Dodaj do ulubionych

jakie słowa chciałaby usłyszeć osoba z BPD?

05.08.13, 13:27
Siema wszystkim.
Próbowałem stworzyć związek z dziewczyną dotkniętą BPD, przy okazji też silnie narcystyczną. Wszyscy tu wiedzą, że jest to rzecz prawie nieosiągalna. Źródeł jej zaburzeń trzeba szukać w tym, że jest DDA. Sama też ma problemy z używkami. W końcu coraz bardziej otwierała, przyznając się w koncu, że największy problem w życiu ma z okazywaniem uczuć. Wykorzystała sytuację, problemy w pracy i zmieniła z dnia na dzień wszystko (praca, miejsce zamieszkania). Ja też dałem jej luz. Wiedziałem, że nie można próbować kontaktu. Dwa razy tylko spróbowałem zadzwonić, nie odebrała. Dwa razy też napisałem maila (raz tak jak często pisała - w jej stylu wybacz jak sprawiłem przykrość, że i tak wiem że kocha, że przepraszam, a drugi totalnie luźny co przeczytałem ostatnio, gdzie pojadę czy chce jechać też, jakieś przepisy kulinarne dla niej, że życzę zdrówka). To sprawiło, że parę dni temu odezwała się w końcu do mnie. Sporo wściekłości wykrzyczała mi w mailu, że powinienem domyślać się dlaczego tak stało się (nie wiem totalnie w ogóle - wszystko jest niezrozumiałe), że jak będę pytał o to, to na pewno nie zasłużę na odpowiedź. Że pewnie za nią płaczę :D, to tym bardziej nie uzyskam odpowiedzi (której nie potrzebuję i tak, bo pewnie jest totalnie irracjonalna i dlatego o nią jej nie pytałem). No, ale tak jak przypuszczałem, że w końcu nie wytrzyma braku kontaktu, utraty uwagi, czyjegoś uczucia i napisze. Teraz chcę jej odpisać, generalnie jakieś miłe słowa, ale totalnie nie wiem jakich słów z mojej strony taka osoba teraz oczekuje. Jakieś sugestie? Aha, nie widziałem jej od czerwca.
Edytor zaawansowany
  • toxic_chick 05.08.13, 21:55
    Rozbawiłeś mnie... serio, serio... a że dzisiaj jest w ogóle zabawny głupi dzień SE skrobnę na coś kuriozalnego i trywialnego ;) będę jak ta Pani co to odpisuje na porady w sekcji "dom - miejsce przyjazne dla kaktusów" albo "każdy może mieć rybki i kotka" albo "dziewczyna rzuciła chłopaka bez powodu - jak żyć i czy warto?" ... w sumie zawsze chciałam pracować w Bravo Girl ;) Voila! :D

    Dwa razy dzwoniłeś do osoby zaburzonej i ona nie odebrała... dwa razy... od czerwca ;) dałeś luz... bo ona tego chciała czy tak ot wyszło? ;) Skąd wiedziałeś, że ona nie chce kontaktu? zresztą bez znaczenia czy ona zaburzona czy nie... kobieta.. ot co ;)

    A ja wiem dlaczego się odizolowała ;) za mało się starałeś... ona pewnie tonęła... i stwierdziła, że to pozbawione sensu.. więc.. przeszła na drugą stronę.. żywiąc urazę.. innymi słowy... powinieneś się domyślać... chodziło o Ciebie i jakąś sytuacje.. coś.. no coś było na rzeczy ;)

    Napisz jej... wierszyk ;) albo... przepis ;) wyślij jakieś hardcorowe zdjęcie... ;) niech wyobraźnia zadziała - podziała ;)

    Serio? osoba ogarniająca pyta się na forum co napisać miłego do osoby, którą zna?! i co z tego chłopaku "siema", że ona ma bpd.. skoro ją znasz.. odpowiedz sobie sam na to pytanie.. miłe słowa to miłe słowa... wyobraź sobie :D

    Siema

    --
    I stopped fighting my inner demons.. we're on the same side now
  • peris 05.08.13, 23:31
    Proszę o naprawdę poważne odpowiedzi. To, żę napisałem siema nie oznacza trywialności pytania. Jakbyś przeczytał książkę "Borderline. Jak żyć z osobą o skrajnych emocjach" Paula Masona to byś wiedziała, że nie robi się wobec takich osób gonitwy, przysłowiowej zabawy w kotka i myszkę, co ludzie z BPD chętnie wciągają swoich partnerów. Też on tam wyjaśnia, że w niektórych sytuacja najlepszym rozwiązaniem jest na jakiś czas urwanie kontaktu z taką osobą, nawet na kilka miesięcy.

    Tak, była sprawa na rzeczy, wciągnęła mnie wcześniej w pewną sytuację z prawnymi konsekwencjami. Głupiutko, nieświadomie. Oczywiście, że podkreślałem, że ma w ogóle nie martwić się tym, że za nic nie gniewam się. Ale dała się podejść innym i poniosła z tego konsekwencje. Nie wyjaśnię całej sprawy, bo to nie o to chodzi. Generalnie w czasie jej "absencji" poruszyłem pismami urzędowymi różne sznurki i postarałem się, że została oczyszczona przy całej sytuacji z zarzutów. Ona to wie, bo ja dostałem na piśmie to, że nie ponosi winy, bo o to żądałem i te pismo mam w szufladzie. Wiesz, że trudno znaleźć kogoś, jak nie ma go w tej samej pracy, w tym samym domu. Myślisz że jej nie szukałem?? Próbowałem kilkanaście razy wtrafić na nią w miejscach gdzie przypuszczalnie bywała, godziny poświęciłem na to. Nie udało się. Też nie pojawiała się u swoich rodziców, gdzie też próbowałem ją spotkać. Generalnie szukałem przede wszystkim kontaktu w cztery oczy. Ale dobrze, że w końcu sama napisała.
  • wirujacyplateksniegu 06.08.13, 08:27
    czasem jest niezbędna równoległa terapia, żeby stworzyć trwały związek...
    To co opisujesz, czyli brak kontaktu przez pare miesiecy to tez moze przypominac zabawe w "kotka i myszke"
    Przykro mi to pisac, ale moze lepiej dac sobie spokoj :( ?
  • peris 06.08.13, 11:14
    Jeszcze spróbowałbym na koniec, mam na to wewnętrzne siły. Dzieliły nas losy zawodowe, przez to widywaliśmy sie codziennie przez 2 lata w pracy. Kontakt zawsze był. Teraz jest inna sytuacja, nowa, brak kontaktu, może to dobrze, że każdy musi w końcu zatęsknić. Trzeba jeszcze sprawdzić czy płomień nie zgasł. Obojętność to dla mnie duchowa pustynia jak na razie. Bez sensu. Z drugiej strony chcesz uchronić drugą osobę, na której ci zależy przed zepsuciem używkami. Jakoś odszukać zbłąkaną owieczkę.
  • brz_a_sk 07.08.13, 17:58
    by komukolwiek pomóc nie można chcieć bardziej niż on
    mozna wesprzeć gdy ktoś podjął kroki
    to najogólniej w jakimkolwiek problemie

    jest dobra audycja do odsłuchania - o narcyzach
    trochę neutralnie by było, bo to dodatkowy/poboczny problem
    zdanie sobie sprawy,ze narcyzowi jest ze swoim zaburzeniem świetnie rzuca olśnienie

    a jak to jest z innymi problemami - warto wziąć pod uwagę, że z wieloma zaburzeniami wcale nie chcemy się pożegnać

    czy dbanie o osobę z bpd ma sens - na pewno ale tylko wtedy kiedy ona zaczyna dbać o siebie a nie wkręcać w swój świat

    masz racje,ze należało się powstrzymać z sms i dzwonieniem

    w sumie to spójrz i tak - czemu Tobie ma bardziej zależeć

    łatwo się godzimy na to, że wpieranie alkoholika, który nie podejmuje terapii jest szkodzeniem mu, pogłębianiem jego problemu - tak? reszta wniosków nasuwa się sama


  • peris 08.08.13, 21:55
    Myślę, że przynajmniej kilkudniowe przerwy są konieczne. Choćby po to, aby nie stać się podobnym jak osoba z zaburzeniem. W film Mad Love jest pokazane, że zwyczajny chłopak, po zakochaniu się w dziewczynie z borderline i ucieczce z nią z domu, przejmuje cześć aspołecznych zachowań od niej w końcu. Dlatego, że był nieświadomy jej zaburzeń. Trzeba pamiętać, że partner osoby zaburzonej, też ma jakieś osobowościowe braki i świadczy o tym fascynacja taką osobą.
    Dlaczego mi bardziej zależy?? Bo jestem stały w uczuciach do tej osoby i kocham za nic. W pewnym sensie przerastam ją niż ona miłością własną do siebie. Narcyz kocha tylko obraz, swoje odbicie, nie siebie, dlatego nie pokocha nikogo bezgranicznie. A wiemy, że normalnie ludzie nie kochają się z rezerwą. Do tego dochodzi uzależnienie, które dalej zafałszowuje rzeczywistość na taką jaką taka osoba chce.

    Niestety napisałem, pół żartobliwie, z pochwałami w stylu nie jesteś taka zła, ja w to nie wierze, że coś ugotuje jej, no i na końcu o jej narcystycznym stylu, że z tego są problemy, ale pełnią nadziei, o ich rozwiązaniu. Ale już parę razy wcześniej sugerowałem jej problemy w podobny sposób. Na ubliżała mi za to jednak. Myślę, że to nawet dobrze, bo dla niej rozsypka to jedyna chwila do wybrania drogi właściwej. Zobaczymy czy za jakiś czas odezwie się na nowo. Podejrzewam, że tak. Nikt nie chce utraty miłości.
  • brz_a_sk 09.08.13, 10:09
    jeśli zakładasz, że nic w Tobie nie zmieni choćby troska, nie wspomnę o miłości do partnera z zaburzeniami to pewnie mało przewidujący jesteś
    inaczej się, żyje kiedy nic o piekle się nie wie, inaczej kiedy się go jedynie przeczuwa, jeszcze inaczej gdy rozpozna a nieodwracalnie głęboko zbierze skutki gdy się zakocha
    i nie w kategorii win, podłości czy świadomych dewastacji to rozpatrz - po prostu cierpienie nie tylko zadane nam ale i doświadczane obok zostawia zmiany w nas
    stres z kochanego pola walki jest nieusuwalny
  • peris 09.08.13, 18:08
    Chodzi o to, aby rozwijać się duchowo, wewnętrznie, fizycznie też (jakiś sport) obok partnera. Zawsze jest smutno, gdy dzieją się dziwne sytuacje. Lepiej czujemy się, gdy o tym wiemy: "mechaniźmie błędnego koła neurotyka". Po 30-stym roku zycia, na podstawie obserwacji przyjaciółki, objawy borderline zanikają. Znaczy są szanse. Ją zmieniło dziecko z nieudanego związku.
    Jasne, że wiem, że jest trudno. Smutek pojawia się często. Ale jak druga strona zacznie kompleksową zmianę siebie to będzie łatwiej. Są szanse na wyjście z zaburzeń przy terapii, diecie, lekach, sporcie i miłości zwłaszcza.
  • wirujacyplateksniegu 09.08.13, 17:47
    we mnie się jeden "wariat" zakochał, i jakoś po 2 latach nie widać żeby poziom jego życia gwałtownie obniżył się a życie psychiczne legło w gruzach ;) a to wszystko może dlatego, że nie weszliśmy ze sobą w specjalnie głęboką "inwazyjną" relację, raczej to wszystko miało służyć usamodzielnieniu się (bo mam jakieś nieborderowe ciągoty do życia rodzinnego). I o ile ja sobie flaki nie raz wypruwam, życie psychiczne wywala mi się "razem z zabawkami" niekiedy parę razy dziennie. Nie o wszystkim muszę mówić, a to co powiem jest tolerowane... Więc wierzę że z Borderem w jako - takiej relacji można funkcjonowac. A z resztą znam osoby które tworzą "społecznie funkcjonalne" zwiazki z osobami chorymi psychicznie (albo borderami niezdiagnozowanymi). Ale ale.. nie chce też wlewać złudnej nadziei, ze to cud miod i orzeszki. Po prostu się da.
  • peris 09.08.13, 18:18
    wirujacyplateksniegu weszłaś w relację, z jedyną osobą, z którą borderowi może udać się być na trwale. Z nie-narcystyczną osobą, preferującą zwyczajne życie i pewnie stabilną emocjonalnie. On jest na tyle elastyczny że umie spokojnie umieścić siebie obok ciebie. Jedynym ratunkiem dla narcystycznego bordera jest właśnie zwyczajność życia. To jak dostrzeże, że szczęśliwsi są wszyscy wokół, którzy nie mają czasu rozmyślać czy są lepsi i generalnie nie zastanawiają się za bardzo nad życiem, kłopotami tylko płyną.
    Ja osobiście próbuje tak ukształtować się, ale zawodowo jestem pod przemożnym stresem. Ale też o to chodzi, aby zachować wewnętrzny spokój i poddać się monotonii życia w szalejącym świecie.
  • toxic_chick 09.08.13, 20:23
    Peris... bez urazy.. daj sobie na luz.. strasznie smecisz i krecisz sie w kolko.. a to wszystko jest wbrew pozora bardzo proste i nie wymaga zbyt wielkiej logiki.. mialam nadzieje, ze ten watek zrobi sie zabawny w pewnym momencie...taki byl plan ;) a tutaj znowu jedziemy... i spiera sie emocjonalnie nie ten tego chlopak (to Ty) - bo musisz byc skoro piszesz takie rzeczy i chcesz na sile byc z kims zaburzonym, udowadniajac tym samym, zes zbawiciel i kochasz pełną gębą - spiera sie Brzask, ktora rowniez wykazuje cechy zbawicielskie tylko z zupelnie innej perspektywy - no i jest wirujacy-wirujaca, która coś tam dorzuca i twierdzi, ze zwiazki sa jednak mozliwe i czemu nie ;) I najlepsze jest to.. ze kazdy po czesci ma racje.. wiec tym samym nikt nie dojdzie do porozumienia tutaj.. proste? proste. (Spiera = dyskutuje)

    Peris: nie szukaj gotowych odpowiedzi i rozwiazan na jakis forach bo ich tutaj nie znajdziesz.. nie uprawiaj pseudo analizy bo nie masz pojecia o czym piszesz.. sluchaj samego siebie, nie innych... jesli nie wyjdzie - trudno.. jesli wyjdzie - hip hip hurra.. czaisz? stanie w miejscu i rozkminianie tylko pogarsza... Jestes totalnie zawieszony na jakies lasce.. i ok.. bywa.. bez znaczenia jaka ona jest i co ma.. wydaje Ci sie, ze ja kochasz? wiec co stoi na przeszkodzie zeby to wcielic w zycie? Mam wrazenie, ze nie widzisz w ogole jej jako kobiety tylko non stop przez pryzmat zaburzenia.. jesli tak? daruj sobie od razu... bo to niezdrowe.. odpowiedz sobie na pytanie czy bylaby rownie interesujaca dla Ciebie jesli bylaby zdrowa.. moze jestes typem nadwrazliwym ;) miedzy nami?... to bardzo kreci i wyzwala;)

    Zadzwon do niej - napisz.. zapytaj wprost.. zobacz jak bedzie.. sproboj.. co nie znaczy to samo co walcz ;) zdrowy zwiazek to nie walka.. i owszem osoby zaburzone moga byc i potrafia byc w zwiazkach.. moga ewoluować... moga trafic na kogos kto jest wazniejszy od owych zaburzen.. co ciekawe przy odpowiedniej osobie dziwne akcje sa uspione.. jakby jest sie najlepsza wersja samego siebie.. i jakkolwiek glupio i naiwnie to brzmi.. wiele zalezy od drugiej strony.. terapia i kontrola jedno.. ale prawdziwy czlowiek, ktory kocha i ktory powoduje, ze kochamy to najwieksza wartosc ;)

    Podpisana: Bravo Girl;)

    --
    I stopped fighting my inner demons.. we're on the same side now
  • nvv 09.08.13, 20:44
    otóż to. jakbym czytał siebie
  • peris 09.08.13, 22:44
    toxic_chick: Dzięki za to podsumowanie, najlepsza odpowiedź w temacie. Myślę, że każdemu przyda się twoja wypowiedź. Pewnie sam szukam mentalnego wsparcia, wśród tych co temat znają. Sporo wyniosłem. Do czytających mogę na koniec wystosować prośbę: trzymajcie kciuki za pozytywne zakończenie.
  • nick.ifor 10.08.13, 00:15
    ostatnia odpowiedź toksycznej kury rzeczywiście dobra. Ale polecam wątek na www.netkobiety.pl/t57761.html mimo, iż tytuł wątku kontrowersyjny, to jakbyś szukał dalej odpowiedzi to napisz tam, to pogadamy na tamtejszym privie. Przerabiałem identyczną akcję.
  • toxic_chick 10.08.13, 11:33
    > ostatnia odpowiedź toksycznej kury rzeczywiście dobra.

    Jestem TOKSYCZNA KURA!!! :D ^^ ze tez nigdy nie rozlozylam na czynniki pierwsze mojego niku!!! niewybaczalne przeoczenie ;) dzieki za to :)

    ko ko ko ko ko ko ko ;)

    --
    I stopped fighting my inner demons.. we're on the same side now
  • nick.ifor 10.08.13, 11:46
    :)
  • nvv 10.08.13, 11:52
    Mam trochę inne wyobrażenie o Tobie, bliżej tego drugiego tłumaczenia.
    Jest sympatyczne, więc nie psuj go -- proszę -- udawaniem kury. (;
  • peris 11.08.13, 11:24
    Czyli jesteś autorem tamtego wątku? oczywiście, że zapoznam się.
  • brz_a_sk 10.08.13, 11:38
    bpd to nie ściema
    to zestaw niemożliwości
    z którymi można sobie radzić jakoś - ale trzeba cholernie chcieć
    warto wiedzieć jak

    a powtórzę kolejny raz: nie myśl, że potrafisz być przez sekundę "bpd" - nie da się
    i vice versa

    jak nie da się być niewidzącym/widzącym głuchym/słyszącym chorym/zdrowym być alkoholikiem/nie być alkoholikiem - co innego pamiętać, bo coś się straciło a co innego mieć deficyt i cześć

    każdy deficyt jest powodem do pracy nad sobą a nie usprawiedliwieniem, żeby było jasne
  • nick.ifor 10.08.13, 11:53
    A wg mnie właśnie nie jest tak. Podobnie jak pisze Toksyczna, trzeba w drugiej osobie widziec też kobietę, a nie tylko chorobę. Choroba czasem bierze górę, ale większy lub mniejszy % jej osobowości to jednak natura ludzka, nie można dac się zwariowac i traktowac swojego partnera jako chodzącą chorobę, bo też jest człowiekiem, i nie tylko zaburzeniami swoimi żyje.
  • brz_a_sk 10.08.13, 12:41
    chwila

    a kochanie ślepego to wymaga czy olewka

    wygodnicki?
  • nick.ifor 10.08.13, 12:53
    chyba nie rozumiem tej metafory...
  • brz_a_sk 10.08.13, 13:05
    powaga?

    kochać to kochać nie ma popierdół i poboczy

    (choć ostatnio są ciekawe teorie czy miłość przy niepokojach jest mośliwa, super dają do myślenia czy przy strachu można gadać o miłosci - ale zostawmy w tym miejscu bo się rozkraksimy)

    jeśli kochasz osobę niewidomą to przecież z pełna akceptacją jej wady?
    nie dalatego, nie mimo, nie za to że jest ślepa

    i chyba nie roztrząsacie od śniadania do śniadania wpływu niewidzenia na miłość

    co nie przeszkadza pogłębianiu wiedzy o życiu bez wzroku itd

    no nie mów, że nie jasne

    na marginesie śmieszy mnie mówienie tak kocham, ze nie zauważam, że nie widzi - no to fatalnie
    bo to akurat bardzo wazne
  • toxic_chick 10.08.13, 13:10
    > A wg mnie właśnie nie jest tak. Podobnie jak pisze Toksyczna, trzeba w drugiej osobie widziec też kobietę, a nie tylko chorobę. Choroba czasem bierze górę, ale większy lub mniejszy % jej osobowości to jednak natura ludzka, nie można dac się zwariowac i traktowac swojego partnera jako chodzącą chorobę, bo też jest człowiekiem, i nie tylko zaburzeniami swoimi żyje.

    Dopiszę... bo to nie do konca tak i chyba nieco nadinterpretujesz moj post.. pod siebie.. a ja tylko i wylacznie klarownie ustosunkowalam sie do KONKRETNEGO tematu i watku... tego oto.. nie zas do tezy, ze BPD to sciema i generalnie to ja jestem tip top.. ot kobieta, ktora czasami dostaje pierdolca, zas moje zaburzenie to tylko chwilowe odplaly... to splycanie i nie podpisuje sie pod niczym podobnym.. ja i borderline to niestety jednosc.. nie ma tutaj osobnosci... i nawet jesli tygodniami, miesiacami jest spokoj i nic ciekawego w mojej glowie sie nie dzieje (na tyle ciekawego zebym dala po sobie poznac na zewnatrz) - predzej czy pozniej cos sie jednak wydarzy... i tylko kwestia czasu.. co i kiedy i dlaczego... jaki kaliber, jaki czynnik sprawczy nastapi? tego nigdy nie wiem... i nawet przy kontroli, przy dbaniu o siebie, terapii... nie sadze zebym kiedykolwiek byla stabilna calosciowo.. natura, charakter to jedno - borderline to juz zupelnie inna bajka... nie bagatelizuj i nie powielaj bzdur

    Wyposrodkuje

    "Zdrowa" osoba, nie jest w stanie byc osoba zaburzona.. moze jedynie usilowac sie wczuc, postarac sie zrozumiec i to by bylo na tyle... zdrowa osoba nie mysli kategoriami kogos kto ma BPD i co najwazniejsze nie czuje tozsamo.. jesli posiadles taka wiedze.. to moze Ty sam jestes zaburzony... innego wytlumaczenia nie widze... zdrowa osoba moze wspierac, byc "z", kochac kogos kto do konca zdrowy nie jest i nigdy nie bedzie... kocha sie czlowieka nie chwiejnosc.. akceptujac jednoczesnie i zarazem caly pakiet... co nie znaczy, ze ma sie prawo akceptowac jazdy i paranoje i usprawiedliwiac je przez pryzmat BPD... to wygoda... osobiscie? nigdy nie zwiazalabym sie z kims zaburzonym... moze dlatego, ze sama jestem... na szczescie nie musze ;) to moj wybor.. i kazdego indywidualny kogo i jak kocha... a moze... i da sie..

    Poza tym... borderline ma wiele oblicz.. bywa podstepna franca i przyciaga choroby, nie bedac choroba a jedynie/az zaburzeniem... o tym nie zapominaj.. nie kazdy jest bowem ksiazkowy...

    --
    I stopped fighting my inner demons.. we're on the same side now
  • nick.ifor 10.08.13, 13:24
    Czyli z tego co mówisz, nawet najlepszy psychiatra, o ile nie jest zaburzony, to nie zrozumie osoby z BPD?
  • brz_a_sk 10.08.13, 13:37
    a co znaczy zrozumieć?

    okulista ma dostateczną wiedzę by leczyć i radzić niewidomemu
    studiując problem opisze wiele
    ale nie wyrżnie sobie ani emapti ani miłości byśmy przeszli do tematu

    niewidomy funkcjonuje, lekarz działa, partnerzy pojmują coś by być razem ale nikt nie mówi - kotku jak sie napniesz to ujrzysz - to debilne tak?
  • nick.ifor 10.08.13, 13:44
    ja nie o tym, ja pytam Toksyczną Kurę, o to co znaczy zrozumiec osobę z BPD, bo Kura mówi, że tylko osoba zaburzona jest w stanie się wczuc w jej problemy.
  • brz_a_sk 10.08.13, 14:28
    soooooooorrrrryy już spojrzałam na drzewko widzę co gdzie

    klikłam' w nowości i stąd bzyk
  • toxic_chick 10.08.13, 14:33
    > ja nie o tym, ja pytam Toksyczną Kurę, o to co znaczy zrozumiec osobę z BPD, bo Kura mówi, że tylko osoba zaburzona jest w stanie się wczuc w jej problemy.

    Tej Ej... z ta "kura" to ja ironizowalam.. wiec hola hola... bez drobiu mi tutaj ;) to slowo ma wiecej znaczen... recze ;) podobnie jak slowo borderline ...

    Nadinterpretacja again sie wkradla w Twoj tok rozumowania... pisalam, staralam sie wytlumaczyc, ze osoba uchodzaca za "zdrowa" (bez znaczenia czy lekarz, partner, rodzina... bez) nie mysli, nie czuje, nie reaguje jak osoba zaburzona... co nie znaczy, ze nie moze zrozumiec PEWNYCH mechanizmow... jedno nie wyklucza drugiego... ale nie jest tozsame z tym, ze ktos nie zaburzony jest w stanie postawic sie w identycznej sytuacji, stworzyc kopie klon, racjonalnie przetworzyc to samo i uwazac, ze rozumie w identyczny sposob... brzask podala idealny przyklad swoja droga
    Nie napisalam rowniez, ze tylko osoba zaburzona jest w stanie zrozumiec moje problemy... tak samo jak ja nie jestem w stanie zracjonalizowac niektorych akcji mi podobnych... tutaj nie podzialu na normlanosc i nienormalnosc.. jest czlowiek, ktory mniej lub bardziej kuma i ewentualnie to moze byc wyznacznikiem jego zrozumienia... ale jesli ktokolwiek powie: dokladnie jestem w stanie zrozumiec jak sie teraz czujesz, co czujesz i dlaczego .. odpowiem: nie ... bo to JA CZUJE .. Ty ewenutalnie mozesz sie domyslac .. czy slusznie i w ilu procentach.. zalezy... ale nigdy nie bedziesz mna... ani ja nie bede Toba... proste? proste

    --
    I stopped fighting my inner demons.. we're on the same side now
  • brz_a_sk 10.08.13, 15:03
    i mozna by cały rozdział o empatii

    a zwłaszcza o jej deficycie

    i roli inteligencji w nadrabianiu świadomym 'skąd oni wiedzą kiedy ja nie mam tego daru' - obserwowaniu i super stałej analizie zachowań itd
    przecież to nie przypadek, że 'bpd' uchodzi za najniebezpieczniejszego pacjenta

    i nie przypadek, że w związku czy po związku 'bpd' ma nadwładzę nad emocjami innych
    ma wsio przekalkulowane - tak się ratuje latami doskonaląc - jak przetrwać z deficytem i w pewności 'ten świat rani i nikt mnie nie kocha' - wiedzieć co rani najbardziej, jak się reaguje na ciosy itd
    w sumie ciekawe by było zastanowienie się co z zaburzenia dla 'bpd' jest zaleta, zdobyczą i niezbywalnym atutem
  • nick.ifor 10.08.13, 15:15
    A co Brzasku masz na myśli mówiąc, że ma nadwładzę nad emocjami po związku? Mozesz doprecyzowac?
  • brz_a_sk 10.08.13, 15:35
    wszystkie wątki z forum w obszarach
    czy wróci, bo uzależnił
    czy zamęczy/zniszczy/dopadnie
    czy da się odzyskać równowagę po destrukcyjnym związku to najpoważniejszy problem - terapeutycznie znacząca grupa i trudna w wyprowadzaniu
    i np czy nie będzie się pojawiał mimo zakończenia znajomości - bywa to perfidnie przebiegłe czuwanie nad życiem byłych partnerów i terapeutów z dużą przebiegłością jak zmusić do rozmowy; jak zniszczyć, uwieść

    często ma to przebieg łagodnej dokuczliwości ale bywa dramatycznie obciążające
    a gdy eks się leczy to bywa demolujące

    ale to bywa - nikt nie ma wszytskich symptomów na raz

    a i żeby nam nie umknął najtragiczniejszy rozdział - demolka dotycząca dzieci po rozstaniu z partnerem - jesli sie zdarza to jest to szczyt

    'bpd' jak chce to potrafi
  • toxic_chick 10.08.13, 16:57
    > i mozna by cały rozdział o empatii, a zwłaszcza o jej deficycie

    Nie uwazam zebym byla pozbawiona empatii - wrecz na odwrot... to ze ktos nie pokazuje kiedy inni patrza albo stawia mur przerzucajac ciezar, drwiac niekiedy, szydzac, a nawet wysmiewajac - nie znaczy, ze ma deficyt.. nie znaczy, ze nie rozumie, ze nie odczuwa... znaczy, ze nie zawsze ma ochote okazywac slabosc (swiadomie) - i nie dotyczy to kazdej sytuacji, kazdej osoby... nie z automatu.. to nie dziala tak

    > i roli inteligencji w nadrabianiu świadomym

    To prawda.. ale tez nie absolutna.. z przykroscia swierdzam i ubolewam za kazdym razem jak inteligencja okazuje sie tylko i wylacznie powierzchowna i na pokaz... wyuczone schematy, gotowe rozwiazania i reposty... wychodzi w praniu... jesli ktos do tego ma zapedy narcystyczne konfrontacja z prawdziwym samym soba jest tutaj wyjatkowo bolesna... bywa rowniez dla osoby, ktora dokonuje owego odkrycia... wowczas staje sie wrogiem ;) nie kazda osoba z BPD jest inteligentna.. nie mowiac o wiedzy jako takiej... bo to jednak dwie rozne rzeczy ;) wystarczy poczytac chociazby na tym forum... kiedys piszac o roznicy pomiedzy Bordem a Borderline poniekad do tego nawiazywalam ;) czasami jest mi wsyd... za innych... ups ;)

    > i nie przypadek, że w związku czy po związku 'bpd' ma nadwładzę nad emocjami innych ma wsio przekalkulowane - tak się ratuje latami doskonaląc - jak przetrwać z deficytem i w pewności 'ten świat rani i nikt mnie nie kocha' - wiedzieć co rani najbardziej, jak się reaguje na ciosy itd

    I tak i nie... kwestia nadwladzy czy w ogole jakiejkolwiek wladzy ma scisly zwiazek z tym co napisalam powyzej.. i z wrodzona (nie nabyta) inteligencja.. poza tym zeby miec nad kims "wladze".. dana osoba musi byc podatna i zwyczajowo sie dac... dlatego jest tyle problematycznych zwiazkow, gdzie jedna strona jest zaburzona... to nie przypadek... i nawet nie wina ich... schemat jest bardzo podobny... bo kto jest po drugiej stronie? kto sie wiaze z kims zaburzonym? kto chce zbawiac? kto mimo to, ze jest zle i toksycznie zostaje i wraca i rozkminia 24 na dobe czy BPD wroci i kiedy? ktos stabilny emocjonalnie? szczerze watpie... te zwiazki natomiast, w ktorych istnieje partnerstwo, w ktorych jest milosc wymagaja o wiele wiekszej pracy... z obu stron... o udanych zwiazkach nie pisze sie jakos na forach... ale istnieja...
    Mało tego.. znam osobiscie osoby zaburzone, ktore w swoim pogubieniu sie i nieogarnianiu moga miec co najwyzej wladze nad swoim kotem i to tez nie zawsze... w ich przypadku nie ma mowy o zimnej kalkulacji... o jakiejkolwiek kalkulacji... sa bezwolne, podatne i zalezne.. i to one sa przewaznie "ofiarami" .. samych siebie glownie... nie mozna zakladac, ze kazdy zaburzony rani, krzywdzi i uzaleznia... doskonali sie na innych badajac gdzie uderzyc, jak i czym... wlasnie taki tok rozumowania najbardziej mnie wpierdala.. tak jakby to bylo najwazniejsza kwestia i cel zyciowy kazdej zaburzonej osoby.. serio? ja w ogole nad takimi rzeczami sie nie zastanawiam.. nigdy nie zastanawialam sie... nawet jesli zdarzylo mi sie kogos zranic (bywa.. i bez znaczenia co sie ma!) to nie byla to zimna kalkulacja... tylko moze brak kalkulacji? odruch bezwarunkowy? dlatego tak czesto przepraszam... bo wiem kiedy popelniam blad i potrafie sie do niego przyznac

    > w sumie ciekawe by było zastanowienie się co z zaburzenia dla 'bpd' jest zaleta, zdobyczą i niezbywalnym atutem

    Nic... oddam pakiet jesli ktos chce ;)

    --
    I stopped fighting my inner demons.. we're on the same side now
  • brz_a_sk 10.08.13, 17:41
    czyli dobrze napisałam
    "ale to bywa - nikt nie ma wszytskich symptomów na raz"


    mam trochę inne zdanie na temat ciapowatości wkręconych przez "bpd" - by się trochę wesprzeć napomknę o wkręcanych usilnie prowdzących terapię

    i z uśmiechem powiem - uwielbiam gdy dwa "bpd" zepną się gdziekolwiek w sprawie inteligencji - wióry lecą i hamulców nie ma

    ja widzę wysiłek włożony w siebie by przetrwać w świecie odbieranym jako nieprzychylny - większość "bpd" ma potencjał a co z nim robi no to już różnie część brnie w zaburzenia i marginesy, konflikty, gierki część robi kariery zawodowe, część wybija się ekscentryzmem, eskapizmem nie poznałam "bpd" szaraczka i to w pewien sposób oczywiste - będzie doskonale zakamuflowany
    bord jest perfekcyjny we wszystkim co robi jest niezwykły, a że bywa destrukcyjny i autodestrukcyjny no to oczywiste jadąc od idealizacji do dewaluacji zmiata wszytskich zawsze przesadzając - by w tym się nie zabić musi być inteligentny; wielu borderów jest filozofami, psychologami, psychiatrami choć bez dyplomu mają wiedzę gruntowną i uporządkowaną
    czasem niestety poniesieni emocjami używają inteligencji i wiedzy przeciw sobie, ściemniając ile wlezie i często przeciw wyimaginowanym wrogom - w terapii to bywa dramatycznie fatalne

    do tej pory jedyne co mnie irytuje w bordach to rozbestwione stałe dzieciaczki dojące rodziców ile wlezie z fochem non stop - balangi, używki szantaż depresją i zero wysiłku - świat winny, świat do dupy a biedny bord szleje cierpiąc - to jasne ale kosząc ludzi, uwodząc, prowdząc się destrukcyjnie i domagając się współczucia i zero wysiłku

    kto ma jakiekolwiek problemy musi pracować więcej nie mniej - (dziś ktoś pisał o dysleksji - dla mnie oczywisty problem, poważny i powinien być diagnozowany by - nie odpuścić - by się przyłożyć fachowo)

    nie spotkałam głupiego bordera mam pecha czy dostrzegam co cenne nie wiem - ale spotkałam marnujących czas i życie
    i walczących jak lwy o siebie - wiadomo to największa przygoda rozmawiać z takimi osobami, piękne mądre chwile - trudne i radosne, kiedy się udaje

  • nick.ifor 10.08.13, 15:07
    Pytasz czy proste?
    Proste, wręcz oczywiste. Ale co z tego ma wynikac własciwie?
  • nick.ifor 10.08.13, 15:22
    Może wrócmy do tytułowego pytania tego wątku...
    Stawiam więc tezę, że skoro dewizą osoby z BPD jest: "nienawidzę cię, chcę odejsc, zatrzymaj mnie... " to osoba zaburzona prowokując rozstanie chce usłyszec: "nie opuszczę Cię". Ale to generuje co najmniej dwa problemy:
    1) osoba zaburzona znów czuje się osaczona
    2) skąd jej partner będzie miał wiedziec, kiedy ta osoba na prawdę chce odejsc, i kiedy dac sobie spokój z ratowaniem związku...
    Oto jest pytanie...

  • toxic_chick 10.08.13, 17:32
    > Może wrócmy do tytułowego pytania tego wątku... Stawiam więc tezę, że skoro dewizą osoby z BPD jest: "nienawidzę cię, chcę odejsc, zatrzymaj mnie... " to osoba zaburzona prowokując rozstanie chce usłyszec: "nie opuszczę Cię". Ale to generuje co najmniej dwa problemy:
    1) osoba zaburzona znów czuje się osaczona
    2) skąd jej partner będzie miał wiedziec, kiedy ta osoba na prawdę chce odejsc,
    i kiedy dac sobie spokój z ratowaniem związku...
    Oto jest pytanie...

    To akurat dosc nudny i walkowany w kolo temat, wiec wybacz ale nie wiem co odkrywczego mialabym napisac... poza tym odpowiedz na oba pytania jest indywidualna i nie ma zlotej reguly... albo cos gra albo nie gra... proboje sie raz, gora dwa.. jesli proby okaza sie bezsensowne - odchodzi sie i nie podejmuje kolejnych... bo nie ;) chyba, ze jest sie masohista... i emocjonalnym wrakiem... a to juz inna bajka...

    Nie rozumiem zawieszania sie na tak banalnym temacie.. ciagle tylko zwiazki i zwiazki.. jakby nie mozna bylo byc szczesliwym samym ze soba.. moze od tego warto zaczac.. nauczyc sie zyc samemu, kochac siebie i pozniej swiadomie wkraczac w relacje? moze wowczas okaze sie, ze sa inne kobiety, mezczyzni... ze moze byc prosciej? czasami mam wrazenie, ze wiekszosc partnerow czy bylych partnerow jest bardziej zaburzona niz nie jedna osoba z BPD... serio... ja nigdy nie walczylam o kogos kto nie chcial byc zbawiony... nigdy na sile nie chcialam zmusic kogos do zwiazku... czy czulam sie osaczona? owszem zdarzalo sie ale nie dlatego, ze kochalam... dlatego, ze bylam za bardzo kochana bez wzajemnosci... ze bylam kontrolowana, ze ktos o mnie byl chorobliwie zazdrosny, ze za duzo i za szybko chcial (pisze o "zdrowych")... dusilam sie... nie bylam szczesliwa.. odeszlam... nigdy nie wracalam i nie szukalam kontaktu... skreslalam takie osoby... jesli ktos nie mogl przetrawic... stawal sie w moich oczach jeszcze bardziej zalosny... i gardzilam kims takim... za slabosc.. za to, ze nie bylo szans na normalny zwiazek a mimo to wbrew logice ktos na sile chcial go stworzyc... i zbawic mnie... pfffff
    Nigdy nie odeszlam jak kochalam z wzajemnoscia... ani razu...

    Spokoj dajemy sobie wowczas, kiedy nie ma sensu dalsze dzialanie.. kiedy nie jestesmy szczesliwi.. kiedy zwiazek staje sie walka... nic odkrywczego... nalezy myslec o sobie... dla odmiany...

    --
    I stopped fighting my inner demons.. we're on the same side now
  • toxic_chick 10.08.13, 15:42
    > Pytasz czy proste? Proste, wręcz oczywiste. Ale co z tego ma wynikac własciwie?

    Kazdy wynosi to co chce.. ;) i kazdy interpretuje dowolnie... pytales czy osoba zaburzona moze byc tylko zrozumiana przez inna zaburzona.. odpowiedzialam, ze nie, dodajac podwątki

    --
    I stopped fighting my inner demons.. we're on the same side now
  • nick.ifor 10.08.13, 16:06
    OK:) To ja też dodałem... Wróciłem do tytułowego tematu wątku (wątek przed Twoją wypowiedzią)
  • peris 11.08.13, 12:19
    Jeśli chodzi o mnie, to nie patrzę tylko przez pryzmat zaburzenia. Oczywiście zadałem sobie pytanie, czy gdy ona zacznie zmieniać się na normalną to czy będę kochał tak samo? Oczywiście że tak. I okresy gdy nie było huśtawki sprawiały, że jak najbardziej byłem za nią. Życie to długa droga i ludzie obok nas będą zmieniać się, my musimy tworzyć więzi pozbawione skrajnych emocji. Co uwielbiam poza jej szaleństwem: to że mamy wspólne pasje, że razem przeczytaliśmy wspólnie masę tych samych książek, że uwielbia moje zdolności kulinarne i to co najważniejsze, że lubię jak się śmieje i że jest dla mnie cholernie SEKSOWNA!!!
  • brz_a_sk 11.08.13, 13:03
    "... gdy ona zacznie zmieniać się na normalną to ... "
    a to ja po proszę linki


    :(
  • nvv 11.08.13, 17:24
    ... to co każdy z nas. Chciałaby usłyszeć, że jest kochana. Chciałaby usłyszeć, że jest potrzebna. Chciałaby mieć pewność, że nie zostanie w tyle, zostawiona samemu.

    Wszyscy chcielibyśmy mieć pewność, że nie zostaniemy w tyle, że nie będziemy zostawieni samemu, prawda?

    Kochaj ją. Tak po prostu. Staraj się zrozumieć, pomagaj, kwiatki przynoś. I ona będzie Ciebie kochać i będziecie żyć długo i szczęśliwie.

    Na BPD i inne diagnozy patrz z przymrużeniem oka. Jest 15 osobowości zauważonych przez Millona (borderline jest jedną z 15). U niemal każdej osoby można zauważyć cechy przynajmniej jednej. Te osobowości nie istnieją same w sobie, są jedynie zauważonym zbiorem cech które się powtarzają wśród nas, które mają podobną genezę, rodzą podobne problemy. Innymi słowy: takie powtarzające się schematy. Np. schemat niechcianego, niekochanego dziecka, które w dzieciństwie miało określone, stresujące sytuacje, a dostało mało akceptacji -- to ma przewidywalny wpływ na to jakie cechy osobowości dana osoba będzie miała w dorosłości, jakie problemy będzie miała w życiu. Ale nie wszystko jest ukartowane, dzięki świadomości mamy wpływ i możemy przerwać te schematy, możemy sobie nawzajem pomagać wyjść z błędnych schematów aby zacząć żyć szczęśliwiej. W psychologii wszystko co odstaje od normy i powoduje cierpienie ma nazwę "zaburzenie". W mowie potocznej powinniśmy raczej używać słów "cechy osobowości" aby być bliżej prawdy. Wiedzy psychologicznej można używać do biczowania się nawzajem (stygmatyzowania diagnozami), a można też z otwartym umysłem do tego podejść -- dostrzegając człowieka w każdym, który ma jakieś chwilowe problemy, wynikające z otoczenia, dzieciństwa, itp. a ew. w książkach psychologicznych znajdować wiedzę dzięki której lepiej (z większym zrozumieniem i empatią) do siebie nawzajem podejdziemy. Jak też zagłębimy się w drugiego człowieka, postawimy się na miejscu drugiej osoby, z jej dzieciństwem, historią, otoczeniem, presjami otoczenia -- i zrozumiemy dogłębnie drugą osobą, to dojdziemy do wniosku że zachowywalibyśmy się dokładnie tak samo.
  • brz_a_sk 11.08.13, 17:46
    uważam ten wpis za nieuczciwy poprostu
    ciekawa jestem jakie intencje kierowały osoba pisząca - ma wiedzę czy nie ma

    było kilka poważnych dyskusji miedzy 'bpd' kiedy mówić partnerowi o swoim problemie i jak opowiedzieć jak to złożona i poważna sprawa - nie przypominam sobie ani jednego wpisu w tonie - e tam jak się kocha to się nie zauważy, czy jesli kocha to przetrzyma czy nie ma problemu

    zdarzało się na tym forum, ze nieświadomi partnerzy 'bpd' w okresie optymistycznym jeszcze pisali -nie to chwilowe, to ja jestem winna bo nie rozumiałam, bo sprowokowałam itd ale przetrzymam bo kocham bardzo

    zakochiwanie akurat tu nie jest problemem i "bpd" i partner wpadają w miłość jak śliwki w kompot i z reguły uczucie ma temperaturę nadmierną :) problemem jest wiedza o tym co się dzieje w tym czasie z "bpd" i co można zrobić by ten związek nie zakończył się katastrofą
    czasem dla jednego z partnerów czasem dla obojga
    nie sa to związki łatwe
    i napisanie w sumie takiego tekstu: jak wam nie wyszło tzn nie kochaliście się mocno jest wg mnie nieuczciwe i krzywdzi wszystkich nic nie dając nikomu





  • non-grata 11.08.13, 18:55

    Miałam się nie wypowiadać w wątku, toteż nie podejmę dyskusji na modłę już rozwiniętą.

    Chciałabym spytać autora: a jakie słowa Ty chciałbyś usłyszeć od osoby z BPD?
    I - czy o słowa tu idzie?

    Ja nie chcę już chyba żadnych słów (piszę, jako osoba z BPD odnośnie moich oczekiwań, które mogłyby zobrazować w szerszej perspektywie oczekiwania pozostałych. Szkieletowe.)

    Słyszałam już chyba wszystko.

    Czy BPD nie jest też w jakimś stopniu zawiedzeniem?

    A może zamienić słowa czynami?

    Jakich słów chciałabym?
    Tych, które sama byłabym w stanie wobec partnera generować.

    Jakich czynów chciałabym?
    Tych, które również mogłabym wystosowywać.

    Czego potrzebuję?
    Empatii, wsparcia, stabilizacji rodzącej bezpieczeństwo.
    Czy nie tego chciałbyś i Ty?
    W skrócie.


    --

    Jedni wołają: „Kochaj mnie!”. Inni: „Nie kochaj mnie!”. Ale pewien rodzaj, najgorszy i najbardziej nieszczęśliwy: „Nie kochaj mnie i bądź mi wierna!”.

    desaparecido.blog.onet.pl

  • brz_a_sk 11.08.13, 19:00
    pewności - na zawsze
    poczuć
    uwierzyć

    i przestać być już tym cholernym bordem
    gdyby to było możliwe,
    gdyby
    gdyby wystarczyła miłość

    jest niezbędna ale nie wystarcza
    czasem wręcz szkodzi
  • non-grata 11.08.13, 19:06

    Pewności?

    Czasami tak, czasami nie.

    Tak, gdy chodzi o pewną bańkę, świadome, nieświadome złudzenie, że wreszcie mogę przynależeć, że przestałam bezpańskim kundlem.

    Nie, gdy staram się być zdrowsza i racjonalnie kładę nacisk na zaufanie. Wiarę w to, że nie zostanę skrzywdzona. I - że sama nie skrzywdzę.

    Nie potrafię teraz obiektywnie ocenić, nie wiem.

    Wydaje mi się, że nigdy nie chciałam pewności - właśnie na rzecz tego, by ufać, móc zawierzyć i nie zostać rozjechaną przez walec.

    Post factum - emocjonalnie chyba w jakiejś mierze potrzebowałam pewnika, lecz - to nie racjonalny ogląd, ponieważ jestem sproszkowana.
    Post factum.

    --

    Jedni wołają: „Kochaj mnie!”. Inni: „Nie kochaj mnie!”. Ale pewien rodzaj, najgorszy i najbardziej nieszczęśliwy: „Nie kochaj mnie i bądź mi wierna!”.

    desaparecido.blog.onet.pl
  • non-grata 11.08.13, 19:07

    Edit:

    jeśli nie mówię, nie piszę, nie myślę i nie czuję o bezwzględnym TAK dla pewności, oznacza to tyle, że pewności jednak nie. Tak ja to rozumiem.

    --

    Jedni wołają: „Kochaj mnie!”. Inni: „Nie kochaj mnie!”. Ale pewien rodzaj, najgorszy i najbardziej nieszczęśliwy: „Nie kochaj mnie i bądź mi wierna!”.

    desaparecido.blog.onet.pl

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka