Dodaj do ulubionych

the best of

09.01.15, 10:33
zakładam ten wąteczek, żeby może panowie i też panie podzieliły się najlepszymi numerami swoich borderów. to pomaga. czasem trzeba wziąć rzeczy na śmieszek. posmiać się z siebie samych na co się łapaliśmy. nie chodzi o to, żeby śmiać się z borderów. nie taka moja intencyjka. oni i tak już mają cięzko. sami z siebie się pośmiechajmy.

zaczynam

1. idziemy do kina. zarezerwowane bilety na film. stoimy przed kasą a ona, że nie chce tego filmu tylko jaki? taki jakiego nie ma wcale w repertuarze. Tłumacze, że nie ma w repertuarze to jak mamy na tamten film iść. a ona, że to moja wina bo jakbym ją kochał to bym znalazł kino gdzie grają. dodam. nigdzie nie mogli grać bo był przed premierą. :)
Edytor zaawansowany
  • tut169 09.01.15, 14:35
    1. Bardzo dobry wątek, "moja borderka" po miesiącu nie kontaktowania się z nią, nałykała się apapu- dosłownie- napisała rozdzierający list, który wysłała mi mailem, po czym poszła spać. Następnego dnia obudziła się, włamała na moją pocztę i usunęła list od siebie. Pech chciał, że wysłała ten list na dwa adresy i do drugiego nie znała hasła. O naiwności- wtedy jeszcze nie miała diagnozy- zadzwoniłam do niej z pytaniem o co znowu chodzi i jak się pewnie domyślacie zostałam ponownie wkręcona w cierpienia młodego bordera z cyklu- matka mnie nie kocha. :)
  • tut169 09.01.15, 14:50
    2. Czasy gdy mieszkaliśmy z kumplem i borderką. Wstaję rano ona nerwowo lata po mieszkaniu- myślę sobie oho od miesiąca było spokojnie- i zaczyna panikować, dławi się łzami, krzyczy jakieś onomatopeje, mój kumpel rozkłada bezradnie ręce i tłumaczy mi, że ktoś ją obsmarował w internecie na fb. Spokojnie mówię pokaż o co chodzi a ona zanosząc się pokazuje mi link z serii "ta osoba jest niebezpieczna itp itd, jeśli chcesz wiedzieć kto to kliknij a zobaczysz jej profil" I dalej wyglądało tak my w śmiech ona w histerię i tak cały tydzień. :)
  • madafaka1985 09.01.15, 15:23
    z całym szacunkiem do Waszych opowieści ale to wszystko teatr, który jest stosunkowo łatwy do opanowania. Inaczej mają się sprawy kiedy: dzwonię do mojej lubej mówię jej że mam cholerne 40 stopni, jestem sam w domu (nie mieszkaliśmy razem) proszę o przyjazd, bo raźniej razem. wszystko miałem (leki itp). Ona na to - "dziwny jesteś jak ja jestem chora leżę w łóżku i mam zupełnie inaczej niż ty. wyłączyła tej bo chciała "poczilować" - odezwała się tydzień później." pozdrawiam
  • brz_a_sk 09.01.15, 15:54
    ciesz się, że pogotowia nie próbował pogonić kiedy Cie reanimowali

    lajcik im dłużej w związku im więcej wspólnych spraw - majątek, dzieci - tym obóz bardziej koncentracyjny
    a wiedza o zaburzeniu BPD świeża, kiedyś cały ciezar spadał na partnera

    może tak jak kierowcom pokazuje się wypadki trzeba by borderom pokazywać skutki - dramat by był a nowych krzywd mniej
  • raoul_duke1 09.01.15, 15:59
    Następnym razem założymy wątek "the worst of" :D
  • brz_a_sk 09.01.15, 16:01
    nikt nie uwierzy
    :)
  • raoul_duke1 09.01.15, 16:07
    madafaka1985 będzie mógł się wykazać :)
  • deymos666 18.01.18, 23:03
    Inna sytuacja dotyczącą zdrady. Moja borderka miała różne powody dla których mnie zdradziła. Mój ulubiony:

    "ale wiesz, gdybym ja się przespała z jakimś przypadkowym kolesiem na tej imprezie - ale ja się przed Tobą z nim spotkałam wcześniej, co nie?"
  • marekgazek 09.01.15, 15:12
    the best of dramaturgiczne

    jak mi nawalonko po głwoie robiła i darła się, że to ja napieprzam. wylazłem z domku i mówię wracam i ma cię tu nie być bo policyjkę wezwę. wyleciała za mną z krzykiem nie zostawiaj mnie itepeczka. ja twardo, że nie. do autobusika wsiadam. w autobusiku coś czego nigdy wcześniej nie przeżyłem i nie chce nigdy. na szyję mi. dosłownie wycie na cały autobus. wysiedliśmy a ona znów z łapeczkami. To ja mówię dobra definitywnie koniec. To ona na ulicę idzie pod prąd i że się zabije. wróciłem do domu i mnie się pyta kiedy jej się oświadczę jak gdyby nigdy nic. trzy tygodnie temu to było. jakoś mi się udało zrobić że wyprowadzeczka poszła. a dziś? dziś ma już nową wielką miłość. :) i alleluja
  • marekgazek 09.01.15, 15:36
    Noc. budzi mnie i mówi, że idzie do toalety. Ja spoczko idź. Nie musisz mnie informować. 5 minut mija. Słyszę szloch i krzyk. Lecę. Trzyma się borderek za głowę i mówi, że widzi diabła. Ja mówię jak diabła? dodam że ateistka była teraz już z nowym gorliwa katoliczka. No, że w oczach swoich w lustereczku. No to ja ubieram się, internecik i szukanie szpitala psychiatrycznego. Wsiadamy, jedziemy a ona po drodze, że może powrocik zrobimy bo już się lepiej czuje. Mówię że nie. Jedziemy niech się zbada. Gadkę z psychiatrą pół godzinki. Chłop jej powiedział prawdę. To prychała mu w twarzyczkę a potem że w tych państwowych to same ciołeczki pracują i się nie znają i za co my płacimy podatki :)
  • raoul_duke1 09.01.15, 15:38
    Sporo tego było, z takich lajtowych to pamiętam:

    1. Nasze wspólne spotkanie zapoznawcze z "najlepszą" przyjaciółką borda. Przed wyjściem wymalowane paznokcie na nowy kolor, w ogóle cała wymalowana. Jesteśmy w jednym z klubów, pijemy piwo, gramy w jakieś gry, rozmawiamy. Było całkiem miło, śmialiśy się, żartowaliśmy sobie. Pożegnaliśmy się, wracamy...
    Nos na kwincie, płacz, wszystkie paznokcie rozdrapane z lakieru!! Kręci nerwowo włosami....
    - Co się stało, czemu się nie odzywasz?
    - Nic (płacz)
    - To powiesz mi czy nie?
    - Nie.
    No dobra, nic się nie odzywam, dojechaliśmy do domu. Płacz, lament, czarna dziura, wyzywanie swojej przyjaciółki od najgorszych fałszywych itd.

    Okazało się, że jej odwaliło bo jej psiapsiółeczka chciała się umówić na piwo z jej byłym :D
  • marekgazek 09.01.15, 15:43
    Wyjście do restauracyjki na jej ulubione jedzenie. po drodze opowiastka jak oto dobra knajpeczka i tyle dobrego jedzoneczka. Siadamy. Podają kartę patrzy/ pytam co chce a ona że nic bo to dziadowska restauracja i nic nie ma. Ja mówię - ku..wa mać bo już wtedy takie jazdeczkiszly ob nie wyrqbialem. Przed chwilą była najlepsza knajpa a teraz nic nie ma. 45 pozycyjek a ty nic nie możesz wybrać. zaczyna się prawie drzeć na całą knajpeczkę jakieś dziwne rzeczy bez ładziku i składziku. I wybiega z knajpeczki. Ja wtedy juz ją znając zamówiłem, zjadłem sam wylazłem a ona siedzi na ławce.

    z restauracyjnych.

    mówi zapraszam cię do knajpeczki i ze stawia. Ja spoczko. Idziemy. Zamówiliśmy. zjedliśmy a ona jeszcze nie skończyłem jeść wyrzuty - ja ci kupuję jedzonko a ty mnie nie doceniasz, nie kochasz itepeczka. oddaj kasę za to co ci kupiłam :)
  • marekgazek 09.01.15, 16:30
    u mnie najgorsze problemy w zasadzie i jazdy te większe zaczęły się jak chciałem z domeczku wyeksportować. zagnieździła się na dobre i ani rusz wyjść. straszonko samobójstwem na porządku dziennym ale poprawić się to nie.

    kolejne niezłe:

    1. mówię - idę na zakupy. co kupić? mówi że sera żóltego. Kupiłem wracam. ona rozpakowuje torbeczkę i wkurw - po ch.j kupiłeś sera żółtego. I jeb tym serem na podlogę. No i kłótnie od razu bo na samej końcówce to i ja nie wyrabiałem już na maksa.

    2. pisze jak ja w pracy - błagam. pomóż mi kochany. Ja nie odpisuję i zlewa bo już wiedzialem co i jak. Napieprza 10 telefonów. wychodzę z pracy dzwonię o co chodzi. Ona że zgubiła się na przystanku przyjedź po mnie:) - totalny idiotyzm przecież. Mówię - co ty bajdurzysz jak można się zgubić na przystanku. i łup słuchaweczką. nie minęła minuta dzwoni - już się znalazłam :)

    3. Obgadaliśmy że wyjeżdzonko robimy za miasteczko aby powdychać powietrza. Rano wstała zrobiła jajecznicę. Lata, nadskakuje. Myślę. Znów coś pewnie chce. Coś tam chciała. Podczas śniadania wypowiedziała to a ja że zapomnionko niech zrobi bo nie będę jej nic kupował. Jeb jajecznicą na podlogę z hasłem - nie będe jadła tego ch.jowego żarcia które zrobiłeś :)

    2.
  • marekgazek 09.01.15, 16:46
    jazdy oczywiście się nasilały - dość daleciutki etap to darcie ciuchów i niszczenie rzeczy :)


    po pracy idę z kumplami na piwo. Zlewałem już te jej nieustanne telefoniki że "mam wypierdalać". potem "kocham cię" "ratuj" po prostu wyłączyłem telefonik. Włączam po godzinkach telefonik a tam nieodebranych połączonek chyba ze 30. wśród nich moja kurteczka leżąca na podłodze nawalona jajkami. :) dzownie i mówię - coś ty odwaliła znowu wariatko? wracam do domu ma być to wyczyszczone. wracam leży. "mam silną depresję". mówię nie kłam. wstawaj i to posprzątaj. wstaje i mówi - przygotowałem kochanie pyszną kolacjętelefoniki poszły 3. - mniej więcej takie samiutkie okoliczności. dzwoni ktoś z pracy. słyszy w suchawce kobiecy głosik. pyta się kto to. mowię że z pracy. I nakręca się jazda, że ta dziwka - wymyślona kochanka która żyła w jej głowie i mi telefon z rączuni i jebut o chodnik. Potem płacz zaraz i przeprosiny.
  • raoul_duke1 09.01.15, 16:51
    Chciałbym ją poznać :)
  • marekgazek 09.01.15, 17:03
    uwierz mi nie chciałbyś. na począteczku urocza. niewiniąteczko. a potem taki śmietnik w buziuni ze szok. same bluzgi.

    kolejne

    dzwoni - widzi diabły i duchy w domu. lampa się zapala i gasi taki tekscik. ja mówię znów co ty za nawijke robisz. to ona udaje że nie moze oddychać. ja przestraszony bo wtedy jeszcze się trochę łapałem mówie oddychaj głęboko. serduszko ją boli itepeczka. zadzwonilem po pogotowie. przyjechali a ona ze nic jej nie jest i pojechali.

    albo wracam do domku a ona leży na podłodze udaje martwą. podchodzę próbuję ocucić a ona udaje że się ledwo słania, że zemdlonko jej sie zrobiło przed godzineczką, że dobrze że przyszedłem. patrzę na kuchenkę a dopiero wstawione pyry. mowie jak godzinę temu zemdlonko zrobiłaś jak pyry dopiero wstawione - a ona że nie wierze jej, że naprawdę zemdlała jestem nieczuły itepeczka

    mnóstwo pomniejszych jeszcze. jak sobie poprzypominam to oczywiście opisywanko zrobie
  • raoul_duke1 09.01.15, 17:10
    hahaha, z tym pogotowiem dobre. Może się odurzała czym, jakieś prochy brała. Bordy lubią takie rzeczy. Moja brała antydepresanty i coś na wyciszenie, więc była grzeczniutka i potulna jak baranek :).
  • marekgazek 09.01.15, 17:20
    moja to chlała więc tylko potęgowało. oczywista jak chodzila na terapię to widać było starania ale próżny trud. zawsze krok do tyłu.
  • marekgazek 09.01.15, 16:54
    poprzypominam sobie jeszcze :) dobrze to robić. Wiedzieć jaką wampireczkę miałem w domu. wielkie współczucia dla następcy. najgorszemu wrogowi bym nie życzył. oby długo trwał na warcie. :)

    wracamy z zakupów. wszystko gitesik. nagle mówi, że znów moja wina bo coś tam. Nie wyrobiłem położyłem siateczki na ziemi i mówię dawaj klucze idę do domeczku a ty sobie tu stój albo idź i oddaj zakupeczki. chciałaś teraz nie chcesz znów chcesz. wziąłem klucze i idę. a ona na ulicy drze gębusię - złodziej!!!! ludzie złodziej!!!!

    Siedzimy w kinie. Jakiś dziadowski filmiczek. Jej się podobał mówię ok. Zasnąelm na tym gówienku. po raz pierwszy byłem w kinie na takim czymś co zasnąłem. a ona jak zobaczyła to mi popcorn na głowę. :) po filmie wszyscy się zwijają z kineczka. mówię choć bo ostatni autobusik ucieknie. a ona że lubi na końcu muzykę posluchać co leci na napisikach. ja z kina i na autobus. wyszła ostatnia z kina. wróciła do domeczku taksówką zaryczana bo mógł ktoś ją zgwałcić i co by było. że ja taki nie czuly itepeczka
  • wendd 09.01.15, 17:00
    Przeczytałam.
    I mogę jedynie dodać Marku Gazku, że pasowaliście do siebie:)
  • marekgazek 09.01.15, 17:17
    wedd coś w tym jest. no ale ile można wojować. nie byłem z tych co głowę w piasek jak struś. walczyłem ile sil. ale nie tylko kłótniami. na terapijke ciągnąłem, przytulałem, mnóstwo czułości dałem i zrozumionka. no niestety Z BORDEREM SIĘ NIE DA!!!!

    no to kolejne akcyjki

    wielokrotne rzucanie jedzoneczkiem. czemu ja to jem a przed chwilą ze moze to zjemy. :)

    planowany wyjeździk. wszystko oplacone. rano wstawanko zeby dojechać na miejsce. ona że jedziemy w inne miejsce polski. że tam brzydko jest. jak nie chcesz jechać to sam jadę i dowidzonka. a ona co pewnie specjalnie nie chesz mnie zabrać bo jedziesz z tą dziwką. znow tą co żyła w jej głowie. spakowanko zrobila i wsiada do auteczka. i mówi - nie będziesz z jakimiś dziweczkami jeżdził jedziemy razem

    wypisywanie do moich koleżanek. wyzywanie ich od najgorszych. wyimaginowane moje oczyswiscie zdrady.

    bajzel w domu. jak zapędzałem do sprzątanka to depresja. to w końcu zacząłem swoje tależyki myć i jadłem na czystych a ona na brudnych to się jakoś przemogła.

    kiedyś mi opowiadała że coś tam chce i jej się podoba. i oczywiscie moim obowiązeczkiem jest jej kupić. nie jestem z tych co jak mi każą to kupuję wręcz odwrotnie wtedy nic nie kupię. ale po jakimś czasie przypomniałem sobie co to było. poszedłem do sklepiku i kupiłem. przynoszę, że niespodzianka a ona że to dziadostwo i że mogę w kibelku to spóścić. wiec poszedłem i spóściłem :) ona w ryk jak mogłem coś tak fajnego do kibelka wyrzucić. wiećej nic już nie kupilem nigdy. żadnego prezenciku. i o to też jazdeczki robiła.

    kwiatki za to czasem kupowałem ale do czasu też. lubiła takie i takie. przynoszę właśnie te. okazuje się że lubi te co ostatnio nie lubiła. zaprzestałem nosić

  • marekgazek 09.01.15, 17:35
    bordera nie jest łatwo wyrzucić z głowy za czasu gdy jeszcze jest jako taczko. potem to już zlewasz bordera i masz dosyć. jedno co najtrudniejsze WYEKSPORTOWAĆ BORDERA Z DOMU JAK SIĘ DOBRZE ZAGNIEŹDZI.

    jazdeczki tylko eskalują. każda kolejna jest zawsze przekroczeniem jakiejś granicy. i twojej i bordera. kiedyś myślałem że na kobiety nie jestem w stanie nawrzeszczeć. myliłem się. brzy bordzie mozna wyjść z siebie. dlatego zrobiłem eksporcik. to że ona mnie stłukła nie spowoduje że ja ją stłuczę. sparing partner mi nie potrzebny :)

    albo to - nagadała mi, że jakiś facecik z pracy ją śledzi. ja mówię pokaż który. a gostek po prostu chyba niedaleko mieszkał. niestety sprzedałem gostkowi bombeczkę. pewnie bogu ducha winny typek :)

    wojny w hipermarketach.
    idziemy bo chce sobie zakupić ciuszek. łazi pól dnia i oczywiscie nic nie ma. kupiła coś poszła zwrócić kupiła co innego. ja niewyróbka i mówię łaź sama wracam do domeczku. to ona szloch w hipermarkecie że jestem skurwysyn ze jej nie kocham a ona mnie tak.
    w hipermarketach ogólnie dużo tego było

    temat hotelowy. To jest hit.

    gdzieś tam pojechaliśmy i wynajęliśmy pokój. laptop się zepsuł. To wydzwanianie na pogotowie komputerowe. dzwoni gada jakieś pierdoły więc mówię daj telefonik. dodam ze tam takich co pzyjeżdzają 24 h do naprawy to malutenko i trzeba uszanować ze ktos chce pomimo tego ze się płaci. ja w pokoju byłem tylko w spodniach. torsik goły, nogi na boso. ja rozmawiam z kolesiem a ona słowotok mi do słuchaweczki. koleś nie wie co się dzieje. :) wyszedłem na korytarz hotelowy. ona zatrzasnęła drzwi i mnie nie wpuszcza. musiałem zejść na w taki negliżu dorecepcji po nowy kluczyk magnetyczny. dodam była wczesna wiosenka.

  • marekgazek 09.01.15, 18:03
    kolejne. wracałem z delegacyjki. mówię, że będę o rano. ona że superancko. kocha mnie i się cieszy. wracam a ona w nocy dzwoni i mówi - drzwi będą zamknięte do 9 bo ja musze się wyspać. Ja mówię że nie będę gncia robił dla królewny w jakiś miejscach lub pod drzwiami i nie będzie mi nawijki robić bo ja płacę za to mieszkaneczko i basta. wracam. chce otworzyć drzwi a tam przekluczone i klucz w drzwiach. wale w drzwi ze ma otwierać a ona że ona chce się wyspać i nie będę "ładował się do domu ze swoim śmierdzącym ryjem" źle jednak wsadziła klucz bo nie przekręcła na boczek tylko zostawiła na wprost. moim kluczem wypochnąłem ten drugi i wszedłem do domu a ona mi na szyję że mnie kocha.
  • marekgazek 09.01.15, 18:25
    kolejny klimat - kochanie jestem w ciąży. zrobilam test. nie było mnie wtedy w domu. a już zaraz po tym ze jak w ciążuni to szybki ślubik trzeba szykować. zaczeła nawijkę robić że ma wymioty itd. Mi coś nie pasowało. Mówię jej a masz taki brązowy pasek na brzuchu? a ona mówi że tak. to jej mówię przestań ściemnianko robić to się pojawia w 3 miesiącu najwcześniej. a ona dalej swoje pioseneczki o teście ciążowym. powiedzialem. idź kup test wejdź na skypa i zrób przy mnie. poszła zrobiła to i wyszło, że nie jest. Mówię więcej mnie tak nie bierz bo nie zrobię łykanka.

    Nieustanne sprawdzanie mojej wierności. mocno rozbudowane schemaciki. dzwoni kiedyś jak ja byłem po delegacyjce jednej i jechałem do drugiej. oczywiście z tą moją kochanką żyjącą w jej głowie. dzwoni i mówi że jej coś wielkiego wyskoczyło między pośladkami i swędzi ją. się zdziwiłem. ale mówionko idź do lekarza. jazdeczka - ruchałeś tą dziwkę i mnie zaraziłeś. to od tej dziwki to mam. zatlukę ją itepeczka. wracam do domu p odwóch dniach. nawijkę robię pokaż to co ci niby wyskoczyło. a ona że już zeszło po kąpieli. :)
  • wolna_jak_ptakk 09.01.15, 18:33
    Chopie Ty ksiażkę napisz będzie bestselerrek :-)
  • marekgazek 09.01.15, 18:41
    to dobry pomysł :) przemyślę temacik. mam już też zgromadzone the best of sms. teraz kompletuje the best of wiadomości fb. - same wulgaryzmyw w wiekszości i wyrzuty. pełna zazdrość o kolegów, rodzinę, wymyślone 'dziwki'. musiałem to zrobić bo się odgrażała, że mnie zniszczy itepeczka.
  • marekgazek 09.01.15, 18:56
    Kolejne zwyczajne z dnia codziennego. ;) nieustanne spóźnialstwo ale nie celowe tylko obserwujące. juz tłumaczę. umawiała się gdzieś ze mną na godzineczkę. Idę i czekam. nie przyłazi. dzwonię wyłączony telefonik. martwię sie, potem juz to zlewalem, czekam,czekam myślę idę dodomeczku to wybiega zza węgła. co sie okazało. czekała i mnie obserwowała. raz ile wytrzymam, raz czy z dziweczkami nie rozmawiam jakimiś.

    inne.

    jedziemy środkami transportu. wchodzi jakaś dziewczyna. ona na mnie z gębą a potem szloch. że widziała jak się na tamta spojrzałem i ta dziwka też się spojrzała i 'chcesz ją wyruchać co?'
    przyznaj się byś ją wyruchał gnoju i taki jestes i na 1000 procencik jak jej nie ma to sypiam z kim popadnie

    ciągle coś. nieustannie i coraz bardziej rozwijająco. wytrzymywałem do pewnego czasu. Doszło do rękoczynów to dowidzonka. w szczególności jak darła się że ja ją biję. Pomocy!!! ratunku!!!! po tym stwierdziłem że tak dalej iść nie moze bo mnie jeszcze kiedyś zamkną za to czego nie zrobiłem. jestem teraz na 1000 procencik najgorszy. pełna dewaluacja. nowy obiekt to na jeszcze raz 1000 procencików chodzący ideał. jestem ciekaw kiedy on będzie miał dość. wygląda na miękkiego. Celowo i precyzyjnie wybrany. kiedyś mi powiedziała, że po mnie to musi sobie poszukać nie takiego jak ja ale grzecznego i ułozonego, miłego, takiego który jej poświęci się na 100 procencikow. Wzięła młokosa. gość jak się zakocha od pierwszego wrażenia to po nim. jak go zdusi do ślubu krzyżyk pański. jak się zabawi tylko to pewnie będzie do mnie atakować i to będzie syfik. wolałbym żeby tamten pojął takie cudo za żonę. life is brutal. niestety w pewnych sytuacjach ktoś musi złapać borda tą zarazę do końca swoich dni. :)

  • madafaka1985 09.01.15, 19:50
    zdrowo popierdolone:) ale bardzo Was kocham wszystkich:)
  • wolna_jak_ptakk 09.01.15, 21:48
    choro popierdolone :-) I my Ciebie kochamy ;-)
  • wirujacyplateksniegu 09.01.15, 22:13
    O.o
  • marekgazek 10.01.15, 09:10
    wojny mięsne :)

    ona wegetarianeczka ja wręcz odwrotnie

    "jesz kiełbasę świnki zabijasz" itepeczka. to, że ona dojeżdża ludzi to nieważniątko ale świnki to coś. jadłem tydzień te korzonki. Głodny chodziłem jak mało kiedy. I w koncu mówię dość. nie bede sobie odmawiał. nie raz kiełbasa lądowała na podłodze ale korzonki po tym też. :)
  • partner_wariatki 22.08.16, 23:06
    Jeśli chodzi o wszystkie "jazdy" jakie urządziła mi moja borderka to można je podzielić na dwie grupy.

    Pierwsza to sytuacje, które mają jakieś oparcie w realnej rzeczywistości, tzn. jej pretensje były jakoś sprowokowane w tym sensie, iż sytuacja o której mówiła faktycznie miała miejsce, natomiast jej reakcją była całkowicie nieadekwatna do wagi problemu, nad którym większość normalnych ludzi przeszłaby do porządku dziennego bądź w ostateczności zareagowała w sposób nieagresywny i nieprowadzący do konfliktu.
    Np.
    1. Jesteśmy umówieni, że przyjedzie do mnie na weekend ( mieszkamy w tym samym mieście) i od piątkowego popołudnia do niedzieli wieczorem spędzimy go wspólnie. W czwartek informuję ją, że w sobotę będę musiał pojechać do warsztatu na wymianę oleju w samochodzie, co zajęłoby godzinę może półtorej łącznie z dojazdem. Na to w odpowiedzi ona proponuje, że "przyjedzie w takim razie w sobotę wieczorem jak pozałatwiam wszystkie swoje sprawy". Ja zadaję pytanie dlaczego ? Przecież nie zajmie mi to długo, może pojechać ze mną, albo zostać u mnie w domu i poczekać tę godzinkę. Na to ona z właściwą sobie życzliwością dla bliźniego stwierdza, że "nie jara ją zmiana oleju". I w ten oto sposób nie spotkaliśmy się w ogóle w weekend. Całą sytuację podsumowała, że "ona jest zawsze na ostatnim miejscu i w ogóle traktuję ją jak g...."

    Druga grupa sytuacji ma charakter całkowicie absurdalny, dotyczy zdarzeń, problemów i sytuacji, które nigdy nie miały miejsca, po prostu uroiły się w jej chorej głowie, albo w najlepszym wypadku nie ja powinienem być adresatem pretensji.
    Np.
    1. Pół roku znajomości. Spotykamy się w każdy weekend i spędzamy go w całości wspólnie, oprócz tego ona zazwyczaj zostaje u mnie na noc w środku tygodnia. Przez ten czas ani razu nie spotkałem się z moimi kumplami, z różnych powodów m.in. niemożliwości wzajemnego zgrania się w czasie, ale także z tego względu, że w tym okresie chłonąłem każdą chwilę spędzoną z borderką i najzwyczajniej w świecie z nią miałem ochotę spędzać czas niż z kolegami. Wreszcie po pół roku udaje mi się umówić z kumplem na kilka godzin w sobotni wieczór. Jaka reakcją ? "No tak, potraktowałeś mnie jak g..., koledzy są dla ciebie najważniejsi, ja jestem jak zwykle na ostatnim miejscu".

    W miarę jak sobie przypomnę to opiszę inne akcje mojej kochanej borderki.
  • partner_wariatki 22.08.16, 23:43
    Tak na szybko:

    1. Ona zabiera się za sprzątanie swojego mieszkania ( około 55 m2). Ja ponieważ poza nauką nie miałem nic pilnego do zrobienia pytam jej:
    - może ci pomóc przy sprzątaniu ?
    - nie, nie trzeba, zajmij się nauką
    Za jakiś czas widzę, że jest foch, więc pytam:
    - o co chodzi ?
    - bo nawet mi przy sprzątaniu nie pomogłeś.

    2. Kiedyś przyjechała po mnie do mojej pracy i stamtąd mieliśmy jechać do mnie na czterodniowy weekend. Idziemy w stronę przystanku autobusowego i po drodze spotkaliśmy moją koleżankę z pracy, której jak to wypada w takiej sytuacji powiedziałem z uśmiechem "cześć". Jedziemy już autobusem i zaczynam się domyślać skąd to niezadowolenie na twarzy mojego kochanie i krępująca cisza między nami, dlatego nieśmiało pytam:
    - co się znowu stało ?
    - bo widzę, że do tej głupiej cipy jesteś milszy niż dla mnie
    Zaczyna się wykład na temat tego, że do jakiś cip się uśmiecham o do niej nie i w ogóle jestem rozkoszny do wszystkich tylko nie do niej ( to oczywiście całkowita nieprawda, byłem dla niej bardzo miły, dostrzegały to nawet obce osoby nas obserwujące, kiedyś mi nawet sama przyznała, że okazałem jej w całym związku wiele czułości). W pewnym momencie kilka metrów dalej zwalnia się wolne miejsce w autobusie i ona je zajmuje. Ponieważ już przywykłem do takich jej odpałów, a ponadto obok stoi inna znajoma z pracy i może niechcący słyszeć tę naszą pasjonującą rozmowę dlatego zostałem w tym samym miejscu i nie podążyłem za nią licząc, że w międzyczasie trochę ochłonie. Wreszcie za parę minut dojeżdżamy na miejsce i zaczynają się pretensje dlaczego potraktowałem ją jak g...( to jej jedno z kilku ulubionych powiedzonek mających wywołać u mnie poczucie winy) i nie podszedłem w autobusie. Ja jej odpowiadam, że nie chciałem słuchać jej marudzenia. Co zrobiła ? Zawinęła się na pięcie i wróciła do domu. Kolejny weekend w plecy...Po wszystkim jeszcze pretensje, że nie próbowałem jej zatrzymać. Ech...
  • zezowatyfafik 23.08.16, 10:43
    urok relacji z bpd....nie uważasz że i one i te ich zagrywki nie dośc że głupowę to sa przedwszystkim rozpaczliwe nudne?
  • partner_wariatki 23.08.16, 19:21
    Z całą pewnością są schematyczne, a ich celem jest wywołanie poczucia winy, żebyś się jeszcze bardziej starał. Dla partnera to jest wyniszczające, bo na początku nie wiesz o co w ogóle chodzi. Przecież nie zrobiłeś nic złego, nie miałeś złych intencji, wreszcie nie jesteś przecież ideałem i też zdarza ci się jakieś potknięcie. I w tym miejscu dochodzimy chyba do sedna tego wszystkiego...nie jesteś idealny i to jest największy problem z tobą. A powinieneś. Ona jest taka wyjątkowa, taka ładna, może mieć prawie każdego na twoje miejsce, więc powinieneś całować ślady jej stóp, bo na twoje miejsce jest wielu chętnych. To nic, że większość tych chętnych chce sobie tylko podupczyć. Ona tego nie rozumie. Zainteresowanie jaką obdarzają ją faceci na ulicy, w klubie, w pracy utożsamia ze swoją wyjątkowością i wprost proporcjonalnie do tego zainteresowania kreuje sobie w swoje niedojrzałej dziecinnej wyobraźni alternatywną przyszłość bez ciebie. Bo przecież skoro tylu facetów leci na nią to z pewnością wśród nich jest choćby jeden idealny książe z bajki, który wreszcie uczyni ją szcześliwą. A ona tu marnuje czas z tobą...
  • tabliczkaczekolady2 22.09.16, 06:11
    Mój były border spodziewa się już trzeciego dziecka...oczywiście każde z inną...dodam , że dwójką się nie interesuje i nie utrzymuje wogóle kontaktów.Zobaczymy ile wytrzyma w kochającej się rodzince tym razem...
  • snorkeling 19.01.18, 09:39
    Wow
    to jest kwintesencja delikatnego Bordera. Moja ex byla dokladnie taka I byla dumna z tego I chwalila sie jak to nawet robole na ulicy gwizdali za nia I mowili mile rzeczy. Ze wszyscy mowia jej jaka hot jest. No I jak rozstalismy sie takze pisala ze mogla by miec kazdego ale ona nie chce teraz...
    No I jest sama chlopaki podymaja zobacza co I jak I uciekaja... a szkoda

  • deymos666 18.01.18, 23:00
    Podoba mi się ten wątek, odgrzebuję i dodaję swoje. Moja borderka miała problem z utrzymaniem wagi oraz paleniem papierosów (alkoholem też). Dla mnie była atrakcyjna, więc prawiłem jej komplementy, natomiast papierosów nie znoszę. Borderka gdy mnie poznała twierdziła, że rzuca palenie. Pytam jej więc, kiedy wypaliła na jakimś piwie kilka fajek czemu mówi że rzuca, skoro dalej pali;)
    Kilka miesięcy później borderka stwierdziła, że to moja wina ze jest gruba, ponieważ mówię że dobrze wygląda i jest piękna, dlatego ją to demotywuje. A że pali papierosy... To też moja wina, ponieważ mówiąc że ciągle pali i że mi to przeszkadza też ją zdemotywowałem:)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka