Dodaj do ulubionych

Faceci którzy żyją z kobietą z BPD łączcie się

30.12.13, 14:42
Witam. Często odwiedzam to forum żeby poczytać że są ludzie którzy mają podobnie, którzy też cierpią przez osobę którą kochają:( Dużo tu postów o osobach krzywdzonych przez partnerów BPD, ja dopiszę kolejną historię by po prostu wyrzucić to wszystko z siebie. A może żeby ktoś napisał że jednak da się to wyleczyć? Jestem z nią od 5 lat, 3 po ślubie. Ona zmieniła moje życie w koszmar, tak piszę to wprost i z pełną świadomością tego słowa. Mam 30 lat a czuje się i wyglądam na co najmniej 2x tyle. To była miłość od pierwszego wejrzenia, cudowna dziewczyna, mądra, ładna, aktywna, mająca w sobie "to coś". Gdy ją poznałem poczułem że na to czekałem całe życie. Ona również świata poza mną nie widziała, na każdym kroku okazywała jak bardzo mnie kocha. Te emocje, uczucia, ten niesamowity seks i wspólnie spędzany czas, wspólne pasje... Nigdy tego nie zapomnę. Po roku bycia razem zaczęło się psuć. Awantury o nic, kontrolowanie, poniżanie, wypominanie moich wad itp. Wiecie o czym piszę bo zauważyłem że osoby z BPD wchodzące w związek mają identyczny schemat działania. Kropka w kropkę. Mimo tego wszystkiego co wyprawiała kochałem jednoczenie nienawidząc. Obiecywała poprawę i faktycznie zmieniała się na tydzień, dwa. Te chwile gdy było dobrze były chwilami niezapomnianymi. Karmiłem się tymi chwilami bo gdzieś pojawiała się niepewność że jutro mogę być już najgorszym wrogiem. Wiem że ze mną też musi być coś nie tak skoro dałem się tak zmanipulować. Jestem a raczej byłem facetem raczej stabilnym emocjonalnie ale jednoczenie wrażliwym i uczuciowym. Po dwóch latach już nie dałem rady, miałem dość, odszedłem. Błagała i przekonywała, aż uległem. Wstyd mi za to że wtedy dałem się podejść. I ona zrobiła coś czego nigdy nie powinna robić. Zaszła ze mną w ciążę. Zadecydowała za nas troje:( Oczywiście synek jest dla mnie najlepszym co mnie spotkało w życiu, chyba jedynym plusem tego związku. Nie żałuje że on jest na świecie ba, dzięki niemu mam po co żyć:) Chodzi o to że nie chciałem by nasze dziecko poczęło się w wyniku jej chwilowej manii na wspólną sielankę. Ona w tamtym czasie zupełnie nie była i chyba ciągle nie jest gotowa do macierzyństwa. Nie chciałem skazywać dziecka na jej humory:( Gdy zapytałem ją dlaczego to zrobiła, przecież nasz związek jest taki kruchy a dziecko potrzebuje stabilizacji i spokoju powiedziała: specjalnie odstawiłam pigułki anty żeby zatrzymać cię na zawsze. Bo przecież ja tak cię kocham. I obiecuję że się zmienię. Uwierzyłem. Stanąłem na wysokości zadania i wziąłem z nią ślub, zapewniłem stabilizacje finansową. I chciałam dać jej miłość i poczucie bezpieczeństwa. Wierzyłem się zmieni. Przez ciążę i pierwsze miesiące życia synka zrobiła horror. Ucieczki do rodziców w środku nocy, wyrzucanie mnie z mieszkania, wzywanie policji bo ja ją biję choć nigdy nawet palca na nią nie podniosłem. Manipulowanie rodziną że ja jestem psycholem i ja dręczę. Raz wyczyściła konto, zostawiła maleńkie dziecko i pojechała w tango na dwa tyg. I oczywiście po tych jazdach znowu sielanka i obietnice że się zmieni że kocha. Po tym wydarzeniu siłą zaciągnąłem do psychologa, chodziła, czasami udawała że chodzi, wylądowała w psychiatryku jak chciała się zabić lekarze stwierdzili że to BPD. Tak oto wygląda moje życie, obecnie zostawiłem ją, zabrałem dziecko i ukryłem się u rodziców. Nie wiem co dalej. To nie jest życie. Chodzi na terapię, osobiście ją woziłem bo jak w przysiędze: w zdrowiu i chorobie a teraz robią to jej rodzicie. Ale to nic nie daje. Leki nie pomagają. Jej rodzina oskarża mnie że to ja jestem skur*wysynem że to moja wina. Tak ich zmanipulowała. Posiwiałem przez nią i mam psychikę w strzępach. A ona? Bawi się w najlepsze na dyskotekach z nowym kolesiem, młodszym i wypisuje mi w smsach że teraz dopiero poczuła że żyje bo ja wpakowałem ją w dziecko i gary. Ja ją wpakowałem. Śmiech na sali. Wiem że ona jest chora, zresztą jej mamusia też niezbyt stabilna emocjonalnie więc to chyba rodzinne ale ja mam dość. Chce pozbawić ja praw rodzicielskich ale co ma zrobić facet który ma tak zepsutą opinię? Co mają zrobić ci wszyscy faceci którzy mają w domach takie kobiety i są oskarżani o całe zło? Facet zawsze jest winny. I wiem co ona za jakiś czas zrobi, wróci bedzie obiecywać, płakać, zrobi na dwa tyg sielankę. Boje się ze znowu ulegnę. Ale jest synek, jesteśmy rodziną. Tyle niewiadomych i sprzecznych myśli kłębi mi się w głowie. Mimo tego wszystkiego kocham ją bo potrafi być ciepła, miła, opiekuńcza, kochana. Faceci którzy żyjecie z kobietami BPD napiszcie o swoich doświadczeniach. Napiszcie, czy jest szansa na lepsze jutro? Bo ja juz chyba wysiadam z tego pociągu. Pozdrawiam
Edytor zaawansowany
  • spaprany 30.12.13, 14:55
    Serdeczne dzięki, Eryk. Twoje - i dzieciaka - lepsze jutro jest bez niej, naprawdę nie masz się nad czym zastanawiać. Jeżeli podejmiesz decyzję, mnóstwo ludzi będzie z Tobą, choćby tylko wirtualnie.

    Kolego skyrgra, poczytaj sobie, zanim następnym raz pójdziesz "na piwo". Tak ze 3 razy przeczytaj.
  • eryk.kl 30.12.13, 15:09
    Dlatego właśnie dojrzewam do odejścia ze względu na syna. Bo jak dalej żyć razem gdy ona mówi dziecku: tatuś nas nie kocha, nie chce nas, nie kocha mamusi by za kilka godzin pytać mnie: kochanie, taka piękna pogoda, może wybierzemy się na spacer z naszym synkiem? A w parku drzeć się jak wariatka na małe bezbronne dziecko bo rączki sobie upaćkało lodem. I do tego drzeć się na mnie jak na ostatniego brutala i bandytę łapać dziecko i uciekać a ludzie w koło sobie myślą: biedna kobieta, takiego okropnego męża ma. BPD są mistrzami aktorstwa, a jej należy się Oscar. Moja rada dla facetów którzy są w początkowej fazie związku z kobietą BPD jest jedna: brać d*pę w troki i spieprzać bo czeka was piekło. I Boże broń, nie dajcie się manipulować w dziecko tak jak ja. Bo pozostaną po was, po dzieciach zgliszcza...niestety
  • eryk.kl 30.12.13, 15:27
    Dodam jeszcze że mam ogromny żal do jej rodziny. Ona jest jedynaczką, kochaną i uwielbianą jedynaczką. Ale im też daje popalić. Mimo tego idą w zaparte: jesteś złym facetem, złym mężem, złym ojcem. Ale tego że potrafi wyrwać dziecko w środku nocy ze snu, spakować walizkę i uciec do jakiegoś "kolegi" nie widzą. Ale oni wiedzieli i wiedzą że ich córeczka jest niezrównoważona ale wolą udawać że tak nie jest. Kiedyś na weselu, moja żona doprowadziła do rodzinnej awantury, obraziła się, wsiadła do taksówki a nas zostawiła w środku rodzinnej kłótni. Jej kuzyn powiedział mi: stary że też ty ożeniłeś się z tą kobietą, ona to ma niezły charakterek. Drążyłem temat i okazała się że jednym facetem tak się bawiła że wpadł w alkoholizm. Ogólnie w młodości nie była święta. Dlaczego nikt mi tego nie powiedział? Bo ona jest przecież taką idealną córeczką...pff
  • wolna_jak_ptakk 30.12.13, 15:34
    Widzisz rodziny bardzoooo dobrze wiedzą.Tylko to jest ich córka, siostra itd naiwie wierzą,że kolejny chłopak to będzie ten właściwy i ONA ułoży sobie życie.Oczywiście marne mrzonki bo potem kolejna tragedia.Oczywiście robią jej krzywdę udajac ,że wszystko ok i Ty jesteś winny ale jak sam napisałeś jak sie ma zaburzony dom to czego sie spodziewać??Ty teraz juz nie mysl i nie analizuj tylko ratuj dziecko, skup swoją energię na działaniu.Są instytucje , nie jesteś jedynym facetem , który doświadcza przemocy domowej.szukaj i działaj!!
  • brz_a_sk 30.12.13, 15:40
    nie oczekuj, że oni zobaczą więcej, czy inaczej niż Ty siedząc z nią
    wiem co myślisz i o co Ci chodzi
    ale to ty wiedząc aż tyle jesteś z nią
    masz z nią dziecko

    czemu?

    bo to taki właśnie problem - niepojęte
    szukaj terapii i wdrażaj żelazną dyscyplinę

    wielu odchodzi przez kolejne kilkanaście lat - chyba lepiej nie pogrążać sie tak
  • wolna_jak_ptakk 30.12.13, 15:29
    Dojrzałes już do odejścia to zacznij działać pewnie łatwo nie będzie ale nie jest to sytuacja bez wyjścia.Przeciez ona ma diagnozę, którą można przełożyć w sądzie, ma próbę samobójczą co także świadczy o jej braku stabilizacji.Ona ma świadków ale Ty też.Zbieraj dowody , nagrywaj itd
    Będzie wojna to masz na bank ale masz też świadomosć ,że masz tą wojnę wygrać dla dziecka!!.
    To nie jest tak ,że z góry jesteś przegrany bo jesteś facetem, każdy sędzia ma obowiązek kierować się dobrem dziecka.Ty musisz udowodnic ,że jesteś stabilny i chcesz chronić swoje dziecko przed osobą zaburzoną.Uda się tylko weź się w garść i działaj.
  • eryk.kl 30.12.13, 15:52
    Tylko jak to wszystko ogarnąć w sytuacji gdy jestem tak zmanipulowany i pogrążony w poczuciu winy za całe zło? Gdy jakiś czas temu po wielkiej awanturze powiedziałem jej, spokojnie bez emocji: ja odchodzę, zabieram dziecko i odchodzę a ty przenieś się do rodziców i zacznij się leczyć. I co? Ona w płacz, na kolanach błagała mnie żebym nie odchodził bo ona przecież nie jest taka zła, że kocha nas mnie i synka bardzo nas kocha tylko nie radzi sobie z emocjami ze jej ciężko, że synek jest całym jej światem i nie mogę mu zabierać rodziny. I faktycznie przez miesiąc chodziła jak w zegarku, uśmiechała się, okazywała uczucia była spokojna, odetchnąłem, uspokoiłem się i znowu uwierzyłem. I pomyślałem: ona faktycznie nie jest taka zła, jest kochaną żoną i matką a ja ją straszę rozwodem. Tak właśnie działa border.
  • eryk.kl 30.12.13, 15:53
    Tylko zapomniałem dodać że po tym miesiącu uderzyła ze zdwojoną siłą. Te osoby im bardziej się kontrolują wybuchają dwa razy mocniej.
  • wielkiiimistrz 30.12.13, 16:15
    ratuj się facet!

    i przeczytaj ten cały blog:
    koniectoksycznych.blogspot.com/2013/12/jak-przygotowac-sie-do-rozwodu-z.html
  • brz_a_sk 30.12.13, 14:59
    lecz się z wyobrażeń

    ratuj dziecko

    scenariusze przerastają to co napisałeś

  • brz_a_sk 30.12.13, 16:05
    przeczytałam wszystko co jest do tej pory w tym wątku

    kolego Ty jeszcze nie odchodzisz, Ty szukasz jeszcze ważnych powodów by zostać

    a co z dzieckiem? chyba nie cierpi tak bardzo kiedy zostajesz za kolejnym razem? - wiem to złośliwe - ale sprzedałeś dobro dziecka juz kilka razy i co?

    i obawiam się, że sprzedaż znowu

    przekonaj mnie, ze nie!
  • eryk.kl 30.12.13, 16:18
    Masz rację, pląta mi się po głowie wizja szczęśliwej rodziny, normalności, miłości i szczęścia. Borderzy uzależniają i wiem o tym bardzo dobrze. Zdaję sobie sprawę że to chora miłość. Myślę sobie może terapia zadziała? Mam jednak to poczucie winy bo reguła jest taka że za związek odpowiada każda ze stron. Coś jednak w życiu mi nie wyszło. Ale za chwilę pojawiają się te wszystkie straszne obrazy z naszego życia. Od trzech tygodni przebywam u swoich rodziców, synek się uspokoił, ja się uspokoiłem. Mieszkam w innym mieście. Nie kontaktuję się z nią, w sprawie dziecka rozmawiam z jej rodzicami. Trzymam się twardo żeby nie zadzwonić i nie zapytać jak się czuje i co słychać. Rodzina bardzo mnie wspiera, namawiają na terapię i chyba z tego skorzystam. Decyzja podjęta, rozwód i walka o prawa rodzicielskie.
  • eryk.kl 30.12.13, 16:21
    Ale wiecie co? Tego jak kochałem nie zapomnę. Pomimo całego zła te dobre chwile pozostaną gdzieś w sercu:(
  • wolna_jak_ptakk 30.12.13, 16:47
    I tego sie trzymaj !! przeczytaj sobie wczorajsza historię pannyanny tez obiecywał latami zmianę i co 2 dni raju mesiac piekła Tak się nie da żyć.Zobacz jak Ciebie dorosłego wykończyła??Tego chcesz dla swojego dziecka??
  • brz_a_sk 30.12.13, 17:37
    mam taką bardzo smutną historię człowieka
    zdecydował ze koniec
    widział jasno jak cierpi dziecko
    wiedział jak bedzie za kazym razem tak samo

    podjał decyzję

    ale wpadł na pomysł że ściągnie teściowa itp - było widać że jest złamka
    teściowa nie oczekiwał zwrotu córki
    wszystko 'pięknie sie ułożyło'
    i walczyk od nowa

    wiem ze tak jest

    spytałam tylko czy nie zal mu dziecka, bo strasznie przezywał, ze moze dziecko krzywdzić, że smutne ...

    e dziecku nie szkodzi jakas jedna dwie awantury, a pełna rodzina to ... koniec racjonalnego myślenia, koniec faktów, akt dramatu kolejny ... ciarki po plecach chodzą ale nie da się nikogo uchronić musi sam zauwazyć, że ma coś zrypane pod sufitem i robi przedziwne rzeczy
    chce wierzyć to wierzy

    także trzymaj się i próbuj ; za kazdym następnym razem jest trudniej i po rozstaniu jest straszniej

    latami uczy się zyć



  • zalosny.jestes 30.12.13, 16:43
    to bardzo szerokie zaburzenie wśród kobiet. Właściwie spotkanie tzw. normalnej graniczy z cudem...

    Może to Ci otworzy oczy na iluzję, którą żyłeś 30 lat?

    kobietytozlo.blox.pl

    --
    [b][color=red][size=13]Lost in the Past[/size][/color][/b]
  • wolna_jak_ptakk 30.12.13, 16:51
    żałosny zmień forum , zaburzenie osobowości a wredny charakter to nie to samo.Doucz się a potem wypowiadaj.
    Jakaś dała Ci w kość i polecasz blog kobietytozło hahhahhah a wszyscy faceci to same anioły.
  • zalosny.jestes 30.12.13, 17:00
    poziom ekspresji tylko różni się w zależności od egzemplarza ;-)
    Dała mi jakaś w kość ;-)
    --
    [b][color=red][size=13]Lost in the Past[/size][/color][/b]
  • skyrgra 30.12.13, 16:56
    > Uwierzyłem. Stanąłem na wysokości zadania i wziąłem z nią ślub, za
    > pewniłem stabilizacje finansową. I chciałam dać jej miłość i poczucie bezpiecze
    > ństwa.

    Myślę że to była "dobra" decyzja - nie uciekłeś, dobrowolnie podjąłeś wyzwanie i wypełniłeś rolę mężczyzny. Jakim kosztem...!

    Wczoraj jak zobaczyłem swoją byłą dziewczynę zrozumiałem jak bardzo łudzę się wmawiając sobie, że jej nie kocham. Uznałem że jutro do niej zadzwonię zaproponować wspólny obiad. Oraz wspólne mieszkanie i życie. Nie dzwonię bo mam kaca i muszę się uspokoić. Będę się tak jeszcze uspokajał dzień, tydzień albo miesiąc - aż zadzwonię. Albo - jak radzili mi tu wszyscy - wykasuje jej numer.

    Nie wiem czy Twoja historia jest dla mnie przestrogą:
    "pograniczność" tej którą kocham jest skierowana raczej na krzywdzenie siebie, także fizyczne, niż innych (ja pierdole jakie "pocieszenie". Miała i ma adoratorów na pęczki -nigdy mnie nie zdradziła, nie jechała na balety, więc nie wierzę aby była skłonna odstawić cyrki jak odbyły się w Twojej historii. Z perspektywy czasu sam zresztą nie mam pewności czy ona jest BPD a moja obecność na tym forum z dupy. Ale cieszę się, że tu trafiłem i znalazłem ludzi którzy pomagają ogarnąć bałagan.

    W lokalnym mikrokosmosie nie ma możliwości by jej nie widywać: musiałbym zmienić miejsca w które chodzi i ludzi z którymi się spotykam. Właściwie ani te miejsca ani ci ludzie nie są mi niezbędni, ale to jeszcze nie wystarczający powód by się przeprowadzić. Tobias Jones napisał: naprawdę romantyczne jest tylko to co jest nieodwracalne. Stając się "kumplem" to co uznaję za romantyczne zmienię w coraz bardziej zatarty i infantylny epizod. Wybiorę to co łatwiejsze i mniej wymagające... czy to nie jest dezercja przed samym sobą?

    Ty nie zdezerterowałeś. I płacisz za to tak, że ta historia rozkłada na łopatki.
  • wolna_jak_ptakk 30.12.13, 17:04
    Lecisz jak ćma do ognia, jak zjarasz skrzydła pomyslisz a trzeba było ...Twoje życie Twój wybór.
    I jeszcze coś nie wiem czy Twoja to BPD ale wierz mi ,że arsenał ich zachowań wychodzi z czasem może panna nawet ji połowy nie pokazała.Poza tym do tanga trzeba dwojga jak na razie to Ty chcesz z nią być bo ona pewnie juz Cię zdewaluowała i ma nowego gościa.Tak jej na Tobie zależy ,że już ma innego no to się nazywa miłość po grób.Otwórz oczy ale idź na terapię bo jesteś współuzależniony.
  • skyrgra 30.12.13, 17:30
    Ma innego bo potrzebowała pocieszyciela. I tu nie chodzi o mój tupet, po prostu: widzę jej aurę, wiem to. Usłyszałem od kogoś że drzwi mam otwarte, czy ten ktoś wiedział co sugeruje? obojętne mi to.

    Ale celnie mnie wypunktowałaś: gdyby tak mnie potrzebowała to by nie urwała kontaktu. Nie miała by innego.

    Może jestem idiotą myśląc że relacją z nią to wysublimowany instrument na którym tylko ja potrafię grać, a inni poharatają się na tych strunach. Może nie znalazła wcale pocieszyciela ale kogoś komu nie dorastam do pięt, wartościowego człowieka o horyzontach i sposobie bycia który zapewni jej szczęśliwą przyszłość. I tego jej szczerzę życzę. Ale jeszcze nie zakończyła się ta historia - bo może tę rolę w jej życiu mam odegrać ja. Jeśli będzie trzeba to poruszę niebo i ziemie aby osiągnąć cel.
  • wolna_jak_ptakk 30.12.13, 17:32
    Twoje życie Twoje wybory :-)
  • spaprany 30.12.13, 18:05
    no tak - chyba jednak źle Cię oceniłem :) Faktycznie teraz zaczynasz pobrzmiewać jak rasowa ofiara - nadwrażliwy przeintelektualista, który lubi dostawać po ryju od życia. Ideał dla borderki, zapewne będziesz pięknie kwiczał poematy z kosą w plerach ;)

    Jasne, widzisz aurę, masz odegrać na instrumencie rolę, to Ci pisane, takie Wasze piękne przeznaczenie, pójdziecie razem za rękę po cierniowej tęczy prosto do pełnej złota wazy, upadając i podnosząc się razem jak sam Jezus, tylko Ty i Ona! Nic się nie liczy, ważna jest tylko miłość :* :* <3 <3 <3

    To Ty poruszaj niebo i ziemię, a ja sobie tymczasem w spokoju ducha spędzę sylwestra wśród przyjaciół, którzy są tacy sami, codziennie od dawna. Ale nuuuuda.
  • wolna_jak_ptakk 30.12.13, 18:13
    jedni lubią jazde kolejka wąskotorową max 30 km/h inni uwielbiaja rollercoster
    te high i down i zakręt i huk w uszasz i krzyki i adrenalina i serce co wyskoczy zaraz i kęcioł w głowie i na koniec zrzygac się i myśle że za chwile się umrze.Każdy ma wybór.Cokolwiek tu nie napiszemy on jest tak współuzależniony i przekonany o swojej wielkiej miłości ,że dopóki nie osiągnie dna nie zrozumie.wierzysz spaprany w aniola stróża ? chyba 2 dobre egzemplarze nam się trafiły ;-)
  • skyrgra 30.12.13, 18:23
    >zapewne będziesz pięknie kwiczał poematy z kosą w plerach

    Hahaha

    Dlaczego tu nie lepiłem żadnych wpisów przez miesiące - bo mi powoli, ale jednak przechodziło. Lecz wesoła nowina (serio wesoła - na nią liczyłem) przedwczoraj nieoczekiwanie zamiast dodać to odebrała siły, nie na moje życzenie. I może przez to sypie dziwnymi metaforami bo fakty są cielesne, mogę sobie powiedzieć: chopie miej to w dupie, możesz mieć inne! I co z tego jak od wielu godzin jestem pobudzony, szybsze tempo, uczucie rozpalenia. Musze się uspokoić, może jedyny istniejący sposób to poderwać i posiąść inną.
  • brz_a_sk 30.12.13, 18:29
    pogrywasz

    masz urlop :)
  • wolna_jak_ptakk 30.12.13, 18:31
    Pierw zrób porządek w swojej głowie a potem rwij :-) Może masz mżliwosć pójścia do profesjonalisty terapeuty.Wygadasz się może on Ci coś uświadomi. Sam będziesz w to brnął i sie pogrążał.Szkoda życia a co Ty myślisz ,ze ona z tym nowym w karty gra albo w oczy sobie patrzą jak się spotykają Możesz się teraz wkur..ale jestem pewno na 100% ,że już dawno się z nim bzyka a Ty naiwie wierzysz ze tylko Ty ten jeden jedyny przeznaczony.Zejdź na ziemie , zimny prysznic, mocna kawa i szukaj pomocy dla SIEBIE.
  • skyrgra 30.12.13, 18:54
    Dziękuję Ci za surowe rady. Z pierwszej korzystam - porządek w głowie robię, intensywnie. Z drugiej nie skorzystam: co by mi powiedział śmieszny terapeuta: "poznaj siebie?" "znajdź w dzieciństwie przyczynę teraźniejszości?" - wolę Wasze celniejsze i surowsze rady.

    > e jestem pewno na 100% ,że już dawno się z nim bzyka a Ty naiwie wierzysz ze ty
    > lko Ty ten jeden jedyny przeznaczony.

    A po co by miała z kimś być jeśli nie idzie o "bzykanie" - żeby wspólnie robić dżemy do słoików? Na pewno typ ma teraz posuwanie jakiego w życiu nie widział - nie przeszkadza mi to. Wiem to wszystko, również to, że nie jestem jej przeznaczony, bo w żadne przeznaczenie nie wierzę. A tylko w namiastkę wolności. I o tym jest mizeria którą was raczę: o dokonaniu wyboru. Uznałem że wybór się już dokonał: w najbliższych dniach lub tygodniach zbliżę się do jakiejś, zupełnie nieznajomej i zrobię to co potrzebne. Wtedy będę wiedział co dalej.
  • wolna_jak_ptakk 30.12.13, 18:59
    Nie rób drugiemu co Tobie niemiłe. Pierw zrób porządek w głowie wylecz się z borderki a potem rwij.A Ty chcesz zobaczycz czy dzięki nowej zapomnisz .Mozesz zrobić tym samym jej wielką krzywdę w przeciwieństwie do borda mysl tez o innych i o ich uczuciach.
  • spaprany 30.12.13, 18:49
    kolego drogi, powiem tak - odnoszę coraz silniejsze wrażenie, że odstawiasz tutaj słaby melodramat godny bordera, potrzebna Ci publika i tyle.

    Ach, wrócę!!! Ach, nie wrócę!!! Och, miłość... oj, a może nie... warto... nie warto... wytrzeźwiej, idź na spacer i przestań się gibać jak osika. Postawiłeś sobie ołtarzyk ze zwichrowaną królewną i napiżdżasz pokłony. Pamiętasz jeszcze, czym się różni FACET od niewiasty? Czy już Ci całkiem dekiel zerwało? Będziesz miesiąc brał rozbieg, żeby księżnej zaproponować pałac? Czy Ty naprawdę nie masz żadnego męskiego przyjaciela, który by Ci w twarz powiedział, o co chodzi?

    Nawet gdybym bardzo chciał odzyskać borderkę - musiałoby mnie do reszty pojebać, żeby do niej lecieć po iluś tam miesiącach i jej proponować życie we dwójkę. Czytałeś kiedyś, kogo EWENTUALNIE w miarę szanują (oczywiście przez jakiś czas) i kobiety zaburzone??? Przy kim periodycznie, okresowo się poczuwają w miarę bezpiecznie? Kogo prawdopodobnie kochają, albo przynajmniej tak im się wydaje?

    Ty jesteś obecnie taką galaretą, że księżna Cię zje i wysra w miesiąc. Nawet talii do tej gry nie utrzymasz, nie mówiąc o rozgrywce. I każda jedna pani zaburzona Ci powie to samo.
  • skyrgra 30.12.13, 19:14
    > Będziesz
    > miesiąc brał rozbieg, żeby księżnej zaproponować pałac?

    Masz racje - w głowie mi się pojebało z tym dzwonieniem! Piszę serio, bez ironii. Po co wydawać kasę na telefon skoro można to zrobić tak aby księżna sama przybiegła. Wystarczy żyć pełnią, nie pozwalałem sobie na to aby na jej widoku jakaś panna się do mnie lepiła, żadnych flirtów. Więc zmiana o 180 stopni i to co dzisiaj jest ruderą z "galarety" nabrałoby kształtu i... "męskości". Król parkietu, bo ona pachołka nie zechce. Gdyby księżna zaczęła wysyłać sygnały a fasada jej fortyfikacji się kruszyć? uderzyłbym w tango z inną, z jakąś piękną na ostro, np. z jej koleżanką! Przerabiałem to w życiu trochę razy. Może takie kobiety nie kochają mężczyzn, ale chcą smakować same te carpe diem które niektórzy z nich potrafią rozsiewać. Ostatnio nic nie rozsiewałem, żyłem jak jebany zakonnik, może stąd ten absurdalny pomysł o telefonie? pewnie tak.

    > Ty jesteś obecnie taką galaretą, że księżna Cię zje i wysra w miesiąc.

    Fakt. Ale spokojnie, dzięki Wam i tej mitrędze jaką sobie funduje od kilkudziesięciu godzin wreszcie nabieram zwartej konsystencji. Powoli, ale jednak.
  • spaprany 30.12.13, 19:30
    a, wspomogę jeszcze odrobinę Twoją samoobserwację.

    "trututututututu bo może tę rolę w jej życiu mam odegrać ja."

    to wierzysz w przeznaczenie, czy nie wierzysz? Kwadrans temu chciałeś jej pałac stawiać, a teraz idziesz spuścić z kija w nieznajomej? Czy obecnie już się sytuacja zmieniła? To jak to jest - z wielkiej miłości będziesz dymał inną? Widzisz tu gdzieś logikę? Czy tak Ci potrzebne potwierdzenie wartości, że musisz wydymać kogokolwiek w tym celu? Czy na wszelki wypadek wydymasz, żeby był bilans równy, gdyby się okazało, że ona jednak z nim spała?

    Yes, nabierasz zwartej konsystencji jak lody na upale :) Jak już nabierzesz - nie zapomnij wydać poradnika: "Jak zostać alfa mejl w 48 godzin", zbijesz fortunę. Wypiję dzisiaj dwa łyki za Twój dramat :*
  • skyrgra 30.12.13, 19:55
    "Widzisz tu gdzieś logikę?"

    Widzę, i Ty też, wprost zasugerowałeś: ona zje słabego. A kto w ich mniemaniu jest silny?

    >Kwadrans temu chciałeś jej pałac
    > stawiać, a teraz idziesz spuścić z kija w nieznajomej?

    Dotychczasowy model się posypał, nadszedł czas kogoś poznać - dotychczas tego nie robiłem, aby JEJ nie zranić. Teraz ten problem zniknął a specjalnie na pokaz nic robić nie będę - najpierw znajdę odpowiedź. Czy jest w moim myśleniu niekonsekwencja jak mi zarzucasz? tak. I ta ścieżka jest potrzebna, bez poznania innej - samemu - nie dowiem się dla kogo mam budować "pałac". Mam w głowie teraz tylko jeden ideał i nie wyobrażę sobie "nowej" partnerki. Tyle.


  • spaprany 30.12.13, 20:14
    Zbuduj pałac SOBIE. Dopóki będziesz chciał na siłę budować księżniczkom - będziesz w życiu przegrany. Jeżeli zbudujesz SOBIE, dla SIEBIE - wartościowe kobiety będą się biły o to, żebyś im pomachał z okna. Tyle - tylko i aż :)
  • brz_a_sk 30.12.13, 20:15
    prawdziwe pałace są w nas
    byle tylko nie pobalać ich
    wierzcie w siebie Chłopaki

  • skyrgra 30.12.13, 20:31
    Trochę się niezdrowych przypraw wdało w mizerię jaką Was częstowałem, tyle że jeden nawet wypluł i nazwał to "zwykłym draństwem". Ale warto było. Warto było w Was tłuc moim infantylizmem, żebyście wreszcie wygenerowali na ekranie mojego komputera to czego szukałem:

    > Dopóki będziesz chciał na siłę budować księżniczkom - będziesz w życiu przegrany.

    Szczerze dziękuje. Już dziś nie muszę wyjść i pić. Nie muszę nic :O :D
  • skyrgra 30.12.13, 21:22
    Nie do wiary. Poskładaliście mnie w całość. Dzięki @sparpany za pokierowanie skalpelem. Haha, to jest jak anamneza!
  • wendd 30.12.13, 20:20
    Skyrgra - to Ty kochasz czy nie kochasz?:)
    I z tej wielkiej "miłości" będziesz inne laski bzykał aby swojemu "kochaniu" dogodzić i wygrać w jakiejś wielkiej grze?
    Bo to co opisujesz to jakaś gra jest, a nie miłość.
    Przeczytaj jeszcze raz post Spapranego, bo kompletnie nie zrozumiałeś co on do Ciebie napisał.

    A gdzie tu jest, że się tak zapytam - jakiś szacunek do ludzi, do kobiet i liczenie się z nimi?
    Będziesz te laski tak sobie wyrywał i wykorzystywał tylko po to żeby coś sobie i innym udowodnić?
    Żeby na swoim postawić?
    Jak przedmioty, narzędzia?
    To co Ty tu wypisujesz to jest zwykłe draństwo i bezdenna głupota.
  • brz_a_sk 30.12.13, 19:43
    idź spać
    jak chcesz dramatu to zapisz sobie co myślisz jutro nie będziesz mógł w lustro spojrzeć jak to przeczytasz

    porąbało Cię i na dupka wyjdziesz

    dopiero Ci była dołoży i słusznie

  • skyrgra 30.12.13, 20:04
    > dopiero Ci była dołoży i słusznie

    Masz na myśli, że sama odnowi kontakt i będzie chciała mi coś ofiarować? Zgadzam się - tak to przeważnie stety lub niestety działa.

    Masz racje - lepiej nie działać pochopnie i nie sprawić aby chciała coś dołożyć póki nie zdobędę zupełnej pewności że chcę ją.
  • brz_a_sk 30.12.13, 20:09
    dawno chyba tak wielu ludzi tak życzliwie o Ciebie nie zadbało
    nie zmarnuj tej chwili

    tu większość wie jak jest ciężko ale wyjdziesz z tego
    tylko nie rób z siebie idioty

    wiesz, ze to nie złośliwość nie kpina - to próba kopa żebyś się ocknął

    rozejrzyj się za terapią
    masz rany i wcale łatwo się nie zabliźnią

    pamiętaj, że to narkotyk nie miłość
  • skyrgra 30.12.13, 20:38
    brz_a_sk dziękuje za wyrozumiałość, terapeuta nie jest mi potrzebny - Wy go zastąpiliście. Więc jednak się myliłem i terapia ma obiektywną moc.

    > tylko nie rób z siebie idioty

    Pewnie po drodze zrobię jeszcze nie raz, ale na pewno o jeden wielki raz mniej.
  • brz_a_sk 30.12.13, 21:44
    stary trzymaj się

    tu możesz i poszpanować i po obnażać się

    każdy z nas czasem jest bezbronnie nagi

    tu dostaniesz rózgi na gołą d@pę, powyjesz w poduszkę i powoli

    spotkasz się z własnym rozumem

    stary Nowy Rok za chwilę będzie powolutku coraz lepiej

    masz to w d@pie - tak jest wiemy!
  • skyrgra 30.12.13, 21:51
    > tu możesz i poszpanować i po obnażać się
    >
    > każdy z nas czasem jest bezbronnie nagi

    > stary Nowy Rok za chwilę będzie powolutku coraz lepiej
    >
    > masz to w d@pie - tak jest wiemy!

    Heh, kosmos tasuje talię i jutro w nocy dupnie nowe karty na stół. To tutaj forum jest imponujące, przypomniało mi kim jestem.
  • brz_a_sk 30.12.13, 21:55
    byle na trzeźwo

    zobaczysz dasz radę
  • eryk.kl 30.12.13, 17:13
    Być może kogoś obrażę tym co napiszę ale taka jest prawda: osoby z BPD to są psychopaci. Owszem jeżeli leki i terapia w jakiś sposób pomagają i te osoby są w stanie w miarę normalnie funkcjonować można wchodzić z nimi w relację. Ale jeśli nie, radzę trzymać się od nich z daleka. Chyba że chcecie co drugi dzień słyszeć że życie z tobą to bagno, jak wyjdziesz z domu to ja się zabiję i moja rodzina cię zniszczy, wywiozę dziecko i już nigdy go nie zobaczysz. I masa, masa innych. I oczywiście te osoby potrafią "czasami" dać wiele miłości, uwielbienia, potrafią czasami wspierać i kochać. I to jest ta pułapka w którą wpadasz. Ja w końcu przejrzałem na oczy szkoda że kosztowało mnie to 5 lat życia. Ale jest dziecko, jestem ja właśnie JA! Pierwsze kroki zrobiłem tylko strach myśleć co mnie jeszcze czeka...
  • brz_a_sk 30.12.13, 17:28
    o
    to jesteś o krok bliżej

    nie mów nic póki nie podejmiesz decyzji
    nie pertraktuj
    przygotuj się
    przegrasz w milionie punktów na pewne ale choć trochę uratuj

    nie by sie zemscic nie by skrzywdzić ale by cokolwiek ocalić

    kolega własnie po latach rozwodzenia sie traci firmę i dzieci dorosłe
    taki prezencik na odchodne bo wierzył, że jest pięknie osobno



  • psst_ona 30.12.13, 21:34
    Wiesz co, jak sobie powiesisz jej zdjęcie na ścianie i będziesz się w nie wpatrywał, wspominał, idealizował, to w tak podtrzymywanej miłosci mozesz funkcjonowac całe zycie. I niezależnie od okoliczności, czyli z kim ona obecnie się pieprzy, gdzie przebywa i co ją kręci, Ty zawsze sobie uroisz swoje romantyczne wizje i dopasujesz odpowiednią filozofię. W takiej ilzuji można i do śmierci. Bedzie to megaromantyczne, nawet ksiązka można o tym napisać. Albo zajebsity scenariusz filmowy, wow...
    Powiem Ci coś, zo zabrzmi okrutnie, ale jest także zabawienne: uczucia nie są wieczne (chyba, że jakies fantomowe iluzje). One ewoluują, przeobrażaja sie. Kiedyś kochałam tak mocno jak Ty - o ile mozna porównywac uczucia - ale podobnie reagowałam. Ja pierdolę, ja stałam na moście gotowa skoczyc, bo świat mi sie skończył, kiedy on odszedl - i to nie jest metafora. Jazdy miałam takie, że mi wstyd o tym tu pisać. Czas jednak mijał i wiesz co sie stało? Ten czas właśnie wszystko zweryfikował. I ja teraz, po tych kilku latach, wspominam to z wyrozumiałym pobłażaniem dla siebie. Gdyż obecnie całkiem odmiennie postrzegam tego faceta, czar mi kompletnie prysnął. On był odpowiednim partnerem dla mnie z tamtego okresu, ja z teraźniejszości juz nijak nie wybrałabym takiego gościa:) Daj sobie czas, daj sobie siebie, pobądź sam ze sobą (bez bzykania przygodnych lasek i emocjonalnego klinu gdzie indziej) To cholernie trudne unieść siebie, taka inna, rzadziej uczęszczana droga, ale po czasie zaczyna byc przyjemnie, trza tylko wytrwać.
    I tu nie ma większego znaczenia czy ona ma bpd czy nie (może miec tylko taki rys oosbowości) Łazi o to, jak sie zachowuje, jak funkcjonuje, jak wasz związek wygladał. Bądż uczciwy wobec siebie i nie selekcjonuj wspomnień na tylko te dobre. Idealizacja na tym etapie Ci nie pomoże.
    Literatura piękna sprawa, wiem, ale zachowaj swój rozsądek, bo zgrabne romantyczne cytaty znajda sie na każdą okolicznosc i można z nich stworzyć dowolną sobie ideę:)
  • brz_a_sk 30.12.13, 21:54
    fajnie napisane

    dodam jeszcze taki pomysł

    wszystko co się dzieje teraz jest w Twojej głowie

    próbuj widzieć sytuacje nudno nieznośne

    czekasz uśmiechnięty otwierasz drzwi a tu mina marsowa i wszystkie przygotowania zmarnowane; proponujesz coś i zjebka .... zapełniaj głowę pewnością, że top nie ma sensu

    nie miałes prawa się cieszyć, planować ... to było okropne
  • wendd 30.12.13, 19:38
    Skyrgra oprzytomniej trochę chłopie:)
    Bo na razie jedyny król jakiego tu widać, to król obciachu.
    Sprawiasz wrażenie kompletnego desperata.
  • witchland 30.12.13, 23:24
    Ja jestem corka takiej wlasnie kobiety. 1000 x bylabym bardziej wdzieczna mojemu ojcu, gdy wziol ta stara suke i wyrzucil przez okno! Bo tylko do tego sie nadawala.To byl jako czlowiek kompletny zdemoralizowany szit....sorry za mocne slowa.

    Tatus zmarl, ale jego zycie z nia nie bylo ani latwe ani lekkie.
    Co tobie radzic! Wytrwac i odejsc bez zludzen i zalu! Naprawde z osoba z BPD, nie masz szans na ulozenie sobie zycia.
    Moj tata ciagle wierzyl i ufal, ze matka moze sie zmieni, bo przeciez na poczatku ich zwiazku bylo sielankowo i szczesliwie...Ale tak sie nie stalo.

    Ja tez mialam taka nadzieje ale po przeanalizowaniu ostatnich rodzinnych wydarzen- zamknelam drzwi za soba i skonczylam relacje. Nie da sie, nic nie pomoze, zadne slowa, zadne dyskujse.

    Dzis matka nie jest czescia mojego zycia. Skonczylam z nia relacje definitywnie i poczulam sie od razu znacznie lepiej... Tobie tez radze uciekaj, jak najdalej.
    Szczesliwie sie sklada,ze swiat jest pelen zyczliwych ludzi i nie bedziesz samotny.

    To tyle ode mnie...
  • eryk.kl 30.12.13, 23:57
    Dlatego podjąłem decyzję o odejściu. Chce by syn miał w miarę normalne dzieciństwo. W drugiej kolejności muszę odejść dla siebie bo skończę w psychiatryku razem z nią. Oczywiście ona jest matką dziecka. Wierze że terapia w końcu pomoże by kiedyś syn miał normalne kontakty z matką.
  • brz_a_sk 10.01.14, 13:17
    pod rozwagę

    wstroneojca.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=965&Itemid=74

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka