie odbieraj moich słów jako złośliwości pod Twoim adresem i innych.
                    Ale też musisz i mnie zrozumieć i myślę, że założycielkę tego wątku.
                    Jeżeli ktoś wychował się w rodzinie, w której była miłość i szacunek (Ty być może tego nie miałaś), gdzie obdarzano się zaufaniem to gdy taka osoba wchodzi w jakąś relacje to ten swój "bagaż" - pozytywnych emocji - wnosi do tego związku.
                    I spójrz teraz co dzieje się gdy natrafia na bpd i na dokładkę nie ma zupełnie tego świadomości, a co gorsza bpd nie tłumaczy swojego zachowania, i tak jak w moim przypadku było, taki partner - czytaj - moja skromna osoba - szuka zrozumienia problemu np. właśnie też i w internecie. Ja postawiłam twarde granice i odeszłam, co wcześniej napisałam.
                    Nie wszyscy partnerzy bpd to osoby z problemami - a tak odebrałam Twój list.
                    I nikt nie chce tu się użalać nad sobą.
                    Życie jest wspaniałe i ludzie są wspaniali. Dlatego walczcie o siebie proszę, walczcie o tych ludzi, na których Wam zależy. A ja to widzę, że CHOLERNIE zależy. Zarzućcie swoje "chore" mechanizmy, otwórzcie się. Tego mi jest żal, że tak się poddajecie. Nie wyciągacie żadnych wniosków. Być może nie potraficie inaczej.
                    • czita88 Re: Czy Bord po porzuceniu chce wrócić? 29.10.12, 20:48
                      Ok, rozumiem. Nie mam żalu. Takie "tłumaczenie się" tutaj trochę mi pomaga, bo wymusza zastanowienie się nad sobą, swoim życiem, postępowaniem i decyzjami, a to lepsze niż bezmyślne wegetowanie...
                      Nie wiem co to miłość i szacunek w rodzinie, ja nawet nie miałam normalnych rozmów w domu i nie potrafię z Nimi rozmawiać nawet na banalne tematy, a co dopiero życiowe, głębokie i wyrażające emocje. Nawet patrzeć na nich nie mogę. Straszne, ale prawdziwe.

                      > Nie wszyscy partnerzy bpd to osoby z problemami - a tak odebrałam Twój list.

                      Nie wiem jak jest, ale dobrze, że napisalaś jak mnie odebrałaś, to sporo wyjaśnia. Pisząc o tym, że mam wrażenie, że każdy kto wyraża jakieś zainteresowanie mną jest skreślany jako nienormalny, nie chodziło mi o to, że tak jest w rzeczywistości. Nie myślałam o moim bpd. Ja to po prostu robię coraz częściej odruchowo, to nie jest jakiś proces myślowy. I to się bierze chyba z mojego stosunku do siebie (negatywnego)... To jest sytuacja przeciwna do tej kiedy bardzo pewna siebie osoba, skrytykowana przez inną mówi sobie w myślach "idiota, nie warto się przejmować tym co gada" i przestaje jej słuchać. :-(



                      --
                      "To, że wiesz, czego nie chcesz, nie oznacza, że wiesz, czego chcesz"
                      • wolna_jak_ptakk Re: Czy Bord po porzuceniu chce wrócić? 31.10.12, 12:55
                        A ja przyznaję Ci racje moim skromnym zdaniem osoba niezaburzona, asertywna, umiejaca stawiac granice, szanujaca siebie nie zwiaże się z Bordem bo nie da sie testowac ciągle i prowokować nie bedzie chciala udawadniac ciagle mu ze jest cos warta a niestety takie osoby bordy szanuja i pewnie o takich marza...i kółko sie zamyka...
              • jamama03 Re: Czy Bord po porzuceniu chce wrócić? 09.11.12, 18:27
                "Zdarzają się takie dni"
                Żeby sprzedać...manipuluj...uczą na specjalnych szkoleniach wszystkich...mowa ciała...naśladownictwo i takie tam rzeczy...Świat i życie w społeczeństwie to jedna wielka manipulacja...od urodzenia się uczymy "manipulować" ludźmi.
                Czasami wydaje mi się że BPD są po prostu bystrzejsi w tym postrzeganiu. Zauważaja te relacje i zależności wszechobecne...w natężeniu przekraczającym możliwość prawidłowej percepcji.
                Potrzeba nieprzeciętnej do świata ludzi siebie boga miłości=spokoju żeby z tą wiedzą nadal ten świat kochać=akceptować.
    • kooktajl Re: Czy Bord po porzuceniu chce wrócić? 02.11.12, 16:21
      ja mam bpd i powiem tak, 3 miesiace temu zostawil mnie partner. pierwsze 2 tyg to byla maskara, ciagly placz i niechec do wszystkiego. kolejne 2 miesiace w ogole mnie to nie obchodzilo, wysmiewalam go w myslach, byl dla mnie zalosny. Ale ostatnio przyszedl okres IDEALZACJI, napisalam do niego, chcial sie spotkac itp, ale jednak mu sie odechcialo. Zrobilo mi sie smutno ale po20 minutach juz mnie w ogole nie obchodzil, tak jak nieznajomy czlowiek. Smutno mi bylo tylko przez to, ze nie osiagnelam tego co chcialam a nie dlatego bo nie spotkam juz nigdy faceta ktorego kiedys tak mocno kochalam
          • szalona123456 Re: Czy Bord po porzuceniu chce wrócić? 03.11.12, 12:20
            jak dobrze rozumiem chciala zeby było po jej mysli , chciała osiagnac swoj zami
            > erzony cel a jak nie wyszlo to cierpiała ale nie z powodu nie odzyskania partne
            > ra tylko z powodu nie zrealizowania swojej potrzeby zachcianki.

            Wolny Ptaku, ja zrozumiałam, czego nie osiągnęła, ale chciałam aby wyartykułowała to, bo być może gdyby napisała a później to przeczytała to przez moment, króciutką chwilę, sekundę zastanowiłaby się nad tym, że nie jest pępkiem świata, i że nie można "grać" ludzkimi emocjami.

              • spaprany Re: Czy Bord po porzuceniu chce wrócić? 04.11.12, 15:58
                no, i TO jest mądre spostrzeżenie. Najciekawsze jest to, że bordowi się to prawie udaje. PRAWIE. Gdyby mu się zawsze udawało albo zawsze nie udawało - byłoby inaczej, ale bordowi się przez całe jebane życie PRAWIE udaje, a to jest jak czyściec.
                • kooktajl Re: Czy Bord po porzuceniu chce wrócić? 04.11.12, 17:22
                  spaprany napisał:

                  > no, i TO jest mądre spostrzeżenie. Najciekawsze jest to, że bordowi się to praw
                  > ie udaje. PRAWIE. Gdyby mu się zawsze udawało albo zawsze nie udawało - byłoby
                  > inaczej, ale bordowi się przez całe jebane życie PRAWIE udaje, a to jest jak cz
                  > yściec.

                  prawie? mi w wiekszosci spraw udaje sie osiagnac to co chcialam. Czasami sie zdarza, ze nie bardzo udaje sie to do czego dazylam, wsciekam sie niesamowicie, ale potem stwierdzam, ze dobrze ze mi sie nie udalo, bo i tak do niczego nie bylo mi to potrzebne
                  • spaprany Re: Czy Bord po porzuceniu chce wrócić? 04.11.12, 17:30
                    ale ja nie piszę o racjonalizacji niepowodzeń :)

                    Gdyby Ci się tak w większości spraw udawało osiągnąć to, co chcesz - bpd nie zżerałoby Ci głowy, serca i duszy i byłabyś szczęśliwa. Udało Ci się kiedyś osiągnąć miłość? Własną i do mężczyzny? TO jest dopiero osiągnięcie, w moim skromnym odczuciu najważniejsze w życiu i takie, bez którego inne osiągnięcia mają średni bardzo doraźny sens.
                    • kooktajl Re: Czy Bord po porzuceniu chce wrócić? 04.11.12, 17:41
                      spaprany napisał:

                      > ale ja nie piszę o racjonalizacji niepowodzeń :)
                      >
                      > Gdyby Ci się tak w większości spraw udawało osiągnąć to, co chcesz - bpd nie zż
                      > erałoby Ci głowy, serca i duszy i byłabyś szczęśliwa. Udało Ci się kiedyś osiąg
                      > nąć miłość? Własną i do mężczyzny? TO jest dopiero osiągnięcie, w moim skromnym
                      > odczuciu najważniejsze w życiu i takie, bez którego inne osiągnięcia mają śred
                      > ni bardzo doraźny sens.

                      Czytam tu o roznych ludziach z bpd i tak jak juz pisalam w prowonaniu do nich to nie mam tak zaawansowanego stadium. I masz racje, to zzera wszystko, ale ja takie napady mam krotkotrwale, dlatego uwazam, ze jestem szczesliwa i ze moge byc jeszcze bardziej. Umiem sobie wytlumaczyc, ze napady agresji, smutku, furii to tylko stan przejsciowy. Oczywiscie nie zawsze umiem to sobie wytlumaczyc i wtedy te okresy trwaja dluzej. Co do milosci-tez uwazam ze jest sensem zycia. Moj zwiazek skonczyl sie prawie 4miesiace temu i mam to gdzies, dlatego uwazam ze to nie byla milosc, o wczesniejszych zwiazkach tym bardziej nie mowie bo to bylo toalnie niepowazne. Ale nie wiem, czy to ze nie bylo w moim zyciu milosci do faceta to znaczy ze musze byc nieszczesliwa. Napislam, ze to sens zycia, ale w moim wieku to wszystko przede mna
                      • spaprany Re: Czy Bord po porzuceniu chce wrócić? 04.11.12, 18:04
                        "Moj
                        > zwiazek skonczyl sie prawie 4miesiace temu i mam to gdzies, dlatego uwazam ze
                        > to nie byla milosc"

                        To jeszcze odpowiedz sobie na pytanie, jak ten związek wyglądał i dlaczego się skończył. Wiem, że to też umiesz sobie wytłumaczyć bardzo prosto - to nie była miłość, bo się skończyła. A TRUE LOVE by się nie skończyła nigdy, prawda?

                        Gówno prawda :) Miłość można zniszczyć, podeptać, odcedzić wszystko, co bezcenne i ciurkiem powolutku wylać - a zostawić same szumowiny. Można nawet wylewając powtarzać sobie głośno "właśnie wylewam moją miłość do kibla! Tak, robię to i jestem tego świadoma!". Te szumowiny, które zostaną to wciąż będzie miłość, ale już nie taka, jak się widuje w pięknych filmach.

                        "Ale nie wiem, czy to ze nie bylo w moim zyciu milosci do
                        > faceta to znaczy ze musze byc nieszczesliwa."

                        Czyli że jak? Byłaś z facetem, którego nie kochałaś? Jeżeli tutaj nie będziesz chciała odpowiedzieć szczerze - odpowiedz szczerze chociaż sobie: jak to było? Kochałaś go, ale się zepsuło i szybciutko przestawiłaś zwrotnicę na "to nie była miłość a ja nie kochałam!"? Czy próbowałaś go kochać, ale Ci ze strachu nie wyszło? Czy byłaś z nim, bo jego wizerunek pasował do Twojego modelowego świata?

                        A, jeszcze jedno: jeżeli zechcesz na to pytanie odpowiedzieć - w jakim wieku jesteś?
            • kooktajl Re: Czy Bord po porzuceniu chce wrócić? 04.11.12, 17:18

              >
              > Wolny Ptaku, ja zrozumiałam, czego nie osiągnęła, ale chciałam aby wyartykułowa
              > ła to, bo być może gdyby napisała a później to przeczytała to przez moment, kró
              > ciutką chwilę, sekundę zastanowiłaby się nad tym, że nie jest pępkiem świata, i
              > że nie można "grać" ludzkimi emocjami.
              >

              To Was zaskoczę, ja często myślę o tym, że nie mozna tak robic, ze nie jestem najwazniejsza. Czesto tez hamuje się, żeby nie grac na nikim. I tu koniec zaskoczenia: potem wyjscia sa 2, albo mam to gleboko gdzies i zaczynam kims manipulowac, albo zostawiam sprawe i nie obchodzi mnie nic co jest z nia zwiazane.
              Typowe dla nas, chcemy, myslimy, staramy sie, a potem i tak gowno z tego wychodzi.
              • spaprany Re: Czy Bord po porzuceniu chce wrócić? 04.11.12, 17:55
                "> To Was zaskoczę, ja często myślę o tym, że nie mozna tak robic, ze nie jestem n
                > ajwazniejsza. Czesto tez hamuje się, żeby nie grac na nikim."

                Jestem bocianem. Często próbuję nie mieć czerwonego, długiego dzioba, ale zawsze tak wychodzi, że jednak mam.

                Z mojej perspektywy to, co budzi we mnie największe przykrości to to, że ona się naprawdę cholernie starała. Chciała, próbowała, wiedziała, co "normalny człowiek" by w danej sytuacji zrobił, ALE to wszystko nie było jej. To się czuło. Europejczyk, który zasiądzie do rytualnej konsumpcji japońskiej herbaty żeby stanął na jajach nie będzie nikim więcej, niż Europejczykiem konsumującym japońską herbatę.

                "potem wyjscia sa 2, albo mam to gleboko gdzies i zaczynam kims manipulow
                > ac, albo zostawiam sprawe i nie obchodzi mnie nic co jest z nia zwiazane."

                no proste i klasyczne - albo czarne, albo białe :) Faaaajnie by było i łatwo, gdyby tak wszystko było czarne albo białe, też bym chciał. To, że TY to coś zakwalifikujesz jako czarne albo białe zupełnie nie oznacza, że to zacznie takie być. Jak coś nie chce być takie, jak TY byś chciała, żeby to było - zostawiasz sprawę, prawda?

                "> Typowe dla nas, chcemy, myslimy, staramy sie, a potem i tak gowno z tego wychod
                > zi."

                Ja wiem, że chcecie, myślicie, się staracie itp. Tak samo wiem, że zawsze jest ubezpieczenie na wypadek, gdyby nie wyszło - i właśnie paradoksalnie dlatego gówno z tego wychodzi.

                Te najważniejsze rzeczy w życiu trzeba robić do końca, albo wcale, naura w tej dziedzinie nie przewiduje półśrodków.
                • kooktajl Re: Czy Bord po porzuceniu chce wrócić? 04.11.12, 19:45
                  spaprany napisał:
                  >
                  > Jestem bocianem. Często próbuję nie mieć czerwonego, długiego dzioba, ale zawsz
                  > e tak wychodzi, że jednak mam.

                  To zdanie mowi o tym, ze bordom naprawde NIGDY sie nic udaje. Nie zgodze się. Nie wiem jak inni, ale ja naprawde czasem zachowuje się calkowicie normalnie, spokojnie daze do celu, ok-czesto nie wcyhodzi, ale zdarza sie, ze wszystko sie konczy pomyslnie
                  >
                  >
                  > "potem wyjscia sa 2, albo mam to gleboko gdzies i zaczynam kims manipulow
                  > > ac, albo zostawiam sprawe i nie obchodzi mnie nic co jest z nia zwiazane.
                  > "
                  >
                  > no proste i klasyczne - albo czarne, albo białe :) Faaaajnie by było i łatwo, g
                  > dyby tak wszystko było czarne albo białe, też bym chciał. To, że TY to coś zakw
                  > alifikujesz jako czarne albo białe zupełnie nie oznacza, że to zacznie takie by
                  > ć. Jak coś nie chce być takie, jak TY byś chciała, żeby to było - zostawiasz sp
                  > rawę, prawda?

                  prawda,ale sa wyjatki
                  >
                  > Te najważniejsze rzeczy w życiu trzeba robić do końca, albo wcale, naura w tej
                  > dziedzinie nie przewiduje półśrodków.

                  chcialabym
              • szalona123456 Re: Czy Bord po porzuceniu chce wrócić? 04.11.12, 17:56
                Typowe dla nas, chcemy, myslimy, staramy sie, a potem i tak gowno z tego wychod
                > zi.


                Sorry kochana, chcemy - tak, myślimy - zapewne tak, staramy się - i tu się mylisz - wystarcza Wam zapału i energii - jak tu wcześniej Spaprany napisał w innym wątku (szacun) - na KWADRANS. I przytoczę jeszcze inną wypowiedź z tego forum, zdaje się zdanie wypowiedziane przez psychoterapeutę do borda, a to zdanie napisał sam bord - cytuję: widocznie za mało Ci zależało, za mało się starałaś. Najłatwiej jest tak bez starania się, bez trudu. Przeczytałam gdzieś takie zdanie: cierpienie jest proste, nad szczęściem trzeba popracować. Ano trzeba !!!
      • relativ7 Re: Czy Bord po porzuceniu chce wrócić? 20.12.12, 23:22
        dopiero zaczynam zajmować się tematem , ogarniać niejedno ... udało mi się ewakuować od partnerki która miedzy innymi tu na forach przed parę lat zdiagnozowała na odległość mnie jako bordera i nie tylko ... być może być może , muszę poczytać , narazie niejedno muszę zorganizować na nowo ,poskładać te klocki co się rozsypały i defragmentować ... na pewno nie chce wrócić !!! i mimo problemów poważnych wiem ze powinienem się cieszyć ze udało mi się to zakończyć - uciec przed zima , inni maja gorzej - szarganie po sadach rodzinnych rozwody podziały majątku itede pranie gaci nieczystych...
        a tak wogole kto mi zayopal nicka ????
        tylko jam ten original one & only
    • toxic_chick Re: Czy Bord po porzuceniu chce wrócić? 21.12.12, 10:33
      Hmm... a to zalezy, zalezy... od stanu glowy no i relacji... jesli sa toksyczne... wroci, wroci... bedzie brakowac emocji, adrenaliny... moze wracac kilka razy... idealizujac... ale... sa plusy... jak wszystko sie ulozy... to znowu sobie pojdzie... bo dostanie to czego chce... ;) z hukiem lub bez... ale zaczej "z" ;) destrukcja... ;) bo nagle osoba, ktorej tam bardzo nam brakowalo... okaze sie zwyklym, szarym czlowiekiem.. do tego banalnym... glupim... glupszym ;)

      Ja wracalam wiele razy na przestrzeni lat;) od pol roku nie wracam... i tak juz zostanie... znudzilam sie... no i zresetowalam sobie glowe... wyparlam i "usmiercilam" moje projekcje... nie korci juz... nie ma tej osoby w zadnym wymiarze... nie istnieje... jest zbedna... :)
      • usmiercona_dr Re: Czy Bord po porzuceniu chce wrócić? 21.12.12, 11:53
        Wiele przeszłam, wiele odrzuceń i On wracał... jak ja już byłam wycofana, nie wtedy gdy prosiłam o rozmowę, o wytłumaczenie... Zawsze pojawiał się gdy czułam, że wracam na swoje tory... Serce nie wybiera, choć wiedziałam, że zaraz będzie huczek pozwalałam na czułość, na wyznania miłości... karmił mnie tymi bzdurami, aż powoli zaczynałam wierzyć... i wtedy zawsze n-razy to samo, wielki HUK. Gdy czuł, że zaczynam tęsknić, że zaczynam mieć maleńką nadzieję... bombardował całą siłą. Zazwyczaj to samo, twierdząc że ma kogoś innego, że ja się nie nadaję, bo ONA jest taka i owaka, że ja jestem zbyt frywolna, i milion idiotycznych wytyków. Nie chcąc słuchać tego uciekałam, on biegł przepraszając jak w jakimś beznadziejnym romansie. Kiedyś się jak idiotka tłumaczyłam się ze swoich wyimaginowanych wad, później tylko płakałam, udowadniałam, że wszystko co mówi jest kłamstwem, te jego wymyślony kobiety to tylko wyobraźnia, potem zaczynałam go bić, bo wyzwalał we mnie niespotykaną agresję... i niszczył, krok po koku niszczył. Kiedyś uśmiercił nawet, ale wrócił, a jakże.... Teraz znowu się wycofał i dobrze... Szkoda, że nie potrafi zachować normalnych relacji międzyludzkich, gdyż razem pracujemy, co mi utrudnia całkowite zapomnienie TYCH maleńkich cudownych CHWIL. A na pytanie w poście odpowiedź: TAK wracają, by jeszcze się pobawić emocjami, by swoje ego połechtać, nie wracają bo nas kochają, w to już nie uwierzę... ;)

Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka