Dodaj do ulubionych

Kiedy Border sam odchodzi - Rodzaje zachowań.

24.01.14, 12:06
Witam, jestem po rozstaniu ze swoją Borderką. Ona zerwała. Chciałbym poprosić o wypowiedzi borderów lub osób, które doświadczyły takiego scenariusza, jakie są możliwe rodzaje zachowań takiego Bordera? Czy będzie próbował nawiązać kontakt? Czy postawa osoby z którą zerwał Bord polegająca na totalnym odwróceniu się od niej i zapadnięciu pod ziemię dla bordera jest jakimś sygnałem?

Proszę o podzielenie się swoimi doświadczeniami i uczuciami.

Pozdrawiam
Edytor zaawansowany
  • wielkiiimistrz 24.01.14, 13:50
    castamara napisał:

    > Witam, jestem po rozstaniu ze swoją Borderką. Ona zerwała. Chciałbym poprosić o
    > wypowiedzi borderów lub osób, które doświadczyły takiego scenariusza, jakie są
    > możliwe rodzaje zachowań takiego Bordera? Czy będzie próbował nawiązać kontakt
    > ? Czy postawa osoby z którą zerwał Bord polegająca na totalnym odwróceniu się o
    > d niej i zapadnięciu pod ziemię dla bordera jest jakimś sygnałem?
    >
    > Proszę o podzielenie się swoimi doświadczeniami i uczuciami.
    >
    > Pozdrawiam

    Wybacz jeśli się mylę, ale dla mnie Twój post ma taki wydźwięk, że Ty po prostu modlisz się o ten kontakt. Chcesz, żeby się odezwała, chcesz, żeby wróciła, chociaż sam w głębi siebie wiesz, że to zniszczy Cie kolejny raz. Jesteś dorosłym człowiekiem, więc jeśli świadomie wybierasz autodestrukcje to najwyższa pora zacząć terapię.

    Wracając do Twojego pytania. Może się odezwie, może się nie odezwie? Istnieją takie, które wyrywają wtyczkę i po prostu znikają. Większa część z nich wraca, ale zdaj sobie sprawę, że Ty w tym wszystkim tak naprawdę się nie liczysz. Ona może próbować nawiązać z Tobą kontakt tylko po to, żeby się dowartościować tym, że dalej jesteś na jej łańcuchu. Może też jej aktualna relacja nie wypaliła, na ostrym seksie się skończyło i teraz musi wrócić do bezpiecznej opcji, jaką jesteś Ty. Z każdym takim powrotem ona cię po prostu coraz bardziej kastruje.

    Chyba wszystko już w tym temacie zostało powiedziane, polecam tego bloga jako odtrutkę na borderów: koniectoksycznych.blogspot.com/

  • maggot_brain 24.01.14, 16:04
    Myślę, że oprócz pędu do samozagłady to oczekiwanie ma jeszcze jedno znaczenie. Mianowicie takie, że gdyby się odezwała to można mieć przynajmniej cień nadziei, że nie było się tylko zaawansowanym robotem kuchennym, popychadłem,workiem treningowym i kiblem do którego można się wyrzygać jak komuś źle. Abstrahując od prawdziwych motywów bordera do nawiązania kontaktu.
    Moja ex po kilku miesiącach romansu na boku zostawiła mnie po siedmiu latach, słowem nie wspominając dlaczego - sam się musiałem dowiedzieć. Pojechała za granice i słuch o niej zaginął. I też od trzech tygodni czekam nie wiem dokładnie na co. Tak jak wcześniej walczyłem przez sześć lat o coś czego nigdy prawdopodobnie nie było. Poszedłem na terapie, ale po rozmowie wstępnej psychiatra wysłał mnie do szpitala babińskiego bo się rozsypałem. Termin mam za sześć miesięcy, antydepresanty słabo pomagają a dochodzę do wniosku, że chyba sam jestem bordem i pewnie przez ten czas umocnię się w tym przekonaniu i dam się zamknąć na dwa lata.
    Trzymaj się castamara
  • brz_a_sk 24.01.14, 17:20
    ile osób potrafi jeden border załatwić?

    ile trzeba terapii by border liczył się z odpowiedzialnością za to co zostawia za sobą, po staranowaniu człowieka - rozumiem, że nie panuje przez chwilę ale nie panuje w ogóle - nie na to nie ma zgody to już nie pogranicze

    zbierajcie się - nie można tak polec

    jak nie zrobicie czegoś dla siebie - będziecie żerem czekającym na pożarcie, skopanie do cna

    hej - wstawać
  • wielkiiimistrz 24.01.14, 17:50
    brz_a_sk napisała:

    > ile osób potrafi jeden border załatwić?
    >
    > ile trzeba terapii by border liczył się z odpowiedzialnością za to co zostawia
    > za sobą, po staranowaniu człowieka - rozumiem, że nie panuje przez chwilę ale
    > nie panuje w ogóle - nie na to nie ma zgody to już nie pogranicze
    >
    > zbierajcie się - nie można tak polec
    >
    > jak nie zrobicie czegoś dla siebie - będziecie żerem czekającym na pożarcie, sk
    > opanie do cna
    >
    > hej - wstawać


    Border nie liczy się z odpowiedzialnością, bo tak jest po prostu mu wygodnie. Poza tym nikt nigdy tej odpowiedzialności od niego nie wymagał. Kolejną istotną sprawą jest brak empatii do drugiego człowieka. Jeżeli chodzi o rozwój emocjonalny to oni naprawdę są 3 letnimi dziećmi zamkniętymi w ciałach dorosłych ludzi. Wniosek z tego jest przykry, ale i dosyć prosty border nigdy nie przyzna się do winy, nigdy nie będzie miał wyrzutów sumienia z powodu tego, że cie zranił. Podkreślam jeszcze raz osoby z borderline są emocjonalnie niedorozwinięte. One nie czują tak jak ty, nie zrozumieją twojego bólu, nie okażą ci EMPATII ponieważ jej nie rozumieją. Oni nie mają żadnej wewnętrznej pojemności na takiego typu uczucia. Dla bordera jesteście zabawkami, które po jakimś czasie się nudzą. Tak jak w przypadku dzieci, kiedy zabawka się znudzi odstawia się ją na bok. Często tak jest, że gdy ktoś inny się wami zainteresuje to border wraca. Znowu przykład analogiczny jak u dziecka - ktoś inny chce zabrać moją zabawkę muszę znowu się nią pobawić, żeby wiedział, że jest moja. Nie łudźcie się, że nagle border się zmieni i zacznie was kochać i rozumieć to tak jakbyście wierzyli, że ślepiec nagle zacznie widzieć. Dobre sobie. Mimo wszystko wyrazy współczucia i tak naprawdę pamiętaj, że ona zostawiając Cię tak naprawdę wyświadczyła Ci ogromną przysługę choć sama nie zdaje sobie z tego sprawy.
  • brz_a_sk 24.01.14, 18:32
    a spróbuj zabrać zabawkę

    :)

    smutne to wszytko

    ale prawdziwe

  • the-crawl 24.01.14, 21:05
    jako "bord" nie zgodzę się, że nie mam empatii, nie zgodzę się też że nie mam wyrzutów sumienia, gdy widzę, że zraniłam drugiego człowieka. to tak nie działa. moje zachowania są czasem irracjonalne, no może bardziej były, ale to co dzieje się w środku wiem tylko ja sama i tylko ja sama znam mój ból poczucia braku tożsamości, bo w pewnym momencie nie wiem, która wersja mnie jest prawdziwą.
    Odejście jest zazwyczaj impulsywne, gwałtowne, teatralne. Czasem ucina się kontakt ostatecznie, czasem czeka się na znak, że nie zostało się odrzuconym , bo paradoksalnie zerwanie bywa chorym testem siły miłości - czy kochasz mnie tak bardzo, że nawet kiedy cię zranie mnie nie zostawisz i wrócisz? takie rozstania mogą się powtarzać latami. szarpanina bez końca. warto się zastanowić zanim wróci się do takiej relacji ile w tym wszystkim jest miłości, a ile toksycznej zależności, a nawet emocjonalnego uzależnienia.
  • brz_a_sk 24.01.14, 21:20
    bólu na ogół jest bardzo dużo
    na ogól jest nadmierny
    przyczyna wynika często z zaburzenia

    co do empatii i miłości nie dyskutuję - zostawiam to najpoważniejszym pracom klasyfikującym zaburzenia - skomplikowana materia; przez niektórych uznawana za źródło najtrudniejszych problemów bpd
  • castamara 25.01.14, 09:15
    The-crawl moge prosic namiar na prv
  • wielkiiimistrz 25.01.14, 09:54
    castamara napisał:

    > The-crawl moge prosic namiar na prv

    Tak jak sądziłem nie przyszedłeś tutaj szukać prawdziwych porad, a my produkujemy się bez najmniejszego sensu. W tej chwili interesuje Cie tylko odzyskanie swojego toksyka. Widocznie nic z niezależnego faceta już w Tobie nie zostało, co śmieszniejsze im bardziej Ty się starasz tym bardziej Twoja była Tobą pogardza. Jak możesz oczekiwać od niej szacunku jak sam go nie masz do własnej osoby? Generalnie żenada do kwadratu, ale najwidoczniej to droga, którą musisz przejść. Tak na przyszłość to proszę wyślij nam pocztówkę z psychiatryka, bo postępując tak jak teraz prędzej, czy później tam właśnie wylądujesz.

  • brz_a_sk 25.01.14, 10:22
    w sumie to najlepszy sposób na wystawienie bordera za drzwi - więc może to właśnie ciekawe doświadczenie

    (ale, żeby nie było niedomówień - mój watek o wystawianiu za drzwi dotyczy innej fazy znajomości z osobami z zaburzeniami - tej po zakończeniu znajomości - dotyczy obarczania winami, nienawiści jednym słowem hodowania w głowie scenariuszy "dopadnę, zabiję, popamięta, wytropię, kontroluję...) zamiast 'krzyżyk na drogę" = powodzenia )
  • castamara 25.01.14, 11:08
    Nie chcę odzyskać chcę lepiej zrozumieć
  • brz_a_sk 25.01.14, 13:19
    więc z tego wybieraj - co dotyczy

    tragicznie smutne ale nie do obalenia - spis możliwości

    koniectoksycznych.blogspot.com/
  • zalosny.jestes 06.02.14, 18:55
    the-crawl napisała:

    > warto się zastanowić zanim wróc
    > i się do takiej relacji ile w tym wszystkim jest miłości, a ile toksycznej zale
    > żności, a nawet emocjonalnego uzależnienia.

    i w osobie, która brnie w taką relację. Takie osoby także prawdopodobnie mają tego typu dysfunkcję lecz o innych objawach. Często jest to chorobliwa potrzeba akceptacji ze strony innych a border w początkowej fazie relacji wydaje się być z nami niemal zespolony. Dopiero jak zawiśniemy na haku zaczyna się powolna dewaluacja relacji a my walczymy o powrót "normalności", która tak naprawdę nią nie była, bo zdrowy człowiek nigdy nie będzie oczekiwał od innego człowieka takiego zatracenia w relacji.


    --
    [b][color=red][size=11]Tłumaczenia z kobiecego na polski.
    Szybko, tanio i solidnie.
    Dzwoń już teraz 800666666[/size][/color][/b]
  • 523xxx 15.03.14, 19:54
    ładnie napisane.....wiele razy zdarzyło mi się palnąć albo dzięki bogu tylko chcieć tak zrobić coś na zasadzie masz 5 minut na to i tamto albo więcej nie masz po co odzywać się......masakra tak z perspektywy na to spojrzeć i z boku jeszcze pewnie gorzej
    irracjonalizm...dokładnie, perfekcyjnie określone
    Niestety im bardziej zależy na partnerze im relacja ważniejsza tym więcej tego się pojawia, więcej afer, okazywania takich postaw.
  • wujekzlaradacipomorze 25.01.14, 00:02
    ile terapi sto i tysiac bo terapia nigdy nie zwórci tego co zabrano nam w dziecinstwie tego co powoduje ze sie czuje, terapia naucy nie byc agresywny, nauczy powstrzymywac, ale nie nauczy nigdy czuc......
    rok po paromiesiecznej intensywnej terapi codziennie o pare godzin nadal nie umiem czuc. czasem zastanawiam sie co czuli ci ktorzy sie bronili przedemna i odsuwali a ja ich za to karałem....
  • brz_a_sk 25.01.14, 00:12
    tak myślę jak Ty
    choć liczę na cud
    bo znam wiele osób którym bym nieba przychyliła by miały lżej

    świat jest dość okrutny
  • kasztanyzrenic 25.01.14, 14:14
    Mógłbyś powiedzieć coś bliżej o swojej terapii? jak często spotkania? jaki rodzaj terapii? jak się w niej czułeś, czy trudno było wytrwać?
    Mój partner zdecydował się w końcu po długim czasie "ogarniania" problemu na własną rękę, ja jestem zielona w temacie, jeśli mógłbyś dać jakieś rady....będę wdzięczna ogromnie.
    pozdrawiam!
  • wujekzlaradacipomorze 25.01.14, 23:15
    5 razy w tygodniu po piec godzin dziennie - zajecia z terapi psychodynamicznej i poznawczo behawiorelnej i zajecia z asertywnosci
    ps. i nie jest tak jak na amerykanskich filmach ze ludzie sie obejmuje i bija sobie brawa
  • grzegorz.ostry 06.02.14, 18:31
    Będę się streszczał:W zeszłym roku poznałem bardzo atrakcyjną i na pewno inteligentną kobietę.Wydawała mi się osobą bardzo empatyczną,ale bardzo zagubioną i samotną a także nieczynną zawodowo pomimo wyższego wykształcenia i bardzo wysokich kwalifikacji zawodowych.Mimo,że jest stanu wolnego ma bardzo zagmatwane stosunki rodzinne a sprawy zahaczyły o sąd.Przez cały czas jestem z nią,pomagam jak mogę w przygotowywaniu pism procesowych angażując swoich znajomych.Dziewczyna raz się pojawia,raz znika i w sumie sam nie wiem czy jesteśmy tylko przyjaciółmi czy już parą,bo kontakt seksualny przytrafił się nam.Wszystko było dobrze do momentu aż przed kilkoma dniami zaatakowała mnie w sposób bezkompromisowy.Zostawiła oszołomionego na ulicy.Już wcześniej jej dobry znajomy z racji tego,że zna ją już kilka lat i obserwuje jej zycie,zdradził mi,że w jej przypadku może być mowa o borderline.Mam tak mieszane uczucia,że nie wiem co począć.Czy czekać aż sama nawiąże kontakt,czy mam zrobić to pierwszy.Proszę o jakieś sugestie,bo naprawdę chcę jej pomóc.Dziękuję.
  • zalosny.jestes 06.02.14, 18:50
    brz_a_sk napisała:

    > ile osób potrafi jeden border załatwić?

    Przynajmniej o czterech wiem...

    1)Oficer US Navy, służący na okrętach podwodnych o napędzie atomowym, obecnie pracuje w Boston Consulting Group. Jest wrakiem emocjonalnym mimo, że od rozstania minęło 7 lat.
    2)Model pracujący w jednej z bardziej znanych agencji w NY z pochodzenia Holender. Obecnie na leczeniu odwykowym (pewien wpływ mógł mieć tryb życia).
    3)Prawnik z Bombaju, który chciał pomóc pożyczając kartę do biblioteki NYU. Utonął, wykorzystany mentalnie i finansowo stracił prace w dużej firmie w NY. Mieszka w Indiach, leczy się lokalnie od 4 lat jest sam.
    4)Prawnik korporacyjny z NY, wykorzystany emocjonalnie i finansowo (kupił między innymi pierścionek zaręczynowy za 40tys. $, buty, ubrania po kilka tysięcy dolarów, wspólna karta kredytowa wykorzystana do zera). Obecnie alkoholik i narkoman, 47 lat mieszka w Texasie z rodzicami pod stałą opieką psychologa.

    Ja miałem być piąty...(o tych wiem, bo skontaktowałem się z nimi lub ich bliskimi) i niewiele brakowało...

    Obecnie urabia kolejnego, właściciel dużej kliniki na Manhattanie jednocześnie próbując utrzymywać relację ze mną. Siedzę w tej gierce bo w tej chwili już się dobrze bawię. Swoją drogą to mam na nią tyle, że gdybym był człowiekiem jej pokroju (bez skrupułów i grama empatii) załatwiłbym ją i w pracy i z nowym panem, który skończy tak samo jak reszta :(

    Pani oczywiście typ dziewczynki, nienaganne maniery (na początku), po rozwoju relacji kurwy i chuje na porządku dziennym ;) Ja zostałem w to wciągnięty w czasie, kiedy była żoną pana numer 4 (oczywiście w trakcie rozwodu :D ). Na zewnątrz skrzywdzona przez los i porzucana przez samców. Pochodzenie - DDD (brak ojca i traumatyczne jego odejście w dzieciństwie).

    Chciałem jej pomóc - dziś nie będę jej szkodził, ale muszę ratować siebie.
    To straszne jak żyją ludzie za fasadą uśmiechu - ciągły stres i rozpacz.
    Trzymajcie się.



    --
    [b][color=red][size=11]Tłumaczenia z kobiecego na polski.
    Szybko, tanio i solidnie.
    Dzwoń już teraz 800666666[/size][/color][/b]
  • dzdzd 06.02.14, 20:43
    Pogranicze jest diagnozą dla zaburzonych; Partner często zbiera rany od psychopaty; A dzieci?
  • zalosny.jestes 06.02.14, 21:32
    jest to dla niej za duże obciążenie. Jak snuła plany na temat dziecka ze mną i pytałem na przykład jak sobie poradzi z gotowaniem dla dziecka skoro sama przypala wodę na herbatę to odparła, że się do mamy zawiezie. Takich sygnałów naprowadzających miałem mnóstwo. Z moich obserwacji wynika, że dla osoby jej pokroju dziecko jest rodzajem lalki i sposobem na realizację jej potrzeby...potrzeby macierzyństwa, ale bez konsekwencji. Czyli mam laleczkę, bugabug, buciki, ubranka itp ale kupa w pampersie to już nie ona ;)

    Jednym z poważnych ostrzeżeń było nagabywanie mnie na współżycie bez zabezpieczenia i teksty w stylu - nie bój się, że zajdę w ciążę...ja sama wychowam i nic od Ciebie nie chcę ani alimentów ani pieniędzy. Ja chcę dzidzię!!!! :)

    Panowie, emocje jakie daje taka osoba począwszy od przebywania w jej towarzystwie w okresie miodowego miesiąca aż po seks to jest coś nieprawdopodobnego. Trzeba naprawdę mieć jaja, żeby wyjść z tego cało nie pozostając upośledzonym na całe życie. Mnie do tej pory zwykłe, ciepłe zachowania kobiet wydają się zbyt mało interesujące...cóż...ciągle się leczę.
    --
    [b][color=red][size=11]Tłumaczenia z kobiecego na polski.
    Szybko, tanio i solidnie.
    Dzwoń już teraz 800666666[/size][/color][/b]
  • a_fine_balance 06.02.14, 22:08
    i porobiliście te dzieci smootasku czy tylko poruczałeś a ona uciekła i zostały ci wspomnienia o odczytywanych sygnałach i emocjach? Wy chyba naprawdę niewiele od życia dostaliście przed tymi waszymi borderkami.
  • zalosny.jestes 07.02.14, 08:29
    aby decydować się na potomstwo z tak zaburzoną kobietą. Nigdzie nie uciekła, dalej gra swoją rolę na dwa fronty myśląc, że ja nic nie rozumiem ;) Zmienił się tylko obiekt, pan numer 4 został już doszczętnie ograbiony w czasie rozwodu, ja robię za podporę emocjonalną a pani jest w trakcie usidlania kolejnego pana z grubym portfelem. To się nigdy nie skończy bo pani na próby rozmów na temat problemów odpowiada jednym głosem...

    NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE!!!! Tupiąc przy tym nóżkami i machając rączkami...jak nie przestajesz albo znajdziesz sposób na dotarcie do niej to pojawia się....eeeeeeeee eeeeeee...nie słyszę cię, nie słyszę cię....eeeeeeee i zatkanye uszy :)

    Kobitka wykształcona, obyta, dobra praca, spore pieniądze jednak przynajmniej w 2/3 z ograbiania facetów ;)

    --
    [b][color=red][size=11]Tłumaczenia z kobiecego na polski.
    Szybko, tanio i solidnie.
    Dzwoń już teraz 800666666[/size][/color][/b]
  • dzdzd 07.02.14, 09:15
    Jeśli jesteś gotowy zostawić swojego ptaka sam na sam, pod opieką partnerki, możesz spokojnie podarować jej swoje dziecko. Jeśli masz wątpliwości pozostań skupiony na słowiku - śpiewa czy pojękuje?
  • zalosny.jestes 07.02.14, 09:20
    w zależności od fazy ;)
    Ptaka nie zostawiłem sam na sam z panią, na szczęście dla siebie podczas całej relacji miałem otwarte oczy i widziałem wiele rzeczy, które ona myślała, że ich nie widzę :D

    Dziecka jej nie oddam ;)
    Dla mnie to nie rzecz służąca do zaspokojenia moich potrzeb.

    PS: Mam nadzieję, że nie mylisz moich byłych ;)
    --
    [b][color=red][size=11]Tłumaczenia z kobiecego na polski.
    Szybko, tanio i solidnie.
    Dzwoń już teraz 800666666[/size][/color][/b]
  • kasztanyzrenic 07.02.14, 13:37
    niewiele rozumiem z Twojej historii....leczysz się przez tę kobietę, która 4 facetów przed Tobą wyrolowała i pozostajesz z nią w stałym kontakcie w roli podpory emocjonalnej, ale generalnie ją przejrzałeś i wiesz więcej niż ona myśli, że wiesz? tymczasem ona robi na boku innych na kasę, ale z Tobą chce dziecko?
    hmmmmmmmmmmmmmm
  • grzegorz.ostry 07.02.14, 14:30
    Ja mu się nie dziwię,gdyż prawdopodobnie jestem w podobnej sytuacji.Kobiety to zaiste dziwne i nieprzwidywalne,ale rzeczywiście żeby z taką dać sobie radę trzeba mieć jaja.Nie wiem,czy dla"mojej"dalej będę wsparciem emocjonalnym,czego jak myślę oczekuje.Na pewno nie będę jej szkodził.
    --
    Like a ghost I don't need key.
  • zalosny.jestes 07.02.14, 15:06
    na takich ludziach jest bardzo niskie. Dostałem po jajach, pozbierałem się i zyskałem inną perspektywę. Teraz jestem niejako obserwatorem ale z jednoczesną rolą w tym wszystkim. To naprawdę możliwe pod warunkiem wygaszenia emocji.
    --
    [b][color=red][size=11]Tłumaczenia z kobiecego na polski.
    Szybko, tanio i solidnie.
    Dzwoń już teraz 800666666[/size][/color][/b]
  • zalosny.jestes 07.02.14, 15:18
    jeden facet odpowiada np za finanse, drugi dostarcza rozrywki a trzeci jest idealnym dawcą genów jest nadzwyczajnie normalny :D To jest tak oczywiste dla niej jak słońce. Czemu? Bo odczucia tych panów nie mają żadnego znaczenia. To znaczy inaczej...ona doskonale gra osobę troszczącą się o kogoś, potrafi być świetna w łóżku, dbać np o garderobę pana i to z przesadnym wręcz pietyzmem ale wynika to z całości większego planów. Wszyscy byliśmy elementami układanki z tym, że część z nas nie wytrzymała psychicznie. Ja chyba cudem z tego wyszedłem :(

    Pani najchętniej utworzyłaby relację polegająca na wielokącie, gdzie każdy z panów byłby odpowiedzialny za inną sferę jej potrzeb. Są nawet mężczyźni nadający się do poniewierania, mnie np wielokrotnie opowiadała, że kiedyś będąc z jednym z panów marzyła aby przebrać go w damskie ciuchy i wsadzić mu w tyłek wałek do ciasta :D Człowiek na początku traktuje takie rzeczy jak żart, ale później jak zaczyna się hardcore to wszystko łączy się w całość.

    Reasumując...pani źle się czuje oszukując wszystkich wokół o to jest fakt, ale wie że musi udawać bo inaczej nie utrzyma układu. To jest nieprawdopodobne co powstaje w głowie takiej osoby.
    --
    [b][color=red][size=11]Tłumaczenia z kobiecego na polski.
    Szybko, tanio i solidnie.
    Dzwoń już teraz 800666666[/size][/color][/b]
  • dzdzd 07.02.14, 17:18
    Być niezbędnym choć w 1/4.
    Nie niszczyć, rozumieć - cokolwiek dla partnera znaczyć.
    Rozumiem i widzę jak to przerażające uzależnienie.
    A gdyby tak zająć sie w 100% sobą?
    Dramatyczne to wszystko stanie się, gdy pojawi się nowy partner/partnerka - wtedy border, który ma wszystko i wszystkich w 100% jak niewolników, pokaże jaką ma moc; zdepcze każde naiwne niewinne uczucie.
    Dlatego nie wolno trwać w poczuciu - nie zawiodę. Siebie nie zawodź.
    Zostaw ten dawno już nie swój problem bpd.



  • zalosny.jestes 06.02.14, 18:39
    maggot_brain napisał:

    > Mianowicie takie, że gdyby się odezwała to można mieć przynajmniej cień nadzie
    > i, że nie było się tylko zaawansowanym robotem kuchennym, popychadłem,workiem t
    > reningowym i kiblem do którego można się wyrzygać jak komuś źle.

    przy zamykaniu tego typu relacji. Poczucia uprzedmiotowienia :(
    Czytajcie koniectoksycznych - tam są bardzo przystępnie wyjaśnione mechanizmy

    --
    [b][color=red][size=11]Tłumaczenia z kobiecego na polski.
    Szybko, tanio i solidnie.
    Dzwoń już teraz 800666666[/size][/color][/b]
  • grzegorz.ostry 06.02.14, 18:39

    Wypisz wymaluj-moje doświadczenie sprzed kilku dni.Opisałem je wyżej.Chyba wiem,co czujesz...--
    Like a ghost I don't need key.
  • gaetta 26.01.14, 09:20
    Powtórzę to, co mówili inni. Podświadomie pragniesz usłyszeć, że jeśli udasz, że Ci na niej nie zależy, to Twoja borderka wróci. To całkiem możliwy scenariusz. Nieraz rozegraliśmy go z moim ex. On mnie rzucał po raz dziesiąty i dwudziesty, a ja marzyłam, że wróci. Czasem udawanie twardej rzeczywiście pomagało. Tylko z perspektywy czasu wiem, że była to droga donikąd.
  • odnowa80 26.01.14, 11:23
    wszystko zalezy od tego dlaczego zerwała. Jesli nagle i niespodziewanie, a związek wygladał na poważny, to pewnie bedzie próbowała nawiązac kontakt. Chyba ze ma akurat na oku inna ofiarę. Ty możesz próbowac przybierac rózne postawy, obojetnosc np, ale jesli ona ma BPD i nie pracuje nad soba, to cokolwiek bys nie zrobił, nawet jak wrócicie do siebie i tak nic z tego nie wyjdzie ostatecznie. Rozumiem jednak że większosc partnerów osób z BPD nie słucha rad, tylko o wszystkim chce sie przekonac empirycznie. Do grona których ja tez sie zaliczam.
  • brz_a_sk 26.01.14, 12:44
    jeśli chciaż
    co zadyma, co oddalenie
    odczuwasz większą niechęć i świadomość, że coś trzyma ale to jest zatęchłe, obślizgłe i zupełnie niereformowalne to pół biedy - pierdykniesz tym kiedyś - siebie widząc strasznie marnie i kupie gnoju

    ale jeśli panika utraty cycka u którego bez powodu wisisz przeraza jedynie - zmyślasz do tego fidrygały by trwać to w ciągu narkotykowym jesteś i roztrzaskasz się niechybnie

    głowę mamy jedną, myśli mamy jedne, czas mija a oczyszczanie po traumie - no proszę poczytaj jak po Afganistanie ludzie świrują - nie ma różnicy - siedzisz na wojnie i nikt nie wie o co
    ani po co

    sorry - może trafiony?
  • zastanawiajacaca_sie 10.11.18, 16:35
    dobre porównanie z tą wojną
  • wujekzlaradacipomorze 06.02.14, 23:25
    wejdź na stronę border.pl tam wybierz zakładke odejscie zaznacz odpowiednie ikonki czyli odejście w kłótni odejście w dużej kłótni potem przekieruje cie na nastepne pytania takie jak czy uśmiechał sie od lewa do prawa czy może od uch do ucha czy miał przymrużone oku po wypełnieniu wszystkich pól opisujących odejście wyświetli Ci sie wynik co bedzie sie działo miedzy wami przez nastepny miesiąc
  • toxic1812 07.02.14, 19:43
    Moja borderka też ze się ze mną rozstała ale nie było to takie rozstanie jak "zawsze" ( nie chcę Cie widzieć, chcę być sama, nie dzwoń itd a później sama szukała kontaktu) Najpierw po odtrąceniu ja w końcu nie wytrzymałem i zakończyłem relację przez tel (bo zadzwoniła na drugi dzień) a później ona w kolejnej rozmowie powiedziała że faktycznie to nie ma sensu bo ciągle robimy sobie przykrości z czego więcej tego jest z jej strony. No i może się już nie odezwie. Wiem że tak było by lepiej dla mnie. Widziałem też że była już zmęczona tym związkiem i do tego nałożyły się problemy w jej domu. Dodam że byłem już kompletnie wykończony psychicznie, schudłem chyba z 8 kg, a ile kasy poszło hoho.. Wiedziałem że to nie ma sensu i do niczego dobrego to nie prowadzi. Z takim człowiekiem brd nie można zaplanować następnego dnia, ba nawet tego samego dnia nie da się zaplanować bo w każdej minucie coś może jebnąć. To jest jak siedzenie na bombie i czekanie kiedy wybuchnie. Tak że Panie i Panowie, wniosek jest jeden i tylko jeden- jeżeli Twój brd się odezwie to nie dajcie się znowu wciągnąć. PS związek trwał prawie rok
  • grzegorz.ostry 08.02.14, 13:54
    Jestem w niemal identycznej sytuacji co Ty,ale obawiam sie,że kiedy moja przyjaciółka nawiąże kontakt,odpowiem.Jestem zbyt miękki i sam do końca nie wiem,czy chcę końca znajomości.To coś pomiędzy zakochaniem,przywiązaniem a uzależnieniem psychicznym.Może to też jakaś forma wampiryzmu energetycznego...?
    --
    Like a ghost I don't need key.
  • toxic1812 08.02.14, 15:19
    A ile trwa wasza znajomość??
    Bo to jest tak: angażujesz całego siebie, swoje uczucia (które są non stop wystawiane na próbę) i chcąc nie chcąc popadasz w spiralę tych doznań które funduje Ci kobieta BPD. Ciągle udowadniasz że Ci zależy i że kochasz, a im bardziej udowadniasz tym ona chce więcej tych dowodów. Wychodzi na to że koniec końców musiał byś za nią oddać życie w imię tej bezgranicznej miłości a ona po 20min otrząsnęła by się z tego i poszukała nowej ofiary. To chłopie nie jest miłość tylko żądza zaspokajania swojego nienasyconego ego. To jest coś co daje im adrenalinkę do funkcjonowania. Jest dobrze tydzień i nagle BPD ucieka bo ma nadmiar miłości o którą dopiero co tak zabiegał. Jak czuje że Cie traci to próbuje odnawiać kontakt na różne możliwe sposoby tylko po to, byś po powrocie znowu pokazał jak bardzo kochasz i tak w kółko.. Człowiek się wkręca nawet nie wiadomo kiedy. Jak się ockniesz jesteś już w nałogu. To jak narkotyk. Moja BPD czasami czepiała się o takie rzeczy że szczęka mi opadała, jej wieczne sarkazmy itd.. Czasem bylo tak że wychodziłem od niej bo jak widziałem ją napompowaną złością jak balon to myślałem że zaraz pęknie. I za każdym razem wychodząc myślałem sobie " chłopie co Ty tu robisz przecież to bez sensu". Tyle nerwów po to żeby na tydzień było "dobrze i normalnie" ?? Jak mijało 6 dni normalności to już czekałem kiedy coś odstawi, czułem podświadomie że zaraz i tak wszystko zburzy. I tak w kółko. Dopiero po czasie zrozumiałem jak mówiła mi że ona nigdy nie będzie szczęśliwa, płakała przy tym strasznie. Wtedy tego nie rozumiałem bo jeszcze było dobrze między nam - to że ma BPD dowiedziałem się po jakimś pół roku związku. Wiesz kolego.. wszystkie rzeczy które miała u mnie wyrzuciłem, nie chcę żadnego przedmiotu który by mi się z nią kojarzył. Trzeba dbać o siebie bo BPD o Ciebie nie zadba. Będzie się łasić i przytulać a za chwile zapyta czy pójdziemy na zakupy bo ona potrzebuje nowe to czy tamto.. Otwórz oczy, tak naprawdę to banalnie proste jak działa ten mechanizm. Wyssie z Ciebie wszystko a później odejdzie, urwie kontakt i ma Cię w du.... a dla czego ma Cię w du...? Bo BPD nie czuje miłości której dowodów chce w kółko od Ciebie. A my później przeżywamy jak mrówka ciąże- nie wiadomo po co. Rozpamiętujemy te dobre chwile nie pamiętając tych złych. Trzeba potraktować to jako doświadczenie w życiu i iść dalej, nie oglądając się za siebie...
  • kasztanyzrenic 09.02.14, 10:45
    ...odwala numery raz na tydzień, znamienne, ale mała korekta: wątpię, abyś to Ty był powodem tych zachowań lub też nadmiar Twojej miłości. Powodu prawdopodobnie nigdy nie poznasz, w sumie czemu miałoby Cię to interesować,skoro jej nie interesuje?
  • non-grata 08.02.14, 15:51

    ...a może zwyczajnie, banalnie, prozaicznie dorabiasz ideologię, by nie skupiać się na swojej emocjonalnej nieudolności? - nie wyśmiewam i nie kpię, ale straszno-śmiszna papka historii Twojego obiektu, którą serwujesz, jest bardzo przykra - świadczy nie o niej, a w dużej mierze o Tobie.

    Witamy w skromnych progach kolejnego forumowego pisarza, który notując o swoim zdystansowaniu nieopacznie pokazuje się spod glana niedorosłej borderki.
    Radość serce tarmosi, że nadrabiasz za nią tą całą dojrzałością.

    --

    Jedni wołają: „Kochaj mnie!”. Inni: „Nie kochaj mnie!”. Ale pewien rodzaj, najgorszy i najbardziej nieszczęśliwy: „Nie kochaj mnie i bądź mi wierna!”.

    desaparecido.blog.onet.pl
  • toxic1812 08.02.14, 16:45
    Fakt, jak tak stanę obok i popatrzę z dystansem na to wszystko to sam się sobie dziwię jak mogłem być taki naiwny czy jak to nazywasz nieudolny;) A czy dorabiam ideologię? Nie będę się z Tobą spierał bo nie o to tu chodzi. Każdy ma prawo do własnego zdania.
  • non-grata 08.02.14, 17:01

    Toksyczny, nie, nie do Ciebie kierowałam, nie nazwałabym Cię nieudolnym, naiwnym też niekoniecznie, do złudzeń każdy ma prawo :)
    Tobie życzę powodzenia, wniosków dla przyszłości :)

    Słowa były wobec żałosnego.


    --
    Jedni wołają: „Kochaj mnie!”. Inni: „Nie kochaj mnie!”. Ale pewien rodzaj, najgorszy i najbardziej nieszczęśliwy: „Nie kochaj mnie i bądź mi wierna!”.

    desaparecido.blog.onet.pl
  • toxic1812 08.02.14, 17:42
    Dziękuję non-grata, postaram się wyciągnąć z tego naukę na przyszłość bo nigdy nie wiadomo co nas jeszcze czeka;)

    Idę dziś na imieniny i obiecałem sobie że wypije zdrowie za partnerów jak i osoby z zaburzeniem BPD, może chociaż tak będę mógł pomóc ;)

    Trzymajcie się!
  • 523xxx 15.03.14, 19:46
    Myslę, że to zależy od związku, relacji tego co Was łączyło. Jak odeszła, co powiedziała.
    Czasem odchodziłam bo ktoś mi się znudził i nie chciałam już tego bo to nie było to jednak, po prostu nie kontaktowałam się lub pisałam, że nie chcę, a czasem bo byłam w desperacji, uroiłam sobie coś i odchodziłam a jeśli ktoś nie skontaktowałby się to wtedy pękłabym i z płaczem sama bym dzwoniła. Takie coś mam, że mogę wykrzyczeć, zbesztać a potem załować, a nigdy nie wiem jak daleko pójdzie to, jak mnie poniesie.
    Raz np. zdarzyło mi się pójść do domu z umówionego miejsca bo o 5 minut za długo czekałam, zadzwonił i pytał gdzie jestem a ja że mam to już gdzieś i że w drodze do domu....kłótnia była,on się rozłączył, potem sam zadzwonił i pytał dokąd poszłam, ja przepraszałam....wiedziałam, że może mnie poniosło. To oczywiście nie rozstanie ale myśli już miałam takie, że mam to wszystko gdzieś, niech idzie się nawali i nie będzie tego już.
    Myślę, że jeśli bord odchodzi na zasadzie kończenia związku i liczy na kontynuację tego to musi być pewny tego jakby gdzieś tam podświadomie, pewny zejścia się . A może jeśli nie tak dosłownie to wie że mimo rozejścia się i awantury jest jeszcze jakaś furtka, coś co trzyma. A myślę, że jest pewna zmienność, łatwość pójścia w nowe, więc jeśli nie będzie tego kontaktu, może się skończyć definitywnie. Niestety często tak jest że u takich osób jest takie coś że ranią najbardziej osoby na których najbardziej mogą liczyć.

    Nigdy nie miałam tak, żeby kogoś szpiegować i namawiać miesiącami prosić. Prędzej kogoś znienawidzę, zerwe kontakt czy np.znielubię i uznam za nic wspominająć tylko to co złe, jaku kawał drania.

    Dodam, ze nie mam borda potwierdzonego przez lekarza, jedynie uwazam ze literatura jaką poznałam na ten temat odpowiada mojemu wnętrzu.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka