Dodaj do ulubionych

krótki poradnik - jak podzękować borderowi

09.01.15, 20:15
Krótki poradnik w paru punktach jak podziękować borderowi i wyjść z tego w miarę bez strat na majątku itepeczka.

1. Border MUSI wiedzieć, że wiesz kim jest. Pokazać mu to można na dwa sposoby. po prostu powiedzieć że jest i pokazać chociażby bloga tego faceta opisujący zachowania borderów. Po drugie nie dać się już na żadniutką maniulacyjkę

2. przygotowując się do rozstania musisz wiedzieć co border ma na Ciebie. od początku zbiera. ty musisz mieć też coś. Border musi się bać tobie zaszkodzić. u mnie powstały nagrania z pobicia mnie, the best of esemesy gdzie były groźby karalne, szantaże itepeczka. plus the best of wiadomości. FB. musisz to zdeponować w bezpiecznym miejscu i border musi wiedzieć że nie jest z tego miejsca usunąć. przedstawiłem sprawę jasno i wyraźnie. W razie jakiegoś ataku na moją osobę składam doniesienie do prokuratury z takimi i takimi paragrafami. mam prawnika. Wynieś z domu wszelkie swoje dokumenty. Opowiedz znajomym i pokaż co cię spotkało. ja pokazałem flmik. Border też musi wiedzieć co masz.

3. Przyciśnij bordera. ja powiedziałem, że teraz zabieram się za jej wychowanie. tatuś nie wychował to ja wychowam. Co ciekawe negocjowała. że może obiecać poprawność. czyli można jak się chce. ja twardo, że nie. Border zaczyna uciekać bo zmienić się po prostu nie che.

4. spodziewaj się, że zrobi z ciebie najgorszego w oczach swoich najbliższych bo ktoś musi się nią opiekować inaczej ona nie da rady. Mnie to spotkało. na szczęście ile mogłem udało mi się wyjaśnić rodzince kogo mają w domu. border się obraził że tak wogóle mogłem zrobić

5. border sam sie powinien wyprowadzić

6. daj borderowi możliwość wejścia w nowe środowisko, które go nie zna. Impreza jakaś czy cosik takiego. Mi pomógł sylwester. border sam nie umie robić funkcjonowanka. musi pasożytować. jak zobaczy, że ciebie juz nie ma. szybko na tej imprezce kogoś wypoluje. Najczęściej łatwijszy cel. człowieka głupszego, mniej doświadczonego życiowo, brzydszego, samotnego od jakiegoś czasu, może być z depresją, takiego który ma mało wsparcia od rodziny żeby nie mógł dostać z zewnątrz informacji typu - co to za baba. spadnie mu jak z nieba. Dobra, kochająca, najlepsza kandydatka na żonę. i alleluja. jesteś stosunkowo wolny. :)


Edytor zaawansowany
  • raoul_duke1 09.01.15, 20:49
    zapomniałeś o kopie w rzyć
  • marekgazek 09.01.15, 21:35
    wiesz szczerze tobie powiem myślałem kiedyś żeby odpłacić pięknym za nadobne. ale pomyślałem sobie że nie będę jak borderek. potem że nie będę kopał leżącego bo mam swoje zasadziki których border nie ma. swoje wiem wygranke zaliczyłem. dodatkowo na koniec dokonałem aktu dość symbolicznego. border chciał się umówić na pożegnanie, pewnie już szykował się do nowych łowów wiedzą o tym że ja już na nic nie robię złapanka. miała mi oddać klucze od chałupki. nazwała to spotkaniem pożegnalnym i chęcią zostania przyjaciółmi. Przyjaciółmi = jak będziesz mi potrzebny, jak ktoś mnie kopnie to wrócę może z podkulonym ogoneczkiem, jak będziesz mógł mi coś załatwić to przyleze. Chciaął sprawdzić czy jestem jeszcze na smyczy emocjonalnej. czy będzie mi przykro czy może będę płakał a moze padał na kolana że nie. że przepraszam za coś i że spróbujmy jeszcze może raz. umówiłem się z nią na to spotkanko i po prostu... nie przyszedłem. olałem ją. Dokładnie tak samo jak ona mnie olewała często. zadzwoniła 20 minut po umówionym spotkaniu z gębą czemu mnie nie ma. że jej nie szanuje, że jestem chujem i najgorszym. powiedziałem że niech prześle pocztą i że mnie zna i nie lubię się podporządkowywać. coś tam jeszcze bełkotała niezrozumiałego kipiąc złością. na koniec wykrzyczała - DO WIDZENIA!!!!! ja się w duchu uśmiechnąłem i zamknąłem temat:). myślę, że już sie nie odezwie. została zdekonspirowana tak jak przez innych pewnie nie. i alleluja :)
  • marekgazek 10.01.15, 11:04
    jeszcze o tym kopani w rzyć :)

    Powiem ci jak w moim przypadeczku.

    1. To ona musiała poelcieć z chatki. W dobrej lokalizacji i warunkach. musiała się wyprowadzić na zadupie

    2. To ona musi szukać na szybciutko nowy obiekcik. Bo inaczej nie da rady. dlatego już poszukała. jednak musi go obrobić, przez prezentacje swoich zalet różnych nie moze bo ich niem. Jedynie pozostaje jej seksik. to też ryzykowne. bo jak obiekt weźmie co swoje i ucieknie. na dwoje babcia wróżyła w takim ryzyku. może się uda złapać w pajęczynę a może zaliczy i cześć jak czapeczka. Wtedy znów rozpaczliwe szukanie obiekciku i dramat rozpoczna się od począteczku. Ja nie muszę szukać. nie mam takiego przymusu jak każdy normalniutki człowiek nie musi kogoś zawsze mieć w sensiku partnerka.

    3. musiała zrezygnować z wielu wygodek chociażby konieczność pracy sama na siebie. Nowy rycerz tak szybko nie da. To trzeba urobić

    kolejne ryzyko z podejmowaniem działań pomszczeniowych - napuści nowego rycerza na ciebie i jeszcze z takim musisz robić użaranko na początku łykanko aszystkiego robi więc gotów dla królewny zrobić wszystko

    Mam spokój! to moja wygrana i kopnięcie jej w rzyć
  • the-crawl 10.01.15, 14:11
    po co Ty to robisz? Naprawdę nie rozumiem, bo jest to generalizujące, żenujące i nieco nieludzkie. Jako osoba z osobowością pograniczną, wyjaśnię ci tylko, że nie zbierałam nigdy kompromitujących informacji na temat moich partnerów. Ale pamięć mając doskonałą raniłam ich celując tam gdzie wiedziałam, że zaboli, chociaż rozumiem to dzisiaj w takiej sytuacji gdy to robiłam, nie było to przemyślane działanie. Sam swojej partnerce zarzucasz manipulację a jednocześnie sam ją stosujesz, zaczynasz grać w grę, a ponoć to osoby z BPD tak robią... Nie ma recepty na życie z borderem, potrzebna jest konsekwencja w działaniu, ale to co piszesz, przynajmniej kiedy ja miałam najsilniesze objawy tylko podgrzałoby atmosferę. JA osobiście nigdy nie szukałam słabych facetów, wręcz przeciwnie i bynajmniej nie depresyjnych. Ilu BPD tyle przypadków. A zarzut, że się nie chcemy zmieniać jest równie wyssany z palca. Tak naprawdę nie wiesz co inny człowiek myśli i czuje. Ja chciałam się zmieniać, walczyłam o to przez długie lata. Można? Można. Choć każdy dzień to wyzwanie. Osobiście czuję się tym wpisem dotknięta i osądzona przez pryzmat zaburzenia z którym się mierzę.
  • brz_a_sk 10.01.15, 16:49
    pewnie więcej osób tu odpowie
    ja wiem czemu ludzie odreagowują

    wytrzymali sporo, odeszli i gdzieś muszą wygarnąć w co się wpakowali - są przez pewien czas zaburzeni - na pewno; oby nie trwale

    na początek potrzebne im to

    wydaje mi się że pokazują/oceniają czyny
    raczej starają się nie oceniać bordera
    większość tych ludzi wie jaki to problem uwolnić się od troski o bordera
    większość wie, że ciężar nieudanego związku poniosą oni bo ... no właśnie - chyba słusznie, border nie weźmie tego na barki po zdewaluowaniu
    border powie ja tak mam, ja chcę ale nie mogę ja jestem zaburzony i cześć
    i co z tego jeśli zaburzony krzywdzi każdego kolejnego partnera - możliwe, że tego nie da się uniknąć
    może jednak trzeba rezygnować w pewnym momencie??? albo brać odpowiedzialność za drugą osobę a nie tylko potwornie cierpieć
    ja wiem jak border cierpi - oczywiście nie do końca bo tego nie da się pojąć
    ale nie mam klapek na oczach - wiem jak cierpią kolejni partnerzy borderów
    jak się leczą z tego dramatycznego doswiadcaenia
    albo jak walczą o zdrowa psychikę dzieci i już wnuków

    kiedyś nie było wiedzy ludzie mieli trudniej chyba
    ale i dziś związki z borderami dają schorowanych, złamanych partnerów - nie słyszłam by border wziął odpowiedzialność za efekt (za samobójstwo ! nawet) - fakt border cierpi wiedząc, że skrzywdził ale zakończy to straszne cierpienie dewaluacją - tylko co z tego? ani dla exa ani dla kolejnych
    znam wyjątki! znam i wyleczenie z najgorszego raka ale to nie znaczy, że nie napisze - to straszne zaburzenie i bardzo destrukcyjne

    bardzo mi brak relacji jak border w wyniku terapii naprawia krzywdy wyrządzone rodzicom, rodzinie - (nie neguję złej roli rodziców!!!) ale widzę, coraz bardziej, jak border stary koń, w pełni dorosły i samozarządzjący sobą border zajeżdża rodziców - jak mu potrzeba i kiedy mu potrzeba oskarża i niszczy, wiesza psy i nienawidzi, buduje prawdziwe i fikcyjne najprawdopodobniej wspomnienia (duzo o tym ostatnio jest do czytania) po czym bez cienia skrupułów wraca i doi i kasę, uwagę, miłość i troskę i co? oczko nie mruga ??? nie cynizm to? w fazie spotkania z rozumem nie widzi border tego?

    BPD to bardzo poważne zaburzenie, straszne i większość nawet skrzywdzonych okrutnie przez bordera to wie

    ale czyny bordera to jednak odpowiedzialność i wina, którą trzeba naprawić , pojąć i COŚ zrobić by nie krzywdzić innych

    pisałam nikt nie usprawiedliwia hiv-owca gdy śwaidomie zarazi, nikt nie usprawiedliwia pedofila, który skrzywdzi, nikt nie usprawedliwia alkoholika gdy zamęczy rodzinę

    nalezy ich leczyć z chorób, zaburzeń ale karać za czyny

    bordera za rozpierniczenie samochodu na drzewie w ramach odreagowania wsadza się a za rozpieprzenie człowieka nie? nic?

    wiem border nie chce źle; często nie chce źle - ale tamci wyżej też z reguły robią sobie dobrze a nie źle komuś - 'a wyszło jak wyszło'

    gdy ktoś śmieje się z jąkającego nie ma wątpliwości - bez sensu i głupi lub 'sadysta'; ale gdy ludzie pokazują jak działa border do czego prowadzi huśtawką o której całe to forum - jak śmieszne metody stają sie skuteczne - bo OFIARA nie ma pojecia co jest grane, co to za kosmos - może dobrze, że są odważni którzy pokazują jak to działa

    wiem jak czasem border się dziwi, że tak strasznie manipuluje - słusznie piszesz - border trochę jak dziecko chce to wymyśli jak osiągnąć, postawić na swoim nie wiedzać co wyrzadzi partnerowi jakie krzywdy;
    border wymusza grę na nie chcących grać - zapewniam tak długo naciąga struny tak szarpie aż coś trzaska; ma boleć tam gdzie partner szuka ukojenia, zaufania uczucia dostaje - gierki
    border musi grać - zgoda
    ale co ludzi obchodzi od pewnego momentu jak to działa kiedy to jest zabójcze?

    to tak jakby człowiek miła myśleć o problemach wewnętrznych wirusa grypy - sprytny szelma z naszego punktu widzenia

    Amerykanie są mistrzami w obłaskawianiu traumy, żałoby - obśmiać jej nadmiar, wyśmiać strach ... nie znaczy być durnym i niewrażliwym - wprost przeciwnie

    kilak ostatnich historii mrozi krew w żyłach - sami borderzy nie znoszą i nie akceptują takich historii ale bardzo rzadko stać ich na napisanie tego - czasem w fazie realnego widzenia świata nie w depresji czy manii czy nadmiernych zaczarwowań przyznają - jak mi strzeli co do łba to zmarnuję wszystko, zawiodę wszystkich; zniszczę życie dzieciom - własnym też, exom, rodzicom, kochankom, rodzeństwu i terapeucie, ale i wspólnikom, współpracownikom, przyjaciołom ... a jeszcze pacjentom na oddziale w czasie terapii czy w czasie leczenia i rozwalę parę par ...

    co sie za tym kryje - rzadko border pisze - jakoś czuje, że zrobił sobie taki syf, ze nie ma co o tym pisać - PAMIĘTAĆ
    ma prawo
    tylko jak powtarza taki cyrk to co z nim zrobić?

    znam borderów próbujących coś ze sobą zrobić mimo stanu bardzo kiepskiego ale znam i tak sprytnie cierpiących, że nie mają przerw w demolce - a kilkadziesiąt lat to pryszcz w pilnowaniu wszystkich zgodnie z zasadą ' mój na zawsze' 'moja ' też zeby nie było
    nie ma róznicy w skali pożogi po bordzie - ona czy on jedzie do kości i nie zna granic, bo border nie przegrywa

    border jak mu pasuje nic nie pamięta - bo jakby chciał to by zapisywał i czytał co myślał ; nagrałby sobie i autoterapeutyzował się

    czasem lepiej zobaczyć siebie i umrzeć ze wstydu i mieć dość życia niż zobaczyć trupa partnera, który trwa przy borderze tylko dla dziecka i nie wytrzymuje

    trudno życie to nie: sorry tylko tak chciałam cię wykończyć, ale przeszło mi, ale zabić chciałam ale nie do końca nie na śmierć ... nie trzeba było mnie brać poważnie

    ja znam parę osób które biorą poważnie i chyba to jedyny sposób

    tylko trzeba czasu by to załapać na 100% - prawie 100%

    nie chce mi się sczytać tego co napisałam bo wywalę i cześć

    mam w głowie taki odpał borda, że ... panuję póki mogę - zniszczy sobie sam wszystko i zostanie kolejny raz na takiej kupie gnoju tym razem, że chyba nie wstanie - złapał fazę na podcinanie sobie fundamentów gdy wszyscy mu znów zaufali i zaszedł tak daleko; było tak nadziejnie i jest beznadziejnie - tyka bomba - nie chcę myśleć jak autodestrukcyjny i bezlitosny i bezwzględny bywa border - czasem nie mogę się dopatrzeć człowieka choć to dla mnie tak ważne

    nie chcę wierzyć że czasem to nieludzkie co robi - a nie tylko śmiesznie głupkowate i do rozszyfrowania





  • marekgazek 11.01.15, 12:20
    ?po co Ty to robisz? Naprawdę nie rozumiem, bo jest to generalizujące, żenujące i nieco nieludzkie. Jako osoba z osobowością pograniczną, wyjaśnię ci tylko, że nie zbierałam nigdy kompromitujących informacji na temat moich partnerów. Ale pamięć mając doskonałą raniłam ich celując tam gdzie wiedziałam, że zaboli, chociaż rozumiem to dzisiaj w takiej sytuacji gdy to robiłam, nie było to przemyślane działanie. Sam swojej partnerce zarzucasz manipulację a jednocześnie sam ją stosujesz, zaczynasz grać w grę, a ponoć to osoby z BPD tak robią... Nie ma recepty na życie z borderem, potrzebna jest konsekwencja w działaniu, ale to co piszesz, przynajmniej kiedy ja miałam najsilniesze objawy tylko podgrzałoby atmosferę. JA osobiście nigdy nie szukałam słabych facetów, wręcz przeciwnie i bynajmniej nie depresyjnych. Ilu BPD tyle przypadków. A zarzut, że się nie chcemy zmieniać jest równie wyssany z palca. Tak naprawdę nie wiesz co inny człowiek myśli i czuje. Ja chciałam się zmieniać, walczyłam o to przez długie lata. Można? Można. Choć każdy dzień to wyzwanie. Osobiście czuję się tym wpisem dotknięta i osądzona przez pryzmat zaburzenia z którym się mierzę.?

    the-crawl

    Widzisz. Robię to w takim celeczku ażby pomóc tym co nie mogą się wyrwać. Myślą, że trzeba wszyściutko borderowi oddać. Otóż nie trzeba. Bo czemuż to ja mam wyprowadzać się ze swojego domu będąc ofiarą a nie katem? Gdybym nie zebrał materiału z tego jak na mnie idzie z łapeczkami za miesiączek może dwa przyszedł bym do domu a tam może i policyjka by chciała mnie aresztować za coś czego nie zrobiłem ? bo by doniosła fałszywie. Siedziałbym w pierdelku a ona by imprezeczki w MOIM!!!! domu robiła. Czemu miałbym jej cokolwiek na koniec dawać jak ja na to wszystko zarobiłem a i tak dalem dużo? Z tą depresją bordera to też trochę naciągane. Specyfika tej choroby polega na tym, że ma się ją długie okresiki czasu. Nie można rano mieć ciężkiem depresji a wieczorem iść na imprezeczkę. Masz prawo czuć się dotknięta. Jeśli się tak czujesz zamiast nad tym się skupiać może pomyśl ile krzywdy wyrządziłaś partnerom. Nie skupiaj się na sobie ? jak ci źle ? tylko może spróbuj się wczuć choć raz w tego drugiego. Przynajmniej spróbuj. No ale po co jak można czuć się dotkniętą i lamentować.

    Są ludzie co chorują na różne choroby psychiczne ? schizofrenia, depresja, afektywna dwubiegunowa i szereg innych. Niektórzy lamentują. Niektórzy zaś latami chodzą do lekarza, pracują, biorą leki walczą ze swoją chorobą. Większość borderów nie robi tego. Bo nie potrafią? Bo nie chcą. Bo zawsze znajdzie się jakiś opiekun. Czy to facecik, rodzinka, przyjacióleczka. Ktokolwiek byle tylko nie dać niczego z siebie.
  • the-crawl 12.01.15, 21:40
    no cóż widzę, że umiesz pochopnie oceniać i chyba uważasz że wiesz o mnie wszystko...nic bardziej mylnego. NIe masz bladego pojęcia jak bardzo walczyłam o swoje życie przez wiele lat w terapii. Szpitale, terapeuci, leki...tony leków. Ale było warto. Od 10 lat jestem z moim mężem, mamy dziecko. Poranilismy siebie po drodze bardzo i boleśnie ale oboje mamy tego świadomość. NIe masz zielonego pojęcia czym jest bPD jak żyje się z tym dzień po dniu. Gdym nie skupiała się na sobie i tym co ja czuje już dawno poszła bym na dno, wróciła do dawnego stylu życia. Radzenie sobie z tym zaburzeniem wymaga ogromnego wglądu w siebie, zeby móc uniknąć wracania do dawnych schematów, a problem polega na tym, że ludzie mają tendencję do oceniania nas i metkowania, nie ważne ile udało nam się osiągnąć , zmienić skoro mamy zaburzenia osobowości i tak zawsze to tylko nasza wina...Tobie też radzę schować krucyfiks i skupić sie na sobie zamiast podsycać poczucie krzywdy, złość i nienawiść
  • raoul_duke1 11.01.15, 12:50
    Nieludzkie to jest postępowanie osób z BPD. Nie wiesz co czuje osoba zraniona. Poza tym ja by nie porównywał BPD do depresji, schizofrenii czy innej choroby psychicznej. Bo BPD to nie choroba tylko zaburzenie. Po wielu latach objawy słabną, ale z tego się nie wychodzi. Mózgi BPD są po prostu uszkodzone, można to zbadać na tomografie. marekgazek ma dużo racji w tym co pisze, ale też trzeba być świadomym z kim mamy do czynienia i nie robić nic pochopnie i pod wpływem emocji. Właśnie tak jak robi to border.
  • wendd 11.01.15, 12:58
    Objawy nie słabną:)
    Moja znajoma ma 50 lat i największy życiowy rozpiździel to ostatnie 2 czy 3 lata.
    Wcześniej szalała również ale na mniejszą skalę i dotykało to mniej osób.
  • raoul_duke1 11.01.15, 13:14
    Daję jej jeszcze 15 i się uspokoi :).
  • brz_a_sk 11.01.15, 18:36
    smutne są wieści o zmianach jakie niesie czy zaburzenie czy ten nieustający stres
    sposób życia
    nałogi
    historie z melin czy rowów, kanałów czy ekscesów sexualnych jak mawiają sami borderzy mają doświdczenia jak mało kto, włacznie z pudłem czasem
    i długi :(
    lekozalezności

    kiepsko jest z mózgiem i zdrowiem o to martwią się najbardziej i zaburzeni i ich partnerzy

    wydolność spada - nie tyle w demolce co w funkcjonowaniu między uniesieniami

    smutne i tragiczne kiedy z super intelektu często - nie zawsze!!!, bo bywa to powierzchowne błyszczenie i stały strach, że się wyda - zostaje ruina; border chyba nie starzeje się godnie w żadnym z sensów

    moze czasem jak mu wóda nie wyżre do cna to jest myślicielem i daj im boze choć tyle

    gorzej gdy bardzo słabe osoby dopada i niszczy

  • wendd 10.01.15, 17:31
    Nie tylko nie weźmie odpowiedzialności na swoje barki po porzuceniu, zdewaluowaniu (czy spieprzeniu, zawaleniu, zepsuciu czegoś) ale jeszcze musi wskazać winnego - no bo ktoś przecież musi być winny temu, że się nie udało:)

    Ja też rozumiem potrzebę odreagowania po stresie czy traumie.
    I nie jestem psychologiem ale myślę, że wygadanie się, opowiadanie tym, co złego człowieka spotkało (zwłaszcza gdy chciał i działał dobrze, z dobrymi intencjami) to dobra metoda na oczyszczenie się i spuszczenie z siebie złych emocji.
    Bo żeby zacząć odbudowę i móc pójść do przodu, to trzeba to wszystko z siebie zrzucić.

    Natomiast myślę, że jeśli to wygadanie się pełni również rolę zemsty i ma za zadanie podpompować nadwyrężone ego (ale mu będzie źle beze mnie!, ma gorzej!, ma gorsze mieszkanie!, musi szukać kolejnego jelenia by przeżyć!, i etc.) to jest to oznaka "bordowienia" lub "narcyzowienia".
  • brz_a_sk 10.01.15, 17:57
    masz rację
    ale to trzeba ochłonąć
    czasem jest tak gdy dasz bardzo dużo bardzo się starasz
    latasz po lekarzach terapiach, dajesz znajomych i ... i nagle sru
    poza tym partner bordera też ma swoje nerwy to nie zawsze jogin :)

    normalny człowiek ma odruch tych s* terrorystów ... potem patrzy na buźkę dziewczynki ... kto im to we łebie zrobił? ... a na koniec rozumie czemu czasem lepiej gdy zginą na miejscu - wtedy jest nadzieja, że przerwie się niebezpieczny ciąg ... z odbijaniem targami włącznie

    poza tym jest strach
    z którym też trzeba się przywitać w znajomości z borderem

    popatrz jak to jest żaden border nie martwi się, że postanowił się zemścić - hm może border nie myśli zabiję, zniszczę, uwiodę, zabiore dzieci, wsadzę do pudła, zniszczę firmę, rodzinę człowieka

    pewnie nie

    oj czasem widząc skutki po obu stronach zawijam rękawy ...
    terapeuci to maja prze* jak chucha dmucha i dba a tu bach numer

    kto mnie zna wie, że zemsta czy nienawiść - świadoma, po ochłonięciu, po pierwszym odruchu to koniec rozmowy

    rozwodzących się dzielę na rozsądnych i nienawidzących - tych drugich nawet bardzo pokrzywdzonych nie toleruję :(

    czasem człowiek musi coś wykrzyczeć, wypłakać, odżałować i iść dalej

    ale jak border wraca po latach by zrobić syf na zimno - to ... groźby karalne są karalne :) niedopuszczalne czasem ten kop w rzyć moze powinien być przez ż

  • wendd 11.01.15, 00:44
    "normalny człowiek ma odruch tych s* terrorystów ... potem patrzy na buźkę dziewczynki ... kto im to we łebie zrobił? ... a na koniec rozumie czemu czasem lepiej gdy zginą na miejscu - wtedy jest nadzieja, że przerwie się niebezpieczny ciąg ... z odbijaniem targami włącznie"

    Straszne ale prawdziwe. Teoretycznie:)
    Bo w praktyce przeważa pragnienie uratowania dziewczynki i wynagrodzenia jej traumy, którą przeszła.
    Pomyśl Brzask ile takich dziewczynek i chłopców było w Polsce w `45 r. - setki tysięcy. Każde przeżyło większy lub mniejszy koszmar. Nawet jeśli to ono krzywdziło innych naśladując dorosłych.
    Wyobrażenie jaki oni wysiłek musieli włożyć w postawienie z powrotem na nogi i siebie i Polski przerasta moje wyobrażenie. Kilkadziesiąt lat temu nikt się tak z ludźmi i problemami nie pieścił jak dzisiaj:)

    "popatrz jak to jest żaden border nie martwi się, że postanowił się zemścić - hm może border nie myśli zabiję, zniszczę, uwiodę, zabiore dzieci, wsadzę do pudła, zniszczę firmę, rodzinę człowieka "

    Myśli, myśli.
    Repertuar ma tak bogaty, że patrzy się na to z mieszanką przerażenia i podziwu momentami.
    Dopóki nie zobaczyłam co robi, to nawet nie wpadłabym na to, że tak można robić.
    Metody skrzętnie gromadzone latami i dobierane do człowieka. Bogata praktyka - reakcje innych przewidywane już z góry.
    Choć czasem zonk! i zdziwienie, że coś nie zadziałało. Jakiś cyborg się trafił. A wtedy większy kaliber trzeba wyciągnąć.
    W tym jest bardzo precyzyjne myślenie, nie ma natomiast czucia, wczucia się, współczucia i empatii.
  • brz_a_sk 11.01.15, 10:18
    z tym po wojnie ... myślałam nie raz

    jest ślad w każdym i to głębszy niż widać nawet z bliska
    oprócz tego doszły moralne dylematy po wojnie
    ludzie chcieli cieszyć się życiem - odbudowywali porywała ich czasem idea komunizmu potem musieli weryfikować to co zobaczyli z tym w co uwierzyli
    w trudnych czasach zła kuszącego jest wiele, ale i ideowcy są w cenie
    trzeba mieć klasę - liczy się wytrwałość i przejrzystość
    ludzie pracowali na swój życiorys latami, pokoleniami - dziś krzywdę robi reset i błysk

    od innej strony patrzę jeszcze i tak - pisałam o tym
    jeśli dziś dziecko ma fatalne środowisko domowe - psychiczną presję, agresję i ten obóz koncentracyjny nie ma żadnych drutów, a oprawcą jest rodzic, manipulantem jest rodzic to gorzej jak wojna ; nie ma obcego, złego, wroga, drutów i swoich, dobrych, wolności nadziei tam gdzie powinna być;
    kiedy widzę dziecko poniżane publicznie i NIKT nie reaguje to myślę jaki świat zna to dziecko - świat muatantów i potworów
    nie wszystkie dzieci z najgorszych domów mają BPD ale zawsze mają straszliwie trudno - psychiczny terror rodzinny, huśtawki to piekło - one najczęściej mają wkręconą rączkę w maszynkę do mięsa - czasem całe życie szarpią się, by się nie dać; czy da się odkręcić powoli, zaopatrzyć i pozwolić używać obu rąk, całej głowy? bardzo wierzę, że tak choć wiem, że dziecko, które nie złapało ciepełka w źródle ma naprawdę prz@srane - musi nadrobić rozumem bo wie jak bardzo chce być kochane i kochać
    czasem widać jak malutkie dzieci w opiekowaniu się rodzeństwem znajdują wyjście ze swoich dramatów; ale czasem dorośli zmanipulują im świat tak, że rodzeństwo kręci maszynką do mięsa z namiętnością - człowiek chce być doskonały w czymś - jeden umie podpalić kota świetnie - swojego najlepiej ...

    miewałam oczy tak szeroko otwarte, że zamknąć nie mogłam - warto widzieć w dziecku człowieka i w człowieku dziecko; bywa zaskakująco wspaniale w tym ciałku i bywa piekielnie źle, że żadna nawet czarodziejska różdżka nie pomaga by podać rękę;
    Chyba bieda pomaga ludziom odnaleźć w sobie dobro - widziałam ojca ściągającego dzieci w k@rewski fach - on zawsze wracał z optymizmem i nawijką z nad kufla piwa - jak to można wykiwać wszytskich i żyć, bieda umierająca matka i a oni radośni wokół byle bełta i projektu jak tu ze świata korzystać; pogodni choć przerażeni; butni choć w środku jak maleńkie kurczątka; kompan wychowujący sobie hultai :) Tam była babcia która w przedziwny sposób lała ciepło w te dzieci ale ona była częścią tej szelmowskiej machiny przez ... znacie Balladę o Januszku? przecież złe sygnały skądś się biorą; Chyba genetycznych potworów jest bardzo mało. Chyba!
    Znam i zupełnie inne losy dzieci stad moja pewność - każdy ma w sobie perłę - musi szukać i chcieć. WARTO.

    Tylko trzeba chcieć i to nie cokolwiek chcieć
    Border chce jak cholera jak tylko może - tylko co chce? jaki jest plan na życie?
    Border opowie co robi i co chce w tak pięknych słowach, że sam się unosi wręcz w manii i wierzy w to co myśli a pod spodem realizuje krótki plan na opanowanie świata - całego pod siebie - 100% destrukcji swojego losu;
    Borderzy narzucający sobie bardzo ostre rygory, autoterapię, samotność i pracę bardzo dużo osiągają ale gdy tylko złapią wiaterek w żagle ślepną głuchną i wracają do metod - jedynych jakie znają??? zawłaszczyć głowy, zmanipulować, tratują w tył i w przód z radością zwycięstwa, które za chwile będzie starą znaną kupą g@wna;
    Czy border ma coś na zawsze? na zawsze odebrane? czy można to czymś zatkać by żyć po ludzku choć bez euforycznych wzlotów? Chcę wierzyć, że ci borderzy, którzy wkładają niewyobrażalnie dużo pracy, by być znośnymi dla innych, dla najbliższych, mają szansę na trwała zmianę siebie - ale na to trzeba ogromnej pracy nad sobą na pewno nie w ramionach ładodnosci i wyrozumiałości; border by powalczyć o siebie chyba musi znaleźć swoja pustelnie i nie ściemniać - ostrze swojej brzytwy widzieć nad sobą i stępić ją dla siebie i dla bliskich; boreder musi być czujny do końca życia - czujny na siebie, bo to on czyha na siebie i niszczy wszystko co wypracuje; Bajki o przerzucaniu winy są świetnym światełkiem - trzeba nie mieć czego przerzucać. Chyba nadzieją dla bordera są nieskazitelne, twarde warunki - kiedy wygrywa wreszcie sam ze sobą i ma w tym sukcesy. Im mniej ma czasu na oplatanie sobie jaki jest świetny (gdy gnoi wszytskich ) tym dalej jedzie w budowaniu swojej dobrej historii. wspomnień nie da sie tak do końca zmanipulować (choć i z tym jest bardzo ciekawie - ciekawy temat :) )

  • wendd 10.01.15, 17:46
    Aha zapomniałam dodać:)
    Opowieści z konkretnymi przykładami złych zachowań są dobre i pożyteczne.
    Bo pokazują na przykładach jak wygląda manipulacja i co jest manipulacją i nadużyciem.
    Bo człowiek, który ma dobre, uczciwe intencje względem innych najczęściej nie podejrzewa i nie zauważa, że staje się przedmiotem manipulacji, a mechanizmy, które wkręciły go w kłopoty stają się dla niego widoczne już po szkodzie.

    Tak na marginesie dodam, że zetknięcie się z osobą z BPD, czytanie o tym problemie poprawiło i moją samoświadomość.
    Zauważyłam, że i ja też potrafię manipulować i robię to (nieświadomie) w sytuacjach trudnych, z którymi trudno jest mi sobie poradzić. Taka droga nie wprost ale na okrętkę.
  • raoul_duke1 10.01.15, 18:08
    Przede wszystkim bordowi trzeba podziękować o wiele wcześniej, zanim musimy szukać na niego haków. Każdy powinien mieć swoje granice. Jeżeli bord ją przekroczył - mówi się kategorycznie bye bye, najlepiej całkiem zakończyć znajomość, nie odpowiadać na telefony, smsy, nie spotykać się pod żadnym pozorem. Problem w tym, że nie każdy jest świadom z kim ma doczynienia. Po pierwszych ekscesach mojej waćpanny, zacząłem googlować coś na temat niestabilności emocjonalnej, ale nie przypuszczałem, że to tak destruktywna przypadłość.
    marekgazek, nie do końca zgodzę się z 6. Bordowi nie robi różnicy kto jest kolejnym celem, tak samo jak nie robiło mu różnicy, czy spotyka się z Tobą (z całym szacunkiem) czy z kimś innym. Bord to taka pijawka, niestety. Najlepiej podziękujesz bordowi jak o nim zapomnisz.
  • brz_a_sk 10.01.15, 18:14
    złote słowa
    border stanie na rzęsach by nikt nie zapomniał
    i to robi skutecznie

    czasem :P
  • raoul_duke1 10.01.15, 18:43
    Acha i jeszcze jedno, jak już mu podziękujecie to parkujcie swoje auta z dala od niego bo wam potnie opony w cholerę :D.
  • brz_a_sk 10.01.15, 18:51
    po zgłoszeniu na policję
    na ogól bardzo skutecznym
    już potrafi się powstrzymać

    border jest szalony - do czasu - nie znosi pewnych wpadek
  • raoul_duke1 10.01.15, 19:05
    Szkoda się denerwować, poza tym pomyślałem, że nie będę kopał leżącego, a raczej leżącej. Zresztą żal mi jej, może poczuła się lepiej :D.
  • wendd 10.01.15, 20:09
    "border wymusza grę na nie chcących grać - zapewniam tak długo naciąga struny tak szarpie aż coś trzaska;"
    Brzask

    Miałam przez kilkanaście miesięcy okazję obserwować działalność mojej znajomej borderki w pewnej nieformalnej zawodowo-branżowej grupie ludzi.
    Grupa stabilna, trochę nowych, średnionowych, a trochę ludzi znających się od lat.
    Borderka nowa w grupie.
    Przedstawiła się ludziom znakomicie - zdolna, aktywna, zainteresowana działalnością, z jakimś dorobkiem już.
    Ludzie na wstępie dostali od niej przekaz - jestem miła, życzliwa, serdeczna, zdolna, mam fascynujące życie (z barwnymi przykładami), lubię wspierać, pomagać i uwaga! - nie mam szczęścia do ludzi, ludzie mnie wykorzystują i zawsze zbieram po tyłku.
    No i jak nie lubić takiej osoby? Przyjęli, polubili i dali kredyt zaufania.
    Zaczęło się od dyskredytowania innych - najpierw lajtowo, a później coraz mocniej - bo głupi, nieprzygotowani, mało zdolni, mało przydatni i etc. Gorsi i mniej zdolni niż ona.
    Nigdy nikomu w niczym nie pomogła, nawet osobom, które na początku ją wspierały.
    Nigdy, choć było to jednym z jej zadań w grupie.
    Jakiekolwiek uznanie okazywane komuś innemu powodowało wybuchy sprzeciwu i złości.
    Uznanie okazywane jej - przyjmowane z postawą divy - jako coś należnego i oczywistego.
    Dokuczanie, złośliwości, jątrzenie - na początek chyba tylko dla przyjemności.
    Wyraźnie widoczna satysfakcja z udanego dokuczenia, celnej szpilki.
    Jak wcześniej dominowały tematy zawodowe i ludzie nie bardzo interesowali się swoją prywatnością - tak później ploty i sprawy prywatne bywalców zdominowały wszystko.
    Życie i sprawy prywatne innych zaczęły być używane do dyskredytowania tych ludzi (obok udowadniania, że są kiepscy zawodowo).
    Grupa przestała być stabilna - ludzie zaczęli się dzielić na tych zdegustowanych zachowaniem nowej koleżanki i takich, którym się ona podobała - taka żywiołowa, dynamiczna i skuteczna.
    Niektórzy chyba po prostu lubią magiel towarzyski.
    Część ludzi, których dotknęły represje i niszczenie odeszła - niektórzy z płaczem.
    Części puściły nerwy - i sami wstydzili się później swojej złości i zachowań.
    Jedni się temu poddawali, inni nie - protestowali, zaprzeczali złym osądom koleżanki i próbowali prostować kłamstwa na swój temat.
    Klamstwa - bo nowa koleżanka pocztą pantoflową rozpuszczała na prawo i lewo historie czasem prawdziwe, czasem półprawdziwe, a najczęściej wyssane z palca.
    Co opowiadała i wymyślała - naprawdę wstyd powtarzać.
    Na boku nastawiała jednych ludzi przeciwko drugim (pod płaszczykiem "życzliwie opowiem ci co twój kolega o tobie sądzi" albo "uważaj na tego i tego, bo...").
    Ludzie publicznie wykłócali się ze sobą.
    Ona publicznie oskarżała innych o swoje zachowania i intrygi.
    Nielicznych nowych anektowała od razu, zaprzyjaźniała się z nimi i na boku sprzedawała im historię - "jestem miła, życzliwa, serdeczna, zdolna, lubię wspierać, pomagać..i etc, a ten i ten kolega jest zły i mnie niszczy).
    Nakręceni nowi agresywnie i z impetem atakowali stałych, nielubianych przez borderkę bywalców, ją wychwalając po niebiosa.
    W końcu kilka osób nie wytrzymało dokuczania i napięcia i publicznie zaczęło obnażać jej zachowania, wytykać błędy, kłamstwa, złą wolę, intrygi i tłumaczyć innym mechanizm jej działania.
    Z innych miejsc gdzie działała wcześniej pościągali relacje ludzi i dowody na jej oszustwa.
    Rozpętało się piekło. Dosłownie. Kobieta przestała mieć jakikolwiek umiar w obrażaniu, oskarżaniu i opowiadaniu wymyślonych świństw o ludziach. Próbowała ich niszczyć w ich miejscach pracy i w ich rodzinach. Straszyła policją, sądami, procesami. Oskarżała ich o zamachy na jej mienie, zdrowie i etc.
    W końcu uciekła.
    Nie pokazała się więcej.
    Grupa się prawie rozpadła.
    Z kilkudziesięciu osób zostało dwadzieścia.
    Ona siedzi w nowym miejscu.
    Dla mnie samej (choć to znam) ta historia nadal brzmi kompletnie nieprawdopodobnie.
    I nadal nie bardzo potrafię poukładać to sobie w głowie.

    Pytanie czy było warto?
    Nie wiem.
    Ludzie niewątpliwie wygrali batalię - ale ogromnym kosztem.
    Postrzegani są różnie - jedni ich wspierają i rozumieją, bo sami tego doświadczyli.
    Inni są zdezorientowani - i sami nie wiedzą co o tym myśleć, kto zawinił, kto mówi prawdę, a kto kłamie. Dystansują się od wszystkiego. Może tak wygodnie.
    Ale są tacy co tęsknią za borderką - bo była taka żywiołowa, dynamiczna i wniosła taki nowy, atrakcyjny powiew w drętwe środowisko...:)
    Ale czego by nie powiedzieć, to najgorzej wyszła na tym borderka. Kolejny raz.

    Do pełnego obrazu powinnam jeszcze napisać jak taka osoba tworzy sobie wizerunek, CV, nowy życiorys i co o sobie opowiada, jak zmyśla - aby przyciągnąć uwagę.
    Patologiczne kłamanie i mitomania.
    Ale to może innym razem:)

  • wirujacyplateksniegu 11.01.15, 18:07
    Border w środowisku pracy to jeszcze osobny temat, wart poruszenia... Ja (prawdopodobnie) trafiłam na taką "pseudopsiapsiółę" i cały czas żyłam pod strachem będąc jej "psiapsiółą". Co więcej, jeszcze wtrącała się w moje życie prywatne, odradzając mi decyzje, skąd innąd bardzo konstruktywne, których nie byłam pewna i niestety wtajemniczałam ją w to. Do tego byłam podatna po zupełnej zmianie środowiska którą sobie zafundowałam " w imię pracy". Miała wiele paranoicznych wizji które zaszczepiała ludziom wokół (zwłaszcza nowym i niepewnym siebie). Miała jedną "superstabilną psiapsiółę" którą m.z. "wysysała" a raz na jakiś czas, kiedy tamta czegoś jej odmówiła, potrafiła "ob..ć" ją za jej plecami". Trafiając w najczulsze punkty oczywiście. W pewnym momencie (chyba miała o coś lęk.... ) zaaranżowała taką sytuację w pracy, że niemal wszyscy się pozwalniali :) z nią na czele. Ja już łapiąc dystans i przy zewnętrznym wsparciu nie przeżywam tego tak. A byłyśmy "zżyte" :D.

    Mniejsza z tym :)

    Jeśli chodzi o b. płci przeciwnej, radzę po prostu wykorzystać moment kiedy b. mówi "rozejdźmy się, to dla Twojego dobra" . Albo "tak będzie lepiej". Czasami jeszcze "gówniarz ze mnie, przepraszam" (to akurat należy brać dosłownie). Czasem biorąc dosłownie gierki, odniesiemy największą korzyść. I nie ma potem argumentu że jesteśmy źli, bo opuściliśmy.

    Ale też nie przekreślam dawania szansy. Nie w każdym zestawieniu... Po pierwsze szczerość z samym sobą... Uważam że niektóre związki mogą funkcjonować... ale gdy strona "stabilna" jest bardzo świadoma siebie, granic, motywacji...
  • marekgazek 11.01.15, 18:41

    > Jeśli chodzi o b. płci przeciwnej, radzę po prostu wykorzystać moment kiedy b.
    > mówi "rozejdźmy się, to dla Twojego dobra" . Albo "tak będzie lepiej". Czasami
    > jeszcze "gówniarz ze mnie, przepraszam" (to akurat należy brać dosłownie). Czas
    > em biorąc dosłownie gierki, odniesiemy największą korzyść. I nie ma potem argum
    > entu że jesteśmy źli, bo opuściliśmy.

    Przerabiałem. bez szansik. Jeszcze gorzej. Border tak mówi bo chce sprawdzić na ile już masz dosyć. Jeśli powiesz okejek to dopiero jazdeczki się zaczynają bo border wie, że juz schodzisz z emocjonalnego haczyka. I wtedy jeszcze większe szantaże i caly ten syfik
  • wendd 12.01.15, 14:41
    To nie była praca, tylko stosunkowo nowa dla borderki działalność prywatna - i w nowej dla niej branży.
    Paradoksalnie w pracy, gdzie pracowała przez wiele lat zachowywała się inaczej - potrafiła nad sobą zapanować.
  • rebellahope 18.01.15, 17:08
    To o czym napisałaś wygląda jak żerowanie na tkance społecznej. Już nie podpinanie się pod konkretną osobę, aby sobie ładować zepsute akumulatory. To podłączenie pod przyjęte zasady wzajemnego zaufania. Tak jak w indywidualnym ataku (związku) pożywką jest naiwność i chęć niesienia pomocy, tak w tym, o czym napisałaś to już obszerniejsze żerowisko. Tak jakby ciągle trwała ewolucja w tej niszy.
  • spaprany 12.01.15, 11:57
    Marek, a to nie Ty szerzyłeś tutaj kilka miesięcy temu takie nadęte mądrości? Że borderki to nie dla każdego i jak się nie jest supermenem, to się nie trzeba brać za borderki? Nie ty czasami w pogardliwym tonie pisałeś o gościach, którym się nie udało utrzymać relacji z borderką? Bo tak mi się coś kojarzy, że któregoś dnia przeczytałem te Twoje kacapoły i pomyślałem "co za biedny gość"... Jak widzę, już Cię życie na ziemię sprowadziło?
  • marekgazek 12.01.15, 12:08
    spaprany napisał:

    > Marek, a to nie Ty szerzyłeś tutaj kilka miesięcy temu takie nadęte mądrości? Ż
    > e borderki to nie dla każdego i jak się nie jest supermenem, to się nie trzeba
    > brać za borderki? Nie ty czasami w pogardliwym tonie pisałeś o gościach, którym
    > się nie udało utrzymać relacji z borderką? Bo tak mi się coś kojarzy, że które
    > goś dnia przeczytałem te Twoje kacapoły i pomyślałem "co za biedny gość"... Jak
    > widzę, już Cię życie na ziemię sprowadziło?

    Tak to pisałem ja i byłem w błędzie potrafię się przyznać. Widocznie każdy ma swoją dróżkę ale dochodzi do tego samego celu. :)
  • spaprany 12.01.15, 13:09
    oj Marek, Marek... tyle dobrze, że się przyznajesz do błędów. Bo uwierz, jak poczytałem te Twoje natchnione rady i drwiny ze słabeuszy, którzy polegli, śmiać mi się chciało. Nie mogłem wyczuć, czy Ty tak naprawdę, czy sobie żarty robisz. I mówisz, że tak jak byłeś ekspertem od prowadzenia relacji z borderką, tak teraz jesteś ekspertem od zrywania relacji z borderką? No naprawdę, człowiek wielu talentów...
  • marekgazek 13.01.15, 07:41
    spaprany napisał:

    > oj Marek, Marek... tyle dobrze, że się przyznajesz do błędów. Bo uwierz, jak po
    > czytałem te Twoje natchnione rady i drwiny ze słabeuszy, którzy polegli, śmiać
    > mi się chciało. Nie mogłem wyczuć, czy Ty tak naprawdę, czy sobie żarty robisz.
    > I mówisz, że tak jak byłeś ekspertem od prowadzenia relacji z borderką, tak te
    > raz jesteś ekspertem od zrywania relacji z borderką? No naprawdę, człowiek wiel
    > u talentów...

    Hej spaprany. No widzisz czasem człwiek się po prostu myli. Wiesz zależy kto ma jaki charakterek. ja chciałem zawalczyć. Nie taczek to siaczek. Przecież tak gdzies w duchu nie z nią ale o nas a że to były wojenki też z nią to myślałem - można ujarzmić. Nie można. Rózne sposobiki. Widzisz odsyłam jej to co zostawiła. A dużo tego jest. Rózne dziwne rzeczy. Wiesz co mam problemik. Bo sprytne wzięła rzecz nie moja której w Polsce nie można odkupić a muszę ją oddać komuś i ten ktoś już się dopomina. Jak się rozstać napisałem pod kącikiem siebie i swoich doświadczeń. Może ktos cos zaczerpnie dla swojego planiku.
  • brz_a_sk 12.01.15, 13:48
    różną drogą dochodzą ludzie do celu
    bo są różni
    bo mają inne doświadczenia
    bo mają inne cele
    bo są zupełnie inni - otwarci, zamknięci, żywiołowi, kontemplujący każda decyzję i działający, próbujący albo wyczekujący, optymiści i pesymiści, skoncentrowani na partnerze albo na sobie; uczący się na błędach - swoich lub cudzych itd itd

    i co tak akurat przyszło mi do głowy kontynuujący swoje życie albo startujący co chwilę od nowa - ale to chyba na zupełnie inny wątek - gadam o tym dziś z kilkoma osobami z bardzo różnych powodów; lubicie swoją historię, swoje archiwum? czy czepiacie się nowego projektu, jutra desperacko czy spoko kontynuując? - macie do siebie tylko żal za przeszłość za błędy czy tak żyjecie, że da się ogarniać siebie całościowo - naprawiacie błędy czy lekceważycie, unieważniacie? Są takie historie, który należy zostawiać i nie oczekiwać, ze czas zagoi - ze trzeba dbać o blizny by bliznowiec tylko nie narastał - to rodzaj guza narastającego;
    Znam ludzi, którzy 'po bordzie' są dużo dalej niż byli ; znam borderów, którzy bardzo zyskali

    gdy nie da się cofnąć czasu a nigdy się nie da warto patrzeć jak żyć w zgodzie z sobą i swoimi doświadczeniami i czasem bagażem przeogromnym - nie zawsze można go porzucić

    ważne by nie zgorzknieć i nie dać się pierwszemu zawałowi
    :)

  • tomaszzamojski 15.01.15, 20:39
    są jeszcze " miekkie borderki" - nie robia awantur ( tzn czasami warczą ale jako osobnik nieco obeznany z kobietami kładziesz to na karb napięcia przedmiesiaczkowego - ale ze sarenka jest tak ciepła i dbająca o ciebie ze zapominasz że napięcie przedmiesiączkowe raczej w czasie owulacju nie wystepuje...) Zakochuja sie romantycznie, są refleksyjne i zapatrzone w ciebie- naprawdę owieczko sarenki. W łozku delikatne i jakby wycofane - bo poprzedni, niedobrzy parnerzy o sarenke nie dbali. To tak z miesiąc- potem sarenka po porannym bzykaniu oswiadcza z mina dla odmiany Kłapouchego że lubi mówic z tobą, spędzac czas i sie bzykac z toba a tak w ogóle to cie uwielbia ale to chyba nie miłość- i ma ździwnie w oku czemus facet taki nieswój. Jak jesteś nieswój dłużej - no znowu szczesliwa tylko z toba- jakies trzy dni - potem ze ździwniem w oczach wygłasza tekst - no mówiłam że kocham ale co z tego" - to było tydzień temu a dzis to dziś. No to wydzierasz ryja ( sam jestes ździwiony bo do tej pory wydzieranie ryja ci sie nie zdarzało i masz sie za człowieka zrównowazonego i przyzwoicie wychowanego) i znowu saranka pojawia sie na scenie- czas ma dla ciebie i czułości. Myślisz sobie- kobieta zmienną jest. Poczem po miesiącu szczęścia i wyznań ( głownie o niedobrych byłych i toksycznym tatusiu - niezyjącym zreszta od dawna) dowiadujesz sie że saranka chce sie tylko przyjaźnić a w dodatku wdraża program naprawczy. Ciebie naprawia oczywiście nieszczęsny idioto. Bałaganisz, chrapiesz, masz odruchy agresji ( to znaczy nie gadzasz sie ze wszystkimi pogladami sarenki i co gorsza próbujesz bronic swoich racji) i stawiasz dzbanek 3 cm za daleko od ściany. Przytulała sie do ciebie w swieta? Cos sprawdzała ale nie powie co bo to narusza jej granice. Obsesyjny jestes bo pytasz co jest grane- faktycznie robisz sie obsesyjny i pytasz o co chodzi bo masz wrażenie ( jakże mylne) że skoro miesiąc temu było parodniowe i paronocne słodkie tete a tete ( taka jestem szczesliwa) to chyba jestescie parą. No nie jestescie a w ogole tos sobie to chłopie wymyslił bo to było rok temu... Ale rozmaite zlecenia sarenki wykonujesz - no nie chcesz byc takim potworem jak były maż ( no bydle straszne - utrzymywał parę lat na poziomie high end ale juz mu sie nawet gadac z sarenka nie chciało wiec sobie normalną dziewuche znalazł na boku- troche sobie sarenka strzeliła w kolano bo trzeba było isc do pracy po rozwodzie - ale - wille, mieszkanie i pare innych drobiazgów zostawił zeby sie odczepiła) czy inni idioci i brutale. Ale jakos chłopie jeszcze nie zdurniałes do końca, w dodatku masz przyjaciół którzy widza co sie dzieje i mówią ci co o tym myslą. No to wydzierasz ryja- juz naprawde poteznie - że masz dość tej znajomości z saranką, drzesz ryja ze nie masz ochoty być zabawko-gońcem. Co słyszysz? to bądźmy przyjaciółmi, próbowałam ci pomóc ale teraz wiem ze jak ktos nie chce sobie sam pomóc to nic z tego nie będzie. Opadaja Ci ręce, nogi, mózg staje dęba - bo słyszysz to 5 albo 6 raz od roku. I dalej Ci sie wydaje ze saranke tak naprawde cie kocha więc mówisz OK i dramatycznie przyznajesz żę masz "problemy wewnetrzne ze sobą". Na szczęście mamusia z tausiem wpoili ci nieco zdrowego rozsadku i godności a także szacunku do siebie- i nareszcie przestajesz do sarenki dzwonić. Ona tez nie dzwoni ( ciekawi cię dlaczego momentami ale jakos z tym zyjesz). Ale 1. spotykasz sie z przyjaciółmi 2. znalazłes sobie terapeutę na kilka sesji 3. biegasz codziennie na siłownie 4.zostałes członkiem bractwa rycerskiego 5. umówiłeś sie w końcu z tą bibliotekarką która tak niesmiało sie usmiecha do Ciebie od 5 lat. 6 masz błogą nadzieje że jak saranka sie odezwie to bedziesz w stanie na luzie zacytowac wiekopomną wypowiedź Jana Himilsbacha - a ch....ci koło d....y żeby przyjemności nie było.

    I nie ma tego złego - bibliotekarka jest zrównowazona, masz o czym znia pogadać, nie patrzy na ciebie maslanymi oczami tylko wesoło w dodatku jest ze 6 lat od sarenki młodsza - jakby nie lekcja z sarenka nigdy bys chłopie slicznej, rudej dziewczyny nie zaprosił na pierwsza randke. A po szóstej randce co prawda nie poszliście do łozka i jakoś wam to nie w głowie ( z sarenka po drugiej- sama w ciebie sie wpiła żeby stwierdzic po misiącu ze sobie chłopie to wymysliłes bo ONA tak NIGDY nie robj), nie pieprzycie trzy po trzy jak para nastolatków - ale jest kurcze fajnie. Normalnie!!!
  • niemazgajsie 18.01.15, 04:05
    Witam,tak czytam, jakbym czytał swoją historię, tak zaczyna niemalże każdy kto się znajdzie pierwszy raz na forum o borderline.
    Tak na marginesie,część brzask,część spaprany. Dawniej pisałem pod nickiem sermater, He pisałem jakieś dwa lata temu na forum,spaprany mi odpowiadał w sposób którego wtedy jeszcze nie rozumiałem,mówił ze jak jedynym wyjściem jest "ucieczka",z brzask pisałem maile która tłumaczyła mi to samo tylko delikatniej. Dziękuję wam :) jednakże (głupi naiwniak) wtedy chciałem ratować małżeństwo,naprawić moja drugą połowę,żyłem wielkimi nadziejami. A dziś, dziś dla kogoś kto pojawi się na tym forum,i jest w podobnej sytuacji, żyje z osobą bpd, mam jedną jedyną właściwą rade. Uciekaj i nie oglądaj się za siebie!!! Żeby to wszystko ogarnąć to musiałem się najpierw zająć sobą,zacząłem chodzić na terapię, bo już miałem totalnie rozpieprzoną psyche przez moją księżniczkę, nowe studia,zacząłem biegać,ogólnie się rozwijać nie patrząc na chore opinie mojej psychopatki. Bo jak wiadomo wszystko co robisz jest głupie. Zacząłem inaczej funkcjonować,i przede wszystkim zacząłem etap ratowania siebie i mojego dziecka. Wyjście z bagna jeszcze się nie skończyło ale jak już wiedziałem ze nic z tego nie będzie zacząłem skrzętnie zbierać dowody na zachowania mojej manipulacyjnej wybranki. To zdrady, to zachowań w stosunku do naszego dziecka itd. Teraz jesteśmy przed pierwszą rozprawą rozwodową,to co wcześniej wydawało mi się nie do zaakceptowania,dziś patrze na to ze im szybciej uda się rozwieść tym lepiej. A łatwo nie będzie!!! Mocno się w to uwikłałem. I teraz tak,ponieważ wiele osób mi pomogło,po pierwsze zrozumieć co tu się k...wa dzieje, bo jak szukasz człowiecze takich informacji jak na tym forum, tzn ze już nie wiesz co jest grane w twoim życiu i pewnie masz już je wywrócone do góry nogami,to ja teraz będę pomagał takim biedakom. I od razu Ci człowieku mowie, nie naprawisz tego, nie jesteś w stanie,nie masz praktycznie żadnego wpływu na zachowania twojego wymarzonego obiektu westchnień.To co było na początku waszego związku to tylko pewnego rodzaju pułapka w którą miałeś się złapać,żebyś później już na emocjonalnym łańcuchu mógł wspominać dawne czasy,i żebyś sam sobie mógł naprawić swoje emocjonalne więzienie.Początek to była tylko pierwsza część prania Ci mózgu, co za tym idzie przesuwania Twoich wszystkich granic i zasad które za pewnie na początku związku miałeś. Prawda? Uświadom sobie ze Twoje pragnienia i potrzeby które jak spojrzysz pewnie na siebie z boku zostały zepchnięte na bok, są bardzo ważne, i wcale wbrew pozorom i temu co mówi (pierze) Tobie i o Tobie kochany psychopata nie jesteś egoistą i wcale nie myślisz tylko o sobie. Chory świat gierek w.którym żyjesz to jest jego/jej świat w którym nie możesz dalej brać udziału.Cały ten histeryczny teatrzyk ma na celu tylko jedno, kontrolowanie ciebie na każdej możliwej płaszczyźnie,Ty masz tylko jedno zadanie w tym związku,być żywicielem tej psychopatycznej i emocjonalnej pijawki. I jeszcze dalej,myślisz ze no tak,ma taki charakter,no ale Cie przecież kocha,to powiem jedno,te osoby nie rozumieją co to znaczy kochać. No chyba ze samego siebie,ale to też nie bardzo. I myślisz ze ( myśl na początku nie do zaakceptowania) będzie z kimś innym,bo będzie i będzie mu opowiadać te same farmazony co tobie,że jesteś miłością życia, że sama nie da rady,nie wyobraża sobie życia bez Ciebie,ale mam dla Ciebie wiadomość,jej następny związek skończy się identycznie jak ten teraz. Mało tego, ofiara tej modliszki znajdzie się na tym forum i zdezorientowana,obdarta z godności,bez grupy wsparcia,znajomych, zacznie łapać o co w ogóle chodzi i co tak na prawdę się stało. Przecież byłeś normalnym,wesołym człowiekiem a nie strzępkiem nerwów obwiniającym się o to ze może za mało dałeś z siebie i dlatego nie wyszło. I to jest ten punkt zwrotny gdzie zaczynasz kumać o co chodzi. Najlepiej teraz jak pominiesz etap ratowania,i może Ty jako pierwszy dasz rade,i może się jakoś ułoży,tylko zaczniesz właśnie od tego momentu wyciągać sam siebie za łeb z tego toksycznego bagna. To jest moja najszczersza rada. Szczerze powiem nie mam teraz litości dla osób z bpd. Poważnie, niszczycie, zatruwacie życie najbliższym osobom. Gadki typu bądź ze mną mimo wszystko, to jakaś paranoja. Szanuj mnie,ja będę szanował Ciebie,to jest związek. W normalnym związku jest jest szacunek,zaufanie o uczuciu nie wspomnę. W związku z psychopatą borderline nie ma żadnej z tych cech,za to jest zniszczenie,strach,manipulacja, i zniewolenie psychiczne. I nie mam usprawiedliwienia teraz dla nich,bo niby dlaczego?czy psychopata który znęca się nad rodziną i dziećmi fizycznie różni się dużo od borderline?obydwoje najczęściej mają prze...bane dzieciństwo ale psychopata jest zły, a borderline to zaburzenie. Tylko zapytajcie osób które były w takich toksycznych związkach, czy nie czuli się zmaltretowani psychicznie. Często wychodzą z takiego związku tak poronieni i zmęczeni psychicznie ze czas potrzebny na dojście do normalności jest ma prawdę długi.Trochę jadę po bandzie z tymi stwierdzeniami no ale może to komuś otworzy oczy, jeżeli jeszcze nie wie co ma robić.To nawet nie jest już nienawiść z mojej strony , tylko suche fakty i odpowiednie ustosunkowanie się do nich.To co moja borderka zrobiła mi z życia to koszmar, mnie to jak mnie, ale mojemu dziecku to już zupełnie inna sprawa.Teraz jak nagle przyszły papiery to przeprasza na kolanach i mówi że zrobi wszystko pójdzie na każdą terapię, tylko że ja ani iw to nie wierzę, ani nie mam zamiaru ryzykować następny raz, jedynym moim pragnieniem stało się aby uwolnić się od tego syfu.Z resztą już za chwilę jej zachowania odwracają się o 180 stopni, nie dało rady błaganiem no to dla odmiany szantaż, straszenie i darcie ryja, i tak na zmianę, wiadomo, huśtawka jak 150.No i tym sposobem zmieniło się moje nastawienie do borderów dość diametralnie, zatruwają życie innym, nie ponosząc za to konsekwencji.Chcę teraz pomóc wszystkim którzy znaleźli się w podobnej sytuacji, posłużę moim kilkuletnim doświadczeniem w tej chorej materii. Dlatego Pozdrawiam was uciśnieni, wracajcie do normalności :) I na koniec polecam jeszcze stronę koniectoksycznych.blogspot.com/
  • brz_a_sk 18.01.15, 10:50
    tak trzymaj

    bardzo smutne jest to, ze osoba o którą DBAMY(od pewnego momentu o bordera się juz tylko dba) im dłużej jest w fazie planowania:
    będę dobrym człowiekiem,
    myślenia o tym gdzie jak krzywdziła
    i postanawianiu sobie - wiem i nigdy nikogo już nie skrzywdzę;
    odpala taki numer, że sama nie śniła jak może w swojej dobroci być tak perfidna
    łapie hałst upojenia panowaniem nad osobą, z którą wydawałoby się poukładała osobny świat, zobaczyła jak niszczyła
    i ten jeden moment jak kieliszek u alkoholika odpala z nieprawdopodobną precyzją PIĘKNY TANIEC WYKAŃCZANIA
    border wierząc, że już się ogarnął potrafi wrócić i zawalczyć
    o zwycięstwo
    zniszczy dzieci wkręcając je w 'proces swojej odnowy' idylla w budowaniu kolejnego piekła

    i nic i nikt borderowi nie powie - bo ten będzie głuchy i ślepy
    wyłączy wszystkich i wszystko, zmarnuje to co nawet przez kilka lat naprawiał
    jak ćma bezwolnie poleci za osobami najważniejszymi w swoim życiu i spłonie na zgliszczach

    zdaje się, że i tak się odrodzi nie koniecznie w dobrym tego słowa znaczeniu - obawiam się, ze cyniczniejszy, perfidniejszy, przebieglejszy i pewny, ze teraz jest już dobrym człowiekiem i nie zrani

    czym dla bordera jest radość z wygranej? byle ofiara jak najdłużej wiła się i był materiał do tortur - ukochane ofiary są najlepsze - może jest i tak, ze dlatego nie odpuszcza matce, bliskim, partnerom i dzieciom - powoli zabić SWOJEGO PSA, obserwować kurę jak lata po podwórku mimo, ze już bez głowy

    możliwe, że tak mają tylko niektórzy borderzy

    nie pijący alkoholicy mówią o swoim okropny nałogu, by przestrzec innych, by pomóc im z tego wyjść; mówią też o błędach otoczenia, bo to prawda, że chora jest zawsze cała rodzina i okolica; ale nie ma chyba niepijącego alkoholika, który snuje bajki o winie całego świata i konieczności zdewastowania każdego kto śmie powiedzieć prawdę

    Kiedyś przeczytałam takie zdanie - nigdy nie mów borderowi co ma zrobić, on sam wie i świetnie sobie radzi - miało ono pomagać otoczeniu - dawać szansę borderowi
    tak to słuszne zdanie
    border wie co robi i co chce zrobić - skutków prawdziwych nie przewiduje, albo się z nimi nie liczy
    za nazwanie prawdziwych intencji, wyrok śmierci - wiec nie warto się wysilać i zdanie "nigdy nie mów borderowi co ma robić jest słuszne" ;
    chyba, że ma się już jasny obraz tego co się kryje za najnowszym planem i ma się dość

    możliwe, ze wygrywają swoje życie ci partnerzy, którzy na środku rynku głośno jasno i trafnie mówią jak trudno jest się zorientować w manipulacjach zaburzonej osoby

    każdy kolejny partner ma IDENTYCZNIE tylko jeszcze 'lepiej'
    wsłuchujcie się w opowieści o exach tam jest 100% waszej przyszłości
    straszne ale zdaje się prawdziwe

    i nie wierzcie, że borderowi coś się uświadomi mówiąc: co ty robisz, przecież przed chwilą opowiedziałeś, że tak robi tylko ostania ... nie szanująca swoich zasad osoba; podła nikczemna i oszalał w nienawiści - nie ma szans jak border ruszy i poczuje krew - co tam jego zasady

    nie wiem jak znoszą to rodzice i bliscy - nie dobijani nigdy, ostania deska ratunku - polewani wrzątkiem z umiarem, zamrażani ...

    czemu dorosły border nie zostawia w spokoju rodziców???

    zaburzenie? tak, rozumiem
    prawo do krzywdzenia? NIE NIE NIE





  • madafaka1985 18.01.15, 12:25
    ja miałem frajde własnie z taka sarenka:) moja psycho Sandra Bullock:) najczulej wspominam te slodkie momenty, kiedy przestalem byc ukochanym, idealnym i takim jak zaden wczesniej - a stalem sie nieznosnym bytem.
    Zęby mylem za dlugo, prysznic wieczorny za regularnie, kiepsko gotowalem wode na herbate, mialem dziwne miny i trudne zaintetesowani, dziwna postawe i sylwetke, jak bylem chory (dziwnie kaszlalem), jak bylem zdrowy (bylem za aktywny i zbyt glosny), zbyt szczeesliwy a zarazem nudny i smutny. kiedy dobrze sie czulem i bawilem oraz cieszylem z sukcesu -
    Sandra mowila - "pamietaj radosc szybko sie konczy" dodajac za chwile ze jej byly to taki luzak i radocha a ja taki sztywniak.

    Stawianie w sytuacji bez wyjscia - sprawy zalatwial byly na smyczy, ja angazowany malo, glownie do przyjemnosci (ruchanie) plus radosc
    zycia:). Kiedy zaczynalem sie wkuriwac (etap intuicyjnej swiadomosci ze cos nie gra) - Sandra uswiadomila mi ze byly po krzywdach jej zadanych "niech sie w koncu do czegos przyda"....:D. jak ja juz zostawalem w cos wciagniety to - np mialem 25min na przewiezienie czegos z jedego konca miasta na drugi jak nie wyszlo to...."wszgstko musze robic sama jezuuuuuu"

    Problemy z nastrojami Sandry tlumaczylem: wiekiem, brakiem cukru, brakiem witamin, menopauza, stwrdnienuem rozsianym, koszmarami, pełnia ksiezyca, brakiem ferrarri itp itd.

    Sandra obecie w drugim zwiazku po mnie:) zajelo jej to rok i 18 dni:)

    Sandra odeszla sama ode mnie - radosc mam wielka:) odcinka i nowe zycie:) piekne i z usmiechem:) plus wode moge gotowac jak.chce:)
  • tomaszzamojski 18.01.15, 13:16
    no....i to wszystko bez krzyków, epitetów. lodowiec albo niecierpliwosc, ewentualnie brak czasu bo......cos tam cos tam. Ciekawostka- jak wydarłem ryja- panika u sarenki w głosie - tj jak wydarłem ryja na temat że to nie ma sensu..

    A teraz czasami mi tylko do głowy przychodzi że rachunki niewyrównane - mentalne - mam ochotę zrobic coś co spowoduje że sarenka choc kilka godzin bedzie rzygała nienawiścią i strachem. I żeby bolało. Nie przemoc , nie czynne działanie, nie robie jej koło d....y tu czy tam. Tylko nie mam pomysłu. Mam szczera nadzieje że komletna zlewka z mojej strony zaboli. Ale może sie łudzę.
  • brz_a_sk 18.01.15, 13:29
    umiesz inaczej?

    popatrz tak - bite dziecko całe dzieciństwo marzy - nigdy nie uderzę swoich dzieci, nikogo ...
    i potem gdy coś się rypnie, podnosi w odruchu rękę i

    i co SOBIE ROBI?

    popatrz tak i szukaj

    gdzie jesteś SOBĄ - wymarzonym

    a jak pomóc borderowi nie krzywdzić innych - no to jest pytanie - czy w ogóle da się

    nie podnoście głosu ani ręki - na siebie bo to zawsze jest na siebie

    na początku to jasne, że człowiek łapie kij i leci pogonić kota gadzinie - pomstując i klątwy wszelakie ... :) :) :)
    krzywdzony nie nabiera prawa do krzywdzenia - to pułapka; nie naśladuj :) - melisa, rumianek na tę zarazę


  • tomaszzamojski 18.01.15, 14:07
    nie potrzebuje. czasami mnie gniew dopada. Wiem ze nic nie zrobie, wiem ze nie chce bo tylko by mnie to ponizyło. Poniża mnie nawet ta nadzieja że " olanie" ja boli.
  • brz_a_sk 18.01.15, 14:11
    jesteś coraz bliżej odłożenia tego doświadczenia do archiwum
    zipem
    rarem
    7z

    i to co złe z hasłem wpisanym po omacku

    niech tam będzie, że przepracowane

    do "zniszczarki"

  • tomaszzamojski 18.01.15, 14:27
    bo chce normalnie zyc. Wrócić do domu po pracy, czasami gdzies wyjśc z kims bliskim, spedzic troche czasu. Nie mysleć jaka ona bedzie za tydzień czy za godzinę, co powie, co jej sie znowu wydawało Może razem kiedys zamieszkac - cholera- żeby któs sięcieszył że jestem żebym ja cieszył sie że jest ktoś. cchće żeby to co prawdziwe w niedzielę było tym samym prawdziwym w piatek, to co w styczniu to i w maju. Wiem ze samo sie nie zrobi, ze trzeba zadbać o to, uszanować drugiego człowieka, zaufac mu. Ale żeby i drugi człowiek troche sie postarał, uszanował mnie, zaufał mi. Nie potrzebuje pieprzenia o tym ze jestem " miłoscia zycia' że " uwielbiam z toba robic to czy tamto" i odszczekiwania tego po tygodniu czy trzech miesiącach - w lodowaty, obojetny sposob. Ja chcę normalnie zyć. Normalnie. Marzę o tym. Bezsilność-chce sie poddac i przestac walczyć.
  • tomaszzamojski 18.01.15, 13:20
    Zęby mylem za dlugo, prysznic wieczorny za regularnie, kiepsko gotowalem wode na herbate, mialem dziwne miny i trudne zaintetesowani, dziwna postawe i sylwetke, jak bylem chory (dziwnie kaszlalem), jak bylem zdrowy (bylem za aktywny i zbyt glosny), zbyt szczeesliwy a zarazem nudny i smutny. kiedy dobrze sie czulem i bawilem oraz cieszylem z sukcesu - a czajniczek nie był za blisko od ściany? :-). Może to ta sama :-)
  • brz_a_sk 18.01.15, 13:40
    kiedy ktoś nas wkurza wiele czynności nas doprowadza do szału

    mieszanie łyżką w kubku, szklance ? i to postukanie na koniec brrr
    są chyba dyżurne wk*

    chyba poziom wk* wyznacza listę do czepiania się - codzienność osoby obok jest nieznośna

    ciekawe czy niechcący odkryliście listę?

    fajny test na pierwszą randkę - kochanie czy śmigasz tak szybko jak lubię i nie zostawiasz włosów w umywalce? - bo potem wymagam tych drobiazgów - potem tzn gdy już zajeżdżam

    :)

    luzik dać nieznośnym luzik

    ciekawe czy borderzy są do siebie podobni - bo piszą, że nie - absolutnie :)
  • madafaka1985 18.01.15, 14:00
    jeszcze dodam ze Sandra byla chodzaca madroscia:) Jej slowa, znajomosc filozofii, plynnosc w wyglaszaniu negatywnych opinii o
    moich pomyslach - mistrzowskie. permanentne stawianie sie na wyzynach doswiadczenia i znawstwa aspektow zycia - tylko po mojej stronie niekonczace sie pytania - jak to mozliwe ze taka wiedza a w realu taka chujnia, a czym lepsze warunki do komfortowego zycia tym chujnia wieksza!
  • tomaszzamojski 18.01.15, 14:10
    ja słyszałem" zejdź na ziemie" kiedy cos mnie cieszyło i fascynowało. Albo "zastanów sie po co to robisz, do czego Ci to potrzebne"
  • brz_a_sk 18.01.15, 14:19
    kontroluj się = opamiętaj się
    milcz w różnych słowach milej brzmiących

    nie chcę tego słyszeć - to dotyczy każdej rozmowy, która może zostać odebrana jako analiza zachowania bordera

    i żadnych zaskoczeń
    rytuały

    wszystko by nie wyjść na głupka, nie dać się zaskoczyć

    a vice versa - o no same zaskoczenia jeśli tylko jeden taki numer przejdzie - zawsze podejść po cichu i huknąć za plecami - nawet zawał na początku byłby ciekawy do obserwacji
    dopiero potem NIE UMIERAJ - nie masz prawa

    hartowanie
  • tomaszzamojski 18.01.15, 14:41
    brz_a_sk napisała:

    > kontroluj się = opamiętaj się
    > milcz w różnych słowach milej brzmiących
    >
    > nie chcę tego słyszeć - to dotyczy każdej rozmowy, która może zostać odebrana
    > jako analiza zachowania bordera
    >
    > i żadnych zaskoczeń
    > rytuały
    >
    > wszystko by nie wyjść na głupka, nie dać się zaskoczyć
    >
    > a vice versa - o no same zaskoczenia jeśli tylko jeden taki numer przejdzie - z
    > awsze podejść po cichu i huknąć za plecami - nawet zawał na początku byłby cie
    > kawy do obserwacji
    > dopiero potem NIE UMIERAJ - nie masz prawa
    >
    > hartowanie



    po 7 dniach wajki znienacka( wtedy znienacka potem ....właściwie cały czas trzymałem garde wysoko - nie zawszo pomagało) usłyszłem - " nie jestem gotowa, nie dasz mi tego co powinien kiedys dac mi ojciec, jestem za głupia, ale zaraz potem "nie wychodź"- bo chciałem wyjść - za chwilę dla odmiany " dlaczego ja, jest tyle innych kobiet, boje sie że gdzies mi znkniesz". I pytania - potem - "a co bys czuł gdybym powiedziała ze to koniec związku" - szczerze mówiąc juz rozeźlony odparłem że " nic takiego" - no - to była histeria że" jak to tak, taka kompletna zlewka, chyba jestem nienormalny" - brzasku komentuj bo cos czuje fachowca. A ja momentami mam ciagle wrażenie że to nie żaden border tylko ze faktycznie cos ze mna nie tak.
  • tomaszzamojski 18.01.15, 15:00
    miało byc " po 7 dniach bajki" - miło, rodzinnie, ciepło i przytulnie - znienacka...
  • brz_a_sk 18.01.15, 15:29
    a nie macie wrażenia, że każdy zaczyna takie jazdy,
    że może to border?
    że podstęp?

    to jedno co zostaje po doświadczeniu, zę człowiek moze taki być

    a drugie - rewelacyjne :(

    border ma pierońsko skuteczne metody
    przemyślane
    partner ma je sprawdzone na sobie i to znowu jak z tym biciem bo byliśmy bici

    cholera wiecie jak dalece włazi pod skórę? - czasem zbuntowany poraniony partner jest nie wiele różniący się od bordera w odruchach
    wie kiedy jak sie zachować by 'działało'

    to jest najstraszniejszy spadek nie do odrzucenia; trzeba w sobie to tropić
    bardzo świadomie trzeba wychodzić z tego syfu
    opanować strach, że ktoś nas wpuszcza w kanał
    nie stosować metod dla psychopatów :)
    lepiej przegrać w każdym nowym związku niż cokolwiek wygrać manipulacją

    jest taka teoria, że to co dostajemy pierwotnie to kalka i nie da się tego często zmienić
    (np kalka bakterii, które noworodek dostaje w trakcie naturalnego porodu i kontaktu z cycem mamy, czy klatą ojca ; albo inna kalka przy cesarce - uboższa + komplet szpitalnych mikrobów )
    to samo mówi się o pierwszych razach, czy pierwsza miłość jest dobra, jak się rozstajemy; jaki jest pierwszy sex; jaki jest pierwszy partner ...

    mam nadzieję, że border tego nie potrafi zmienić co człowiek ma w sobie
    trzeba powalczyć o siebie sprzed katastrofy

    wiadomo, że ja jestem za szukaniem głowy, człowieka i wzbogacania tego sexem
    jak sex wzbogacamy człowiekiem ??? bywa, ze wystarczy że ma autko czy ładnie wygląda na towarzyskim wybiegu

    patrzcie jak ludzie zachowują się w stosunku do innych; co mówią o ludziach - naprawdę to bardzo bardzo wiele mówi o człowieku; nie ideealizuje się świata tylko partnera w fazie zakochania; choć bo ja wiem gdy się zakochujemy świat pięknieje w naszych oczach - czy w oczach borda też? trochę choć? Nie wiem bo dopadałyby go wyrzuty sumienia; czasem dopadają i ... o tym innym razem

    nie jestem specjalistą - nie;
    patrzę jak mało rozumiemy z tego zaburzenia
    patrzę jak padamy jak muchy widząc bordera bez maski
    patrzę jak opadają ręce gdy ktoś upiera się zostać z oprawcą - tu mówię o ewidentnych przemocowych związkach
    patrzę jak ludzie mają dzieci gdy widza, że coś jest nie tak :( :( :( czemu ???
    ale to człowiek dopiero wie gdy ma doświadczenie

    (ha słucham przyśpiewki o złej macosze w rdc - ludowa muza stareńka )

    straszne dylematy co zrobić gdy jest dziecko - NIE WIEM nie ma dobrych rozwiązań

    ostatnio o dzieciach czytam to i powiem PIEKŁO - choć niby co tam takie prawie normalne życie domowe

    weekend.gazeta.pl/weekend/1,138262,17196168,Corki_swoich_ojcow___kobiety__ktore_kochaja_za_bardzo_.html








  • marekgazek 18.01.15, 15:39
    Chopie - "blokujesz mój rozwój", "przez ciebie nie mam czasu na nic". To jest tak. Border mówi coś do Ciebie to tak myśli o sobie. On to tobie robi. To ona mnie blokowała i przez nią nie miałem czasu na nic. Pomódl się do najświętszej panienki żeby ten nowy się z nią ożenił. Niech cię nie boli myśl, że tamten ci ją odbił lub cosik takiego. Nie odbił. Ona go właśnie wbija na pal. A ty jesteś wolniutki. Miałeś kobiety przed nią. Będziesz miał i po niej. Tego kwiatu to pół światu. TY ułożysz sobie życie. ONA nigdy. TY będziesz miał swoich przyjaciół, rodzineczkę która cię kocha bezinteresownie. ONA ciągłe sporki z rodziną, przyjaciólki tylko bordery lub krimnaltango. Zleweczkę zrób. I nie złap się więcej na bordera. :)
  • brz_a_sk 18.01.15, 15:50
    empatia?

    czemu nie żal Ci kolejnych ofiar?

    co jest? że głupki? - no to masz problem ze zrozumieniem siebie - czemu poległeś?

    hm

    ciekawe :)

  • marekgazek 18.01.15, 16:12
    Zal mi z całego serduszka. Czasem trzeba jednak wybierać mniejsze zło. Empatia mnogo mnogo. Nie głupeczki wcale. Serdeczne współczućka. Jak to mówią starzy gorole :) spójrz choć raz na siebie. Choć roz zrób coś egoistycznie w wyjątkowych przypadeczkach życiowych. I zderzenie z borderem następniutko uwolnionko jest tym przypadeczkiem życiowym. :)
  • brz_a_sk 18.01.15, 16:23
    e tam :)

    mniejsze zło wybierasz kiedy decydujesz na jakie tory pojedzie pociąg za zwrotnicą - na tłum czy na jednego człowieka - gdy przestawisz zwrotnicę

    potem mniejsze zło będzie dzieckiem - żebyś miał trudniej

    oczywiście to nie ja wymyślam TAKIE wprawki :)

    może należy myśleć jak zatrzymać pociąg - byle nie wykoleić na naszym twardym karku

    tak masz rację po pierwsze neutralizować bordra w sobie - potem ogarniać resztę świata - na pewno
    pozbierać się i uświadomić sobie jak to się mogło stać





  • tomaszzamojski 18.01.15, 16:37
    lekcja, wnioski, spojrzenie na siebie - dlaczego nie potrafiłem odejść mimo że bolało coraz bardziej. bo zatrzymywała, ciagneła z powrotem? no to co? to tylko usprawiedliwienie dla siebie samego " chciałem odejść ale ona nie pozwalała...". Może tak naprawdę nie chciałem odejść. To odpowiedzialność bordera ze w tym tkwiłem ( nadal troche tkwie bo zamiast przytulać bibliotkarkę pisze tu z Wami)?. Nie- moja.

    Kalka - pewnie ze kalka - ilez razy matka mnie odrzucała, ilez razy wydawało mi sie ze jesli bede grzeczny, nie bede płakał - to mnie przytuli i pokocha. Czasami przytulała - a potem znowu była inna i musiałem byc grzeczny.

    Ale teraz jestem dorosły, juz nie jestem dzieckiem...ale czasami zerkam na telefon - czy nie dzwoniła "moja" borderka" - z nadzieja i strachem jednoczesnie. Bo to świeża sprawa, bardzo - niecały miesiąc. Lekcja kolejna - kiedy dorosła kobieta modulując głos zasypuje czułosciami, mówi o miłości nad zycie, kiedy wszystko we mnie uwielbia, wszystko uwielbia ze mną robić - to uwaga!!! Czerwone światełko. Nie odrzucać na dzień dobry - poczekać i nie wkręcac się. Bibliotekarka - jest miła, usmiechnięta, ciepła- ale nie uwodzi, nie narzuca się. Może to nie kolejny border. Dlaczego kolejny? bo były w moim zyciu co najmniej dwie poprzednio - wtedy niczego sie nie nauczyłem. Może dlatego że były z pozoru inny - histeryczne, wyzywające, awanturujące sie, niszczące moje rzeczy, wulgarne. Ta była "inna". Inna? Czyzby??? Bo bez krzyków, ze poukładana na oko?
  • brz_a_sk 18.01.15, 16:55
    to może jest w tym coś - szukajcie interesującego człowieka, przyjaciela a miłość przyjdzie albo nie
    jeśli jest tak, że tylko my a reszta fuj - to coś nie tak
    można wspierać takich ludzi ale nie można ich zagłasakać ofertą wyręczenia świata w polubieniu

    część ludzi ma to wyniesione z domu, nie kochają od następnego dnia nikogo bardziej niż siebie
    i nie przeceniają akceptacji bardziej niż sami siebie cenią
    reszta musi się tego nauczyć - gdy maja pecha na ciężkich przykładach

    ale to wszystko nie ważne, ze ma się w sobie potencjał do bycia z kimś
    warto zakochać się na całego innej miłości nie ma - tak na moje oko :)

    www.ipla.tv/Mala-czarna-odcinek-359/vod-5603514 o miłości mądrzy ludzie przytaczałam ten link Mała czarna 359
    Z Małgorzatą Braunek i Wojciechem Eichelbergerem zaś o różnych stronach miłości.
  • tomaszzamojski 18.01.15, 17:04
    i to duzo łatwiej zajmowac sie borderem i jego "jazdami", cierpiec, płakac i zastanawiac sie o co chodzi - niz zająć sie k.....a własnym zyciem. Dużo łatwiej "ratowac" bordra kiedy już wiemy że to border niz zająć sie sobą - i jakie to "szlachetne"....Oto Ona, taka cierpiąca, nie wie co czyni kopiąc mnie jak psa a ja nadal szlachetnie "zbawiam", ratuję" i "wspieram" ....Prawda, jak wspaniale, szlachetnie mozna sie poczuć? Tylko ze to jest tyleż efektowne co nieefektywne. W dodatku robimy po czesci to co robi border - przeciez border próbuje nas modyfikowac, zmieniać, pokazuje jacy jesteśmy kiepski, źli i do dupy - i twierdzi przy tym ze to dla naszego dobra, ze chce nam cos pokazac zeby nam pomóc. I znowu - jesteśmy tacy sami jak border - ratując bordera. To jest wszystko proste. Tak na rozum. A dlaczego bibliotekarka tak mnie nie kręci, dlaczego nie ma az takiej namietnosci - a jest i młodsza i ładniejsza, i zgrabniejsz i milsza i bardziej inteligentna?

    Bardzo chce zeby było normalnie i spokojnie i zeby to mi wystarczyło - bez tej posranej chorej namietnosci ( bo Panowie - z zadna inna nie było takiej namietnosci jak z borderka, prawda? Naszej namietnosci - nie jej...)
  • spaprany 19.01.15, 14:11
    " bo Panowie - z zadna inna nie było takiej namietn
    > osci jak z borderka, prawda? Naszej namietnosci - nie jej..."

    Ta, proszę cię :) Gówno prawda - z moją obecną, stabilną i normalną kobietą jest mi O NIEBO lepiej w łóżku, niż było z tamtą. Nie ma porównania. Zresztą na każdej jednej półce życia jest mi o niebo lepiej, także wyrzuciłem teorię o super seksie z borderkami do śmieci.
  • madafaka1985 19.01.15, 16:55
    Brawa Brawa:)

    potwierdzam i nie zaprzeczam :) Jakże to wspaniale rozkoszować się w fizyczno-duchowej pięknej relacji z nowo wybraną kobietą, która podczas rannego przebudzenia omiecie mnie spojrzeniem swoich oczu oprawionych w długie rzęsy i z lekkim westchnieniem w głosie powie że było wspaniale i fikuśnie powspomina nocne igraszki przy śniadaniu. ze szczerością i wiarygodnością pójdzie na spacer i w najmniej spodziewanym momencie wspomni jakiś drobny niuans i szczególik :).

    i NIJAK to wszystko ma się do borderowego amnezyjnego seksu - jeden ze stu trzydziestu!
  • madafaka1985 19.01.15, 17:02
    a sranie w banie!

    Borderka zrobiła Ci zastrzyk w mózg z: amfetaminy, kokainy, endorfin, metaamfy, heroiny, marychy, wódy i adrenaliny i dlatego mózg Ci mówi, że tylko tam jest szczęście. Borderka jak dealer wstrzykiwała, wstrzykiwała i nagle powiedziała albo dajesz dużą bańkę za działkę albo fuck off ! Ci co płacą chwilunię pojadą na działkach a potem umierają bo nagle dealer jedzie do USA i zmienia tożsamość, rodzinę oraz zdjęcie. dealer jest nieuchwytny.

    Bibliotekarka natomiast nie przyjebie Ci całym tym krakiem ale da Ci coś o wiele lepszego, da Ci coś czego bordowy dealer nie miał w swoim plecaczku! Musisz tylko sobie uświadomić, że tym narkotykiem jest normalność i godne pełne szacunku życie :) A jak zaufasz swojej bibliotekarce to może okaże się że ona ma w zanadrzu jakieś naturalne narkotyki typu oksytocynka, którą jak z niej uwolnisz to odlecisz na księżyc :D
  • brz_a_sk 19.01.15, 17:40
    nie spróbowałam niczego co by mi zabrało radość z normalności

    cos w tym jest

    lubię dobre alkohole spoko spoko

    jestem w pewnym sensie w granicach normy :)
  • tomaszzamojski 18.01.15, 16:48
    i jeszcze jedna lekcja- jesli ktokolwiek na krytyke swojego zachowania reaguje stwierdzeniem ze to agresja, albo tak maniouluje rozmową że mówi sie dwie godziny o wszystki tylko nie na temat - czerwone światełko!!! Jesłi były maz to " ponura postac" a inne poprzednie związki były "idiotyczne" - to czerwone światełko !!!
  • tomaszzamojski 18.01.15, 17:22
    i na koniec na dzisiaj - pytanie po co mnie to potrzebne? Żeby oderwać sie od siebie. "Kochanie" bordera to zwyczajne uzaleznienie, nic więcej. Jak od alkoholu. Haj, jazda emocjonalna, przymus - ile razy łapałem sie na tym że "musze" zadzwonić bo mnie roznosi" - 5 minut rozmowy i cool, świat spokojny, normalny, puls w normie- zazyłem bordera - jak kokaine albo wódkę - wszystko jedno czy był miły czy zimny - jak zimny to nawet "lepiej" - mocniejszy kop, wiekszy haj. I byc może to że tak jest , bo moim zdaniem tak jest - to taki mój mały rewanż na borderach - chwila prawdy - drodzy borderline- Wasze ofiary są tylko od Was uzaleznione. nie kochają Was - odejdą same czy Wy im dacie kopa - wszystko jedno - najpewniej trafia na kolejnego bordra którego nie będa kochały - tylko sie uzaleznią. Wy nie kochacie, Was nie kochają - taka jest cała pieprzona prawda.
  • brz_a_sk 18.01.15, 17:45
    nie niepokoić się o bordera, borderem, z borderem ...
    to uzależnienie chyba od różnych ludzi podpinających się jak dziecko, czy traktowanych jak dziecko

    im więcej zainwestujemy tym dla nas gorzej (jeśli od ręki nie odbieramy zwrotnych inwestycji w nas)

    jak zaburzone osoby naprawimy to się odwdzięczą
    tak też nie wolno myśleć - często naprawione pójdą swoją drogą uznając, że teraz to stać ich na o cho cho cho - i o'key tylko, żeby to nie było pasożytowanie

    nie należy się podstawiać by ktoś na naszych plecach dywan sobie rozwijał

    bywa, że ktoś ma zasadę - dają to bierz a potem się zobaczy

    bywa, ze ktoś nie szanuje niczego co dostanie za darmo

    dużo luzu trzeba takim dać - bardzo dużo :)





  • tomaszzamojski 18.01.15, 17:57
    im więcej zainwestujemy tym dla nas gorzej (jeśli od ręki nie odbieramy zwrotny
    > ch inwestycji w nas)

    nie odbieramy bo nic nie dostajemy. Od bordera? w najlepszym dostajemy wypadku obojetność po miesiącu czasami trzech

    jak zaburzone osoby naprawimy to się odwdzięczą


    nie naprawimy. możemy dac wsparcie. ale 1. jesli ktos chce sie zmienic 2. jesli my samy mamy wsparcie w sobie


    bywa, że ktoś ma zasadę - dają to bierz a potem się zobaczy
    >

    usmiałem się - usłyszałem kiedys taki tekst " to było bardzo miło to Twoje zaangazowanie, adoracja, komplementy Tomku, każda inna kobieta nie kochając Ciebie by to wykorzystała bo dlaczego nie, ja tego nie zrobiłam" - skąd moje usmianie? bo w godzine potem zaproponowała zebym został na noc, potem druga, potem trzecią- znowu byłem przez trzy ideałem - choc juz ze skazami - bo czajniczek nie na miejscu itp zastrzeżenia. Po miesiącu nie wiedziała o co mi chodzi - "przecież nic nie było, pomyliło ci sie, to było rok temu, jestesmy kumplami i nie nardzo mam czas dla ciebie". Kolejna lampka czerwona- bordery "zapominają" - brak ciągłosci narracji. To chyba faktycznie także uszkodzenie mózgu.


  • marekgazek 18.01.15, 18:12
    Ni one inteligentne tak jak mówią. Ni bystre. Ni wartościowe. Wyćwiczone w odzwierciedlaniu innych. Kogo spotkaja takie są. Wyćwiczone w manipulacyjkach. A na koncu i tak wyłazi blacharstwo. Dutki, lenistwo, imprezowanie, syfiarstwo, maruderstwo. To smutne ludziska te bordery. Bez tozsamości. Człowiek mający swoją tożasamość nie musi nikogo odbijać. Borderek nie ma. Więc musi. :)
  • brz_a_sk 18.01.15, 18:28
    znam borderów pracoholików
    perfekcjoniści tez z reguły zaiwaniają

    nie zaryzykowała bym tezy, że border wymyśli deprechę by nie móc wstać; umknie w eskapizm by nie istnieć ....
    nie nie raczej pracowici do zatracenia
    pewnie bardzo często huśtawka

    chyba nie nogą się nudzić bo wtedy umierają - ból obezwładniający

  • brz_a_sk 18.01.15, 18:15
    o nie pisaliście nic o
    'nie mam czasu'

    przerywaniu rozmów i stałym uciekaniu we własny ważniejszy świat

    żeby się nikomu nie wydawało, ze jest godzien uwagi - bywało?
  • tomaszzamojski 18.01.15, 18:28
    umknęło mi to - było " nie mam czasu dla ciebie". Ostatnio "przegrywałem" z pilna potrzeba posprzatania- udało mi sie namówic panne na spotkanie ale był tekst" - no dobrze i tak nie zdaże dzis posprzatac" Miłe, nie?
  • marekgazek 18.01.15, 18:22
    Rozumiem ciebie dobrze. jesteś facetem. Wkurwioneczko mega. Pomyśl sobie tak. Biologia zrobi swoje. lateńka lecą. Nie młodnieje. Z nikim jej się nie uda. Rodzinka wypinanko zrobi lub przedwcześnie za sprawą borderka spotka się z panna reginą. wyląduje w przytułku a i tak jej tam wyrzuconko zrobią bo coś nie będzie pasowało. Ty sobie układaj życie
  • marekgazek 18.01.15, 18:04
    Spoko chopie. Dobrze, że tu piszesz i wywalasz to z siebie. Pomyśl w ten sposób może jak ja. Zrobiłem sobie taką karteczunię i zapisałem kiedy było w miarę fajniutko czytaj normalnie. My sobie sami pod koniec wkręcamy, że było fajnie bo nie mamy umiejętności spojrzenia sobie prawdzie w oczęta. Daliśmy się nabrać borderowi. Szczerością tu pociagnę. Co by nie mówiły bordery, jak nie szczekanko uprawiały mają ch.jowo i będa miały jeszcze bardziej. Czują zauroczenia nieustanniutko. Do miłości nigdy nie dojdą. Ba miłości. Bliskości w seksie też nie. Bliskość związana z seksem jest odzwierciedlonkiem miłości. Większa miłość tym bliższy seks. Duchowość. Bez miłości to czysta mechanika. Border bliskości nie poczuje.
  • tomaszzamojski 18.01.15, 18:22
    marekgazek napisał(a):

    > Spoko chopie. Dobrze, że tu piszesz i wywalasz to z siebie. Pomyśl w ten sposób
    > może jak ja. Zrobiłem sobie taką karteczunię i zapisałem kiedy było w miarę fa
    > jniutko czytaj normalnie. My sobie sami pod koniec wkręcamy, że było fajnie bo
    > nie mamy umiejętności spojrzenia sobie prawdzie w oczęta. Daliśmy się nabrać bo
    > rderowi. Szczerością tu pociagnę. Co by nie mówiły bordery, jak nie szczekanko
    > uprawiały mają ch.jowo i będa miały jeszcze bardziej. Czują zauroczenia nieusta
    > nniutko. Do miłości nigdy nie dojdą. Ba miłości. Bliskości w seksie też nie. Bl
    > iskość związana z seksem jest odzwierciedlonkiem miłości. Większa miłość tym bl
    > iższy seks. Duchowość. Bez miłości to czysta mechanika. Border bliskości nie po
    > czuje.


    no zrobiłem sobie ostatnio taki rachunek sumienia. wyszło że było fajnie jakies trzy miesiące na samym początku znajomosci - no bo motyle w brzuchu itp objawy. no i to gwaltowne zainteresowanie mną ( z wzajemnoscia zresztą). A potem to juz chuśtawka i niepewność. Strach. W dodatku prawde mówiąc w któryms momencie stwierdziłem- jak mi motylki opadły - że dziewcze mnie irytuje, że nie bardzo chyba będzie z nas para. Bez złości, troche żalu i irytacji. Jak ona skubana to wyczuła zanim to powiedziałem? To było takie luzowanie smyczy i skracanie. Mówiłem pare razy ze nie chce tego, skoro nie mamczasu, skoro twierdzi i ona sama ze do siebie nie pasujemy - to po co to? Nie - "bądźmy przyjaciółmi"....I znowu - to jej przeszkadza, to musze zmienic a ona jest jaka jest. No i wkręciłem sie na całego. I słowo daje- co i raz przychodzi mi do głowy pytanie - skoro naprawde miesiąc temu, po kolejnym tekscie ze jestesmy tylko przyjaciółmi wykrzyczałem i wypłakałem ( regularnie płakałem w słuchawke) do telefonu że juz nie mam siły, że nie chce tej relacji w jakiejkolwiek formie, potym jak jeszcze poprawiłem mailem - ze czuje sie oszukany, potraktowany jak zabawka, ze czuje sie ponizony jej zachowaniem - znowu usłyszłałem ' przeciez możemy byc kumplami...." i chyba nieco paniki w głosie. Jak Matke Nature kocham - tego naprawde ni w ząb nie kumam - umiecie to przetłumaczyc? Brzasku, Marku? Duzymu literami proszę.
  • niemazgajsie 18.01.15, 18:27
    Po prostu za bardzo się zblizyles,bordy tego nie lubią. Jak nie jesteś na dystans to jesteś zagrożeniem,nie wiadomo dlaczego,ale tak funkcjonują i tak jest. Tak ogólnie to bardzo mi się podoba ta wasza rozmowa,nikt nie obwija w bawełnę tylko pisze jak jest.
  • tomaszzamojski 18.01.15, 18:32
    ja chciałem spieprzyć a nie zblizyc się...
  • niemazgajsie 18.01.15, 18:58
    To podobnie,wtedy noga w drzwi. Ile razy to miałem. Zbyt blisko,to jakoś tego nie czuła, była osaczona,i totalny olew mojej osoby,wtedy byłem najgorszy,popatrz na innych,a poza tym chyba coś się we mnie wypaliło,jak chciałem odejść to jak nie prośbą to groźbą.I całe wtpominki ile to złych rzeczy zrobiłem w życiu,a pamięć rewelacyjną. Albo płacz i lament że będzie zmnie.żyć nie może. I to niestety na mnie działało. Tak trudno było mi uwierzyć już parę dni później że mogła mnie powyzywac od najgorszych kałmuków i skurwieli bo np ścierkę zapomniałem odwiesic albo nie wybrałem szyby od prysznica. I nigdy tego nie robisz, i to nigdy albo zawsze, zawsze i.nigdy. Jak mnie to wkurwiao. Ta sama dziewczynka która parę dni temu się kajała i nie mogła żyć beze mnie dziś wykrzykiwala że szkoda ze się nie wprowadziłem wtedy i że ja już nigdy się nie zmienię. I żebym zdechł. I jak tylko spotka kogoś na swojej drodze kto się nią zainteresuje to będzie wtedy najszvzesliwsza na świecie. I tak w koło Macieju. Po pierwszej zdradzie o próbach skoków przez balkon i cięciu żył nożykiem do pieczywa nie wspomnę. Zarzekala się że tego więcej nie zrobi,taki błąd i tak żałuję. A za drugim razem zdrada była już o wiele bardziej perfidna i zaplanowana. Ale przecież wszyscy popełniają błędy, daj mi ostatnią szansę. Zrobię wszystko. I wtedy już nie grzeszy pamiecią,tamta zdrada to było nic,tylko się całowała. Ja pierd... I tak by można pewnie do końca życia się mordować.
  • tomaszzamojski 18.01.15, 19:08
    kurde- no to ta moja to oaza spokoju - serio. albo królowa lodu. Nie wiem - sa dwa typy - te z acting out i takie z acting in. Jesli troche przepracowane na terapi ( nie wiem - moze moja i była- czasami widziałem ze ma ochote wybuchnac ale zeby zacisniete i ani mri mru) to na zewnatrz spokojniej niz niejadna "normalna" panna tylko z charakteru troche narwana.
  • niemazgajsie 18.01.15, 19:13
    Aaa spokojnie to moja też ani mru ani nic na ten przykład przez miesiąc ani słowem, bo co?bo np miałem inne zdanie lub też zostałem u sąsiada 10 min dłużej. Ale to ona potrafiła nie gadać do mnie przez 2 miesiące,serio. Jak coś chciała to pisała maile albo smsy z pokoju obok. Syf, koła i mogiła.
  • niemazgajsie 18.01.15, 19:14
    Syf kiła i mogiła. Słownik :)
  • marekgazek 18.01.15, 18:30
    Spoczko. Przerabiałem. Wiesz o co chodzi. na począteczku masz zakochanie. Borderek to widzi i na tym leci. Jednak jak ma takie doświadczonka a nie inne wie też że niedługo będziesz miał dosyć. I na to ma sposobik. Właśnie takie pranie mózgu. Zostańmy przyjaciółmi. Ty łapiesz oddeszek i myslisz - w końcu się uwolnilem. Jak ona to widzi to znów nawala, że kocha. Jesteś NORMALNY. To działa na zasadzie wybaczenia. Nauczyli cię rodzice, że ludzie popełniaja błędy i trzeba im wybaczać. Borderek to wie i na tym jedzie. TY jak przepraszasz to jest to szczere. Sądzisz, że inne osoby też tak mająBordery nie mają. Bordery wiedzą , że tak jest i na tym żerują. Bo przychodzą i teatralniutko pokazują żal za grzechy. No i klopsik. Wybaczasz jak człowiek i w koło to samo. Aż dochodzisz do tego gdzie teraz jesteś. I chwała najświętszej panience za to. Są tacy co nigdy nie dojdą. Znam jednego koleżke mojego - 5 latek się męczył co jak z nim pogadasz to nadal tęsknotkę ma bo wyparł te złe chwile. Dramacik. Lepiej wyprzeć te dobre niż te złe. Czyli odwrotnie znów jak przy normalnych rozstaniach. :)
  • niemazgajsie 18.01.15, 18:40
    Dokładnie. Prawda,w samo sedno. Mam to teraz w domu,jestem zasypywany, mailami,smsami, hiserią,płaczem,czym się tylko da i wybacz mi, przecież ludzie popełniają błędy. Zrobię wszystko. Normalny człowiek wybacza,ten który był z border musi być już na to odporny,wiedzieć że historia bedzie identyczna,nie za miesiąc to za rok. A przyszły papiery do domu,bo to już kolejna zdrada. Więc jak to mówisz rozwodzik, tylko ze ja teraz już się nie dam nabrać na te jej sceny. Ale trzeba być bardzo odpornym w tym momencie i nie dać się złapać po raz kolejny,to by już zakrawalo na głupotę,ale każdy z nas był głupi bo dał się złapać. Tylko trzeba wyciągnąć wnioski i jakoś pociągnąć ten wózek. Tu jest ważna zasada jak już była szansa to następnej nie będzie i żeby nie wiem co to koniec.
  • brz_a_sk 18.01.15, 18:51
    border czasem dokładnie tak zachowuje się by wreszcie zdewaluować - szaleje do nieprzytomności, poniża się i błaga i w końcu trach - zabija

    skomplikowane

    ale border sobie poradzi

    Ty dbaj o siebie - w sadzie nadziwisz się - więc miej garście pełne argumentów
  • brz_a_sk 18.01.15, 18:23
    marekgazek napisał(a):

    karteczunię; fajniutko; oczęta; szczekanko; nieustanniutko; odzwierciedlonkiem

    :) :) :) no i rozpędziłeś się :) :) :) na cały tekst tylko 6 niuńków :) :) :)

    dobry tekst

    bardzo dobry

    chyba prosto w oczy

    tak w ogóle to trzymajcie się

    mam nadzieję, ze każdemu może pomóc to o czym gadamy

    a borderom po pierwsze- tylko czy oni chcą coś zmienić, czy nie obawiają się, że znikną gdy zniknie ich zaburzenie - smutne ale na terapii pierwsze pytanie ważne to czy chcesz sobie pomóc - chyba?
  • niemazgajsie 18.01.15, 18:31
    Wierzysz jeszcze w to?widziałaś wyleczonego borda?bo ja chyba tylko w "uratuj mnie", ja już w to nie wierzę. Myślę że oni się nie zmieniają,za to najbardziej oczekują że Ty się zmienisz,a jak już się zmienisz to kop w dupe.A wtedy boli najbardziej.
  • tomaszzamojski 18.01.15, 18:37
    ha- mnie to moj border chciał ratowac :-). bo o to sobie radzi ze soba sam i nikogo do szczscie nie potrzebuje
  • marekgazek 18.01.15, 18:44
    To samo. "mylisz się ale ja ci wytłumaczę", "ja ci pomogę" itepeczka. Najgorzej jak sobie to dasz wkręcić. Borderek -twój przewodnik i wybawca. Wtedy styrana główeczka. Dociśnięty, wyrzymany i kopnięcty w rzyć
  • tomaszzamojski 18.01.15, 18:51
    chcialam ci pomóc ale nie chciałes wiec mam nauczke ze jak ktos nie chce to mu nie mozna pomóc- a zebyscie wiedzieli ze dałem sie w to wkrecic. powiedziałem czesc żeganaj-płacząc- usłyszałem " mozemy byc kump;ami" no i to powyzej o pomaganiu - noto mi sie mózg zlasował, i co dodałem" no - proste pytanie- powiedziałem "przepraszam, zagalopowałem się" - co usłyszałem ? tez łatwe pytanie- " nie musisz mnie przepraszac-wybacz sobie"....o k.....a....
  • brz_a_sk 18.01.15, 18:55
    ja zawsze piszę, ze terapia uczy bordera jak żyć z zaburzeniem by nie masakrować siebie i reszty

    wiecej nawet w :P 'uratuj mnie' nie widziałam to nie piszę

    na pewno po terapii jest ogromna poprawa w panowaniu nad amplitudą

    ale gdy się je dużo leków i popija to ....
  • tomaszzamojski 18.01.15, 19:02
    jak sie je duzo leków-pewnie neuroleptyków antypsychotycznych i popija alkoholem to sie pojawia kolejny problem -uzaleznienie chemiczne. Gaszenie ognia benzyną
  • tomaszzamojski 18.01.15, 19:11
    ta moja to oaza spokoju - serio. albo królowa lodu. Nie wiem - sa dwa typy - te z acting out i takie z acting in. Jesli troche przepracowane na terapi ( nie wiem - moze moja i była- czasami widziałem ze ma ochote wybuchnac ale zeby zacisniete i ani mri mru) to na zewnatrz spokojniej niz niejedna "normalna" panna tylko z charakteru troche narwana.
  • brz_a_sk 18.01.15, 18:44
    żeby nie było, że nie mówiłam
    narzekamy sobie by się odnaleźć

    ale od czasu do czasu nawet w takiej sytuacji powiem

    znam borderów od ich najlepszej strony
    od inteligencji
    od cierpienia niewyobrażalnego

    od prób wyrwania się z tego zaburzenia

    nie skrzywdził mnie żaden, dotknął czasem do szpiku kości swoim zaburzeniem;
    swoim odfruwaniem i 'beztroską'
    załamał bezsilnością ...

    i ja też chyba nie zrobiłam nic co bordera powinno urazić - choć jak widać tu nie raz wkurzało a to bycie do rozmów na wyłączność, a to cokolwiek ogólnego ktoś brał do siebie i warczał

    bywają potworami coraz częściej załamuje mnie ogrom zniszczeń jaki czynią
    czasem, któryś zwieje zanim usłyszy - przestań bo to straszne - wiedzą co robią - na ogól po czasie - w trakcie sa opanowani chęcią wygrania i 'by się nie wydało' i by nikt ich nie oceniał

    wtedy na ogół gadają między sobą nakręcją się niestety okazując sobie zrozumienie

    jeśli los mnie pokaże i nabiorę się kiedyś w życiu na wyrafinowanego bordera poczytam forum i będę się odkopywać

    na razie szanowaliśmy się i starali rozumieć

  • tomaszzamojski 18.01.15, 18:59
    zrozumiec to sie chyba nie da. co do czucia sie skrzywdzonym - nie czuje sie skrzywdzony, pozwoliłem sie w cos wkręcić - ale za to ja ponosze odpowiedzialność. Czuje złość, czuje gniew - ale to chyba naturalne.

    Wiecie- wszystko byłoby do przezycia - po wyraźnym, konkretnym tekscie - mam taki a taki problem ze sobą - to umiem tego nie ponieważ...itd. Mamy karty na stole, moge swiadomie podjąc decyzje w co gram. Zreszta- uczciwie rzecz stawiając- słyszałem pare razy wcale nielekko mówione przez moja borderke- że tego nie umiem, tego nie potrafie, na to nie jestem gotowa, tego nie umiem ci dać," daje ci tyle ile moge a nie tyle ile bym chciała ci dac". Nie wiem, może za duzo chciałem szczerości - może ona nie umie byc bardziej szczera, moze nie umie. Jakbym powiedziała że nie deklarowała swoich "deficytów" - to bym łgał jak pies.
  • brz_a_sk 18.01.15, 19:24
    no tak - prosto nie jest

    czasem!!! podkreślam czasem
    sprzedaje się deficyty nawet perfidnie
    przy okazji pewnie partnera deficyty olewa jako problem podnosi gdy trzeba zgrzać

    kiedyś pisałam o takiej metodzie z wykładów o uwodzeniu - (przeraża mnie to nie wiem czy nie powinno mieć czerwonego paska - z psychologia nie ma to NIC wspólnego - ostrzegawczego! dla mnie to syf najobrzydliwszy)
    i stamtąd zapożyczyłam sobie cytat: "wiesz bo ja mam małego" - to akurat pada w rozmowie w kawiarni - taki tekst doradza treser idiotom - by partnerka wymiękła, zaczęła tłumaczyć, ze to nie problem, że jest wyrozumiała itd itd i wtedy sprytny kłamca przejmuje inicjatywę i po paru zdaniach mówi cha cha ale się nabrałaś słaba jesteś i jest w kolejnym dołku, zmieszana, ośmieszona ...

    więc jeśli cokolwiek z tego wynika to jedno - partnerka daje kopa w jaja i wychodzi - bo nie ma takich zabaw w inteligencję

    a idiota jak chce idzie daje kopa w jaja treserowi i żąda zwrotu kasy

    jesli ktoś stosuje takie jazdy to może to psychopata bo cynik na pewno i nie wolno kontynuować gry gdy tylko wyjdzie na jaw podłość

    tyle a propos gierek i manipulacji
  • tomaszzamojski 18.01.15, 19:39
    nie chce Jej nienawidzieć. Rzuca mnie miedzy gniewem a współczuciem, Czuje sie bezradny, jeszcze nie bezsilny. Teraz tak pomysłłem - kilka godzin juz piszemy - to jest przecież czas spedzony "z nią" z moją " Nemezis i Eurydyka" jednoczesnie- po co ja głowę zawracam slicznej bibliotekarce" ? Przecie to nie pierwszy taki wieczór. cholera...Świnia jestem i tyle.
  • brz_a_sk 18.01.15, 19:45
    za wcześnie nie można wskakiwać w nowy związek
    ja o tym jestem przekonana

    a zadbaj o nią świadomie
    nie wyrywaj na nieobecność - bo zaraz będziesz jak border im ty mniej to on bardziej
    taki łatwy schemat z repertuaru
    złapiesz się jeszcze nie raz, ze to takie świetne myki i działaja zwłaszcza na normalnych nie skazonych ludzi
  • tomaszzamojski 18.01.15, 19:58
    ja mam zaburzone widzenie rzeczywistosci i siebie póki co. Mam poczucie winy w stosunku do borderki, pół dnia mi schodzi na mysleniu o niej, na czekaniu ze moze zadzwoni - bo dlaczego je nie dzwonie? dlatego ze sie boją ze mi godnosc nie pozwala czy dlatego ze teraz ja ja chce wziąść ją na "nieobecność" ?. Po co na moim FB kompletny luz i wesołe teksty? bo mam ją wsród zanjomych -a ona nawet czasem cos lajkuje. Zero kontaktu z mojej strony czy manipulacja? W co my kurwa gramy?Naprawde nie wiem.
  • brz_a_sk 18.01.15, 20:09
    w uzależnianie

    wiesz po co Ci ten związek?
    nie da się go zakończyć wcześniej niż Ty sam nie poczujesz, że Ciebie już nie ma , ze katastrofa

    jedno tylko doradzam - pilnuj się byś nie miał dziecka - jak bardzo trzeba się pilnować na wiadomym forum koledzy Ci napisali
    nie mam pojęcia czy Twoja borderka chce Cię utrzymac tak bardzo, ze posunie się i do ciązy

    większość z bordrek decyduje, ze dzieci nie bedzie miało
    ale częsć nie cofnie się przed niczym


  • tomaszzamojski 18.01.15, 20:21
    wiem co to dno uzaleznienia. OK ?:-) Dawno to było ale pamietam. co do borderki - nie wiem - sadząc z tego ze sie nie odzywa to penie odpusciła temat. Seksu nie było od sierpnia, ostatni raz widzielismy sie w listopadzie, ostatnia rozmowa prawie dwa tygodnie temu " czewc, najlepszego w nowym roku, dziekuję, tobie też, dziekuje ci tomku za telefon, no to cześc". Tyle.
  • brz_a_sk 18.01.15, 20:29
    jakby co wystarczy, że wpadnie
    bedziesz naprawdę uległy na wszelkie życzenia
    o jedno możemy się założyć

    chcesz?
  • tomaszzamojski 18.01.15, 20:40
    OK - o co ? Bo ja naprawde mysleze z jej strony to koniec.
  • brz_a_sk 18.01.15, 20:44
    wpadnie jak gdyby nigdy nic
    czy zadzwoni czy zapuka czy cokolwiek

    ona ma prawo mieć Cie na półce pośród kilku posłusznych
    Ty nie masz nic do gadania
    będziesz coś marudził wyjdzie i wpadnie za kolejne kilka miesięcy

    no chyba, ze ułożysz sobie życie

    tego zakład nie dotyczy

    to będzie bal - inna opcja


  • tomaszzamojski 18.01.15, 20:53
    opcja wpadania odpada bo szczesliwie nie wie gdzie dokładnie mieszkam :-)_ Jakos tak wyszło - widywalismy sie u niej :-) - własciwie to świadomie wyszło bo przezyłem naloty poprzedniej - jednak czegos ie nauczyłem. Kilku posłusznych - zabawne- sama zeznała ze ma kontakt z byłymi i bardzo nyła źdzwiona ze jak ja kończe czy ze mna koncza - to koniec, czarna krecha i nie ma przyjzaźnienia.


    "to będzie bal - inna opcja" - a tego nie rozumiem, mozesz rozwinąć?

  • brz_a_sk 18.01.15, 21:15
    jeśli masz borderkę to wiesz co znaczy 'na zawsze'

    myślę, ze jak chciał się dowiedzieć to wie gdzie mieszkasz itd
    ale przecież jak zadzwoni to pofruniesz

    dokuczam - ale sam wiesz czemu

    Co do balu - nie przechodzi border obojętnie koło wiadomości, ze masz partnera

    pewnie sa wyjątki - oby!
  • tomaszzamojski 18.01.15, 21:31
    ale ja serio zawsze koncze "na zawsze: - ona o tym wie. W ogłole jakis taki nietypowy chyba byłem na tle poprzedników- rogaty. i jedna rzecz- my kiedys-dawno sie znalismy. zostawiłem ją wtedy - jak była łaskawa zauwazyc- ona zawsze konczyła a ja byłem jedyny który ja zlał i poszedł w cholere. - swoja droga co mnie natchneło ze po 22 latach ja znaleźć? chyba sie nudziłem troche :-)) i byłem ciekawy jaka jest po latach.
  • tomaszzamojski 21.01.15, 07:43
    Bądź prawdziwy sam ze sobą i wryj to sobie w pamięć:
    - Ona się nie zmieni
    - Nie możesz jej naprawić
    - Ona Cię nie kocha
    - Naprawdę było tak źle
    - Nie możesz zostać jej przyjacielem
    - Będzie niszczyła Cię tak długo jak jej na to pozwolisz
    - Kilka wyjątkowych momentów nie wystarczy, aby pokryć to całe szambo psychicznego niszczenia, którego doświadczyłeś
    - Zasługujesz na kogoś lepszego
    - Miałeś swoje życie przed nią, będziesz miał znacznie lepsze życie bez niej
    - Ona nagle nie spotka cudownego faceta i będzie z nim żyła długo i szczęśliwie. Dalej będzie tą samą nieszczęśliwą kobietą, którą była z Tobą. Nieważne jak długo będzie Ci wmawiać jak cudowne jest jej życie bez Ciebie to dalej i tak będzie po prostu zwykłe kłamstwo. Masz większe szanse stworzyć związek z papierem ściernym niż z taką kobietą.

    dr tara j. palmatier
  • tomaszzamojski 21.01.15, 08:29
    to forum ma sens,,,czytam niektóre opowieści i zapadki w głowie sie otwierają - bo czesto jest tak ze rezczywistość jest ( była) z domniemanym bordem tak nieprawdopodobna że człowiek na dzień dobry to wypiera. Co ? Sarenka na etapia " kochania" mnie z radosnym usmiechem opowiadała o imprezie na której była kiedy ja gdzies słuzbowo wyjechałem i o tym jak kręciła" z jakims Markie...akurat co znaczy "kręcić" w jej slangu wiem....Obmacywanie do utraty tchu. I chce mi sie napisać Achtung- bord niekoniecznie musi byc awanturny - może panowac nad odruchami-bo sie juz nauczył. Ale dalej jest bordem.. Przy okazji - nigdy nie poznałem znajomych Sarenki. Raz zgodziła sie zebym gdzies z nia poszedł - potem nagle to odwołala.
  • tomaszzamojski 21.01.15, 11:43
    Ten, kto wyrządził Ci krzywdę nie jest wart Twoich łez, a ten, kto jest ich wart, nigdy nie wyrządzi Ci krzywdy.
  • she06 16.02.15, 10:18
    Witam. Jestem wlasnie w trakcie konczenia relacji z osoba z borderline. On sie leczy, byl tez juz na jednej wizycie u psychoterapeuty. Niestety zaczynajac te relacje nie wiedzialam nic o chorobie, potem juz tak, ale chcialam pomagac. Wszystko mialo byc po przyjacielsku, bo jestem w innym zwiazku, do tego on jest ode mnie duzo mlodszy. Ale szybko okazalo sie, ze on chce uczucia, ze tylko ja sie licze itd. No i doszedl seks, w miedzyczasie ciagle rozstania, tzn. Oolew z jego str, po poczatkowej fascynacji i "zakochaniu",blokady uczuc, hustawki, jednego dnia bylam jego miloscia, drugiego zwykla kolezanka, trzeciego najdrozsza przyjaciolka, czwartego nie chcial mnie w ogole widziec. I tak w kolko. Myslalam, ze oszaleje. Im wiecej dawalam, tym bardziej mna gardzil, wymagal ciagle ode mnie pomocy, nic nie dajac od siebie. Czasem traktowal juz wprost jak sluzaca. Po wizycie u psychologa i poczytaniu sobie takich forow jak to, postanowilam zerwac kontakt. Nie przyjal do wiadomosci, kazal mi zablokowac swoje uczucia do niego i byc przy nim, bo on beze mnie nie umie (ale ze mna tez nie chce byc, bo nic do mnie nie czuje ). Przestalam odbierac tel, nie odpisywalam i zaczely sie szantaze, ze powie mojemu mezowi, ze jak nie odbiore to zaraz bedzie pod moja chata itd . Wiem, ze mozecie napisac, ze sama nawarzylam piwa, musze je wypic, ale kazdy, kto mial kontakt z borderem wie, ze oni sa manipulatorami i ja w pewnym momencie "weszlam" w to jego szalenstwo... ta relacja trwala 5 miesiecy i raczej tylko byla dla mnie cierpieniem poza krotkimi chwilami, kiedy niby sie otwieral .. wiec za swoje juz dostalam. Teraz sie boje. Wczoraj uleglam i weszlam z nim w gadke, bo mnie wystraszyl szantazami. No i bylo straszenie, ublizanie, potem przepraszanie, ze mu zalezy, ze beze mnie nie umie, ze chce zebym byla przyjaciolka jego - czyli sluzaca, ze on bedzie mnie tez wspieral (hahahaha) . No i zebym dala mu szanse, ze bedzie mnie szanowal, itd. Ze da mi jakis czas odpoczynku. Zgodzilam sie dla swietego spokoju na ten odpoczynek i on nagle ze w sumie faktycznie zerwijmy kontakt. I podziekowal i sie pozegnal. Modle sie, zeby to mu wystarczylo, ze poczul, ze jest na gorze. Jest szansa, ze da mi juz spokoj ???
  • marekgazek 16.02.15, 13:48
    No wiesz. ma argumencik - mąż. Kontakciku raczej zrywanka nie będzie chciał zrobić. Jak szantażowanko robi, masz dowodziki to idź do prawnika niech ci pisemko wysmaruje pod tytulikiem - nie dasz mi spokoiku zgłaszam przestępstwo na poilicyjkę
  • she06 16.02.15, 15:23
    Ech... ja chce wierzyc, ze teraz da mi spokoj. Prace zaczal od dzis,na pewno sie psychicznie w niej wykonczy, ale zanim to nastapi, moze tydzien bedzie w euforii i nie bedzie mu nikogo brakowalo. No i moze sie tam zakocha w kims - oby !!!! Jak powtorza sie szantaze bedzie prawnik. Jejku, oni serio widza rzeczywistosc inaczej... przeciez wiem, jakby bylo, na razie sie zarzeka, ze tylko przyjazn, jedno, dwa spotkania, zaczalby sie do mnie dobierac... potem seks, blokada, odtracenie, traktowanie jak sluzacej itd. Ja juz w to nie wchodze, choc to nie jest latwe wyzwolic sie.
  • brz_a_sk 16.02.15, 16:31
    trzymaj się

    nie masz łatwo
  • she06 16.02.15, 17:17
    Dziekuje. Mimo iz moja wina, ze sie dalam w to wplatac. Ale jestem niestety caregiverka i jak trafil sie taki zagubiony, potrzebujacy pomocy chlopak, ktory niby pierwszy raz sie otworzyl przed kimkolwiek itd i jeszcze zakochal i prosil o uczucie... i opowiedzial o sobie tyle, o probie samobojczej i o blokadach uczuc. On jest swiadomy swojej choroby, ale co z tego, rani tak samo :( teraz juz chce tylko spokoju. I ostrzegam wszystkich, zeby uwazali i wiedzac nie pakowali sie :(
  • madafaka1985 18.01.15, 21:27
    Przyjacielu rzucę Ci koło ratunkowe i rozjaśnię temat żebyś miał krótszą drogę do wniosków które pozwolą Ci żyć dalej i mieć uśmiechniętą japę:)

    W moim przypadku fundament był taki, że byłem tragicznie porzucony przez moja borderkę, w momencie kiedy zależało mi na niej najbardziej byłem super zaangażowany i życiowo wychodziłem na prostą - to pozycja wyjściowa. teraz przejdźmy do mechanizmu.

    1. Musisz wiedzieć, ze 3 dniach po tym jak odeszła, nagle do mnie dzwoni. ja odbieram bo a jakże być może jej się odwidziało i chce pogadać. ona natomiast prowadzi ze mną gadkę w najlepsze. opowiada mi o sowim dniu, jak za starych dobrych, no najlepsze kumpela, zero nawiązania do chujowego dnia rozstania zero pytania jak się mam, zero emocji w głosie...przyjacielu ona sobie zadzwoniła bo ja dobrze słuchałem a kobiety lubią tych co ładnie słuchają. co więcej wiedziałem że mam już zastępcę ale widać ten nie chciał słuchać o prozie dnia więc dzwoniła do mnie. co więcej one nie mają granic - takich w rodzaju - zerwałam to nie będę biedakowi się przypominać a ona natomiast jak gdyby nigdy nic. płynne przejście - tydzień temu jebanie w najlepsze, seks, sekrety życia a tydzień później kolega.

    2. po tej akcji uznałem że jazda na maksa więc postanowiłem zrobić odcinkę na dobre. udało się na jakieś 2mc. w tym czasie moja luba obrabiała pałę (głowę) i tą drugą pałę już nowemu panu i miałem ubłagany spokój. do momentu kiedy coś chujowego się zaczęło tam dziać. wtedy moja luba wyjęła swoją kartę w postaci byłego który w sumie nigdy jej nie jebał był empatyczny i wyczulony na jej pragnienia - patrz JA!. zabieg był prosty złapała mnie na akcje z jakimiś ultra problemami na które nie potrafiłem być obojętny. sprawa była tak przedstawiona że nawet Lobo, Batman, Charles Manson i Szatan by ujawnili szczery smuteczek. pomoc poszła bardzo ładna - ona nagle w akcie manipulacji wyjawiała ze wszystko z naszego związku pamięta - natomiast w momencie rozstania już miała totalną amnezję - miałem wrażenie że żegnam się z koleżanką którą znam 6 dni a nie z kótrą byłem 2 lata. po udzielonej pomocy amnezja wraca - pani przepada. ja wysyłam esa jakiegoś takiego miłego w stylu kawka czy cuś - borderunia znika i kropka.

    3. myślę wychujała mnie modelowo znowu ale cóż. wmawiam sobie że taka jest i zyję dalej. myślę jednocześnie czy ona mysli o m nie czy teski i czy odczuwa mój brak. ehhheeeee bulszit roku. w tym czasie moja luba rozbija się po polsce ze swoim aktualnym partnerem - który (smuteczek) jakoś jej nie pomagał w ultra trudnych sprawach niemniej ona leciała do niego jak mucha do gówna.

    nagle zaszło zjawisko BZWBK - nie nie to nie nazwa banku to skrót od Bord Zjebał Wszystko Bardzo Konkretnie. bordziunia moje w nowej relacji okazała się płotką i została potraktowana z buciczka.

    4. Bordunia odgrzewa mnie i zaczyna się intifada kontaktu. nie pada przepraszam. całość się nie rozjebała bo ja już ze zlepionym kręgosłupem jedyne co jej miałem do zaproponowania to papieros na ławce i alkohol na rozluźnienie w lokalnej knajpie. ona myślała że przybiegnę z podkulonym ogonem i zabłagam ją o powrót jak robi to moi poprzednicy, którzy po jazdach które im robiła i po tym jak ich zostawiała wracali bo byli zmanipulowani seksem. jaja im pękały - mi jaja nie pękały. myślałem tylko i wyłącznie o tym co siedzi vis a vis mnie i co to mi uczyniło. i szoczek. borderka widzi ze nie ugra wiec ponownie testuje na mnie zestaw ćwiczeń. ubliża potem nagradza - wszystko słownie bo spotkań już nie aranżuje.

    Borderka czeka aż przypełznę. sama się zdradza podczas rozmowy na ławce - "słowo spieprzyłam nie leży w mojej naturze. nie przepraszam. " chce pokazać w sój zakamuflowany sposób żebym to ja klęknął złożył głowę na kamiennej miednicy jej łaski i zobaczył co się stanie.

    Głupich nie ma.

    Obecnie rozpracowuje nowy temat. chłopak ma dobre oczy. współczuję mu.

    moja rada. telefon do szafy. nie sprawdzaj nie czekaj. ona Cię wyciągnie wtedy gdy uzna że ma chujowo albo za potrzebą. Ty czekasz i tracisz czas i zmysły. ona bawi się nieźle - w swoich kategoriach. nie myśl o Tobie. ona pomyśli jak zacznie szukać w szufladeczkach myśli recepty na chwilowego doła bo coś nie wyjdzie. jak sobie znajdzie i zaspokoi to znów zostawi. im trzeba niestety spalić przystanie do których mogą cumować. one są jak piraci - mają kurwy czyli nas w każdym porcie. każda kurwa była w jakimś zakresie dobra. kurwy czekają na swojego pirata i żadna nie wie w którym porcie pirat wyląduje i kiedy. jak zawinie do jakiejś kurwy częściej niż do innych to reszta ma smuteczek ale czeka cierpliwie. niektóre kurwy się już mogą nie doczekać i umierają w swoich mieszkankach z tęsknoty.

    chyba nikt nie chciałby być kurwą?
  • tomaszzamojski 18.01.15, 21:42
    powiem tak - bardzo dokładnie opisałes mnie i moja poprzednia borderkę i calą relację - własciwie nie musiałbym zmieniac ani linijki - serio. 7 lat tak sie z franca bujałem-aż wyszedłem i zniknałem. pare lat temu - jak pisałem- jak mnie iwdzi na ulicy to spieprza -az dziwne bo dałem w długą az miło. Teraz - hm. Mam wrazenie-ale to tylko wrazenie - zapewne spowodowane swieżoscią sprawy ze ta to troche swiadomy egzemplarz-mowie o swiadomosci bycia border. No i relacja własciwie od roku jest nijaka - sporo telefonów było jakies drobne przysługi -ale widzielismy sie w ciągu ubiegłego roku ja wiem-? w sumie moze z 10 razy z tego pewnie ze 4 pełne dni i noce. Seks ze trzy razy -taki se - jak zwykle zreszta bo na poczatku tez był kiepski ( za to ta poprzednia to była woltyżerka, oj była :-) - troche pierdzielenia i wyzalania sie na ex małzonka, troche "zasmucenia i westchnienia" przez telefon - wszystko.
  • tomaszzamojski 19.01.15, 08:42
    tak naprawdę to wszystko sa domniemania- BPd, DDA. a może socjopatia? Nie mozna tak diagnozowac, zreszta po co. Ważne ze cos jest toksyczne, ważne ze w relacji brak równowagi, wazne że ktos kłamie czy zdradza.Zrozumienie....nie da sie. cos mi sie przypomniałem- miesiac temu chya, moze połtora- tel wczesnie rano - zatkalo mnie bo było pytanie czy wszystko OK u mnie- bo na fb cos napisałem. Co napisałem? Że wolę widzieć rzeczywistośc taką jaka jest , prawdziwą. Strach że w czyms się zorientowałem?Cos zauwazyłem? Bo jakos dziwnie miła była.
  • niemazgajsie 20.01.15, 18:07
    O dzizas. Czytam to i nie mogę się powstrzymać od komentarza. Stary, napiszę Ci kawałek mojej historii tak ku przestrodze. Tam jeszcze widziałem że brzask pisała żebyś się tylko w dzieci z borderką nie dał wrobic. Takie uprawianie gierek sam stosowałam z moją,czy to fb czy to może akurat u znajomych będzie jak i ja,czy to przypadkowy sms ( ale to jej zagrywki),itd, tylko ze to jest przedłużanie w czasie, bardzo nie bezpieczne, tego co powinieneś zrobić,czyli totalnie zerwać kontakt,wyjebac ja doszczętnie że swojego życia. Ja z mojo zgodziłem się chyba z 7 razy,to krotsze do dłuższe paromiesieczne przerwy. No ale nie byliśmy razem a ta zaprosiła mnie na imprezę pożegnalna bo wyjeżdżala za granicę do pracy,pilot wycieczek,rezydent. No i poszedłem na nią. Pierwszy błąd. Później ona przylazla do mnie, i jakoś znów zaczęliśmy być razem. Ja jebie. To było parę dni przed jej wyjazdem. Wyjechała,pisała maile,zdjęcia fb itd. Zaczęła w pewnym momencie walić mi o nazwijmy go pan b. Pan b to pan b tamto. Ogólnie praca chyba przeszkadzała jej w imprezie,bo czasem musiała wstać rano,taka charowka. No ale po jakimś czasie stwierdziłem że to jest bez sensu,po pierwsze na odległość,a po drugie przeszkadza mi pan b. Napisałem jej ze nie chce dalej tego ciągnąć. Po wymianie setki smsów,przestałem w końcu odpisywać,na prawdę chciałem to skończyć. Dwa dni później nijaki pan b spadł z dachu hotelu i się zabił. No a moje utrapienie wróciło po tygodniu do polski. Przylazla od razu do mnie. I tu kolejny błąd,wpuścił ja,dwie godziny się opierałem ale ta sama się rozbietala, no i sexik, puff i poszło, kurwa znów byliśmy razem. Wprowadziła się parę dni później. No i bardzo,bardzo chciała mieć dziecko. Ze ona wie ze juz tylko mnie kocha,i już wie że zawsze będziemy razem,jestem jej przeznaczeniem. Ja absolutnie nie chciałem dziecka. Więc żeby złagodzić te jej matczyne instynkty to kupiliśmy psa. Ona tego psa traktowała jak dziecko. Do tego stopnia ze miałem awantury,że za mało poświęcam mu czasu, za mało się z nim bawię. I tak mi leciało życie. No i sylwrster,po pijaku pomysł ze wiesz już nic tego nie zmieni że będziemy razem więc kochamy się bez zabezpieczenia i co będzie to będzie. I wiesz co?trauma dopiero miała się zacząć... Dwa tygodnie później, awantura,ona się wyprowadziła,a za parę dni zadzwoniła że jest w ciąży. Ja się nawet ucieszyłem,w końcu będziemy mieć dziecko,to jakoś trzeba dojść do porozumienia,będzie dobrze pomyślałem. Dalsza część historii to dramat Dramat rodzica,dziecka i wszystkich w koło. Piszę to dlatego że te zabawy na fb,czy tam jakieś schodzenie się i rozchodzenie, i ten cały sajgon nie ma znaczenia dopóki nie pojawia się dziecko. Moja interpretacja tej części historii dziś, a musisz wiedzieć że nic wtedy nie wiedziałem o borderline tylko ciężki charakter wybranki i tyle,jest taka że. Zanim wyjechała zrobiła sobie ze mnie koło ratunkowe,była z gościem i on nie spadł tylko skoczył,jak wróciła to była w takim szoku że nawet ona chciała trochę spokoju i wróciła do mnie. Poza tym trzeba było się gdzieś zaczepic. A dopiero jak była w ciąży,jak mieszkaliśmy razem,jak pojawiło się dziecko,dopiero wtedy poczułem co to znaczy borderline. Syf jaki zrobiła z mojego życia to jedno,ale to co zrobiła z życia naszemu dziecku to jest tragedia. Dlatego przestrzegam Cie stary,nie baw się w te głupie gierki,tylko odwróc się na pięcie i powiedz koniec. Żeby cię naprawdę wystarczyć to kiedyś mogę Ci napisać dalsza historię. To forum jest po to żebyś nie popełnił takich błędów jak np ja. Pozdrawiam.
  • brz_a_sk 20.01.15, 18:23
    kto nie wie co to border to sobie może dywagować tak czy tak

    to bardzo poważne zaburzenie

    trzymaj się i nie skacz nie wieszaj się nie dostawaj zawału ... niestety to nie z kosmosu tylko życia ta krótka lista

    uff dziecko to jest koniec świata - jestem pewna

    trzymaj się i szukaj fachowej pomocy
  • madafaka1985 20.01.15, 21:26
    pisz
  • rebellahope 28.02.15, 11:55
    Szczególnie bordery powinny być uważne przy chęciach posiadania dziecka. Przecież, to ponoć brak wystarczającej miłości doprowadził ich do zaburzenia.
    Ciekawa historia. Proste wnioski. Seks to seks ale gdy powstaje przy tym nowy człowiek to zaczyna się poważna historia a nie popierdółki i flirtowanie
  • marekgazek 18.01.15, 20:18
    Widzę, że jeszcze mocno siedzisz na kolankach. Musiała niexle cię podobijać. Powiedziała zostańmy przyjaciółmi aby sprawdzić czy jeszcze siedzisz na emocyjkach. Ty się popłakałeś. To nic złego. TY potrafisz kochać. Miej jednak w pamięciątku swym. Ona cię nie kocha i jedzie na tym, że ty ją kochasz. Bo pewnie jeszcze troszeczunię tak. Dobrze, że nie chcesz jej nienawidzić. To zdrowa reakcyjka że miotasz się między miłością a nienawiścią. Olej ją. To nie "nemezis i eurydyka" ale "hydra i podstępna jędza". Pełna wyleweczka. Dojdziesz do tego za jakiś czas. Ona to WIE że jeszcze siedzisz na haku. Po to była ta sceneczka z rozstaniem.
  • tomaszzamojski 18.01.15, 19:26
    kiedys ktos mądry, kto bardzo mi pomógł powiedział mi cos takiego dawno temu - " Tomku, to że jestes ofiarą nie usprawiedliwia Cie. To Cię zobowiązuje".

    Ja bordów nie obwiniam i nie osądzam. Boję sie ich i boję się sam siebie w relacji z nimi. To wszystko
  • brz_a_sk 18.01.15, 19:41
    dobrze to pomyślane


  • niemazgajsie 18.01.15, 19:51
    To ze jestem ofiarą to zeczywiscie mnie nie usprawiedliwia. Sam się w to wjeb...Ale dlaczego miałbym nie osadzac bordow. To można z takim podejściem powiedzieć o jej to nie ich wina, takie małe biedne istotki,takie miały przerabane życie, nieobecny rodzic itd. To niech dalej nic że sobą nie robią i niech se tak żyją. Przecież są takie bezradne, to nie ich wina. I standarfowy tekst kocham cie i nie nienawidzę cie, nie opuszczaj mnie,jak szlagier,powtarzane przez bordy. Niby to hasełko ich opisuje,tylko ze z perspektywy ofiary to kat wcale tak nie wygląda,jest dużo gorzej w życiu niż gdzie niegdzie się to opisuje,suche fakty na temat zaburzeń emocjonalnych podane przez jakąś panią psycholog. Albo najglupsze co widziałem to w jednej z gazet że najlepszy sex jest z borderką. Tylko zapomnieli dodać konsekwencji. No a jak już czytam te wypociny bordow na forach to aż mnie trafia. Często kopiują taki jeden tekst z książki który niby ma ich opisywać. Ze pustka w środku,że takie zagubione itd. A jak ktoś ich skrytykuje to cham i płytki wieśniak ,sam ma zaburzenia. Życie z borderką to nie bajka i nigdy niema pozytywnego zakończenia. Ja nie wiem czy ci ludzie zdają sobie sprawę tego co robią innym czy nie,nigdy tego nie rozgryzlem ale jak dla mnie to powinno się ich oznaczać uwaga wchodzenie w bliższe relacje grozi zawałem lub innymi schorzeniami.
  • brz_a_sk 18.01.15, 20:04
    od czasu do czasu są w pełni świadomi krzywd jakie zrobili

    prawie stale są świadomi - po orzeczeniu zaburzeniai paru doświadczeniach, ze niszczą każda kochana osobę
    jest tak ze sa toksyczni i nie ma na to usprawiedliwienia
    ale jest również tak, ze miłość potrzebna im jak tlen stąd cały problem

    nie usprawiedliwiam ich nie - sami wiedzą że nie mają wyjścia

    raz chcą sie zabić raz zakochują bo nadzieja...

    czasem żyją z partnerem-opiekunem w piekle jednak z hustawkami i zdradami i całym syfem
    choć wiedza, ze to ich żywiciel życia

    :(

    nie spotkałam jeszcze kogoś kto by znał wyjście z tego wszystkiego



  • tomaszzamojski 18.01.15, 20:14
    to nie jest sprawa winy. To jest sprawa odpowiedzialności za własne zycie i działanie. W prawie karnym najogólniej rzecz biorąc istnieje zasada- " nie ma winy nie ma odpowiedzialności" - i to jest zgodne ze zdrowym rozsądkiem, poczuciem sprawiedliwości. I wielu ludzi zaburzonych na tym żeruje" nie moja wina ze jestem uzalezniony no to cpam - winna mama albo tata". I to jest prawda. wiesz dlaczego tak mało ludzi wychodzi z uzaleznienia? bo nie potrafia wyjść z takiego schematu. bo to strasznie trudne- nie rozumieja tego ludzie zdrowi trzeba zeby zrozumieli i przyjeli za swoje ludzie ciezko zaburzeni - egocentryczni, agresywni, obwiniający przy okazji reszte świata. wiesz kto sie ratuje? nikt nie wie. Kiedys rozmawiałem z terapeutą, psychologiem- spec nad spece - sława. Skuteczny w dzialaniu. autorytet a przy okazji zwyczajnie dobry człowiek. Zapytałem panie doktorze-jak to jest - kto sie ratuje. wiesz co mi powiedział? " nie wiem, zapytaj tego na górze". Do tej pory nie wierze w boga i do tej pory niew iem jak to sie dzieje. Pewnie z borderami jest podobnie. To nie ich winy że ktos je gwałcił kiedy byli dziecmi - bo to częsta przyczyna borderline. To są tez ofiary. Które z nich bedzie potrafiło postawic sprawe tak " nie moja wina ale moja odpowiedialność"? Nie wiem, Trzeba sie bronic przed ich agresją. Ale nie obwiniac. Ja naprawde wierzę że cierpią. Bronic sie przed nimi ale nie osądzać. Wymagac od nich - o ile chcemy z nimi zyc a to nieobowiazkowe - zeby wzieli odpowiedzialnosc za siebie. Ale nie sądzić. Wiesz dlaczego? bo sądzenie kogos zwykle kończy sie nienawiścią - a ta niszczy i Ciebie. Powiesz ze mnie łatwiej, bo moja taka spokojna i w białych rekawiczkach. ale miałem i taka która awanturowała sie, paliła moje rzeczy, wyrzucała mnie z domu, opluwała przed rodzina i przyjaciółmi itd itp. Nienawidziłem jej, uciekłem - i ta nienawisc kosztowała mnie pare lat zycia. Nie jej agresja-moja nienawiść i złość.
  • brz_a_sk 18.01.15, 20:24
    pewnie wiele jeszcze sie zdarzy i raz będziesz miał zrozumienie a raz wcale
    jedno jest pewne tkwisz poniekąd świadomie
    wiesz o zaburzeniu starasz się to ogarniać
    nie wiesz o wielu sprawach które pokonały partnerów
    to powoli otwiera oczy jak trudny to jest problem

    natomiast co do terapii - odwyki to zupełnie co innego

    z terapią borderów jest bezgranicznie trudno i skomplikowanie
    bez terapii border to kosmos - szczyt głupoty; po latach potrafia autoterpaię sobie prowadzić ci najbardziej zdeterminowani samodzielni inteligentni - co nie oznacza końca zaburzenia
    terapia uczy zyć z tym problemem nie zapewnia szczęscia nie znosi bólu daje szansę



  • tomaszzamojski 18.01.15, 20:33
    wiem co to dno uzaleznienia. OK ?:-) Dawno to było ale pamietam. co do borderki - nie wiem - sadząc z tego ze sie nie odzywa to penie odpusciła temat. Seksu nie było od sierpnia, ostatni raz widzielismy sie w listopadzie, ostatnia rozmowa prawie dwa tygodnie temu " czewc, najlepszego w nowym roku, dziekuję, tobie też, dziekuje ci tomku za telefon, no to cześc". Tyle.Moze to koniec. No i wiem że odwyki to co innego - chodziło mi o zasade "brak winy - odpowiedzialność" . Przy okazji - sporo nałogowców to bordery.
  • marekgazek 18.01.15, 20:39
    Z tym seksikiem zobacz sam. Podobnie jak w całej relacyjce. Z każdym dniem gorzej. I tu też jest ten sam schemacik. Sięgasz pamięcijką do dobrych dni jak i do dobrego seksiku. Będę brutalniutki. Najprawdopodobniej z tobą seksiku nie było ale z innym był. Oleweczkę zrób. :)
  • tomaszzamojski 18.01.15, 20:43
    szczerze mówiąc to seksik był kompletnie do dupy - znałem sporo duzo lepszych. I faktycznie "wyrywnych". Marku - od dwoch miesiecy sie nie widzielismy - tu juz nie ma bezposredniej relacji.
  • marekgazek 18.01.15, 20:46
    No widzisz. Także i już tego nie było. Dobrze, że się nie widzieliście. I módl się do najświętdzej panieneczki abyś już więcej borda nie musiał oglądać. Zostawiła coś u Ciebie na chałpie? Bo jak tak to zły znaczek. Jak zostawiła to w paczuszkę i na ural lub gdzie tam teraz kręci nową ofiarę. :)
  • madafaka1985 18.01.15, 20:54
    Oczywiście że seksik to ich największy atut. Sam wiem jak było bo przerabiałem. Z racji pozycji zawodowej wiedziałem że moja nie będzie szła do wyra od razu bo wyszłaby na kurwiszona. można powiedzieć że u mnie trwało to chwilę niemniej gra była tak dobra że złapałem się modelowo. gra była perfekcyjna bez mrugnięcia oczkiem. fakt - coś mnie szarpało w intuicji, że mimo wszystko jest jakiś błąd w systemie. jak już seksik wszedł do akcji to chwilę trwał ale potem ubywało go jak wody w upalne dni. czasem sporadycznie ale bez szału. w pewnym momencie źródełko wyschło do tego stopnia że zacząłem się bać o własne atuty. jakie było jednak moje zdziwienie, że inne kobiety do mnie lgnęły w sposób zadowalający a moja Sandra Bullock była w odwrocie. W odwrocie pozornym - bo w momencie kiedy miała do mnie biznes albo była w tzw słabszej formie to było wszystko po staremu. ja wtedy biegałem z chusteczką a ona wzdychała. jak Sandra dochodziła do siebie to piekło wracało i słyszałem ..."pewnie chciałbyś usłyszeć oklaski" .
  • tomaszzamojski 18.01.15, 21:01
    Oczywiście że seksik to ich największy atut - to może Twojej :-) moja to nie bardzo w te klocki
  • marekgazek 18.01.15, 20:36
    Gwałcił nie gwałcił. Nie wiesz tego. U borderów wszystko jet możliwiutkie. Może sobie wkręcily że ktoś ich gwałcił iw to mają mocną wiarkę. Może po prostu tak im jest baaaaaaaaardzo dobrze. Koleżanki wyuczyły na przykladzik. Różnie to bywa. Jedno jest pewniutkie. te osoby nie mają empatii i są egoistyczne do graniczek wszelkich. Leniwe. Wiecznie niezadowolone i biadulątko uprawiąjące nad sobą. Też pewnie chcąc manipulować. Peesik. Do Pani która do mnie wypisuje na mailika - nie chcę wysłuchiwać Pani usprawiedliwień i bełkotliwych ciągów nielogicznych na temat borderyzmu i tragedii. Nie odpiszę. Szkoda Pani trudziku. Jak ktoś chce się zmienić. Idzie na terapie i robi to. Prościutkie. Przestań chopie o niej mysleć. Zabierz się za bibiliotekarkę i wszyściutko. :)
  • niemazgajsie 18.01.15, 20:48
    Niema we mnie nienawiści,już dawno jestem po tym etapie. Co innego osad,uważam ze mam do niego prawo. Nie mogę teraz pisać,ale odpisze Ci później bo poruszyłes ciekawe sprawy.
  • wirujacyplateksniegu 18.01.15, 20:57
    wydaje mi się, że zdają sobie sprawę, ale "chybotliwe" życie, dostarczające ekscytacji + różne neurotyczności uzalezniają.. i póki to jojo się odbija i nikt nie odetnie sznureczka, to będzie jojem. co do seksu to oczywiście najlepszy jest po ślubie w stałym związku :) może dlatego że jestem zwolenniczką sensu :D ...
    Tylko ze sama relacja z b. ma mechanizm uzaleznienia. Ciezko jest odejsc raz na zawsze (jak sie bylo "podatnym". Bo jak odejsc od kogos, kto przy kazdym kolejnym "zetknieciu" bedzie obwinial i zaciekawial na przemian...
    Mimo wszystko nie jestem zwolenniczka dzielenia takich "ukladow" na borderow i ich ofiary... Predzej na b. i osoby szykajace wrazen w relacjach... albo bez doswiadczenia stalosci...
  • tomaszzamojski 18.01.15, 21:17
    da sie- od jednej odszedłem pare lat temu. mimo ze relacja trwała kilka lat i to bardzo intensywnie a nie rok z okładem takiego widywania sie raz na miesiąc. I to tak skutecznie odszedłemze do tej pory jak mnie dziewcze widzi na ulicy - mieszkamy niedaleko - to robi w tyl zwrot i spieprza. A ja tylko pewnego pieknego poranka spakowałem troche rzeczy do auta cichcem, wziałem liste zakupów i zginałem jak sen jaki złoty :-) Bordery i ofiary - wiesz-jak jest przemoc to jest i kat o ofiara- nie relatywizowałbym tego.
  • tomaszzamojski 18.01.15, 20:26
    a czesto mnie ratuje prosta rzecz przed "ukorzeniem sie"- urazona męska duma... nie pokażę że mnie cokolwiek boli. Trzymam twarz. Pozatym - nazwisko zobowiązuje.
  • marekgazek 18.01.15, 20:43
    I dobrze. WBIJ TO SOBIE DO GŁOWY. Miałeś w domu kobiecinę nie wartą ciebie!!!!. Co z tego, że jakiś inny ją teraz ma. Ty będziesz miał lepszą bo od borderów gorszych nie ma. Ona będzie miała tylko gorszego. Bo coraz gorsi będą ją chcieli. Nie ona jedna na świecie. Raczej są puściutkie jak beczki. Pieniędzorki, zakupy, spanie, lenistwo, brud w chałpie. Sam wiesz jak jest. Ty dojrzewasz jako facet. Łapiesz świadomościjke. Wiesz. Z wiekiem każdy facet łapie na wartości. :). Zobacz bibliotekarkę. Chce właśnie Ciebie. Dlaczegóż to? Bo jesteś spoczko facetem. A czemu ktoś chce borderkę Bo mu wlezie szybko do wyrka. Prościutkie
  • tomaszzamojski 18.01.15, 20:47
    co prawda to prawda gazdo, słusznie prawicie. do łózka mi wlazła szybko - choc ciekawie nie było...
  • tomaszzamojski 18.01.15, 20:59
    brzasku - zgubiłem sie :-)

    wpadnie jak gdyby nigdy nic
    czy zadzwoni czy zapuka czy cokolwiek

    ona ma prawo mieć Cie na półce pośród kilku posłusznych
    Ty nie masz nic do gadania
    będziesz coś marudził wyjdzie i wpadnie za kolejne kilka miesięcy

    no chyba, ze ułożysz sobie życie

    tego zakład nie dotyczy

    to będzie bal - inna opcja


    Re: rozumieć bordera - po co? wystarczy wiedzieć
    Odpowiedz
    tomaszzamojski 18.01.15, 20:53
    opcja wpadania odpada bo szczesliwie nie wie gdzie dokładnie mieszkam :-)_ Jakos tak wyszło - widywalismy sie u niej :-) - własciwie to świadomie wyszło bo przezyłem naloty poprzedniej - jednak czegos ie nauczyłem. Kilku posłusznych - zabawne- sama zeznała ze ma kontakt z byłymi i bardzo nyła źdzwiona ze jak ja kończe czy ze mna koncza - to koniec, czarna krecha i nie ma przyjzaźnienia.


    "to będzie bal - inna opcja" - a tego nie rozumiem, mozesz rozwinąć?
  • brz_a_sk 18.01.15, 21:24
    odpisałam wyżej jak nie znajdziesz skrobnij

    w skrócie
    border nie godzi się z tym, ze masz nowego partnera
    to bywa powazny problem
  • madafaka1985 18.01.15, 21:38
    ale border ma prawo mieć naręcza nowych kochanków!
  • brz_a_sk 18.01.15, 21:55
    i nazywać ich podnóżkami

    czasem tak bywa - obrzydliwy rozdział
  • brz_a_sk 18.01.15, 21:22
    skąd wiecie, ze partnerki mają BPD ?
  • tomaszzamojski 18.01.15, 21:54
    poszlaki na to wskazują :-). Ale byc może 1. sa po prostu wredne 2. to my jesteśmy BPD i jak rasowi BPD wpieramy to partnerkom. 3. bardzo podobnie zachwuja sie DDA/DDD - tez sa dwa podtypy -a/ narzucajaco się histeryczne ( ogien w łózku) albob/wycofane i uciekające od bliskośc ( lodówka w łóżku)i. 4. partnerki mają zwyczajną nerwice lekowa a my jestesmy zakręceni i przejaskrawiamy 5. ucieczkowo i chłodem ( plus niechętny stosunek do seksu) reaguja ofiary molestowania w dziecinstwie. moja np kiedys mi powiedzialaze jest DDa - potem sie wyparła tego. Także w przypadku "mojej" - to sa mniej lub wiecej uzasadnione przypuszczenia.
  • brz_a_sk 18.01.15, 22:03
    jest zasadnicza różnica miedzy BPD a innym zaburzeniami - jednak BPD orzeka się po długich obserwacjach psychiatrycznych i terapia jest bardzo trudna
    a życie bordera różni się zdecydowanie od innych

    chociaż zdarza się, że po latach po hospitaliacjach diagnoza się zmienia - pewnie czasem orzeka się chorobę jako główny problem - bo przecież to wszystko się przeplata i towarzyszy jedno drugiemu

    choroba daje jakąś ochronę, czasem rentę itd

    zaburzenie BPD naprawdę nie jest czymś z czym mozna żyć bez stałej opieki specjalistycznej

    tego na ławce w parku ani się nie diagnozuje ani tam nie 'zaleczy'



  • tomaszzamojski 18.01.15, 22:08
    no własnie. wiec trzeba sie skoncentrowac na skutkch - jesli czyjes zachowanie mnie rani - czy to agresja czy obojetność - to trzeba sie pozegnac i tyle. mysle przy tym ze jest cos takiego jak "rys " BDP - niektóre cechy. MNie np ranił chłod i to "zapominanie" i wypieranie sie pewnych wydarzeń i słow. Ale skad ja wiem czy dziewczyna jakichs lekow nie bierze. Pisze tylko o tym przypadku - bo juz zbieznosc zachowan mojej poprzedniej ex z zachowaniami Sandry bullock i parnerki madafaka jest zastanawiająca.
  • brz_a_sk 18.01.15, 22:22
    tu błąd
    z Twojego punktu widzenia faktycznie skutki mogą być podobne

    niestety przy BPD sytuacja osoby zaburzonej jest dramatycznie inna - na prawdę mają przerąbane i cięzko z tym coś zrobić

    lata terapii i takie trudne życie, ze nie warto lekko tego traktować
    to jest męka

    border krzywdzi i to okrutnie ale cierpi potwornie

    warto o tym pamietać i jeśli się wie w takie związki wchodzić z olbrzymia wiedzą i zastanowieniem





  • wirujacyplateksniegu 19.01.15, 08:00
    "czy nie bierze jakichś leków" kurde, no ... podstawowa rzecz... o ile relacja rzeczywiście bliska...
  • madafaka1985 19.01.15, 08:44
    mnie najbardziej ranił chłód emocjonalny i dystans jak do obcego. sam nie bylem nigdy jakims fanem tulenian sie i siedzenia sobie na glowie ale bliskosc jest i byla.dla mnie wazna. moja borderka byla przez rok super ciepla i dawalismy sobie tego ciepla w normalnym zdrowym zakresie.potem, musniecie lokiec wywolywalo reakcje jak na trąd. tak sie nie dalo zyc. w momencie kiedy mialem zyciowy zakret ona siedziala wygodnie w fotelu i patrzyla na mnie jak na obiekt doświadczalny.
  • tomaszzamojski 18.01.15, 22:14
    DDA/DDD na oko zachowują sie tak samo - a nie musza byc BDB - mówie na oko, bez analizy -chodzi mi tylko o zachowania.
  • tomaszzamojski 18.01.15, 22:19
    Lustrzana lista przeciwieństw / ?Inna? lista cech DDA
    Lista Reakcji Upozorowanych (mechanizm obronny); ?To mi się nigdy nie przydarzy?

    1. Aby przykryć nasz lęk wobec ludzi, a także strach przed izolacją, sami niestety staliśmy się silnymi autorytetami, osobami, które odstraszają innych i doprowadzają ich do wycofywania się.
    2. Aby uniknąć zaplątania i uwikłania się w relacjach z innymi ludźmi oraz utracenia własnej tożsamości w tym procesie, staliśmy się bezwzględnie samowystarczalni. Gardzimy aprobatą innych.
    3. Naszą złością i groźbą poniżającej krytyki odstraszamy inne osoby.
    4. Dominujemy nad innymi i porzucamy ich, zanim oni porzucą nas lub całkowicie unikamy wszelkich relacji z osobami o osobowości zależnej. Aby uniknąć zranienia, izolujemy się i odcinamy od innych, tym samym porzucając samych siebie.
    5. Przeżywamy swoje życie z pozycji prześladowcy. W ważnych dla nas relacjach przyciągamy osoby, które możemy manipulować i kontrolować.
    6. Jesteśmy nieodpowiedzialni i egocentryczni. Nasze nadmuchane poczucie własnej wartości i ważności uniemożliwia nam zobaczenie naszych braków i niedoskonałości.
    7. Gdy inni próbują bronić swoich praw powodujemy, że czują się winni.
    8. Hamujemy własny strach poprzez tłumienie uczuć i pozostawanie w emocjonalnym ?odrętwieniu?.
    9. Nienawidzimy osób, które ?grają? ofiary i błagają o ratunek.
    10. Zaprzeczamy temu, że zostaliśmy zranieni i tłumimy nasze emocje poprzez dramatyczne wyrażanie naszych ?pseudo? (udawanych) uczuć.
    11. Aby chronić siebie przed samo-karaniem się za niepowodzenie w ?uratowaniu? własnej rodziny, projektujemy nienawiść do samych siebie na innych, karając ich zamiast siebie.
    12. Aby poradzić sobie z ogromnym ciężarem uczucia straty, którego źródłem jest rodzinne porzucenie szybko wycofujemy się z relacji, które zagrażają naszej ?niezależności? (nie za blisko).
    13. Zaprzeczamy, że rodzinna dysfunkcja miała na nas wpływ bądź odrzucamy sam fakt istnienia dysfunkcji w naszej rodzinie, lub to, że zinternalizowaliśmy jakąkolwiek destrukcyjną postawę czy zachowanie pochodzące z naszej rodziny.
    14. Swoim zachowaniem staramy się pokazać, że w żaden sposób nie jesteśmy podobni do tych, którzy nas wychowali- ludzi o osobowości zależnej.
    (Źródło: ?The Complete Picture? - 22 Krajowa Konwencja DDA, Fullerton 2008)
  • brz_a_sk 18.01.15, 22:38
    ryzykowny związek i trzeba brać współodpowiedzialność gdy się wie, że JEST PROBLEM

    nie można ślepemu mówić - no jednak mógłbyś widzieć

    trzeba sie razem uczyć być - gdy się wie na czym ślepota polega
  • tomaszzamojski 18.01.15, 22:41
    no własnie- magiczne słowko "razem" - bo czy to jest BDP czy DDA czy cokolwiek innego - muszą chciec obie strony - gadki w stylu "to ty sie lecz, ja jestem OK" - to sygnał że trzeba trabic sygnał do odwrotu.
  • tomaszzamojski 18.01.15, 22:02
    nie mowiac o tym ze i BDP i DDA mają tak nieostre definicje ze na upartego kazdego mozna w to wsadzic. doswidczeni psychologowiesie gubia. a u mnie? moze tak - dziewcze mnie nie kocha - no bo nie musi, ja dla odmiany nie mam ochoty byc jej kumplem bo przyjacielem - bo nie mam . i koniec piesni. A dlaczego JA w tym dłubie? bo sie uzalezniłem -co jest pośrednim tylko dowodem na to ze dziewcze jest pokręcone-trudno uzaleznic sie od kogos nietoksycznego, se fini
  • brz_a_sk 18.01.15, 22:16
    to jasne - toksyczność widać w tych związkach
    i należy je kończyć

    natomiast warto nie zakładać, ze to BPD zanim jest leczenie i orzeczenie

    to tak jak nie nalezy mówić mam raka bo boli mnie od roku węzeł chłonny - tacy do przodu to nie jesteśmy
  • tomaszzamojski 19.01.15, 09:15
    tak naprawdę to wszystko sa domniemania- BPd, DDA. a może socjopatia? Nie mozna tak diagnozowac, zreszta po co. Ważne ze cos jest toksyczne, ważne ze w relacji brak równowagi, wazne że ktos kłamie czy zdradza.Zrozumienie....nie da sie. cos mi sie przypomniałem- miesiac temu chya, moze połtora- tel wczesnie rano - zatkalo mnie bo było pytanie czy wszystko OK u mnie- bo na fb cos napisałem. Co napisałem? Że wolę widzieć rzeczywistośc taką jaka jest , prawdziwą. Strach że w czyms się zorientowałem?Cos zauwazyłem? Bo jakos dziwnie miła była.
  • marekgazek 19.01.15, 09:39
    tomaszzamojski napisał:

    > tak naprawdę to wszystko sa domniemania- BPd, DDA. a może socjopatia? Nie mozna
    > tak diagnozowac, zreszta po co. Ważne ze cos jest toksyczne, ważne ze w relacj
    > i brak równowagi, wazne że ktos kłamie czy zdradza.Zrozumienie....nie da sie. c
    > os mi sie przypomniałem- miesiac temu chya, moze połtora- tel wczesnie rano - z
    > atkalo mnie bo było pytanie czy wszystko OK u mnie- bo na fb cos napisałem. Co
    > napisałem? Że wolę widzieć rzeczywistośc taką jaka jest , prawdziwą. Strach że
    > w czyms się zorientowałem?Cos zauwazyłem? Bo jakos dziwnie miła była.

    Tomek ja widzę jeden problem. Ty ją niestety jeszcze kochasz. Ona to wie. Dlatego idzie na drugi okrąg. Tak jak samolociki. Nie wylądują to na drugie okrążonko i lądowanko. Drugim chyba problemikiem jest to, że zafundowała ci teatralne pożegnanko w stylu nie możemy być razem ale zostańmy przyjaciółmi. Przyjaciółmi tedy kiedy ona będzie potrzebowanko miała abyś coś dla niej zrobił i jak z nowym fagasikiem nie wyjdzie. Widzę, że grzebiesz w materialikach. To dobrze. Przynajmniej czegoś się dowiesz. Też tak miałem a potem się oszukiwałem że to nie borderek. I to było niedobre. Border i to pełną gębunią. Musisz chyba dojść do momenciku kiedy zrozumionko będziesz miał. Było tak kurewściutko źle, że gorzej nigdy nie miałam z żadną inną kobieciną. To co ona prezentowała to była tylko gra ustawiona na owinięcie ciebie wokół paluszka. Ona jest leniwa i nie chce jej się nic robić. Potrzebuje "przyjacieleczka" który da dutki, zrobi cosik za nią. No ogólniutko wyżyłuje i wydoi i obgoli jak łowieckę hen w wysokich taterkach. Może mi łatwiej bo ja po prościutku zlałem przybycie na jej zaplanowany teatrzyk. Tego chciała mieć opiekuna i "przyjaciela". Nie poszło dzieweczce i dostała wkurwionko.Tyle jadu do słuchawki to dawno nie słyszałem. No i dobrze. Jestem sraki i owaki. Najgorszy cham.Jak mogłem zmącić planik bordera. Misterniutko budowany i niestety nieudany. Co może nie powinienem się do tego przyznawać ale sprawiło mi wielką satysfakcyjkę. Zostawiła u mnie parę fancików. Jej problemik. Zima idzie. Nie będzie miała bucików cieplutkich. Nowy adoratorek będzie musiał wyścielić dutki dla "miłości swojego życia". Jego dutki jego problemik. Mam radoszkę. Nie dałem się zdoić na dutki. Choć i tak ja dokładalem więcej. Ciulek z dutkami. Rozstanie nastapiło na jazdeczce. Czyli tak jak caly związeczek. Ja mam święty spokoik. Nowy dostaję swoją porcyjkę złota. Niebawem gówienka. I to takiego, że ho ho.... Ona potrafi. Wspólczulonka przeogromne.
  • tomaszzamojski 19.01.15, 10:04
    szczerze mlwiąc to mnie ganz egal czy ona BDP czy DDA czy socjopatka.Z moego puntu widzenia efekt ten sam. Nie zgadzam sie Marku tylkoz jednym - choc często mi sie wydaje ze tak jest - powiadasz "kocham". z cala pewnością uzalezniłem sie - od niej i od tych chorych jazd. Efekt w sumie ten sam bo trzyma mnie w tym bagienku. A swoja droga- kiedys miałem problem z alko. siedziałem sobie i czytałem o nawrotach - taki jedenasto punktowy formularz - etapy od momentu pojawienia sie głodu - to było 1. az do do zapicia to było 11.. Odnalazlem sie w puncie 9. Bardzo szczesliwy poswdłem spac a jak rano sie obudziłem to mi sie szczesliwie przypomniała że diagnozujac sie na 9 etapie-sam siebie - byłem kompletnie pijany...po butelce brandy...Tu jest tak samo - kombinuje jakby nie wylądować w szufladzie z exami a jestem w niej co najmniej od roku. To jest kompletnie zaburzone widzenie siebie i rzeczywistości - bo pierwsze "zostańmy przyjaciółmi" zaproponowła w lutym chyba ubiegłego juz roku. Ten uroczy sierpień...no pewnie się Sarence nudziło i nkogo innego akurat pod reką nie było.
  • wirujacyplateksniegu 19.01.15, 11:31
    mnie by to niestety nie zdziwilo, jakby ktoś z alko popadł w związek z B. :(, bedac w abstynencji.
    ot taki, ludzki mechanizm... grunt to się zatrzymać.. próbować...
  • brz_a_sk 19.01.15, 11:41
    zawsze budować

    nie przeciw
    dla

    masz rację stale zapychamy sobie dziury, z których coś wyrwiemy z korzeniami
    te dziury bywają w nas
    miejsce dla siebie fajnego - w sobie

    świetnie dział alko - nawet odwaga otwarcia japy do ludzi rośnie; świetnie dział idealizacja, świetnie dział grupa akceptująca - wszystko jest zapchaj dziura jeśli nie zaczynamy budować SIEBIE

    człowiek fantastyczny ciekawy z i zabrania sam sobie cieszyć się z czegokolwiek, ma zero pewności że może gadać co myśli i że ktoś to akceptuje, ze większość by to akceptowała - co wyczynia? ano albo się zamyka w sobie, albo narcyzuje albo wycina w sobie uczucia; albo ...

    jak się napije to kapie z niego wodospad - że każda kropla boli - i co? i musi sam w siebie uwierzyć nie da się oszukać niczym; ludzie bardzo się męczą właśnie dlatego, że zabronili sami sobie żyć z satysfakcją
  • tomaszzamojski 19.01.15, 09:27
    i taka sprawa która mnie przeraża, nigdy tego nie miałem - nawet kiedy szrpałem sie kilka lat z ą "wariatka" - było cięzko, gubiłem sie ale cały czas zachowywałem jakies resztki autonomi, jakies swoje granice, cos we mnie sie sprzeciwiało. A teraz..mało intensywna w praktyce relacja a ja sie budze, pierwsza mysl jest o "mojej" domniemanej borderce i czuje jakieś koszmarne "zlanie sie" - jakby cześci mnie zwyczajnie nie było tylko w to miejsce wszedł jej ogląd rzeczywistości, spojrzenie na świat - wypycham to siebie ale to wypychanie tex jest przerażające - bo jakbym kawałek nie jej wyrzucł ale siebie. Obłęd. Tyle mi pakowała do głowy roznych rzeczy...czasami o mnie czasami nie ale przyjmowałem to tez za swoje. Kurcze, jakby kawałka mnie juz nie było. Jas ie naprawde boję tego.
  • marekgazek 19.01.15, 09:53
    tomaszzamojski napisał:

    > i taka sprawa która mnie przeraża, nigdy tego nie miałem - nawet kiedy szrpałe
    > m sie kilka lat z ą "wariatka" - było cięzko, gubiłem sie ale cały czas zachowy
    > wałem jakies resztki autonomi, jakies swoje granice, cos we mnie sie sprzeciwia
    > ło. A teraz..mało intensywna w praktyce relacja a ja sie budze, pierwsza mysl j
    > est o "mojej" domniemanej borderce i czuje jakieś koszmarne "zlanie sie" - jakb
    > y cześci mnie zwyczajnie nie było tylko w to miejsce wszedł jej ogląd rzeczywis
    > tości, spojrzenie na świat - wypycham to siebie ale to wypychanie tex jest prze
    > rażające - bo jakbym kawałek nie jej wyrzucł ale siebie. Obłęd. Tyle mi pakował
    > a do głowy roznych rzeczy...czasami o mnie czasami nie ale przyjmowałem to tez
    > za swoje. Kurcze, jakby kawałka mnie juz nie było. Jas ie naprawde boję tego.

    Spokojnie. Jak masz problemik napisz do mnie na mailika. Pogadamy. Nie gwarantuje, ze będe odpisywanko robił w czasie rzeczywistym bo pracuję ale w miarę możliwości napewniutko. Ile będę mógł to cię wesprę. Rób tak. Jesli patrzysz na wspólne zdjęcia na przykładzik. Wcale ich nie wywalaj. Szkoda. Przecież byłeś tam. Ale jak spojrzysz na wspólne zdjęciątko, które jest pewnie ładniutkie i wyglądacie tam szczęśliwiutcy to zaraz po tym pomyśl co było po zrobieniu tego zdjęciątka. Przypomnij sobie jazdeczki. Pewnie nawet taki że źle trzymałeś aparacik :). Odbudujesz się. Dobrze, że się w tobie miało co buntować. Inni robią załameczkę i apatię. Jest na czym budować. To sukcesik. Ogłoniutko jak wpominasz dobre chwilki to zaraz przecież po nich były ogromniutkie awanturki i wojenki. Tak o tym myśl. Jeśli nie potrafisz o niej myśleć jak o psychopacie których całe społeczeństwo potępia. Nawet na wyrost tak myśl. Jak o na przykładzik Waśniewskiem matki madzi. Co według mnie też coś z borderka miała. To powiem brutalniutko i pewnie brzask mi za to potępionko zrobi. Pomyśl o niej jak o głupiutkiej lali której byłeś sponsorem. Notabenka one chętnie wchodzą w relację sponsoringu. No bo coś w tym jest. Po prościutko. Byłeś sponsorem jakiejś tam panienki. Poszła do innego sponsora. Dużo borderek zostaje prostytutkami. Z powodów chociażby takich, że nie chce im się robić normalnie a dutki miłe duszy borderka. :)
  • tomaszzamojski 19.01.15, 10:07
    akurat sponsorem nie byłem- nawet chciałem ja z jej dziecmi zabrac na wakacje na moj koszt ale nie hciała zdecydowanie.Wspolnych zdjęc nie mamy. Ani jednego. W ogóle mam mało wspomnień - zwsze trzymała mnie z boku - poznałem je jmatke i siostrę ale żadnych znajomych - ani jednego.
  • brz_a_sk 19.01.15, 10:08
    to jest bardzo ciekawe - do poobserwowania w sobie
    wydaje mi się, że wiele można zyskać na uświadomieniu sobie jak funkcjonujemy

    bo z jednej strony to nie ma lepszego czasu na zmienianie się w najpozytywniejszym sensie jak czas zakochania - ludzie góry przestawiają razem, rozwijają się, rozkwitają i osiągają zupełnie nowa świadomość - jak wiele mogę, gdy ktoś mnie docenia, gdy widzę sens, gdy jesteśmy razem

    i dobrze jeśli tak jest
    wtedy dość szybko widza, że złe zauroczenia gaszą wszystko i czerwona lampka mruga szybko - jest dystans jest skorupa itd

    najgorzej chyba jest kiedy złe doświadczenie zapisuje się jako pierwsze i człowiek w ogóle nie wie czym jest dobra energia płynąca ze związku; wie, że trzeba się okopywać, że trzeba wyrywać się na piwo, że trzeba się chronić przed zbytnim - zbytnim wszystkim; trzeba być przygotowanym na zakończenie związku itd

    wielu ludzi nie ma pojęcia co traci

    tworzą jakieś chwilowe trwałe związki oxymoron jakże popularny :(

    nie ma planu na korzyść z bycia razem, nie ma zapału, nie ma akceptacji na full, wsparcia i tego, że nic tak nie cieszy jak wzajemne pasmo sukcesów; taki związek to jedyna szansa, że po fazie zakochania ma się kapitał na budowanie razem siebie na wzajem itd

    banialuki - no wiem, dla niektórych niewyobrażalna niefrasobliwość - jak można zaufać drugiemu człowiekowi jak sobie i nie mieć całego bagażu niepokojów i ucieczek

    zawsze mnie śmieszy jak ktoś opowiada - na jak ona może mi zabronić iść na piwo z kumplami - to jest rozmowa o innych światach; jeden jest okopanym bronieniem swojego ja, które niby wolne bo to piwo - no cyrk panie kochany; i drugi gdzie ludzie mają pewność ze spoko piwo czy cokolwiek innego ale mają razem plany i zajęcia, które dają taką satysfakcję i tak wzmacniają poczucie wartości, że się ludziom nie śni;

    to daje idealizacja, kiedy border partnera winduje na szczyty akceptacją, wsparciem i zainteresowaniem tylko problem w tym, że to jest bez przyszłości; cele nie są wspólne; to nie jest fundament drogi na przyszłość - to jest iskierka przecudna i złudna i głęboka blizna pozostaje a nie pewność, że ludzie są w stanie dawać sobie niezbędne dobre wsparcie

    wiedzieć, że razem to jest z sensem a nie z wyrzeczeniami i wyrywaniem sobie uwagi, czasu, niszczeniem starych nawyków i przekabacaniem to jest extra ; kto wie wyczuwa marne związki i ma granice i wie, że nie robi nic dobrego dla nikogo gdy brnie w jakieś czary mary zauroczenia i idealizacje i OKOPYWANIE sie przed partnerem kolejny oxymoron
    zwalczanie nadmiernej miłości - no to też badziewko - w sumie jedno jest pewne tak na prawdę warto kochać tylko korporację, prace i siebie :) :) :) ale jak? kiedy siebie często nie lubimy albo narcyzujemy sobie - jedno gorsze od drugiego

    coś w tym jest? w marnym związku czujemy się jak ryba w wodzie? czasem chyba tak - zapewne nie wierzymy ani w siebie ani w miłość

    takie tam dyrdymały - wiem można wszystko w sobie obśmiać i zabrać sobie szansę, czasem dom rodzinny zabiera nam nadzieję pokazując lodowiec albo kocioł zamiast przestrzeni, wolności, przyjaznych ludzi ...

    czy komuś i taki tekst się przyda - nie wiem


  • tomaszzamojski 19.01.15, 10:22
    brzasku, marku - a jakos na maile Wasze to jak napisac? bo niekoniecznie pyblicznie chce prać niektóre sprawy
  • marekgazek 19.01.15, 10:30
    tomaszzamojski napisał:

    > brzasku, marku - a jakos na maile Wasze to jak napisac? bo niekoniecznie pyblic
    > znie chce prać niektóre sprawy

    marekgazek@wp.pl

    (do wszystkich Pań z BPD tak jak do tej co wypisywała ostatnio. Za wylewanie na mnie swojego gównienka mówię stanowczo NIE DZIĘKUJĘ. Nie mam w zwyczaiku czytać bełkotu)
  • brz_a_sk 19.01.15, 10:54
    ja mam na gazecie zgodną z nickiem tu skrzynkę
    kiedyś było tak, ze forum wymagało załozeniea skrzynki i tylko pod tym samym nickiem możan było pisać
    więć: brz_a_sk i te maupy . gazeta.pl nie wstawiam adresu bo automaty sczytują i badziew pleni się
    chyba założę tu profil na gmailową skrzynkę - ale nie wiem czy chce mi się i tam zaglądać :)

    ktos kiedyś naciskał, bo nie miał skrzynki żadnej

    kto chce próbuje lub zgłasza propozycje jak chce się komunikować
  • tomaszzamojski 19.01.15, 11:06
    odrzuca mi takiego maila- napisz moze na tomaszzamojski@gazeta.pl . Pustego maila- odpisze co mam przygotowane :-)
  • brz_a_sk 19.01.15, 11:11
    już
    ciekawe czemu kaprysi moja skrzynka - może nie jesteś przystojny? :P
  • brz_a_sk 19.01.15, 11:23
    wszystko działa :)

    skopiować nick i na gazetkę :) jeśli ktoś ma pomysł co więcej możemy razem wymyślić warto chyba próbować życie jest wystarczająco do d@py - trzeba to zmieniać
  • tomaszzamojski 19.01.15, 12:03
    jestem bardzo przystojny, mądry, ciepły,wrazliwy, inteligentny, miły, blyskotliwy i potrafię zadbac o kobiete w łoznicy - no wiem bo mi moja domniemana borderka o tym wszystkim zapewniała :-)
  • brz_a_sk 19.01.15, 12:08
    :) ... :)
    słowo daję, że maila napisałam zanim to przeczytałam
    :) ... :)
    nic nam tak nie służy jak poczucie humoru

    i poezja

    dajmy spokój z lustrem :P

  • tomaszzamojski 19.01.15, 12:32
    wiersze tez piszę :-). To juz wiedziałem wczesniej ;-) nie musiała mi mówic :-)
  • madafaka1985 19.01.15, 13:51
    dodatkowo. wszystko z czyściutkiej jak wódka na giewoncie o 6 rano - autopsji:
    Byliśmy u znajomego, który jest lekko fajtłapowaty, ma problemy z pracą itp itedeczek. Ona siadła ładnie koło niego, zaczęła z nim dyskutować o jego planach, o pracy i życiu. on - malutki siedział słuchał, bardzo rozsądnie rozmawiali, on rósł, cieszył się ze zrozumienia. ja wybaczony leżałem na sofce i oglądałem tą scenę cały dumny z mojej kobiety, która roztropnie i w sposób wyjątkowy i jedyny w swoim rodzaju pomaga człowiekowi.

    po wyjściu znajomy zadzwonił i powiedział mi, że tak miłej i motywującej reakcji dawno nie dział i że mam skarb :) oj jak mi było miło.

    jedziemy samochodem, mówię lubej o tym a moja ostoja mówi: "jaki cap, takiemu już nic nie pomoże, życiowy nieudacznik i matoł. gadałam z nim bo był tak pokraczny że mnie to zafascynowało jakim trzeba być człowiekiem żeby być tak niedorobionym - teraz już wiem - właśnie takim"

    kurtyna

  • brz_a_sk 19.01.15, 16:33
    az żal nie skomentować

    potem mi umknie

    wiecie skąd ludzie mają o sobie strasznie marne zdanie - no dokładnie z takiego, ze nawet to co zrobia najlepszego zamienia w g@wno
    bo ona się nei zniża do pomagania takim słabeuszom ( on jesli borderka wyjąca co rano jak wyjść do pracy ... bo wszyscy patrzą jak na lebiegę ,,,)

    a największe marzenia by być dobrym człowiekiem by ludzie wszyscy ludzie na świecie włącznie z 'matką' zobaczyli ...

    no ludzie lepszego opisu tej cholernej autodestrukcji dawno nie widziałam

    to szukanie akceptacji i kasowanie sukcesu - ten mętlik w głowie

    jakby tak ludziom wyrywać popieprzenia jak zeby byłyby ideały

    większości nic nie brakuje

    a tak obraz WREDOTY

    w ramki to opowiadanko oprawcie i macie to co nie do pojęcia w człowieku

    sam sobie katem, brzytwą

    karmić się swoja potworowatoscią :( :( :( 100% autodestrukcji
  • marekgazek 19.01.15, 10:09
    tomaszzamojski napisał:

    > i taka sprawa która mnie przeraża, nigdy tego nie miałem - nawet kiedy szrpałe
    > m sie kilka lat z ą "wariatka" - było cięzko, gubiłem sie ale cały czas zachowy
    > wałem jakies resztki autonomi, jakies swoje granice, cos we mnie sie sprzeciwia
    > ło. A teraz..mało intensywna w praktyce relacja a ja sie budze, pierwsza mysl j
    > est o "mojej" domniemanej borderce i czuje jakieś koszmarne "zlanie sie" - jakb
    > y cześci mnie zwyczajnie nie było tylko w to miejsce wszedł jej ogląd rzeczywis
    > tości, spojrzenie na świat - wypycham to siebie ale to wypychanie tex jest prze
    > rażające - bo jakbym kawałek nie jej wyrzucł ale siebie. Obłęd. Tyle mi pakował
    > a do głowy roznych rzeczy...czasami o mnie czasami nie ale przyjmowałem to tez
    > za swoje. Kurcze, jakby kawałka mnie juz nie było. Jas ie naprawde boję tego.

    Wspominkę zrób jaki miałeś ciągle syf w domu. Zero posprzątanka. Jak ci łaskawie gotowała z reguły źle. Jak się jej nie chciało do robotki chodzić a dutki brać. Jak ci psuła chwile, które planowałeś mieć fajniutkie razem z nią. Wspomnij jak wspierałeś, wybaczałeś, ciągałeś na terapijke na przykładzik a ona to miała głeboko w rzyci. Jak się martwiłeś czemu nie wraca na przymkładzik do chałpy a ona zwyczajnie na przykładzik chlała. Bordery to wzór antykobiecości. najgorszemu wrogowi nie życzę takiego babsztyla. A już za domową gaździne. Dramacisko pieorńskie. Cała twoja rodzinka byłaby zła i najgorsza. Byłbyś zakochany to byś łykał to gówienko izaczął myśleć tak jak ona. Teraz brzask na mnie pokrzyczy ale jestem zdania,że na tym etapie jest ci potrzebne takie myślątko. Brzask po prostu łagodzi i jest wspaniałą osobą. Miejsce gówienka jest w kibelku. Spłócz ja w swoje głowie. Opuść klapę czego faceci często nie robią. Weź jak prawdziwy chop gwóźdź. Przybij klapę mocno jak tylko potrafisz i wyjdź z kibelka. Do pokoiku gdzie czeka na ciebie biblitekarka z cieplutką kolacyjką. W posprzątanym pokoiku. Z zapalonymi świecami i piekną muzyczką. Gotowa spędzić z tobą upojną noc nie po coś ale dlatego, że cię potrafii kochać. Rano zrób jej pyszne śniadanie z tego samego powodziku. Przytulcie się. I nie myśl wtedy o zatkanym kibelku z którego gówienko chce wyjść a nie może. Bo klapa zabita gwoździkiem. :)
  • wirujacyplateksniegu 19.01.15, 10:37
    @marekgazek - padłam. :P

    btw., też jestem za bibliotekarką, oczywiście po zaleczeniu wszystkich zadrapań i siniaków, co może potrwać, ale przypuszczam, że właściwa osoba "zaczeka".
    znam jeden przykład, kiedy po 5 latach(!) znajomy zdobył się na odmianę, i chwała mu za to. Ma teraz "egzemplarz" kobiecy i stały w uczuciach. A do tego atrakcyjny i nie odpychający go. Nie chcę tu generalizować, bo poprzedni egzemplarz diagnozy nie był... ale życie w. wymienionej opiera się teraz na: dewaluowaniu byłego i zaliczaniu obcokrajowców. Więc jak tu nie węszyć...
  • marekgazek 19.01.15, 10:49
    No a czemu musi dewaluować byłego. No bo nigdy nie zdewaluowała :). Ma wkurwionko, że mu się powodzi. Nie dał się zbić do parteru. Moim skromnym zdankiem ci obcokrajowcy to na złość temu byłemu. A i tak dupeczka bladziutka. Ciągle wraca jak zły szeląg. Ciągle pewnie za nim tęsknotkę robi i oczywista mu "na złość" tymi chopami zagranicznymi. Myśli, że tamten sie dowie i będzie zazdrosny. A on ma ją w głęboczkim poważaniu. To się borderka zakręciła. Nie przyszedł na kolankach i nie błagał. Ciągle żyje. I ten sam schemacik. Obcokrajowiec. By coś nowego wykombinowała. Pewnie siedzi jej w główeczce, że ten były nie lubił obcokrajowców lub cosik takiego. Jej problem. Nie tego MĄDREGO facecika. Jak dzieci. Rodzic nie lubi ciastek to mu będę ciastka kupowała. Ciulek, że rodzic już nie zwraca na to uwagi i ma ciastek cały śmietnik. Dziecko nadal na złość to samo. Nic a nic refleksyjki
  • brz_a_sk 19.01.15, 11:07
    czasem warto tak sobie zgeneralizować

    border nie przegrywa nigdy, jak przegrywa to umiera

    mniejsza o szczegóły

    dajcie im żyć i cześć - nie ważne jak sobie poukładają rzeczywistość, pamięć cokolwiek - dajcie im szansę

    jak w sobie wyrazić na to zgodę a tak:
    border jako dziecko walczył o miłość rodzica, uważność akceptację istnienie - dziecko znika, zapada się gdy jest nie ważne
    dziecko da się gwałcić, bić, poniżać byle nie zostać przezroczystym - jasne wystarczy mu mówić, że za słabo gra na skrzypcach efekt ten sam

    dziecko zrobi wszystko by BYĆ

    nie pójdzie w świat - to niezauważane nie pójdzie w świat

    ... temat rzeka

    Border ma swój obóz koncentracyjny ...

    da się coś z tego co napisałam zrozumieć? by pojąć jak skomplikowane są winy i nie winy w tym wszystkim?

    dawajmy sobie wszyscy szanse na tyle ile tylko możemy zwłaszcza bez kosztów



  • brz_a_sk 19.01.15, 10:49
    :) :) :) no jeszcze chwila a ze mnie bordera zrobi :) :) :)

    nauczyłam się
    nie gdzie indziej jak tu

    wspierania ludzi w tym co wybrali na teraz - wiem jak każdy musi mieć czas na ułożenie w swojej głowie co możliwe co nie
    przeskakiwanie bywa kiepskie bo się wraca i chlup i do tego zostaje w głowie 'a nie mówiłam' - co na pewno jest bez sensu, wręcz zbędne, szkodzi;
    to ja musze się powstrzymywać od poganiania , bo ani terapii nikt nie przyspieszy - są ludzie, którzy decydują sie na związek i słowa nie powiem, ze nie mają prawa - wiem czemu ludzie są razem, czy obok siebie latami i wiem za jaką cenę ... ale to wyjątkowi ludzie i bardzo silni, świadomi wyborów (nie piszę tu o bagnie bo i takie pary przecież są zupełnie odczłowieczone w swoich chorobach/zaburzenaich/uzaleznieniach ...)

    ale przecież nasze porady do wzięcia pod rozwagę, do wybrania zawsze są w stylu - skracaj sobie cierpienie problem żałobę - bo widzimy jak wygląda świat rok po pogrzebie - idiota pomyśli, ze można skrócić do 5 minut :) :) :)
    trzeba pomyśleć czemu nie choć czasem byłoby fajnie

    (znacie metody bogatych rodziców co to wyrywają dziecko z miłości i przekupują wycieczka na Hawaje - może dobre by to było w przypadku narkotyków ale uczuć ??? a można by pomyśleć ciekawy temat)

    A teraz druga sprawa - rozstajemy się najłatwiej przez dewaluację - skąd to wiem :) :) :) no proszę w końcu to forum o świetnych manipulatorach własnej biednej, naprawdę biednej głowy; zbyt wiele emocji przedziwnych border czasem kanalizuje dewaluuacją; reszta ludzi tez tak potrafi
    wyrzuca z siebie z sensem albo bez sensu ...
    możan przyjrzeć sie przeszłości i żegnać z nią a można bez jakiegokolwiek sensu budować nienawiść - z miłości w nienawiść i hajda na Wołmontowicze - na oslep - zrobimy gnój ... i tak już na zawsze nam zostanie; ludzi nienawistnych jest zdecydowanie za duzo

    stąd moje starania by jakoś w sobie szukać dewaluacji ale do stanu faktycznego i uwalniania człowieka; border ma miliony wad ale coś NAS trzymało w tym związku; nie warto robić gnoju ale bardzo warto popatrzeć z czego budowaliśmy sobie iluzję; na co nabraliśmy się jak to było; najpierw trzeba na ostro posprzątać w tęsknocie w nadziejach w bajkach - nie koniecznie trzeba to zdeptać; tak ja uważam; kiedy jest spokój mózgu jako taki warto zrozumieć ze border jest jak dziecko i jak chce cukierka to drze się jak umie by go osiągnąć; każde dziecko manipuluje, każdy rodzic się łapie na część tych gierek ale przecież nie nienawidzi za to dziecka; a dziecko nie chce zniszczyć rodzica choć gra z nim całym sobą; czasem rodzic się tak wkręci, ze ma dość dziecka - już nie pytam czyja wina w tej klęsce :P
    tak powoli dochodzi się do rozstania bez nienawiści do exa;za to z szansą wybaczenie i sobie

    ja uważam, że nienawiść jest czymś najgorszym co człowiek może w sobie wyhodować; o tym książkę by można

    ocenić mozan tylko na przytomnie
    i nie trzeba budować w sobie poczucia klęski oczywiście

    wagę problemu czasem tak opisuję - śmierć bywa łatwiejsza do wzięcia na klatę niż porzucenie przez partnera

    chce ktoś mogę wytłumaczyć czemu

    po śmierci nikt się nie ogarnia deprecjonując wartość tego co się nam razem zdarzyło i wychodzi za zatarcia mózgu, co tam mózgu przecież to cały organizm zdycha ;

    Marek ma rację - staram się chronić przed generowaniem złych emocji - uważam, że mózg ma się lepiej gdy mniej kombinujemy (ale maupa to była :) ale za to jaka księżniczkę widzieliśmy) - zapewniam to co 'widzieliśmy' liczy się zdecydowanie najbardziej i warto o tym wiedzieć - :) :) :) )
  • spaprany 19.01.15, 16:52
    Zdrowa miłość zdrowych ludzi to też forma uzależnienia :) Mało komu udaje się posiąść takie absoluty uduchowienia, żeby kochać zachowując kompletną niezależność od obiektu uczuć, to tak nie działa.
  • brz_a_sk 19.01.15, 17:45
    odkrywca :)

    a nie mówiłam :P
    ciekawe kiedy zaczniesz dawać z siebie bez najmniejszych obaw z przyjemnością
    bo to się tak niesamowicie opłaci

    słowo daję :)



  • tomaszzamojski 19.01.15, 19:27
    dzis piosenka - z dedykacja dla osób zyjących z bordami czy kims podobnym

    www.youtube.com/watch?v=E0Skao81GIQ
  • brz_a_sk 19.01.15, 19:50
    tego tu jeszcze nie widziałam :)

  • madafaka1985 19.01.15, 20:46
    rozchulamy to forum bo ono oprócz smutnych historii ma także przynosić WZROST :) yeahh:)
  • brz_a_sk 19.01.15, 21:01
    kopalnię zakładamy? znaczy czapę od kasy :)
  • tomaszzamojski 19.01.15, 21:24
    " jest jeden przyjaciel którzy zawsze podniesie Cię z kolan - Twoja duma"
  • anonimowy_79 20.01.15, 01:50
    Haha skąd ja to wszystko znam :) Jedno jest pewne,bdp mają w sobie coś takiego,że uzależniają od siebie i to bardzo.Ja się dałem wkręcić w przyjaźń,po porzuceniu.Nigdy tego nie zrobię więcej.Byłem wrakiem człowieka,ach jak ja tu biadoliłem.Tomek to co przeżywasz to normalka.Mi stuknie pół roku od zerwania kontaktu,a jeszcze w 100 procentach nie jestem tym kim byłem.Ale jest dobrze mogę powiedzieć.Początek był taki jak u Ciebie,dzień w dzień walka z sobą,aby nie odezwać się nie odpisać.A i straszonko było i obgadywanie.Zaparłem się i udało mi się.Nie próbuj w żaden sposób się kontaktować.Mi moja lady po 3 miesiącach spokoju wysłała milutkie życzenia imieninowe.Odpisałem krótko "dzięki".Chyba potraktowała to że wszystko jest ok,po staremu,cokolwiek to po staremu by miało znaczyć.Więc zaczęło się dzwonionko i smski,a że ja nic zero reakcji,nie odbierałem nie odpisywałem,to na święta przysłała mi taką wiąchę,że mi kopara opadła.Chociaż wiele poczytałem,do tej pory zachodzę w głowę ,że ja nic wówczas nie widziałem,nic mnie wówczas nie zaniepokoiło.Teraz na spokojnie widzę,że tyle syren alarmowych wyło po drodze,że powinienem ogłuchnąć.Spotykam się z kimś,narazie nie zobowiązująco bez fajerwerków i martwi mnie to,że zastanawiam się,czy jak coś ona robi,czy mówi to to nie jest jakiś podstęp,jakaś gra.Nic nie mówię.To taki mały spadeczek po mojej borderlady.Chyba za szybko na coś nowego.
  • brz_a_sk 20.01.15, 09:24
    nie pogania się
    ale i nie wycofuj
    traumy się pielęgnuje
    musisz przełamać złe doświadczania nowymi

    pamiętasz jak pisałam, że jest chyba - (to zupełnie mój autorski pomysł) nadzwyczajna siła zapisywania się emocji z czasów zakochania, jesteśmy wtedy ufni jak dzieci i jak dziecko chłoniemy i te fatalne schematy; border zostawia w nas tak jak matka w nim odruchy/przymusy powielania najfatalniejszych wzorów; pamięta się i siedzą na wierzchu, czasem wypełzają po latach nawet gdy zdarzy się extremalna sytuacja;
    trzeba świadomie jak po wylewie przywracać stare powiązania w mózgu
    pamiętać tylko tyle by nie angażować się w złe/destrukcyjne związki
    bpd jest o tyle 'zaraźliwy', że siedzi na długo i byli partnerzy muszą się pilnować by nie robić podobnej jazdy nigdy nikomu; metody wkręcania sa bardzo skuteczne
    kto wie czy jako przestroga nie zostaje na stałe - i włos się jeży na głowie gdy gdziekolwiek widzi się akcje podobne do znanych i jest to przerażenie organizmu - jakby śmierć przeleciała obok
    moc niszcząca bordera jest nieporównywalna z innymi - ludziom czasem się wydaje, że wszystkie złe związki są podobne - nie; wiele cech jest podobnych ale tu jest nieporównanie trudniej zostawić dziecko w dorosłym ciele i z fatalnymi zdolnościami zastępowania empatii i miłości przemyśleniami, scenariuszami panowania nad partnera głową, zawłaszczania człowieka;

    tak czy owak złe miłości rujnują - nie wkręcać się, nie próbować bo nie wychodzi się z tego bez szwanku a w przypadku związków z borderem cena jest bardzo wysoka
    i poczucie odpowiedzialności też bardzo ciąży - nie da się udawać, że border nie ma w sobie dziecka i nie da się nie myśleć, że wydarzyło się coś złego w kontakcie z osobą nie zdrową
    więc zostaje milion dylematów co można było zrobić, jak pomóc ...
    historie ludzi którzy pozostaja w wieloletnich związkach z borderami , stają się ich opiekunami/żywicielami są dość heroiczne

    a moze ktoś zna ksiązkę/pracę gdzie border opisuje jak wyglądało takie życie pasożyta - gdzie odpowiedzialna, świadoma osoba zdecydowała się być połową głowy bordera, jego głowy

    czemu borderzy nie piszą jak wiele dają im niektóre związki? jak doceniają świadomych partnerów pilnujących terapii, odwyków, pracy, dołów i górek - leków; i kasy i długów - dobrze jeśli border ma ciekawa duszę to czasem coś z tego skapnie na wspólny stół; reszta jest makabrycznie smutna i nie ma nawet jako tako dobrych zakończeń zadaje się







  • tomaszzamojski 20.01.15, 09:40
    czemu borderzy nie piszą jak wiele dają im niektóre związki? jak doceniają świadomych partnerów pilnujących terapii, odwyków, pracy, dołów i górek - leków; i kasy i długów - dobrze jeśli border ma ciekawa duszę to czasem coś z tego skapnie na wspólny stół; reszta jest makabrycznie smutna i nie ma nawet jako tako dobrych zakończeń zadaje się

    no jak dlaczego? bo nie są w stanie tego zauwazyć ani docenić. a jak zauważą to sa pewne że im sie to zwyczajnie należy jak psu micha - bo tak i już. A nie chcesz przyjacielu borda ratowa albo wspierac i głupio
    ci sie wydaje ze masz jakies prawa- to won palancie, znajdzie sie inny.

    Brzasku - znowu ci maila zapchałem :-)
  • brz_a_sk 20.01.15, 09:47
    :) a witam
    przejdzie Ci to
    ja wiem :)
  • tomaszzamojski 20.01.15, 09:50
    co mi przejdzie? :-) zapychanie maila kolejnymi pomysłami ?:-)
  • madafaka1985 20.01.15, 12:26
    można napisać wiele, powiedzieć i zagrać. sens oddają słowa, którymi nasiąkałem jak gąbka bo mam analityczny i zapamiętujący mózg.

    "nauczyłam się, że jak dają to trzeba brać" - bardzo proste zdanie. można je interpretować swobodnie jako żart, ale powinno się je interpretować w sposób następujący: dajesz mi coś (prezent, rzecz), dajesz mi dotyk, uczucie, miłość, dajesz mi wsparcie, oparcie, rękę, dajesz mi to czego w swoim zaburzeniu bardzo pragnę, dajesz mi wiele - JA biorę bo dajesz, przecież chcesz dawać bo to wychodzi z Ciebie, a JA biorę.

    Ktoś zapyta: no bierzesz ale ja także chciałbym coś dostać, choćby trochę wzajemności.?
    Następuje ultra niebezpieczny interwał i klik! w sposobie myślenia borda, bord mówi i myśli wtedy: zaraz, zaraz gagatku....to teraz mówisz do mnie, że dajesz mi coś i coś chcesz w zamian? czyli nie robiłeś tego szczerze i uczciwe? dlaczego czegoś chcesz teraz?? przecież robiłeś i dawałaś - BO CHCIAŁEŚ SAM Z SIEBIE, JA SIĘ NIE PROSIŁAM --> dałeś to zabrałam. JA TOBIE NIE DAJĘ NAJWYRAŹNIEJ BO NIE MAM TAKIEJ POTRZEBY, JA MAM KOMPLETNIE INACZEJ.

    Komunikat poszedł w świat - TO NIE MOJA WINA, ŻE TY CHCESZ WZAJEMNOŚCI I JAK JEJ NIE MASZ TO SIĘ ŹLE CZUJESZ TO NIE MOJA SPRAWA.

    Oczywiście. Miłość własna i poczucie szczęścia nie uzależnione od czynników zewnętrznych. Wzrost i samoświadomość własnej samooceny. Niemniej jeżeli jak mówię - wybrałem Ciebie żeby Tobie dać maliny i miód własnej osobowości to znaczy, że na jakimś etapie Ty dałaś mi swoje owoce. Mocna wymiana. Konkretna waluta. Nie rozmieniam się na drobne.

    Potem następuje pęknięcie.
  • tomaszzamojski 20.01.15, 12:57
    nie tylko bordy tak maja. DDA też - to sa zaburzenia bliskości takie czy inne. Kalka z dzieciństwa. Nie usprawiedliwiam, stwierdzam fakt
  • wirujacyplateksniegu 20.01.15, 15:17
    żeby nie czuć że są zależne, ze komuś coś zawdzięczają, żeby się nie zastanowić że może są ułomne skoro tak dużo muszą "ciągnąć", ale nawet jak im pomożesz do tego dojść, albo sobie racjonalizujesz że w gruncie rzeczy mają gdzieś tą wdzięczność, normalność, docenienie, to szybko mogą Cię z tego błędu wyprowadzić.
    a jak sam się czujesz podbudowany, że dajesz tak wiele i potrafisz aż tak o kogoś zadbać to wyśmieją, jak w chwili słabości się z tym zadowoleniem z siebie zdradzisz. "przecież robisz to dla siebie".
    Czyli dajesz tą piątkę "bezdomnemu codziennie", mimo że on nigdy nie zacznie na siebie zarabiać. Więc z B. to nie trzeba liczyć na to, że kiedyś zacznie... Nie mniej piękne, że są tacy ludzie co potrafią miesiącami, latami dawać. (o ile oczywiście obędzie się bez tragic endu)
    Charytatywność pełną parą.
    Ale biorąc pod uwagę że to wciąż związek - lekki schiz ^^
  • wirujacyplateksniegu 20.01.15, 15:19
    no i gdzież to to mi się wkleiło :/
  • madafaka1985 20.01.15, 15:36
    ale widzisz bo to jest tak. jakby oni jeszcze nic nie mówili, a oni ani nie powiedzą dzięki ale za to jebną siekierą w głowę i ręce opadają. po moich obserwacjach 89 % sytuacji w których niby ona się znalazła było spowodowanych własną działalnością - taki bumerang karmy. potrafiła sama wyjść z sytuacji arcy trudnej natomiast pomoc w innych sprawach była sygnalizowana a jak została dokonana to leciała dyskredytacja. plus. moja miała momenty że wprost mówiła, że wie że rani bliskich, że wie jaka jest, że to i owo ale zero ZERO chęci nawet lekkiej pracy nad tym.jedyny komentarz. NIC NA TO NIE PORADZĘ.
  • tomaszzamojski 20.01.15, 18:24
    kurcze, bordy bordery borderki BPD itd. A są zdaje sie specjaliści którzy twierdza ze nic takiego w przyrodzie nie wystepuję - faktycznie- ilość objawów mozliwych jest taka ze kazdego mozna by przynajmniej w rys borderline wpasować- czyli efekt Barnuma. I może to po prostu jest tak jak napisał Hłasko i tak trzeba robić- nie żałować ": Mnie tam nigdy nie żal kurew, bo kurwą nie można zostać, trzeba się nią urodzić i umrzeć, a reszta na ten temat to kiepska literatura." Włacznie z psychologiczną
  • brz_a_sk 20.01.15, 18:32
    mądrala :) :) :)
  • tomaszzamojski 20.01.15, 18:51
    i tradycyjnie już - z dedykacja dla bordów kochanych - piosenka

    www.youtube.com/watch?v=PoAMd0OxPXA
  • aniaa-nia 20.01.15, 22:10
    Dziękuję Wam, że dzielicie się swoją historią. chcę Was czytać, pomaga mi to w jakiś sposób, ale nie mam spokoju ani odpowiedzi na swoje pytania. Zastanawia mnie, jak po zostaniu zdewaluowanym mieć poczucie sprawczości w tej relacji? ja tym razem zostałam zdewaluowana milczeniem. Pierwszy raz od lat coś było inaczej, widziałam jak on się starał zmieniać, reagować inaczej. W każdym razie on zamilkł, ja po paru dniach milczenia usunęłam go skąd się da (wiem, że dziecinne) i cisza. A mnie coś trzyma, że nie mogę zadzwonić. I nie jesteśmy parą. Jesteśmy parą przyjaciół od wielu. wielu lat.
  • brz_a_sk 20.01.15, 23:33
    poczekaj
  • niemazgajsie 20.01.15, 23:48
    Ale jaja,od rana. O poranku dziś dostałem przesyłkę od kuriera,w pracy. A w niej czekoladki,a na czekoladkch napis "wybacz".Później,sprawdzonko czy aby je dostałem. I pytanko, oczywiście nie zrobiło to na tobie ( mowa o mnie) żadnego wrażenia,chociaż tak się staram,to ty i tak nadal chcesz rozwalić naszą rodzinę (szczyt cynizmu,bo ona zdradziła po raz kolejny,i przyszły papiery z sądu), czyli już w ogole nie zależy Ci na mnie,i tyle wspólnych lat chcesz wywalić do kosza?moja odpowiedź, tak. jesteś egoistycznym gnojem i myślisz tylko o sobie. Nie masz w ogóle szacunku do mnie,jesteś podły itd. To po południu. A wieczorem,jestem pewna ze mnie zdradzasz i masz kogoś,dlatego nie chcesz ratować rodziny i dlatego już Ci na niczym nie zależy. Normalnie nie wiem czy się śmiać czy płakać. Pozdrawiam.
  • niemazgajsie 20.01.15, 23:58
    A tak w zasadzie,to na powyższym pezykladzie widać jak szybko się nastroje borda zmieniają. To nawet w jednej rozmowie najpierw potrafi raczec,lamentowac,klekac,błagać,przepraszać żeby za chwilę napaść jak głodny jastrząb z góry na oglupiałą kurę. I wtedy już jest, nie potrafisz wybaczać,każdy ma prawo do błędu,jesteś bez serca,jesteś wredny,potrafisz się tylko mscic, okrutny,i bezwzgledny dupek.
  • tomaszzamojski 21.01.15, 07:47
    niemazgajsie napisał(a):

    > A tak w zasadzie,to na powyższym pezykladzie widać jak szybko się nastroje bord
    > a zmieniają. To nawet w jednej rozmowie najpierw potrafi raczec,lamentowac,klek
    > ac,błagać,przepraszać żeby za chwilę napaść jak głodny jastrząb z góry na oglup
    > iałą kurę. I wtedy już jest, nie potrafisz wybaczać,każdy ma prawo do błędu,jes
    > teś bez serca,jesteś wredny,potrafisz się tylko mscic, okrutny,i bezwzgledny d
    > upek.


    Bądź prawdziwy sam ze sobą i wryj to sobie w pamięć:
    - Ona się nie zmieni
    - Nie możesz jej naprawić
    - Ona Cię nie kocha
    - Naprawdę było tak źle
    - Nie możesz zostać jej przyjacielem
    - Będzie niszczyła Cię tak długo jak jej na to pozwolisz
    - Kilka wyjątkowych momentów nie wystarczy, aby pokryć to całe szambo psychicznego niszczenia, którego doświadczyłeś
    - Zasługujesz na kogoś lepszego
    - Miałeś swoje życie przed nią, będziesz miał znacznie lepsze życie bez niej
    - Ona nagle nie spotka cudownego faceta i będzie z nim żyła długo i szczęśliwie. Dalej będzie tą samą nieszczęśliwą kobietą, którą była z Tobą. Nieważne jak długo będzie Ci wmawiać jak cudowne jest jej życie bez Ciebie to dalej i tak będzie po prostu zwykłe kłamstwo. Masz większe szanse stworzyć związek z papierem ściernym niż z taką kobietą.

    dr tara j. palmatier
  • brz_a_sk 20.01.15, 23:59
    płakać :(
    trzymaj się

    strasznie do d@py

    przykro mi
    ścianę by człowiek ugryzł
  • tomaszzamojski 21.01.15, 08:32
    to forum ma sens,,,czytam niektóre opowieści i zapadki w głowie sie otwierają - bo czesto jest tak ze rezczywistość jest ( była) z domniemanym bordem tak nieprawdopodobna że człowiek na dzień dobry to wypiera. Co ? Sarenka na etapia " kochania" mnie z radosnym usmiechem opowiadała o imprezie na której była kiedy ja gdzies słuzbowo wyjechałem i o tym jak kręciła" z jakims Markie...akurat co znaczy "kręcić" w jej slangu wiem....Obmacywanie do utraty tchu. I chce mi sie napisać Achtung- bord niekoniecznie musi byc awanturny - może panowac nad odruchami-bo sie juz nauczył. Ale dalej jest bordem.. Przy okazji - nigdy nie poznałem znajomych Sarenki. Raz zgodziła sie zebym gdzies z nia poszedł - potem nagle to odwołala.
  • tomaszzamojski 21.01.15, 09:18
    przeczytałem, tutaj, na forum, kilka tekstów napisanych przez osoby z BPD. z treści wynika że sa to osoby świadome swojego BPD, mające bardzo duzo wiedzy, byc może po terapii.
    I mam taki wrażenie- o ile takie niewyedukowane BPD jest toksyczne, cuda wyczynia to jednoczesnie o ile ma się juz nieco dystansu do sprawy - mało groźne. bo te wygłupy, afery, opowiadane bzdury sa tak ewidentnie "od pały" że trudno się w tym nie połapać- że to chore.

    Natomiast terapia i wiedza...Mam wrażenie ze daja borderą nową, groźna broń - umiejetność intelektualizowania-zamiast prymitywnej chamówy-wyrafinowane machlojki emocjonalne i intelektualne. a jak jeszcze taki egzemplarz nauczy sie panować nad wybuchami ----robi się bardzo niebezpieczny. Mniejsza ze dla siebie- jego sprawa. ale dla otoczenia.
  • rebellahope 10.02.15, 13:10
    Masz chyba dużo racji. Warto wziąć pod uwagę, że borderom cały czas się pomaga, wspiera się ich. Ich ofiary zaś pozostają rozstrzeliwane przez szybkie osądy. Gierki emocjonalne połączone z tak błyskawicznym dostępem do wiedzy jakim jest internet wzmacniają ich w manipulacjach
  • tomaszzamojski 22.01.15, 19:20
    koniectoksycznych.blogspot.com/2013/12/jak-toksyczna-kobieta-robi-ci-pranie.html

    Jak toksyczna kobieta robi Ci pranie mózgu?

    Kolejne tłumaczenie artykułu doktor Tary.

    Jak to jest, że tak dużo mądrych facetów wpada w relacje z toksycznymi i manipulującymi kobietami? Dlaczego dalej tkwią w tych relacjach mimo, że na poziomie intelektualnym wiedzą, że powinni odejść. Dużo facetów zazwyczaj mówi "ale ja ją kocham". Czy naprawdę kochają te kobiety, czy po prostu ich mózgi zostały wyprane przez toksycznego partnera? Czy mylą pojęcie miłości z byciem zależnym od partnera/tyrana tak jak ma to miejsce w Syndromie Sztokholmskim?

    Emocjonalne i fizyczne znęcanie się niszczy Cię dogłębnie z biegiem czasu. Wyżera Twoją pewność siebie, niezależność i dobry osąd. Toksyczni ludzie używają taktyk prania mózgu, aby rozłożyć Twoją osobowość i zniszczyć Twoje naturalne metody obronne. Inaczej mówiąc stajesz się obojętny i poddany, a powinieneś uciec lub walczyć, bronić się przed takim znęcaniem.





    Toksyczne kobiety ustanawiają kontrolę nad swoimi celami przez używanie technik prania mózgów podobnych do tych używanych na więźniach wojennych, zakładnikach, albo członków kultów/sekt. Większość takich toksycznych ludzi podświadomie zna te techniki. Ich zachowanie w większości przypadków jest bezwiedne i automatyczne. Takie osoby to naturalni drapieżnicy. Aczkolwiek niektóre kobiety zdają sobie dokładnie sprawę z tego, co robią. W takich przypadkach powiedziałabym, że to socjopaci.

    Techniki prania mózgu

    W 1950 psycholog Robert Jay Lifton badał jeńców wojennych z Wojny Koreańskiej, a także Chińskie obozy więzienne. Doszedł do wniosku, że Ci pojmani żołnierze przeszli wielostopniowy proces, który rozpoczął się atakami na poczucie własnej wartości, a skończył się na, czymś, co przypominało "zmianę wierzeń". Lifton zdefiniował 10 kroków procesu prania mózgu. Proces ten odbywa się w trzech etapach.

    Etap 1: Niszczenie poczucia własnego "ja"

    1. Atak na osobowość. "Nie jesteś tym kim myślisz". Ten krok jest złożony z bezlitosnych ataków na Twoja osobowość, czy ego. Przykładowo: "Jesteś palantem. Jesteś przegrańcem. Jesteś egoistą. Nie zasługujesz na mnie. Nie masz żadnych przyjaciół. Twoja rodzina nie troszczy się o Ciebie. Nie zarabiasz wystarczająco dużo pieniędzy. ". Te ataki przynoszą efekt destabilizujący i są kontynuowane dopóki nie zaczniesz być wyczerpany, zmieszany i zdezorientowany. Wtedy Twoje poczucie własnego ja, wierzenia i wartości zostają osłabione.

    2. Wina. "Jesteś zły". Kiedy tkwisz już w kryzysie osobowości (poprzedni punkt) wtedy zostajesz krytykowany za występki wielkie, małe i zmyślone. Na przykład: chrapiesz, nie jesteś wystarczająco czuły, jesteś za wrażliwy, źle oddychasz, za dużo mrugasz oczami, masz złe gesty, nie składasz poprawnie ręczników, nigdy nie robisz tego, zawsze robisz tamto. Dlaczego nie możesz być bardziej taki, albo taki? Te ciągłe zaczepki mają za zadanie przedstawić Cię jako złego człowieka i zmusić Cię do uwierzenia, że zasługujesz na bycie ukaranym i źle traktowanym. Czujesz poczucie wstydu, czujesz, że cokolwiek zrobisz i tak będzie to złe.

    Poniżenie i ataki zawstydzające mają za zadanie zniszczyć Twoją pewność siebie i spowodować, że będziesz się czuł źle sam ze sobą. Dzięki temu jesteś w stanie uległości. Wstyd jest formą paraliżu. Wywołanie poczucia wstydu nie tylko powoduje, że czujesz się źle ono także powoduje, że wierzysz, że jesteś zły.

    3. Samo-Zdrada. "Zgódź się ze mną, że jesteś zły". Kiedy jesteś już zdezorientowany i czujesz perswazyjne uczucie winny, a także wstydu wtedy Twoja partnera może zmanipulować Cię, abyś sam działał przeciwko swoim własnym "interesom". Zapominasz o swoich własnych potrzebach i wyborach, które są diametralnie potrzebne dla Twojego własnego zdrowia. Wtedy własnie Twoja partnerka (żona/dziewczyna) może zacząć Cię izolować i nakręcać przeciw rodzinie i oddanym przyjaciołom. Zdradzasz sam siebie, Twoje wierzenia, że lojalni dla Ciebie ludzie opuścili Cię powodują wzmożone uczucie wstydu, winy. Dzięki temu jeszcze łatwiej Cię kontrolować.

    4. Punkt złamania. "Kim jestem, gdzie jestem I co powinienem zrobić?" W tym momencie nie wiesz kim jesteś. Jesteś zagubiony i zdezorientowany poprzez używanie techniki "zapalania latarni" (patrz poprzednie artykuły) i bycia karmionym wykrzywionymi wersjami siebie i rzeczywistości. Możesz czuć, że to Ty jesteś "ten walnięty" i/albo czuć się nerwowy, mieć depresję, traumę i inne emocjonalne albo fizyczne symptomy takie jak: nie możesz spać, paranoje, problemy z trawieniem.

    Kwestionujesz swój osąd, percepcje i sens rzeczywistości. Ona mówi Ci, że Cię kocha, ale mimo wszystko dalej traktuje Cię okropnie. Ty wierzysz, że ona Cię kocha i wierzysz, że faktycznie musisz być palantem, że jesteś na nią ciągle zły. Jeżeli udało jej się odseparować Cię nie możesz już zweryfikować rzeczywistości, albo poszukać wsparcia "na zewnątrz". W tym momencie totalnie uzależniła Cię od siebie. Dzięki temu skupiasz się tylko na tym, czego ona chce. Skupiasz się na tym, żeby jej było dobrze, starasz się o to, aby dała Ci na coś zgodę i unikasz jak tylko możesz jej gniewu. Pewnie czujesz się całkowicie samotny. Alternatywnie jeżeli masz jeszcze kontakt z rodziną lub przyjaciółmi to boisz się po prostu, że Ci nie uwierzą, albo Cię wyśmieją.


    Etap 2: Możliwość zbawienia

    5. Wyrozumiałość. "Mogę Ci pomóc". Ten etap lubię nazywać tyranią małego miłosierdzia. Cyklicznie ten typ kobiety będzie oferował Ci krótkie chwilę "życzliwości", albo krótkie chwilę zabawy, podczas, których ona wydawać się będzie normalna. Ponieważ Twoja zdolność percepcji została tak szczelnie opakowana, każdy nawet najmniejszy akt życzliwości, albo braku wrogości z jej strony daje Ci uczucie spełnienia, ulgi, uwielbienia. W rzeczywistości ona nadal nie jest życzliwa, ani normalna.

    Różnica pomiędzy jej złym zachowaniem, a normalnym/dobrych zachowaniem jest tak wielka, że zwykły uczynek podgrzania zupy spowoduje, że będziesz widział ją jako Matkę Teresę. Te rzadkie akty normalnego zachowania z jej strony powodują, że koloryzujesz jej osobę. "To dzięki temu ją kocham, jest taka słodka". To także powoduje, że cały czas żywisz się fałszywą nadzieją. "Jeżeli tylko mogłaby być taka cały czas, może kiedy będę próbował bardziej to ona będzie zadowolona." Taka kobieta może być zadowolona tylko w jeden sposób dalej musisz jej pozwalać się krzywdzić, dopóki nie przyjmiesz miejsca domowej wycieraczki, tak jak ona tego chce.


    6. Przymus spowiedzi. "Możesz sobie pomóc". Jesteś tak wdzięczny za jej małe akty miłosierdzia pomiędzy okresami niszczenia psychicznego, że zgadzasz się z jej krytyką i obniżaniem Twojej wartości. Dla przykładu zgadzasz się, że Twoja rodzina Cię kontroluje. Obiecujesz być bardziej czuły na jej potrzeby i obiecujesz widzieć swoje potrzeby jako akt egoizmu.

    Alternatywnie zgadzasz się z nią tylko po to, żeby powstrzymać jej ataki agresji, wściekłości i obarczania Cię winą. Tak na marginesie to właśnie dlatego tortury nie działają przy wydobywaniu informacji (prowadzenie wywiadu). Ludzie powiedzą wszystko, byle tylko powstrzymać tortury. Kiedy dojdziesz do tego etapu Twoja osobowość już się zmieniła. Jesteś super czuły na jej nastroje, żądania i życzenia.

    Obarczony nieustająca winą i wstydem po prostu czujesz się źle.

    Cel: Bezcelowa kontrola i niszczenie bez końca

    Osoby czy grupy, które używają technik prania mózgu chcą prze-konwertować swoich wyznawców, zmienić ich poglądy polityczne, albo zmusić ich do kupienia innej marki oranżady. Ostatecznym celem jest rozkład Twojej osobowości, zastąpienie twoich wierzeń przez ich doktryny. Dzięki temu staniesz się posłusznym wyznawcą. Kiedy dojdziesz do tego etapu psychologiczne tortury ustępują ponieważ zostałeś oddanym pomocnikiem.

    Inaczej niż profesjonalni terroryści, liderzy kultów/sekt, komendanci obozów dla internow
  • rozdrapana 15.02.15, 18:28
    Przeszłam związek z psychopatą. Jeśli chcesz poznać moją historię - zapraszam.

    mirrormirrorlittlestar.blogspot.com/
  • brz_a_sk 15.02.15, 20:46
    rozdrapana napisała:

    > Przeszłam związek z psychopatą. Jeśli chcesz poznać moją historię - zapraszam.
    mirrormirrorlittlestar.blogspot.com/ >

    przeczytałam i czekam na ciąg dalszy
    wciąga, ciekawe
    pożyteczne
    dzięki
  • matkazrozpaczona 08.03.15, 01:09
    Proszę o pomoc, powiedzcie mi proszę jak mogę wpłynąć na Syna ,aby odszedł od dziewczyny, która Go niszczy, jest z nią dwa lata {mieszkają ze sobą trzy miesiące}, a On jest nieświadomy co się dzieje i po ostatniej dzikiej awanturze stwierdził, ....ze jej nie zostawi, bo czuje sie odpowiedzialny za nią, bo biedaczka sobie nie poradzi.Dopiero teraz wiem na pewno, że mój Syn żyje z broderem, wcześniej tylko przypuszczałam,że jest z nią coś nie tak.Syn mi pewnie tylko połowę mówi, jak się wkurzy po dzikiej awanturze, ale teraz ma wyprany mózg chyba i nie wiem czy cokolwiek mi powie, coraz mniej bywa w domu, Jak mam go ratować? Wcześniej niejednokrotnie był już spakowany, ale i tym razem go przekonała i to na dobre pewnie.

































  • brz_a_sk 08.03.15, 07:31
    nie da się go wyrwać
    da się być wsparciem
    i da się zaproponować wiedzę
    by sam mógł POMÓC - sobie po pierwsze i jak zawsze, i po drugie partnerce
    kiedy będzie miał choć trochę wiedzy oby uparł się na terapię - ten warunek jest ważny dla partnerki na całe życie z nim czy po nim; i dla niego - by wiedział, że zrobił co mógł

    wydaje mi się, że najlepsze co możesz zrobić to poszukać jakie cechy w synu spowodowały, że taki związek go połknął; tylko nie zbuduj z tego zarzutów przeciwko niemu i niej - tak pogrążysz go

    szukaj wiedzy by zrozumieć - w rozpaczy i przerażeniu to wszystko kiepsko wychodzi,

    pytaj
    syna wspieraj - może poczyta coś co pozwoli mu rozumieć sytuację, może zechce się dowiedzieć co możliwe a co nie, może zechce zrozumieć, że w takim partnerstwie trzeba wiedzieć więcej i szybciej niż w życiu
    trzeba wiedzieć o sobie i partnerze takie rzeczy, o których większość ludzi nie dowiaduje się nigdy

    im bardziej on chce z nią zostać tym bardziej powinien wiedzieć jak - pewnie ma poczucie, że NIE ROZUMIE

    dobra terapia jest warunkiem - trzeba szukać speca od zaburzeń ... najpierw oboje muszą chcieć - w sumie nie tak powinnam pisać każde z nich musi zechcieć

    dodam coś - zaraz poszukam może mi się uda

    popatrz na ten makabryczny film - pomoże Ci pilnować się w swoich emocjach - szokowo działa, ale jeśli Twój syn faktycznie trafił na związek, który go wyniszcza to wszystko będzie trudne i coraz trudniejsze, świat się wywróci do góry nogami
    Ty po pierwsze możesz siebie wzmocnić i poskładać się
    on może siebie składać
    a ona siebie - ona ma najtrudniej
    Wy oboje wybieracie

    powinnaś ratować
    rzecz w tym jak

    to dobry dokument - chroni przed szaleństwem
    opis pod filmem
    www.youtube.com/watch?v=3pEbNXTgaSQ
    trzymajcie się
    w każdej sytuacji jest wiele wyjść








  • matkazrozpaczona 08.03.15, 09:26
    Dzięki brz_a_sk, dlatego najpierw szukam w necie wiadomości na ten temat i natrafiłam na to forum, które mi pozwoliło zrozumieć co się dzieje.Muszę powiedzieć,że prawdopodobnie jej matka też na to zaburzenie cierpi, bo dziewczyna na początku powiedziała mu, że ma charakter matki .W ich rodzinie jest też dziwna sytuacja, matka wszystkich odizolowała, nikt się nie trzyma razem, ona nie ma wsparcia u matki.Ojciec się jej poddał i robi wszystko co matka rozkaże, dla mnie było dziwne już jak Ona mówiła, że będzie musiała się wyprowadzić z domu jak tylko skończy szkołę, rodziców nie interesuje jak sobie poradzi.A teraz mieszka z partnerem i niech sobie sami radzą.
    I jeszcze jedno- wyczytałam tu,że broderki nie chcą dzieci, oczywiście Ona mu powiedziała,że tak jak matka nie lubi dzieci i ze nie chce mieć, Syn bardzo jest rodzinny i to Go też na początku zraziło, ale potem odwróciła kota ogonem i powiedziała może później jak będzie gotowa.
    Teraz wszystko analizuję od początku jej zachowanie i stwierdzam po raz kolejny fakt, że ma to zaburzenie.
    Kiedyś coś wspomniała o terapii, ale teraz już na dobre go uzależniła od siebie, to pewnie nie będzie chciała.
    Mówię Synowi,żeby poszli do psychologa, a On mi odpowiedział,że sama musi chcieć, bo inaczej to nic nie da. Ona jest bardzo wybuchowa, jak tylko by wspomniał o terapii, to awantura i wyrzuty, że uważa Ja za wariatkę.
    W mojej rodzinie jest wszystko ok, mówimy mu ,że ma wrócić do domu, a On, że nie ma gdzie iść, a na wynajem mieszkania samemu nie wyrobi finansowo i nie będzie się cofać w rozwoju i wracać do domu rodzinnego.Myślę, że to jej sprawka i tak mu gada, żeby odseparować od nas.
  • brz_a_sk 08.03.15, 09:43
    wszyscy ludzie dorośli powinni 'iść na swoje'

    borderka powinna jak najszybciej separować się od źródła zaburzeń

    to, że osoba z problemami mówi, że nie chce mieć dzieci jest objawem jej świadomości

    jeśli syn jest 'z dobrej rodziny' - bez problemów poradzi sobie za chwilę - nie ma wątpliwości,
    postawi warunek terapii, oceni czy chce być z trudną partnerką i będzie żył tak jak wybierze

    problem mają osoby nie wyposażone w silne poczucie swojej wartości

    a tego nie da się podbudować w cieplarni

    Swoją drogą dziś większość ludzi nie nastawia się na posiadanie dzieci - czemu? i czy im to mija? ciekawe - skądś się to bierze przecież.

    Kiedy się kończy wychowywanie dzieci? jestem za pośpiechem na poważnie :)

  • matkazrozpaczona 08.03.15, 14:47
    Dzięki za pocieszenie, pewnie sobie poradzi, ale teraz mówi, że ma mętlik w głowie.
  • marekgazek 08.03.15, 17:07
    Pozbieraj materiały z tego forumiku. Pokaż żywiutkie historie nie tylko fakciki z podręczników psychiatrii. Wydrukowanko zrób. Połóż mu przed nisem. Niech poczyta o ludziskach, którzy próbowanko robili róznych sposobików by żyć z borderem. Niech zobaczonko zrobi , że się nie da. Może to pierwszy etapik będzie do odcinanka zrobienia. jak zostanie przy niej czeka go życiowa gehenna. Sam musi jednak wybieranko zrobić. To jego życie.
  • matkazrozpaczona 08.03.15, 21:56
    Dzięki, tak zrobię, już wydrukowałam jeden mały artykuł, na początek co to jest za zaburzenie, bo to ze dziewczyna ma problemy emocjonalne, to wiedział już wcześniej, ale nie jest świadomy,że to tak poważna sytuacja...agresja tez u niej się wyzwala i wyzywanie Go od najgorszych, ze to wszystko jego wina... i w ogóle to co tu ludzie opowiadają to wszystko ona robi... aż się zdziwiłam, że to takie stereotypowe zachowanie...
    Mówi mu, że z tym walczy, że walczy ze samą sobą,że nie moze czasem wytrzymać ze sobą...
    Nie wiem ile w tym prawdy, czy tylko mydli mu oczy i bierze na litość.
    On nie jest pantoflarzem, ale ma dużo empatii w sobie i odpowiedzialności...ale czasem nerwy tak puszczają mu, że się też na nią wydrze i wtedy ona ma pretekst i mówi, ze to przez niego wszystko, bo gębę drze.
    Ja myślę, że sam musi wybrać, ale muszę tak jak radzisz podać "z życia wzięte" przykłady.
    Nie mogę u mnie otworzyć filmu, który brz_a_sk mi zaproponowała.
  • matkazrozpaczona 08.03.15, 22:48
    Dzięki, film obejrzałam...
    nie jestem taką zaborczą matką,,, chciałam,aby moim Młodym się udało i się kochali i przede wszystkim szanowali,,,no... jak jego Dziewczyna ma atak agresji, to niestety wyzywa Go od <różnych >i niestety brak tu szacunku z jej strony i zero empatii....
    nic podobnego...Syn nie przychodzi do mamuśki się użalać nad sobą i skarżyć, ale jest wtedy tak zbity z tropu ,że nie wytrzymuje i chce się wygadać po prostu...
    \nigdy nie był maminsynkiem i miał swoje zdanie, ale po prostu szanujemy się nawzajem.
    w poprzednią sobotę wybierałam się do nich z wizytą... z małym upominkiem dla Niej (bo ją lubiłam...lubię? ), pytałam się Syna, czy Ona chce żebym do nich przyszła...tak oczywiście że tak....
    a od samego rana już była pobudzona i godzinę przed wizytą taką dziką awanturę zrobiła,że Syn odwołał spotkanie l wkurzony jak diabli powiedział co się stało...
    po prostu izoluje Go od nas, siebie od nas...
    a ja chciałam ją przyjąć do rodziny i też ją wspierać, ponieważ w swojej nie ma wsparcia.... to tyle...nie liczy się z tym ,co druga osoba czuje....
  • brz_a_sk 09.03.15, 00:04
    chyba wiesz na co zwrócić uwagę
    jak wesprzeć
    jak się przyjrzeć
    i nie zwariować

    to wszystko będzie bardzo ważne dla Was
    okropne przeżycia dla matki

    oby okazało się, że problem nie jest aż tak trudny do terapii

    łatwiej jest o swoje powalczyć niż patrzeć jak się dziecko męczy

    na początek chyba ważne, by syn zorientował się w czym rzecz

    trzymajcie się

    tym filmem nie chciałam zaszkodzić - w prost przeciwnie - mam nadzieję, ze da sie zrozumieć moje intencje

  • matkazrozpaczona 09.03.15, 18:06
    Nie wiem czy to zaburzenie jest trudnym przypadkiem....nie mam pojęcia, bo nie spotkałam się z osobą z zaburzeniami....
    chcę jeszcze raz podjąć próbę spotkania się z Nią, najlepiej u nich, na jej gruncie czyli u nich w mieszkaniu....

    porozmawiać o terapii....ale nie wiem w jaki sposób, aby jej nie urazić....bo mi powie może, ze biorę ją za wariatkę, a tak nie jest..... bo to inteligentna dziewczyna....i tak nie uważam...
    może jeszcze im zaszkodzę? bo powiedzą, że się wtrącam...

    a kurczę....gorzej już być chyba nie może?

    i proszę nie dziwcie się, że też mam mieszane uczucia i tu pytam się o radę, bo gdzie indziej mogłabym?
    nie znam żadnego psychoterapeuty..... a wiem ,,,,,,,, że czasem można trafić beznadziejnie i nie pomoże...
  • brz_a_sk 09.03.15, 18:29
    chyba nikt się nie dziwi

    a tak jeszcze dorzucę

    czy syn chce abyś rozmawiała? ma jakieś plany ?

    w sumie to gdybym musiała doradzać to poradnie małżeńską bez sugerowani kto tam odfruwa

    skomplikowana sytuacja

    kolega kiedyś po akcji teścia zadał jedno pytanie żonie i zakończył związek - pomijam o co poszło ale tak też bywa, ostrożnie

    ja bym chyba nie pytała rodziców o zdanie w takiej sytuacji - 'ale to ja'

  • matkazrozpaczona 09.03.15, 18:43
    No właśnie.....może nie chcieć, abym ten temat podjęła, bo raczej sam rozwiązywał swoje problemy,,,

    może poczekam jeszcze i po następnej akcji porozmawiam z nimi? powiedziałam dziś tylko mu, że faktycznie trzeba jej pomóc.....

    aha, przepraszam za pomyłkę w słowie "border" i za małą literę w imionach własnych { On. Ona, Jej}- to nie z braku szacunku, tylko w szybkim pisaniu....
  • marekgazek 15.02.15, 23:25
    rozdrapana napisała:

    > Przeszłam związek z psychopatą. Jeśli chcesz poznać moją historię - zapraszam.
    >
    > mirrormirrorlittlestar.blogspot.com/

    Czytanko też robię. Świetniutko napisane. Czytajta wszyscy ci co mają jeszcze jakieś wątpliwości czy dobrze zrobiliśta odchodzątko robiąc od bordera.
  • rebellahope 04.03.15, 16:19
    Ciekawie napisane i niezła jazda
  • brz_a_sk 03.03.15, 11:35
    R A Z i nie kłopotać go

  • kulesza_anna7 08.10.16, 18:23
    Polecam filmik o depresji Profesor Marty Anczewskiej.
    www.youtube.com/watch?v=3I2WpGfJ2yU

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka